Wszystko, czego pragnęliśmy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.05 / 5.00
liczba ocen: 12651
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
23.19 zł
Opis:

Nina należy do elity i u boku bogatego męża prowadzi wygodne życie, jakiego zawsze pragnęła. Ich syn Finch właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton.

Tom jest samotnym ojcem i pracuje od rana do nocy. Rozpiera go duma, gdy jego córka Lyla dzięki stypendium zaczyna naukę w prywatnym liceum. Dziewczyna usilnie stara się dopasować do obcego jej otoczenia, choć latynoska uroda odziedziczona po matce wcale jej w tym nie pomaga.

Światy Niny i Toma zderzają się gwałtownie, gdy w szkole wybucha skandal obyczajowy z udziałem ich dzieci.

Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie będą musieli przemyśleć relacje z najbliższymi i odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czego naprawdę pragną?

Emily Giffin w zaskakująco dojrzałej i aktualnej społecznie powieści prowokuje pytania o współczesne wychowanie i nadużycia wobec kobiet – i jak zawsze odsłania kobiece pragnienia i emocje.

Emily Giffin zabiera nas we wciągającą i prowokującą do myślenia podróż. - Jodi Picoult

To jest Emily Giffin w najlepszym wydaniu! Bardzo na czasie! - Kristin Hannah

Przykuwająca uwagę i poruszająca. Emily stawia przed czytelnikiem trudne pytania o lojalność i miłość. - Harlan Coben

 

CYTATY:
W każdej sytuacji, choćby nie wiem jak trudnej, zawsze da się znaleźć jakieś pozytywy.
Recenzje blogerów
Nina pozornie ma życie, o jakim marzy niejedna kobieta. Bogaty mąż wciągnął ją do świata, w którym pławią się w śmietance towarzyskiej, zawsze eleganccy, reprezentujący wysoki poziom, dumni rodzice Fincha, który dostał się na wymarzone studia do Princeton. Ale czy nasza bohaterka na pewno jest szczęśliwa? Czy uśmiech ubiera tylko wtedy, gdy jest to od niej wymagane, a wszystko wokół to gra?

Tom samotnie wychowuje córkę i urabia się po łokcie, by zapewnić jej dostatnie życie. Dzięki stypendium Lyla rozpoczyna naukę w prywatnym liceum. Spełnienie marzeń nastolatki? Chyba nie do końca, gdyż dziewczyna nie może być sobą w otoczeniu innych uczniów. Kolor skóry, który odziedziczyła po matce wcale jej nie pomaga w nowej sytuacji.

Pozornie tych dwoje nic nie łączy, aż do momentu, w którym w szkole wybucha skandal z głównym udziałem ich dzieci. Czy miliony na koncie rodziców potrafią zawrócić dzieciom w głowach? Czy wtedy tracą człowieczeństwo?

Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie muszą poważnie zastanowić się nad własnym losem i nad tym, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze i przede wszystkim - czego pragną...

Emily Giffin w swojej najnowszej powieści porusza bardzo ważny temat, którym jest "hejt".
Kiedyś to po prostu było nazywane nienawiścią, nękaniem. Myślicie, że przez powiedzmy dziesięć ostatnich lat coś się zmieniło? Bo ja osobiście uważam, że wiele... Nienawiść ewoluowała i teraz jest na porządku dziennym. Boję się, że zamiast ją dusić w zarodku ludzie niebawem będą traktowali ją jak codzienność. A dla mnie to choroba cywilizacyjna.

Warto się zastanowić przede wszystkim skąd się to bierze. Z uprzedzeń rodziców? Wszak dzieci z nich biorą przykład. Ale zagłębiając się dalej w temat - dlaczego ludzie z innym kolorem skóry niż białym są uważane za gorsze? Przecież to takie same osoby, jak i my. Z pasjami, marzeniami i uczuciami i tradycjami. Co z różnicami wyznaniowymi? Dlaczego religie wzajemnie się nienawidzą? Przecież każdy w coś wierzy, coś wyznaje - to jego sprawa prywatna. Jednakże chciałabym się pochylić nad jeszcze jedną kwestią - dlaczego ludzie bogatsi nie mają szacunku do osób mniej majętnych? Nie każdemu w życiu przyszło urodzić się w bogatym domu, gdzie przepych wylewa się kominem, nie każdy miał łatwy start i znajomości. I kolejne pytanie, jakie chciałabym Wam zadać - dlaczego to wszystko nie działa w drugą stronę? Dlaczego to biedni nie śmieją się z bogatych i nie wytykają ich palcami? Dlaczego ciemnoskórzy nie naśmiewają się z osób o jasnej karnacji? Dlaczego wszyscy są tak zaślepieni przez stereotypy? Nikt nie widzi, jakie to jest bez sensu. Człowiek powinien być człowiekowi równy. Mimo wszystko zawsze powinniśmy pamiętać, że świat jest stworzony z tysięcy różnych kultur, ale one składają się z ludzi takich jak my.

I właśnie w tejże powieści Emily pokazuje, co w życiu jest ważne, a co nie i co jest dobre, a co złe. Po tej lekturze aż chce się poszerzyć własne horyzonty. Momentami wkurza, wzbudza skrajne emocje, ale to jest jej największa zaleta. Po tej lekturze chce się być po prostu lepszym człowiekiem i zważa się na własne słowa rzucane w kierunku drugiego człowieka. Traktuj bliźniego, jak siebie samego...

Ocena: 4/6
©Czytam w pociągu
Kochani rodzice i wszyscy pozostali, którzy planujecie w przyszłości mieć dzieci. Dziś to właśnie do Was będzie adresowana recenzja książki Emily Giffin Wszystko, czego pragnęliśmy, którą chcę Wam zaprezentować. Każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Chce, aby cieszyło się ono szczęśliwym życiem i to jest w pełni zrozumiałe. Niestety w dzisiejszym świecie określenie „wszystko, co najlepsze" zostało bardzo mocno zmaterializowane. Dziś niestety nie oznacza ono ciepła rodzinnego, bliskości rodzica z dzieckiem i więzi opartej na szczerości oraz otwartości, a jedynie otaczanie naszej latorośli dobrami materialnymi i dążenie do tego, aby w żaden sposób nie było ono gorsze i nie odstawało od swoich rówieśników. Niestety musimy zdać sobie sprawę, z tego, że poprzez takie metody wychowawcze nasze dziecko wyrośnie na zepsutego człowieka pozbawionego, uczuć wyższych i pewnego dnia może okazać się, że gdzieś popełniliśmy błąd i ten człowiek, który właśnie wkracza w dorosłe życie, za którego dobroć dalibyśmy sobie rękę uciąć, robi coś, co sprawia, że uświadamiamy sobie, iż tak naprawdę wcale nie znamy naszego dziecka, tak dobrze, jak dotychczas myśleliśmy. Tak trudną lekcję musiała odbyć Nina, główna bohaterka powieści.

Kobieta wiedzie luksusowe, wygodne życie u boku swojego bogatego męża Kirka. Wspólnie wychowują nastoletniego syna Fincha. Jej marzenia się spełniają. Wiedzie elitarne życie, a jej syn dostał się na studia do najlepszej uczelni. Przed uczniem ostatniej klasy prywatnego liceum roztacza się świetlana przyszłość. Do tego samego liceum uczęszcza również Lyla, która pochodzi z zupełnie innego świata, niż uczniowie liceum, którzy są dziećmi bogatych rodziców. Dzięki stypendium staje się częścią owej społeczności uczniowskiej. Ona sama mieszka z kochającym ojcem, który, mimo że wychowuje ją samotnie, ciężką pracą i z oddaniem dla córki stara się zapewnić jej godne życie. Nastolatka zdaje sobie sprawę, że ją i jej kolegów dzieli społeczna przepaść, dlatego stara się, jak może dopasować się do środowiska, w którym się znalazła.
Pewnego dnia zostaje zaproszona przez Fincha na imprezę. Nie wie jeszcze, że właśnie tam chłopak okrutnie z niej zadrwi i padnie ofiarą hejtu i dyskryminacji.
Czyn, którego dopuścił się syn Niny, może przekreślić jego przyszłość na wymarzonych studiach. W taki oto sposób splatają się drogi Niny i Toma, ojca Lyly. Każdemu z rodziców zależy na dobru własnego dziecka, tylko jak się okazuje niestety nie każdy tak samo rozumie pojęcie owego dobra. Mąż Niny bagatelizuje całą sytuację i przekonany o sile pieniądza stara się załatwić całą sprawę po swojemu. Sytuacja ukazuje też prawdziwą twarz samego nastolatka. Chłopak nic sobie nie robi z tego, czego się dopuścił, mając za nic uczucia i krzywdę wyrządzoną szkolnej koleżance. Sama Nina będzie musiała wiele w swoim życiu przemyśleć i zweryfikować.
Zmuszona będzie odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie:

Czy rolą dobrego rodzica jest bronienie dziecka za wszelką cenę i mimo wszystko, czy też wspieranie go, ale nauczenie ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny?

Na szali znajduje się moralność i rodzicielska miłość. Po której stronie opowie się nasza bohaterka, tego dowiecie się, sięgając po książkę.

Po więcej moich odczuć na temat książki, serdecznie zapraszam na bloga KLIK

Ocena: 5/6
©Kocie czytanie
Urlop i podróż pociągiem wykorzystałam na propozycję portalu CzytamPierwszy.pl i najnowszą książkę Emily Giffin Wszystko, czego pragnęliśmy. Co z tego wyszło?

Wszystko, czego pragnęliśmy to z pozoru historia o dwóch różnych światach. Nina jest żoną bogatego biznesmena i udziela się charytatywnie. Tom jest stolarzem i samotnym ojcem jedynej córki, Lyli. To nie jest historia ckliwego romansu między rodzicami, choć napięcie się pojawia. Clue całej historii to zdjęcie z imprezy, które zrobił syn Niny, Finch. Obrzydliwe zdjęcie, na którym znajduje się nieprzytomna Lyla. Plotki szybko się roznoszą i jak to bywa w XXI wieku zdjęcie zostaje przesłane większości szkolnych znajomych i ich rodzicom. Sytuacja rozwija się dynamicznie: spotkanie z dyrektorem ekskluzywnej szkoły, do której chodzą Finch i Lyla, próba przekupstwa Toma, przeprosiny i cała masa przewidywalnych zdarzeń.

Wraz z rozwojem sytuacji Nina przejawia się jako jedyna sprawiedliwa wśród zepsutej społeczności bogaczy z Nashville. Jest odrobinę denerwująca, ale rozumiem autorkę dlaczego ona, zwłaszcza, że Emily Giffin obdarzyła postać trudną przeszłością.

Emily Giffin tą historią chciała zwrócić uwagę na przemoc wobec kobiet, wykorzystywanie i lekceważenie tych sytuacji przez mężczyzn. Temat bardzo popularny, bardzo aktualny, ale ubrany w infantylną historię. A szkoda. Pewnie pojawią się głosy, że nie ważne w jakiej formie, byle ten temat był poruszany. Nie do końca. Słaba książka nie zwróci uwagi na ważny temat, a ta propozycja Emily Giffin taka jest. Moim zdaniem mierna książka może tylko zaszkodzić i pogłębiać bagatelizację patologicznych zachowań.

Temat przemocy wobec kobiet nieraz był opisywany i powstało wiele lepszych książek na ten temat. Bardziej niż Wszystko, czego pragnęliśmy polecam Trzepot skrzydeł Katarzyny Grocholi. To książka, którą czytałam kilka lat temu i szczególnie zapadła mi w pamięć.

Ocena: 3/6
©Idę czytać
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć