Prawdziwa miłość nie boi się słowa „wieczność”.
Oliwia i Jakub żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wypełnionego szczęściem i miłością dnia. Jedna sekunda decyduje o tym, że dziewczyna traci wszystko, co było dla niej ważne, a jej życie staje się pasmem niewyobrażalnego cierpienia. Po tragicznej śmierci Jakuba nie potrafi już z ufnością spoglądać w przyszłość, jak to robiła do tej pory, a rozpacz zaczyna jej przesłaniać cały świat. I wtedy ponownie spotyka swojego ukochanego...
32.39 zł
cena z maksymalnym rabatem 10% dla stałych klientów
MP3
Virtualo.pl
Wstrzymując oddech - audiobook
44.99 zł
MP3
nexto.pl
Wstrzymując oddech - audiobook
40.49 zł
MP3
empik.com
Wstrzymując oddech - audiobook
44.99 zł
Prawdziwa miłość nie boi się słowa „wieczność”.
Oliwia i Jakub żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wypełnionego szczęściem i miłością dnia. Jedna sekunda decyduje o tym, że dziewczyna traci wszystko, co było dla niej ważne, a jej życie staje się pasmem niewyobrażalnego cierpienia. Po tragicznej śmierci Jakuba nie potrafi już z ufnością spoglądać w przyszłość, jak to robiła do tej pory, a rozpacz zaczyna jej przesłaniać cały świat. I wtedy ponownie spotyka swojego ukochanego, który składa jej niezwykłą obietnicę…
„Wstrzymując oddech” to pełna emocji opowieść o kruchości ludzkiego życia i marzeń oraz o niełatwych relacjach rodzinnych i próbie poradzenia sobie ze stratą najbliższej osoby.
Małgorzata Mikos - pisarka, poetka, dziennikarka, fotografka, podróżniczka. Publikowała wiersze, m. in. w antologiach poetyckich oraz w magazynach literackich. Wielbicielka literatury, muzyki, kina oraz dobrej kawy. W 2018 ukazała się jej debiutancka powieść zatytułowana „Dni naszego życia”.
Audiobooka interpretuje Agnieszka Baranowska.
O książce Wstrzymując oddech - audiobook blogerzy napisali:
"Historia przedstawiona w Wstrzymując oddech wzruszyła mnie i w pewien sposób załamała serce, by na nowo je posklejać. Nie będę kłamać i przyznam, że zdarzyło mi się uronić kilka łez podczas lektury. Choć początek nie był zbyt obiecujący, to ogromnie cieszę się, że nie odpuściłam sobie tej książki. Jest w niej coś, co mnie poruszyło i co sprawia, że długo o tej historii nie zapomnę." - Inthefuturelondon (Natalia Świętonowska)
"To ksiązka bardzo życiowa i to, o czym w niej czytamy, może spotkać niestety każdego z nas, czego nikomu oczywiście nie życzę. Jest wyjątkowa pod względem tego, co ze sobą niesie. Skłoni Was bowiem do wielu wzruszeń, silnych emocji i refleksji. Na pewno popłyną łzy, ale także wierzę, że po jej przeczytaniu będziecie bardziej doceniać czas spędzany z tymi, których kochacie." - Kocie czytanie (Agnieszka Kaniuk)
"Ta powieść jest arcydziełem... Jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie w moim życiu. Pełna emocji, wartości... WSPANIAŁA. Musicie po nią sięgnąć. Koniecznie! Polecam z całego serca!" - Tylko magia słowa (Angelika Kusek)
Ta książka czeka na Twoją opinię! Zostań pierwszą osobą, która podzieli się wrażeniami.
Historia przedstawiona w Wstrzymując oddech wzruszyła mnie i w pewien sposób załamała serce, by na nowo je posklejać. Nie będę kłamać i przyznam, że zdarzyło mi się uronić kilka łez podczas lektury. Choć początek nie był zbyt obiecujący, to ogromnie cieszę się, że nie odpuściłam sobie tej książki. Jest w niej coś, co mnie poruszyło i co sprawia, że długo o tej historii nie zapomnę.
Powieść Małgorzaty Mikos dość długo musiała czekać na swoją kolej. Liczne obowiązki skutecznie odwracały moją uwagę od tej pozycji. Nareszcie jednak nadszedł jej czas i mogłam ściągnąć ją z półki i zabrać się za jej czytanie. Z początku nie wiedziałam sama, czego mam spodziewać się po tej obyczajówce - historii bardziej spokojnej i dość sielskiej, czy też może czegoś bardziej przygnębiającego? O tym, co dostałam w rzeczywistości, przeczytacie poniżej.
Oliwia i jej ukochany, Jakub żyją prawie jak w bajce. Każdy ich wspólny dzień pełen jest szczęścia i niesamowitej wdzięczności za wszystko, co mają. Jednak nie spodziewają się nawet, że jedna sekunda jest w stanie zmienić ich życie o sto osiemdziesiąt stopni. Tragiczna śmierć Jakuba sprawia, że Oliwia zamyka się w swojej skorupie i próbuje poukładać wszystko na nowo. Kiedy wydaje się, że nic nie będzie w stanie polepszyć stanu kobiety, dzieje się coś, o czym można tylko śnić... Jak Oliwia poradzi sobie z nową rzeczywistością?
Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam czytać tę powieść, nie potrafiłam się w nią wciągnąć. Pierwsze kilka rozdziałów wzbudziło we mnie takie niejasne uczucie, które nie było zbyt pozytywne. Podejrzewam, że gdybym była tym rodzajem czytelnika, który z łatwością odkłada książki nieskończone - niestety tak postąpiłabym z tym tytułem. Jednak z czasem zauważyłam, że zaczęłam coraz bardziej angażować się w opisywane wydarzenia, a czytanie nabrało pewnej płynności.
Główna bohaterka tej powieści, Oliwia, została wykreowana bardzo dobrze i ciekawie. Z jednej strony wydawać by się mogło, że będzie ona dość oschła w stosunku do innych i mocno zdystansowana, jednak z czasem można się przekonać, że w rzeczywistości jest to bardzo ciepła, sympatyczna kobieta, której los postanowił nie oszczędzać. To, co przeżywała i jak postępowała podczas żałoby, wzbudziło moje zrozumienie. Kiedy jej rodzina chciała za wszelką cenę wyciągnąć ją z tego stanu w dość krótkim czasie po śmierci Jakuba, odczuwałam prawdziwą złość. Każdy ma prawo do przeżywania żałoby w takim tempie, jaki jemu odpowiada.
Skoro o tym wspomniałam, to wypadałoby też napisać coś o piórze autorki. Uważam, że Małgorzata Mikos pisze lekko, przyjemnie i bardzo przystępnie, dzięki czemu lektura tej pozycji (w moim przypadku po pewnym czasie) było po prostu czymś odprężającym i odciągającym moje myśli od rzeczywistości. Autorka bardzo dobrze przedstawiła tutaj wątek żałoby oraz tego, jak może wyglądać życie człowieka po takiej stracie. Pokazała tym samym, że nie wolno kazać komuś godzić się ze śmiercią bliskiej osoby w miesiąc, “bo tak nie można”. Oczywiście, że można! Jak pisałam wyżej: każdy przeżywa taką sytuację na swój sposób i trzeba to uszanować. Jedna osoba pozbiera się po miesiącu, druga po roku – i tyle.
Historia przedstawiona w Wstrzymując oddech wzruszyła mnie i w pewien sposób załamała serce, by na nowo je posklejać. Nie będę kłamać i przyznam, że zdarzyło mi się uronić kilka łez podczas lektury. Choć początek nie był zbyt obiecujący, to ogromnie cieszę się, że nie odpuściłam sobie tej książki. Jest w niej coś, co mnie poruszyło i co sprawia, że długo o tej historii nie zapomnę.
Jeśli szukacie powieści obyczajowej, w której nie zabraknie smutku, ale i nadziei na lepsze jutro – z całą stanowczością mogę polecić Wam właśnie tę książkę.
To ksiązka bardzo życiowa i to, o czym w niej czytamy, może spotkać niestety każdego z nas, czego nikomu oczywiście nie życzę. Jest wyjątkowa pod względem tego, co ze sobą niesie. Skłoni Was bowiem do wielu wzruszeń, silnych emocji i refleksji. Na pewno popłyną łzy, ale także wierzę, że po jej przeczytaniu będziecie bardziej doceniać czas spędzany z tymi, których kochacie.
Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie. To słowa jednej z modlitw, którą my osoby wierzące odmawiamy niemal każdego dnia przez całe życie. Dziś zadamy sobie pytanie, czy śmierć jest przypadkiem, czy może przeznaczeniem? Czy już w momencie narodzin każdy z nas ma z góry zapisany czas i sposób, w jaki zakończy swoje ziemskie życie? Wiele razy kiedy dowiadujemy się, że ktoś zginął na przykład w wypadku samochodowym, czy też odszedł nagle z innych niezrozumiałych dla nas przyczyn, padają słowa „Tak widocznie miało być, tak było mu pisane”. Pójdźmy jednak o krok dalej i poszukajmy odpowiedzi na te wszystkie pytania w kontekście przeżywania żałoby przez bliskich osoby zmarłej, którzy pogrążeni w smutku i rozpaczy nie mogą uwierzyć, w to co się stało. Przecież jeszcze kilka godzin temu, a czasami nawet chwil rozmawiali z najbliższą swemu sercu osobom, czuli jej bliskość i wystarczyła jedna chwila, która zabrała im ją na zawsze.
Nie będę jednak odpowiadać na te wszystkie pytania na podstawie moich własnych doświadczeń, choć w ostatnim czasie niestety również musiałam się z nimi zmierzyć. Do tego rodzaju bolesnych przemyśleń skłoniła mnie najnowsza książka Małgorzaty Mikos Wstrzymując oddech, z której recenzją do Was przychodzę.
Na kartach powieści poznajemy zakochane w sobie bez pamięci narzeczeństwo. Oliwia i Jakub są parą, która w swojej miłości odnajduje największe szczęście i bezpieczeństwo. Młodzi ludzie snują piękne plany na wspólną przyszłość. Mimo lepszych i gorszych dni w życiu chcą razem iść przez nie wspólną drogą i spełniać swoje marzenia. W momencie, kiedy my czytelnicy przystępujemy do lektury książki, Jakub postanawia spełnić jedno z największych pragnień swojej ukochanej i sprawić, by mogła spełniać się w czymś, o czym marzyła od dawna. Sama dziewczyna nie potrafi jednak w pełni cieszyć się urodzinowym prezentem. Gdzieś w głębi serca czuje niezrozumiały dla siebie lęk, który nie chce jej opuścić i zaciska swoje macki wokół jej serca. Oczywiście nikt z najbliższego otoczenia Oliwii nie przypisuje zbyt dużego znaczenia jej złym przeczuciom. Niestety wkrótce urzeczywistniają się one w najbardziej bolesny dla głównej bohaterki sposób. Traci swojego ukochanego na zawsze i bezpowrotnie. Dla niej świat się zatrzymał, a cierpienie wciąga ją w otchłań mroku. Jedyne czego pragnie to, aby to wszystko, co się teraz dzieje okazało się tylko koszmarnym snem. Tak bardzo pragnie, aby Jakub wrócił, by mogła poczuć jego dotyk, zapach, obecność. Tak wiele jeszcze chciałaby mu powiedzieć.
Pewnego dnia doświadcza czegoś niemożliwego. Pięknego, ale jednocześnie bolesnego i trudnego, co może dać jej siłę, do tego, aby na nowo żyć pełnią życia. Wykorzystując każdą jego chwilę najlepiej, jak to możliwe, albo wręcz przeciwnie, jeszcze raz rozdrapie dopiero lekko zabliźnione rany i już na zawsze pozbawi ją możliwości rozpoczęcia kolejnego jego etapu. O tym jednak musicie przeczytać już sami, sięgając po książkę, ponieważ ja nie zdradzę już nic więcej.
Wstrzymując oddech to bardzo piękna i poruszająca do głębi historia niezwykłej miłości dwojga ludzi, dla których słowo wieczność nabiera zupełnie nowego wymiaru i znaczenia. Autorka oddała w nasze ręce trudną i mocno emocjonalną opowieść będącą zapisem przeżywania żałoby, w sytuacji, kiedy żyjemy w przeświadczeniu, że czeka nas długie i szczęśliwe życie z osobą, której oddaliśmy nasze serce, a los niczym na pstryknięcie palców uświadamia nam, jak bardzo nieprzewidywalne bywa życie.
Jakże często zdarza nam się odkładać na potem swoje plany i marzenia, Tymczasem brutalną prawdą, którą spychamy gdzieś w najdalsze zakamarki naszej świadomości, jest fakt, że to potem może nigdy nie nadejść. Małgorzata Mikos dzięki swojej książce przypomina nam, aby żyć tu i teraz najpełniej, jak się da. Gromadzić wspomnienia i wspólnie przeżyte z bliskimi piękne chwile, bo niestety życie zawsze będzie zbyt krótkie, a śmierć niesprawiedliwa. Jedynym, co nam wówczas zostanie, będą właśnie wspomnienia, dzięki którym kochana przez nas osoba będzie z nami, aż do chwili, w co mocno wierzę kiedy spotkamy się w po drugiej stronie.
Ważnym aspektem, na który została w tej książce zwrócona nasza uwaga, jest to, aby pozwolić osobie pogrążonej w żałobie przeżyć ją we własnym tempie i na własnych zasadach. Nie powinniśmy niczego na niej wymuszać, ani czegokolwiek jej narzucać. Rodzina i przyjaciele Oliwii nie mogli zrozumieć, że dziewczyna nie jest gotowa, aby pogodzić się ze stratą Kuby i zakończyć ten tak ważny dla niej etap życia. Jak wspomniałam wcześniej, dla niej życie się zatrzymało, podczas gdy dla nich płynęło ono dalej, przez co patrzyli na to, co dzieje się z dziewczyną z własnej perspektywy. Pamiętajmy, że każdy z nas jest inny i przeżywa tak ogromną stratę na swój sposób, a nasi bliscy powinni to uszanować. W przeciwnym razie mogą tylko zaszkodzić, choć nie wątpię, że zawsze mają na sercu nasze dobro.
Moi drodzy jest mi bardzo trudno znaleźć słowa, które w pełni oddadzą to, co chciałabym Wam o tej książce napisać. Nie mogę powiedzieć , że jest niezwykła, bo jest bardzo życiowa i to, o czym w niej czytamy, może spotkać niestety każdego z nas, czego nikomu oczywiście nie życzę. Natomiast z pełnym przekonaniem uważam, że jest wyjątkowa pod względem tego, co ze sobą niesie. Skłoni Was bowiem do wielu wzruszeń, silnych emocji i refleksji. Na pewno popłyną łzy, ale także wierzę, że po jej przeczytaniu będziecie bardziej doceniać czas spędzany z tymi, których kochacie. Ja sama wiele razy w trakcie poznawania tej historii czułam potrzebę, aby powiedzieć bliskim mi osobom, kocham, przytulić się i po prostu być blisko nich. I za to, właśnie autorce z całego serca dziękuję.
Jednak to nie wszystko, co zostało dla nas przygotowane na kartach tej książki. Zostaniemy bowiem zaskoczeni wpleceniem w jej fabułę wątku fantastycznego. Oliwie ma możliwość przeżycia czegoś pięknego, czego z pewnością pragnie wiele osób, których duszę i serce trawi tak ogromny i nieopisany ból ostatecznego pożegnania, ale co w realnym życiu niestety nie jest możliwe. Ci z Was, którzy znają już choć trochę moje upodobania czytelnicze doskonale wiedzą, że nie jestem wielbicielką tego rodzaju zabiegów, ale tym razem w żaden sposób mi on nie przeszkadzał. Książka nie straciła w moich oczach, a wręcz przeciwnie, dała siłę i wiarę w to, że moi bliscy, którzy odeszli czekają na mnie i będą przy mnie, kiedy nadejdzie mój czas.
Pozostawmy jednak na chwilę stronę odczuć i emocji, a skupmy się na stronie technicznej książki. Fabuła wciąga od pierwszej strony i nie sposób oderwać się od lektury. Dzięki temu, że przez cały czas nie opuszcza nas świadomość, iż niestety w każdej chwili każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji, w jakiej znalazła się Oliwia, sama ona staje się nam bardzo bliska i trzymamy kciuki za to, aby znalazła w sobie siłę, by podnieść się z kolan po brutalnym ciosie od życia. Mimo że bez wątpienia ze względu na tematykę nie jest to łatwa książka, to lekkość stylu i języka, którym posługuje się autorka, zdecydowanie ułatwia jej przeczytanie.
Na zakończenie pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Jak mogliście przeczytać we wcześniejszej części recenzji, ja ostatnio również musiałam zmierzyć się z dokładnie takimi samymi doświadczeniami jak Oliwia, Dosłownie, kilkanaście dni temu w wypadku samochodowym zginął mój wujek. Było mi bardzo ciężko przeżywać wszystko od początku i przywoływać w pamięci te wszystkie rozrywające serce obrazy. Choć książka ma teraz na sobie liczne ślady moich łez, bo nie był to odpowiedni dla mnie czas na to, aby po nią sięgnąć, to jednak w jakimś stopniu mi pomogła, dając nadzieję i wlewając w serce choć trochę tak bardzo potrzebnego mi teraz ukojenia i spokoju.
Zdecydowanie zachęcam Was do przeczytania tej książki, jednak chcę zaznaczyć, że dla każdego jej czytelnika musi przyjść na nią odpowiedni moment, kiedy będzie czuł, że jest na to gotowy. Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Was, iż warto tę książkę przeczytać, a jeśli nie to niech najlepszą rekomendacją dla niej będzie to, że znajdzie się ona w gronie najlepszych książek przeczytanych przeze mnie tego roku.
Ta powieść jest arcydziełem... Jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie w moim życiu. Pełna emocji, wartości... WSPANIAŁA. Musicie po nią sięgnąć. Koniecznie! Polecam z całego serca!
Małgorzata Mikos - pisarka, poetka, dziennikarka, fotograf, podróżniczka. Dotychczas publikowała wiersze, m. in. w antologiach poetyckich oraz w magazynach literackich. Wielbicielka literatury, muzyki, kina oraz dobrej kawy. Dni naszego życia jest jej debiutancką powieścią.
Prawdziwa miłość nie boi się słowa „wieczność”. Oliwia i Jakub żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wypełnionego szczęściem i miłością dnia. Jedna sekunda decyduje o tym, że dziewczyna traci wszystko, co było dla niej ważne, a jej życie staje się pasmem niewyobrażalnego cierpienia. Po tragicznej śmierci Jakuba nie potrafi już z ufnością spoglądać w przyszłość, jak to robiła do tej pory, a rozpacz zaczyna jej przesłaniać cały świat. I wtedy ponownie spotyka swojego ukochanego, który składa jej niezwykłą obietnicę… Wstrzymując oddech to pełna emocji opowieść o kruchości ludzkiego życia i marzeń oraz o niełatwych relacjach rodzinnych i próbie poradzenia sobie ze stratą najbliższej osoby.
Jest to moje trzecie spotkanie z samodzielną książką Gosi i uwierzcie mi, ja myślałam, że wiem, co może mnie czekać w tej powieści. A jednak... zaskoczenie, które malowało się na mojej twarzy z całą paletą innych emocji wydawało się chwilowo nierealne, a tu proszę, niespodzianka... Pióro pisarki jest bardzo dojrzałe, ale nie ma tutaj blokad, jeśli zastanawiacie się nad wiekiem. Ja mam dwadzieścia kilka, ale wiem dobrze, że ktoś z naście czy dziesiąt będzie zadowolony. Mimo, iż jest tutaj ogrom opisów, monologów, myśli bohaterki, ja nie czułam się znużona. Wiem, że wielu z Was może myśleć "O Boże, nudno jak nie wiem, niektóre sprawy są rozciągane na dziesiątą stronę". Sama, jako autorka doświadczyłam takiego komentarza i ciut mnie to zabolało, bo nie oszukujmy się, ale czasem życie takie właśnie jest. Nudne. Czynności się powtarzają... Wiem, że w książce nie powinniśmy się tak rozdrabniać, rozciągać, ale czasem tak najlepiej oddać to, co w nas siedzi, tam głęboko. Mnie się nie nudziło, wręcz przeciwnie - z mocno bijącym sercem śledziłam każdą kolejną stronę doświadczając coraz to więcej...
Emocje, które mi towarzyszyły, były silne. Kilkukrotnie płakałam podczas czytania. Czułam, jak dosłownie pęka mi serce. Tak mocno wczułam się w sytuację naszej postaci, że w momencie postawienia się w jej sytuacji, czułam się IDENTYCZNIE jak Oliwia... Wiedząc, że moja sympatia siedzi na zewnątrz i coś naprawia w samochodzie, odetchnęłam głęboko. Gdy pomyślałam, że miałoby go nie być, gdyby mój świat miał się rozpaść na milion kawałków tak jak życie bohaterki... Oczy momentalnie zaczęły mnie szczypać. Ta powieść jest przepełniona emocjami! W większości jest tu smutku, rozpaczy, żalu, czyli tych negatywnych odczuć, ale i pojawiają się te czyste, niewinne, piękne... Choć tylko na chwilę... Nawet teraz, podczas pisania tej recenzji, łzy spływają mi po policzkach... Ta historia na tyle mną wstrząsnęła, że właśnie tak jak się domyślałam, będzie mi ciężko opowiedzieć o niej, by Was zachęcić, by czegoś nie pomieszać, by nie popisać głupot... Bo przecież nie o to tutaj chodzi... Wstrzymując oddech to BEZAPELACYJNIE najbardziej emocjonująca powieść Gosi. Kochana! Gratuluję ci już teraz, po raz kolejny, bo stworzyłaś coś naprawdę przepięknego! Czytając, zabierzcie opakowanie chusteczek. Przyda się...
Czy zastanawialiście się kiedyś, czy coś, co was spotkało lub czego doświadczyliście w swoim życiu, było dziełem przypadku czy też przeznaczenia? Jakuba mamy tylko na chwilę, jednak z wspomnień Oliwii poznajemy go bardziej. Szkoda tylko, że w czasie przeszłym... Przeczytałam gdzieś, że ktoś odebrał go jak pantofla, jako słodziutkiego i idealnego faceta. ALE przecież i tacy istnieją. Każdy ma wpisany w swój gust ideał, którym jest właśnie ta druga połowa. Widzi się wady, ale nie mówi o nich, tylko akceptuje. Takiego, jakim jest. I tak też odnoszę wrażenie, że Oliwia spostrzegała swojego partnera. Tym bardziej, gdy odszedł stał się jeszcze bardziej święty, doceniało się wszystkie chwile z nim spędzone, wzloty ale i upadki... Ja tam do niego nic nie mam, we fragmentach, w których się pojawia czułam do niego szczerą sympatię. Z kolei Oliwia budziła we mnie różne emocje. Raz współczucie, bo przecież nikt nie zasługuje na taki los. Nikt nie powinien odbierać szczęścia innemu człowiekowi. Każdy z nas chce być szczęśliwy, nasza bohaterka właśnie taka była. Miała dom, wspaniałego narzeczonego, dobrą relację z bratem... Jednak życie nie jest kolorowe i dość szybko się o tym przekonała, w najgorszy sposób... Chwilami irytowała mnie swoim zachowaniem, szczególnie wtedy, gdy dostała szansę. Krótką szansę, to jej wypowiedzi oh, miałam ochotę nią mocno potrząsnąć, powinna się cieszyć, a ona pałała złością, jakby nie zdając sobie sprawy z tego, co ma. Chociaż na moment... Finalnie podobała mi się charakteryzacja głównych bohaterów, ale i tych pozostałych. Pokazała ludzkie odbicie, bo jestem pewna, że sama podobnie zachowywałabym się do Oliwii, i na pewno nie jeden z nas zachowywał jak pozostali.
Wstrzymując oddech ma ogromne przesłanie. Trzeba doceniać chwile, które mamy. One są zbyt ulotne. Czas zbyt szybko przelatuje nam przez palce i musimy czerpać z niego garściami. Na przykładzie Oliwii widzimy też etapy straty ukochanej osoby. Przechodzi trudny czas żałoby, z którym musi uporać się sama. Czas, w którym musimy sami dojść do siebie, dojść do tego, że już nie będzie tej drugiej osoby w naszym życiu... Że nie usłyszymy już nigdy tego głosu, nie zobaczymy uśmiechu, nie poczujemy obecności... To tak samo, jakby ktoś wyjechał, kupując bilet tylko w jedną stronę. Jeden pogodzi się ze stratą szybciej, drugi wolniej, co jest absolutnie normalną rzeczą... Normalne również jest to, że bliscy, rodzina pragnie dla osoby cierpiącej jak najlepiej, widzi zmiany, jakie zachodzą, martwią się i chcą, by cierpiąca osoba w końcu zaczęła żyć, od nowa. Jednak strata stratą, trzeba przeżyć ją po swojemu... Tutaj może jest to nieco rozwleczone, ale nie ma moim zdaniem w tym wady. Lubię, gdy książki są prawdziwe, życiowe, bo przecież nie samym szczęściem człowiek żyje. Nie samą radością i seksem, bo nie ma co się czarować, większość książek obyczajowych opiera się na łóżku. A tutaj? Małgorzata Mikos pokazuje, że da się napisać rewelacyjną powieść, bez zbędnego wulgaryzmu.
O długości życia człowieka decydują sekundy, ułamki sekund i właściwe decyzje. Ważnym tematem, jaki porusza to bezpieczeństwo na drodze. Każdego dnia na naszych drogach dochodzi do wypadków, często śmiertelnych... Trzeba uważać, bardzo, oczy mieć dookoła głowy... I na pewno nie jechać po zmroku, gdy jesteśmy zmęczeni, czy nawet po imprezie. Nie ma po co kusić losu. Książka pokazuje też, jakie silne relacje mogą łączyć dwojga osób. Zauważyłam, że wiele młodych ludzi traktuje innych przedmiotowo, lub usilnie kogoś przy sobie ma, by nie być samemu, bo przecież to wstyd, a ładna dziewczyną dobrze jest się pochwalić przed kumplami... Wiele takich przykrych sytuacji spotyka często niewinnych ludzi, bo nie każdy za słowem "kocham" żywi głębokie uczucia... Tutaj widać ogromne oddanie Oliwii, które sama znam z autopsji. Relacja między nią, a bratem również mnie rozczuliła. Miała z nim tak dobry kontakt, jak mało które rodzeństwo takowe ma. Zresztą widać to, po siostrze i drugim bracie dziewczyny. XXI wiek jest wiekiem zabieganym, gdzie postęp technologiczny wciąż o sobie daje znać, gdzie pieniądz ma największą wartość, a przecież to nie to, co jest i powinno być najważniejsze w życiu człowieka.
Byłam tak zaczytana, że nie pozaznaczałam fragmentów, tylko dwa cytaty sobie przepisałam do notatnika, a w tej książce jest ich bardzo, bardzo dużo. Mam kompletną w głowie pustkę, bo już nie wiem, co mogłabym napisać o tej książce... Ah! Może zakończenie! Totalnie wybiło mnie z rytmu, ale uważam, że jest najlepszym rozwiązaniem. Myślałam, że może bohaterka troszkę inaczej to poprowadzi, a jednak, kolejne zaskoczenie. Kolejne łzy...
Ta powieść jest arcydziełem... Jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie w moim życiu. Pełna emocji, wartości... WSPANIAŁA. Musicie po nią sięgnąć. Koniecznie! Polecam z całego serca!
Każde wsparcie, nawet najmniejsze, bardzo mnie motywuje do dalszej pracy! ❤️
Dziękuję wszystkim, którzy już mnie wsparli!
Wstrzymując oddech - audiobook audiobook - gdzie legalnie pobrać i posłuchać?
Wiele osób szuka Wstrzymując oddech - audiobook wpisując w Google takie frazy jak:
- Wstrzymując oddech - audiobook mp3
- Wstrzymując oddech - audiobook za darmo
- Wstrzymując oddech - audiobook chomikuj
- Wstrzymując oddech - audiobook online
- Wstrzymując oddech - audiobook pobierz
Pamiętaj jednak, że pobieranie Wstrzymując oddech - audiobook MP3 (autor: Małgorzata Mikos) z nielegalnych źródeł takich jak Chomikuj, torrenty, czy Z-Library jest nieetyczne i narusza prawa autorskie.
Legalnie możesz zdobyć ten audiobook w atrakcyjnej cenie lub czasem nawet za darmo – np. w ramach promocji, abonamentu lub wypożyczenia w cyfrowej bibliotece.
Na UpolujEbooka.pl porównasz ceny audiobookaWstrzymując oddech - audiobook z legalnych księgarni internetowych. Kupując tutaj, wspierasz autorów i wydawców.