ebook Zbrodnia w wielkim mieście
3.43 / 5.00 (liczba ocen: 625)

Zbrodnia w wielkim mieście
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 16.14
26.90 złpremium: 16.14 zł Lub 16.14 zł
16.14 zł Lub 14.53 zł
18.83 zł Lub 16.95 zł
26.90 zł
20.18 zł
20.44 zł
20.71 zł
22.87 zł
23.69 zł
23.94 zł
24.50 zł
26.90 zł
26.90 zł
Inne proponowane
Czy kiedykolwiek miałaś ochotę zabić swego szefa? Ktoś zrealizował obmyślony w akcie desperackiej zemsty za nadgodziny i nasiadówki plan trzech przyjaciółek pozbycia się przełożonego – seksisty, szowinisty i tyrana. Rozpoczyna się śledztwo. Okazuje się, że zabójców mogło być tylu, ile jest powodów do popełnienia mordu. A tych naprawdę nie brakuje…
 

Sandra, szefowa pisma „Marzenia i sekrety", jest atrakcyjną singielką i fanką Tindera. Martyna, redaktorka w tej gazecie, to znudzona żona, która swojego męża widuje raz na pół roku, a i wtedy niewiele mają sobie do powiedzenia. Z kolei Iwona, graficzka, samotnie wychowuje dwójkę nastolatków z piekła rodem. Wszystkie trzy przyjaźnią się i pracują razem w niewielkim wydawnictwie prasowym.
Pewnej nocy, w czasie przymusowej, służbowej nasiadówki (i po kilku kieliszkach wina), wymyślają w żartach, jak popełnić morderstwo idealne i pozbyć się swojego szefa – seksisty, szowinisty i tyrana. Po kilku dniach ktoś realizuje ich plan. Szybko okazuje się, że osób, które miały powód, aby zabić upiornego biznesmana jest więcej: jego niewierna żona, bandyci, którym był winny spore pieniądze, oraz kumpel, który dziedziczy po nim wszystkie interesy.
Kto z nich jest mordercą?

Zbrodnia w wielkim mieście od Alek Rogoziński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Zaczynając od okładki, widzimy na niej czerwony but na obcasie. Na podeszwie możemy zauważyć budowlę z Warszawy, którą chyba zna każdy. I chyba nie trzeba mówić o niej... Czarne tło, więc prezentuje się nieco mrocznie. Grzbiet pasuje do pozostałych komedio kryminałów wydawanych przez autora w tymże wydawnictwie i jestem przekonana, że świetnie się będzie prezentować w mojej biblioteczce. Książka posiada skrzydełka, dzięki czemu ma dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytamy fragment powieści, a na drugim kilka słów o autorze.

Z kolei przechodząc do autora, trzeba przyznać, że trochę się stęskniłam za jego piórem. Dawno nie czytałam jego kryminału i tak jakoś brakowało mi tego specyficznego języka jakim się Alek posługuje. (tak, ostatnio przeczytana jego książka była w maju, ale to przecież tak dawno...)
Uśmiech na ustach towarzyszy mi zawsze, przy każdej czytanej lekturze pisarza i już w sumie mi brakuje tego pióra. Jego powieści są idealne na te gorsze dni, ale i na te, kiedy potrzebujesz się po prostu zrelaksować, lub szukasz czegoś... innego. Przepełnione sarkazmem, ironią pióro Rogozińskiego zawsze poprawi Wam humor. Przynajmniej w moim przypadku działa to za każdym razem.
Książę Komedii Kryminalnych spisał się po raz kolejny świetnie, nie ma co tu dużo pisać, po prostu musicie poznać jego najnowszą powieść, na pewno nie będziecie rozczarowani!

Co do bohaterów - nawet nie wiecie, jakiego miałam banana na twarzy, gdy zauważyłam, że w spisie (standardowo dla Alka) znajduje się nikt inny jak Krzysztof Darski - znany z poprzednich książek komisarz. Jeśli jest Krzysiek, to i trupów nie braknie. Humoru obstawiałam, że również nie, więc szykowała się ciekawa lektura z nowymi bohaterami...
Czy przypadli mi do gustu? Zależy kto, jednak trzy pracownice Waldka wydały mi się naprawdę fajnymi babkami, mimo tego, co miały na sumieniu. Fajnie, że pisarz odróżnił wszystkich bohaterów od siebie, sprawił przez to, że postacie nie są mdłe i na jego kopyto.
Myślę, że i Wy możecie zapałać do nich sympatią. Oczywiście u mnie numer jeden to pan komisarz.

Szybka akcja, zwięzła fabuła, pełno intryg, tajemnic, niewiadomych, sarkazm, ironia... I wiele, wiele więcej możecie dostać od tej lektury. W sumie, to ona nie ma wad. Jest idealna na późne popołudnie, które chcemy spędzić z lekką książką, która nas w ciągnie. Ja niestety jak zaczęłam, tak odłożyłam ją po kilku godzinach doczytując ostatnią kropkę. Momentalnie znika w oczach, ale dzięki niej mój humor poprawił się znacznie. Czytając Zbrodnię w wielkim mieście, nie raz i nie dwa śmiałam się sama do siebie i nie przejmowałam się, co w danej chwili myśli o mnie mój chłopak czy brat. Ważniejsze były dalsze losy, co tu dużo mówić, dałam się wkręcić w wir wydarzeń i nie chciałam tego kończyć. Dlatego po raz kolejny mocno zachęcam do sięgnięcia po recenzowaną dziś lekturą ponieważ poprawi Wam humor, czyta się lekko i przyjemnie. Jest idealna na piątkowe popołudnie lub wieczór, taki jaki nas będzie czekał dzisiejszego dnia.

Chciałabym Wam polecić kolejny kryminał, który jest również komedią. Alek po raz kolejny udowadnia nam, że można pisać entą z rzędu powieść na tym samym poziomie. Swoim specyficznym piórem już dawno temu sprawił, że stałam się jego fanką, więc każdą jego kolejną lekturę biorę w ciemno, nie czytając opisu. Przecież i tak mnie nie zawiedzie.
Lekkie i przyjemnie pióro, świetny humor, sarkazm, ironia i intryga. Czego chcieć więcej?

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Kto czyta mojego bloga wie, że zaczytuję się w książkach Alka. Pasuje mi jego styl pisania i przede wszystkim poczucie humoru, którego czasami brakuje mi w życiu, a który odzyskuję po przeczytaniu wesołej książki. Czy nowa książka Alka trafiła w mój gust czytelniczy? Zapraszam.

Czy kiedykolwiek mieliście ochotę zabić swojego szefa?

Pierwsze zdanie z tyłu na okładce od razu zdobyło moje serce, ale nie pytajcie dlaczego.

Akcja książki toczy się w Warszawie. W niewielkim wydawnictwie prasowym pracują trzy przyjaciółki: Martyna, Iwona, Sandra; każda inna, z innymi problemami, ale mimo upływu lat lubią spędzać ze sobą czas w pracy i poza nią. Pewnej nocy, w czasie przymusowych nadgodzin (musiały być w razie czego), kobiety spędzają czas na plotkach popijając wino. Po kilku kieliszkach języki się mocno rozwiązały i w żartach zaczęły wymyślać morderstwo doskonałe. A kto miał być celem? Ich wspólny nielubiany szef Waldemar. Kobiety najchętniej zmieniłyby pracę na inną, ale nie mogą ze względu na pożyczkę wziętą u poprzedniej właścicielki. Teraz są dłużniczkami swojego szefa, a ta sytuacja choć im się nie podoba, nie ma rozwiązania. Nie mają takich pieniędzy, by spłacić Waldemara.

Jakie wielkie jest ich zdziwienie, kiedy kilka dni później znajdują ciało szefa w firmie, a wszystko wskazuje na to, że ktoś zrealizował ich plan. Co zrobią przyjaciółki? Mogę wam zagwarantować, że będzie wesoło i będzie się działo. Okazuje się, że jest więcej osób w kolejce do zabicia Waldemara, począwszy na jego żonie, a kończąc na kumplu.

Były momenty kiedy parskałam śmiechem znów zapluwając książkę (dobrze, że nic wtedy nie jadłam). Autor potrafił znów poprawić mi nastrój i sprawić, że czas spędzony na czytaniu będę bardzo miło wspominać. Wielki szacun za research, słownictwo nastolatków i ich dialogi to istny majstersztyk. Jak pomyślę, że moje dzieci będą tak mówiły za kilka lat to już jestem załamana, czy się dogadamy.

- Na razie to ty się staczasz - zauważył jej syn. - Północ, alko, a za moment jeszcze będziesz karmić łabędzie.
- Co będę robić?
- Jak to się mówiło za twoich czasów? Tresować pawia...?

Bardzo lubię książki Alka też z tego względu, że na samym początku przedstawia bohaterów i można zawsze do tego słowniczka zajrzeć. Pomaga to w połapaniu się kto jest kim i dlaczego. Autor przemyca też kilku bohaterów z poprzednich książek, a także nawiązuje do niedawnej sytuacji, o jakiej było głośno w Polsce, czyli o znalezieniu wylinki pytona tygrysiego. Można doszukać się tekstów o niektórych "celebrytkach", co jest bardzo ciekawe, bo czuć, że książka jest pisana współcześnie i całkiem niedawno.

Moje odczucia: Śmiem twierdzić, że jest to najlepsza książka Alka. Nie sądziłam, że autor mnie może aż tak zaskoczyć. Zakończenie idealne, po prostu, nic dodać, nic ująć. Jest to książka dla osób, które lubią bawić się przy czytaniu i nie mają problemu ze spojrzeniem na świat z przymrożeniem oka. A jeśli ktoś nie ma nastroju to też zachęcam - książka zaraża śmiechem.

Moja mama idzie do szpitala w przyszłym tygodniu i sama się dopraszała o jakąś wesołą książkę Alka. Wiem już jaką dostanie. Po cudownych niektórych książkach Chmielewskiej nie wiedziałam, czy znajdę odpowiednik na polskim rynku. Na szczęście jest Rogoziński i Rudnicka, jestem spokojna, będę miała co czytać.

Zbrodnia w wielkim mieście to kolejna książka z czerwoną szpilką na okładce. Aż mam ochotę sobie kupić takie szpilki i pójść w nich na spotkanie autorskie z Alkiem. Wielkie brawa dla wydawnictwa za bardzo subtelną, ale też wymowną okładkę.

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Kiedy słyszę, że Alek Rogoziński wydaje nową książkę, wiem, że muszę ją mieć. Mało tego - ona nigdy nie leży zbyt długo na półce. Dzieje się tak, ponieważ Rogoziński to jeden z tych autorów, których twórczość generuje na mojej twarzy uśmiech. Uwielbiam ludzi z poczuciem humoru, zwłaszcza kiedy potrafią go przelać na karty swojej powieści. Dlatego kiedy tylko Zbrodnia w wielkim mieście wpadła w moje ręce, nie pozostało mi nic innego jak ją przeczytać. Szczególnie, że fabuła oparta jest na ciekawym wątku. Opowiada bowiem o planach zabicia... własnego szefa.

Ciekawa fabuła to największy plus tej powieści. Alek potrafi stworzyć wciągającą historię, w której nie brakuje wielu zwrotów akcji. Tu nigdy nie ma przypadkowych bohaterów, a koniec końców każdy ma ze sobą wiele wspólnego. Generalnie u Rogozińskiego spotkać się możemy z mnogością postaci. Na szczęście nie jest się w nich trudno połapać, ponieważ autor zadbał o małą ściągę na pierwszych stronach książki.

To co charakteryzuje twórczość Alka to przede wszystkim duże pokłady poczucia humoru. Najzabawniejsze były dla mnie dialogi Iwony z dziećmi. Myślę, że niejeden dorosły ma niejednokrotnie problem ze zrozumieniem języka, którym posługuje się dzisiejsza młodzież (choć nie sądzę, że ktoś jeszcze używa słowa "faktoza").

Zbrodnia w wielkim mieście nie jest opasłą lekturą, dlatego to pozycja dobra na jeden weekend. Jest to zarazem plus, jak i minus, ponieważ tak naprawdę człowiek nie zdąży jej jeszcze dobrze otworzyć, a już okazuje się, że jest na ostatniej stronie. Ta powieść to idealna odskocznia od mocniejszych książek, które osobiście mam w zwyczaju czytać. Mimo, że zawiera wątek kryminalny, to nie da się nie zauważyć, że jest to również komedia. Gwarantuję, że każdemu podczas czytania, choć raz uniesie się w górę kącik ust. W mojej opinii jest to jedna z lepszych powieści autora, którą dotychczas przeczytałam, a czas spędzony z bohaterami Zbrodni w wielkim mieście, nie był czasem straconym.

Polecam!

Ocena: 5/6
©Kasia i Książki
Zabójcze marzenia (i sekrety)

Alek Rogoziński Zbrodnią w wielkim mieście dokonał zbrodni na naszych przeponach. I to co rzadko zdarza się w przypadku takich mordów, nie potrzebował do tego żadnych przedmiotów, narzędzi. Największą oręż jaką w tym celu wykorzystał to swoje niebotyczne poczucie humoru oraz słowotwórstwo, którego pozazdrościć mógłby mu najbardziej „ubity” słownik PWN. Alek niczym szwajcarski cukiernik Rodolphe Lindt osładza nasze endorfiny. A jak zwykło w przypadku takich skarbów, książki Autora nie powinny stać na półkach, lecz w sejfach bowiem są one istnym skarbem o ogromnym ładunku wybuchowego śmiechu, żartu, dowcipu etc. etc.

Najnowsza komedia kryminalna to ogromny ładunek wybuchowy o pozytywnych skutkach działania. Pentagon co rusz chwali się swoimi najpotężniejszymi bombami. Pssst – też mi coś. Niech chłopaki wezmę do rąk książki Alka Rogozińskiego. Tam to dopiero jest potężny ładunek humoru, który swoją mega siłą uwalnia nasze hormony szczęścia. Jakiś czas temu podczas spotkania autorskiego miałem przyjemność poznać osobiście Alka R. Nie ukrywam, że doznałem szoku, mówiąc w myślach „Boże to tak można, aż tak kipieć niespożytą energią radości, uśmiechu”. Proszę mi wierzyć MOŻNA. Zaraz potem przeszła mi przez głowę kolejna myśl, że człowiek o takim usposobieniu musi pisać królewskie komedie kryminalne. I wiecie co – energia Alka człowieka, przekłada się na energię Alka pisarza. Hmm tylko, że pisarz to też człowiek!!! Ale Alek z nieludzką siłą rozbraja każdego z nas niczym najdokładniejszy miner podczas rozbrajania wybuchowych ładunków. Ciekaw jestem tylko miny Autora podczas tworzenia fabuły, rysowania postaci. Musi mieć niezły ubaw.

Zbrodnia w wielkim mieście to nie tylko świetna komedia kryminalna. To również książka o tym, że marzenia wypowiedziane w większej grupie na głos, mogą się spełnić. I tak właśnie było w przypadku trzech przyjaciółek pracujących razem w niewielkim wydawnictwie prasowym. Panie zbulwersowane i zniesmaczone obscenicznym zachowaniem ich seksistowskiego i szowinistycznego szefa – tyrana przy akompaniamencie alkoholowych procentów rozmyślają o sposobach „unicestwienia” jegomościa. Wszystko fajnie pięknie, tylko co jeśli okaże się, że Pan Waldemar tej nocy się zdematerializuje. Oj tak, gdy alkohol wyparuje z głów Sandry, Martyny i Iwony, wówczas nie tylko doskwierać będzie kac, lecz to przejmujące pytanie „Kto zabił?”. Czasem nasze zabójcze marzenia, doczekają urzeczywistnienia. Ale ale nie tak prędko, do sieci podejrzanych Alek Rogoziński dorzucił jeszcze niewierną żonę biznesmena, jego kolegę, który dziedziczy po nim cały inwentarz, a także bandytów, którym był dłużny spore pieniądze. Takie właśnie składniki wykwintnej komedii kryminalnej przygotował dla nas książę tegoż gatunku. Nic tylko brać i się częstować i często wracać myślami do zabawnych wydarzeń, jakimi bohaterzy książki zostali uraczeni. Zbrodnia w wielkim mieście to ogromna radość czytania. Czasem zastanawiam się, kto ma większą przyjemność – Autor z pisania, czy my z czytania? Myślę, że działa tutaj „sprzężenie obopólne” – i Alek i my czerpiemy z tego wzajemną przyjemność. Hmm czyżbym wymyślił nowe słowo? Chyba tak, ale to pewnie zasługa wpływu Autora, który niczym archeolog wykopuje „słowotwórcze wykopaliska” będące skarbem naszej mowy. Mówiąc krótko – nie ma co do gadania – książka obowiązkowa do przeczytania.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Czasem z lekturami wychodzę poza ramy typowych kryminałów i zamiast tych brutalnych i krwawych, czytam te na wesoło. Rogoziński jest jednym z autorów, po którego książki mogę sięgać całkowicie w ciemno, bo wiem, że nigdy mnie nie zawiedzie.

Próbując skleić w myślach jakiś schemat opinii o Zbrodni w wielkim mieście mam wrażenie, że mogłabym skopiować swoje podsumowanie z poprzednich publikowanych tekstów o książkach Rogozińskiego. To jest to, co lubię i co bardzo mi pasuje – jego styl, poprowadzenie wątków kryminalnych w śmieszny i niepowtarzalny sposób i nie komplikowanie fabuły. Robiłam już podchody do książek innych polskich autorów specjalizujących się w komedii kryminalnej, ale większości nawet nie dokończyłam.

W Zbrodni w wielkim mieście, podobnie jak w poprzednich książkach tego autora, mamy całkiem pokaźną liczbę bohaterów. Niewielka ich część to postaci, wokół których kręci się cała intryga, większość jednak to postaci epizodyczne. Rogoziński ma to do siebie, że w treści swoich książek rzadko przedstawia swoich bohaterów, ale na pierwszych stronach książki zawsze umieszcza ich spis i krótką charakterystykę. Taki zabieg ułatwia czytelnikowi opanowanie relacji między bohaterami i powoduje, że fabuła nie jest niepotrzebnie rozwleczona na rzecz opisów tych bohaterów.

Co ci faceci widzą w tych beznadziejnych, długich brodach. Połowa mężczyzn na Tinderze wyglądała tak, jakby w Polsce obowiązywał zakaz sprzedaży żyletek i maszynek do golenia. Czyżby myśleli, że te koszmarne kłaki dodają im uroku? Jej zdaniem większość wyglądała na drwali. Acz Krzysztofowi akurat było bliżej do krasnala z Hobbita. „Co miałabym z nim robić? Szukać Smauga?”, pomyślała z rozbawieniem Sandra.

W stylu Rogozińskiego najbardziej lubię odzwierciedlanie rzeczywistych wydarzeń w bardzo karykaturalny sposób. Autor za każdym razem potwierdza, że jest doskonałym obserwatorem. Poza tym, że podpatruje rzeczywistość i wyszukuje wydarzenia, które w kontekście jego fabuły będą bawić do łez, to z ludzkich zachowań też robi użytek przy kreowaniu swoich postaci. Mam wrażenie, że najlepiej idzie mu z wykorzystywaniem postaci kobiecych, które zawsze w przewadze pojawiają się na kartach jego powieści. W Zbrodni w wielkim mieście czytelnik spotyka trzy zakręcone koleżanki, które najpierw knują coś niedobrego, a później wspólnymi siłami próbują opanować sytuację, na którą wcale się nie pisały. Nie można przejść obok nich obojętnie i ich nie polubić. Na dobrą sprawę czytając tę książkę miałam wrażenie, że wszystkie trzy zostały wykreowane na schemacie prawdziwych postaci, bo ich rzeczywistość i wyrazistość są aż zaskakujące.

Sławomir, 36 lat. Budowlaniec. Na jego miejscu Sandra raczej darowałaby sobie nawet częściowy striptiz, bo wklęsła klata gołębia pocztowego i rachityczne nóżki jelonka z pewnością nie czyniły z niego boga seksu. Odpada.

Odnoszę też wrażenie, że z książki na książkę Rogoziński bardziej dojrzewa pod względem kryminalnym, ale też komediowym. Jego powieści są bardziej stonowane, przemyślane i dopracowane. Mam wrażenie, że nie robi sobie już żartów, ze wszystkiego co wpadnie mu do głowy, a raczej próbuje zrzucać na czytelnika mniejszą ilość smaczków, ale o większej mocy. Tworzone przez niego wątki kryminalne są zawsze na tyle banalne, że czytelnik ma wrażenie, że zaraz sobie poradzi z rozwiązaniem zagadki. Mi to nigdy nie wyszło, chociaż winę zrzucam na zabawne sytuacje, które zawsze mnie rozpraszają.

Jedyne co mogłaby zarzucić książkom Rogozińskiego to mała objętość. Jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że dobrze jest tak, jak jest, bo jeszcze nigdy mi się nie przejadł i z większą niecierpliwością czekam na jego kolejne powieści.

To kolejna godna polecenia lektura, myślę, że idealna na jesienne, deszczowe wieczory, kiedy wszystkiego się odechciewa. Rogoziński swoim poczuciem humoru podniesie nawet największego smutasa na duchu. Polecam szczególnie osobom lubującym się w poprzednich powieściach tego autora, ale również tym, którzy poszukują czegoś przyjemnego i lekkiego do umilenia czasu.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć