Pianie kogutów, płacz psów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.02 / 5.00
liczba ocen: 216
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
-22% 23.32 zł
25.42 zł
29.90 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
22.43 zł
23.32 zł
23.65 zł
25.06 zł
25.07 zł
25.42 zł
25.42 zł
25.42 zł
26.91 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
Opis:

Świat po ludobójstwie. Kambodża po Pol Pocie. Dokoła bogactwo, które karmi się traumą, biedą i strachem. Wojciech Tochman opowiada o ludziach, których odwaga została złamana na zawsze. O bólu, którego nie dało się ukoić. O lęku, który nie odszedł i sprzyja przemocy. O nieufności, która zabija wspólnotę. O bezradności wobec uczuć i wobec choroby.

WOJCIECH TOCHMAN POWRACA Z NOWĄ REPORTERSKĄ OPOWIEŚCIĄ

Przez lata dręczyli i mordowali, swoi swoich, Khmerzy Khmerów. Ci, którym udało się przeżyć, zostali bez domów, bez bliskich, z traumą, chorobą, obłędem… Bywa, że ich niewola trwa od dziesięcioleci. Samotność, ciemność i pustka. Udaje się dotrzeć tylko do nielicznych i rozpocząć leczenie. Dokoła widać bogactwo, które karmi się biedą i strachem. Nieopodal stoją świątynie Angkoru, odwiedzane przez miliony turystów z całego świata…
Wojciech Tochman, z chłodną precyzją i ujmującą wrażliwością, opowiada o ludziach, których odwaga została na zawsze złamana. O bólu, którego nie dało się ukoić. O lęku, który nie odszedł i wciąż sprzyja przemocy. O nieufności, która zabija wspólnotę. Także o bezradności wobec uczuć i wobec choroby.
W książce Tochmana dzisiejsza Kambodża to lustro, w którym odbija się cały świat.

„Na domowe więzienie skazani przez własne rodziny są ci chorzy, którzy kogoś zaatakowali, stale coś niszczyli, kradli sąsiadom. Strach przed agresją to powód uwięzienia. Niejedyny. Bo jest i drugi. Chodzi o kobiety. Niekoniecznie te groźne. Rodziny boją się, że chorej nie upilnują: odejdzie zbyt daleko od domu, zostanie zgwałcona. To raczej pewne – tak twierdzą i lekarka, i psycholog, i bliscy chorych. Bywa, że gwałt nie wydaje się rodzinom tak straszny, jak to, co z gwałtu może wynikać. Dziecko, mówią, wydane na świat przez zgwałconą obłąkaną, będzie rosło z piętnem. Więc, by naznaczonego dziecka uniknąć, lepiej chorą zatrzasnąć w klatce, skuć łańcuchem, zamknąć w chlewie” – fragment książki

CYTATY:
Życie to głównie zwykłe dni. To ich jakość określa poziom naszego szczęścia.
Smutek nie jest bezpieczny. Smutek człowiekowi nie służy. Potrafi odebrać rozum, władzę w nogach, oddech. Smutek to umieranie.
Ciemność jest naturalnym środowiskiem reportera. Świat jasno oświetlony nie jest dla reportera tematem.
Recenzje blogerów
Otworzyć książkę i przenieść się w odległe rejony świata, mające bogatą i ciekawą historię? W miejsca, które bardzo chcemy poznać, ale niekoniecznie poprzez fizyczną podróż? Nie zawsze trzeba czegoś dotknąć, żeby poczuć i doświadczyć. Czasami wystarczy o tym przeczytać, zwłaszcza, że literacka przygoda jest o wiele bardziej bezpieczna i przede wszystkim dostępna dla każdego.

Kambodża, państwo w południowo-wschodniej Azji, na Półwyspie Indochińskim, nad zatoką Tajlandzką. Graniczy od zachodu i północy z Tajlandią, od północy z Laosem, a od wschodu z Wietnamem.

Państwo, które przeżyło wojnę domową, rządy Czerwonych Khmerów i Pol Pota. Zmasakrowane polityką terroru i ludobójstwem.

Wojciech Tochman z ogromnym wyczuciem i mądrością potrafi pisać o najgorszych wydarzeniach i tragediach jakie dotknęły drugiego człowieka. Oddaje głos ludziom, którzy byli świadkami bezbrzeżnego zła, którzy na własnej skórze odczuli czym ono jest.

Pianie kogutów, płacz psów to książka przedstawiająca obraz okaleczonego państwa, na który składa się ogląd społeczeństwa oraz pochylenie się nad losami jednostki.

Smutek nie jest bezpieczny. Smutek człowiekowi nie służy. Potrafi odebrać rozum, władzę w nogach, oddech.
Smutek to umieranie.

Pianie kogutów, płacz psów, to reportaż paraliżujący zmysły i wywołujący bardzo silne emocje. Bo jak inaczej zachować się w obliczu rzeczywistości, która zakłada człowiekowi łańcuchy, zakuwa w kajdany i zamyka w ciasnych komórkach? Gdzie czułość nie istnieje i zwykły dotyk jest czymś obcym?

Wojciech Tochman ma dar pisania o ciemności, bo ciemność jest naturalnym środowiskiem reportera. Świat jasno oświetlony nie jest dla reportera tematem. Używa oszczędnej frazy, celnie trafiającą do serca czytającego. Po raz kolejny zagrał na moich uczuciach, ale sama się o to prosiłam i tego chciałam doświadczyć. Jego reportaże miażdżą percepcję, bo są prawdziwe, a prawda bardzo często jest bolesna i uwiera.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Czy już wiecie, jak sobie radzę z przeszłością? Jak człowiek po śmierci potrafi żyć i nie oszaleć?

Reportaże Wojciecha Tochmana były jednymi z pierwszych, jakie czytałam. To były pierwsze książki, które musiałam odkładać w trakcie lektury, bo nie dawałam rady. Do tej pory pamiętam emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły. I choć potem przeczytałam wiele innych reportaży, takich, które chwyciły mnie za serce i zostały na bardzo długo w głowie, to Wojciech Tochman w dalszym ciągu prowadzi w moich osobistych rankingach. To jeden z niewielu autorów, których książki czytam, niezależnie od tematu. Reportaże zazwyczaj wybieram właśnie tematycznie – czytam te, które są o ciekawych miejscach dla mnie albo opowiadające interesujące mnie historie. Wojciecha Tochmana przeczytam wszystko.

Czasami pomiędzy autorem i czytelnikiem jest chemia, to jak pisze autor jest dokładnie taką formą, w jakiej czytelnik chce, by opowiadać mu o świecie. Ja tak mam z Tochmanem. Jeśli czytaliście jego książki, wiecie, że ma specyficzny styl. Pisze zwięźle, krótkimi i prostymi zdaniami, pozornie bez emocji. Jego opowieści to rzucone hasła, puenty, podsumowania. Sceny z życia bohaterów, opisane detale codzienności, fragmentaryczność. Nie każdemu będzie to odpowiadać, nie każdy to doceni.

Ja uwielbiam. Przede wszystkim za przestrzeń, jaką autor daje mi, czytelnikowi. Podziwiam oszczędność słów – za nią idzie zwielokrotnione znaczenie każdego słowa. Każde zdanie może być punktem wyjścia do moich przeżyć i przemyśleń. Tochman pisze Sześć tysięcy ludzi bez kanalizacji i nie musi pisać więcej. To zdanie niszczy mnie bardziej, niż gdybym dostała dokładny opis na trzy strony. Po takich krótkich zdaniach, stwierdzających rzeczy oczywiste, muszę książkę odkładać na moment. Nie wiem, jak autor to robi, ale zawsze dociera do sedna, do tej najważniejszej rzeczy, którą trzeba opowiedzieć. Docenia inteligencję czytelnika, wierzy w to, że sam wyciągnie wnioski, że dostrzeże to, co ważne, że przeczyta między wierszami. Jak znaleźć odpowiednie słowo na opisanie świata po ludobójstwie? Jak rozmawiać z ludźmi, którzy to przeżyli? Jak przy tym nie wpaść w sentymentalizm, górnolotność, przesadę? Jak językiem bez emocji oddać najbardziej przerażające uczucia i sytuacje, jakich człowiek może doświadczyć? Wojciech Tochman to wszystko potrafi.

Opowiadanie o ludobójstwie do łatwych nie należy. Kambodża Wojciecha Tochmana przerażała, ale jak sam mówi ciemność jest naturalnym środowiskiem reportera. Świat jasno oświetlony nie jest dla reportera tematem. Tematem jest to, jak ludzie żyją w Kambodży 40 lat po Pol Pocie. Tematem jest więzienie ludzi psychicznie chorych w klatkach, wyzysk, niewolnicza praca dzieci, beznadziejność egzystencji i ten zaklęty krąg biedy, z którego nie sposób się wyrwać. Tematem są losy konkretnych osób – tych, co przeżyli ludobójstwo i tych, którym się to nie udało, lekarzy w kraju bez leków, dzieci w kraju, w którym okazywanie emocji jest zapomniane. Tematem jest wizyta w Muzeum Ludobójstwa, zderzenie dwóch światów (turysty i mieszkańca), zespół złamanej odwagi. Tematem jest w końcu sam świat, w którym często śmierć jest lepsza niż przeżycie.

Wojciech Tochman lepi z tego wszystkiego obraz Kambodży. Proste, krótkie zdania. Hasła. Detale, które na pierwszy rzut oka wydają się zbędne, ale które po pewnym czasie nabierają sensu. To one budują świat, który tworzy autor, to dzięki nim możemy zrozumieć bardziej to, co czytamy, choć wydaje się to zupełnie niezrozumiałe. Dzięki nim przenosimy się do Kambodży. Dodatkową wartością książek Tochmana jest to, że pisząc o ludobójstwie w dalekim kraju, jednocześnie pokazuje, że ludobójstwo to proces, który może zajść wszędzie. Zostawia w nas niepokój.

Pianie kogutów, płacz psów przeczytałam już dwa razy i wiem, że na pewno przeczytam jeszcze kilka razy. Czekałam na nią bardzo długo, zamierzać też długo ją czytać. Wam też polecam przynajmniej dwukrotną lekturę. Ta opowieść brzmi trochę inaczej za drugim razem. Bo pierwszy raz skupiamy się na warstwie informacyjnej, na poruszanych tematach, bohaterach, wątkach społecznych i politycznych. Za drugim razem dochodzą do głosu emocje.

Chciałabym, żeby Tochman opowiadał mi o całym świecie.


– Jeśli temat Kambodży Was zainteresował, koniecznie sięgnijcie po książkę Uśmiech Pol Pota Petera Fröberga Idlinga

– Jedną ze wspomnianych postaci w książce jest Nhem Ein, fotograf, który robił zdjęcia więźniom przed śmiercią. Podobną opowieść mieliśmy już okazję poznać w książce Fotograf o syryjskim reżimie. Jest też przecież Wilhelm Brasse, fotograf z Auschwitz. Potrzeba uwieczniania zbrodni na zdjęciach może być ciekawym zagadnieniem do zbadania.

– Dla mnie obowiązkową lekturą po tej książce jest wspomniany esej Susan Sontag Widok cudzego cierpienia.

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć