Bez słowa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.80 / 5.00
liczba ocen: 11163
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
30.00 złpremium: 18.00 zł
24.63 zł
25.50 zł
27.00 zł
30.00 zł
Pozostałe księgarnie
24.83 zł
25.14 zł
25.50 zł
25.73 zł
27.00 zł
27.00 zł
27.00 zł
30.00 zł
30.00 zł
30.00 zł
Opis:
Siedem idealnych dni. Potem on zniknął… Przewrotna opowieść o ludziach, którzy nigdy nie powinni stanąć na swojej drodze. Numer jeden na rynku wydawniczym w Niemczech.
 

Gdy Sarah poznaje Eddiego, zapomina o całym świecie, pragnie nacieszyć się każdą wspólną chwilą. Spędzają razem najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Aż nadchodzi nieuchronne rozstanie. Obiecują sobie utrzymywać kontakt, zanim nie wymyślą planu na wspólne jutro. Lecz jedno z nich nie dotrzymuje słowa, nie daje znaku życia. Przepada jak kamień w wodę…
Przyjaciele namawiają Sarah, by zapomniała o nim. Ale ona nie może. Wie, że coś się stało, że musi istnieć jakieś wytłumaczenie. Minuty, dni, tygodnie mijają, a Sarah jest coraz bardziej zmartwiona.
Pewnego dnia odkrywa, że miała rację…

Bez słowa od Rosie Walsh możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
W swoim życiu czytałam już naprawdę wzruszające i piękne powieści. Każda z nich zachwyciła mnie czymś innym. Jednak mam wrażenie, że Bez słowa to powieść, która łączy w sobie wszystko to, co zachwyciło mnie w poprzednich książkach.

Historię początkowo poznajemy z punktu widzenia Sarah. Kobieta opowiada o tym, co wydarzyło się podczas tych siedmiu dni spędzonych z Eddiem, ale także o tym, co wydarzyło się potem. Choć dla jednych ta bohaterka może wydawać się nachalna w tym swoim poszukiwaniu mężczyzny, a nawet można ją nazwać desperatką, to ja jestem pełna podziwu.

Ktoś spyta, dlaczego tak właściwie ją podziwiam? A no dlatego, że mimo tych wszystkich słów dezaprobaty ze strony przyjaciół, Sarah nie poddała się i uparcie poszukiwała kontaktu z ukochanym mężczyzną. Może i w ciągu tygodnia nie poznali się zbyt dobrze, ale jestem w stanie uwierzyć, że zakochali się w sobie.

Później możemy poznać punkt widzenia Eddiego. Czasem przemawia on do czytelnika w formie epistolarnej, czyli pisząc listy do swojej siostry. Częściej jednak czytelnik może czytać o tym, jak czuł się Eddie po tym wszystkim, co myślał o kobiecie, a także jak spędzał czas, nie dając znaku życia.

Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki. Nie jest on całkiem prosty, ale również pani Walsh nie używa zbyt wyszukanego słownictwa. Dzięki temu książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie, a czas spędzony na lekturze upłynął bardzo szybko.

Historia przedstawiona w powieści z jednej strony nie jest czymś w stu procentach oryginalnym, ale z drugiej znalazłam tutaj klimat, jakiego nie znalazłam w żadnej innej książce. Powieść Rosie Walsh jest wciągająca, urzekająca, piękna.

Opowieść o dwojgu ludzi, którzy spotykają się nagle i całkowicie zatracają w uczuciach do siebie. Nie raz i nie dwa uroniłam łzy podczas czytania, a to też świadczy o książce.

Dla wszystkich miłośników powieści obyczajowych, które są istnymi wyciskaczami łez, będzie to powieść idealna. Ja z kolei wcale nie obraziłabym się, gdyby na jej podstawie powstał film...

Ocena: 6/6
©Inthefuturelondon
Mamy wybór (...). Nie jesteśmy ofiarami naszego życia. Możemy wybrać szczęście.

Siedem dni albo tydzień. Siedem idealny dni dla nie i dla niego, albo tydzień. Życie zdaje się być jak w bajce, a oni idealnie dopasowani. I nagle on znika bez śladu.

Życie jest zbyt krótkie na uganianie się za kimś, kto cię rani.

Powiem wam szczerze, że to jedna z lepszych książek, które dane było mi ostatnio czytać. Tylko ostrzegam przed czytaniem zaopatrzcie się w pudełko chusteczek i gwarantuję, że podczas czytania będą Wam one niezbędne.
Nie chcę zdradzać Wam zbyt wielu szczegółów, aby nie odbierać przyjemności płynącej z czytania tej książki, ale coś niecoś powiedzieć powinnam. I chociaż scenariusz książki zdaje się być oklepany i powiedziecie, że to było w tylu innych książkach to jednak w tej nie wszystko toczy się bajkowo, a wielka miłość przeradza się w strach graniczący z obłędem przed odrzuceniem i samotnością. Na szczęście siła miłości nie takie lęki pokonuje.
Sarah spędziła z Eddim siedem cudownych dni, a może tydzień. Ta dojrzała kobieta ma na swoim koncie serię niepowodzeń

Człowiek nigdy nie jest za stary, by pragnąć.

On ma w planach wyjazd na zasłużone wakacje i oczywiście obiecuje, że zadzwoni. Telefon Sarah jednak milczy i to milczy nie dzień czy dwa. Ona próbuje go odnaleźć pisze maile, pisze sms-y, wysyła wiadomości na wszystkich możliwych portalach. Nic, cisza, kamień w wodę. Ze szczęśliwej kobiety znającej swoją wartość zmienia się w rozgoryczoną i przepełnioną bólem kobietę. Nie wie co się dzieje, spodziewa się najgorszego nie wyłączając wypadku czy śmierci, bo przecież taka miłość jak ich zdarza się raz na tysiąc lat i nie można jej skończyć ot tak sobie. Sarah z rozdartym sercem otrzymuje sms-y z nieznanego jej numeru, że ma zostawić Eddiego w spokoju.

Więcej Wam nie powiem, bo mam nadzieję, że ten krótki opis Was zaciekawił na tyle, że sięgniecie po Bez słowa. Książkę pisaną emocjami od pierwszej strony, książkę w której polubicie bohaterów i będziecie im kibicować, a wreszcie książkę dzięki której uwierzycie być może od nowa w siłę prawdziwej miłości.

Bez słowa to książka, która porusza wiele ważnych tematów: miłość i nienawiść, śmierć i żałoba, rozczarowanie i samotność, a także pomoc doktorów - klaunów chorym dzieciom. To historia do bólu prawdziwa tak prawdziwa, że chwilami wywoływał ból i łzy. To historia, która może się przydarzyć każdemu. Żyjemy w takich czasach, że brak wiadomości od drugiej osoby wywołuje w nas skrajne emocje, czasami dokonujemy nadinterpretacji i dopisujemy sobie własny scenariusz. Tylko po co? Wszystko jest i tak z góry zaplanowane.

To nieznana autorka w naszym kraju, a Bez słowa jej jest pierwszą książką wydaną w Polsce, nie mam zielonego pojęcia ile tytułów ma na swoim kącie, ale ja wiem, że po każdą następną książkę Rosie Walsh sięgam w ciemno.

Ocena: 5+/6
©Biblioteczka u Rudej
Gdyby ktoś zapytał mnie, czym jest miłość, oczywiście odpowiedziałabym, że jest to jedno z najtrudniejszych pytań, na które tak naprawdę nie ma jednoznacznej definicji. Dla jednych z nas będzie to subtelne piękne uczucie, które rozwija się niespiesznie i dojrzewa niczym owoc, a dla innych będzie to zupełnie niespodziewane uczucie, które zjawia się nieproszone znikąd, trafia nas jak grom z jasnego nieba i w jednej chwili odmienia nasze życie. Wystarczy kilka wspólnych chwil z daną osobą i nie wiadomo, jak to się dzieje, ale nagle czujesz, że to właśnie z tą osobą chcesz spędzić życie. Dokładne tak poczuła się główna bohaterka powieści Rosie Walsh Bez słowa – Sarah.

A wszystko zaczęło się w dniu, kiedy los postawił na jej drodze Eddiego. Mimo że dopiero kilka miesięcy temu zakończyła swoje wieloletnie małżeństwo, czuje, że jest gotowa na nowe uczucie i choć nigdy tego nie planowała nowo poznany mężczyzna i siedem spędzonych z nim dni, budzi w niej uczucia, którymi nigdy wcześniej nie darzyła swojego byłego męża i diametralnie odmienia jej życie i to dosłownie.

Sarah wie, że jej uczucie jest w pełni odwzajemnione, bo oboje z Eddiem, zgodnie twierdzą, że był to najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Oboje też zgadzają się, że to, co się między nimi zrodziło, nie może tak po prostu się skończyć, w związku z czym postanawiają, że jak tylko mężczyzna wróci z zaplanowanych wcześniej wakacji do Hiszpanii, spotkają się i podejmą dalsze decyzje zmierzające ku budowaniu wspólnej przyszłości. Sarah niesiona na skrzydłach miłości, żegna ukochanego i czeka na jego powrót, Niestety mijają kolejne dni, tygodnie, a wybranek jej serca milczy. Nie odpowiada na jej usilne prośby kontaktu. Pomimo że kobieta wysyła mu setki wiadomości przepełnionych tęsknotą, obawami i lękiem on na nie nie reaguje. Jak się możecie domyślać, w głowie naszej bohaterki rodzą się setki pytań bez odpowiedzi. Dlaczego Eddie się nie odzywa? Dlaczego nie daje znaku życia?

Wydawać by się mogło, że odpowiedz, jest banalna i prosta. Zabawił się nią, naobiecywał złotych gór, a potem zwyczajnie dał sobie z nią spokój. Klasyk. Tak też tłumaczą tę sytuację kobiecie jej przyjaciele. Ona jednak czuje, że przyczyna milczenia Eddiego jest o wiele poważniejsza i niestety przeczucie jej nie myli. Okazuje się, że te skrzydła, których dodało jej uczucie do nieznajomego mężczyzny, nagle opadną i będzie musiała boleśnie upaść, stawiając czoła przerażającej prawdzie. Prawdzie, która uświadomi jej, że nigdy nie powinna wiązać swojego życia z tym człowiekiem. Jeśli chcecie wiedzieć jaką prawdę odkrywa bohaterka i czy to, czego się dowie, zniszczy jej miłość i szansę na lepsze jutro, koniecznie sięgnijcie po książkę.

Autorka wykreowała niebanalną i bardzo zaskakującą historię, która na początku może okazać się historią miłosną, jakich spotykamy w książkach wiele. Natomiast z biegiem czasu, coraz bardziej przekonujemy się, że poczucie to jest bardzo mylące, gdyż na kartach książki czeka nas kilka bardzo ciekawych zwrotów akcji, które zaskakują czytelnika. Przyznaję, że czytając, miałam mieszane odczucia, co do zachowania głównej bohaterki. Na początku byłam na nią zła. Miałam wrażenie, że zachowuje się jak nastolatka, której hormony uderzyły do głowy. Może to dlatego, że ja nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Dla mnie siedem dni to zdecydowanie za mało, żeby planować z kimś wspólną przyszłość i być przekonanym, że jest to człowiek na całe życie. Z drugiej jednak strony podziwiałam jej determinację i niezłomność w dążeniu do tego, aby odnaleźć mężczyznę.

Bez słowa to jednak nie tylko historia Sarah i Eddiego. Odnajdziemy tu również świetnie wykreowane postacie drugoplanowe, które borykają się z poważnymi problemami życiowymi. Dzięki nim autorka porusza tak ważne kwestie, jak na przykład praca lekarzy klaunów na oddziałach szpitali dziecięcych, czy problemy z poczęciem dziecka i trudna droga pełna nadziei, ale również rozczarowań i cierpienia w pragnieniu zostania rodzicem.

Oczywiście gorąco polecam Wam tę książkę, ponieważ mocno odbiega ona od schematów, jakie powielają się w tego typu książkach. Daje do myślenia, wzrusza i porusza. Z recenzji, które do tej pory czytałam na jej temat, wiem, że wiele osób czytając ją, płakało. Ja nie płakałam, ale byłam momentami mocno poruszona. Szczególnie, czytając finalną część historii. Gdybym miała w jednym zdaniu określić, o czym jest ta książka, powiedziałabym, że jest to opowieść o miłości dwojga ludzi naznaczonej cieniami bolesnej przeszłości, która, aby przetrwać, będzie musiała wiele wybaczyć i odnaleźć w bohaterach odwagę, by dać sobie drugą szansę. Jeśli szukacie właśnie takiej historii, ta książka jest właśnie dla Was.

Nie wiem, czy Wy też odniesiecie podobne wrażenie, ale według mnie w konstrukcji powieści możemy się doszukać, połączenie trzech gatunków literackich: romansu, elementów kryminału i powieści obyczajowej.

Jedynym minusem tej książki, za który niestety będę musiała odjąć jej kilka punktów w skali ocen, jest według mnie zbyt niespieszna akcja. Momentami czytelnik zbyt długo w moim odczuciu musiał czekać na zwroty akcji, o których wspominałam Wam wcześniej. Owszem, kiedy one już następują, czytelnikowi towarzyszy napięcie i mocno angażuje się w następujące po sobie wydarzenia, jednak potem długo nie dzieje się nic, co utrzymałoby zainteresowanie odbiorcy na jednostajnym poziomie, przez co momentami lektura była dla mnie nużąca. Niemniej jednak nie umniejsza to znacząco wartości książce. Dlatego niezwłocznie zabierajcie się do czytania.

Ocena: 5/6
©Kocie czytanie
Debiut Rosie Walsh raczej prędzej niż później, z powodzeniem uplasuje się w gronie tych współczesnych powieści, które poruszają miliony serc i rozpoznawane są po kilku słowach streszczających fabułę. Jeśli ktoś pozna historię bohaterów Bez słowa, zwyczajnie nie pomyli jej z żadną inną. Nie dość, że Walsh idealnie trafiła z tematyką - milczeniem jako zmorą dzisiejszych czasów - to jeszcze prosto, przystępnie, ale i dosadnie wyraziła pragnienia towarzyszące ludzkości od zawsze. Nie trzeba wielu słów, żeby lektura wciągnęła bez reszty. A kogo nie tyczy się dedykacja, ten pod szczęśliwą gwiazdą urodzony...

Przewrotny los stawia Sarah i Eddie'ego na tej samej ścieżce. Poznają się przypadkiem w małym angielskim miasteczku i zaczynają rozmawiać, jakby znali się od wieków. Nie zauważają upływających godzin, z których (za) szybko robią się dni. Żegnając się tymczasowo, są zgodni: spędzili razem najpiękniejszy tydzień życia i to dopiero początek. Nie wiadomo kiedy, coś idzie nie tak. Mimo obietnic Eddie milczy, wręcz zapada się jak kamień w wodę. Brak reakcji też może być reakcją, na pewno coś znaczy... Myśli świeżo rozwiedzionej Sarah zataczają coraz mniejsze kręgi, aż w końcu krążą tylko wokół Eddie'go. Powtarzając w pamięci każdą chwilę, próbuje znaleźć coś, co mogłoby spowodować milczenie faceta idealnego. I czeka. A to czekanie, razem z rozważaniem różnych opcji i kompletnym zagubieniem, udzielają się czytelnikowi. Bez względu na to, czy odbiorca zareaguje empatią, czy krytyką, nie pozostanie obojętny. I chyba w tym tkwi tajemnica sukcesu Rosie Walsh - stworzona przez nią historia mogłaby się przydarzyć każdemu z nas, w najbardziej (nie)zwykłym zakątku świata. Przynajmniej jej najważniejszy wątek...

Bez słowa wciągnie i wzruszy czytelników, którzy - banalne, a jednak prawdziwe - wierzą w prawdziwą miłość, nawet tą od pierwszego wejrzenia. Niesłusznie byłoby jednak zaszufladkować powieść Walsh jako lekki, rozgrzewający romans wakacyjny, bo uczucie łączące głównych bohaterów to tylko jeden z wielu istotnych wątków tej powieści. Są bowiem więzy równie silne, czasem wręcz silniejsze - trwałe, nawet kiedy los za wszelką cenę próbuje je rozerwać. Bez słowa pochłonęłam, zapamiętałam i już wiele razy polecałam. I polecać będę.

Ocena: 6/6
©paratexterka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć