Wodecki: Tak mi wyszło
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.72 / 5.00
liczba ocen: 102
cena polecana: 23.99
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.99 zł
25.49 zł
29.99 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
23.60 zł
25.49 zł
26.39 zł
26.99 zł
27.00 zł
29.99 zł
Opis:
Zbigniew czy Zbyszek? Skrzypek klasyczny czy trębacz rozrywkowy? Artysta estradowy czy muzyk awangardowy? „Wodecki. Tak mi wyszło” to książka na dwa głosy – reporterska opowieść Kamila Bałuka o Zbyszku i przebojowym powrocie jego pierwszej płyty po niemal 40 latach oraz historia Zbigniewa, którą Wodecki snuje w rozmowie z Wacławem Krupińskim tuż przed wybuchem Zbyszkomanii.
 
Zbigniew Wodecki miał dwa życiorysy. W pierwszym występował w filharmoniach jako skrzypcowy solista, podbijał Europę u boku Ewy Demarczyk, szalał w jazzowych improwizacjach i nagrywał piosenki, które wyprzedzały resztę polskiego popu przynajmniej o długość plerezy. W drugim uchodził za eleganckiego pana z telewizji, showmana w popularnych programach, muzyczną instytucję. Tyle że o tym pierwszym wszyscy na lata zapomnieli. Nawet on sam.

Czy Zbigniew mógł przypuszczać, że „powróci” jako Zbyszek?
Czy Zbyszek w młodości planował zostać Zbigniewem?
A może po prostu tak mu wyszło?

CYTATY:
Zdolni ćwiczyć nie muszą, a niezdolni nie powinni.
Recenzje blogerów
Muzyka Zbigniewa Wodeckiego towarzyszyła mi od najmłodszych lat. „Pszczółka Maja”, potem piosenki z lat młodości moich rodziców: „Zacznij od Bacha”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Z Tobą chcę oglądać świat”, czy „Znajdziesz mnie znowu”. Te utwory również i mi towarzyszyły niemal przez całe doroślejsze życie. Wracałam do nich co jakiś czas i nieustannie kochałam za ich magię. Ponad rok temu krajem wstrząsnęła informacja o śmierci tego niezwykłego instrumentalisty. Wraz z odejściem Wodeckiego, skończyła się w jakimś sensie pewna muzyczna epoka. Przynajmniej w moim odczuciu.

Trzeba robić to, co człowiek ma w sercu i czekać na swój czas.

Książka Wodecki. Tak mi wyszło. To druga biografia, o której chciałabym Wam opowiedzieć w tym tygodniu. To również druga biografia o niezwykłej osobie, która odeszła zbyt wcześnie.
Publikacja podzielona jest na dwie części. Pierwsza opowiada o muzycznych początkach Zbigniewa Wodeckiego, jego współpracy z Mitch & Mitch. Ta część zawiera też wiele wspomnień i anegdot związanych z życiem artysty. „Żył z szybkością światła, pełen energii”, ciągle w pracy. „Zdążył pokazać, że w życiu zdarzają się nieoczekiwane zwroty akcji, że inna wersja własnej historii jest możliwa.” Tak między innymi tego wielkiego muzyka wspominają przyjaciele.

Drugą część książki stanowią rozmowy składające się na wywiad rzekę. Rozmowy te ze Zbigniewem Wodeckim przeprowadził Wacław Krupiński od października 2010 do maja 2011 roku, czyli jeszcze przed wielkim muzycznym "powrotem" artysty. Muzyk opowiada w nich o swoim dzieciństwie, pracy, pasji, życiu. Czytamy w tej części to, co autor sam o sobie chce nam opowiedzieć. Ale to właśnie te rozdziały, dzięki swojej prawdziwości zrobiły na mnie największe wrażenie.

W sumie Wodecki wydał niewiele płyt, koncertował za to bardzo dużo. Stworzył kilkadziesiąt utworów, wśród nich całkiem sporo wielkich hitów. W pamięci fanów zapisał się nie tylko jako pan z Tańca z gwiazdami, ale przede wszystkim jako wielki i wszechstronny artysta.

Książka zawiera wiele fotografii, zarówno tych scenicznych jak i prywatnych.

Polecam. Nie tylko fanom jego muzyki. Szczególnie, że książkę czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. To taka biografia w której Zbigniew Wodecki, puszcza do czytelników oko.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Zawód: Zbigniew Wodecki

    Nigdy nie darzyłem Zbigniewa Wodeckiego specjalną estymą, Pszczółka Maja nie była moją ulubioną dobranocką, jego hitów w ogóle nie kojarzę, a gadających głów z telewizji raczej nie lubię i omijam. Do przeczytania tej książki skłonił mnie świetny album 1976: A Space Odyssey, nagrany przez, jak wtedy sądziłem, kudłatego celebrytę z muzykami znanymi z tego, że są nieznani.

    Książka jest podzielona na dwie, mniej więcej równe części. Pierwsza, to obszerny reportaż Kamila Bałuka (młodszy z autorów) krążący wokół renesansu popularności artysty, który nastąpił w 2014 roku i, którego owocem stała się wspomniana wyżej płyta, druga, to wywiad (a raczej seria wywiadów) przeprowadzonych z Wodeckim przez Wacława Krupińskiego (ten starszy), spisanych parę lat przed tym boomem i muszę przyznać, że taka forma, dzięki odwróconej chronologii sprawiła, że książka jako całość wypada bardzo interesująco.

    Dlaczego podkreśliłem wiek twórców? Bo Krupiński (ten starszy) porusza w swoich wywiadach tematy bardziej hermetyczne (obaj panowie długo się znali), wspomnienia wspólnych nieżyjących znajomych z krakowskiej bohemy, młodość i czasy komuny, często opisując ludzi, których nie znam bądź mnie nie interesują, więc siłą rzeczy wywiady nie do końca mnie porwały, choć im bliżej współczesności tym ciekawiej było ciekawiej.

    Kamil Bałuk odwalił kawał świetnej roboty zbierając materiały do reportażu, widać, że naprawdę mocno się przyłożył i czym zdobył mój dozgonny szacunek, wszytko udokumentował przypisami. Bardzo podobało mi się również, że autor dał głos swoim licznym rozmówcom, pozostawiając ich słowa do oceny czytelnikom, nie wciska żadnej tezy, po prostu z monstrualnej liczby, krótkich wypowiedzi układa się, dość kompletny obraz człowieka z krwi i kości, profesjonalisty, muzyka, dla którego nie ma różnicy czy występuje sam, z podkładem z płyty CD czy z big bandem za plecami - chałturnika idealnego z jednej strony, z drugiej zaś utalentowanego skrzypka, w młodości grającego w filharmonii, który jednak zrezygnował z kariery poważnego muzyka na rzecz sławy i pieniędzy by w końcu, już po sześćdziesiątce, spotkać się Mitch&Mitch i zrobić coś fajnego z ludźmi z zupełnie nie swojej bajki.

    Wacław Krupiński już tak mnie nie nie zachwycił. Wywiady są poprawne, czasami wieją nudą, trochę gadek dla wtajemniczonych i często powtarzają to, co napisał Bałuk (czasem uzupełniają), ciekawie robi się gdy autor pyta Wodeckiego o jego motywacje (na przykład po co poszedł do telewizji albo czemu nigdy nie odmawia koncertów), Wodecki jest też zaskakująco szczery gdy przychodzi do pytań o Pszczółkę Maję i o kasę.

    Podsumowując płyta z Miczami unieśmiertelniła Zbigniewa Wodeckiego dla mojego pokolenia, po przeczytaniu tej książki nabrałem przekonania, że nikt tak naprawdę nie wiedział kim był Zbigniew Wodecki, włącznie z nim samym.

Inne proponowane
Warto zerknąć