ebook Rącze konie
3.98 / 5.00 (liczba ocen: 75458) Ilość stron (szacowana): 237

Rącze konie

Kategoria:  /
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Pierwsza część słynnej „Trylogii pogranicza”.

Na drugim brzegu Rio Grande zaczyna się przygoda, i można tam znaleźć szczęście i wielką miłość. Ale może też być inaczej. Dla trójki młodocianych uciekinierów z południa Stanów Zjednoczonych Meksyk – dziki, bezkresny, romantyczny - staje się krainą, w której za marzenia trzeba płacić krwią, a bycie kowbojem oznacza najczęściej kłopoty z prawem.

Rącze konie są opowieścią o dojrzewaniu, utraconej niewinności, pierwszych męskich decyzjach i przyjaźni, z której trzeba zdać egzamin.

W 2000 r. powieść została przeniesiona na duży ekran przez Billy’ego Boba Thorntona. Główne role zagrali Matt Damon i Penelope Cruz.

Rącze konie od Cormac McCarthy możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Nic tak nie łączy ludzi jak rozpacz. Nic tak nie zbliża nas do siebie jak smutek.
Mówi się, że ci, którzy nie znają historii, skazani są na jej powtarzanie. Nie sądzę, by wiedza mogła nas przed czymś uchronić. To co w historii jest wieczne, sprowadza się do chciwości, głupoty i żądzy krwi, i nawet Bóg - który ponoć wie wszystko - nie może tego zmienić.
Bóg wie, co robi, ukrywając przed młodymi prawdę o życiu, bo gdyby było inaczej, młodym odechciałoby się żyć.
Nie ma większego potwora niż rozum.
Szósta powieść Cormaca McCarthy’ego. Trochę inna od poprzednich. Pod względem formy nic się nie zmienia. Nadal mamy to samo odpersonalizowanie ludzkich postaci, ten sam, zimny jak styczniowa noc, sposób prowadzenia narracji. Nadal jest brudno, zimno, głodno, śmierdząco i ciemno. Ale nie ma już takiego festiwalu przemocy i orgii krwi jak w Krwawym Południku.

Akcja dzieje się znowu na pograniczu amerykańsko-meksykańskim, ale gdzieś tak 80 lat później, dokładnie w 1949 roku. Ameryka rozpędza się gospodarczo po II wojnie światowej, nikomu nie chce się już kultywować kowbojskich tradycji i pracować na gigantycznych ranczach. Główny bohater, John Grady Cole, nie widząc dla siebie szansy na godne życie w Ameryce rusza wraz z kumplem do Meksyku, szukać szczęścia i pracy gdzieś na wielkich, przepastnych folwarkach. Książka mówi o dojrzewaniu, o pierwszej miłości, o szukaniu sprawiedliwości, o pragnieniu prostego życia, o rzeczywistości weryfikującej marzenia i sprowadzającej na ziemię. I o koniach, dla których John Grady Cole jest w stanie poświęcić więcej niż dla niejednego człowieka.

Cormac McCarthy napisał powieść jak do tej pory najłagodniejszą. Patrzy z nostalgią na świat, który już odszedł i którego umowną cezurą są czasy Rewolucji Meksykańskiej, regularnie wspominanej w powieści. To ta sama tęsknota za dzikim krajem i dzikimi czasami, gdzie Sprawiedliwość, Samotność i Surowe Realia pisane są dużymi literami. To te same pejzaże, które znamy z Dzikiej Bandy Peckinpaha i Za Garść dynamitu Leone. Nostalgia ta jednak jest gorzka, nasycona podobnym jak w pierwszych pięciu powieściach, spojrzeniem na ludzką niegodziwość, zło i przemoc panujące w świecie dzikiego zachodu. A tęsknota jest tym co pozostało ludziom, którzy utkwili mentalnie w poprzedniej epoce i nie potrafią znaleźć drzwi do nowej.

W Rączych koniach tkwimy między światami, McCarthy żegna stary świat, ale ten nowy i tak malowany jest po staremu. Dlatego pierwsza część tak zwanej Trylogii Pogranicza według mnie nie zapowiada zatem istotnej zmiany kursu w twórczości autora. I bardzo dobrze, nie spodziewałem się niczego innego, nie potrzeba mi McCarthy’ego piszącego inaczej.

Ocena: 4+/6
©Niekoniecznie jasno pisane
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć