Dziewczyna z gór
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.89 / 5.00
liczba ocen: 391
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
20.90 zł
24.56 zł
27.12 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
22.90 zł
25.00 zł
25.23 zł
26.76 zł
26.80 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.90 zł
Opis:

Powieść autorki takich głośnych tytułów jak „Ta, którą znam” czy „Nikt nie widział, nikt nie słyszał…”. Lata spędzone w leśnym bezludziu w towarzystwie porywacza. Bezradność policji, która nie potrafi rozwiązać sprawy porwania 11-letniej dziewczynki. Niespodziewane spotkanie na górskiej drodze, które może odmienić czyjąś, wydawałoby się zupełnie zapomnianą historię…

Nadia była jedenastoletnim dzieckiem, kiedy młody mężczyzna porwał ją z przyczepy kempingowej, stojącej na tyłach domu rodziców, i wywiózł na pustkowie w górach, do chaty położonej w rozległych lasach, gdzie nie docierały dźwięki cywilizacji, żadna droga nie prowadziła do innych zabudowań, a nocami pojawiały się wilki. Sama ze swoim porywaczem, musiała nauczyć się nie tylko życia w lesie, ale też zrozumieć, kim jest ten mężczyzna i dlaczego to właśnie ją skazał na tak okrutny los. Odkrycie tajemnicy zmieniło wszystko.
Po latach porwanie Nadii pozostaje nierozwiązaną sprawą w policyjnych kartotekach. Tymczasem młoda kobieta w górach prosi przypadkowego kierowcę o pomoc. Sprawa Nadii może zyskać nowe oblicze. Dlaczego dopiero po tylu latach?

Recenzje blogerów
Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że skusiłam się na tę powieść. I że przeczytałam ją w pięknych oraz idealnie pasujących do fabuły okolicznościach przyrody. Jeśli macie tę książkę w planach, nie zwlekajcie dłużej. Gwarantuję, że historia Nadii i jej porywacza zrobi na Was wrażenie!

W sierpniową noc 2003 roku jedenastoletnia Nadia Okołotowicz zostaje uprowadzona z przyczepy kempingowej rodziców. Nikt niczego nie widział ani nie słyszał, a dziewczynka przepadła jak kamień w wodę. Policja i rodzina przez lata nie ustają w poszukiwaniach, tym bardziej że od początku podejrzewają, kto stoi za porwaniem. Tymczasem Nadia, wywieziona przez swojego oprawcę wysoko w góry, otoczona mrocznym lasem i nie zawsze przyjazną naturą, próbuje przeżyć.

Prószyński i S-ka ma ostatnio nosa do fenomenalnych historii. Nie tak dawno na łamach bloga zachwycałam się wydanym przez to wydawnictwo thrillerem Tyle miłości, który poruszył mnie świetnie nakreśloną historią zaginięcia Catherine. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej powieści Małgorzaty Wardy. Dziewczyna z gór jest według mnie doskonała! Wciągająca, mroczna, bardzo emocjonalna, niezwykle mądra i zapadająca w pamięć.

Czytając zarys fabuły, można by odnieść wrażenie, że to historia, jakich wiele. Jest porwanie, potem żmudne poszukiwania, bezradność rodziny i policji, a przede wszystkim wielki ból i życie w niepewności, ale też nadziei na szczęśliwy finał. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bo to nie jest sztampowa historia zaginięcia dziecka! To niesamowita opowieść o relacjach między człowiekiem a człowiekiem oraz między człowiekiem a naturą – czasem wspaniałych, czasem traumatycznych. Powieść o bolesnych wyborach, konsekwencjach kłamstwa, nieodpowiedzialności i przemocy, zderzająca ze sobą bezwzględny świat dorosłych z niewinnością dziecka, które często staje się tylko kartą przetargową. To historia pięknej, ale jednocześnie trudnej i naznaczonej piętnem miłości, która niesie za sobą sprzeczne uczucia i refleksje. Decyzje, jakie bohaterowie Wardy muszą w pewnym momencie podjąć, wiele ich kosztują. Czy będą słuszne i faktycznie doprowadzą do szczęśliwego zakończenia? O tym już musicie przekonać się sami.

Duży plus za świetny styl, stopniowe budowanie napięcia, mnóstwo zaskakujących zwrotów i pełen przekrój emocji – od strachu przez złość po wzruszenie. Byłoby cudnie, gdyby wszystkie książki przeczytane przeze mnie w tym roku były tak dobre jak Dziewczyna z gór

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Nie wiem, co się ze mną dzieje. dlaczego nie mogę wstać. Ktoś skradł mi życie. Ktoś, ale nie wiem kto.

Mamy początek stycznia, a ja co sięgam po książkę to nie mogę się od niej oderwać. Jak tak dalej pójdzie to zabraknie mi w końcu gwiazdek.

Nasza główna bohaterka to Nadia. Dziewczynka w wieku jedenastu lat zostaje porwana przez nieznanego jej mężczyznę z przyczepy, w której mieszkała z rodzicami podczas remontu ich domu. Wszystko dzieje się pod osłoną nocy. Zostaje wywieziona w Bieszczady do chaty położonej na odludziu, w otoczeniu lasów i dzikiej zwierzyny. Dziewczynka rozpacza i tęskni za rodzicami, próbuje uciec, ale jest to wysiłek ponad możliwości małej dziewczynki. Powoli dziewczyna godzi się z losem, uczy się życia w otoczeniu dzikiej przyrody i poznaje mężczyznę, który ją porwał. Próbuje zrozumieć jego pobudki. Odkrycie tajemnicy zmienia wszystko. Nie chcę Wan pisać kim jest Jakub i dlaczego pozbawił jedenastoletnią dziewczynkę normalności i rodziny, bo w tym właśnie tkwi wyjaśnienie całej zagadki.
To bardzo wciągająca i emocjonująca książka, nie da szybko o sobie zapomnieć, bo tematy które podejmuje autorka są trudne. To książka przemyślana w każdym calu, nie ma w niej miejsca na zbędne słowa. Książka jest niesamowicie przejmująca, być może sprawia to narracja jedenastoletniej Nadii. To ona dzień po dniu opowiada nam życie z Jakubem i ich relacje. Poznajemy też historię Jakuba, który przeżył piekło na ziemi w rodzinie zastępczej, gdzie trafił po śmierci najbliższych.

Tak czytając zastanawiałam się co kieruje ludźmi, którzy chcą stworzyć rodzinę zastępczą. To oczywiście bardzo szlachetne i chciałoby się, aby takich ludzi było jak najwięcej, ale to co przeżył Jakub nie mieści się w głowie. Czytając czułam jak włos jeży mi się na głowie. Weryfikacja takich osób powinna się do trzeciego pokolenia wstecz, a kontrole dwa razy dziennie.

Autorka w Dziewczynie z gór pokazuje nam dorastanie Nadii. Poznajemy ją jako jedenastoletnią dziewczynkę, a żegnamy się z dwudziestopięcioletnią kobietą. Czternaście lat Nadia spędziła z Jakubem. Początkowo trzymałam kciuk za to, aby udało jej się uciec albo żeby odnalazła ją policja, a potem za to, aby poukładała sobie życie z porywaczem, aby znaleźli dom i nie musieli ciągle uciekać.
Tu nie ma bohaterów ani pozytywnych, ani negatywnych. Są tu zwykli ludzie, tacy z krwi i kości, którym przyszło zmierzyć się z przeciwnościami losu. Poznajemy ich od podszewki, poznajemy ich psychikę i motywy postępowania. Autorka pokazuje jak działają tryby machiny policyjnej, poznajemy jak łatwo zmienić swoją tożsamość i zacząć życie od nowa, w nowy miejscu.
A wszystko to autorka umiejscowiła w Bieszczadach, krainie wilków i niedźwiedzi. Zrobiła to w tak realistyczny sposób, że momentami czułam oddech wilków i słyszałam skrzypienie śniegu.

To przejmująca książka o miłości rodzicielskie, stracie i jej braku. A już zakończenie wbija w fotel. Jeśli nie znacie Dziewczyn z gór to sięgnijcie po nią koniecznie.

Ocena: 6/6
©Biblioteczka u Rudej
Czy thriller psychologiczny może być czułą powieścią? Czymś na kształt pamiętnika, który wyciska łzy spod powiek? Historią, która szarpie najcieńszymi strunami duszy, powodując brzmienie podobne do delikatnie zagranej ballady? Czy musi kojarzyć się zawsze z ciężkim G-dur, czy może pasuje też do delikatnego d-moll? Małgorzata Warda swoją najnowszą książką Dziewczyna z gór udowodniła, że może. Chyba nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo ta powieść mną wstrząsnęła. A jednak wiem, że muszę to zrobić, żebyście poczuli choć trochę to, co ja czułam podczas lektury. Bo czy wystarczy, jeśli powiem, że nie czytałam lepszego thrillera psychologicznego? Że to właściwie jedna z lepszych książek, które wpadły w moje ręce? Że umieszczenie jej w kategorii „thriller” przypadkiem może odebrać jej wartości? Nie przesadzam. Dziewczyna z gór to świetne psychologiczne studium… no właśnie… ofiary i przestępcy? Takie określenie byłoby zbyt schematyczne, a w tym zakresie historia opowiedziana przez Wardę odbiega od schematu. Na schemat jest zbyt dobra.

Dziewczyna z gór to opowiedziana słowami Nadii Okołotowicz historia jej porwania i życia w często bardzo ekstremalnych warunkach. To historia oparta na kłamstwach, na wskroś przesiąknięta bólem i – w mojej opinii – nieprawdopodobnie wielką miłością. To opowieść o zależności od drugiego człowieka, przechodzącej w bezwzględne oddanie, okraszone budowanym przez lata poczuciem bezpieczeństwa. To nie jest po prostu opowieść o zaginięciu dziecka. Spłaszczenie fabuły do takiego stwierdzenia to największe zło, jakie można wyrządzić tej książce.

Trudno określić, które problemy dla Wardy są najważniejsze i które należy traktować jako priorytetowe, bowiem pisarka wzięła ich na warsztat co najmniej kilka (i poradziła sobie z nimi perfekcyjnie). Jednym z głównych wątków jest problem rodzin zastępczych i złe kryteria ich doboru. Koszmarne wydarzenia z udziałem kompletnie nieprzygotowanych i w żaden sposób niekontrolowanych rodzin od dawna są pożywką dla mediów, pokazujących nam ogrom zła, które może spotkać dzieci oddane pod opiekę niewłaściwym ludziom. Te medialne sprawy znalazły swoje odzwierciedlenie w Dziewczynie z gór. Chyba już zawsze będę pamiętała przytoczone przez autorkę zapisy protokołu z rozprawy sądowej, w której brał udział jeden z bohaterów. Nie ze względu na to, co zostało tam napisane, ale w głównej mierze z powodu obrazów wytworzonych przez moją wyobraźnię na podstawie domysłów i tego, co nie zostało w nich dopowiedziane.

Warda, poddając swoistej wiwisekcji swoich bohaterów, stworzyła doskonałe charakterystyki postaci, które nie pozwalają czytelnikowi myśleć schematycznie. Nie chcę zdradzać Wam fabuły. Właściwie mogłabym ograniczyć się do stwierdzenia, że Małgorzata Warda przypomniała mi, za co kocham książki. Emocje towarzyszące lekturze Dziewczyny z gór pokonały mnie swoją siłą. Niezwykle intensywnie przeżywając to, co działo się z Nadią, całkowicie oddałam się klimatowi, w którym przyszło dorastać dziewczynie. Podkradające się pod dom watahy wilków, próby oswojenia wolfdoga, dźwięki, którymi las opowiadał swoją historię – to wszystko tak plastycznie przedstawione, z taką pieczołowitością opisane i tak bardzo realne wprowadziło mnie w nastrój, który był mieszaniną uczuć, o które nigdy siebie nie podejrzewałam. To nie są emocje, które towarzyszą thrillerowi. To znacznie więcej.

Podsumowanie? Nie, nie chcę niczego podsumowywać, bo to tak, jakby coś się skończyło. We mnie wciąż tkwią Nadia i Jakub, ciągle o nich myślę i analizuję ich historię. Ostatnią stronę Dziewczyny z gór przeczytałam kilka dni temu, jednak nie uważam tej książki za skończoną. Wciąż w głowie „przepracowuję” tę historię i mam ogromną nadzieję, że będzie miała swój ciąg dalszy. Jestem zachwycona. Po prostu zachwycona.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć