Królowie Wyldu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.37 / 5.00
liczba ocen: 10212
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
33.90 złpremium: 20.34 zł
26.44 zł
28.40 zł
28.82 zł
33.90 zł
Pozostałe księgarnie
27.10 zł
28.46 zł
28.48 zł
30.51 zł
31.53 zł
33.90 zł
33.90 zł
34.90 zł
Opis:

Najokrutniejsi z najokrutniejszych, niegdyś nie mieli sobie równych – Saga złożona z najemników powraca na scenę! Chwała przecież nigdy się nie starzeje. Obsypany nagrodami debiut literacki Eamesa Nicholasa. Najlepsza książka fantasy 2017 roku według fantasy-faction.com.

„Lubisz Abercrombiego i Pratchetta – pokochasz Eamesa!” – „Fantasy Review Barn”

Clay Cooper i członkowie jego grupy niegdyś zasłynęli jako najokrutniejsi najemnicy, najlepsi z najlepszych w tej części Wyldu. Dni ich chwały dawno przeminęły, a oni sami oddalili się od siebie, rozpili się, przytyli i zestarzeli. Pewnego dnia na progu Claya pojawia się jego dawny kompan, Gabriel. Prośba, z którą przybywa, dotyczy misji, jakiej może się podjąć tylko ktoś bardzo odważny bądź bardzo głupi.
Córka Gabriela, Rose, została uwięziona na drugim końcu świata w mieście, które oblega chmara potworów nazywanych hordą z Wyldu. Aby dotrzeć pod mury miasta i pokonać hordę, reaktywowana Saga musi rozprawić się z kanibalami, żądnymi zemsty bogami oraz niedającą im chwili wytchnienia łowczynią głów.
Nadchodzi pora, by przywrócić Sagę do życia.

„Genialny debiut… Rewelacyjna epicka fantasy…” – „PublishersWeekly”

„Szalona, porywająca, trzymająca w napięciu książka! Wspaniałe postaci – dający się lubić dranie, z którymi się zżyłem i którym kibicowałem podczas ich wędrówki – oraz przeróżne fantastyczne stwory. A wszystko to podlane specyficznym humorem, dzięki czemu podczas lektury ani na chwilę nie przestałem się uśmiechać. Cudo!” – John Gwynne, autor „Zawiści”

„Doprowadzi was do śmiechu i płaczu… Wprost zabraknie wam tchu! Ta książka ma dosłownie wszystko!” – K. J. Parker, autor „Składanego noża”

„Eames wprowadził do gatunku fantasy wrażliwość rock’n’rollowca i dowcip kpiarza” – Sebastien de Castell, autor cyklu „Wielkie Płaszcze”

„Wartka akcja i poczucie humoru. Świetna książka!” – Ian Irvine, autor „Cienia na szkle”

„Genialna. Pełna humoru i ciepła” – John Hollins, autor trylogii „The Dragon Lords”

Recenzje blogerów
Królowie Wyldu są powieścią drogą i przez to w dość dużym stopniu fabuła jest przewidywalna i trudno nie zgadnąć jak się ta książka zakończy. Jednak Eames był tego najzupełniej świadomy i wcale się z tym nie krył. Zamiast silić się na jak największą oryginalność, postawił na humor. W całej książce znajdziemy wiele komicznych scen, jeszcze więcej ciętych uwag i komentarzy, przy których niejednokrotnie śmiałem się do łez. Jakby tego było mało, bohaterowie zmagają się z dolegliwościami typowymi dla ich wieku - strzykanie w kręgosłupie, bóle nóg, zmęczenie po krótkim biegu, nie mówiąc już o nawet krótkiej walce. Nie poddają się jednak i dzielnie walczą z wrogiem, którego napotykają na każdym kroku. Dość często dla większości z nich kończy się to siniakami i ranami, ale udaje im się wyjść cało z kolejnych potyczek. Trudno tutaj o nudę, ponieważ cały czas się coś dzieje. Ale jeśli myślicie, że Saga bardzo szybko wyruszy na pomoc, to się mylicie, ponieważ zebranie wszystkich członków nie jest łatwe, ani bezpieczne... Autor zamieścił również wiele nawiązań do muzyki rockowej, ale również do innych książek i postaci z popkultury, co powoduje, że czyta się ją jeszcze lepiej.

W kreacji świata, Eames również nie jeden raz rozbawił mnie do łez. Z jednej strony jest to typowy świat z klasycznego fantasy - mamy mroczny las, zamieszkiwany przez potwory, z którymi walczą ludzie i najemnicy i są królowie rządzący swoimi królestwami. A z drugiej strony tam, gdzie tylko może autor odchodzi od tego wizerunku klasycznego wizerunku i stąd spotkamy wiele bardzo dziwnych potworów jak np. sowomisie i wiele innych. Dochodzi do tego jeszcze problem oblężenia miasta Castia. Władcy zastanawiają się, czy posłać pomoc, czy lepiej pozwolić upaść miastu, od którego dzieli ich cały Wyld, a hordy wokół tego bastionu ludzi są wręcz niezliczone. Jedynymi, którzy wyruszają, są członkowie Sagi, mający lata świetności za sobą. Pokazuje to, że autor jest bardzo świadomy wszystkich swoich zabiegów, umiejętnie wszystko zaplanował i nie ma mowy o przypadkowej kreacji jakiegoś elementu przez to, że jest to jego debiut. Wszystko płynnie się zazębia i tworzy dziwny, pokręcony świat, a jednocześnie taki swojski, w którym łatwo się odnaleźć fanowi fantasy.

Bohaterów mamy kilkoro, ale pierwszoplanową rolę odgrywa Clay Cooper. Jest on strażnikiem, pilnującym murów miasta, zbiera na otwarcie gospody i ma kilkuletnią córkę. Przed wieloma laty zdołał zwalczyć w sobie gniew i potwora, jaki w nim czyhał i stał się dobry, pomocny i kochany. Takiego zastaje go Gabriel, niegdyś lider grupy, który raz na jakiś czas próbuje reaktywować Sagę i tym razem ma arcyważny powód - jego córka jest w oblężonym mieście Castia. Do tego mamy, jakby nie inaczej, ekscentrycznego maga, który choruje na nieuleczalną chorobę i któremu zdarzają się liczne pomyłki w rzucaniu czarów. Matrick jest królem, ale roztył się, rozpił, przez co trudno stwierdzić, czy jego liczne potomstwo jest rzeczywiście jego. I na samym końcu jest Ganelon, który jako jedyny się nie zmienił przez dziewiętnaście lat, ale dlaczego, to już pozostawię w tajemnicy. Nie da się ukryć, że wszyscy z nich zmienili się, na lepsze bądź gorsze - w większości to drugie, ale od samego początku daje się poczuć, że tworzą rodzinę, każdy chroni każdego i ma własne talenty, dzięki czemu wychodzą cało z wielu opresji.

Królowie Wyldu to ciekawa powieść bazująca na utartych schematach, ale jednocześnie odchodząca od nich wszędzie tam gdzie to możliwe. Jest to książka, gdzie powaga miesza się z komizmem, a zarazem trudno tutaj o nudę i brak akcji. Polecam!

Ocena: 4/6
©Świat fantasy
Królowie Wyldu Nicholasa Eamesa to napisane z lekkim przymrużeniem oka bohaterskie fantasy, które otrzymało nagrodę The David Gemmell Morningstar Award za najlepszy debiut w 2017 roku. Postanowiłam zatem sprawdzić, co zdecydowało o jej sukcesie. I mogły to być barwne, powracające z awanturniczej emerytury postaci.

Gdy przebrzmiałej urody łotrzyk Gabriel dowiaduje się, że jego córka Rose wraz ze swoją kompanią znalazła się w oblężonym przez potwory mieście, bez zastanowienia rusza po swoich dawnych druhów z grupy zwanej Sagą, by prosić ich o pomoc w uwolnieniu kobiety. I nie jest mu łatwo zebrać ich z powrotem, bo wszyscy mają teraz obowiązki rodzinne, kupieckie czy też królewskie, a przede wszystkim przytyli i nie są już tacy rzutcy, jak w czasach sławy. I tak pierwszy z nich Clay Cooper, właściciel niezwykłej tarczy z drzewca – Czarnosercego, ma żonę i córkę, i ani myśli ich zostawić. Były złodziej Matrick jest królem, Ganelon siedzi w dość nietypowym więzieniu, a mag Korg w swojej wieży i szuka lekarstwa na zgniliznę. Sytuację zdecydowanie komplikuje też fakt, że oblegane miasto Castia znajduje się po drugiej stronie wielkiego, śmiertelnie niebezpiecznego lasu zwanego Wyldem, zamieszkałego przez rozmaite niebezpieczne rasy, potwory i kanibali...

Świat przedstawiony w niczym nie odbiega od typowego wyobrażenia uniwersum fantasy – cywilizacja jest na poziomie rozwoju przełomu średniowiecza i odrodzenia, po jednej stronie Wyldu znajduje się pięć krain, które generalnie ze sobą współpracują, choć każda ma swojego władcę. Powszechnie wyznawani są czterej bogowie związani z porami roku. Na odludziach i w ogromnym lesie można zaś natknąć się na przeróżne bestie, np. gobliny, trolle, ettiny, wyverny i smoki, a może nawet legendarne sowomisie, w których istnienie święcie wierzy Korg. Natomiast niektóre człekokształtne istoty – arachnidy czy gorgony mieszkają nawet wśród ludzi. Występuje także magia i napełnione nią przedmioty, w tym interesujące artefakty. Jednak cechą najbardziej wyróżniającą ten świat są grupy śmiałków, które na wzór dawnej Sagi zajmują się walką z potworami – nie jednak w starym stylu udając się do Wyldu, ale prowadząc pojedynki z bestiami na arenach, które to znajdują się w każdym większym mieście Grandualu. To zdecydowanie najlepszy sposób na zdobycie sławy. Bo w tej krainie albo masz swoją dumę, (...) albo nie masz nic.

Fabuła toczy się wartko i jest pełna zarówno pechowych jak i szczęśliwych zdarzeń, a opiera się przede wszystkim na bijatykach i potyczkach, które nieustannie toczą bohaterowie. Jest też oczywiście wielki zły, ale nic więcej na jego temat nie zdradzę, żeby nie zepsuć niespodzianki. Powieść czyta się przyjemnie, w czym pomaga zakrapiane sarkazmem poczucie humoru autora, a także bardzo dobre tłumaczenie na język polski. Nie sposób nie polubić starannie scharakteryzowanych bohaterów, którzy nie są wolni od wad. Muszę powiedzieć, że to najlepsze książkowe remedium na kryzys wieku średniego, z jakim do tej pory miałam do czynienia – przekonuje ono bowiem, że będąc zmotywowanym i odważnym, z wiernymi kompanami u boku osiągniesz sukces nawet jeśli jesteś podstarzałym grubaskiem. Zresztą nie chodzi tu o zwykłą pomyślność – ale jak mówi Gabriel: to nie jest wybór pomiędzy życiem i śmiercią, tylko pomiędzy życiem i nieśmiertelnością!

Z drugiej jednak strony hymnem Sagi powinna być szanta Bijatyka 24 lutego, bo nieustannie się z kimś lub czymś ścierają, co mimo dynamicznych opisów scen walki w pewnym momencie daje poczucie zdecydowanego przesytu tym pierwiastkiem. Bohaterowie niczym gang motocyklistów przedzierają się przez kolejne przeszkody, bardziej lub mniej przy tym obrywając i byłoby to interesujące pod warunkiem, że pozostałe wątki pozostaną z potyczkami w jako takiej równowadze, tu niestety tak nie jest. Nie podobało mi się też wykorzystanie innej grupy herosów, czyli Awangardy, jako deus ex machina do ratowania tytułowej drużyny z opresji, z których nie mogła wyplątać się sama. Uważam, że autor mógł nieco bardziej zróżnicować swoje pomysły na rozwój fabuły.

Summa summarum Królowie Wyldu Nicholasa Eamesa to pędząca w szalonym tempie, przepełniona po brzegi potyczkami opowieść fantasy o grupie niechętnie powracających z emerytury awanturników, pokazująca siłę zgranego zespołu i odpowiedniej motywacji. Podlana lekkim sosem sarkazmu i niepowtarzalnym urokiem kolorowych weteranów zapewni Wam kilka sympatycznie spędzonych godzin, szczególnie jeżeli gustujecie w niezliczonych opisach bitek. A w przygotowaniu jest już kolejny tom serii o córce Gabriela, zatytułowany Bloody Rose, po który zapewne sięgnę.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć