Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Każde martwe marzenie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.23 / 5.00
liczba ocen: 434
cena: 27.00
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
36.00 złpremium: 21.60 zł
-11% 27.00 zł
30.60 zł
36.00 zł
Pozostałe księgarnie
28.52 zł
30.12 zł
30.59 zł
30.60 zł
32.50 zł
36.00 zł
Opis:

Meekhan spływa krwią i wydaje się, że nic już nie powstrzyma płomienia, który ogarnia Imperium… Kolejna część kultowego cyklu fantasy Roberta M. Wegnera, w którym splatają się losy pełnokrwistych postaci, a ludzkie dramaty sąsiadują z intrygami bogów i tajemnicami sprzed tysięcy lat.

Deana d’Kllean, niegdyś Pieśniarka Pamięci i mistrzyni miecza, a dziś rządząca pustynnym księstwem wybranka Boga Ognia, stoi na progu wojny. Powstanie niewolników, które wybuchło u południowych granic państwa, zatacza coraz szersze kręgi. Genno Laskolnyk wraz ze swoim czaardanem wolnych jeźdźców wpada w sam środek wojny. Czego szuka wśród niewolników, którzy postanowili zrzucić jarzmo krwawych panów? Tymczasem tysiące mil na północ Czerwone Szóstki trafiają na tajemnicę, która pochłonęła już niejedną ofiarę. Czy odwaga górali ocali im życie?
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Roberta M. Wegnera to barwny, epicki fresk, w którym splatają się losy pełnokrwistych postaci, a ludzkie dramaty sąsiadują z intrygami bogów i tajemnicami sprzed tysięcy lat. Bestsellerowy cykl docenili czytelnicy nie tylko w Polsce, ale i w Rosji, gdzie „Opowieści…” zdobyły nagrodę najlepszej fantasy roku.

CYTATY:
Wspomnienia. Można im ufać tak samo, jak słowom pisanym palcem na morskim piasku. Jedna fala i napis rozmazuje się, rozmywa i już nie wiesz, czy tam było napisane duma czy dupa.
Recenzje blogerów
Długo oczekiwany piąty tom cyklu Opowieści z meekhańskiego pograniczaKażde martwe marzenie Roberta M. Wegnera wprost rzuca na kolana swoim rozmachem. Pisarz po wirtuozersku splata wątki z poprzednich części i tym razem pokazuje nam sedno konfliktu, który toczył się na obrzeżach cesarstwa przez cztery poprzednie części.

Pierwszym bohaterem, którego losy możemy tu śledzić, jest były złodziejaszek Altsin, posiadający obecnie wspomnienia Bitewnej Pięści, awenderi jednego z najpotężniejszych bogów tego świata – Reagwyra. I tak odbywszy rozmowę z bóstwem Seehijczyków Oumem eksrabuś wyrusza na daleką północ, by tam zweryfikować bardzo niepokojące informacje. Wydaje się, że ma z tym coś wspólnego fakt, że Pani Lodu nie pozwoliła w tym roku na nadejście wiosny... W tym rejonie znajdują się także ulubione przez wielu czytelników Szóstki, pod wodzą Kennetha-lyw-Darawyta, do których mimo wzajemnej niechęci na rozkaz z góry dołącza drużyna Szczurów. Mocnym punktem tego wątku są zmagania Altsina z kawałkiem duszy boga i próby utrzymania własnej tożsamości, a także oryginalne i dość zaskakujące wyzwanie, przed którym stają wszyscy wymienieni w tym akapicie. Te koncepty po prostu mrożą krew w żyłach!

Tymczasem w centrum Imperium w jednym z umierających z upału pałaców stolicy cesarz Kregan-ber-Arlens zwołuje arcyważną tajną naradę, na którą wzywa oficerów Wywiadu Zewnętrznego i Wewnętrznego – odpowiednio Pierwszego Ogara Eusewenię Wamlesch (zwaną też Suką, ale nigdy prosto w twarz) oraz Trzeciego Szczura Gentrella-kan-Owara, by zebrać całą posiadaną przez nich wiedzę i rozgryźć, kto w tym całym bałaganie tak naprawdę pociąga za sznurki i dlaczego. I chylę nisko czoła przed autorem za ten pomysł – bo rewelacyjnie sprawdza się jako główna oś fabularna, wyjaśniając krok po kroku wszelkie możliwe zawiłości. Dzięki temu zaczynamy wreszcie w pełni rozumieć politykę i ekonomię Meekhanu, a także na czym dokładnie opiera się sukces jego armii. I, co najważniejsze, o jaką stawkę tak naprawdę toczy się cała gra od początku cyklu.

Trzecim istotnym wątkiem są losy brzemiennej Deany d'Kllean, Pani Płomieni, która objęła dowództwo nad położonym na dalekim południu Białym Konoweryn. Stoją przed nią nie lada wyzwania: zorganizowanie na nowo całego państwa, w tym dworu i wojska. Na domiar złego wkrótce okazuje się, że armia wyzwolonych niewolników oblega jedno z większych miast jej kraju. A tak się składa, że wskutek zbiegu okoliczności jest z nimi generał Genno Laskolnyk i jego czaardan, wszyscy dowódcy mają więc twardy orzech do zgryzienia. Nie wiem, jak Wy, ale ja trzymałam kciuki za Deanę od pierwszej strony, na której się pojawiła i w tym tomie robiłam to jeszcze mocniej. Motyw Konoweryn spodoba się z pewnością nie tylko fanom rozgarniętych przywódczyń, ale także miłośnikom taktyki wojskowej, opisy bitew mają bowiem niespotykany dynamizm.

Czwarta ważna historia skupia się na Key'li Kalaveneh, czyli dziewczynce, która zagubiona w Mroku trafia pod opiekę niezwykłych czterorękich istot zwanych vaihirami. Towarzyszy jej chłopiec, nazwany przez nią Kocykiem, bo jako jedyny naprawdę się o nią troszczył. Ma jednak pewną groźną tajemnicę, która może go kosztować życie. Key'la musi więc szybko dorosnąć i poznać zwyczaje gospodarzy, by oboje przetrwali. Oto jedna z jej refleksji w trakcie tego procesu: Prawda. Znała się już z nią. To ta gryząca w serce, odzierająca ze złudzeń złośliwa wiedźma. Zaś ostateczny cel vaihirów i prowadząca do niego droga jest jedną z bardziej poruszających opowieści w tym tomie, a z całą pewnością moją ulubioną, znacznie poszerzającą naszą wiedzę na temat istoty Mroku.

Choć początkowo sporym wyzwaniem jest przypomnienie sobie, co się działo z kim w poprzednich częściach (w końcu autor pisze cykl od 2009 roku, a od premiery czwartego tomu, czyli Pamięci wszystkich słów minęły już ponad trzy lata), z pewnością pomoże Wam w tym zamieszczony na końcu słowniczek. Poza tym każdy z zarysowanych powyżej wątków rozwija się w niezwykle emocjonujący sposób, buzując od pomysłów i pokazując w coraz to nowym świetle poszczególne postaci, jak i znacznie pogłębiając historię i ekonomię całego świata. Miłośnicy taktyki i strategii wojskowej znajdą niejeden smaczny kąsek, bo porządnych bitew i potyczek tu nie brakuje. A co najważniejsze, pisarzowi udało się zachować odpowiednią równowagę między wszystkimi nićmi fabularnymi, nieustannie trzymając odbiorcę w napięciu. Oprócz tego miał jeszcze parę na tworzenie pobocznych, epizodycznych postaci, by pokazać ich losy tragicznie wplecione w szersze tło. Bo na tym etapie już chyba wiecie, że w tym uniwersum nie ma dobrych wyborów – są za to ich realistyczne konsekwencje dla całego świata jak i decydującego.

Każde martwe marzenie ma wszystko, co powinno zawierać fantasy z najwyższej półki: złożony, wiarygodny świat przedstawiony bez lukru, chwytających za serce bohaterów i bohaterki, szybkie tempo i trudne decyzje, realistyczną strategię i ekonomię, ale przede wszystkim niezwykły rozmach przypominający lubianą przez wielu fanów fantastyki Malazańską Księgę Poległych. To z całą pewnością opus magnum Roberta M. Wegnera, które scena po scenie pokazuje geniusz zapierającego dech w piersi konceptu na świat Meekhanu i jego wyjątkową historię. Nie mam żadnych wątpliwości, że właśnie przeczytałam powieść, która dostanie w 2019 roku nagrodę im. Janusza A. Zajdla, zostawia bowiem wszystkie inne wydane w 2018 roku polskie pozycje daleko w tyle, zaś czytelników całkowicie hipnotyzuje. A zatem: czaardan w dwuszeregu zbiórka! Do księgarni marsz!

Ocena: 6/6
©Głodna Wyobraźnia
Długo trzeba było czkać na kolejną część Opowieści z meekhańskiego pogranicza Roberta M. Wegnera. Miłośnicy cyklu jednak się doczekali. Każde martwe marzenie to znów epicka opowieść pełna niespodziewanych wydarzeń i batalistycznych scen bitewnych. Deana d’Kllean z plemienia Issaram zostaje królową w wyniku tak zwanej próby ognia. Jako władczyni musi się zmierzyć z powstaniem niewolników. Jednak jest to coś znacznie większego niż znane nam z historii powstanie Spartakusa.

Imperium meekhańskie w tym powstaniu i wielu innych wydarzeniach na pograniczu upatruje ingerencji bogów. Cesarz uruchamia tajne służby Ogarów i Szczurów, aby wpłynąć na toczącą się na południu wojnę. Na domiar złego Genno Laskolnyk – najwybitniejszy generał cesarstwa – znajduje się w samym sercu wydarzeń. W ten sposób splatają się losy Deany oraz ludzi z czaardanu Laskolnyka.

Drugi wątek to odważna kompania “czerwonych szóstek”, która wraca na północ, a tam dzieją się rzeczy niesamowite. Na ich drodze staje Altasin. Dawny złodziej stał się avenderi, czyli ziemskim wcieleniem boga i dysponuje ogromną mocą magiczną. Tak oto splatają się coraz bardziej losy wszystkich bohaterów meekhańskiego pogranicza.

Robert M. Wegner jest dziś niewątpliwie ważnym autorem na scenie fantasy polskiej literatury. Choć jego utwory znacznie różnią się od stylu i koncepcji Andrzeja Sapkowskiego, to niewątpliwie będzie niejeden raz z mistrzem porównywany i jestem przekonany, że czytelnicy przyznają mu godne miejsce w polskim panteonie fantastyki.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
W i>Niebie ze stali dominowały wątki z Północy i Wschodu, a w Pamięci Wszystkich Słów z Południa i Zachodu. Natomiast w Każdym martwym marzeniu wszystkie historie zaczynają się zazębiać, znikają granice między nimi, a losy bohaterów coraz częściej przecinają się ze sobą. Jednocześnie nie brakuje nowych bohaterów, którzy odgrywają mniejsze, bądź większe role w przedstawianej historii oraz nieznanych miejsc i kolejnych tajemnic. Autor zachowuje przy tym odpowiednią równowagę pomiędzy nowymi, a starymi wątkami, jak również z ilością rozdziałów, jakie poświęca poszczególnym bohaterom. Jest to zatem starannie zaplanowana książka od samego początku aż do końca.

Jedną z takich nowych rzeczy jest fakt, że mamy okazję poznać co dzieje się w samej stolicy. Ma to miejsce za sprawą narady, jaką zwołuje Cesarz, na którą wzywa oficerów Wywiadu Zewnętrznego i Wewnętrznego, aby zebrać całą posiadaną przez nich wiedzę i ustalić, kto naprawdę pociąga za sznurki i temu przeciwdziałać. W pewnym sensie jest to przypomnienie najważniejszych wątków z poprzednich tomów i działań, jakie Meekhan w związku z tym podjął, ale pokazane z perspektywy najwyższej władzy. Może się to wydawać zbędnym powtórzeniem, który niepotrzebnie wypełnia powieść, ale pokazuje to zupełnie nową perspektywę minionych wydarzeń, nadaje im szerszy kontekst oraz pozwala lepiej zrozumieć to, co nadchodzi. Wegner z każdym tomem stara się czymś nowym zaskoczyć czytelnika i na bazuje na wypracowanych schematach z poprzednich tomów, co się bardzo chwali.

No właśnie! Nadchodzi coś wielkiego, coś niespotykanego, co wstrząśnie całym światem i wywróci go do góry nogami. Oznaki tego było już widać w poprzednich tomach, ale dopiero w Każdym Martwym Marzeniu autor pokazuje rozmach i skalę wydarzeń, jakie nadchodzą wielkimi krokami. A jednocześnie autor nie zatraca się w globalnej wizji, ale przedstawia codzienne życie bohaterów, ich kłopoty, rozterki, dzięki czemu ich historie żywo do nas przemawiają. Pokazuje tym samym, z czym zwykli ludzie muszą się zmierzyć i w jakich niebezpiecznych czasach żyją. Dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem całości, ale przede wszystkim opowieści Altsina oraz obu Epilogów, w których wszystkie wydarzenia wydarzenia z całego cyklu nagle ułożyły się w jedną, spójną całość - ta mniej ważne i te bardziej.

Każde martwe marzenie kazało na siebie długo czekać, ale spełniło wszystkie pokładane w nim nadzieje. Wegner dalej konsekwentnie rozwija swój świat i historię, która zaczyna nabierać rozpędu i rozmachu. Tylko dlaczego trzeba teraz czekać parę lat na kolejny tom?!

Ocena: 5+/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć