ebook Wiara, miłość, śmierć
3.58 / 5.00 (liczba ocen: 78)

Wiara, miłość, śmierć
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 14.76
wciąż za drogo?
Virtualo#Targi ksiazki
Virtualo#Targi ksiazki
24.60 złpremium: 14.76 zł Lub 14.76 zł
20.91 zł 10 zł na konto
24.60 zł
24.60 zł Lub 22.14 zł
24.60 zł Lub 22.14 zł
14.76 zł
17.90 zł
18.67 zł
19.68 zł
20.42 zł
20.91 zł
21.92 zł
24.60 zł
24.60 zł
24.60 zł

Duisburg. Na moście nad Renem stoi policjant gotowy do skoku. Duchowny Martin Bauer, chcąc go powstrzymać, wspina się na barierkę i sam rzuca się w toń.
Zaskoczony funkcjonariusz skacze mu na pomoc. Wspólnie dopływają do brzegu. Bauer zaryzykował i wygrał. Jednak kilka godzin później policjant ginie po upadku z dachu garażu. Wszystko wskazuje na samobójstwo − przeciwko mężczyźnie toczyło się dochodzenie w sprawie nadużyć finansowych.
Bauer nie wie już, w co ma wierzyć, a rodzina zmarłego tylko pogłębia jego wątpliwości. Szukając prawdy, stawia wszystko na jedną kartę...

Doskonały realistyczny kryminał z duetem śledczych, jakiego jeszcze nie było! Rezolutna, pewna siebie funkcjonariuszka i policyjny duszpasterz – bezkompromisowy i niedoskonały, za to umiejętnie pertraktujący z Bogiem.
Wiara, miłość, śmierć  to trzymająca w napięciu, bezbłędnie skonstruowana i zaskakująca powieść,  momentami wkraczająca w klimat noir.

Wiara, miłość, śmierć od Peter Gallert, Jorg Reiter możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Całe życie dokonujemy wyborów. Czasami miotamy się, szukając odpowiedniego rozwiązania z pozoru łatwego problemu. Podejmujemy decyzje, które zawsze mają swoje konsekwencje. To nie jest prawda objawiona przeze mnie – na tym polega życie każdego z nas. Owe wybory nie zawsze są oczywiste. A właściwie to może i są – dla innych, nie dla nas w momencie, kiedy je podejmujemy. Mogłabym zapisać kilkadziesiąt stron (linijka po linijce) błędów, które popełniłam, decydując się na takie, a nie inne rozwiązanie. Jednak żadnego z nich nie traktuję w kategoriach porażki, bowiem to one doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem.

Walter Kunert, policjant z niemałym doświadczeniem, również dokonał wyboru. Postanowił skoczyć z mostu prosto do rzeki. Pewnie nie przypuszczał nawet, że rzeczywiście wpadnie do wody, tyle że z zupełnie innych powodów – ratując księdza, który również coś postanowił: że w ten sposób odwiedzie Kunerta od samobójstwa. Taką sceną zaczyna się książka Wiara, miłość, śmierć, pierwsza część cyklu Kroniki Martina Bauera autorstwa Petera Gallerta i Jörga Reitera. Trafiłam na informację, że wspomniani panowie są scenarzystami – właściwie nie dziwi mnie to, bo już pierwsze strony to prawdziwie filmowe ujęcie. Migoczące światła radiowozów policyjnych, mnóstwo mundurowych i on – samobójca przekraczający barierki mostu nad Renem. Doskonały początek kryminału! Kolejnym ciekawym wyborem autorów było uczynienie głównym bohaterem książki wspomnianego wyżej księdza, Martina Bauera. Niby nie jest to żadna nowość, bowiem nawet na naszym rodzimym podwórku posiadamy niezłomnego Ojca Mateusza, aczkolwiek Bauer ma w sobie to, czego – z uwagi na wyznanie – nie ma polski ksiądz-detektyw. Mam tu na myśli fakt, że – będąc ewangelikiem – jest mężem i ojcem, a to sprawiło, że jego rozterki (których w książce niemało) były mi bliższe, a tym samym on stał się bardziej… ludzki?

W Wierze, miłości, śmierci natkniemy się na wiele życiowych rozterek. Problemy małżeńskie, wychowawcze, finansowe to chleb powszedni. Do tego dochodzą rozterki zawodowe – kto tego nie zna? Myślę, że stworzenie bardzo autentycznego świata jest głównym sukcesem pisarzy. Gdy wtrącimy do owego świata narkotyki, handel żywym towarem, korupcję – otrzymamy pełen komplet współczesnych problemów. Oczywiście nie byłoby kryminału bez intrygi i śledztwa, aczkolwiek ten aspekt uważam za najsłabszy. Trochę męczyło mnie bycie ciągle o krok przed naszym detektywem w koloratce. Podziwiałam go za niewiarygodny upór (wręcz upierdliwość) w dążeniu do rozwiązania zagadki, aczkolwiek fakt, że odkrycia, których dokonywał w kilku rozdziałach, w mojej głowie miały miejsce wcześniej, sprawił, że Wiara, miłość, śmierć nie była dla mnie żadnym „kryminalnym wyzwaniem”. I tym miejscu pojawia się pewien dysonans. Pogłębia go świetny klimat, który stworzyli Galert i Reiter. Mroczne zaułki, obskurne osiedla, zapomniane miejsca. Wszystko to jakieś takie śliskie, okryte tajemnicą, niewypowiedziane. Trudno jest mi jednoznacznie ocenić tę powieść. I nie wynika to z braku słów, którymi mogłabym wyrazić swoje niezdecydowanie. Wręcz przeciwnie – ja jestem pewna, że to mógłby być perfekcyjny kryminał, gdyby nie był przewidywalny. Jednak o tym, czy coś jest dla czytelnika przewidywalne, decyduje on sam. Pamiętaj o tym, odpowiadając sobie na pytanie: czytać czy nie czytać?

Ocena: 4/6
©Spadło mi z regała
Często sięgam po powieści kryminalne, thrillery i książki wypełnione zagadkami, które rozwiązują różnorodni śledczy, policjanci, radcy kryminalni i komisarze. Przeczytałam wiele historii, w których śledztwo wymagało większych lub mniejszych poświęceń ze strony bohaterów opisywanych przez twórców kryminałów. Oczywiście najbardziej nieprawdopodobne scenariusze gotuje nam życie, o tym przekonaliśmy się już niejednokrotnie. Właściwie obiecałam sobie ostatnio, że w tym roku będę szukać książek, które będą bliskie rzeczywistości, może poświęcę więcej uwagi reportażom lub wspomnieniom. Powieść, którą napisali Peter Gallert oraz Jörg Reiter, czyli "Wiara, miłość, śmierć" miała być jedną z ostatnich tego typu książek, ale teraz nie wiem, czy uda mi się dotrzymać danego sobie słowa, bowiem historia, w której wystąpił policyjny duszpasterz, zaciekawiła mnie, chętnie też poznam dalsze przypadki, z którymi miał do czynienia ewangelicki duchowny. Wprawdzie pomysł na to, aby w śledztwach policyjnych uczestniczył ksiądz czy pastor nie jest nowy, jednak historia wymyślona przez duet niemieckich pisarzy okazała się być całkiem trafnie przedstawiona, na tyle, by mieć ochotę na więcej.

Wiara, miłość, śmierć to powieść, której zaletą jest autentyzm. Dotyczy on, przede wszystkim, wykreowanych postaci, zarówno głównych bohaterów, którymi są, wspomniany już Martin Bauer - policyjny duszpasterz oraz jego równie oryginalna partnerka, policjantka - Verena Dohr, jak i postaci związanych z kryminalną intrygą, która sięgała wielu lat wstecz i dotykała nie tylko przestępców. Sprawa kryminalna dotyczy nadużyć w policji oraz wśród urzędników i polityków, mających powiązania ze światem przestępczym w Duisburgu. Problem korupcji, działalność domów publicznych, szemrane interesy grupy ludzi, spośród których część znała się w dzieciństwie. Poznanie tajemnicy z ich przeszłości okazało się fascynującym zadaniem. Problemy osobiste bohaterów nie były nadmiernie wydumane. Martin Bauer, osoba wierząca, często zmagał się z wątpliwościami natury religijnej, ale też za wszelką cenę pragnął zrozumieć motywy ludzkiego postępowania. Verena Dohr miała swoją prywatną tajemnicę, z którą próbowała się uporać, ale nie miało to znaczącego wpływu na jej postawę w kontaktach służbowych z kolegami i koleżankami.
Wątek policjanta, który podjął się próby samobójczej, został od niej odwiedziony, by za parę godzin dokonać zaplanowanego czynu, jest bardzo ciekawy, tym bardziej że cała sprawa ma drugie dno i prowadzi czytelnika do nowych zagadek.
Autorzy powieści przedstawili historię z różnych punktów widzenia, zdecydowali się również na wprowadzenie wątków psychologicznych, co ubogaca narrację i daje poczucie literackiej świeżości.
Warto dodać, że policyjny duszpasterz nie wprowadza nadmiernej religijnej otoczki. Owszem, ma wiele wątpliwości, zmaga się ze swoim sumieniem i poszukuje prawdy w słowie bożym, jednak czyni to tak, że chętnie wsłuchujemy się w jego dywagacje. Można śmiało powiedzieć, że książka Wiara, miłość, śmierć to opowieść o tym, że każdy człowiek jest pełen wątpliwości, często nie zgadza się z rzeczywistością, że poszukuje odpowiedzi na najważniejsze pytania. Główny bohater wsłuchiwał się w swój wewnętrzny głos, często był przytłoczony rzeczywistością, ale starał się jak mógł wprowadzać w życie pewną ważną maksymę:

Jeśli ktoś sam odkryje, że coś leczy i służy jednostce lub ogółowi, powinien za tym podążyć i według tego żyć

Wiara, miłość, śmierć to kryminał z ciekawą intrygą, który czyta się dobrze. Jest to, być może, typowe stwierdzenie, które spotkać można przy okazji wielu innych powieści. Książka jednak broni się naturalnością, w przypadku postaci i fabuły. Dodatkowego dramatyzmu dodaje jej szalejący huragan oraz zamieszki polityczne, w które zostaje zamieszana nastoletnia córka głównego bohatera, na szczęście nie jest to przesadnie wyeksponowane. Całość jest dobrze skomponowana. I chociaż niektórych wątków można się domyślić, nie wpływa to negatywnie na odbiór powieści.
Z przyjemnością przeczytam kolejne części cyklu Kroniki Martina Bauera, jeśli tylko ukażą się w naszym kraju.

Ocena: 5-/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Duszpasterz jako główny bohater kryminału?

Bardzo rzadko spotykam się z kryminałami niemieckich autorów, a Wiara, miłość, śmierć była drugą taką książką, którą przeczytałam w całym swoim czytelniczym życiu. Teraz dopiero zastanowiłam się nad tym, jak niewiele czytam krwistych powieści z innych krajów niż te anglojęzyczne. Oczywiście nie wliczając też książek naszych rodzimych autorów.

Skok z wysokiego most wprost do rzeki często wiąże się ze śmiercią na miejscu – jeżeli nie zabija sama wysokość, zawsze jest możliwość utonięcia. Na moście nad Renem policjant przymierza się do skoku. Na miejscu pojawia się pastor Martin Bauer, który chcąc pomóc znajomemu z komendy, rzuca się przed nim prosto do rzeki. Policjant natychmiast skacze za duchownym, jednak już nie z samobójczymi myślami, a chęcią pomocy temu drugiemu. Obaj przeżywają starcie z rzeką, a Bauer ma nadzieję, że pomógł koledze i tamten pozbył się wszystkich życiowych wątpliwości. Jednak niedługo potem odnalezione zostają zwłoki policjanta. Większość myśli, że to kolejny skok samobójczy, pasterz ma jednak spore wątpliwości.

Wiara, miłość, śmierć szczególnie pozytywnie zaskoczyła mnie tym, że głównym bohaterem powieści nie okazał się ani detektyw, ani policjant. Pierwszy raz spotkałam się z bohaterem w roli policyjnego duchowego, który mimo że nie do końca spełniał się w roli kapelana, to sprawił, że ten kryminał wydawał się bardziej świeży. Przyznać trzeba, że pastor był najbardziej wyrazistą postacią, a w duecie z funkcjonariuszką policji nieźle dawał sobie radę. Nie wiem dokładnie jak wyglądają w Niemczech obowiązki pastora, jednak względem mojego wyobrażenia zabrakło takich psychologicznych smaczków i bezpośrednich odniesień do wiary. Gdybym nie wiedziała, że Martin Bauer jest duchownych prawdopodobnie po prostu myślałabym, że to jakiś nienormalny śledczy, który sam nie załatwia formalności.

Moim zdaniem historia wykreowana przez Petera Gallerta i Jörga Reitera jest połączeniem kryminału i sensacji – dużo się dzieje na kartach tej powieści. Czasami wydawało mi się, że wydarzenia posuwają się za szybko, przez co momentami brakowało im realizmu. Już od początku książki odnosiłam wrażenie, że autorzy dążyli do stworzenia spektakularnych i mocno dramatycznych wydarzeń, ale nie odebrałam tego jako wadę. Sądzę, że z klimatem noir, wspomnianym w okładkowym opisie, ta powieść ma niewiele wspólnego. Głównie wynika to z tego, że znaczna większość opisywanych wydarzeń i mnogość klejonych ze sobą wątków wprowadzają tak duży dynamizm do tej powieści, że noir na dobrą sprawę nie ma się nawet gdzie tam zaczepić. Poza drobnymi niuansami to dobra powieść i na pewno będę wspominać ją znacznie pozytywniej, niż poprzednią książkę niemieckiego autora, którą miałam okazję przeczytać.

Ten niemiecki kryminał przyniósł mi wiele nowych książkowych doznań, z którymi spotykam się bardzo rzadko. Mimo że dynamika fabuły i niektórych postaci nie do końca mi odpowiadała, to osoba pastora jako głównego bohatera, pomysł na historię i zgrabne poplątanie wątków sprawiły, że książkę czytałam z zaangażowaniem oczekując rozwiązania tej tajemniczej sprawy. Myślę, że Wiara, miłość, śmierć idealnie sprawdzi się u osób, które dopiero przekonują się do czytania albo decydują się na przejście na bardziej brutalną literaturę. Wszyscy czytelnicy wprawieni w kryminalne sprawy też nie poczują zawodu.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Zło bywa podstępne i przybiera czasem bardzo znajome twarze. Nie tak łatwo walczyć z nim, kamufluje się i podszywa pod to co wydaje się nieszkodliwe. Kiedy zauważa się jego prawdziwą twarz bywa za późno. Jednak niektórzy, nie bacząc nie zagrożenie, podejmują się walki ze złem, a cena niekiedy bywa wysoka bolesna.

Wydawało się, że Martin Bauer wypełnił swoje zadanie, ale prawda okazała się zupełnie inna. Policjant, przy którym był w chwili kiedy ten skakał z mostu do Renu i pomógł mu wydostać się z rzecznej otchłani, kilka godzin później ponawia próbę samobójczą. Tym razem ponosi śmierć, a policyjny duchowny zaczyna zadawać pytania. Najpierw samemu sobie, czy coś przeoczył, a może powinien inaczej postąpić? Wątpliwości nie pozwalają mu odłożyć ad acta sprawy Keunerta, zresztą nie tylko on sprawdza co mogło doprowadzić do takiego kroku wieloletniego stróża prawa. Nadkomisarz Verena Dohr także dowiaduje się co nieco co sytuacji zawodowej samobójcy, informacje te mogą być motywem do dwukrotnego targnięcia się na życie. Jednak dla Bauera i Dohr to jeszcze nie jest to czego szukają, intuicja podpowiada im, że prawdziwy powód jest zupełnie odmienny, lecz przypuszczenia i spekulacje nie są nawet poszlaką. Nie przeszkadza to obojgu w prowadzeniu dochodzenia, jakie kieruje ich na niezbyt bezpieczne ścieżki, zwłaszcza pastor Martin wiele ryzykuje. Praca policyjnego duchownego niesie z sobą nie tylko rozterki moralne, ale rzeczywiste zagrożenie, zwłaszcza kiedy jednocześnie zmartwień przysparza życie zawodowe i osobiste. Śmierć Keunerta okazuje się nieść z sobą wiele znaków zapytania, a odpowiedzi jakie się za nimi kryją łączą przeszłość z teraźniejszością, bolesnym oraz nad wyraz dramatycznym, węzłem złożonym z przyjaźni, uczuć oraz zła.

Mroczny kryminał, po trosze z rodzaju skandynawskich, a po trosze noir, który wyszedł spod piór duetu Gallert- Reiter wciąga czytelnika już od pierwszych zdań w historię, w jakiej nic nie jest oczywiste, a poznanie prawdy nie wszystkim przynosi ulgę. Nie jest to kolejna opowieść o dobrotliwym duszpasterzu, który pod bokiem policjantów prowadzi własne śledztwo i czyni prawie bezproblemowo. Główny bohater ma w sobie rasowego stróża prawa, a jego praca pozwala mu obserwować kolegów, nie zostawia ich samych sobie kiedy mają problemy, niekiedy robi to nawet nieproszony. Autorzy doskonale stworzyli postać, która pomimo ograniczeń nałożonych przez ramy funkcji zawodowych, stara się pogodzić swoje powołanie z rzeczywistością w jakiej się obraca oraz rodziną. Każde słowo z tytułu Wiara, miłość, śmierć ma swoje odzwierciedlenie w fabule, w jakiej główną rolę odgrywa realistycznie oddane dochodzenie, w żadnym razie amatorskie, prowadzone z determinacją i za wszelką cenę. Nietypowy duet śledczy „drąży” sprawę, kieruje się doświadczeniem i nie zadowala się niekompletnymi odpowiedziami. Czytelnik czuje czym się kierują, widzi rozterki oraz dlaczego podejmują właśnie takie, a nie inne decyzje. Peter Gallert i Jorg Reiter umieścili akcję swojej książki w rzeczywistym krajobrazie oraz sytuacji społecznej, suspens ma swoje źródło problemach, często trafiających do nagłówków gazet i środków masowego przekazu i o jakich aż nazbyt wielu chciałoby się odciąć lub po prostu odwraca głowę.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Skoczył czy spadł?

Peter Gallert i Jorg Reiter to duet doskonały. Wiara, Miłość, Śmierć. Kroniki Martina Bauera to idealny kryminał dla miłośników gatunku. Świetne połączenie intrygującej fabuły z klimatem kryminalnego dreszczyku emocji jest gwarancją ciekawej lektury, która prowadzi nas poprzez zakamarki tajemniczej zbrodni. Autorzy swą pomysłowością stworzonej historii spowodowali, iż podczas lektury tej książki w naszych oczach błyśnie zdumienie, a w naszej krwi nastąpi wrzenie wywołane mocną dawką emocji. Gdy tylko sięgniecie po ten kryminał, powietrze wokół zastygnie bez ruchu, a jedyny ruch wywołany będzie drganiem Waszej klatki piersiowej, w której serce pompować będzie wzburzoną krew. Powieść ta bez cienia wątpliwości przykuwa naszą uwagę, przekłuwając zastrzykiem adrenaliny aż do szpiku kości.

Wiara, Miłość, Śmierć. Kroniki Martina Bauera to kryminał, który wciąga nas zagadkowością historii, a jego konstrukcja sprawia, iż co rusz zaskakiwani jesteśmy przebiegiem toczących się wydarzeń. Sensacja w pełnym wymiarze, gwarantuje nam brak nudy. Wydarzenia, które poznajemy w książce równie dobrze mogą mieć miejsce w realnym świecie. Fakt ten dodaje także tej powieści dodatkowej wartości. Autorzy serwują nam „doskonały realistyczny kryminał, z duetem śledczych jakiego jeszcze nie było!”. Martin Bauer to policyjny duszpasterz, który bez żadnych kompromisów dąży do rozwikłania samobójstwa/morderstwa funkcjonariusza policji. Venera Dohr, to błyskotliwa i realnie stąpająca po ziemi policjantka, dla której priorytetem jest dojście do prawdy. Czy im się uda? Jakie trudności napotkają na swej drodze? Warto wejść do tego śledztwa i wraz z dwójką bohaterów rozwikłać tę zagadkę. Emocje gwarantowane.

Pewnego Martin Bauer zauważa na moście nad Renem mężczyznę próbującego targnąć się na swoje życie. Jednak bezkompromisowość księdza sprawia, iż udaje się powstrzymać niedoszłego samobójcę. Duchowny sam wspina się na barierkę po czym rzuca się do rzeki. Okazuje się jednak, iż ów samobójca to Walter Keunert – funkcjonariusz policyjny, który zaledwie kilka godzin po tym incydencie ginie po upadku z dachu garażu. Wówczas do akcji wkracza wspomniany duet – Bauer i Dohr. Szukając prawdy, stawiają wszystko na jedną kartę, a dążenie do niej to droga ciemną i wyboistą ścieżką, w której nie łatwo rozwiać wątpliwości. W trakcie postępowania na światło dzienne wychodzą tajemnice rzucające nowe światło w poszukiwaniu klucza otwierającego zagadkę samobójstwa bądź też morderstwa. Jak było naprawdę? Przekonajcie się sami – książkę przeczytacie z drżącymi rękami! Martin Bauer to bez wątpienia duchowny, który może liczyć na naszą sympatię. Jest on nie tylko księdzem, lecz przede wszystkim człowiekiem, który nie boi się pertraktować z Bogiem, a nawet niejednokrotnie zdarza mu się wątpić, co sprawia, iż bohater ten jest po prostu ludzki. Venera Dohr również skradnie nasze serca, swoim realnym podejściem do życia. Taki literacki duet to idealne połączenie. Również taki autorski duet to recepta na fenomenalną powieść, która wciąga bez reszty i pociąga za sobą wielu czytelników spragnionych niezapomnianych wrażeń, którzy oczekują wyjątkowej kryminalnej fabuły. A ta powieść to wszystko posiada, więc niech każdy z Was do lektury tej książki zasiada. Amen.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć