ebook Ostatnie królestwo
4.23 / 5.00 (liczba ocen: 59017)

Ostatnie królestwo
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 39.99
wciąż za drogo?
39.99 zł
Inne proponowane

Anglia, IX wiek. Wikingowie plądrują i zajmują ziemie kolejnych anglosaskich królestw. Uhtred, syn ealdormana Northumbrii, trafia do duńskiej niewoli po tym, jak jego ojciec zginął w walce z najeźdźcami. Dorasta wśród wikingów, żyje zgodnie z ich zasadami, staje się częścią rodziny jarla Ragnara i wojownikiem.

Jednak przeznaczenia nie da się oszukać. Los jest nieubłagany. W chaosie duńskiej inwazji, w wirze walki Uthred staje przed wyborem, czy być lojalnym wobec tych, którzy go wychowali, czy wobec saskich pobratymców...

Jak „Gra o tron”, ale prawdziwa. - „The Observer”

Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem. - George R.R. Martin

Ostatnie królestwo od Bernard Cornwell możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Miecz to wspaniałe narzędzie do odkrywania prawdy.
Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy Uhtred ma raptem dziewięć lat i na naszych oczach dorasta, uczy się walczyć, poznaje kulturę wikingów, walczy z nimi i przeciwko nim. Staje się mężnym wojownikiem i zyskuje sławę, ale jednocześnie cały czas myśli o odebraniu ojcowizny zagarniętej przez wuja. Bohaterowi w trakcie całej książki nieustannie towarzyszą bitwy, potyczki, walki i wiele więcej. Książka zdecydowanie nie pozwala się nudzić! Pierwszy tom cyklu Wojny Wikingów można zatem uznać za takie wprowadzenie do opisywanych duńskich najazdów na Anglię, jak i i do dalszych losów Uhtreda. Patrząc na półkę i widząc kolejne jedenaście tomów, liczę na kolejne ekscytujące przygody tego bohatera.

Ostatnie Królestwo zostało napisane w narracji pierwszoosobowej, z punktu widzenia Uhtreda, który po latach spisuje swoje przygody. Identyczny styl prowadzenia historii został zastosowany w Trylogii Arturiańskiej, w której jeden z towarzyszy Artura, będąc starcem, spisuje przygody swojego Pana. Dzięki zastosowaniu takiej narracji mamy okazję przede wszystkim bardzo dobrze poznać Uhtreda - jaki jest, co czuje w związku z porwaniem, kim staje się dla niego Rangar i wiele więcej. Z drugiej strony wiadomo, że Uhtred przeżyje, bo w końcu spisuje swoje przygody po latach. Niemniej jednak zupełnie to nie przeszkadza w lekturze i w wielu momentach byłem ciekawy, czy bohater i jego towarzysze wyjdą cało z opresji. Samego zaś głównego bohatera nie sposób nie polubić i nie zainteresować się jego losami. Co więcej, nie jest on tylko kolejnym angielskim wojownikiem, ale wrażliwym i inteligentnym człowiekiem, który poszukuje własnej tożsamości i swojego miejsca na ziemi w obliczu duńskiej inwazji. Jestem bardzo ciekawy jak potoczą się jego losy, o czym mam nadzieję wkrótce się przekonam.

Ostatnie Królestwo Bernarda Cornwella jest bardzo dobrym rozpoczęciem cyklu Wojny Wikingów. Książka opowiada o przygodach Uhtreda, syna ealdormana Northumbrii, którego losy są nierozerwalnie związane z wikingami. Znajdziemy tutaj dużo akcji, bitew, potyczek i wiele więcej. Polecam!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Opowieści dawnych czasów o bitwach, bohaterach, podróżach, zdobyczach, snute przy świetle ognisk czy śpiewane przez bardów w świetle świec, zawsze budziły we mnie chęć zanurzenia się w nich i wysłuchania ich z zapartym tchem. Miast czekać na wędrownego gawędziarza, dzięki wydawnictwu Otwarte mogę sięgnąć po historię Uthreda w nowej szacie graficznej, z obietnicą wydania wszystkich tomów w bieżącym roku. Miesiąc w miesiąc kolejny tom. Moja czytelnicza dusza jest ukontentowana.

Wyjątkowo, nim przejdę do treści chciałabym skupić się na projekcie okładki. Początkowo w oczy rzuca się kolorystyka: czarno-biała, złamana jedynie pomarańczowym kolorem liter. Surowa i wzbudzające respekt, jak naród, o którym opowiada. Symbol na środku okładki wydaje się znajomy, a rycina na boku okładki według mojej oceny pięknie koreluje z głównym wątkiem. Całość tworzy przemyślany i spójny koncept, który odzwierciedla dusze utworu. A twarda oprawa oraz gruby, jasny papier świadczy o solidności wydania, które na długie lata pozostanie ozdobą domowej biblioteczki.

Lecz koniec zachwytów nad wydaniem, przechodzę do historii zawartej w tekście. Narratorem opowieści jest wspomniany we wstępie Uthred, syn earla, snujący wspomnienia dotyczące życia w Nortumbrii, zmieniającego się pod wpływem najazdu walecznych Duńczyków, próbujących osiedlić się na tych terenach. Opowieść rozpoczyna się, gdy narrator był kilkuletnim chłopcem niezbyt przywiązanych do ojca lecz pełnym odwagi, krytycznych i szczerym okiem patrzącym na otaczający go świat. W wyniku niespodziewanego splotu wydarzeń trafia na dwór wikinga, którego ostatnimi czasy, głównie za sprawą seriali, kojarzy prawie każdy: RAGNARA. Jasnowłosy, cierpliwy, wesoły i otwarty mężczyzna szybko zdobywa serce chłopca, któremu nie został żaden żyjący bliski. I jak można podejrzewać, los doprowadzi go do miejsca, gdzie będzie musiał wybrać: czy w głębi serca nadal kocha swoją ojczyznę czy do cna stał się Duńczykiem. I czy po poznaniu całości historii, zgodzicie się z Uthredem, że "Przeznaczenie jest wszystkim"? I myślę, ze na tym poprzestanę. Zdradzając zbyt wiele, odebrałabym Wam radość jaką niosło mi odkrywanie historii, która jest jedynie preludium do dalszych wydarzeń...

Mnie pióro Bernarda Cornwella nieodmiennie zachwyca. Po zapoznaniu się z trylogią arturiańską, wiedziałam jakiego stylu mogę się spodziewać. Niestety miałam obawy, że mój zachwyt mogła spowodować moja ukochana tematyka, nie sam warsztat pisarski autora, który Pani Amanda Bełdowska pieczołowicie ubrała w polskie słowa. Jednak wspomniane uczucia pojawiły się również przy czytaniu I tomu Wojen Wikingów. Plastyka opowieści, dynamiki akcji dopasowana do sytuacji: wolna przy opisywaniu codziennych czynności, a dynamiczna podczas walk czy nawet zwykłych sporów, tworzy żywy obraz wydarzeń osadzonych na konkretnym tle. Przemycane co rusz fakty dotyczące opinii na temat władców czy zwyczajów obchodzenia świąt, nadają historii rumieniec autentyczności, zaprawiony pisarskim warsztatem dla upłynnienia akcji. Jak dla mnie to idealny sposób na poznanie chociaż fragmentu kultury czy faktów historycznych, bez wyłuskiwania danych z prac naukowych, po które można sięgnąć, gdy zaciekawi nas konkretna rzecz. Warta podkreślenia jest niesamowicie poprowadzona perspektywa dziecka, objawiająca się bezkompromisową szczerością bez skrępowania wynikającego z "dobrego wychowania". Czasem jedno zdanie zwraca czytelnikowi uwagę na rzecz, którą już dawni przestał zauważać czy roztrząsać jako dorosły. Intrygujące jest również obserwowanie, jak ewoluuje spojrzenie Uthreda wraz z upływającym czasem.

Podsumowując, ode mnie książka dostaje ogromny plus. Poleciałbym ją fanom książek wykorzystujących fakty historyczna zabarwione fikcją literacką. Jednak jeżeli czytelnik spodziewa się ciągłej akcji i rozlewu krwi co stronę, stanowczo odradzam - tutaj znajdziecie równie szczegółowy opis bitwy, co stroju kobiety podczas prania nad rzeką. Ciekawi mnie niezmiernie, jakie wybory postawi przed bohaterami kolejny tom. Na okładce widzę statki - cóż może oznaczać ten charakterystyczny żagiel?

Ocena: 5/6
©Zaczytana Majka
Jestem przekonana, że Ostatnie królestwo to wstęp do obłędnej sagi, która zajmie specjalne miejsce w mojej biblioteczce. Czuję się w pełni usatysfakcjonowana tym, co zaoferował nam Bernard Cornwell, bowiem jego dzieło wciągnęło mnie na kilka dobrych godzin. To kawał dobrej lektury, który przypadnie do gustu przede wszystkim tym czytelnikom, którzy przepadają za porządną fikcją historyczną, ale myślę, że jeżeli są wśród Was osoby, które nigdy jeszcze nie obcowały z tym gatunkiem, a chciałyby spróbować, to będzie to strzał w dziesiątkę.

Cała recenzja: Ostatnie królestwo

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Nie zdarza mi się czytać fikcji historycznej. Chyba w ogóle nigdy żadnej nie czytałam. Ale ten pierwszy raz musiał nadejść. Traf chciał, że stało się to z Bernardem Cornwellem, autorem kilkudziesięciu powieści. Na podstawie książki Ostatnie królestwo powstał nawet serial. Dzisiaj zapraszam Was na moje wrażenia z tego pierwszego razu.

Mamy rok 866. Dziesięcioletni Osbert jest drugi w kolejce do dziedziczenia posiadłości w Norhumbrii. Barbarzyńscy Duńczycy wracają do Anglii, by grabić i zabijać. Starszy brat Osberta jako jeden z pierwszych pada ofiarą pogan. Z powodu tradycji, Osbert przyjmuje imię starszego brata, staje się pierworodnym. Od tego dnia znany jest jako Uthred z Bebbanburga. Podczas jednej z potyczek młody Uthred zostaje schwytany przez najeźdźców. Przez lata mieszka z niebezpiecznymi Wikingami i dorasta pod czujnym okiem jarla Ragnara. Tak zaczyna się opowieść o Saksie, który stał się Duńczykiem. O człowieku, który jest rozdarty i nie wie, wobec kogo powinien być lojalny. Imię tego człowieka jest szeptane razem z wykonywanym znakiem krzyża. Tak zaczyna się opowieść o Uthredzie.

Jestem zachwycona postacią Uthreda. Jego żarliwość w bitwie, miłości i wierze nie ma sobie równych. Po obu stronach konfliktu ma swoich bliskich przyjaciół. Przez to staje się niezwykle interesującą postacią, która ciągle wątpi w swoją tożsamość, miejsce w świecie i lojalność. Jest to jeden z najlepszych protagonistów w historii literatury fikcyjnej.
Cornwell ma niesamowite umiejętności w zakresie kreowania bohaterów. W każdym rozdziale książki kryje się mnóstwo wspaniałych postaci. Od bezwzględnych i krwiożerczych Wikingów do saskich przywódców, których pobożność przekraczała ich umiejętności żołnierskie. Od pogańskich czarownic do intrygujących kapłanów. Od najskromniejszego niewolnika na statku nordyckich najeźdźców do królów i księżniczek walczących o władzę. Niestety czasami można się w tym pogubić. Postacie są ciekawe, ale miałam wrażenie, że jest ich za dużo. Imiona są podobne, a duża część z nich nie ma dużo miejsca na rozwinięcie się i wyraźnie zaznaczenie swojej roli w historii.

Zaczynając czytać tę książkę obawiałam się, że mogę zostać zanudzona przez nadmiar niepotrzebnych informacji. Historia jest obfita w daty, niuanse, które wielokrotnie zniechęcają. Autor doskonale poradził sobie z tym problemem. Motyw Wikingów jest niezwykle popularny w popkulturze. Cornwell postanawia zaspokoić ciekawość czytelników i przybliżyć ich postać w najlepszy możliwy sposób. Poznajemy ich codzienne życie, sens ich religii i postawy, które są im wpajane od dziecka. Wiele opisów dotyczy krwawych rytuałów, które niejednokrotnie przerażają. Ale mimo wszystko, pałałam do nich sympatią.

Dialogi w książce są zniwelowane do minimum. Akcja budowana jest na opisach. Są tu opisy wojen, bitew, kultu, życia codziennego, ludzi, przyrody czy miast. Są one niezwykle obrazowe, rozbudowane, ukazujące wiele detali. I to jest ogromna zaleta. Bez tych szczegółów opisy mogłyby być puste i nierealne, trudne do wyobrażenia sobie. Trzeba przyznać, że okres, w jakim toczą się wydarzenia w powieści, jest jednym z najciekawszym w dziejach średniowiecznej Europy. Historycy cały czas dyskutują o negatywnych i pozytywnych skutkach najazdów Wikingów.

Jestem zaskoczona z jaką szybkością udało mi się przeczytać tę książkę. Te kilkaset stron minęło mi jak czytanie kilkudziesięciu. Ciągłe zwroty akcji, potyczki, ale też przemiana wewnętrzna bohatera nie pozwalają na odłożenie tej pozycji na bok.

Ci z Was, którzy interesują się książkami z kategorii fikcji historycznej, mogą już kojarzyć ten tytuł. Na polskim rynku wydawniczym Ostatnie królestwo po raz pierwszy pojawiło się w 2010. Wydawnictwo Otwarte postanowiło wznowić tę serię. I uważam to za naprawdę świetną decyzję. Wielu czytelników wtedy było za młodych na czytanie tych książek. Teraz, kiedy historie inspirowane Wikingami przeżywają swoją kolejną młodość, o twórczości Bernarda Cornwella dowie się więcej osób.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecenie Wam tej książki. I wcale nie musicie być wielkimi fanami historii. Ekscytujący styl pisania Cornwella, dramatyczna relacja pierwszoosobowa, wspaniałe wczesnośredniowieczne otoczenie, ciekawy bohater, niesamowite połączenie realizmu historycznego z mistrzowską opowieścią składają się na prawdziwie fascynującą historię wojny, miłości i śmierci w anglosaskiej Anglii.

Ocena: 4+/6
©Literowa
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć