Rzeczy, których nie wyrzuciłem
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.75 / 5.00
liczba ocen: 546
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.00 zł
-34% 17.60 zł
22.95 zł
23.80 zł
24.30 zł
Pozostałe księgarnie
22.41 zł
22.94 zł
22.95 zł
22.95 zł
24.30 zł
24.50 zł
25.11 zł
27.00 zł
27.00 zł
27.00 zł
Opis:

Czułość. Wspomnienia przeniknięte dyskretnym uśmiechem. Próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Marcin Wicha snuje pełną uczuć, bardzo osobistą opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić od nas pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie.

Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz – mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek – nie poddawała się. Była trudna. Była odważna.
W tej książce nie ma sentymentalizmu – matka go nie znosiła – są za to czułość, uśmiech i próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Jest też opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie.

„Właśnie tak gorszyła zacne panie. Warczała na nauczycielki. Pacyfikowała sprzedawców. Kazała milczeć antysemickim taksówkarzom. Nie reagowała na nasze: «Po co to robisz?»” – fragment książki

CYTATY:
Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek.
Jak mało w nich książek, które naprawdę nam się podobały. Jeszcze mniej takich, które podobają się nam przy kolejnej lekturze. Większość to pamiątki po ludziach, którymi chcieliśmy być. Których udawaliśmy. Których braliśmy za siebie.
Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek.
Recenzje blogerów
I znowu mam wyrzuty sumienia, bo Rzeczy, których nie wyrzuciłem nie podobały mi się tak, jak wedle wszystkich wskazań powinny. Zakochałam się w poprzedniej książce autora, Jak przestałem kochać design i chyba ta miłość stanęła mi nieco na przeszkodzie. Zapraszam.

Punktem wyjścia do opowieści o matce autora jest porządkowanie rzeczy po jej śmierci. Masy spadkowej, jak nazywa to Wicha, wskazując jak ironiczne, ale i niedelikatnie jest to stwierdzenie. Książka została podzielona na trzy części. W Kuchni mojej matki autor opowiada o rzeczach, głównie książkach, i faktach z nimi związanych. Słowom najbliżej do klasycznych wspomnień: to wszystkie sceny związane właśnie z mową i opowieściami rodzinnymi. Wreszcie Śmiech w odpowiednich momentach przybliża nam obrazy z umierania bohaterki.

Wszystkie wady i zalety Rzeczy, których nie wyrzuciłem łączą się moim zdaniem z ich podobieństwami względem Jak przestałem kochać design. Podobna jest forma. W poprzedniej powieści rozdziały mogły równie dobrze stanowić osobne felietony. Tutaj wiążą się one ze sobą bardziej, ale mają ten sam luźny charakter. Wicha ponownie przedstawia dane zjawisko (tam współczesny polski design, tutaj swoją matkę) przy pomocy nieznaczących anegdotek, drobnych epizodów, rzeczy budzących wspomnieniach. Z drobnych elementów buduje kompleksowy i wielowymiarowy portret ukochanej osoby.

I robi to w charakterystyczny sobie sposób, z humorem i złośliwością, lekko wzdragając się jakby przed sentymentalizmem (najlepiej uwidacznia to scena z panią z zakładu pogrzebowego), co jednak książce wychodzi tylko na dobre. Jednakże. Owo podobieństwo formy w pewnym momencie przestaje być zaletą. Jest ona niemal identyczna, jak w przypadku Jak przestałem kochać design, i na tyle charakterystyczna, by zachować świeżość wyłącznie przez jedną książkę. Podejrzewam, że gdybym sięgnęła po nie w odwrotnej kolejności, efekt byłby taki sam. To za dużo jak na indywidualny styl autora i takie powtarzanie się po prostu nie działa.

Jest to jednak świetna opowieść o radzeniu sobie z odejściem ukochanej osoby. Wicha nie gloryfikuje matki, ale z jego książki tchnie miłość i szacunek do niej. Pragnę też zwrócić uwagę, że ważną rolę odgrywają tutaj książki (bo to one głównie są rzeczami, których Wicha nie wyrzucił) oraz Zagłada, która wisiała nad całym życiem matki autora (oboje rodzice byli Żydami), mimo że urodziła się już po wojnie. To lektura na jeden dzień, a od tego autora nie sposób się oderwać. Polecam. Choć nie tak bardzo, jak Jak przestałem kochać design.

Ocena: 4/6
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Lektura naprawdę wzruszająca - a przecież są to tylko drobne fragmenty wspomnień. Warto!

Inne proponowane
Warto zerknąć