Równonoc
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.76 / 5.00
liczba ocen: 315
najlepsza cena! w ciągu miesiąca
cena: 13.75
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-31% 13.75 zł
25.01 złpremium: 15.01 zł
16.30 zł
20.01 zł
21.26 zł
Pozostałe księgarnie
16.96 zł
17.01 zł
19.68 zł
21.25 zł
21.26 zł
22.51 zł
23.00 zł
23.76 zł
25.01 zł
25.01 zł
25.01 zł
Opis:

Seria tajemniczych zaginięć nastoletnich chłopców, którzy zniknęli pod koniec lat 90. w Zachodniopomorskiem. Co łączy te dramaty? Czy chłopców ktoś porwał? Czy zamordował seryjny zabójca? Czy może to wszystko jest jednak dziełem przypadku?

Marcowe dzieci. Chłopcy, którzy nigdy nie staną się mężczyznami. Podobni do siebie jak bracia. Za każdym z nich stoi inna historia. Inny rodzic. To właśnie oczami rodzica, pełnymi cierpienia i niezrozumienia, dla tego, co się stało, obserwujemy świat po stracie. Słyszymy ten niemy krzyk i wiszące w zamkniętym pokoju syna pytanie – gdzie jesteś?

Ta poruszająca do głębi historia, utkana ze wspomnień i informacji na temat autentycznych wydarzeń, które miały miejsce w Łobzie, Rewalu i Starym Drawsku w marcu 1998 i 1999 roku.

Równonoc od Anna Fryczkowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
CYTATY:
Matka to ta, która czuwa. Przez całe życie swojego dziecka. Matka to ta, która jest.
Recenzje blogerów
To będzie krótki tekst, bo jako ojciec przeżyłem tę książkę wyjątkowo mocno i prawdę mówiąc nie bardzo chcę do tej tematyki wracać. To nie tak, że odwracam oczy – będę o tej książce pamiętał zawsze, ale nie mam siły jej codziennie analizować. I tak potrzebowałem kilku dni, aby odchorować lekturę.. Historie tam zawarte to jeden z największych koszmarów rodzica. Delektowanie się nimi byłoby patologicznym zachowaniem. Robienie wszystkiego, aby takie historie nie gościły pod naszymi dachami, to obowiązek zarówno społeczny jak i indywidualny, każdego rodzica.

Równonoc to na wskroś smutna i gorzka, a jednocześnie bardzo ważna książka. Główni bohaterowie są i zarazem ich nie ma. Książka mówi o kilku (z tego co pamiętam czterech) chłopcach, którzy zaginęli w zachodniopomorskim w latach 1998, 1999. Te wydarzenia rzeczywiście miały miejsce i stały się kamieniem węgielnym pod powieść fabularną Anny Fryczkowskiej. Nie zagłębiałem się w dostępne zapewne w Internecie dokumenty i artykuły dotyczące tych zaginięć, więc ciężko mi ocenić ilość faktów w tych historiach, ale wydaje mi się to mniej istotne. Z racji tego, że chłopców, ani ich ciał nigdy nie odnaleziono, jako główni bohaterzy książki stają się w pewnym sensie mgłą stojącą za ich matkami, którym to właśnie Autorka oddaje palmę pierwszeństwa.

Wydaje mi się, że wśród emocji bezradność i niewiedza są jednym z najbardziej bolesnych. Smutna linia goryczy, która nigdy, a przynajmniej za życia rodziców, nie ma zostać zamknięta.

Autorka wspaniale ukazała, te jakże trudne emocje, targające rodzicami po utracie dzieci, to wielkie pragnienie zamknięcia etapu, który zamknięty być nie może, bo jak być w żałobie, jak i co pochować, gdy nie ma ciała. A co jeśli odnajdzie się żywy, a mogiła już postawiona?

Tytuł jak i okładka również fantastyczne. Równonoc to chyba najbardziej przejmująca książka, jaką dane mi było przeczytać w 2018 roku i jedna z najbardziej poruszających wśród wszystkich moich lektur. Ponownie polecam, ale uprzedzam, że temat bardzo ciężki.

Ocena: 5+/6
©PanCzyta.pl
Bałam się lektury Równonocy. I słusznie. Bałam się ubierać w słowa wrażenia po lekturze. I słusznie.

Co to za świat, w którym giną dzieci? Niech pani powie. Co to za świat, w którym ludzie znikają bez śladu i nikt nie umie nic z tym zrobić?

Marzec 1998 rok i marzec 1999 rok. W województwie zachodniopomorskim dochodzi do serii zaginięć nastoletnich chłopców. Na kanwie tych tragicznych, nigdy niewyjaśnionych wydarzeń Anna Fryczkowska utkała rozdzierającą wnętrze i przeszywająca na wskroś powieść. Równonoc to ból, krzyk, rozpacz i nadzieja ubrane w słowa rodziców zaginionych chłopców. Nie piękne słowa, wymuskane, nasycone kwiecistymi epitetami metafory ale surowe, suche zdania, bez zbędnych ozdobników. Konkrety, które ranią czytelnika mocniej niż "wyciskacze łez".

Autorka z niebywałym wyczuciem i subtelnością charakteryzuje nam – czytelnikom – cierpienie i stratę. Opisuje pustkę, ciszę oraz niczym jątrzącą się ranę – poczucie winy. Bo: jakbym...?, a jakbyś...?, a gdyby...?, a jeśli...?, a powinniśmy byli...?

Powieść została podzielona na fazy, a w każdej z nich znajdziemy nowe pytania i kolejne rany kłute dla naszej wrażliwości... Fryczkowska zwraca uwagę nie tylko na sam aspekt zaginięcia, śledztwo (byle jakie, poszlakowe, niekompetentne, niedokładne) ale przede wszystkim na to, co dzieje się "w rodzinie". O tym jak widok zwykłego, kuchennego krzesła boli niczym uderzenie w slot słoneczny; jak cierpi rodzeństwo zaginionych chłopców, ponieważ muszą zmagać się nie tylko z bólem własnym, z bólem rodziców, ale jednocześnie z pragnieniem bycia zauważanym. O tym jak "tragedia zaraża" a serdeczni, pomocni dotychczas sąsiedzi przechodzą na drugą stronę ulicy, odwracają głowę, odwracają całych siebie, bo

Skoro nasza [normalność] tak szybko się potrzaskała, to ich codzienność też była zagrożona.

Jak rani współczucie, niezrozumienie.

Ale przecież ja nie byłam w żałobie. Ja byłam w poszukiwaniu. Nic nie rozumieli.

Sprawy tajemniczych zaginięć nigdy nie zostały wyjaśnione. Podejrzewano zatonięcie, celowe opuszczenie rodziny, uprowadzenie, więzienie przez sadystę z dala od cywilizacji... Autorka podsuwa czytelnikom jeden konkretny trop (nigdy niebadany), w którym do głosu dopuszczono czwartą matkę. Ta opowieść, nasycona strachem, niedowierzaniem, jest równie wstrząsająca i paraliżująca jak głosy rozpaczy podszyte nitką nadziei.

Może prośby wygłaszane na klęczkach przed ołtarzem są rozpatrywane przychylniej niż te wygłaszane na stojąco, na siedząco, w biegu, przed oknem, kuchnią, po kilkaset razy dziennie?

Ta powieść to fikcja literacka... ale zdaje się, jakby ciężar emocjonalny tak pieczołowicie odmalowany przez autorkę, ta rozpacz matek, ta nigdy niegasnąca nadzieja były prawdziwe.
Równonoc to kolejna powieść popularnej serii Na F/Aktach wydawanej przez Wydawnictwo Od Deski Do Deski. Po raz kolejny chylę czoła za pomysł na ten literacki projekt, za podejmowane w tymże projekcie trudne, niewyjaśnione, bolesne sprawy oraz za wrażliwość, delikatność i "literacką elegancję" autorów uczestniczących w tej inicjatywie. Wielkie brawa dla Pani Anny Fryczkowskiej za dojrzałą, nasączoną bólem powieść, która zostawia trwały ślad w ludzkiej psychice.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Są takie książki, które należy czytać w absolutnej ciszy, żeby codzienny gwar nie zagłuszał wyzierającej z ich kart rozpaczy. Przed Wami opowieść, która moje serce roztrzaskała na milion kawałków.

(…) Nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył utraty dziecka. Kto nie żyje w cieniu wiecznego znaku zapytania (…)

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaginęli czterej chłopcy: Szymon, Darek, Jędrzej i Kamil (imiona zmienione). Byli prawie w tym samym wieku (czternaście - pietaście lat), z wyglądu podobni do siebie jak bracia. Dwaj pierwsi wychowywali się w pełnych, niczym niewyróżniających się rodzinach, pozostali chwilowo przebywali w ośrodku wychowawczym, ale trudno zaliczyć ich do patologii – po prostu powinęła im się noga. Któż nie popełniał w młodości błędów? Każdy z chłopców zaginął w marcu, w województwie zachodniopomorskim, na terenach stosunkowo blisko siebie położonych. Choć minęło już dwadzieścia lat, do dziś nie wiadomo, co się z nimi stało – nie ma od nich żadnej wiadomości, nie odnaleziono ciał. Czy padli ofiarą seryjnego mordercy? A może zdecydowali się żyć na własną rękę, z dala od rodziny? W sercach ich najbliższych została wielka pustka i dojmująca tęsknota, która wcale nie maleje wraz z upływem lat. I to właśnie ich oczami spoglądamy na te tragiczne wydarzenia.

Anna Fryczkowska to pisarka, która nie idzie na łatwiznę. Udowodniła to właśnie w Równonocy, decydując się na opisanie historii niezwykle trudnej pod względem emocjonalnym i do dziś niewyjaśnionej. Od samego początku bardzo wysoko ustawiła sobie poprzeczkę – temat podjęła bowiem nie z perspektywy dziennikarskiego czy policyjnego śledztwa, lecz z perspektywy rodzin (głównie matek) zaginionych chłopców. Aby jej opowieść była wiarygodna, musiała zajrzeć głęboko w ich serca… I zrobiła to znakomicie – z pełnym oddaniem i szacunkiem zarówno dla ofiar, jak i ich najbliższych. Doskonale uchwyciła wszystkie subtelności, dotknęła cierpienia niezwykle delikatnie, z wyczuciem, ogromną empatią, jednocześnie bez epatowania cudzym nieszczęściem i tanią tabloidową sensacją. Powstała opowieść poruszająca, ale nie ckliwa, nie łzawa, choć mocno ściskająca za gardło, z tak wielkim ładunkiem emocjonalnym, że jej lekturę musiałam sobie dawkować – bo moja matczyna wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach i mimowolnie podsuwała obrazy, których mam nadzieję nigdy nie będę miała okazji ujrzeć w rzeczywistości.

O zaginięciu Szymona, Jędrzeja i Kamila opowiadają ich matki, historię Darka poznajemy z perspektywy jego ojca. I już na samym początku zderzamy się z pozornie innym podejściem do problemu. Celowo napisałam „pozornie”, bo moim zdaniem każda z tych opowieści tak naprawdę sprowadza się do tego samego – ogromnej rozpaczy, wyrzutów sumienia, że się coś zaniedbało, że ostatnich wspólnych chwil nie przeżyło się lepiej, że wypowiedziało się takie, a nie inne słowa, że się swojego ukochanego dziecka nie ochroniło przed złym i podstępnym światem. W postawie matek widać bardzo dużą emocjonalność, rozedrganie, wolę nieustającej walki. To one chwytają się każdej nadziei, najmniejszego, nawet irracjonalnego tropu, chodzą do jasnowidzów, przesiadują na komisariacie, wyglądają przez okno w nadziei, że zobaczą powracającego do domu syna. Żyją na huśtawce między rozpaczą a nadzieją, bliskie niemal obłędu. Choć wiedzą, że siłą woli i miłością niczego nie zmienią, do końca nie są w stanie pogodzić się z tym, że już nigdy więcej nie zobaczą swoich dzieci. Wśród tej rozdzierającej na strzępy rozpaczy głos ojca czwartego chłopca, Darka, jest niemal jak głos rozsądku, ufnie zapatrzony w wolę Boską. Ojcowie po prostu wiedzą, że szukanie nie ma sensu, jeśli Pan Bóg chciał kogoś zabrać, a potem minęło tyle lat. A matki nie chcą tego zrozumieć. To trudne i być może dla wielu szokujące słowa. Czy oznaczają jednak całkowitą rezygnację, pogodzenie się z nieszczęściem, chłodne analizowanie faktów? Otóż nie. Według mnie to tylko mechanizm obronny, szukanie głębszego sensu czegoś, co nie mieści się w głowie, czego nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem. To zagłuszanie wyjącej duszy, która bez względu na to, czy jest się matką, czy ojcem, w przypadku utraty dziecka jest tak samo mocno poraniona. Tylko że każdy z nieszczęściem radzi sobie na swój własny sposób. Jakbyśmy nie podchodzili do tej wielkiej tragedii, zawsze pojawi się pytanie, wypowiedziane zresztą przez innego ojca: Zupełnie nie rozumiem, po co się to wydarzyło. Żebyśmy cierpieli?.

Równonoc jest oparta na prawdziwej historii, na aktach sprawy, doniesieniach medialnych, ale w gruncie rzeczy jest fikcją literacką, snuciem domysłów. Autorka podjęła się nawet zaprezentowania czytelnikom przypuszczalnego rozwiązania, które moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne i równie przejmujące co opowieści o chłopcach. Z tą znakomitą książką i jej ogromnym ciężarem emocjonalnym warto się zmierzyć, bo to opowieść o uniwersalnym przesłaniu – pokazuje, jak bardzo nieszczęście potrafi zniszczyć ludzkie życie, rodzinę, relacje ze społeczeństwem, które kiedyś wyglądały całkiem inaczej. Dobitnie uświadamia także, jak bardzo od lat dziewięćdziesiątych XX wieku zmieniły się metody poszukiwania zaginionych, jak wiele możliwości mamy teraz pod ręką.

Opowieść Anny Fryczkowskiej to najsmutniejsza część serii Na F/aktach (fenomenalnej swoją drogą) i – obok Bestii Magdy Omilianowicz – najbardziej zapadająca w pamięć. Piękna, choć tak przygnębiająca, że zagłębianie się w nią aż boli. Dla mnie jedna z lepszych przeczytanych w tym roku.

Ocena: bardzo mocne 6/6
©SieCzyta
Dziecko, to największy skarb. Niejednokrotnie wypełnione bezmiarem rodzicielskiej miłości i dumy. Dbamy o nie, wychowujemy, staramy się ze wszystkich sił, żeby było radosne, szczęśliwe, mądre. I ktoś nam go odbiera. Wyrywa nam serce. Zostawia z dojmującym smutkiem oraz rozpaczą ocierającą się o szaleństwo.

Równonoc, to fabularyzowane historie zaginięć czterech nastolatków z województwa zachodniopomorskiego, które miały miejsce w latach 1998 oraz 1999. Anna Fryczkowska oddała głos rodzicom chłopców i z niebywałym wyczuciem oraz precyzją w doborze emocji pokazała nam co działo się w sercach i umysłach tych ludzi.

Ale przecież ja nie byłam w żałobie. Ja byłam w poszukiwaniu. Nic nie rozumieli.

Każda z rodzin w inny sposób radziła sobie z „nieżałobą”, przepracowywała pustkę po synu. Każda innymi sposobami próbowała odnaleźć swoje dziecko. Codziennie odbijali się od niezrozumienia, pustych frazesów, grzęznąć w osamotnieniu i bezdennej frustracji, a nad nimi wisiały czarne chmury w postaci pytań: kto? dlaczego? I najgłośniejszego: GDZIE JESTEŚ?!

-Ja wiem tylko, że trudno znowu zacząć żyć, nie zamknąwszy pewnego etapu.

-Nie będę nic zamykać. Czekam na Szymona. I będę czekać. Proszę mi tylko dać jakieś pastylki, żebym dała radę.

Nie zapominajmy, że książka nie jest dokumentem. Owszem jej szkielet tworzą autentyczne wydarzenia, ale cała otoczka, wypowiedzi i myśli bohaterów, to fikcja literacka. Autorka w doskonały sposób prowadzi nas przez meandry ludzkich zachowań, reakcji, interakcji. Pokazuje całe spektrum uczuć targających człowiekiem w obliczu tragedii jaką jest strata dziecka. Bez ckliwości, egzaltacji i w sposób bardzo wyważony.

Równonoc Anny Fryczkowskiej powstała pod szyldem wydawnictwa znanego na rynku z kapitalnej serii Na F/Aktach i również do tej serii należy. Spodziewałam się mocnych wrażeń i takie dostałam. Książkę czyta się doskonale. Temat nie przytłacza, nie dołuje, chociaż cały czas „ściska w dołku”.

Ona już nigdy nie będzie taka jak przedtem. Oni nie będą tacy jak przedtem. Ale kuśtykała do przodu. Były przynajmniej dwie osoby, dla których powinna to robić.

A oni może z czasem przestaną kuśtykać. Pójdą.

Bardzo dobra, surowa, szorstka powieść, którą szczerze polecam.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    O tej książce nie można powiedzieć, że ona się czytelnikowi podoba. Nie może bowiem chyba żadnemu zdrowemu na umyśle człowiekowi podobać się cierpienie i ból. Tę książkę można przeżywać, żałować lub nie bohaterów historii. Równonoc jest bowiem tak pełna emocji, wręcz nacechowana jest cierpieniem. Mnie te emocje się udzieliły, choć uważam, że autorka historię tę powinna zakończyć wcześniej. Według mnie rozdziały, w których Fryczkowska popycha swoich bohaterów do przeprowadzania śledztwa są całkiem zbędne. Zatracają w pewnym stopniu sens całości. Zdaje sobie sprawę, że w takich okolicznościach każdy poszukiwałby wyjaśnienia, jednak mnie te rozdziały wydały się jakby wklejone na siłę.

    Polecam Równonoc każdemu wrażliwemu czytelnikowi. Te opowieść trzeba przeżyć.

Inne proponowane
Warto zerknąć