Ogień i krew. Część 1
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.66 / 5.00
liczba ocen: 693
najlepsza cena! w ostatnich 4 miesiącach
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-14% 29.90 zł
50.00 złpremium: 30.00 zł
38.50 zł
42.50 zł
50.00 zł
Pozostałe księgarnie
-7% 35.00 zł
37.50 zł
39.55 zł
39.57 zł
42.50 zł
45.00 zł
45.00 zł
45.00 zł
50.00 zł
Opis:

Wielka gratka dla fanów George’a R. R. Martina! Przenieśmy się 300 lat przed wydarzeniami opisanymi w „Grze o tron”, kiedy Westeros rządziły smoki… Oto opowieść o ekscytujących dziejach dynastii Targaryenów.

Wiele stuleci przed wydarzeniami opisywanymi w pierwszym tomie cyklu – „Grze o tron” – Targaryenowie – jedyna rodzina smoczych lordów, która przeżyła zagładę Valyrii – zamieszkali na Smoczej Skale, nad którą panowali przez z górą dwa stulecia, nim postanowili podbić całe Westeros. „Ogień i krew” zaczyna się opowieścią o legendarnym Aegonie Zdobywcy, który stworzył Żelazny Tron, a następnie opisuje dzieje kolejnych pokoleń Targaryenów walczących o utrzymanie tego sławetnego krzesła, aż po wojnę domową, która omal nie zniszczyła ich dynastii.
Co naprawdę wydarzyło się podczas Tańca Smoków? Dlaczego tak niebezpiecznie było odwiedzać Valyrię po Zagładzie? Jak wyglądało życie w Westeros w czasach, gdy nad niebem panowały smoki? Jakie były najstraszliwsze zbrodnie Maegora Okrutnego? Dlaczego Aegonowi Zdobywcy nie udało się podbić Dorne? 
To tylko niektóre z pasjonujących pytań, na które odpowiada ta szczegółowa kronika spisana przez uczonego arcymaestera z Cytadeli. Książka zawiera też ponad osiemdziesiąt nowych czarno‑białych ilustracji autorstwa Douga Whetleya.
„Ogień i krew” będzie dla świata Westeros tym, czym jest „Silmarillion” dla Śródziemia.

Recenzje blogerów
Z jednej strony byłem ogromnie ciekawy tej książki i chciałem poznać losy Targaryenów, a z drugiej strony obawiałem się tego kronikarskiego stylu. Moje obawy rozwiały się jednak już po kilku przeczytanych stronach. Styl jest lekki i przystępny, niekiedy humorystyczny, ale rzetelny i bogaty w szczegóły oraz dygresje. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem czytałem historie kolejnych królów i ich panowania, zupełnie jakby to była powieść przygodowa pełna akcji, a nie nudna kronika. Martin doskonale zachował równowagę pomiędzy szczegółami ekonomicznymi, przedstawianiem poszczególnych królów i poddanych, a ważnymi wydarzeniami. Zanim się spostrzegłem, dotarłem do końca części pierwszej, czyli tuż przed mającym nastąpić Tańcem ze Smokami, więc już się nie mogę doczekać, kiedy zabiorę się za drugą część.

Ogień i krew to kronika, choć zdecydowanie inna niż by się mogło wydawać. Martin wielokrotnie snuje dygresje, przedstawia ciekawe fakty, próbuje dociec jak wydarzenia mogły wyglądać, a innym razem pozostawia pewne rzeczy niedopowiedziane, osnute aurą tajemnicy sprzed setek lat. Powoduje to, że książka jest niezwykle przystępna i potrafi zainteresować od samego początku aż do końca, pomimo że jest to w zasadzie ciągły tekst przez ponad sześćset stron. Martin udowadnia tym samym, że jest z niego niesłychany gawędziarz, który doskonale czuje się w opowiadaniu tego typu historii. W cyklu Pieśń Lodu i Ognia autor wielokrotnie wspominał wydarzenia sprzed akcji Gry o tron, ale bez większych szczegółów i jedynie najważniejsze z nich, mające wpływ na akcję poszczególnych tomów. W Ogniu i krwi mamy za to okazję poznać to wszystko zdecydowanie lepiej, z wieloma szczegółami i historiami pobocznymi. Nie sposób zatem przejść obojętnie obok tej książki.

W książce znajdziemy historie kilku pierwszych królów Westeros wraz z ich problemami, wyzwaniami, jakie przed nimi stały, zmianami, jakich dokonali i wiele więcej. Co ciekawe, każdego z nich Martin bardzo dobrze przedstawia - poprzez ich decyzje, zachowanie wobec rodziny i podwładnych oraz wiele innych drobnych kwestii. Dlatego odnosi się wrażenie, jakbyśmy czytali o istniejących królach, którzy żyli dawno temu i teraz ktoś opracował ich historię na podstawie dawnych zapisków. Już nie z tak wieloma szczegółami, ale wciąż dobrze, Martin przedstawia również szereg postaci pobocznych - żony, dzieci, lordów, członków rady i wielu innych. Liczba postaci jest wręcz ogromna - co najmniej kilkaset osób, jeśli nie więcej. Co ważne, w trakcie czytania nie miałem w ogóle poczucia, że jest ich za dużo, ponieważ dzięki temu cała historia zyskuje bardzo mocno na realności.

Ogień i krew, część 1 to kronika rodu Targaryenów napisana ciekawym i lekkim językiem. Od samego początku nie mogłem się od niej oderwać i niewykluczone, że właśnie przez tę książkę po raz trzeci przeczytam cykl Pieśń Lodu i Ognia. Polecam!

Ocena: 5+/6
©Świat fantasy
Ponieważ twórczość George'a R.R. Martina od lat budzi skrajne emocje – od zachwytu do oburzenia, podobnie stanie się w przypadku Ognia i krwi. Części pierwszej. Jedni uznają go za genialne uzupełnienie historii Westeros 300 lat wstecz w stosunku do Pieśni lodu i ognia, inni zaś skrytykują go za formę – nie jest bowiem pełnoprawną powieścią, ale jedynie kroniką spisaną przez arcymaestera Gyldayna. Przyjrzyjmy się zatem, jak wypada ta publikacja.

Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre – twarda, błyszcząca okładka oraz liczne, przepiękne czarno-białe ilustracje Douga Wheatleya sprawiają, że każdy fan Westeros z pewnością będzie chciał mieć tę książkę na półce. Poza tym historia rodu Targaryenów, jedynego w tym świecie, który potrafi władać nad smokami i przez trzysta lat niepodzielnie rządził Siedmioma Królestwami, również wydaje się idealnym materiałem na wciągającą opowieść. I tak kronikarz zaczyna od opisu podboju dokonanego przez Aegona, który wziął sobie za żony swoje obie siostry – surową wojowniczkę Visenyę oraz ciekawską i impulsywną Rhaenys, a także latał na słynnym Balerionie Czarnym Strachu. Następnie poznajemy losy kolejnych czterech pokoleń i tyluż władców zasiadających po Aegonie I na złowieszczym Żelaznym Tronie, czyli od roku 1 do 129 licząc od zawojowania kontynentu przez Targaryenów.

Polujący na ciekawostki czy też historie powstania różnych miejsc, przedmiotów czy powiedzonek mają tu czym zaspokoić swoją ciekawość – dowiadujemy się bowiem m. in. kiedy zbudowany został słynny stół-mapa całej krainy na Smoczej Skale, czemu dornijska odwaga to symbol tchórzostwa, jak narodziły się Białe Płaszcze, czy też w jakich okolicznościach jaja podarowane w ślubnym prezencie Deanerys znalazły się na innym kontynencie. Wielu czytelników pochwali George'a R.R. Martina za niezwykłą wyobraźnię, ponieważ dość starannie opracował sobie historię Westeros i zamieszkujących go ludzi – czego przykładem jest to, że każdy członek rodu Targaryenów jest dość dokładnie scharakteryzowany, włączając w to smoki. A ponieważ niektórzy przedstawiciele tego domu zdecydowanie nie są wolni od wad, możemy albo z zapartym tchem, albo z lekkim niesmakiem śledzić ich poczynania, a także nieuchronne konflikty między nimi. Nie zabrakło też innych interesujących postaci szlachetnej krwi z pozostałych rodów – np. pomysłowych matron Martell, honorowych Starków czy sprytnych Lannisterów, choć są raczej dodatkiem do głównych bohaterów. Co ciekawe, bez trudu możemy tu znaleźć pierwowzory wielu osób z Pieśni lodu i ognia.

Niestety, forma kroniki i jej momentami suchy, ubogi, a przede wszystkim nierówny styl mogą stanąć kością w gardle fanom klasycznych powieści – szczególnie z tego względu, że część wydarzeń z góry zawiera ich ocenę, występują powtórzenia epizodów już wcześniej opisanych oraz listy nieznaczących i nic niemówiących nazwisk, bądź też fragmenty, w których kronikarz przyznaje wprost, że nie wiadomo, co się dokładnie stało. Miejscami nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że George'owi R.R. Martinowi po prostu nie chciało się niektórych elementów dopracować fabularnie. Gdyby inny autor wydał tak napisaną książkę, ostro by go skrytykowano, ale powszechnie znany może sobie najwyraźniej na coś takiego pozwolić. Warto wspomnieć, że znacznie lepiej bronią się części tekstu zawierające dialogi i bardziej rozbudowane opisy, a szczególnie dwa ostatnie rozdziały. Tu oprócz głównej, potwierdzonej oficjalnie przez opowiadającego wersji historii wspomniane są zupełnie odmienne i rozbieżne w wielu punktach relacje – pierwsza pt. Świadectwo Grzyba nieco zbereźna, druga zaś napisana przez poważanego i poważnego maestra Eustace'a. Tą część czytało mi się znacznie lepiej od reszty książki. Nie da się ukryć, że zdecydowanie wolę formę powieści z narratorem wszechwiedzącym, dialogami i zwrotami akcji – w której wiem, co się wydarzyło, a także sama mogę oceniać postępowanie i odgadywać motywację bohaterów, czy przeżywać barwnie opisane chwile szczęścia czy rozpaczy razem z nimi. W przypadku Ognia i krwi nie było to niestety w pełni możliwe. Liczyłam też na odsłonięcie rąbka tajemnicy w kwestii unikalnego DNA Targaryenów – czemu potrafią nawiązać więź ze smokami oraz dlaczego mają tak często białe włosy i fiołkowe oczy.

Tak więc sięgając po Ogień i krew. Część pierwszą warto mieć świadomość, że nie jest to samodzielna, pełnokrwista powieść fantasy, ale historyczne uzupełnienie Pieśni lodu i ognia, będące kroniką pierwszego okresu rządów Targaryenów nad Westeros, ze wszystkimi zaletami i wadami tej formy piśmienniczej. Dowiecie się zatem, jak wykuły się najistotniejsze zwyczaje wymyślonej przez George'a R.R. Martina krainy, czemu wzrósł i upadł opisywany tu ród i jak kształtowały się jego stosunki z resztą szlachty, ale nastawcie się na liczne kronikarskie skróty, niedomówienia i uproszczenia. A szkoda, bo pisarz udowodnił już nie raz, że jest mistrzem budowania napięcia i trójwymiarowych postaci, a także nieoczekiwanych, krwawych zwrotów akcji. I choć dowiedziałam się sporo o najbardziej intrygującym domu Westeros, dla mojej głodnej wyobraźni Ogień i krew. Część pierwsza nie jest w pełni satysfakcjonującym daniem.

Ocena: 3+/6
©Głodna Wyobraźnia
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Świetne dopełnienie wiedzy z wydarzeń, które poprzedzają znane wszystkim wydarzenia z Pieśni Lodu i Ognia. Książka została stworzona na zasadzie opowiadań chronologicznych wydarzeń począwszy od lądowania Aegona I w Westeros. Nikt jednak nie znajdzie tutaj typowego dla PLiO powiadania z punktu widzenia kilku postaci mających miejsce w tym samym czasie, które przynajmniej na mnie zrobiło ogromne wrażenie. Wszystko jest poukładane od A do Z ale kompendium wiedzy jest imponujące i znacznie wzbogaci każdą osobę mającą bzika na punkcie Westeros.

Inne proponowane
Warto zerknąć