Prowadź swój pług przez kości umarłych
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.64 / 5.00
liczba ocen: 4743
Ilość stron (szacowana): 215
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.90 złpremium: 14.94 zł
-22% 19.42 zł
21.17 zł
22.41 zł
24.90 zł
Pozostałe księgarnie
18.68 zł
20.86 zł
21.17 zł
21.17 zł
21.17 zł
22.41 zł
22.41 zł
22.50 zł
22.94 zł
24.90 zł
24.90 zł
Opis:

Prowadź swój pług przez kości umarłych to powieść laureatki literackiej Nagrody Nobla 2018 roku, Olgi Tokarczuk. To także opowieść nominowana do Nagrody Literackiej Nike 2010. Kolejna niebanalna i zmuszająca do rozmyślań opowieść a zrazem thriller morlano-ekologiczny.

Fabuła:

Pasjonująca się astrologią i tłumaczeniem utworów Williama Blake’a, emerytowana wiejska nauczycielka języka angielskiego i geografii oraz dozorczyni domków letniskowych, Janina Duszejko, w przeszłości zajmowała się budową mostów. Teraz, prócz wspomnianych zajęć, poświecą się walce o prawa zwierząt, które są jej ogromną miłością. Nikt nie zwraca uwagi na czcze gadanie Duszejkowej, wszak to dziwaczka nieustannie patrząca w gwiazdy.

Kiedy w okolicy przydarza się seria dziwnych zgonów kłusowników oraz osób, które wcześniej krzywdziły zwierzęta, kobieta wyłuszcza swoją teorię dotycząca tych wydarzeń. Janina twierdzi, że zbrodni tych dokonują zwierzęta, które karzą w ten sposób swoich oprawców. Policja i okoliczni mieszkańcy ignorują jej wywody, uważając je za śmieszne i naiwne gadanie pomylonej dziwaczki. Jednak kiedy sprawy przybierają coraz dziwniejszy obrót, ludzie zaczynają zastawiać się, czy aby Duszejkowa nie ma racji, przecież ona umie czytać z gwiazd i czy wysnuta przez nią teoria nie jest aby prawdziwa?

Czytelnicy cenią Prowadź swój pług przez kości umarłych za doskonały klimat, nieoczywistą zagadkę i zaskakujące zakończenie.

Na podstawie powieści Prowadź swój pług przez kości umarłych powstała w 2017 roku adaptacja filmowa w reżyserii Agnieszki Holland i Kasi Adamik, zatytułowana Pokot. 

 
Prowadź swój pług przez kości umarłych od Olga Tokarczuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2019. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
CYTATY:
Wolelibyśmy być mali, wtedy nasze grzeszki stałyby się wybaczalne.
O kraju świadczą jego Zwierzęta. Stosunek do Zwierząt. Jeżeli ludzie zachowują się bestialsko wobec Zwierząt, nie pomoże im żadna demokracja a ni w ogóle nic.
Nie, nie, ludzie w naszym kraju nie mają umiejętności zrzeszania się i tworzenia wspólnoty, nawet pod sztandarem prawdziwka. To kraj neurotycznych indywidualistów, z których każdy, gdy tylko znajdzie się wśród innych, zaczyna ich pouczać, krytykować, obrażać i okazywać im swoją niewątpliwą wyższość.
Świat jest pełnym cierpienia więzieniem, skonstruowanym tak, że aby przeżyć, trzeba zadawać ból innym.
Zbrodnia została uznana za coś normalnego, stała się czynnością codzienną. Wszyscy ją popełniają. Tak właśnie wyglądałby świat, gdyby obozy koncentracyjne stały się normą. Nikt by nie widział w nich nic złego.
Gniew zawsze pozostawia po sobie wiele pustego miejsca, w które natychmiast, jak powódź, wlewa się smutek i płynie wielką rzeką, bez początku i końca.
Stary sposób na senne koszmary jest taki, że trzeba je opowiedzieć na głos nad otworem ubikacji, a potem spuścić wodę.
Wszystko przeminie. Mądry Człowiek wie o tym od samego początku i niczego nie żałuje.
Więzienie nie tkwi na zewnątrz, ale jest w środku każdego z nas. Może jest tak, że nie umiemy bez niego żyć.
Czasami gdy człowiek doświadcza gniewu, wszystko wydaje się oczywiste i proste. Gniew zaprowadza porządek, pokazuje świat w oczywistym skrócie, w gniewie powraca też dar jasności widzenia, o który trudno w innych stanach.
Recenzje blogerów
To moje pierwsze spotkanie z Oglą Tokarczuk i nie mogę powiedzieć, żeby należało do zbyt udanych. Nie sposób odmówić Autorce bardzo dobrej techniki pisarskiej. Pod tym względem nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Linia akcji poprowadzona jest bardzo dobrze, a poprawność językowa, zakrawająca momentami i poetykę sprawia, że książkę czytało się z przyjemnością.

Sytuację psuję niestety mój osobisty dylemat, jak sobie tę książkę poukładać. Jako kryminał, historia ta jest w mojej ocenie bardzo średnia. Większość debiutujących pisarzy jest w stanie wymyślić bardziej zaskakującą fabułę i wyzwolić we mnie większe napięcie podczas czytania. Po tak szanowanej postaci jak Pani Tokarczuk spodziewałem się znacznie więcej. Gdyby książka Prowadź swój pług przez kości umarłych, miałaby być eko-manifestem, jest to moim zdaniem zbyt mało wyrazista historia. Nie potrafię odczytać zamiaru Autorki. Wydaje się, że przemycenie pewnej ideologii pod płaszczem dobrze sprzedającego się gatunku, jakim jest kryminał to świetny pomysł, mnie jednak nie porwało ani jedno ani drugie. Jak to się teraz mówi: „Coś nie pykło”

Do Pani Tokarczuk wrócę, bo lubię wyzwania i ujmuje mnie język, którym się posługuje, ale ta pozycja nie była zbyt zachęcająca jako wstęp po twórczości Autorki.

Ocena: 4/6
©PanCzyta.pl
Po fascynującym Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk dość szybko zdecydowałam się sięgnąć po Prowadź swój pług przez kości umarłych. Wielokrotnie pisałam o moim zamiłowaniu do prozy gatunkowej tworzonej przez autorów zajmujących się na co dzień raczej literaturą ambitną. Tym smutniej mi, że Prowadź swój pług... nie zachwyca, a elementy thrillera schodzą mocno na dalszy plan. Zapraszam.

Wieś na skraju Kotliny Kłodzkiej. W jednym z położonych na uboczu domów zostaje znaleziony martwy człowiek - degenerat i kłusownik. Udławił się kością nielegalnie ubitej sarny. Prosta sprawa? Niekoniecznie. Jego sąsiadka, emerytowana inżynierka i nauczycielka angielskiego, a prywatnie amatorka astrologii, Janina Duszejko, forsuje własną teorię. Dla niej to zemsta zwierząt. Wszyscy biorą to za gadanie starej wariatki, ale gdy giną kolejni myśliwi, coraz więcej osób zaczyna przechodzić na jej stronę. Jak wygląda prawda?

Niezły thriller, słaby kryminał

Powiedzmy sobie wprost: Prowadź swój pług przez kości umarłych to nawet niezły thriller i dość słaby kryminał. Ciekawa jest sama struktura napięcia (chciałoby się powiedzieć: jego wykres). Nie jest ono budowane wprost, ale sama konstrukcja fabuły pośrednio zmusza nas do samodzielnego jego wywoływania. Już wyjaśniam. Przez większą część akcji jest ono nieobecne, mamy do czynienia z dość obyczajowym opisem lokalnej społeczności i introspekcją głównej bohaterki. Wzrasta wyłącznie w związku ze znajdowaniem kolejnych ciał i natychmiast opada. Niepokoju nie wzbudzają ani opisy, ani "montaż" opowieści. To my sami, znając prawidła gatunku, zaczynamy się niepokoić i zadawać pytanie, kto będzie następny, jak wyewoluuje cała sprawa. Taki zabieg wymaga olbrzymiej świadomości pisarskiej i Tokarczuk naprawdę się udał. I za to czapki z głów.

Ale to właściwie najjaśniejszy element powieści. Już sam wątek kryminalny ekscytujący nie jest i widać, że pełni przede wszystkim rolę służebną wobec problematyki powieści. Tożsamość mordercy podejrzewamy już po kilkudziesięciu stronach, gdy tylko lepiej zapoznamy się z krajobrazem lokalnej ludności. Smuci mnie to tym bardziej, że... ja naprawdę jestem kiepska w te klocki. I do ostatniej strony liczyłam, że autorka zaskoczy mnie w tej kwestii. Ale nie.

Ci źli myśliwi...

W tym miejscu należałoby napisać o ofiarach naszego mordercy, czyli myśliwych. To z nimi wiąże się największe moje zastrzeżenie w stosunku do Prowadź swój pług... Drażni mnie sposób ich przedstawienia jako zbiorowości. Nie jest to jeszcze demonizacja, ale na pewno jednoznaczna ocena. Myślistwo na Płaskowyżu to elitarne hobby, skupiające najważniejszych mężczyzn w społeczności. Choć stanowią jej trzon, to w istocie panuje wśród nich całkowity rozkład moralny, czego zwieńczeniem jest właśnie łowiectwo. Amoralność, patriarchalizm, ignorancja i egoizm charakteryzują wszystkie ich działania. Jak na utwór stawiający bardzo uniwersalne pytania i wyraźnie dążący do uniwersalizmu, to koszmarne uogólnienie oraz stereotypizacja. Bo pomimo osobistych różnic, wszyscy myśliwy są tutaj tacy sami. Czytelnik nie ma możliwości im współczuć jako ofiarom. Całościowy obraz stałby się dużo ciekawszy, gdyby podkreślić nieświadomość moralną bohaterów, wrzucić do kotła jakiegoś naprawdę dobrego człowieka, który zwyczajnie nigdy nie pomyślał, że myślistwo może być złe. Wzbudziłoby to naprawdę duże zamieszanie w całym konflikcie i ukazałoby wieloznaczność moralną zagadnienia.

To nie jest jednak tak, że Prowadź swój pług... jest wyłącznie wykładnią pewnej tezy, nawet jeśli prawdziwej. Konflikt przesuwa się bowiem w stronę samego mordercy i założenia, że zwierzę równe jest człowiekowi. Czy zatem morderca (kurczę, teraz upewniłam Was, że to nie zwierzątka mordują, meh) jest psychopatą, szaleńcem, mścicielem czy kimś postępującym wyłącznie w zgodzie z własnymi przekonaniami i w związku z tym gotowym iść pod prąd?

... i ta dziwna narratorka

Te zagadnienia stają się jeszcze ciekawsze ze względu na osobę, w której głowie się pojawiają. Janina Duszejko to w zasadzie przedstawicielka wielkiej rodziny wioskowych dziwaczek. I jak to one, góruje w rzeczywistości intelektualnie nad pozostałymi bohaterami. A że jest dziwaczką współczesną, to ma na to papierek w postaci tytułu inżyniera. Choć może tutaj, podobnie jak w przypadku myśliwych, autorka nieco przeholowała, czyniąc ją oczywiście bardzo wyzwoloną i dużo lepszą od zacofanych tubylców. Ale co najważniejsze, Duszejko łączy w sobie wykształcenie z zamiłowaniem do astrologii. I stąd jej dziwne kolekcjonowanie dat urodzin oraz śmierci różnych ludzi, potrzebnych jej do horoskopu. Prowadzona przez nią narracja, pełna odwołań do układów gwiazd i cytatów z Williama Blake'a (jest nim również tytuł), skłania nas również do zastanowienia się nad jej zdrowiem psychicznym. Zwłaszcza, że to, co robi, zazwyczaj okazuje się niedźwiedzią przysługą dla forsowanej przez nią sprawy.

Tutaj też nasuwa się pytanie o przyjaciół mordercy. Nie wiadomo, na ile podzielają jego przekonania, na ile uważają jego działania za słuszne, a na ile chcą go chronić. To chyba symptomatyczne dla całej lokalnej społeczności, która, na ile może, a raczej: na ile pozwala jej pogoda, ignoruje naturę. Sformułowania dotyczące relacji człowieka i przyrody oraz ochrony tejże są po prawie dziesięciu latach od premiery książki wciąż tak samo aktualne. I równie dobrze, co z ust bohaterów, mogłyby paść w kontekście wycinki Puszczy Białowieskiej.

***
Prowadź swój pług przez kości umarłych jest więc pozycją niezłą, poruszającą ważny temat, ale tylko tyle. Potencjał refleksyjny został zaprzepaszczony na rzecz czarno-białego obrazu wszystkich poza główną bohaterką i mordercą. To tym smutniejsze, że pewnie większość nieprzekonanych czytelników potraktuje tę powieść jako skierowaną przeciw nim propagandę, a nie wartościowy dyskurs. Teraz czekam na Pokot, choć sądząc po komentarzach w Internecie, wydaje mi się, że Agnieszka Holland niewiele zmieniła w całościowym wydźwięku.

Choć sama się rozczarowałam, to książkę polecam. Polecam miłośnikom prozy zaangażowanej ekologicznie oraz motywu astrologii w literaturze.

Ocena: 3/6
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    To było moje pierwsze zetknięcie z twórczością autorki. Bardzo podobała mi się historia, zakończenie i przekaz. Polecam.

  • Awatar

    [www.poczytaniepozwiedzane.wordpress.com]

    Thriller, które nie za bardzo trzymał mnie w napięciu, zachwycił natomiast pięknym przesłaniem, które jest ukryty między wierszami.

    Akcja rozgrywa się w zapomnianej przez Boga wiosce, gdzie mieszka Pani Duszejko. Kobieta bardzo dużą wagę przykłada do horoskopów, interesuje się astrologią, a na podstawie daty i godziny narodzin potrafi nawet przewidzieć datę śmierci. Jej wielką miłością są zwierzęta, które broni za wszelką cenę. W miasteczku uważana jest za miejscową dziwaczkę, przez co nawet policja nie traktuje poważnie jej zgłoszeń i listów. W wolnych chwilach kobieta tłumaczy poezje Williama Blake'a wraz ze swoim byłym uczniem, a obecnie przyjacielem. W okolicy zaczynają umierać osoby, których zamiłowanie do kłusownictwa są powszechnie znane. Główna bohaterka ma własną teorię, co do sprawcy morderstw, niestety nie może nikogo przekonać do swoich racji.

    Przyznam się, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej autorce. Tak naprawdę to duży szum wokół adaptacji książki przez Agnieszkę Holland skłoniło mnie do zapoznania się z Panią Tokarczuk.

    Powieść irytowała mnie zbyt dużo ilością astrologii, której nie rozumiem i która nie za bardzo mnie interesuje. Wolno snująca się akcja jest sprytnym sposobem, przynajmniej jak tak myślę, na mydlenie oczu czytelnikowi, tak by za szybko nie odgadł tożsamości mordercy.

    Książka opowiada o wrażliwości człowieka w stosunku do przyrody, zwierząt i otaczającego nas świata. W pewien sposób autorka chce zmusić czytelnika do refleksji nad brutalnością otaczającej nas szarej rzeczywistości. Dlaczego to człowiek ma decydować, kiedy zakończyć życie zwierzęcia? Dlaczego nie pozwolimy im po prostu współistnieć z nami w symbiozie? Czy wymierzanie kary w imię Boga jest sprawiedliwe i całkowicie zrozumiałe?

    Książka wywołała we mnie wiele skrajnych emocji. Na początku pojawiła się konsternacja, bo autorka zastosowała zabieg, w którym nazwy zwierząt i uczuć pisane są wielką literą, co może drażnić niektórych. Być może ma to podkreślić szacunek bohaterki do zwierząt.

    Nie będę ukrywać, że zakończenie kompletnie mnie rozwaliło na łopatki, ale też przypomniało mi, iż gdzieś w jakiejś innej książce zabieg ten został już powtórzony. Szkoda, że nie mogę sobie przypomnieć w jakiej. (Pomocy!)

    Warta uwagi.

  • Awatar

    Absolutna rewelacja, jeden z najciekawiej skomponowanych i najoryginalniejszych kryminałów, jakie znam. Już sam tytuł jest bardzo atrakcyjny. Dla miłośników mrocznych klimatów, przyrody i intrygi pozycja do polecenia.

Inne proponowane
Warto zerknąć