Bez złudzeń
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.12 / 5.00
liczba ocen: 7647
EMPIKGO#Empik GO
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.90 złpremium: 16.74 zł
19.90 zł
23.72 zł
23.72 zł
27.90 zł
Pozostałe księgarnie
21.17 zł
23.36 zł
23.65 zł
24.55 zł
24.83 zł
25.11 zł
25.50 zł
27.90 zł
Opis:

Fascynująca opowieść o blaskach i cieniach życia, a także o zwycięstwie dobra i miłości. Mia Sheridan, autorka z listy bestsellerów „New York Timesa”, przywraca wiarę w drzemiącą w miłości moc uratowania każdego człowieka.

Kobieta, którą skrzywdzono…

Osierocona przez matkę jako mała dziewczynka, egzystująca kątem u biologicznego ojca, zgwałcona przez jego kompana, Eloise wzrasta w poczuciu bezradności i osamotnienia wobec otaczającej ją rzeczywistości. Kończy szkołę średnią, ale zdana wyłącznie na siebie, pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia, ostatecznie zatrudnia się w klubie, gdzie skąpo ubrana tańczy na rurze. Przybiera imię Crystal i jako bardzo urodziwa kobieta szybko zyskuje popularność. Wcale jej to nie cieszy, brzydzi się oglądającymi ją, często na wpół pijanymi oraz namolnymi mężczyznami, ale musi zarabiać na swoje utrzymanie. Z obojętności i nieufności wobec nich, a także wszystkich innych przedstawicieli tej płci czyni swoją zbroję - o wiele lepiej nie czuć zupełnie nic, niż dać się zranić. Pewnego wieczoru zauważa w klubie mężczyznę ewidentnie różniącego się wyglądem i sposobem zachowania od stałych bywalców. Po występie dowiaduje się, że poprosił szefa klubu, by mógł z nią porozmawiać. 

CYTATY:
Wybory, chociaż nasze własne, są obciążone tym, co działo się wcześniej, skażone chaosem naszej przeszłości.
Człowiek nie żałuje tego, co uczynił wiedziony miłością i dobrymi intencjami.
Czyż nie mówi się, że wystarczy snuć plany, by Bóg zaczął się z nas śmiać?
Czasem nosimy krzywdzące, ograniczające etykietki, nieważne, czy przypisali je nam inni, czy uczyniliśmy to sami.
Recenzje blogerów
Jak to jest żyć bez marzeń i odrobiny nadziei na lepsze jutro? Gdzie, chociaż najdrobniejszy moment, kiedy pozwalamy sobie na nikłą nić miłości, staje się naszą zgubą? Czyż nie lepiej jest jednak zaznać miłości i ją stracić, niż nie wiedzieć czym ona tak naprawdę jest? Trudno jest mi to sobie, chociażby wyobrazić, choć nigdy nie narzekałam na brak wyobraźni. Takiej osobie musi być niesamowicie ciężko. Musi być na tyle złamaną i przytłoczoną przez życie, że brakuje jej siły napędowej do dalszej walki. A co najgorsze, nie chce żyć złudzeniami, aby później nie zaznać większego cierpienia.

Bez złudzeń to kolejna książka jednej z moich ulubionych zagranicznych pisarek. Zawsze jej powieści były dla mnie słodko-gorzkimi historiami, które bezapelacyjnie chwytały i miażdżyły moje biedne serce doszczętnie. Do tej pory jeszcze żadna nie zdetronizowała mojej ukochanej Bez słów, choć niektóre były już dość blisko. Szczerze mówiąc to mam lekko mieszane uczucia do tej historii, ale z całą pewnością bardziej do mnie przemawia niż „Bez lęku”, która z kolei była dla mnie lekkim nieporozumieniem.

Tym razem poznajemy piękną, młoda Crystal – bardzo samotną, striptizerkę, wyzbytą z uczuć i marzeń. Która z obojętnością traktuje wszystko, co ją spotyka. Umiejętność „wyłączania się” opanowała wręcz do perfekcji. Zbudowała koło siebie tak wysoki mur, przez który do tej pory nikt się nie przebił, a najsmutniejsze jest to, że nikt nawet nie próbował. Zostawiona przez matkę u ojca, który jej nigdy nie chciał, dorastała w przeświadczeniu, że jest nikim i na nic nie zasługuje. Jej bariera zaczyna się kruszyć, kiedy niespodziewanie do nocnego klubu przychodzi tajemniczy mężczyzna o anielskim obliczu. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie pasuje do takiego miejsca. Gabriel – jak na prawdziwego anioła przystało, mimo iż sam został dotkliwie okaleczony przez życie, pragnie do niej dotrzeć i oszlifować ten przepiękny diament. Jako jedyny pragnie dotrzeć do prawdziwej Elie – a nie wyzutej z emocji Crystal. Początkowo on sam, dzięki niej chciał pozbyć się swoich lęków i ograniczeń z dzieciństwa. W moim odczuciu jego postać wydała się nierzeczywista. To taki prawdziwy rycerz w lśniącej zbroi, który za wszelką cenę dąży do realizacji swojego celu. Może właśnie dlatego, nie do końca ta opowieść do mnie przemówiła. Oczywiście, tak jak to w prawdziwym życiu bywa, los zgotuje im prawdziwy roller coster. A to czy im się uda przetrwać i przy okazji nie zniszczyć siebie nawzajem i czy Gabe dotrze do prawdziwej Elie, musicie sprawdzić sami.

Choć sama tematyka powieści jest dość trudna, to czyta się zastraszająco szybko i płynnie. Dzięki niezwykłym umiejętnością pisarskim autorki, historia niesamowicie wciąga i na pewno na długo zagości w naszej pamięci. Z pełną świadomością tego, co napisałam, serdecznie zachęcam jednak do zapoznania się z tą lekturą i czekam na Wasze wrażenia.

Ocena: 4/6
©Książka w autobusie
Minął ponad rok od kiedy czytałam po raz ostatni jakąś powieść autorstwa Mii Sheridan i chyba trochę zdążyłam zapomnieć, jaką przyjemnością jest lektura jej książek. W zeszłym miesiącu swoją premierę miała najnowsza jej powieść. Bez złudzeń, bo taki właśnie nosi ona tytuł, przypomniało mi, za co lubię jej twórczość.

Crystal bardzo szybko nauczyła, że mężczyznom nie należy ufać. Równie szybko zrozumiała, że zdecydowana większość z nich widzi w niej tylko piękne opakowanie, a odsłanianie swoich prawdziwych emocji przynosi jedynie ból i rozczarowanie. Życie jej nie rozpieszczało, postanowiła zatem iść przez nie otoczona obronnym murem z obojętności. Przyjęła taktykę wmawiania sobie, że jest w stanie nic nie czuć. I do pewnego momentu ta taktyka się sprawdzała.
Kiedy na jej drodze pojawia się Gabriel Dalton, udawanie obojętności staje się naprawdę trudne. On także ma za sobą mroczną przeszłość, ale mimo to patrzy na świat zupełnie inaczej. Czuć, że to dobry i przyzwoity mężczyzna – zupełne przeciwieństwo facetów, z którymi dotąd Crystal miała do czynienia. Choć obawia się, że znów się sparzy, nie może zaprzeczyć temu, że coś ją do niego ciągnie. Gabriel jako jedyny dostrzega w niej więcej, niż to, co do tej pory pokazywała światu.
Czy uda mu się zburzyć mur, jaki wokół własnego serca wybudowała Crystal? Czy miłość wystarczy, by oboje na zawsze mogli zamknąć za sobą trudną przeszłość? Czy znajdą w sobie odwagę, by zwalczyć własne lęki? Czy Crystal zacznie z nadzieją patrzeć w przyszłość? Sprawdźcie sami.

Wszystkie przeczytane przeze mnie powieści Mii Sheridan mają pewne cechy wspólne, dzięki którym autorka ta trafiła do grona moich ulubionych pisarek. Jedną z takich cech jest lekki styl, który sprawia, że jej książki czyta się jednym tchem, mimo iż nierzadko poruszają trudne tematy i wywołują gamę różnych emocji. Jej historie wciągają tak intensywnie, że świat zewnętrzny przestaje zupełnie istnieć – jest tylko ta opowieści, która porywa do samego końca. I tak właśnie było również w przypadku Bez złudzeń.

Bohaterowie powieści Mii Sheridan to często postacie, które mają na swoim koncie traumatyczne przeżycia cieniem kładące się na ich życiu. W Bez złudzeń narratorami opowieści są zarówno Crystal, jak i Gabriel, dzięki czemu możemy poznać losy każdego z nich i dowiedzieć się, co tak naprawdę każde z nich przeżywa. Oboje sporo przeszli, a życie dopiekło im już w bardzo młodym wieku. Każde z nich jednak zupełnie inaczej zareagowało na zło, które ich spotkało.
Crystal skryła swoje prawdziwe ja fasadą obojętności i wybudowała wokół siebie mur, którego strzegła, obawiając się, że ktoś mógłby odkryć, jak krucha jest istota za nim ukryta. Jej poczucie własnej wartości mocno ucierpiało pod wpływem traumatycznych przeżyć, a przez kolejne lata nic nie było go w stanie wzmocnić. Życie jej nie rozpieszczało, dlatego stała się nieufna. Trudno jej uwierzyć w to, że ktoś mógłby zrobić dla niej coś zupełnie bezinteresownie.
Gabriel z osobistego dramatu wyciągnął lekcję. Mimo zła, jakiego doświadczył, stara się patrzeć z nadzieją w przyszłość. To jednak nie zawsze jest łatwe. Dręczą go lęki, z którymi jeszcze się nie uporał, ale liczy na to, że i temu podoła. To bardzo wrażliwy mężczyzna, który potrafi dostrzec piękno nawet w najdrobniejszych rzeczach, bo wie, jak łatwo można stracić wszystko to, co uważało się za pewnik.
Mia Sheridan tworzy bohaterów, których nie da się nie lubić. Zarówno Crystal, jak i Gabriel zyskali moją sympatię, ale jej szala bardziej jednak przechylała się w stronę Gabriela. To mężczyzna, w którym można się zakochać, choć to przecież tylko fikcyjna postać. Jego duch przepełniony jest dobrem, nadzieją i wiarą, które są jak rozgrzewający balsam dla serca.

Tym, co mnie najbardziej ujęło w Bez złudzeń, jest chemia, jaka powstaje między bohaterami. Z zapartym tchem śledziłam ich losy, urzeczona tym, jak wzajemnie na siebie oddziałują – dzięki Crystal Gabriel zaczyna powoli przełamywać własne lęki, a dzięki Gabrielowi Crystal zaczyna się otwierać na to, przed czym wzbraniała się przez tyle lat i zaczyna także budować wiarę w siebie i zaczyna wierzyć w to, że może być warta czyjejś uwagi. Uwielbiam to, jak Mia Sheridan opisuje emocje, jakich doświadczają bohaterowie jej powieści. Potrafi ukazać je tak autentycznie, że ich uczucia stają się dla mnie wręcz namacalne – mogę poczuć to, co oni sami czują. Lektura jej książek jest jak przejażdżka emocjonalnym rollercoasterem, który porusza najczulsze struny w moim sercu.

Jednym z motywów przewodnich powieści jest dostrzeganie ukrytego piękna, które wyraża się między innymi w talencie Gabriela. To uzdolniony artysta rzeźbiarz, który z niepozornej skały potrafi wydobyć prawdziwe dzieło sztuki. Bardzo spodobało mi się to, jak autorka pisze o rzeźbiarstwie – to, jak opisuje proces powstawania rzeźby i mówi o pięknie utrwalonym w kamieniu. Uwielbiam takie powieści, w których mogę odnaleźć jakąś kreatywną duszę wrażliwą na sztukę w jakiejkolwiek postaci. Tutaj autorka dodatkowo ujęła mnie też tym, jak połączyła tę artystyczną część z emocjami bohaterów i jak przełożyła język sztuki na ich doświadczenia i uczucia.

Po raz kolejny przekonałam się, że Mia Sheridan nie bez powodu jest jedną z moich ulubionych pisarek. Bez złudzeń to poruszająca powieść o życiu z traumatycznymi przeżyciami i odnajdywaniu w sobie siły i odwagi, by przezwyciężyć własne lęki. To także powieść o pięknie, które nosimy w sobie. Niezależnie, czy znacie twórczość Mii Sheridan, czy też nie – jeśli lubicie powieści kipiące od emocji, to jest to książka dla Was. Polecam!

Ocena: 4+/6
©Zaczytana Dolina
Nie wiem co lepsze, mieć serce z kamienia i wyrzec się cierpienia, czy cierpieć i szlochać, ale umieć kochać

Powszechnie znane powiedzenie mówi, że ostatnie, co umiera w człowieku to nadzieja, bowiem bez względu na to, jak w naszym życiu bywa ciężko i źle, zawsze gdzieś choćby w najgłębszym zakamarku naszego serca tli się iskra nadziei, na to, że przecież jutro wstanie nowy dzień, który może zmienić nasze życie na lepsze. Ta wiara pozwala nam się nie poddać i walczyć o siebie mimo wszystko. Niestety są ludzie, którym życie tak mocno dało w kość, że nie chcą już karmić się złudzeniami, tylko po to, by być może za chwilę pozornego szczęścia zapłacić cierpieniem.

Dziś przychodzę do Was z recenzją najnowszej książki Mii Sheridan Bez złudzeń, której główni bohaterowie opancerzyli swoje serca, by nikt więcej ich nie skrzywdził.

Kiedy czytałam tę powieść, w myślach nieustannie krążył mi jeden bardzo krótki wierszyk, który jeszcze w szkole podstawowej napisała mi w pamiętniku przyjaciółka.

Nie wiem co lepsze, mieć serce z kamienia i wyrzec się cierpienia, czy cierpieć i szlochać, ale umieć kochać?

Na to właśnie pytanie muszą znaleźć odpowiedź w swoich sercach Ellie i Gabriel. Niestety nie będzie to łatwe, ponieważ bolesna przeszłość, której brzemię ciąży na każdym z nich do dzisiaj złamała ich serca.
Obydwoje zostali skrzywdzeni w dzieciństwie przez dorosłych, którzy zamienili ich życie w najgorszy koszmar. Dziś, mimo że są już dorośli, nadal zmagają się z demonami, które trawią ich duszę.
Abyście mogli mocniej odczuć i zrozumieć rozmiar krzywdy, jaka dotknęła tę dwójkę, pozwólcie, że przybliżę Wam ich osoby oraz okoliczności, które ukształtowały ich takimi, jakimi my czytelnicy widzimy ich podczas lektury książki.

Ellie to samotna kobieta, która pracuje jako striptizerka w jednym z klubów. To osoba o dwóch twarzach. Na początku poznajemy ją, jako typową pustą laleczkę, która dla pieniędzy jest w stanie wiele znieść. Jednak pewnego dnia w klubie pojawia się Gabriel, mężczyzna, który ma za sobą wieloletnią traumę i zwraca się do dziewczyny z nietypową prośbą, aby ta nauczyła go dawać i odczuwać przyjemność z bliskości z drugim człowiekiem. W nim samym bowiem zbyt bliski, kontakt fizyczny z kimkolwiek wiążący się z poczuciem ograniczenia jego przestrzeni osobistej skutkuje poczuciem lęku, strachu oraz chęcią ucieczki. A wszystko przez blizny emocjonalne pozostałe po wieloletniej gehennie, której doświadczył będąc zaledwie kilkuletnim dzieckiem. Co prawda od tamtych zdarzeń minęło już wiele lat, jednak nasz bohater nadal potrzebuje pomocy. Ma nadzieję, że striptizerka zdoła mu pomóc. Ona natomiast od pierwszej chwili czuje, że ten przystojny tajemniczy gość klubu nie pasuje do takiego miejsca. To tak, jakby anioł zagościł w domu rozpusty. Dziewczyna nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo to niecodzienne zlecenie i ten niezwykły mężczyzna wpłyną na nią i jej życie. Choć oboje wiedzą, że to, co dzieje się w ich sercach niemalże od pierwszej chwili spotkania nie powinno nigdy się wydarzyć, to mimo wszystko los chce zupełnie czegoś innego. Daje im szansę na szczęście.

To właśnie za sprawą Gabriela mamy możliwość poznać prawdziwą, zagubioną Ellie, która straciła nie tylko nadzieję i wiarę w to, że ma prawo do szczęścia i miłości, ale przede wszystkim została pozbawiona poczucia własnej wartości i godności. Tylko on, jako jedyny nie patrzy na nią przez pryzmat tego, czym się zajmuje, lecz chce odkryć jej prawdziwe wnętrze.
To, co ono skrywa, utwierdza go w przekonaniu, że wszystko, co widzą oczy, jest tylko fałszywą maską, podobnie jak nieprawdziwe imię, kobiety, którym posługuje się w pracy, a to, co piękne i prawdziwe jest niewidoczne dla oczu.

Na pewno jesteście ciekawi, czy Eliie i Gabriel będą potrafili zaufać sobie nawzajem. Czy mężczyźnie uda się przekonać naszą bohaterkę, że ona również nie pasuje do miejsca, do którego popchnął ją okrutny los, a przede wszystkim, czy oboje otworzą swoje serca na miłość?
Jeśli tak, to nie zwlekajcie dłużej i zabierajcie się do czytania książki.

Naprawdę szczerze Wam ją polecam, ponieważ jest to bardzo poruszająca i emocjonalna książka o poczuciu krzywdy, straty, cierpieniu i lęku przed najdotkliwszą krzywdą, którą zadaje człowiek człowiekowi. To historia dwójki emocjonalnych rozbitków, których los bardzo mocno doświadczył i którzy, choć boją się przyznać do tego wprost pragną kochać i być kochanymi. Jednak tylko od nich zależy jaki cel i kierunek obierze ich tratwa zwana życiem.

Pomimo niełatwej tematycznie historii, którą skrywają karty powieści, dzięki lekkiemu stylowi pisania, którym posługuje się autorka oraz niezwykłej umiejętności skupienia uwagi czytelnika książka wciąga już od pierwszych stron, co sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i niezwykle przyjemnie.

Przeczytajcie, a na pewno nie będziecie żałować. To naprawdę bardzo dobra książka, ale książce Bez słów, niestety nie dorównała. Obawiam się, że już żadnej książce tej autorki się to nie uda.

Mieć serce z kamienia i wyrzec się cierpienia, czy cierpieć i szlochać, ale umieć kochać?

Ocena: 4/6
©Kocie czytanie
Dzieciństwo jest kluczowym okresem w życiu każdego człowieka. To zdecydowanie ono kształtuje młody charakter, system wartości, a także poczucie wartości. Właśnie dlatego pokiereszowanie emocjonalne w tak wczesnym wieku często staje się prawdziwym piętnem, którego nie sposób się pozbyć przez wiele lat. Głęboko zakorzenione, rośnie z każdą kolejną porażką i utwierdza w przekonaniu, że szczęście już zawsze będzie nieosiągalne. Jak na każdej drodze, pojawiają się dwa wyjścia, dwie skrajności, przesiąknięte odrębną lawiną emocji - albo pogodzić się i walczyć, albo poddać się i brnąć w ślepą uliczkę, tam, dokąd poniesie nas ironiczny los. Podobno miłość jest lekarstwem na wszelkie dolegliwości, czy jednak jest w stanie wykurować poturbowane serce...

Crystal to młoda kobieta, która nie wie, czym jest prawdziwa miłość. Nawet zwykłej troski czy bezpieczeństwa nie doznała od lat. Śmierć matki, wychowanie przez obcego, lekceważącego mężczyznę i brutalne złamanie serca, to wszystko zmiażdżyło emocjonalnie niewinne dziecko, które obecnie ukrywa się pod szczelną maską, chroniącą przed uczuciami. Może liczyć jedynie na siebie, dlatego zmuszona jest pracować jako striptizerka. Zdaje się być osobą oschłą i obojętną, a jednak to tylko zasłona, jaka ma chronić przez kolejnym rozczarowaniem czy zranieniem. Po co czuć cokolwiek, jeśli to zawsze kończy się nieopisanym bólem?

Powiedziałam mojemu sercu, żeby przestało bić.
Powiedziałam, żeby przestało mnie boleć.
Powiedziałam sercu, że nie pozwolę, by mnie jeszcze kiedyś tak bolało.
Już nigdy.

Gabriel wyróżnia się swą dobrocią, a jednak gdzieś w środku jest poturbowany równie mocno jak Crystal. Porwanie, jakiego był ofiarą wiele lat temu, nadal go prześladuje, blokuje normalne funkcjonowanie. Gdy pojawia się okazja zbliżenia się do pewnej sympatycznej studentki, postanawia postawić wszystko na jedną kartę i znaleźć kobietę, która nauczy go, jak czuć przyjemność ze zwykłej ludzkiej zażyłości, przed którą panicznie ucieka. Jego wybranką zostaje Crystal, która już na pierwszy rzut oka nie pasuje do tak wulgarnego miejsca, jakim jest odwiedzony klub ze striptizem.

Czemu nie mogłem przestać o niej myśleć? Nie potrafiłem uwolnić się od niespokojnego wyrazu jej oczu. Już przez trzy noce z rzędu Crystal wkradała się w moje sny. Nie mogłem otrząsnąć się z wrażenia, że ona potrzebuje mnie bardziej niż ja jej.

Dziewczyna, jak łatwo się domyślić, nie ma zamiaru pracować jako osobista terapeutka, nie przekonują ją nawet wysokie zarobki. Niebawem jednak, przez nietypowe okoliczności, los tej dwójki połączy się na dobre. Czy będzie im pisane wspólne życie? Czy pokonają brutalne demony przeszłości i odważą się zacząć wszystko od nowa? A może dotychczasowe traumatyczne doświadczenia nie pozwolą już nigdy żadnemu z nich odblokować się na szczęście?

Z czasem nauczyłam się chronić pod pozornie twardą skorupą, żeby nikt nie mógł mnie zranić, tak jak kiedyś moja matka. Mimo moich starań skorupa była jednak za cienka i łatwa do rozkruszenia.

To moje pierwsze spotkanie z autorką, o której słyszałam naprawdę wiele dobrego. Nie wątpiłam nawet przez chwilę, że najnowsza powieść M. Scheridan okaże się wspaniałą lekturą, lecz nie sądziłam, że aż tak mocno rozkocha mnie w sobie. Nie boję się nawet stwierdzić, że to najpiękniejsza i najbardziej przekonująca historia o miłości, jaką miałam okazję dotąd przeczytać. I choć przyznaję, że moje serduszko w trakcie lektury krwawiło wielokrotnie, to Bez złudzeń zajmować będzie w nim szczególne miejsce już zawsze.

Striptizerka i facet, który boi się dotyku drugiej osoby, ile może wyniknąć z tak nietypowej relacji? Wydaje się wam, że niewiele? A teraz spróbujcie zapomnieć kim są, lecz zajrzyjcie głębiej, tak jak potrafił to uczynić sam Gabriel. Myślę, że jego anielskie imię wcale nie jest przypadkiem. To zdecydowanie zamierzony zabieg autorki, bo właśnie takim boskim stróżem zdaje się być ów życzliwy mężczyzna. Mimo doświadczonego bólu, jak mało kto potrafi patrzeć na innych sercem, nie ocenia po pozorach. Chyba tylko ktoś tak wspaniały może nauczyć zdruzgotaną, pozbawioną nadziei Cristal, na czym polega prawdziwa miłość, przed którą nie ochronią żadne błędy czy różnice.

Ellie jest moja. Należy do mnie nie po to, bym ją posiadł, ale żebym ją kochał.

Uczucie, nakreślone przez autorkę jest niezwykle skomplikowane, ale i wyjątkowo piękne. To miłość w czystej postaci, taka o jakiej marzy chyba każdy, nieoceniająca, pozbawiona negatywnych emocji, nieskazitelna i krzepiąca. Czy jednak będzie na tyle silna, by zwrócić pokrzywdzonej Cristal poczucie wartości? Czy ktoś, kto żyje w przekonaniu, że nie zasługuje na szczęście i miłość jest w stanie zbudować z drugą osobą normalną, szczerą relację?

Czasem nosimy krzywdzące, ograniczające etykietki, nieważne, czy przypisali je nam inni, czy uczyniliśmy to sami. To prawda, czułem się wybrakowany i zrujnowany, ale to poczucie należy do przeszłości. Przetrwałem, nie jestem ofiarą, choć mogłem uznać, że dochodzenie do normalności jest w toku.

Mia Sheridan wyróżnia się niesłychanie przyjemnym, sugestywnym piórem, dlatego czytelnik chłonie nakreślone emocje całym sobą, wszystkimi zmysłami. Cierpienie, lęki i nadzieje bohaterów odbieramy niczym własne, obezwładniają nas, przenikają na wskroś. Ta powieść porusza zarówno serce, jak i duszę, przeszywa na wskroś, w czasie lektury zaznałam wielu nowych uczuć, o jakich istnieniu nawet dotąd nie byłam świadoma. Kibicowałam bohaterom i łączącej ich miłości ze wszystkich sił, płakałam, gdy pojawiały się przed nimi kolejne przeszkody, przecież ktoś, kto zaznał tak wiele cierpienia dawniej, zasługuje w końcu na szczęście. Tylko czy złamane serce potrafi jeszcze kochać tak mocno, by odgonić wszystkie demony przeszłości?

Wygrywam za każdym razem, gdy odważam się kochać. Wygrywam setki, tysiące razy dziennie dzięki temu, że kocham wschód słońca, wiatr i dźwięk kropli deszczu uderzających w moje okno.

Autorka nakreśliła doskonałe, pełnokrwiste, nietuzinkowe postacie, które im bardziej poznajemy, tym stają się nam bliższe. Mamy okazję zagłębić się w ich psychice, odkryć najmroczniejsze doświadczenia, w pewnym stopniu zaznać ich bólu i strachu, dlatego rozumiemy ich wszelkie wybory, które niestety dla osób postronnych mogą się zdawać wręcz naganne. Crystal i Gabriel to ludzie zbudowani z cierpienia i strachu, łączy ich dużo, różni jeszcze więcej, gdyż traumatyczne przeżycia zupełnie inaczej ukształtowały ich światopogląd. Nie oznacza to jednak, że zaznany lęk nie odbił się równie mocno na obojgu. Czy mogą sobie wzajemnie pomóc? O tym już musicie przekonać się sami.

Bez złudzeń jest słodko - gorzką, miejscami brutalną, niezwykle sugestywnie opowiedzianą, wartościową historią o akceptacji samego siebie i miłości, której trzeba się nauczyć, o krzywdach, jakie potrafią zaniżyć na zawsze poczucie wartości i odebrać jakąkolwiek nadzieję na szczęście, jak i o głębokiej nieufności, obezwładniającej na tyle, by bać się sięgnąć po więcej, niż dotychczas raczył dać okrutny los. Piękna, poruszająca do granic powieść, która całkowicie pochłania czytelnika, pozbawiając go kontaktu z realnym światem. Przepadłam w niej bez reszty, rozkochała mnie w sobie już od pierwszych stron i na zawsze będzie dla mnie jedną z najdoskonalszych książek o skomplikowanej, lecz uzdrawiającej miłości. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Zaczynając od okładki nie jest ona jakaś wyróżniająca się. Przypomina kolorystycznie poprzednią powieść autorki wydaną w wydawnictwie Edipresse Książki. Szarość, biel, czerń i kolorowy tytuł - tutaj jest nim pomarańczowy. Postacie widoczne na grafice nie są jakieś szczególnie zastanawiające. Oboje są uśmiechnięci, być może to nasi główni bohaterowie.

Mamy tutaj podział narratorów - jak się domyślacie jest nim Crystal i Gabriel.

Przechodząc do autorki... Zdecydowałam się po tę książkę ze względu na opis i nazwisko pisarki. Miałam okazje przeczytać jej trzy różne powieści, które spodobały mi się mniej lub bardziej, jednak byłam ciekawa, co tym razem wymyśliła Sheridan. Nie spodziewałam się tego, że coś mnie zaskoczy w tej lekturze. Szczerze wątpię, czy będzie jakakolwiek lepsza książka Sheridan niż Bez słów - która oczarowała mnie totalnie. Jednak przyznać się muszę, że musiałam zbierać szczękę z podłogi. Może nie ze względu na bohaterów, fabułę tylko ze względu na emocje, jakie przekazała nam pisarka. Naprawdę... Jest w potężnym szoku. Nie sądziłam, że naprawdę będę tak zadowolona, ale dokładniej o tym już za moment. Zaczynając tę powieść musicie mieć na uwadze, że będzie ciężko wam się od niej oderwać. Styl jakim posługuje się pisarka jest niezwykle wciągający, lekki i przyjemny. Sprawia, że wszystko, co jest wokół nas znika i pojawia się tylko to, co ważne jest dla bohaterów.
Jestem bardzo zadowolona z kolejnego spotkania z autorką i wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po jej lektury. :)Gabriel to postać z mroczną przeszłością, jak wyczytaliście z opisu. Na samą myśl, co chłopak przeszedł, mam ciarki. Nie wyobrażam sobie, gdyby coś takiego miało spotkać mnie czy bliską mi osobę. Po prostu to... zbyt wiele. Okropieństwo jakich mało, ale trzeba przyznać, że takie rzeczy się zdarzają, w XXI wieku... Polubiłam tego bohatera, mimo porysowanej przeszłości, to lubiłam go. Może czasami wydawał mi się wycofany, jakiś zbyt cichy, ale to wiadome w jego sytuacji i nie miałam o to żalu.
Z kolei Crystal też nie miała świetlanej przeszłości i też ją w pewien sposób usprawiedliwiam. Wiem, że różnie bywa, ale podziwiam ją za wolę walki, za odwagę, jaką nie miałby każdy z nas. Może ktoś tak, ale nie wszyscy. Część z pewnością nie wytrzymałaby tego psychicznie.
Czy ją polubiłam, obdarzyłam sympatią? Myślę, że tak. W tej powieści ta dwójka głównych bohaterów wydała mi się nader ciekawie wykreowana, rzeczywista, sympatyczna mimo tego, co im się przytrafiło. Myślę, że i wy zapałacie do nich sympatią, jeśli tylko zaczniecie czytać Bez złudzeń.

Emocje, o których wspomniałam... Aż we mnie buzowały. Trudno mi było spokojnie czytać, gdy serce szalało, myśli były na tyle rozbiegane, że ledwo ogarniałam to, co się dzieje poza uczuciami. Sięgając po Bez złudzeń możecie oczekiwać wielu różnych emocji, które odczuwane sa przez postacie.
Akcja ma swoje tempo, nie jest powolna więc na pewno nie uśniecie czytając kolejne strony lektury. Niestety, powieść znika w oczach, że aż to boli, bo czytać by się mogło tą lekką pozycję przez bardzo długi czas.
Natomiast jest coś, co mnie gryzło. Trochę wiało schematami - przez które byłam w stanie przewidzieć ciąg dalszy. Może nie za każdym razem jesteśmy w stanie przewidzieć dalsze losy bohaterów, ale jednak... To jest taki istotny minus,na który przymknęłam oko tym razem. Starałam się chłonąc jak gąbka wszystko, co do przekazania mieli postacie, a tego trochę było...Nie bezpośrednio, ale między wierszami autorka upomina nas i chce byśmy przypomnieli sobie o wartościach, jakie są istotne. To, jak inni myślą o nas jest mało istotne, ale to jak my myślimy o samym sobie jest naprawdę bardzo ważne.
Wiele różnych myśli doczytacie się między wierszami i jest to temat cały czas aktualny, dlatego również dlatego warto poznać tę historię bliżej. Nie skreślać ją tylko dlatego, że Angelika z Tylko magia słowa napisała, że ma schematy, co oznacza, że jest do bólu przewidywalna. Nie! Nie jest do bólu przewidywalna. Jak dla mnie to lektura, która opiera się na schematach, ale ma swoje granice i swoją wartość. A odróżnia się emocjami, jakie są niemal na każdym kroku przekazywane nam - czytelnikom.

Reasumując uważam, że jest to lektura ciekawa, której warto poświęcić swój czas. Pióro, jakim posługuje się autorka jest lekkie i przyjemne i nie powinniście mieć jakichkolwiek blokad podczas czytania. Bohaterowie, do których ja zapałałam sympatią, mam nadzieję, że i wy również sprawią, że to dzięki nim lektura ta stanie się bardzo emocjonalną. Jedynie co nie pasowało mi to, że pojawiają się schematy, ale tak jak piszę, jesteśmy w stanie przymknąć na nie oko i cieszyć się z tego, co mamy. Jak dla mnie jest ona warta uwagi i naprawdę bardzo dobra. Emocje i wartości ukryte między wersami są czymś pożądanym w tego typu książkach. Ta je ma. Więc nic tylko czytać.
Jestem bardzo zadowolona i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po następną powieść, która wyszła spod pióra pisarki.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Cudowna historia. Mia Sheridan kolejny raz udowodniła, że mimo złagodzenia opowieści o pikantne detale, można podkręcić emocje na max.
    Są jak ogień i woda, pozornie niedopasowani, totalnie różni. Gabriel- artysta przepełniony miłością, czuły i szlachetny oraz striptizerka Eloise o ciętym języku, wyzywająca, szokująca zachowaniem, opryskliwa i złośliwa. Jednak oboje mają za sobą traumatyczne przeżycia i dzięki znajomości ze sobą są w stanie ruszyć do przodu.
    Mam taki dziwny nawyk,że gdy czytam genialną książkę, co chwilę odrywam się od niej- a to po herbatkę, a to po jogurt, a to muzyczkę nastawić. Po to, by taka wspaniała powieść za szybko się nie skończyła, by móc ją dawkować mimo , że tak naprawdę ją pochłaniam. Przy "Bez złudzeń" dorobiłam się mężowskiej reprymendy "Przestaniesz do ch... się kręcić co chwilę?!" Tak. Taka dobra jest ta książka :) Znajdziesz w niej cały wachlarz emocji- wściekłość, obrzydzenie, zniesmaczenie, a za chwilę czułość, miłość, ciepło, bezpieczeństwo. Polecam bardzo :)

Inne proponowane
Warto zerknąć