ebook Paragraf 148
3.54 / 5.00 (liczba ocen: 345)

Paragraf 148
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.05
Audiobook - najniższa cena: 32.58
17.05 zł Lub 15.35 zł
31.00 złpremium: 18.60 zł Lub 18.60 zł
31.00 zł
36.90 zł 10 zł na konto
36.90 zł Lub 33.21 zł
24.91 zł
26.35 zł
26.65 zł
31.00 zł
31.00 zł
33.50 zł
36.90 zł
Inne proponowane
Powieść odwołująca się do prawdziwych wydarzeń. Razu pewnego trzech krasnoludów się spotkało… Nie, to nie będzie bajka. To mroczna historia psychopatycznego seryjnego mordercy, który grasuje po Polsce, ćwiartując kolejne ofiary.
 

Kiedy giną pierwsze dwie osoby, sprawa trafia w ręce mecenas Zuzy Lewandowskiej. Prawniczka jest zdeterminowana, bo po latach porównywania jej do nieżyjącego już ojca – niegdyś najlepszego adwokata w mieście – wreszcie ma okazję się wykazać i udowodnić, że nie ma sobie równych w swoim fachu. Wbrew zasadom prowadzi własne śledztwo, w którym wspomaga się wysokoprocentowym alkoholem i ekstra mocnymi.
Czy w tym stanie zdoła dorwać maniakalnego zabójcę?

Paragraf 148 od Jacek Ostrowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ponoć człowiek tyle razy umiera, ile razy traci swoich bliskich.
Co dla jednych jest straszną trucizną dla innych jest lekarstwem.
Tytuł książki Jacka Ostrowskiego odnosi się bezpośrednio do artykułu 148 Kodeksu karnego z 1969 roku, który przewidywał odpowiedzialność karną za zbrodnię zabójstwa w postaci kary pozbawienia wolności od 8 lat do 25 lat, a w szczególnych przypadkach karę śmierci, jako najwyższy możliwy wymiar kary.

Aktualnie artykuł ten określa karę jako pozbawienie wolności od 8 do 25 lat, a w szczególnych przypadkach jako dożywotnie pozbawienie wolności.

Książka Ostrowskiego jest świetnie skonstruowanym kryminałem, któremu znacznie bliżej do klasyki i próżno szukać w nim połączeń z sensacją. Akcja rozwija się powoli, a czytelnik stopniowo wprowadzany jest w sprawę prowadzoną przez prawniczkę Zuzannę Lewandowską oraz jej prywatne życie, które też wydaje się mieć tu znaczenie. Mimo stosunkowo spokojnego tonu i braku brutalności nie brakuje momentów zaskakujących, w których autor znienacka zrzuca na czytelnika kolejne informacje mające naprowadzić go na trop. Z jednej strony mają być pomocne w rozwiązaniu sprawy, a z drugiej powodują jeszcze większe zamieszanie, co według mnie jest zabiegiem bardzo pozytywnym i sprawia, że nie ma szans na to, aby czytelnik był znudzony lekturą. Wydawałoby się, że skoro to raczej prosty i spokojny kryminał, to i dojście do sedna sprawy będzie banalne, szczególnie dla wprawionego w kryminalne rozgrywki czytelnika, jednak okazuje się, że Ostrowski potrafi porządnie zaskoczyć.

Główną bohaterką jest wspomniana wcześniej prawniczka Zuzanna Lewandowska, która mimo ogólnego charakteru i zachowań odpowiadających czasom, w którym osadzona została fabuła książki, bardziej jawi mi się jako postać dość nowoczesna – pewna siebie i pewna swoich przekonań. Ciężko mi się jakoś konkretniej odnieść do czasów PRL-u i porównać zachowania postaci względem tego, jakie postawy pojawiały się u ludzi w tym czasie, bo znam je jedynie z książek i opowieści. Biorąc jednak pod uwagę umiejętne nadanie delikatnego klimatu retro tej książce, myślę że z oddaniem cech ludzkich autor też sobie poradził. Najciekawszą cechą głównej bohaterki, która mocno utkwiła mi w pamięci, było przyporządkowywanie do każdego spotkanego czy przytoczonego w rozmowie przestępcy odniesienia do Kodeksu karnego i paragrafu, za który został skazany.

Teraz i ona go poznała. To były złe wspomnienia, 184 § 1, znęcanie się nad rodziną.

Mówią, że książka jest brutalna, mi tej brutalności niestety odrobinę zabrakło. W samym opisie oczywiście pojawiały się sceny, które niejednemu mogłyby zmrozić krew w żyłach, ja jednak spodziewałam się ich więcej, spisanych z większą dokładnością. Myślę, że warto dać szansę Ostrowskiemu i przeczytać kryminał z akcją od początku do końca mocno osadzoną w Polsce, gdzie poza zarysem historycznym życia i sytuacji społeczeństwa, możemy doszukiwać się innych odniesień do rzeczywistych wydarzeń z przeszłości.

Na kozetce zobaczył ręce i nogi powyrywane ze stawów, głowy ułożono na ławie twarzami do siebie, na podłodze leżały porozciągane i poszarpane wnętrzności. Wszystko nosiło na sobie ślady zębów.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Jacek Ostrowski po raz kolejny zabiera nas w ciekawą podróż do czasów PRL-u. Tym razem w towarzystwie zadziornej mecenas Zuzy Lewandowskiej mamy okazję rozwiązać zagadkę wyjątkowo brutalnego seryjnego mordercy.

Marta Kownacka zostaje aresztowana za podwójne morderstwo – męża i jego sekretarki. Po tym jak milicjanci znaleźli w jej bagażniku poćwiartowane zwłoki jednej z ofiar, nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie Kownacka zasługuje na stryczek. Jej obrony podejmuje się mecenas Zuza Lewandowska, która jest przekonana, że to dzieło seryjnego mordercy, a nie przerażonej, Bogu ducha winnej kobiety. W prywatnym dochodzeniu wspiera ją prokurator Leszek Jarzębowski, którego z panią mecenas łączyła kilka lat wcześniej wyjątkowa zażyłość. Czy tej ekscentrycznej parze uda się doprowadzić śledztwo do końca? Jakie tajemnice z przeszłości szykuje dla nich przewrotny los?

Kto zna Jacka Ostrowskiego przede wszystkim z fenomenalnej Ostatniej wizyty, ten i tym razem nie będzie zawiedziony. Paragraf 148 to doskonałe rozpoczęcie nowej serii kryminalnej z klimatycznym Płockiem, pokręconym PRL-em i skrzeczącą papugą w tle. Znajdziecie tu przemyślaną intrygę kryminalną z tak zaskakującym zakończeniem, że nieźle można się spocić, pociągniętych mocną kreską bohaterów, miasteczko, które ma swoje brudne tajemnice, oraz mnóstwo zabawnych, ironicznych momentów, od których gęba się śmieje od ucha do ucha, a które są niepodważalnym dowodem na świetne wyczucie i poczucie humoru autora. Nie myślcie sobie jednak, że w związku z tym Paragraf to lekki, łatwy i przyjemniusi kryminał. Co to to nie! Tak naprawdę to gorzka i bardzo brutalna historia szaleńca, który zdolny jest do wszystkiego. Trup tu ściele się gęsto, nie brakuje krwi, rozczłonkowanych ciał, walających się głów i tajemnicy, która do ostatnich stron przygniata niczym stukilowy ciężar. A wszystko to budzi strach podwójnie, ponieważ fabuła jest częściowo oparta na prawdziwych wydarzeniach.

Pierwsze skrzypce w tej wciągającej opowieści gra mecenas Zuza Lewandowska – postać charakterna, chadzająca własnymi ścieżkami, lubiąca solidnie przekląć, przechylić szklaneczkę i zajarać szluga. Jej buntownicza i nieokiełznana natura musi się codziennie mierzyć z depczącą jej po piętach legendą nieżyjącego ojca – także adwokata. Według niektórych Lewandowska „jest tylko jego marnym odbiciem, cieniem rozmazanym na ścianie”. Fakt ten nie ułatwia adwokatce życia, a czasem wręcz doprowadza do frustracji. Zupełnie jak podarowana jej w dowód wdzięczności gadająca papuga, która złorzeczy na każdego, kto się akurat nawinie pod jej skrzydło. I ten duet wyszedł Panu Jackowi wprost znakomicie! Dwie papugi – tak samo „kolorowe”, jednakowo rozwydrzone i uparte. Jeśli dodamy do tego jeszcze czasy PRL-u, w których aż roi się od absurdów, to wychodzi prawdziwa mieszanka wybuchowa, którą czyta się naprawdę jednym tchem.

Paragraf 148 to nie tylko rasowy kryminał, z główną bohaterką, której już po zaledwie kilku stronach ma się ochotę przybić piątkę. To również powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, wychodzeniu z cienia i sztywnych ram, walce z demonami przeszłości i słabościami, a także o zemście, która jak nic innego potrafi być motorem do życia.

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Razu pewnego trzech krasnoludków się spotkało,
i dla rozrywki dobrej królewnie brzuch skopało.

W Płocku dochodzi do serii makabrycznych zbrodni zapoczątkowanych brutalnym zabójstwem młodego mężczyzny i jego sekretarki, rzekomo – kochanki. Główną podejrzaną jest Marta Kownacka – żona zamordowanego. Kobieta nie przyznaje się do winy, chociaż ślady mówią same za siebie. I tutaj na arenę wkracza mecenas Zuzanna Lewandowska. Prawniczka z jajami i sporym kompleksem niższości – rozwiązanie tej sprawy pozwoli jej wyjść z cienia własnego ojca – wybitnego przedstawiciela palestry. Niestety Lewandowska nie może liczyć na współpracę z wymiarem sprawiedliwości, a wręcz przeciwnie – musi zmagać się z kłodami rzucanymi pod nogi przez milicję. Dlatego prywatne śledztwo przy pomocy prokuratora Jarzębowskiego utrzymywane jest w sekrecie... i konsekwentnie inwigilowane przez władzę. Policyjno-polityczno-prawnicze potyczki nabierają rumieńców... a tymczasem morderca się rozkręca i pojawia się coraz więcej trupów.

Jeśli prawniczka-alkoholiczka z niewyparzoną gębą to tylko Zuza Lewandowska. Na literacką scenę wkracza nowa, charyzmatyczna i niezwykle interesująca postać. Cięty język, bystrość i konsekwentne dążenie do celu idealnie współgrają z kobiecą wrażliwością i potrzebą bycia zrozumianą. I kochaną. Zuza Lewandowska wyszła Ostrowskiemu perfekcyjnie. Generalnie kreacja postaci w Paragrafie 148 jest bardzo udana, podobnie jak wartka akcja z ciekawymi zwrotami. Jednak mnie najbardziej ujął klimat i charakterystyka miejsc. Jaka szkoda, że Pan Ostrowski nie urodził się w Łowiczu =) Płocczanie mają niesamowite szczęście, że tak dobry pisarz wielkim szacunkiem darzy swoje miasto i tak pięknie potrafi ubrać swoje uwielbienie w słowa. Za sprawą bardzo plastycznego języka przenosimy się do lat 70-tych, czyli do "posranego komunistycznego potworka zwanego PRL-em", w którym do sklepów spożywczych "wrzucano" produkty za które płaciło się talonami, po drogach jeździły autobusy "ogórki" i petki, porządku pilnowała Milicja Obywatelska a układy, układziki i kumoterstwo wiodły prym na każdej arenie życia.

Paragraf 148 wciąga i intryguje, od pierwszych stron do... prawie do finału. Bo pod sam koniec akcja jakby się lekko rozmyła, nie odczuwałam napięcia, które towarzyszyło mi niemalże od początku. Może zabrzmi dziwacznie, ale w mojej opinii w powieści pojawiło się zbyt wiele trupów i może odrobinę za wiele chaosu. Nie zmienia to faktu, że intryga kryminalna została skrupulatnie i dokładnie wyjaśniona. Wstrząsające są także motywy jakimi kieruje się morderca oraz sposób, w jaki próbuje wyegzekwować zadośćuczynienie.

Jest brutalnie, mrocznie, wstrząsająco, ale i, za sprawą niesamowicie barwnych dialogów, perypetii Zuzy oraz absurdów lat siedemdziesiątych, zabawnie. Paragraf 148 to kawał dobrego, polskiego kryminału. Liczę na ciąg dalszy
©Tylko skończę rozdział
Cienie zbrodni sprzed lat

Z twórczością Pana Jacka Ostrowskiego po raz pierwszy zetknąłem się przy okazji lektury Ostatniej wizyty. Gdy odkładałem tę powieść na półkę już wtedy wiedziałem, że nie będzie to ostatnia obecność pisarskiego dzieła Autora w moim ręku. UT to kolejna książka, która potwierdziła kunszt pisarski Pana Jacka. Dziś po lekturze najnowszej powieści Paragraf 148 pragnę ogłosić, że Pan Jacek jest niekwestionowanym mistrzem powieści osnutej na tle prawdziwych wydarzeń. Paragraf 148 to pierwsza część serii z Papugą z mecenas Zuzą Lewandowską w roli głównej, która sygnowana jest znakiem jakości Wydawnictwa Skarpa Warszawska. Powieść ta jest doskonałą historią trzymającą w napięciu do ostatniej chwili. Tym bardziej jest ona mroczna, zważywszy na fakt, iż inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Książka jest wynikiem mozolnej pracy pisarza, który przekopywał się przez akta tej bulwersującej sprawy. Natomiast co jest prawdą, a co fikcją wie tylko Autor. Jednakże sam fakt, iż tłem fabuły są szokujące wydarzenia, sprawia, że książkę czytamy jednym tchem wtapiając się w bieg zdarzeń, których nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić w najstraszniejszym filmie grozy.

Pan Jacek Ostrowski w tej historii doskonale odwzorowuje klimat makabrycznych zbrodni sprzed lat, dokonywanych przez psychopatycznego seryjnego mordercę. Zbrodniarz w imię zemsty za wyrządzone mu krzywdy bierze odwet na oprawcach wyrządzając makabryczne zbrodnie ćwiartując i bezczeszcząc ciała ofiar. Książka ukazuje bulwersującą i makabryczną kartę historii zbrodni. Podczas lektury czytelnikiem nie raz wstrząsać będą konwulsje na myśl o bestialstwie oprawcy. Zawrotne tempo oraz zwinna nieprzewidywalna akcja to znak rozpoznawczy Paragrafu 148. Pan Jacek Ostrowski w niniejszej książce serwuje nam dawkę mocnych wrażeń ukazując historię, w której „pętla podejrzeń pęka w szwach niepewności o losy i życie mecenas Zuzy Lewandowskiej. Autor przedstawia nam historię, która elektryzowała Polskę lat siedemdziesiątych. Mimo upływu lat historia zapiera dech bowiem nie ma przedawnienia na tego typu zbrodnie. Poznawszy ją na usta cisną się tysiące słów, a mimo to odbiera mowę. Jednakże po dłuższym zastanowieniu się nad wszelkimi aspektami zbrodni, czy to w kontekście prawnym, czy społecznym warto zastanowić się również nad wymiarem psychologicznym. Co pchnęło mordercę do tak bestialskich aktów? Warto zadać sobie pytanie czy można było ich uniknąć? „Wiele jest tajemnic w tej sprawie, całe mnóstwo znaków zapytania”, a w świecie zbrodni ukazanej na łamach powieści „rządzą jakieś prawa barbarzyńców…”

Pan Jacek odsłania kulisy zbrodni, która przechodzi wszelkie granice. Sceny opisywane w książce, zdają się być misternie zaplanowaną, wręcz wyreżyserowaną grą, w którą morderca wciąga osoby, których bliscy krewni wyrządzili mu krzywdę. Warto zatem zastanowić się czy musimy pokutować za grzechy naszych przodków – czy błędy naszych bliskich kładą się cieniem na nasze doświadczenia? Oprawca postanowił zatem wymierzyć karę na własną rękę mszcząc się do tego stopnia aż tak drastycznie, że „w swojej wendecie zagalopował się” przerastając zbrodnię sprzed lat. Oczywiście nie można zbrodni wartościować, stawiając na szali bowiem ta łamiąca piąte przykazanie dekalogu powinna zasługiwać na najsurowszy wymiar kary. Myślę, że pierwsza z nich tak samo jak ta druga zrodzona z pierwszej niosą ten sam ładunek zła. Książka uświadamia nam, że zło eskaluje rodząc kolejne, tak samo jak w historii przedstawionej przez pisarza – historii w której „krzywda przeszła z matki na dziecko, a teraz kara przejdzie z ojca na córkę”. Paragraf 148 jest powieścią wstrząsającą, ilustrującą wydarzenia, które wstrząsnęły nie tylko Polskę lat siedemdziesiątych, ale również i mnie dziś, gdy poznawałem tę historię na kartach powieści.

Polecam książkę wszystkim, którzy nie tylko interesują się kulisami zbrodni, lecz również każdemu, gdyż warto uzmysłowić sobie siłę rażenia tkwiącego w ludziach demona zła. Za egzemplarz recenzencki książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska oraz Autorowi – Jackowi Ostrowskiemu. A Was drodzy czytelnicy zapewniam, iż takie połączenie jest gwarantem wyjątkowej lektury, wobec której nie można przejść obojętnie.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć