Tajemnica Godziny Trzynastej
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.87 / 5.00
liczba ocen: 76
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.99 złpremium: 19.19 zł
19.90 zł
23.51 zł
27.19 zł
27.19 zł
Pozostałe księgarnie
25.59 zł
27.17 zł
27.19 zł
28.79 zł
29.00 zł
30.39 zł
31.99 zł
31.99 zł
31.99 zł
Opis:

Anna Kańtoch, pięciokrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz laureatka Nagrody im. Jerzego Żuławskiego, powraca z kolejnym tomem zachwycającej serii SF. Nina budzi się zziębnięta wśród rozsypanych na posadzce odłamków szkła. Nie wie, gdzie właściwie się znajduje. Nie pamięta, kim jest. Nie umie odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie są jej przyjaciele…

Nina, rozglądając się wokół, zauważa, że odzyskała przytomność w pałacyku, który stoi przy rynku niewielkiego miasteczka. Tydzień wcześniej Nina, Jacek, Tamara oraz Hubert zostali zabrani przez komunistów na ferie zimowe. Mieli je spędzić w urokliwym miasteczku w Karkonoszach, jednocześnie przygotowując się do swoich przyszłych zadań jako elitarna grupa Czerwonych Kapturków, czyli nastolatków zwalczających skutki anielskiej magii. A teraz przerażona, pozostawiona sama sobie Nina, ubrana jedynie w staroświecką suknię z koronkami, odkrywa, że miasteczko jest wymarłe. Nie napotyka żadnych śladów życia, zupełnie jakby wszyscy mieszkańcy nagle zniknęli. Pozostało jedynie zimno i śnieg. Jak się tu znalazła i co się stało z mieszkańcami opuszczonego miasteczka?

Recenzje blogerów
Tajemnica godziny trzynastej autorstwa Anny Kańtoch to trzeci tom cyklu Tajemnica diabelskiego kręgu, w którym nastolatka Nina rozwiązuje zagadki magiczno-kryminalne. Tym razem w czasie ferii zimowych w roku 1954 trafia ona wraz z trójką przyjaciół do miasteczka o uroczej nazwie Wilcze Doły, gdzie mają szkolić się pod okiem zaradnej agentki Ewy Wiśniewskiej. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem, bowiem pewnego dnia dziewczyna budzi się zmarznięta na kość na środku sali balowej najwyraźniej solidnie naruszonego barokowego pałacyku i uświadamia sobie, że kompletnie nic nie pamięta...

Wydostawszy się z podupadłego budynku zaczyna przeszukiwać miasto i ze zdumieniem stwierdza, że oprócz niej w Wilczych Dołach nie ma żywej duszy, bo wszystkie mieszkania i sklepy zostały opuszczone, a na domiar złego miasteczko jest zupełnie odcięte od reszty świata przez wszechobecne zwały śniegu. Główna bohaterka musi nie tylko przypomnieć sobie, co się wydarzyło, ale przede wszystkim przetrwać w ciężkich, zimowych warunkach. Gdy znajduje mieszkanie, w którym da się przenocować, w nocy słyszy pod drzwiami dziwne sapanie, a rano zastaje na nich cztery dziwne, głębokie rysy. Próbując odtworzyć wydarzenia znajduje ulotki, które mówią, że 26 lutego o godzinie 13:00 wszystko się zmieni, a wyglądają dokładnie tak:


Kolejna nić fabularna opiera się na retrospekcjach – opowiada o wydarzeniach sprzed niecodziennego balu – tak więc w co drugim rozdziale stopniowo dowiadujemy się, co doprowadziło do wyludnienia miasteczka, gdy Nina próbuje odtworzyć wspomnienia. Tym razem zagadka jest dość skomplikowana i nawet znając charakterystykę anielskiej magii i poznając jej kolejne elementy, niełatwo złożyć je w logiczną całość i domyślić się, co się tak naprawdę wydarzyło. Co bowiem może łączyć rozebraną warszawę, laleczki z zaszytymi ustami, znikającą krowę i otwarte, opuszczone mieszkania? W miarę czytania miałam wrażenie, że mam znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Mogę was jednak zapewnić, że wyjaśnienie jest rzeczowe i zapadające w pamięć.

W stosunku do poprzednich części ta rozkręca się nieco wolniej i w moim odczuciu jest niestety mniej emocjonująca od drugiego tomu (pisałam o nim tu). Dopiero końcówka zawiera sporo dynamicznych scen i znacznie przyspiesza, i z pewnością zaskoczy niejednego czytelnika. Zaś protagonistka jest poprowadzona nieco inaczej niż wcześniej – nadal stara się być porządna, ze względów ideologicznych odmawia na przykład nauki strzelania, jednak nie jest w stanie powstrzymać się przed dzieleniem się swoją wiedzą i opinią z innymi, nawet, gdy może to pogorszyć jej sytuację w szkole czy nawet zagrozić jej życiu. Krótko mówiąc – zaczęła pyskować starszym, czyli zachowywać się jak typowa, przemądrzała nastolatka, przy każdej okazji ćwicząc sarkazm, przez co w mojej ocenie staje się bardziej realistyczna. Fanów ucieszy zapewne fakt, że wreszcie ma chęć i okazję użyć swojej mocy – dzięki czemu między innymi ratuje skórę pewnego prześladowanego przez innych chłopca. Dodatkowo w tym tomie występują też smaczki związane z klasyką literatury (Nina sporo czyta) czy też historią architektury, których wyławianie sprawiło mi sporą przyjemność. I jak zwykle twórczość Anny Kańtoch napisana jest piękną, staranną polszczyzną.

Muszę jednak przyznać, że mam mieszane uczucia co do rozwiązania zagadki – z jednej strony do pewnego momentu zupełnie nie spodziewałam się takiego rozstrzygnięcia i kolejne tropy trzymały mnie w coraz większym napięciu, z drugiej zaś wziąwszy pod uwagę szeroko zakrojone następstwa tego, co zrobił anioł Sadkiel (ciekawe, czy to przypadek, że w Sile niższej Marty Kisiel występuje skrzydlaty o bardzo podobnym imieniu, czyli Tsadkiel), powodują tak ogromne zachwianie równowagi świata, że opisane tu konsekwencje wydają mi się zdecydowanie zbyt błahe. Nina oczywiście sporo o nich mówi w odniesieniu do mieszkańców miasteczka, lecz moja wyobraźnia i doświadczenie czytelnicze podpowiadają mi ich znacznie więcej w stosunku do całej reszty uniwersum.

Jeżeli podobały się wam poprzednie części cyklu, nie muszę chyba przekonywać do sięgnięcia po Tajemnicę godziny trzynastej – tym bardziej, że mamy w niej do czynienia z zupełnie nowym, zaskakującym konceptem na realizację anielskiej magii. Wydarzenia nabierają tempa powoli, ale dążą do emocjonującego finału, po drodze prezentując kilka iście filmowych scen akcji. Zatem zachęcam do przeczytania tej lekkiej pozycji splatającej elementy fantasy z powieścią przygodową i detektywistyczną, która zapewni wam kilka godzin przyjemnie mroźnego oderwania od rzeczywistości.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Autorka już od pierwszej strony intryguje czytelnika i zbiera go w podróż pełną tajemnic i zagadek. Nina budzi się sam w opuszczonym miasteczku, którego nie zna, a na dodatek jest cała zziębnięta i nic nie pamięta. Nie wie kim jest, gdzie jest i jak się tutaj znalazła. Na dziewczynkę czekają kolejne zagadki, które będzie musiała rozwiązać, ale tym razem nie pójdzie tak łatwo. Gdzie podziali się mieszkańcy miasteczka? Czy Nina odzyska pamięć? Co tak naprawdę się dzieje? Więcej pytań niż odpowiedzi...

Sięgając po ten tom, zastanawiałam się czy będzie on równie dobry jak poprzednie. Okazało się, że jest! A nawet można by powiedzieć, że jest dużo lepszy od pozostałych. Tym razem już od samego początku czytelnik zostaje wciągnięty w historię pełną intryg i łamigłówek, a akcja coraz szybciej się rozkręca. Nie ma tutaj czasu na nudę i właśnie to mnie w niej urzekło. Autorka doskonale wie jak manipulować informacjami, by nie można było się od razu zorientować jaka jest prawda i co się tam rzeczywiście dzieje. Tak bardzo miesza w tym wszystkim, że gdy dochodzi się do zakończenie jest jedna wielkie WOW i myśl, że na takie rozwiązanie by się nie wpadło. Właśnie to lubię w twórczości Pani Anny, że potrafi doskonale operować piórem i stworzyć świat jak i bohaterów, którzy potrafią zaskoczyć. Do tego wszystkiego dochodzi łatwy język, który sprawia, że lektura jest jeszcze przyjemniejsza i można bez przeszkód brnąć do przodu.

Może skupmy się na samej akcji, która jest niezwykle ciekawa i intrygująca, a miejsce w którym wszystko się dzieje, jest wręcz przerażające, że aż ciarki przechodzą po plecach. Opuszczone miejsce pełne mrocznych tajemnic, które czekają, aby je poznać. Właśnie za ten mroczny klimat pokochałam ten cykl i bardzo cieszy mnie fakt, że to jeszcze nie koniec. Nie polecam czytać tego późną porą, bo jeśli ktoś ma bardzo dobrą wyobraźnie, może mieć problemy z zaśnięciem. Jedyne co wprowadzało mi lekki mętlik w głowie to podzielenie książki na dwie fazy: to co działo się wcześniej i to co dzieje się gdy Nina budzi się w nieznanym miejscu. Czasami ciężko było mi się połapać, czy jestem w przeszłości czy w teraźniejszości.

W tej części pojawiło się także kilka nowych postaci, które w mniejszym lub większym stopniu ingerowały w życie głównej bohaterki. I nadal się zachwycam tym, jak autorka kreuje postacie. Są tak wyraziste, że aż wydaje się, że istnieją naprawdę. Dokładność w opisach to chyba największa zaleta pani Anny, nigdy nie mam wrażenia, że zabrakło mi jakiejś istotniej informacji. Co mogę powiedzieć? Polecam ten cykl z całego serca, bo jest to wielki kawał dobrej roboty i z pewnością skradnie serce nie jednego wielbiciela fantastyki czy dreszczowców. Jeśli macie w planach sięgnąć po tę serię, to nawet się nie zastanawiajcie tylko bierzcie w ciemno! Mogę zapewnić, że się nie zawiedziecie.

Ocena: 5/6
©Czytam w pociągu
Pamiętam jeszcze moje zachwyty, które wylewały się ze mnie po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów cyklu Nina Pankowicz. Nie mogłam się doczekać chwili, aż będę mogła zabrać się za kolejną część i po prostu skakałam z radości, kiedy wyciągałam prebook Tajemnicy godziny trzynastej z koperty. Byłam pewna, że pochłonę ją na raz, taka byłam podekscytowana powrotem do świata stworzonego przez Annę Kańtoch. Już na początku dostrzegłam, że nie będzie tak łatwo i przyjemnie, jak się spodziewałam.

Nina nagle budzi się zmarznięta w dziwnym pomieszczeniu, w małym pałacyku. Wszędzie dookoła leżą fragmenty szkła, a ona nie wie gdzie jest, co tam robi. Nie wie też najważniejszego: kim jest. Miasteczko, gdzie stoi pałacyk, jest całkowicie opustoszałe. Wygląda tak, jakby mieszkańcy wyjechali zostawiając albo wszystko idealnie wysprzątane, albo zbierając się w popłochu. Detektywistyczny zmysł Niny bardzo pragnie rozwikłać tę tajemnicę, jednak równocześnie jest jeszcze tylko dzieckiem, więc panicznie się boi tego, co może się czaić w wymarłej miejscowości.

To nie będzie długa opinia, to mogę Wam zagwarantować. Nie chcę Wam odradzać lektury tej historii, gdyż ma naprawdę dobre recenzje w każdym miejscu, w które zaglądałam. Nina już nie jest jedną z moich ulubionych bohaterek. Rozumiem, że strata pamięci mogła znacząco wpłynąć na jej zachowanie, jednak irytowała mnie okropnie. Podobnie postaci pojawiające się tutaj. Jedynie Lis - który ma tutaj rolę trzeciorzędną i praktycznie go nie ma - wciąż ma sporą dawkę mojej sympatii. Wydaje mi się, że autorka troszkę poszła na łatwiznę zostawiając w głównej części książki małą liczbę bohaterów. Brakowało mi tego natłoku i możliwości, które daje kilkanaście osób biorących udział w całej akcji.

Anna Kańtoch postawiła sobie wysoko poprzeczkę dwoma poprzednimi częściami. Pomysł, by rozegrać wszystko na dwóch płaszczyznach czasowych nie zawsze jest dobry. Początkowo ciężko było mi się połapać, o co właściwie chodzi, a te nagłe skoki pomiędzy teraz a wcześniej bardzo mieszały mi w głowie. Być może gdyby autorka określała, kiedy dany rozdział się rozgrywa byłoby dużo prościej. Zapewne to jest powód, dla którego nie mogłam się w Tajemnicę godziny trzynastej wciągnąć i tak mocno się rozczarowałam.

Początkowo uznałam, że nie będę kontynuować tego cyklu. Po dłuższym namyślę uważam, że za tom czwarty na pewno chwycę. Ciekawa jestem, co czeka jeszcze Ninę i resztę postaci i czuję, że kontynuacja będzie lepsza. Kto nie ryzykuje, ten nie ma. Tajemnica, która pojawiła się w tej części była naprawdę intrygująca i nie domyśliłam się zakończenia. Niczego się nie domyśliłam. Gdyby nie to, jak ciężko tutaj zrozumieć co i kiedy, byłabym zapewne zachwycona.

Ocenka: 4/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć