ebook Biel nocy
3.95 / 5.00 (liczba ocen: 12009) Ilość stron (szacowana): 424

Biel nocy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 14.90
wciąż za drogo?
Virtualo#Black Friday
Virtualo#Black Friday
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
19.90 zł
22.42 zł Lub 20.18 zł
23.62 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
-25% 14.90 zł
17.34 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Drugi tom kultowej serii od brytyjskiej mistrzyni suspensu nagrodzonej „Diamentowym Sztyletem”. Cleeves Ann „w hipnotyczny sposób przedstawia mroczną psychopatologię kryjącą się w pozornie spokojnej scenerii” – „Sunday Express”

Na Szetlandach jest połowa lata, czas białych nocy, kiedy to słońce nigdy nie zachodzi. 
Plastyczka Bella Sinclair organizuje przyjęcie, aby uczcić wystawę swoich prac i zaprezentować obrazy Fran Hunter. Podczas tego wydarzenia pewien tajemniczy Anglik wybucha płaczem i stwierdza, że nie wie kim jest ani skąd się tu wziął. Wieczorne przyjęcie zmienia się w farsę, a następnego dnia mieszkańcy miasteczka znajdują zwłoki Anglika powieszone na krokwi w hangarze łodziowym na przystani. Mężczyźnie założono na twarz maskę klowna. 
Detektyw Jimmy Perez jest przekonany, że to lokalna zbrodnia. Wkrótce w Biddista dochodzi do kolejnego morderstwa. Ginie Roddy, bratanek Belli, a dowody z miejsca zbrodni tylko utwierdzają Pereza w przekonaniu, że morderca czai się pośród mieszkańców wyspy. 
Sytuację komplikuje dodatkowo niesamowita pora roku, w której noc miesza się z dniem i nic nie jest takie, jak się wydaje.

„Ogromnie satysfakcjonująca zagadka osadzona w odosobnionym i naprawdę intrygującym miejscu” – Peter Robinson

„Cleeves po raz kolejny sprytnie i przekonująco mydli nam oczy” – Colin Dexter

„Misternie skonstruowana, trzymająca w napięciu zagadka” – „Washington Post”

„Ta książka to czysta przyjemność. Ciekawe postacie, wspaniała sceneria, intrygująca fabuła…” – Reginald Hill

Biel nocy od Ann Cleeves możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Wracamy na Szetlandy. Tym razem latem, co oznacza brak snu. Brak snu to rozdrażnienie i dziwne zachowania. Ale z drugiej strony to przecież spokojny, bezpieczny zakątek. Wydarzenia z ubiegłej zimy powoli się zacierają, życie na wysepkach wraca do normy. Nudnej, ale dzięki temu przewidywalnej i nie budzącej złych emocji.

Wernisaż dwóch lokalnych malarek, jednej szerzej znanej, drugiej u progu kariery, powinien odbyć się w miłej atmosferze, wśród sąsiadów, znajomych i przyjaciół, wzbudzając co najwyżej emocje ilością sprzedanych obrazów.

Ale coś poszło nie tak.

Z niewiadomych powodów przyszło bardzo mało widzów. Nieznany nikomu gość dostaje nieokreślonego ataku histerii, potem niezauważony przez nikogo znika. A następnego ranka lokalny farmer znajduje jego zwłoki wiszące w szopie na sprzęt rybacki. Zwłoki miały na twarzy maskę klauna – pierrota.

O ile fakt, że obcy facet, który popełnił samobójstwo, uprzednio doznając publicznie ataku histerii, można przyjąć wzruszeniem ramion, o tyle gdy okazuje się, że nie można go w żaden sposób zidentyfikować, nie ma dokumentów, nikt go nie znał a na dodatek to nie samobójstwo, a ktoś go zamordował, sytuacja zaczyna być niepokojąca.

Detektyw Jimmy Perez prowadzi śledztwo na swój sposób. Pyta, drąży, szuka powiązań z ludźmi i miejscami. Teraz i w przeszłości. A jak się okazuje małe społeczności na końcu świata mają swoje tajemnice. Niektóre skrywane celowo, inne po prostu to wydarzenia zbyt małej wagi, które przez lata umknęły pamięci.

I w nich trzeba szukać klucza.

Nikt tu nikogo nie goni, nie ma żadnego pośpiechu. Śledztwo toczy się leniwie, ale nie lekceważąco. Atmosfera gęstnieje od podejrzeń.

I rozwiązanie mnie całkowicie zaskoczyło!

Biel nocy pięknie utrzymała fascynujący nastrój Czerni kruka.

A wcale nie trzeba znać tamtej aby mieć pełną przyjemność delektowania się tą.

I teraz chciałabym jednak aby kolejny tom ukazał się szybko! W końcu ja nie mieszkam na spokojnych Szetlandach!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
We wrześniu tego roku prezentowałam Wam pierwszą część cyklu Kwartet szetlandzki pod tytułem Czerń Kruka. Po jej przeczytaniu nie bardzo rozumiałam światowe zachwyty. Książka nie była zła, ale do wybitnej, moim skromnym zdaniem, wiele jej brakowało, co jednak nie zraziło mnie tak dokumentnie i sięgnęłam po część drugą. I tu naprawdę zaskoczenie. Biel nocy przejęła wszystkie mocne strony swojej poprzedniczki, natomiast te słabe punkty zostawiła daleko za sobą.

Wracamy na Szetlandy. Dobrze nam już znany detektyw Jimmy Perez zaprzyjaźnił się z Fran, a może nawet będzie z tego coś więcej niż tylko przyjaźń. Ta dwójka właśnie wybiera się na pierwszą randkę, która odbędzie się podczas wernisażu prac Fran i bardzo sławnej Szetlandzkiej artystki Belli Sinclair. Wystawę ma uświetnić swoim występem bratanek Belli Roody, muzyczna gwiazda światowego formatu. Niestety wernisaż okazuje się klapą, prawie nikt nie dotarł, a do tego jeszcze jeden z gości urządza scenę wpadając w histerię na środku galerii po czym znika tak samo niespodziewanie jak się pojawił.

Następnego dnia w szopie obok galerii zostaje odnaleziony wisielec. Wisząca postać na twarzy ma maskę klowna. Jest to ten sam człowiek, który był sprawcą wczorajszego zamieszania. Czy tak bardzo był poruszony poprzedniego wieczora, że postanowił popełnić samobójstwo? Perez czuje się trochę winny, bo nie pomógł mężczyźnie. Okazuje się również, że brak frekwencji na wystawie nie był przypadkowy. Dzień wcześniej ktoś roznosił ulotki z informacją:

OTWARCIE WYSTAWY ODWOŁANE
z powodu śmierci w rodzinie


Czy to wszystko to jakiś głupi żart? A może ktoś z pełną premedytacją chciał popsuć otwarcie wystawy, tylko kto był celem ataku? Bella czy może jednak Fran? Perez znów musi wkroczyć do akcji i niestety znów będzie musiał prosić o pomoc służby z Inverness.

Jak już wspomniałam na początku autorka zostawiła wszystko to co mnie urzekło w poprzedniej części, a więc ciekawe postaci, mała społeczność, która za wszelką cenę próbuje zachować odrobinę prywatności oraz cudowne krajobrazy. Tym razem akcja toczy się w środku lata, królują zatem białe noce czyli zjawisko zupełnie nam obce i niezrozumiałe. I jak poprzednio i w tej części akcja toczy się wolno, w swoim własnym tempie, lecz w tym wypadku nie uznam tego za minus, bo już od pierwszej strony towarzyszył mi ten dreszczyk, ta niezbędna ciekawość, która sprawia, że kryminał jest wart przeczytania. A tu dodatkowo mamy ciekawość na dwóch płaszczyznach, bo nie tylko sprawa jest interesująca, ale również życie prywatne głównych bohaterów. Na koniec powiem, że oczywiście możecie przeczytać Biel nocy nie sięgając po pierwszą część, ale czy w pełni poczujecie wtedy klimat Szetlandzkich zbrodni? Trudno powiedzieć. Ja już czekam na trzeci tom.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Wiecie, co najbardziej lubię w literaturze? To, że w ciągu kilku minut przenosi mnie do zupełnie innej rzeczywistości, w miejsca, których być może nigdy bym nie poznała. Właśnie wróciłam z urzekających, choć jednocześnie przeszywających surowością Szetlandów. Zabrała mnie tam autorka klimatycznej, trzymającej w napięciu sagi kryminalnej. Jej drugi tom kilka dni temu wskoczył na półki księgarskie. Cóż to była za przygoda!

Po mroźnej i mrocznej zimie na Szetlandy zawitało lato, a wraz z nim białe noce. To czas, kiedy słońce nigdy nie zachodzi, co niestety w końcu daje się we znaki wszystkim mieszkańcom wysp. Sytuacji nie ułatwiają turyści zjeżdżający się do tej pełnej tajemnic krainy. A zwłaszcza jeden z nich… Nikomu nieznany Anglik podczas wernisażu miejscowych artystek – Belli Sinclair i Fran Hunter – najpierw dostaje ataku histerii, twierdząc, że nie wie, kim jest, a potem pospiesznie opuszcza imprezę. Niebawem jego zwłoki powieszone na krokwi w hangarze na łodzie znajduje jeden z Szetlandczyków. Znalezisko jest dosyć upiorne, ponieważ na twarz nieboszczykowi ktoś założył maskę klauna. Sprawę przejmują miejscowi policjanci z detektywem Perezem na czele, który ani przez chwilę nie wierzy w samobójstwo mężczyzny. Dokąd zaprowadzi ich śledztwo? Jakie tajemnice odkryją po drodze? Tymczasem na Szetlandach ginie kolejna osoba. I wszystko wskazuje na to, że i tym razem ktoś jej w tym pomógł.

Niecałe trzy miesiące temu zachwycałam się Czernią kruka, która z przytupem otworzyła świetnie zapowiadającą się serię szetlandzką spod pióra brytyjskiej pisarki Ann Cleeves. Między mną a autorką prawdziwie wtedy zaiskrzyło, dlatego z ogromną przyjemnością zasiadłam do tomu drugiego, czyli Bieli nocy. Tak jak w przypadku pierwszej części, Biel nocy także pojawia się w Polsce już po raz drugi – poprzednie wydanie ukazało się w 2010 roku pod szyldem wydawnictwa Amber. W sumie to cieszę się, że wtedy obie powieści umknęły mojej uwadze – gdybym wcześniej na nie trafiła, pewnie teraz nie miałabym frajdy z lektury. Bo że frajdę miałam ogromną, nie ulega wątpliwości!

To, co po raz kolejny totalnie mnie zauroczyło, to świetnie rozwinięty wątek społeczno-obyczajowy oraz wspaniale oddany przez Cleeves klimat Szetlandów, które z jednej strony przyciągają jak magnes urokliwymi, choć surowymi północnymi krajobrazami, z drugiej zaś wzbudzają strach i respekt, wywołując ciarki na plecach. Życie niby toczy się tu spokojnie, w pełnej harmonii z naturą. Wszyscy wszystkich znają, wszystko o sobie wiedzą, są gościnni i życzliwi. Tak naprawdę jednak szetlandzka społeczność jest bardzo hermetyczna, podejrzliwa wobec obcych (pewnie i słusznie!), a przede wszystkim pełna tajemnic, które Cleeves sukcesywnie przed nami odkrywa. Zdecydowanie mniej jest tu wyczuwalny mocno obecny w Czerni kruka mroczny, wręcz posępny nastrój, ale i pogoda w części drugiej jest zupełnie inna. Ziejące chłodem zimowe dni Cleeves zamieniła na białe noce. Jak się okazuje, to interesujące zjawisko na dłuższą metę także jest bardzo uciążliwe dla mieszkańców wysp, którzy są permanentnie niewyspani i rozdrażnieni. I tak mrok, którego latem szetlandzka przyroda jest pozbawiona, zakrada się tym razem do serc Szetlandczyków, podsuwając im upiorne pomysły. Czy faktycznie ktoś z lokalnej społeczności zamordował angielskiego turystę? A jeśli tak, to jaki miał motyw?

Śledztwo, które prowadzi detektyw Jimmy Perez wraz ze ściągniętymi do pomocy policjantami, i tym razem toczy się niespiesznie i właściwie bez większych fajerwerków, ale w na tyle interesujący i rzetelny sposób, że od powieści trudno się oderwać. Przyznam szczerze, że mocno mnie zdziwiły te komentarze po Czerni kruka, w których zarzucano autorce dłużyzny i bezbarwne policyjne dochodzenie. Faktem jest, że u Cleeves kryminalna zagadka nie leci na łeb, na szyję, a mordercę uważne oko i ucho ma szansę wytypować (choć wcale tak łatwo nie jest!). Moim zdaniem jednak to absolutnie nie są wady powieści – no chyba że ktoś w kryminale szuka wyłącznie ekstremalnych wrażeń i efektu wow. Tu oprócz samej intrygi, która jest ciekawa i logiczna, ważny jest nastrój, który Cleeves buduje w iście mistrzowskim stylu.

Ci, którzy po Czerni kruka kibicowali Perezowi w jego prywatnych potyczkach, będą mile zaskoczeni. Wszystko wskazuje na to, że detektyw wreszcie znalazł spokojną przystań i ma szansę na to, o czym tak bardzo marzył. Oczywiście – jak to u Cleeves bywa – jeszcze wszystko może się zdarzyć, fajnie jednak, że i do Pereza w końcu uśmiechnęło się szczęście.

Biel nocy to rasowy kryminał z doskonale poprowadzonym wątkiem obyczajowym, zaskakującą intrygą i klimatem, za sprawą którego z powieścią ciężko się rozstać. Niezmiennie pozostaję w zachwycie i z utęsknieniem czekam na kolejną część.

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć