ebook Lustereczko, powiedz przecie
3.43 / 5.00 (liczba ocen: 960)

Lustereczko, powiedz przecie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.83
26.90 złpremium: 16.14 zł Lub 16.14 zł
18.83 zł Lub 16.95 zł
26.90 zł
26.90 zł Lub 24.21 zł
20.18 zł
20.44 zł
20.71 zł
22.87 zł
23.69 zł
23.94 zł
24.50 zł
26.90 zł
26.90 zł
Inne proponowane

Drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menadżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im sam Mister Polski, Rafał Maślak.

„Zostać bohaterem powieści kryminalnej? Zaskakujące i ekscytujące! Tak jak i książka!" – Rafał Maślak, Mister Polski

„Książki Alka zawsze poprawiają mi humor. Książę Komedii Kryminalnej w szczytowej formie!” – Magdalena Witkiewicz, bestsellerowa pisarka, autorka m.in. „Ósmego cudu świata” i „Pracowni dobrych myśli”

Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci, gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku...

Lustereczko, powiedz przecie od Alek Rogoziński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Kryminały o wiele lepiej pisać, niż przeżywać w życiu.
Ostatnio, może ze względu na wiek, wychodzę poza swoją strefę komfortu i próbuję innych, nowych dla mnie, gatunków. Tym razem naszła mnie ochota na kryminał. Ale, że z reguły boję się raczej książek, gdzie krew się leje strumieniami, sięgnęłam po coś, co z opisu wydawało się trochę bardziej łagodne. Ale tego, co dostałam, nie spodziewałam się.

Róża Krull jest znaną autorką kryminałów, która sama jest świadkiem samobójstwa. Facet, którego obserwowała przez ostatnie tygodnie (prawdziwe ciacho, no a Róża jeszcze czeka na swojego księcia na białym koniu) nagle wyskoczył z balkonu. Tyle, że człowiek wyglądał na całkiem zrównoważonego psychicznie, a jego przyszłość jawiła się jako świetlana, a to za sprawą konkursu na Mistera Polski, w którym miał ogromną szansę wygrać. Róża nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała rozwiązać zagadki. A któż jej będzie pomagał!? Drodzy państwo, sam Rafał Maślak!

To co zauważyłam, to fakt, że w literaturze brakuje książek wprowadzających do gatunku. Jeżeli chcemy spróbować czegoś nowego, to musimy się od razu rzucać na głęboką wodę. I coś takiego może mocno zrazić. Ja do końca nie wiedziałam czy gatunek kryminału będzie mi pasował, więc kiedy znalazłam książkę Alka Rogozińskiego byłam zachwycona. Bo mogłam się przekonać, czy warto iść dalej w tym kierunku czy może zawrócić. W książce Lustereczko, powiedz przecie postacie są sympatyczne, fabuła trzyma w napięciu, opisy są przyjemne, dialogi zabawne. I to co przeczytałam sprawiło, że chciałabym sięgnąć po coś mocniejszego. Bo wiem, że dam radę.

Trzeba mi zaznaczyć, że jest to drugi tom serii Róża Krull na tropie. Niestety nie znam tomu poprzedniego, ale to w zupełności nie przeszkadzało mi czerpać z przyjemności. Autor w nienachalny sposób rysuje wydarzenia, które miały miejsce w pierwszej książce. Myślę, że może jakieś małe smaczki mnie ominęły, nie zrozumiałam pewnych nawiązań, jednak nie czułam, że to jest to ogromnym problemem.

Pewnie wielu z Was ciekawi, dlaczego w tytule recenzji porównałam Różę Krull z Bridget Jones. Bohaterka stworzona przez Alka Rogozińskiego nie jest stylizowana na kogoś innego. Ona jest zabawna, zwariowana, czasami niezdarna, ale przede wszystkim ma pewną lekkość bycia, która sprawia, że nawiązania do Bridget Jones było dla mnie oczywiste.

Autor stworzył niesamowicie wyrazistych bohaterów oraz wiele postaci drugoplanowych, które jednak nie wprowadzają chaosu. Ma się wrażenie, że każdy krok popełniony przez Rogozińskiego jest przemyślany i bardzo potrzebny. Uknuta intryga jest niesamowita, a zakończenie jest prawdziwą petardą. I wszyscy, którzy umniejszają tej książce, bo myślą, że komedia kryminalna ma słabo rozwinięty wątek kryminalny są w błędzie. Przemyślenie i dopracowanie każdego najmniejszego aspektu jest godne każdej pochwały.

Na tak pozytywny odbiór książki wpływa również język. Autor pisze lekko, przyjemnie, ale bardzo dobrze technicznie. Dodaje do tego niesamowitą dawkę humoru, która sprawia, że wybuchy śmiechu przy czytaniu Lustereczko, powiedz przecie są zupełnie naturalne.

Myślę, że jest to idealna pozycja, na jesienne wieczory. Fabuła jest lekka, ciekawa i przyjemna. Książka gwarantuje chwilę relaksu, która jest przecież potrzebna każdemu. Serdecznie polecam tę książkę zarówno tym, którzy na co dzień czytają kryminały, ale również tym, którzy tak jak ja, dopiero wchodzą w ten świat. A tak właściwie ta książka jest dobra dla wszystkich!

Ocena: 5/6
©Literowa
Nie wiem czym to jest spowodowane, ale prawie nigdy nie podobają mi się kontynuacje jakiś filmów. Z książkami na szczęście jest inaczej, chyba że trafiam na dobre książki Lustereczko, powiedz przecie skończyłam dwa dni temu, ale dopiero dziś o niej piszę na spokojnie. Jak dla mnie drugi tom serii Róża Krull na tropie jest lepszy niż cześć pierwsza, nie wiem jak to jest możliwe, ale jest. Strach się bać co będzie się działo w tomie trzecim?

Wróćmy do tomu drugiego. Co tu się działo? Czy nadal było tak śmiesznie jak w tomie pierwszym? Zapraszam na moją recenzję.

Naszą główną bohaterkę spotykamy w jej nowym mieszkaniu w centrum Warszawy, skąd lubi sobie podglądać pewnego pana pracującego w biurze naprzeciwko do późnych godzin wieczornych. Jakie jest jej zdziwienie gdy pewnego razu widzi jak "jej wybranek" otwiera okno i skacze w dół. To był mocny początek książki, a potem to już poszło jak lawina. Okazuje się, że samobójca to jeden z uczestników konkursu piękności Mister Polonia. Zaintrygowana Róża próbuje sama rozwiązać zagadkę, dlaczego zabija się ktoś taki, kto nie ma powodu do tak desperackiego czynu. Oczywiście wynika z tego wiele zabawnych sytuacji. Nadal spotkamy tutaj Pepe i Betty, ale wg mnie to postać gospodyni Róży wymiata, ta staruszka jest jedną z moich ulubienic tej książki. Podoba mi się też, że Pan Aleks umieszcza w swoich książkach osoby znane nam z mediów czy z gazet, tutaj występuje Rafał Maślak (jak ktoś nie wie kto to, to odsyłam do Google i do obejrzenia zdjęć tego Pana).

Książka podobała mi się tak bardzo, ponieważ wprawiła mnie w bardzo dobry nastrój, wtedy kiedy tego bardzo potrzebowałam. Nikt mi nie powie teraz, że czytanie nie może być lekiem na smutki i smuteczki. Czytając ją czułam się jak nastolatka, gdy zaczytywałam się w kryminałach Joanny Chmielewskiej i śmiałam się do rozpuku. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że powstają w Polsce książki o tematyce kryminałów komediowych.

Myślałam, żeby coś tu zacytować, ale chyba to bez sensu. Jeśli lubicie lekką lekturę, czytaliście część I i wam się podobała to gorąco zachęcam do sięgnięcia po kolejny tom. Nie chcę wam psuć niespodzianki i zabawy, sami odkryjcie co się działo przy okazji konkursu Mister Polonia.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Postanowiłam pójść za ciosem! Zauroczona pierwszą częścią z Różą Krull na tropie zachłannie rzuciłam się na kolejny tom. Jak myślicie, podobało mi się i tym razem?

Nieco szalona i zdecydowanie temperamentna Róża Krull – autorka poczytnych kryminałów – jest świadkiem traumatycznego zdarzenia. Na jej oczach popełnia samobójstwo piękny i wymuskany Sergiusz – uczestnik konkursu Mister Polonia – co wyżej wymienioną doprowadza do totalnego rozedrgania nerwowego. Gdy jednak okazuje się, że być może młodzieńcowi ktoś przy śmierci pomógł, Róża zbiera siły i rozpoczyna własne śledztwo. Dzielnie pomagają jej w tym współpracownicy Betty i Pepe, a także… sam Mister Polski, czyli Rafał Maślak. Łatwo na pewno nie będzie, bo w świecie samców, którzy dbają o swoją urodę bardziej niż legendarna Kleopatra, panują bezwzględne zasady gry. Czy Róża da radę stawić im czoła?

Książę komedii kryminalnej jest tylko jeden! Nazywa się Alek Rogoziński i ma wyjątkowy talent do wywoływania uśmiechu nawet u największych ponuraków. Choć to dopiero moja druga przygoda z jego arcyzabawną twórczością, ze stuprocentowym przekonaniem postuluję, aby jego książki przepisywać na receptę zamiast antydepresantów! Komedie kryminalne, które wychodzą spod jego pióra, są lekkie, przyjemne, a co najważniejsze – okraszone autentycznym, niekreowanym na siłę humorem, który towarzyszy Alkowi na co dzień (kto poznał autora osobiście, ten wie, o czym mowa). I za tę autentyczność właśnie pokochały go tłumy – starzy, młodzi, panie i panowie.

Lustereczko, powiedz przecie to drugi tom wesołej serii kryminalnej z Różą Krull na tropie. Tak jak w pierwszej części (Do trzech razy śmierć), i tu pojawia się plejada przezabawnych postaci. Moim zdaniem na prowadzenie zdecydowanie wysuwają się uczestnicy konkursu Mister Polonia, a zwłaszcza lekko nerwowy duet Sebastian Orłow i Manuela Orłow (syn i matka) oraz niezwykle oryginalny Mariusz Mario Kosek, przed którym puder, bronzer, mascara oraz jego koledzy nie mają żadnych tajemnic. Personą, która doprowadza do rechotania pępka, jest także wpadająca powoli w dewocję Cecylia Jodełka – pomoc domowa Róży i postać o ogromnym potencjale humorystycznym. Mam nadzieję, że w kolejnej części Kto zabił Kopciuszka? Rogoziński częściej pozwala jej dojść do głosu, bo z pewnością ta rozmodlona i niemłoda już niewiasta nie pokazała jeszcze wszystkiego, na co ją stać.

Jak to u Rogozińskiego bywa, na kartach powieści co rusz przewijają się znane z show-biznesu nazwiska, z Rafałem Maślakiem (Misterem Polski 2014) na czele, którego autor uczynił jedną z głównych postaci. To zabieg bardzo ciekawy, ale też wymagający sporej gimnastyki i ciągłego pilnowania się, żeby jednak za bardzo nie popłynąć i niechcący, w przypływie komediowej weny, nie obrazić (urazić!) bohatera. Choć akurat Rafał Maślak znany jest z dystansu do siebie i poczucia humoru, więc Alek, jeśli chodzi o tę kwestię, mógł spać spokojnie.

Co do intrygi kryminalnej – i tym razem jest ciekawie, a rozwiązanie zagadki wcale nie jest takie oczywiste. Autor małymi kroczkami zdradza kolejne tajemnice, czasem wyprowadza w pole, by za chwilę pozwolić czytelnikowi wrócić na właściwe tory. Niektóre zachowania czy postaci są oczywiście przerysowane i mogą się wydawać nieprawdopodobne, pamiętajmy jednak, że komedia kryminalna rządzi się trochę innymi prawami. Tu humor przede wszystkim powinien wieść prym, a tego akurat w powieściach Rogozińskiego absolutnie nie brakuje.

Lekko napisana, zabawna i wciągająca. Do schrupania za jednym podejściem, bo niełatwo się od niej oderwać.

Ocena: 5/6
©SieCzyta
Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że będę się śmiała do rozpuku, czytając powieść kryminalną, zapewne zrobiłabym przed nim powątpiewającą minę mówiącą jedynie: „Serio? To kryminał, a nie komedia, więc daruj sobie, bo i tak Ci nie uwierzę”. Dziś wiem, że zrobiłabym błąd, bo po raz pierwszy wolałam czytać w domu tę książkę, niż podróżując z nią w drodze na uczelnię.

Lustereczko, powiedz przecie to drugi tom serii kryminalnej z Różą Krull w roli głównej. Na zakup książki skusiłam się, będąc w tym roku na Targach Książki w Krakowie i jest to moja pierwsza powieść Alka Rogozińskiego, jaką do tej pory przeczytałam. Dlatego też moja opinia dotyczyć będzie wyłącznie tej powieści, bez znajomości pierwszego tomu. Maria teatralnym gestem złapała się za głowę, na której dzisiaj miała tyle loków, że nawet świętej pamięci Violetta Villas sprawiałaby przy niej wrażenie lekko łysawej. Powieść ta opowiada o znanej autorce powieści kryminalnych, która jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mistera Polonia. Jak się okazuje, człowiek ten nie miał powodów, by zdecydować się na tak desperacki czyn. Róża oraz jej przyjaciele, Pepe oraz Betty, starają się rozwikłać zagadkę śmierci jednego człowieka, żyjącego w świecie mężczyzn, którym makijaż, moda i przesadzone uwielbienie siebie przesłaniają prawie cały świat. Naprawdę uważasz, że byłbym zachwycony, patrząc, jak wpadasz do średniowiecznego wychodka, a potem wyłazisz z niego z gracją zdechłej krowy, sapiąc przy tym jak nimfomanka na widok Greya? To pomyśl raz jeszcze! O Róży mogę powiedzieć jedynie, iż jest to jedna z najbardziej irytujących mnie bohaterek książkowych. Dlaczego? Według mnie jest ona bardzo infantylną i niedomyślną postacią. Gdy miała jakąś prostą i logiczną wskazówkę podaną na tacy, nie potrafiła wyciągnąć z tego wniosków. Czytając tę powieść, odniosłam wrażenie, iż Róża jest poniekąd ucieleśnieniem typowej nastolatki, którą trzeba się opiekować, gdyż sama sprowadza na siebie same kłopoty. Niestety, ja nie lubię takich bohaterów książkowych, ani takich osób w prawdziwym życiu. Inaczej muszę się odnieść do postaci Pepe, gdyż pochłaniając kolejne strony Lustereczka zauważyłam, jakoby jego postać była głównym głosem rozsądku. To mężczyzna stonowany, rozsądny i dojrzały. Uważam, że jego kreacja stety, bądź niestety przewyższa kreację głównej bohaterki. Jej włosy z jednej strony wyglądały tak, jakby polizała je krowa, a z drugiej tworzyły coś w rodzaju połączenia snopka siana z mopem. W całości zaś nadawały jej wygląd osoby chorej psychicznie, tuż po leczniczych elektrowstrząsach. W powieści odnajdziemy mnóstwo nawiązań do szeroko pojętej kultury popularnej, co bardzo przypadło mi do gustu, gdyż powieści kryminalne zazwyczaj w dużym stopniu opierają się na samym śledztwie, a rzadziej ukazują również życie codzienne bohaterów. Gdy pewna postać ogląda telewizję, wiemy, jaki jest to program i dodatkowo znajdziemy tutaj jeszcze jakąś śmieszną anegdotę na ten temat. Za to, duży plus dla autora. Dodatkowo w książce znajdziemy nawiązania do innych polskich autorów kryminalistów, takich jak, np. Remigiusz Mróz, a sam Alek Rogoziński udowodnił w Lustereczku, że ma duży dystans do siebie i jest człowiekiem bardzo pozytywnym. – Kochanie, Florence Foster Jenkins też była pewna, że umie śpiewać, a Rogoziński uważa, że pisze zabawne książki (…) Fabuła jest dobrze skonstruowana, a bohaterowie różnorodni, przez co ciężko odkryć, jaki będzie koniec powieści, a myślę, że o to właśnie chodzi w kryminałach. Lustereczko, powiedz przecie jest jedną z nielicznych powieści, które naprawdę mogą poprawić człowiekowi humor. I choć jest on czasami lekko infantylny, jak i ironiczny, nie da się ukryć, iż przy tej książce naprawdę dobrze się bawiłam. Jest to drugi tom, lecz nie odczułam jakoś szczególnie braku lektury pierwszego tomu serii. Historia ta jest tak skonstruowana, że spokojnie można zacząć od drugiego tomu i czytelnik nie pogubi się w fabule. Jedyną rzeczą, która trzymała moją irytację na granicy, to postać Róży, lecz autor rekompensuje to świetną fabułą i humorem, którego próżno szukać u innych pisarzy kryminałów. Mam nadzieję, że w następnych tomach (o ile zostaną napisane i wydane) bohaterka nieco dojrzeje, a i może rozwinie się tutaj pewien wątek miłosny (mam takie przypuszczenia, że coś się tutaj kroi, lecz nie jestem do końca przekonana), a sama książka będzie dłuższa, ponieważ duża czcionka i nieco ponad trzysta słów, to dla mnie trochę za mało.

Ocena: 5/6
©Marionetka Literacka
Okładka jak najbardziej odpowiada temu, co znajdziemy na kartach powieści. Jest lustro, co również nawiązuje do tytułu, mucha, krew... To wszystko pasuje. Ale co się wydarzy w powieści? Też się nad tym zastanawiałam dość długo. Grzbiet idealnie pasuje do tomu poprzedniego, a że jest to cykl kilku tomów, to świetnie prezentują się na półce, szkoda tylko, że jak na razie są tylko dwa tomy...
Nie mamy tutaj graficznie nie pasujących do siebie kolorów czy istnego misz maszu. Minimalizm, który aż kusi, by zajrzeć na opis lektury.
Książka posiada skrzydełka, które chronią dodatkowo powieść i jest wskazane - jakoś lepiej lektura wygląda, gdy ma skrzydełka. Na jednym z nich poznamy fragment Lustereczka, a na drugim przeczytamy fragment biografii naszego Księcia.
Co do wydania, jestem zadowolona. Nie dojrzałam żadnej literówki, jakiegoś błędu - nic. Więc wydawnictwu FILIA należą się same pochwały. Na Krakowskich Targach Książki 2017 mogłam zdobyć autograf Alka, po raz drugi zobaczyć się z autorem i zamienić z nim kilka słów. Poszczerzyć się do siebie, pośmiać i popstrykać fotki. Oczywiście w duecie z Panią Magdą Witkiewicz. Ich spotkania zawsze są pełne radości, dlatego też to targowe spotkanie było dla mnie zastrzykiem energii. Chcę już tutaj, na wstępie podziękować samemu autorowi. Za podarowanie mi drugi raz tej samej książki - bo tamta nie doszła. A więc, Drogi Alku - dziękuję. Czekam na kolejne wspaniałe powieści, pełne sarkazmu, ironii, humoru i krwawych, tajemniczych scen, śmierci i trupów.

Przechodząc do pióra, jakim posługuje się autor... Nie jest to moja pierwsza recenzja książek Alka, więc na pewno zauważyliście, że ciągle mogę pisać o tym samym. Styl, jakim posługuje się autor, jest na tyle przyjemny, że można połknąć powieść na raz. Jest na tyle interesująca, że czytelnik z ogromną ciekawością pędzi na kolejne strony tylko po to, by skrócić sobie książki i dowiedzieć się, co będzie dalej. Przystępny język, pełny ironii, sarkazmu, humoru, dosłownie kradnie nas na pewien czas i wypuszcza dopiero na ostatniej stronie, po doczytaniu do ostatniej kropki. Nie można ot tak zrobić przerwy... bo się najzwyczajniej w świecie nie da. Po pierwszym zdaniu się dosłownie przepada i Amen. Nie ma ratunku dla nas. Dlatego jeśli będziecie sięgać po Lustereczko, zajmijcie sobie minimum jakieś trzy godziny na tę podróż.
A więc reasumując, warto sięgnąć po Lustereczko, ponieważ pióro autora jest lekkie, przyjemne, wciągające i z pewnością Was nie zawiedzie, a rozjaśni Wam dzień. Róża Krull to specyficzna postać, która zawsze pakuje się w tarapaty. Umyślnie lub też nie, jednak zawsze jest jakkolwiek powiązana ze zbrodnią, trupami. Tak sobie wymarzył Alek i tak ma być. Czy mi to odpowiada? Jak najbardziej! Gdyby miała być nudną bohaterką, która ciągle uskarża się na brak weny twórczej, zapewne rzuciłabym książką o ścianę. Poprzez wzgląd na wydarzenia, jakie przytrafiły się Róży, jej życie nabiera kolorów, a co za tym idzie, być może w jej głowie narodzi się nowy pomysł na kolejną książkę. Nie zapominajmy o tym, że jest pisarką! Ma swoje wady, zalety, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie ją polubić, a nawet przyzwyczaić się do niej. Ale! Nie mamy tutaj tylko Róży.
Jest również Betty - moja ulubienica, a zarazem menadżerka tej szalonej i wręcz pechowej pisarki.
Spotkamy w recenzowanej lekturze Rafała Maślaka i wielu, wielu innych bohaterów, którzy spowodują, że na naszych ustach pojawi się uśmiech, przerażenie... Jednak kreacja bohaterów jest na tyle urozmaicona, że każdego z osobna na pewno zapamiętacie i polubicie. No, nie każdego polubicie, ale większość bohaterów na pewno będziecie akceptować.
Reasumując, chciałam stwierdzić, że charakterystyka bohaterów jest na tyle różnorodna, że pozwala nam spokojnie czytać, lecz gdzieś na kolejnej stronie czai się coś, co wywoła u nas pewną reakcję, którą nie zawsze przewidzimy. Uważam też, że bohaterowie to wielki plus tej lektury. Na samym początku powieści mamy spis bohaterów, co znacznie nam ułatwia poznanie ich i nie pogubienie się, gdy w jednej scenie może być ich więcej.

Nie da się tutaj nudzić. Alek Rogoziński na tyle zaplanował akcję, że gna ona ciągle do przodu, a my ledwo za nią nadążamy. Nie wiemy kiedy zarzuci nas informacjami, których byśmy się nie spodziewali. Do tego szczypta humoru i autor ma nas w garści. Czytelnik jest niezmiernie zainteresowany fabułą, że gubi gdzieś swój czas i przenosi się do miejsca akcji powieści. Nic go nie interesuje ponieważ zamyka się w stronicach pozycji jak w pokoju bez okien.
Książę Komedii Kryminalnych spisał się na piątkę z plusem. Wszystko zostało dopracowane, a co najważniejsze dostałam to, co chciałam. Dobry kryminał z dużą dawką humoru, ironii i sarkazmu - które wręcz uwielbiam u autora. Wiem, że ma on swoich antyfanów, zdarzyło mi się czytać tak... niezbyt miłe komentarze na jego temat, a raczej na temat pisanych przez pisarza książek, że aż skręcałam się ze złości. Rozumiem jednak, że nie każdy musi lubić to samo. Jednak jest też granica wyrażania się na temat kogoś, czegoś. Niektórzy są chyba pozbawieni jakichkolwiek zahamowań, co jest trochę przykre... Ale nie mamy na to wpływu.

Zdecydowanie polecam Wam tę powieść. Pióro jest przystępne, akcja pędzi do przodu, a emocje są odczuwalne. Może nie jakoś aż tak bardzo, ale uśmiech raz po raz pojawiał się na moich ustach - więc zdecydowanie uznać mogę, że autor spisał się świetnie i niestety muszę czekać na kolejny kryminał... A z miłą chęcią poznałabym już teraz kolejne przygody Róży. Jednak trzeba pracować nad sobą, więc cierpliwymi musimy być.
Nie widzę żadnych przeciwwskazań do sięgnięcia po powieści Alka Rogozińskiego. Każda książka wciąga, interesuje czytelnika bardzo mocno, w dodatku sprawia, że trup nie jest taki straszny, a uśmiech gości niemal przez cały czas na naszych twarzach.
Gnajcie więc do biblioteki, księgarni i czytajcie - bo warto, naprawdę.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Standardy męskiego piękna zmieniają się z każdą dekadą i nie trzeba się specjalnie fatygować, aby dostrzec, że mężczyźni coraz chętniej dbają o własny wizerunek. W ruch idą nie tylko odpowiednio dobrane ubrania i produkty pielęgnacyjne, ale też bieżnie, orbitreki oraz hantle, które sprawiają, że męskie ciało wygląda na umięśnione, wysportowane i oczywiście seksowne. Niektórzy panowie, korzystając z wrodzonej chęci rywalizacji oraz pierwotnego instynktu zdobywcy, angażują się dodatkowo w medialną walkę o tytuł tego najpiękniejszego i właśnie ten motyw eksploatuje Alek Rogoziński w komedii kryminalnej Lustereczko, powiedz przecie. Czy kandydaci na sprytnie wymyślony przez autora tytuł Mistera Polonia są gotowi na wszystko, aby go zdobyć?

Znana pisarka powieści kryminalnych, Róża Krull, przeprowadza się do centrum Warszawy, zaopatruje się w lornetkę i z premedytacją podpatruje pewnego przystojniaka, którego widuje w oknie naprzeciwko. Pewnego dnia mężczyzna dokonuje karygodnego czynu, gdyż na oczach wpatrzonej w niego Róży, wyskakuje ze swojego balkonu i popełnia samobójstwo. Szybko okazuje się, że przyuważony samobójca wcale nie miał powodu, aby targnąć się na własne życie. Róża Krull, której wrodzona ciekawość nie pozwala zostawić tej sprawy bez echa, rozpoczyna prywatne śledztwo i angażuje w nie swoich najwierniejszych kompanów, nieocenioną agentkę Betty oraz przyjaciela Pepe, będącego jednocześnie mistrzem kulinarnych zrywów.

(...) Rogoziński uważa, że pisze zabawne książki.

Ten niewątpliwie uroczy cytat aż prosi się o komentarz. Tym krótkim zdaniem Alek Rogoziński potwierdza bowiem, że ma dystans do własnej twórczości i zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy czytelnik musi w ten sam sposób odbierać kreowane przez niego poczucie humoru. Szczęśliwie, do mnie cięty humor autora trafia i jak Alek Rogoziński księciem komedii kryminalnej w moich oczach był, tak i nadal nim pozostaje. Napiszę więcej, pisanie autorowi bardzo służy, gdyż Lustereczko, powiedz przecie, to dla mnie iście kryminalny cyrk na krzywych kółkach, obok którego nie da się przejść bezszelestnie. Alek Rogoziński świadomie wrzuca bohaterów w sam środek najbardziej kompromitujących zdarzeń, nieustannie robi ich w fabularnego balona i celowo wyciąga na wierzch ich najgorsze przywary. Autor bezsprzecznie jest panem komedii omyłek, wyraźnie zaostrza też własny humor, sprawiając, że niezapowiedziany, głośny i pozbawiony jakiejkolwiek kontroli wybuch śmiechu to przy tej lekturze po prostu konieczność. Humoru nie psują nawet pojawiające się tu i ówdzie literówki, a lekki i przyjemny styl sprawia dodatkowo, że książkę czyta się nadzwyczaj ekspresowo.

Największym udziałem w komicznych scenach może tradycyjnie poszczycić się Róża Krull, która potrafi ulec procesom silnej kompromitacji nawet w pozornie nieszkodliwych okolicznościach. Niech przykładem będzie tu opis mistrzowskiego wejścia na antenę telewizyjnej śniadaniówki, który do dziś sprawia, że moja buzia cieszy się właściwie sama. Główna bohaterka uwielbia bowiem wyruszać w świat własnych fantazji, a jej zauważalnie wybujała wyobraźnia często wykracza poza granice przyzwoitości. Rozmarzona pisarka żyje zatem wyidealizowanym życiem i nierzadko czuje bluesa nawet tam, gdzie rytm wyznacza głucha cisza. Nie tylko Róża ma jednak okazję poczuć niepowtarzalny smak wspomnianej kompromitacji. Równie ochoczo w tarapaty wpadają pozostali bohaterowie, zarówno udająca pokorną Betty, jak i zdobywający kolejne kuchenne gary Pepe. Na scenie pojawia się także on – mężczyzna przystojny, bezwzględnie seksowny i do bólu szarmancki. Rafał Maślak to jedyny niewymyślony przez autora bohater książki i trzeba przyznać, że Alek Rogoziński wprowadza postać byłego Mistera Polski w sposób niebywale uprzejmy, prezentując go niemal wyłącznie w gentlemeńskich pozach.

Róża Krull ponownie na tropie! Alek Rogoziński funduje swojej bohaterce zarówno atrakcyjne towarzystwo, jak i mocno groteskowy scenariusz, oczywiście owiany tajemniczą intrygą oraz stricte kryminalną nutą. Sceny czystej satyry bez wątpienia biorą tu górę, ale między kolejnymi wpadkami bohaterów, z łatwością można wychwycić liczne nawiązania do świata show-biznesu oraz cichą zachętę do dyskusji na temat współczesnego sposobu myślenia. Autor wyraźnie chce przemycić ważne treści i to się mu udaje, ale dla mnie Lustereczko, powiedz przecie to przede wszystkim pełnowartościowa komedia kryminalna, której wybuch śmiechu należy się i basta!

Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Rogoziński jest jedną z tych osób, które potrafią wykreować wokół siebie pewną magiczną otoczkę, która sprawia, że zwraca się na nie uwagę. Od indywidualnych upodobań zależy czy się taką osobę polubi, czy też nie, jednak ich zachowanie - w przypadku Alka nie będące męczącym ani nie sprawiające wrażenia sztucznego - i sposób bycia jest jednym ze sposobów na kreowanie wizerunku marketingowego.

To już piąta książka Rogozińskiego, którą miałam okazję przeczytać i po jej lekturze muszę stwierdzić, że poza tym, że ten facet cholernie dobrze potrafi się sprzedać, to zawsze też napisze książkę idealnie wpisującą się w moje gusta.

Róża Krull w dość niecodziennych okolicznościach staje się świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Sprawa początkowo wydaje się być prosta - facet się zabił. Jednak z czasem pojawia się coraz więcej wątpliwości, które nie dają Róży spokoju i które pchają ją do podjęcia własnego śledztwa i odkrycia podłoża tego dziwnego zdarzenia. W sprawę zaangażowani zostają też Pepe i Betty, którzy ponownie stają się kompanami we wtykaniu nosa w nieswoje sprawy.

Mam wrażenie, że Lustereczko, powiedz przecie różni się od poprzednich książek Alka. Elementem wspólnym wszystkich pozycji - od Ukochanego po Lustereczko - jest oczywiście charakterystyczny, lekki i sarkastyczny styl autora. Różnice natomiast polegają na zupełnie innym sposobie kreowania fabuły i przedstawiania bohaterów - czytając najnowszą powieść odnosiłam wrażenie stonowania wydarzeń i samych postaci. Chodzi mi o to, że przy zachowaniu tej całej zabawnej otoczki dla niektórych irracjonalnych sytuacji, jest trochę spokojniej, mniej przesadnie. Przygody bohaterów Lustereczka, mimo że nadal sprawiają wrażenie nierealnych, to ich ilość jest na tyle ograniczona, że zaczyna się wierzyć, że prawdziwego pechowca mogłoby spotkać to wszystko. Postacie nadal są obdarzone mocnymi i wyrazistymi charakterami (nie wspominając już nawet o ciętych językach co i rusz rzucającymi zlepkiem złośliwych docinek), które w tym specyficznym trio Róża-Pepe-Betty idealnie się komponują i podkręcają paradoksalność wydarzeń.
Przy książkach Rogozińskiego prawie zawsze mam problem ze skupieniem się na wątku kryminalnym i ewentualnej próbie rozwiązania zagadki na własną rękę. Przez niego też czuję się gorszym człowiekiem i łapią mnie wyrzuty sumienia, bo zamiast skupić się na tragedii jednego z bohaterów, ja oczekuję jeszcze więcej śmiechów i zabawy. Tym razem jednak głównym punktem zaczepienia mojego skupienia byli bohaterowie – to oni odgrywali pierwsze skrzypce i to do nich została dopasowana fabuła tak, aby pozostawić im pole do popisu i przez przypadek nie zagłuszyć. Mam wrażenie, że w poprzednich książkach Rogozińskiego fabuła wybijała się na pierwszy plan, a postacie były jedynie jej dopełnieniem - w Lustereczku jest zupełnie odwrotnie. Ostatecznie mogę więc stwierdzić, że Lustereczko pod względem budowy, kompozycji i pomysłu podoba mi się bardziej. Po tej książce mam też większy niedosyt, prawdopodobnie za sprawą tego, że bardziej przywiązałam się do bohaterów.
Przyczepić się mogę jedynie do redakcji, która przepuściła kilka śmiesznych byków i literówek, ale bez wytykania, żebyście może jednak ich nie znaleźli.

Każda kolejna książka Rogozińskiego jest dla mnie nowym doświadczeniem. Przy każdej z nich okazywało się, że wcale nie tak ciężko jest wprawić mnie w dobry nastrój przy pomocy fikcyjnej fabuły i kilku zmyślonych (lub nie) bohaterów. Jednak to właśnie Lustereczko, powiedz przecie wydało mi się najlepszą książką z całego dorobku autora.

Mimo że w fabule pojawiają się nawiązania do wydarzeń przedstawionych w pierwszym tomie o przygodach Róży Krull, to Lustereczko stanowi zupełnie odrębną historię. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czytać je w dowolnej kolejności.

Ocenas: 5+/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    www.czytaska.blogspot.com

    Trochę obawiałam się, że skoro o konkursach na miss mam jak najgorsze zdanie, a mister muszą być jeszcze głupsze, to tło w tej książce będzie dla mnie nie do przebrnięcia. A tu miłe rozczarowanie. Sam konkurs nadal jest dla mnie głupi, ale tu przedstawiony jest z przymrużeniem oka (nie ośmieszając jego idei) więc nie zaboli ani fanów takich imprez ani nie wywołuje zgrzytu złości u antyfanów.
    Róża jak zwykle jest królową chaosu. Rozrabia, kręci i nie ogarnia, daje się wkręcać ale i ma nosa do podejrzanych wypadków. Beata i Pepe mają z nią ciężkie życie. Pojawia się śmieszna gosposia (osobiście bym takie coś wygnała, ale dodaje humoru, więc taka jej rola). Komisarz Darski (jak zwykle czarujący!) zabraniając Róży, Betty i Pepe się wtrącać pogarsza sytuację, bowiem Róża rusza w Polskę samodzielnie tropić mordercę lub morderców.
    Kandydaci na misterów wbrew pozorom niegłupi, a raczej „ubrani” w te dziwną ideę z różnych przyczyn. Czasem motorem napędowym jest mamusia, czasem sława, czasem pieniądze... a że niektórzy do celu prą po trupach...
    A Mario! Mario jest boski i mam nadzieję, że jeszcze się gdzieś pojawi! Prawdziwy Stańczyk! Sprytny, mądry, znakomicie zorientowany i starannie ukryty pod maską (w przenośni i dosłownie) błazenady! Uwielbiam Mario!

    Muszę przyznać, że w tej książce mniej jest dosłownych zapożyczeń z Chmielewskiej, ale niczego to jej nie ujmuje. Parskałam i krztusiłam się śmiechem chyba nawet częściej niż przy poprzednich! Świetne są odnośniki do Mroza, Witkiewicz, Bondy, Puzyńskiej i rewelacyjna samokrytyka autora! Coraz lepiej! Coraz lepiej!

    Czekam zatem na następne książki Alka Rogozińskiego!

Warto zerknąć