Agonia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.14 / 5.00
liczba ocen: 132
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.90 złpremium: 19.74 zł
22.23 zł
24.90 zł
27.53 zł
27.97 zł
Pozostałe księgarnie
22.23 zł
26.32 zł
26.32 zł
27.61 zł
28.38 zł
29.28 zł
29.61 zł
32.90 zł
32.90 zł
Opis:
Świeże, ostre, wyraziste spojrzenie i skondensowane, reporterskie pióro. Paweł Kapusta przedstawia codzienność personelu medycznego. Z jego reportaży wyłania się wstrząsający obraz polskiej rzeczywistości szpitalno-ratunkowej, pełnej czarnych dziur, za które płaci się w najlepszym razie zdrowiem.
 

2240,00 zł (dwa tysiące dwieście czterdzieści złotych, zero groszy). Oto wypłata za ponad 80 interwencji w miesiącu, w tym wyjazdy do czterech ciężkich wypadków samochodowych, pięć reanimacji i cztery osoby własnoręcznie skradzione śmierci. Paragon na ludzkie życie opiewa w Polsce na 14 złotych netto za godzinę.
Ratownicy medyczni, lekarze, lekarze rezydenci, pielęgniarki, transplantolodzy, funkcjonariusze służby więziennej, wreszcie – pacjenci. Opowiadają o rzeczywistości rodem z filmu akcji, w którym grają bagatelizowane role drugoplanowe. Na pierwszym planie zawsze jest system. Oni z kolei, oprócz wkładania nadludzkiego wysiłku w ratowanie ludzkiego życia, próbują na co dzień ratować systemowe niedoróbki. Za wszelką cenę, czasem wbrew procedurom walczą, by zminimalizować straty. Również w ludziach.
Paweł Kapusta śledzi ciąg skandalicznych absurdów i procedur utrudniających życie zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Absurdów stanowiących często bezpośrednie zagrożenie dla ludzkiego życia, wycenianego przez urzędników niżej niż dzień pracy na kasie w supermarkecie. Lekarze – chronicznie zmęczeni, lawirujący między rzucanymi przez system kłodami – popadają we frustrację. Albo po prostu – wyjeżdżają na Zachód.

Recenzje blogerów
Jak działa służba zdrowia, każdy wie. Trzeba naprawdę mieć zdrowie, żeby chorować. Chyba każdy już spotkał się z sytuacją, w której nie mógł załatwić czegoś „od ręki”, a na ważne badanie, które powinno zostać przeprowadzone „na cito”, czekał kilka miesięcy. Komu nie zdarzyło się przeklinać na pielęgniarki, lekarzy i cały ten chory system, który nazywamy Narodowym Funduszem Zdrowia? Bardzo często w niecenzuralnych słowach zdarza się nam wypowiadać na temat działalności tej instytucji, która powinna pomagać, a często zdaje się, jakby miała nas wszystkich w… nosie.

Paweł Kapusta poprzez zbiór reportaży, które złożyły się na książkę Agonia, zaprasza nas w podróż po szpitalach, prywatnych domach i więzieniach. Poznajemy bliżej ratowników medycznych, rezydentów, pielęgniarki, funkcjonariuszy służby więziennej i pacjentów. Autor ukazuje nam, jak bardzo ich praca zależy od bezdusznego systemu i niezrozumiałych decyzji panów w garniturach, którzy nigdy nie musieli ratować nikomu życia ani nie musieli o nie prosić. Niby zdajemy sobie sprawę ze wszystkiego, o czym pisze Kapusta, a jednak – mówiąc wprost – szlag człowieka trafia z każdą kolejną stroną. Agonię czyta się jednym tchem. To lektura na jeden, góra dwa wieczory. Napisana bardzo prostym językiem, często krótkimi, jakby urywanymi zdaniami, które podkręcają i tak już pędzącą na łeb na szyję akcję. Zapytacie, jak można pisać o akcji w reportażu. Ano można. Bo jest jej tutaj co niemiara – samobójstwa więźniów, operacje ratujące życie, upływający czas, który decyduje o dalszym istnieniu człowieka. Nie wiem, czy zdarzyło mi się czytać reportaż, który bardziej szarpałby moimi emocjami. Wynika to pewnie z tego, że wszystko, co zostało w nim opisane, może dotknąć w każdym momencie mnie i moich bliskich. Obezwładniający strach, który oblatuje mnie na samą myśl, co by było, gdyby przydarzyła się komukolwiek z nas ciężka choroba, przybrał jeszcze większe rozmiary. Moja cicha nadzieja na to, że na pewno ktoś by nam pomógł, legła w gruzach. Nikt by tego nie zrobił, a jeśli już, to tylko w takim wymiarze, jaki bezduszny urzędnik uznałby za wystarczający.

Autor, pokazując coś, co większość z nas wie – polska służba zdrowia woła o pomstę do nieba – stanął niejako w obronie ludzi, którzy, pracując ponad siły i czasami w skandalicznych warunkach (lekarze i pielęgniarki), są na froncie i zbierają cięgi często nie ze swojej winy. Czy ja im współczuję? Obiektywnie tak. Jednak, patrząc na sprawę zupełnie subiektywnie, gdy moja matka trafi do szpitala z migotaniem przedsionków, to zrobię wszystko, żeby poświęcono jej uwagę. Uwierzcie, nie będzie mnie interesowało, że komuś innemu pomoc jest potrzebniejsza. A jeśli moje dziecko będzie słaniało się na nogach z bólu, to jestem gotowa zrobić wszystko, by ktoś mu w tym bólu ulżył. I nie będzie mnie obchodziło, że lekarz jest już na dyżurze dwie doby. Może być nawet dziesięć. Niech pierwszy rzuci kamień ten, który biernie będzie przyglądał się cierpiącemu bliskiemu tylko dlatego, że ktoś obcy cierpi bardziej. Być może jestem egoistką, ale są sytuacje, w których nie potrafię wznieść się na wyżyny empatii. Z drugiej strony – pamiętam dzień, w którym rodziłam Helenkę. W pewnym momencie, gdy powinna być przy mnie położna, zostałam na sali sama. Kiedy po jakimś czasie (a wydawało mi się to wiecznością) pojawiła się z powrotem, powiedziała do mnie „Przepraszam cię. Musieliśmy wszyscy biec do sali obok”. Nie miałam siły tego skomentować, choć pamiętam, że miałam ochotę – wiecie, tak po swojemu, żeby w pięty poszło. Tymczasem, gdy ja wyjeżdżałam z sali porodowej z maleńką, zdrową i cudną Helenką, mijałam mężczyznę i starszą kobietę, którzy płakali. To był ojciec i babcia dziecka, które zbyt wcześnie chciało przyjść na świat i podczas mojego porodu próbowano je uratować. Nie udało się. Gdybym wtedy zrobiła awanturę położnej, nie darowałabym sobie do końca życia. I tu pojawia się pewna refleksja – czasem jednak warto się zastanowić.

Ocena: 5+/6
©Spadło mi z regała
Trudno kogoś ratować, gdy życie rozlewa się po podłodze i kapie z piątego na czwarte piętro.

Jako fanka serialu Doktor House oraz Chirurgów nie mogłam przejść obok Agonii obojętnie. Nie czytam zbyt dużo reportaży i nie czuję się zbyt pewnie w tym gatunku, jednak moje obawy były bezpodstawne. Tę książkę czyta się wręcz nieprzyzwoicie szybko, jak na tematy, które porusza. Nie dziwota, że autor został laureatem nagrody Newsweeka i został nominowany do europejskiego Pulitzera. Według mnie za to, co napisał, zasłużył na wszystkie możliwe odznaczenia. Wszedł tak głęboko w realia polskiej służby zdrowia, że niejednokrotnie jego opowieści zwalają z nóg, a najbardziej w tym wszystkim szokuje to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę.

Paweł Kapusta nie przedstawia tragedii opieki zdrowotnej tylko z perspektywy lekarzy, jak się początkowo wydaje. Dostajemy codzienność nisko opłacanych ratowników medycznych, którzy każdego dnia wielokrotnie ratują życie; pielęgniarek, które są traktowane jak zwykłe służące; rezydentów, na ramionach których spoczywa zbyt dużo obowiązków czy choćby o tym, co musi znosić służba więzienna każdego dnia. Większość z nas nigdy nie będzie miało możliwości postawienia się w sytuacji tych ludzi, dla których trzysta godzin pracy w miesiącu to norma. Utarło się, że skoro ktoś jest lekarzem pieniędzy ma jak lodu i stać go na wszystko. Autor dociera do osób, które chociaż mają wysokie zarobki muszą pracować na nie bardzo ciężko i długo. Gdyby przeciętny człowiek pracujący fizycznie poświęcał tak mocno swój czas na wykonywanie swojego zawodu zarobiłby niejednokrotnie więcej niż chirurg czy dentysta. Jeśli ktoś kiedyś jeszcze powie, że chciałby mieć tyle pieniędzy co jakiś doktor odpowiem mu, że droga wolna. Musi tylko pracować na trzy zmiany, nie widywać swojej rodziny, a noce spędzać częściej w miejscu zatrudnienia, niż we własnym łóżku.

Są takie obrazy, które potrafią rozkruszyć serce na pył. Momenty tnące umysł w cienkie plastry.

Jako pacjentka niejednokrotnie narzekałam na lekarzy, oczekiwanie na izbie przyjęć, opiekę na oddziałach. Nigdy nie pomyślałam, jak ciężka musi być praca tych, którzy o moje zdrowie mieli zadbać. Dopiero Agonia pokazała mi, że chociaż system opieki medycznej w Polsce pozostawia dużo do życzenia, to większość doktorów i pielęgniarek robi wszystko, co może. Mieszkam w małym mieście i gdy ląduję w szpitalu, to ostatnio najczęściej na oddziale ginekologiczno-położniczym, na którym praktycznie nigdy nie ma pacjentek, przez co porodówka ciągle stoi pod znakiem zapytania. Opieka jest tam naprawdę miła i ma czas zarówno na poświęcenie się każdej pacjentce, jak i na kilka chwil odpoczynku. Nie każdy personel ma jednak tyle szczęścia, co Paweł Kapusta dokładnie opisuje na przykładach istniejących realnie osób, jak na dobry reportaż przystało.

Poruszane tutaj problemy są bardzo istotne, gdyż nie tylko lekarze cierpią, ale również pacjenci. Do nich też dociera autor i pokazuje, jak bardzo NFZ utrudnia życie również tym, którzy walczą o każdy oddech i każdy dzień bez bólu. Czytając o losach takich osób niejednokrotnie miałam łzy w oczach. Dlaczego mając możliwości zapewniające zdrowie i bezpieczeństwo przewodniczący wszelakich komisji z nich nie korzystają? Mało kogo tak naprawdę stać na tak drogie leczenie, na jakie skazani są mieszkańcy Polski i nierzadko muszą dla operacji i rekonwalescencji wyjeżdżać za granicę, gdzie koszty są równie duże, a na dodatek w innych walutach. Opowieść o Marcie, która według państwa powinna brać leki opioidowe, chociaż po nich nie potrafi normalnie funkcjonować czy o Maćku, który przez kilka osób, które nigdy nie widziały go na oczy, stracił refundacje leku, który hamował rozwój jego choroby bardzo szybko pożegnał się z życiem miałam ochotę się rozpłakać. Taka jest codzienność tak dużej ilości chorych, że serce może pęknąć, gdy się o tym zbyt długo będzie myśleć, a zapomnieć o nich w żadnym wypadku nie wolno.

Darek zerka jeszcze w lewo. Nad wejściem na oddział napis: "Dziękuj Bogu, że możesz czekać. Ci za drzwiami czekać już nie mogą".

Kiedy doszłam do momentu, gdy znajdujemy się na oddziale patologii ciąży coś we mnie zamarło. Jako osoba w ciąży cały czas zagrożonej ciągle obawiam się, że wyląduje właśnie w takim miejscu, gdzie będę zmuszona spędzić pozostały do porodu czas. Historie o poronieniach, przedwczesnych porodach i śmierci łóżeczkowej nie tylko u osoby, która spodziewa się dziecka, wywołają ciarki. A taka jest codzienność osób, które w takim miejscu pracują. Ja nie dałabym rady, przez co zaczęłam jeszcze bardziej doceniać wszystko to, co tacy ludzie robią i jeszcze mocniej jest mi przykro, gdy pomyślę o tym, jak ciężko pracują i jak mało w zamian dostają. Zdziwiły mnie rozdziały, które dotyczą służby więziennej. Nie spodziewałam się, że autor zabrnie tak głęboko. Do tej pory miałam styczność tylko z osobami, które w więzieniu siedziały i praktycznie żadna z nich nie wypowiadała się pozytywnie o tych pracownikach. Tutaj mamy drugą stronę monety i od tej pory również inaczej patrzę na nich. Agonia naprawdę otwiera oczy, a czyta się ją tak szybko, że powinna to być lektura obowiązkowa.

Ocena: 6/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć