ebook Drzewo Anioła
4.08 / 5.00 (liczba ocen: 4124) Ilość stron (szacowana): 528

Drzewo Anioła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 21.50
VIRTUALO#VIRTUALO targi
33.00 złpremium: 19.80 zł Lub 19.80 zł
21.50 zł
-29% 23.10 zł
26.40 zł Lub 23.76 zł
28.05 zł
26.40 zł
26.40 zł
26.85 zł
26.96 zł
27.39 zł
29.37 zł
29.70 zł
30.00 zł
33.00 zł
33.00 zł z kodem: 23.00 zł
33.00 zł
Inne proponowane

FASCYNUJĄCA POWIEŚĆ O ZAPOMNIANEJ PRZESZŁOŚCI, SKOMPLIKOWANYCH RELACJACH RODZINNYCH I MROCZNYCH SEKRETACH

Greta po 30 latach wraca w rodzinne strony. Do Marchmont Hall, pięknej wiejskiej posiadłości położonej na wzgórzach Walii. Tragiczny wypadek spowodował u niej amnezję i wymazał z jej pamięci ostatnich 20 lat życia. Pewnego dnia, spacerując w lesie, trafia na tajemniczy grób. Gdy odczytuje stary napis, okazuje się, że pochowano w nim małego chłopca. Jej syna Poruszające odkrycie uruchomi lawinę zdarzeń, które doprowadzą Gretę do dawno zapomnianych, szokujących faktów. Greta pozna historię Cheski, swojej córki, która w wieku zaledwie czterech lat została gwiazdą kina. Jaką cenę przyszło jej zapłacić za przedwczesną sławę? Greta dowie się, że nie była aniołem, na którego wyglądała Drzewo Anioła ma niesamowity ładunek psychologiczny. Traumy z dzieciństwa, zdarzenia z przeszłości, które wpływają na nasze życie i relacje, jakie tworzymy

Riley zabiera nas w sam środek międzypokoleniowej historii, pełnej fascynujących postaci, podróży w czasie i zaskakujących zwrotów akcji. Niesamowita, wciągająca i pięknie napisana powieść. Usiądź wygodnie i delektuj się. Lancashire Evening Press

To rodzinna saga, której akcja dzieje się na przestrzeni 40 lat po II wojnie światowej, pełna tajemnic i tragicznych zdarzeń. Poruszająca powieść, która zachwyci miłośników romansu i literatury kobiecej. Library Journal

To jedna z najbardziej uzależniających książek, jakie czytałam. Pocket Writes

Drzewo Anioła od Lucinda Riley możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Zamykanie serca na kłódkę tylko dlatego, że zostało kiedyś zranione, nie jest wyjściem z sytuacji.
Sięgnęłam po Drzewo Anioła w przeświadczeniu, że będę miała do czynienia z typowo świąteczną historią, która wprowadzi mnie w odpowiedni klimat. Nie wydaje mi się abym zasugerowała się wyłącznie oprawą graficzną, ale też nie potrafię wskazać z przekonaniem co innego mogło nakierować w ten sposób moje oczekiwania. Nie roztrząsając tej kwestii zbyt długi - nie miałam oczywiście racji, co z jednej strony pozbawiło mnie w tym roku typowo świątecznej opowieści, ale co z drugiej - stanowi raczej pozytywną informację dla Was bo nie musicie się wstrzymywać z lekturą cały rok.

Greta wraca po latach do pięknej, wiejskiej posiadłości położonej na walijskich wzgórzach - do Marchmond Hall. Tragiczny wypadek sprawił, że kobieta utraciła wszelkie wspomnienia i pod pewnymi względami wycofała się z życia - przerażona koniecznością obcowania z nieznajomymi i możliwymi zagrożeniami. Wizyta w Marchmond Hall sprawia jednak, że pewne wydarzenia po latach wracają do Grety. Kobieta zaczyna sobie przypominać okoliczności swojej pierwszej wizyty w posiadłości, narodziny bliźniąt i lata kariery aktorskiej małej Cheski… Pewne aspekty z przeszłości stanowią potwierdzenie dla słów bliskich Grety; inne są dla niej zupełnym zaskoczeniem…

Jeśli mieliście wcześniej okazję zapoznać się z którąś z powieści Lucindy Riley, wiecie mniej więcej czego spodziewać się po lekturze Drzewa Anioła. Po raz kolejny mamy do czynienia z historią rozgrywającą się na dwóch płaszczyznach czasowych - pod koniec XX wieku oraz wkrótce po zakończeniu II wojny światowej - przy czym akcja osadzona w przeszłości ma na celu rozwikłanie rodzinnych sekretów. Lucinda Riley bardzo dobrze odnajduje się jednak w podobnych klimatach. Sama historia ma w sobie mnóstwo lekkości, ale też pewnej nutki tajemniczości. I nawet jeśli czytelnik jest w stanie przewidzieć kierunek jaki obiorą pewne wątki i tak czuje się zaintrygowany losami Grety.

Drzewo Anioła ma do zaoferowania swoim czytelnikom kilka naprawdę ciekawie poprowadzonych wątków. Lucinda Riley przedstawia bardzo nieoczywisty i pozbawiony idealizacji portret głównej bohaterki. W porównaniu do większości kobiecych sylwetek, które na kartach swoich powieści przybliża autorka, Greta budzi raczej sprzeczne emocje w czytelniku - kobieta, która pozornie stanowi wcielenie niewinności, czasami daje się poznać jako osoba zaślepiona własnymi pragnieniami, która nie jest w stanie wysłuchać cudzych racji. Bardzo ciekawie zostaje zresztą poprowadzony wątek relacji Grety i jej córki Cheski - związek, w którym, rozczarowana miłosnymi perypetiami, matka przerzuca wszystkie swoje uczucia na dziecko i w pewnym sensie zaczyna je ograniczać, wydaje się bardzo przekonujący, a przez to - przejmujący.

Trochę szkoda, że Lucinda Riley decyduje się na pewne uproszczenia fabularne i nie wyjaśnia wszystkich kwestii zasugerowanych w powieści. Niejednoznaczny wątek zdrowia psychicznego Cheski ma spory potencjał i można odnieść wrażenie, że autorka nie wykorzystała go w pełni. Tym co osobiście przeszkadzało mi w lekturze „Drzewa Anioła”, jak i większości powieści pisarki, jest sposób poprowadzenia wszelkich wątków romantycznych. Rozumiem, że sagi rodzinne rządzą się swoimi prawami, na łamach powieści opowiadana jest wieloletnia historia, ale przeszkadzają mi opowieści miłosne rozpisane na jeden rozdział (rozpoczynające i kończące się na przestrzeni tego samego rozdziału).

Lucinda Riley ma już doświadczenie w kreowaniu wielowątkowych opowieści o rodzinnych sekretach i widać to także podczas lektury Drzewa Anioła. Zdecydowanie nie jest to historia pozbawiona wad i pewne aspekty trzeba autorce wybaczyć aby czerpać przyjemność z lektury, ale mimo to jest w tych powieściach coś co mnie ujmuje. To dobry wybór dla osób, które już polubiły twórczość Lucindy Riley, albo z pewnych względów czują się nią zaintrygowane, ale nie wiedzą gdzie zacząć.

Ocena: 4+/6
©Złodziejka książek
Lucinda Riley jest znana szerszej publiczności dzięki serii książek pod tytułem Siedem sióstr. Wszyscy Ci, którzy nas śledzą regularnie, wiedzą, że jestem osobiście ogromną fanką tej serii i z utęsknieniem czekam na kolejną część pod tytułem Siostra księżyca, która ukaże się w Polsce już 13 lutego 2019 roku, ale nim to nastąpi nakładem wydawnictwa Albatros ukazała się inna saga rodzinna autorstwa pani Riley pod tytułem Drzewo Anioła. Tym razem, na moje szczęście, autorka zmieściła się w jednym tomie.

Drzewo Anioła to historia Grety, kobiety w dojrzałym wieku, która od trzydziestu lat ma amnezję. W wyniku tragicznego wypadku Greta traci pamięć i mimo usilnych prób lekarzy i rodziny nie jest w stanie nic sobie przypomnieć. Kobieta niechętnie opuszcza swoje londyńskie mieszkanie, nie utrzymuje również zbyt wielu kontaktów towarzyskich. Zatrzymała się w próżni, nie wiedząc, co było nie jest w stanie ruszyć do przodu. Przez te trzydzieści lat cały czas ma przy sobie jedynego przyjaciela Davida. I to właśnie David namawia w końcu Gretę na spędzenie Świat Bożego Narodzenia w rodzinnej posiadłości. Podczas spaceru po lesie Greta znajduje nagrobek, na którym widnieje napis:

JONATHAN (JONNY) Marchmont
Ukochany syn Owena i Grety
Brat Franceski
URODZONY 2 CZERWCA 1946
ZMARŁ 6 CZERWCA 1949
Niech Bóg prowadzi swego aniołka do Nieba

I nagle powoli wszystko zaczyna wracać, a historia ta jest wprost niesamowita. Pełna nagłych zwrotów akcji, bolesnych zdarzeń, miłości, ale też zazdrości i nienawiści opowieść wciąga bez granic. Oczywiście wszystko to, jak zwykle u pani Riley, ma lekki sznyt bajkowy, ale czyż nie to powoduje, że takie książki czyta się z jeszcze większą fascynacją? Nie będę dłużej zachwalać, bo jeszcze coś mi się wymknie, po prostu gorąco polecam.

Ocena: 5+/6



©Księgozbiór
Jakiś czas temu uczyłam się sztuki przeprowadzania resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Znamienne hasło, które powtarzaliśmy podczas symulowanych rozmów z dyspozytorem pogotowia „Pacjent nieprzytomny, nie oddycha”, błąkało się po mojej głowie przez wiele dni. Może Was to zdziwi, ale wspomnienie tego szkolenia wróciło do mnie podczas lektury książki Drzewo Anioła Lucindy Riley. Gdy czytałam o utracie pamięci przez jedną z bohaterek i odnosiłam tę sytuację do własnego życia (wyobrażając sobie, że zamiast obrazów z pierwszych lat życia moich dzieci oraz wielu innych wspomnień mam w głowie pustkę), pomyślałam, że to taka metafora stanu owego pacjenta – nieprzytomny, nie oddycha. Nie ma nic poza tu i teraz, a ktoś obok prowadzi wspomnianą resuscytację, próbując przywrócić mnie do życia poprzez pokazywanie mi świata na nowo.

Gretę poznajemy jako starszą panią. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia zostaje ona przywieziona przez wieloletniego przyjaciela do posiadłości, w której spędziła skrawek swojego życia. Kobieta, która wiele lat wcześniej uległa wypadkowi i cała jej pamięć została wykasowana, nie potrafi odnaleźć się wśród – podobno najbliższych jej – ludzi. Jednak odkrycie grobu małego chłopca w pobliskim lesie wywołuje migawki wspomnień, które Lucinda Riley przepięknie splata w powieść, od której odrywałam się tylko dlatego, że mój organizm domagał się snu.

Drzewo Anioła to mój osobisty debiut, jeśli chodzi o prozę Riley. Świetne opinie o napisanej przez nią serii Siedem Sióstr zachęciły mnie, by poznać „geniusz” pisarki. Czytelnicy, którzy sięgają do moich recenzji, wiedzą, że lubię się czepiać. Lubię doszukiwać się wad i punktować za niedociągnięcia i błędy. Nie znoszę trywialnych historii, które sprawiają wrażenie, jakby zostały napisane na kolanie w pewną ciepłą letnią noc. Decydując się na lekturę tej książki, nie liczyłam na to, że otrzymam powieść, której trudno coś zarzucić. A dokładnie taką powieść otrzymałam.

Przyznam, że okładka nieco mnie zmyliła. Spodziewałam się kolejnej świątecznej opowieści – dobrej, ale jednak nieco sztampowej, bo przecież najczęściej właśnie takie są te historie. Tymczasem świąteczny czas ma się właściwie nijak do fabuły skoncentrowanej na zaburzonych relacjach, będących efektem bardzo złych wyborów. Riley uwiodła mnie sposobem przedstawienia swoich bohaterów, którzy wywołują bardzo skrajne emocje. To ten rodzaj bohaterów, których trudno jednoznacznie określić. Wściekałam się na Gretę za jej decyzje, za odrzucanie szansy na dobre życie, a korzystanie z tej, której konsekwencją było piekło. Miałam ochotę wydrapać oczy Chesce, kobiecie-tornado, która z podobną prędkością niszczyła życie wszystkich wokół. Denerwowała mnie Ava i jej brak asertywności. A jednak wszystkim tym kobietom współczułam, dopingowałam i mocno trzymałam kciuki za ich spokojną przyszłość. Bo – pomimo mojej złości – polubiłam je. Podziwiałam Davida, który poświęcał swoje życie, będąc opoką dla każdej z nich, niezależnie od sytuacji. I choć był trochę jak książę z bajki, to wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Właściwie w tej książce na uwagę zasługują nawet drugo- i trzecioplanowe postaci. Absolutnie każda z nich została przez autorkę dopieszczona, żadna nie została potraktowana po macoszemu.

Drzewo Anioła to porywająca historia, która – mimo wielu wątków – nie nudzi czytelnika. Wręcz przeciwnie, porywa i – niczym duchy z powieści Dickensa – zabiera w różne miejsca, wskazując konsekwencje naszych działań i wyborów. Od pięknej walijskiej posiadłości przez Hollywood po uniwersytecki kampus. W międzyczasie – przystanki: szpital psychiatryczny oraz oddział intensywnej terapii. Jakby tego było mało – chwila na planie filmowym i koncercie. A wszystko to w formie świetnie dopracowanej historii, którą naprawdę bardzo Wam polecam.

Ocena: 5+/6
©Spadło mi z regała
(...) zamykanie serca na kłódkę tylko dlatego, że zostało kiedyś zranione, nie jest wyjściem z sytuacji. Podobnie jak przelewanie całej stłumionej miłości na jedno dziecko.

Kolejna autorka, którą muszę koniecznie dodać to listy ulubionych, że już nie wspomnę o kolejnych książkach do listy "do przeczytania", bo nie znam serii Siedem sióstr. Po tym co dostałam w Drzewie Anioła to teraz priorytet tym bardziej, że cała seria ma rewelacyjne opinie. Cóż jak mus to mus.

Główna bohaterka Greta walczy z utratą pamięci, kiedy to po spotkaniu z córką uległa wypadkowi. Nie jest to brak pamięci, który trwa miesiąc, dwa... to ciągnie się od ponad dwudziestu lat. Poznajemy ją w momencie kiedy wraca po trzydziestu latach do rezydencji Marchmont Hill, gdzie spędziła kilka lat, gdzie na świat przyszły jej dzieci, gdzie mieszkał jej mąż. Ten powrót po latach ma sprawić, że być może kobieta odzyska pamięć, że wspomnienia spowodują, że wszystko wróci na swoje miejsce. Pewnego dnia podczas spaceru trafia na grób, grób swojego małego synka... szok, łzy i przede wszystkim wspomnienia... powoli wszystko wraca, przewija się jak w filmowym kadrze.

Losy rodziny poznajemy z perspektywy kilku pokoleń. Począwszy od Grety i jej wieloletniego przyjaciela Davida, a skończywszy na jej wnuczce Avie. To książka, przy której nie sposób się nudzić. To książka, przy której nie ma czasu na dom, gotowanie obiadu czy zrobienie prania, bo każdą wolną sekundę poświęcamy na czytanie. To historia, która rozgrywa się przestrzeni czterdziestu lat.
Autorka przedstawia nam losy trzech pokoleń kobiet. Mamy Gretę, której życie nie było usłane różami, kobietę która nie pamięta dwudziestu lat swojego życia, a mogę Wam zdradzić, że w tym czasie wiele się działo. Druga z kolei to Cheska, córka Grety, która już jako małe dziecko rozpoczęła karierę aktorską i która była oczkiem w głowie dla swojej matki.W zasadzie to Greta żyła tylko życie Cheski, oczywiście do momentu wypadku. Chwilami miałam wrażenie, że gdyby mogła to nawet by za nią oddychała. Udawała, że nie dostrzega symptomów choroby. I chociaż można współczuć tego, że Cheska była pozbawiona normalnego dzieciństwa, bo drogę do sławy musiała odkupić wieloma wyrzeczeniami i chociaż nie raz serce mi się krajało to nie polubiłyśmy się. Wiem, wiem...była chora, ale... nie chcę Wam zdradzać szczegółów, bo czytanie musi być przyjemnością. Ostatnią z pokolenia jest Ava, córka Cheski, wychowywana z dala od matki. Dziewczyna, która skrada serce od pierwszego spotkania.

Drzewo Anioła to napisana z rozmachem, wielopokoleniowa saga, która w zasadzie jest gotowym materiałem na scenariusz filmowy. To wciągająca i poruszająca powieść o miłości i macierzyństwie i bezinteresownym poświęceniu dla drugiego człowieka, to powieść o żalu i żałobie, a wreszcie to powieść o tym jak skomplikowana jest ludzka psychika. Uwielbiam książki z tajemnicą w tle i takie, których akcja toczy się dwutorowo. Tutaj dostałam wszystko to co lubię.

To rewelacyjna powieść dla każdego i w każdym wieku. Mnie oczarowała i nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po serię Siedem sióstr. A Wam, jeśli nie czytaliście Drzewa Anioła, polecam z całego serca!!!

Ocena: 6/6
©Biblioteczka u Rudej
Przyjemna i niezobowiązująca – taka jest właśnie najnowsza powieść Lucindy Riley. Jeśli w nowy czytelniczy rok chcecie wejść lekkim, ale też trochę melancholijnym krokiem, ta książka nada się do tego idealnie.

Po latach rozłąki, tuż przed Bożym Narodzeniem 1985 roku, dojrzała Greta powraca do posiadłości Marchmont Hall. To właśnie tu jako młoda kobieta, dzięki pomocy bliskiego przyjaciela Davida, skryła się przed światem i nieszczęśliwą miłością. W Marchmont przeżyła mnóstwo pięknych, jak również tragicznych chwil. Niestety, nie potrafi sobie ich przypomnieć, ponieważ na skutek wypadku straciła pamięć. Czy powrót do urokliwej, ale i trochę przytłaczającej posiadłości przyjaciela pomoże jej odzyskać wspomnienia? Czy zdoła udźwignąć to, czego się dowie o sobie i najbliższych?

Jak już zapewne zdążyliście się zorientować, nieczęsto sięgam po tego typu powieści. Tym razem jednak postanowiłam zrobić wyjątek, bo po pierwsze – o autorce słyszałam same pozytywy, po drugie – urzekła mnie okładka i opis fabuły, po trzecie w końcu – miałam chwilowy przesyt kryminalnych historii. Czy Riley mnie zawiodła? Absolutnie nie, ale też, przyznaję uczciwie, nie oczarowała mnie jakoś nadzwyczajnie. Być może kolejna powieść albo seria „Siedem sióstr”, której jeszcze nie czytałam, powalą mnie na kolana.

Drzewo anioła to sprawnie napisana, wciągająca historia trzech pokoleń kobiet – matki, córki i wnuczki – które los wyjątkowo dotkliwie doświadczył. Znajdziecie tu całą paletę ludzkich nieszczęść, z tragiczną miłością, trudnym macierzyństwem i mrocznymi rodzinnymi tajemnicami na czele. Jest sporo emocji, kilka zaskakujących zwrotów akcji oraz fajny okołoświąteczny i walijski klimat. Można się wzruszyć, przyjemnie rozmarzyć, ale i zezłościć, bo postępowanie głównych bohaterek jest momentami naiwne, a niektóre rozwiązania zastosowane przez Riley dosyć przewidywalne. Niemniej powieść czyta się bardzo miło i szybko – najlepiej pod ciepłym kocem, z zimową herbatką pod ręką i prószącym śniegiem za oknem.

Polecam zwłaszcza miłośnikom rodzinnych sag i wielowątkowej fabuły.

Ocena: 4+/6
©SieCzyta
Lucinda Riley to autorka, która jest w moich top autorkach. Sięgam po nią w ciemno, nie wszystkie książki są dla mnie łał, ale zdarzają się perełki, takie jak na przykład Drzewo anioła. Zapraszam na moją opinię.

Uwielbiam książki, w których poznajemy losy kilku pokoleń. W tej książce autorka odkrywa historię trzech pokoleń jednej rodziny: Grety, jej córki Cheski i wnuczki Avy.

Książka zaczyna się w momencie, kiedy do pięknej wiejskiej posiadłości wraca 58-letnia Greta. Kobieta nie była w swoich rodzinnych stronach trzydzieści lat. Uległa dawno temu wypadkowi i straciła pamięć, nie pamięta swoich ostatnich 20 lat. Wracając do posiadłości na zaproszenie wnuczki Avy ma nadzieję na odzyskanie pamięci. Pewnego dnia trafia w lesie na grób małego dziecka, swojego syna.... Dowiaduje się także od swojego bliskiego przyjaciela Davida co się dzieje z jej córką, słynną autorką. Powoli zaczyna wracać jej pamięć.

Losy rodziny poznajemy z perspektywy kilku pokoleń i mogę was zapewnić, że nie będzie nudno. Autorka tak prowadzi fabułę, że nie ma czasu na oddech, nie mogłam się dosłownie oderwać od czytnika. Książka przyciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, czytając Drzewo anioła nie sięgnęłam po inną książkę, ta powieść pochłonęła mnie całkowicie. Mamy tu dwutorową narrację, przeplatanie teraźniejszości z przeszłością, wiele zaskoczeń, poznawanie historii z perspektywy różnych osób. Autorka doskonale się z nami bawi, sprawia, że trudno oderwać się od losów tej rodziny.

Książka bardzo wciągająca, aż żałuję, że już ją skończyłam czytać. Mimo swojej objętości jak dla mnie mogłaby być jeszcze grubsza. Lucinda Riley ma niesamowity talent do pisania tzw. powieści kobiecych i proszę nie mylić tego z romansami. Na podstawie takiej powieści mógłby powstać super klimatyczny film. Wydaje mi się, że ta książka może się spodobać wielu kobietom o różnych gustach literackich. Jeśli nie znasz tej autorki to polecam zacznij czytanie jej książek od tej pozycji.

Jeśli lubisz powieści, książki o sekretach rodzinnych to nie zawiedziesz się. Autorka ma lekkie pióro, ciekawe pomysły na fabułę. Nie umiem dać mniej niż maksymalną ocenę. Jeżeli czytam książkę, a ona sprawia, że chodzę wszędzie z czytnikiem, w nocy podczytuję kosztem snu, myślę o fabule robiąc coś innego - to znaczy, że to jest książka dla mnie. Autorka trafiła idealnie w mój gust czytelniczy. Już jakiś czas temu wybrałam sobie, jaką książkę zacznę czytać w święta. Było to Drzewo anioła - najlepszy wybór, mimo że nie jest to książka świąteczna, co sugeruje okładka.

Jak dla mnie jedna z lepszych powieści jakie czytałam w 2018 roku. Na pewno znajdzie się w mojej TOP-ce.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć