ebook Chłopak, który wiedział o mnie wszystko
3.92 / 5.00 (liczba ocen: 19617) Ilość stron (szacowana): 272

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 20.39
wciąż za drogo?
25.10 złpremium: 16.19 zł Lub 16.19 zł
20.39 zł Lub 18.35 zł
21.32 zł 20% rabatu
24.99 zł
26.99 zł Lub 24.29 zł
20.49 zł
21.24 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

„O Boże, chyba zwymiotuję! Nie wierzę, że muszę iść do tej głupiej nowej szkoły, i to od razu po beznadziejnie nudnych wakacjach.
Wtem za plecami usłyszałam najcudowniejszy głos na świecie. To przecież Clay Preston, mój najlepszy przyjaciel, któremu zwierzałam się z każdej tajemnicy, i który znał mnie na wylot. Wtuliłam twarz w jego szyję. Ależ za nim tęskniłam!
Od razu poczułam, że odzyskałam utraconą cząstkę siebie. Ale zaraz, jest jakoś inaczej. Dlaczego wszyscy się na nas gapią i szepczą? I dlaczego oboje jesteśmy tacy zmieszani? Przecież łączy nas tylko przyjaźń, prawda?” – fragment powieści

Kirsty Moseley odniosła ogromny sukces, publikując powieści w Internecie. W ciągu kilku lat sprzedały się w oszałamiającej liczbie 720 000 egzemplarzy, a sama autorka jest porównywana do bestsellerowych pisarek: Anny Todd, Colleen Hoover i Jennifer L. Arymentrout.

Chłopak, który wiedział o mnie wszystko od Kirsty Moseley możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Zacznę od okładki, która przyznam szczerze - podoba mi się. Jakoś tak przyjemnie mi się na nią patrzy... Widzimy leżących na trawie młodych ludzi, kobietę i mężczyznę, którzy muszą być w bliskich stosunkach sądząc po tym jak niemal stykają się nosami i ustami. Bardzo zbliżona jest do poprzednich książek wydawanych przez HarperCollins. To znaczy, że wszystkie powieści Moseley mają ten sam styl.

Przechodząc powolutku do samej autorki... Tak bardzo czekałam na kolejną lekturę tej pisarki. Tęskniłam za jej wciągającym, lekkim i przyjemnym piórem, które się wręcz pożera w trybie zbyt szybkim. Czytając recenzowaną pozycję poczułam się tak, jakbym dostała obuchem w głowę. Albo największą, najcięższą książka na świecie. Do tej pory zastanawiam się, czy autorem tej powieści jest faktycznie Kirsty.
Oczywiście do pióra przyczepić się nie mogę, ale i tak czuję głębokie rozczarowanie. Czym? O tym już za moment.
Styl się nie zmienił, nadal szybko się czyta, lekko, przyjemnie, bez blokad. Przeszkodą tutaj jest inny wątek o którym zaraz napomknę słów kilka.
Jednak nie tego się spodziewałam. Oczekiwałam lektury, która zbije mnie z nóg. Która wywoła we mnie tryliard emocji, sprawi, że wszystko będę przezywać wraz z bohaterami. W tym przypadku nie mogę tego powiedzieć, niestety...
Niemniej pióro jest przystępne, więc jeśli nie zrazicie się tym, co mi nie pasowało, to jak najbardziej zachęcam po sięgnięcie tej lektury. Uwielbiam pióro jakim pisze Kirsty, ale uważam tę lekturę za... naprawdę kiepską. Ale i tak nadal kocham autorkę za jej powieści i mam nadzieję, że przy następnej zrewanżuje się tym... potknięciem.

Po pierwsze to główna bohaterka. Riley, to na swój sposób naprawdę inteligentna dziewczyna, ale niezmiernie... IRYTUJĄCA! NIEZDECYDOWANA!
Wybaczcie, ale wielokrotnie miałam ochotę ją zamordować. Ona była zwyczajnie głupia i nie wiedziała, czego chce. Skakała z kwiatka na kwiatek, mimo iż targały nią sprzeczne uczucia. Myślała jedno, drugie robiła, by za chwile ubolewać nad swoimi myślami i głupotą. LITOŚCI! Takiej bohaterki dawno nie spotkałam. Owszem, w ostatnim czasie było kilka takich, które miałam ochotę zamordować, ale Riley przebiła je wszystkie. Na samą myśl moje dłonie zaciskają się w pięści.
Z kolei Clay to chłopak, jakich mało w naszym codziennym życiu. W sumie gdyby było takowych zbyt dużo, świat byłby zbyt nudny, a związki wyglądałyby dziwnie mając u boku, takiego mega troskliwego faceta, przy którym idzie się... Po***gać tęczą. Zbyt słodko. Nie napiszę zbyt nieprawdziwie, bo być może są tacy faceci, ale nie jest ich dużo.
Pojawiają się również rodzice obojga, znajomi oraz pewien chłopak, który nieco namiesza swoim charakterem.
Reasumując przez bohaterów nie jest nudno, mamy niezłe urozmaicenie, ale przez większość czasu odczuwałam zbyt dużo lukru. Przeszkadzało mi to jak cholera. I w dodatku zachowanie naszych bohaterów... To było jeszcze gorsze. Bardziej opisałabym tę książkę, lub nadała jej tytuł friendzone? Może to byłoby właściwsze... Mimo ich różnorodnej charakterystyki, żadne z nich nie zyskało mojej sympatii, niestety. Chwilami zastanawiałam się, czy ci bohaterowie mają faktycznie siedemnaście, osiemnaście lat czy... dziesięć.

Emocje - jak widzicie irytacji, złości, agresji skierowanej przeważnie do głównej bohaterki mi nie brakowało. Ale to, co mogło zostać uchwycone, poszło na marne. Działo się w niej wiele i gdyby nie ten lukier, zbyt duża jego ilość, książka nabrałaby innego wyrazu i jestem pewna, że poczułabym znaczną większość emocji, jakie odczuwali bohaterowie. A tak... niestety i pod tym kątem jestem rozczarowana. Spodziewałam się, że będzie tutaj coś, co odwróci akcję do góry nogami. Dobra, było. Ale to i tak nie zmieniło nic. Nie poczułam dreszczy na skórze, nie poczułam szybszej akcji serca. Chce mi się płakać, że jestem tak zawiedziona i dlatego, że nie dostałam porządnie napisanej lektury, z dreszczykiem grozy, z przenikliwymi na wskroś emocjami...
Ale nie skreślam Kirsty, ABSOLUTNIE! Czekam na kolejne powieści i mam nadzieję, że będą o wiele lepsze niż ten egzemplarz, a szykuje się drugi tom, więc zostaje mi się modlić lub prosić o coś znacznie pozbawionego lukru.

Mam wrażenie, że ta lektura jest jeszcze bardziej przesłodzona niż Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno. Strzelcie mi w łeb, bo uważam ją za najgorszą z dorobku pisarki. I ta też ląduje niżej, jako kiepska. Niestety, nie tego się spodziewałam...
Sam pomysł na książkę nie był zły, w sumie taki specyficzny dla tej pisarki. Ona lubi pisać o cudownych facetach, którzy lubią zaliczyć x lasek, za którymi każda laska się ugania. To trochę nudne, ale wiem, że pisarka potrafi ubarwić każdą historię, więc dotrwałam do samego końca oczekując przełomu. Niestety, nie doczekałam się. To strzała prosto w moje serce, które teraz wykrwawia się na śmierć. Jednak tak jak pisałam już bodaj dwukrotnie - daruję to autorce i czekam na coś, co faktycznie zbije mnie z nóg, a nie sprawi o przedawkowanie cukru.

Reasumując jestem lekturą rozczarowana, niemniej jednak mam nadzieję, że drugi tom okaże się inny, mniej cukierkowy, bo taki właśnie styl Kirsty kocham. Każdemu z autorów zdarzają się gorsze powieści - zdaje sobie z tego sprawę i nie każda będzie zdobywać złote laury. Sama jako początkowy pisarzyna wiem, że nie ma co się spodziewać na czerwone dywany, natychmiastową sprzedaż nakładu i same maksy w ocenach. Dlatego wybaczam i czekam.
Nie wiem, czy znacie pióro autorki i czy wiecie na co ją stać, ale uważam, że seria Nic do stracenia była chyba najlepszą ze wszystkich, jakie napisała. Dlatego jeśli nie mieliście okazji poznać jej pióra zachęcam do sięgnięcia po tamtą duologię. Ale nie zaczynajcie od tej.

Ocena: 3/6
©Tylko magia słowa
Cytując niezapomnianego detektywa Murtaugh'a z "Zabójczej broni" - Za stara na to jestem.

Najnowsza książka Moseley ewidentnie przeznaczona jest dla czytelnika młodszego i bardziej naiwnego niż ja. Dlatego też czytanie tej książki nie sprawiło mi zbyt wiele przyjemności.

Akcja toczy się w liceum. Dwoje przyjaciół, którzy od najmłodszych swoich lat są wręcz nierozłączni, zaczynają naukę w tej samej szkole. Nagle okazuje się, że ich ciągłe przytulanie się, robienie sobie malinek i mówienie do siebie "Kocham Cię", odebrane przez rówieśników może być w sposób inny, niż tylko deklaracja przyjaźni. Riley, choć nie obojętna na uroki Cley, w obawie przed utratą przyjaciela, nie dopuszcza do siebie myśli, że między nimi może dojść do czegoś więcej. Zaczyna więc spotykać się ze starszym chłopakiem Blaykiem.

To nie tak, że nie lubię czytać powieści dla młodzieży. Wręcz przeciwnie. Jedne z moich ulubionych książek to właśnie te z gatunku Young Adult. Często są to książki bardzo mądre, ukazujące rozterki ludzi młodych i pomagające im uporać się z ciężkimi wyborami. Jednak Chłopak, który wiedział o mnie wszystko nie niesie ze sobą żadnej nauki. Problemów wieku dojrzewania autorka znalazła całkiem sporo, ale niestety rozwiązania trudnych sytuacji, równie dobrze mogła stworzyć moja ośmioletnia córka.

Trzeba uczciwie przyznać, że książkę czyta się bardzo szybko. Połowa minęła mi ekspresowo w jeden weekend. I gdy już myślałam że uporam się z tą pozycją bez większych strat, nasi bohaterowie (lat 18 i 17) wzięli ślub w Vegas. No i musiałam porzucić tę historię, dla dobra swojego zdrowia psychicznego.

Dopiero po tygodniu przerwy powróciłam do lektury. I po kolejnej dawce niedorzeczności szczęśliwie zakończyłam przygodę z tą książką.

To była zła lektura. Nie jestem w stanie znaleźć w niej nic na prawdę dobrego. Wierzę jednak że nastolatkom może to się spodobać. Opisane są w niej niesamowite przygody ich rówieśników, pełne emocji, z odrobiną niebezpieczeństwa, czasem humorystycznie. Ja jednak wolałabym, żeby moje dziecko nie budowało sobie poglądu na świat z perspektywy tej książki. Wszystko w niej jest przerysowane i w to bardzo naiwny sposób. Dla córki postaram się znaleźć lepszą lekturę, gdy będzie już w wieku nastoletnim.

Ocena 2/6
©Szczypta Kasi
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć