ebook Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna
3.56 / 5.00 (liczba ocen: 898)

Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 28.80
wciąż za drogo?
37.20 złpremium: 24.00 zł Lub 24.00 zł
30.80 zł Lub 27.72 zł
40.01 zł Lub 36.01 zł
28.80 zł 20% rabatu
-25% 30.00 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane
Dwie ostatnie księgi kultowej „trylogii w pięciu częściach” AUTOSTOPEM PRZEZ GALAKTYKĘ, która dzięki brawurowemu połączeniu wizjonerskiej fantastyki ze zwariowanym brytyjskim humorem na trwałe weszła do kanonu popkultury. „Douglas Adams to największy humorysta od czasu P. G. Wodehouse’a” – Richard Dawkins, autor „Samolubnego genu”
 

Wymęczony nadmiarem wrażeń, lecz niezniszczalny Artur Dent, który właśnie wrócił autostopem zza Mgławicy Konia na Ziemię, poznaje Fenny. Choć w zasadzie nie poznaje, lecz tylko trochę na nią patrzy, bowiem dziewczyna, siedząca na tylnej kanapie saaba, którym Artur zabrał się autostopem, jest nieprzytomna za sprawą leków uspokajających. Są konieczne, bo niestety – jak mówi jej brat - sfiksowała gdzieś w kawiarni w Rickmansworth: „Podobno wstała, spokojnie oświadczyła, że doznała wyjątkowego objawienia czy coś w tym stylu, lekko się zachwiała, rozejrzała błędnym wzrokiem i z krzykiem padła twarzą na leżący na stole sandwicz z jajkiem. Od tej pory dręczą ją okropne majaki, że żyje w realnym świecie, halucynuje o wielkich żółtych statkach kosmicznych, nie pomaga szpital za szpitalem”. Artur wie jednak swoje: wielkie żółte statki to Vogoni – przecież przed ośmiu laty sam był świadkiem, jak niszczą Ziemię, by w jej miejscu zbudować międzygalaktyczną obwodnicę… Niestety, Artur musi wysiąść i F. odjeżdża z bratem w deszcz. Czy spotkają się ponownie? Tak, spotkają i będą robić razem bardzo miłe rzeczy…

Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna od Douglas Adams możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Tysiąc i jedno zastosowanie ręcznika

Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna to dwa ostatnie tomy prześmiewczego cyklu science-fiction Autostopem przez Galaktykę Douglasa Adamsa. I mimo że premiera tych dwóch powieści miała miejsce odpowiednio w 1984 i 1992 roku, ciągle wywołują uśmiech na twarzach czytelników i nadal nie powstało nic choć odrobinę do nich zbliżonego.

Jako że sam autor nazwał te utwory trylogią w pięciu częściach, warto docenić poczucie humoru wydawcy i formę, w jakiej opublikowana została niniejsza seria – pierwszy tom oddzielnie, a kolejne woluminy zawierają po dwie powieści. W ten sposób życzeniu pisarza stała się zadość, a eleganckie wydanie w twardej okładce z zabawnymi rysunkami Janusza Kapusty zachęca do postawienia go na półce.

CZEŚĆ, I DZIĘKI ZA RYBY

Od zniszczenia Ziemi pod budowę kosmicznej autostrady minęło 8 lat, planeta jednak pojawiła się znowu, a na niej nasz stary znajomy Artur Dent, z nieodzownym ręcznikiem. Wysiadłszy ze statku kosmicznego, po wielu próbach i marszu w deszczu udaje mu się wreszcie złapać stopa, a w podwożącym go samochodzie poznaje niezbyt sympatycznego kierowcę oraz jego siostrę, dla której z miejsca całkowicie traci głowę... A łączy ich wiele – oboje pragną bowiem coś odnaleźć: Fenchurch to, co znalazła i utraciła, Artur zaś autora/autorów zawartego w tytule powieści napisu na niewielkim okrągłym akwarium, które mu podarowano. Pojawia się też Rob McKenna, zwany Bogiem Deszczu, John Watson mieszkający w domu wywiniętym na zewnątrz oraz rzecz jasna Ford Prefect, nadal pracujący dla Autostopem przez Galaktykę. Występuje wreszcie Marvin, w istotnej, acz epizodycznej roli.

Głównym wątkiem jest tu miłość rozkwitająca między Arturem i Fenchurch, przy czym z całą pewnością nigdzie nie znajdziecie tak przedstawionego i opisanego romansu: Nawet spękany beton wydawał się mu nieznośnie zmysłowy. A także: Pożądał jej zdecydowanie i całkowicie (...) i chciał z nią robić więcej rzeczy niż istnieje na to określeń. Ta część jest ze wszystkich najbardziej luźna fabularnie i najspokojniejsza pod względem wydarzeń, choć nadal rozśmiesza i relaksuje, celnie komentując absurdy naszego życia. I chyba najlepiej podsumowują ją następujące słowa samego autora: Historia ta zawiera morał, ale w tej chwili wypadł kronikarzowi z głowy.

W ZASADZIE NIEGROŹNA

Już od pierwszego rozdziału widać, że omawiane tu przez mnie dwa tomy dzieli kilka lat, i po wyraźnie słabszej czwartej części, autor wrócił ze świeżymi pomysłami i tym, za co lubimy Autostopem przez Galaktykę. A zatem znów pojawiają się zwariowane teorie pseudonaukowe, zaawansowane technologicznie gadżety, planety z absurdalnymi systemami społecznymi, żarty z religii, filozofii, sposobów działania korporacji, kultu telewizji, a przede wszystkim z zachowania nastolatków.

Tak się bowiem składa, że w tej części szukając swojego miejsca w uniwersum Artur rozbija się na pewnym niezbyt rozwiniętym globie, i zostaje tam Sandwich Manem. Niespodziewanie przybywa do niego Trillian, oświadczając mu, że ona sama ze względu na międzyczasową pracę nie jest w stanie dalej opiekować się ich wspólną latoroślą. Drugą linią fabularną są losy Tricii, brytyjskiej prezenterki, której marzy się znacznie lepiej płatne stanowisko, najlepiej w amerykańskiej telewizji. Tak więc gdy w jej ogródku lądują kosmici, nie waha się ani chwili, by udać się z nimi i, rzecz jasna wszystko nagrywając, przelicza dla nich astrologię uwzględniającą nowy obiekt w Układzie Słonecznym, czyli Ruperta. Trzeci wątek to wyjątkowo niebezpieczne przygody Forda Prefecta, który ze zdumieniem dowiaduje się, że Autostopem zostało kupione przez koncern NieskończonoMęt i skierowało go do działu krytyków kulinarnych. Co gorsza, zaczęli bardzo skrupulatnie rozliczać wszelkie wydatki służbowe, co nie przypada do gustu naszemu bohaterowi, bierze więc sprawy w swoje ręce i pożycza sobie ident-iizer nowego szefa, by za jego pomocą dokonać drobnych zmian w systemie nerwowym komputera. I odkrywa straszną prawdę: na oficjalnie nieistniejącym 13 piętrze budynku stworzone zostało Autostopem 2.0, a napis na nim głosi: Panikuj!

A zatem jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego kanapka ze śledziem jest siłą napędową wszelkich zmian, ile zastosowań może mieć zwykły ręcznik i jak działa system smart-o-dychowy, niezwłocznie bierzcie się za lekturę W zasadzie niegroźnej. To pełne niespodziewanych wydarzeń i zabawnych nonsensów godne zakończenie niepowtarzalnej trylogii w pięciu częściach. I do tego większość spostrzeżeń autora, dotyczących ludzkich zachowań i motywacji, a także wyznawanych przez nas wartości, czy też praw rządzących telewizją lub korporacjami nie straciło nic a nic na aktualności. A więc: (nie) panikujemy, ręcznik w gotowości i czytamy, bo przecież na odstresowanie nie ma nic lepszego niż inteligentne science-fiction polane sosem z absurdu.

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
W poprzednich tomach Adam Douglas przyzwyczaił mnie do tego, że w jego książkach bardzo dużo się dzieje, nie można być niczego pewnym, a poziom absurdu i komizmu sięga chwilami zenitu – oczywiście w pozytywnym znaczeniu. W czwartym tomie jego „trylogii” nastąpił delikatny spadek formy, czy raczej autor skupił się na nieco innych kwestiach. W Cześć, i dzięki za ryby obserwujemy głównie wątek miłosny pomiędzy Arturem i Fenchurch. Nie mamy tutaj wielu dynamicznych scen, zwrotów akcji i tego typu rzeczy. Jest to najspokojniejsza część i doszedłem do wnioski, że najmniej fabularnie się w niej dzieje. Niemniej wciąż jest tutaj bardzo dużo scen, przy których nie sposób się nie śmiać, a autor jak zwykle celnie komentuje wszelkie absurdy naszego codziennego życia. W tym względzie Adams jest niezrównany i świetnie dostrzega wiele tego typu rzeczy nad którymi się nawet nie zastanawiamy.

Natomiast w piątym tomie, czyli W zasadzie niegroźna, autor znów porywa czytelnika w wir absurdalnych wydarzeń i niemniej zwariowanych teorii. Artur krąży po wszechświecie szukając swojego miejsca, po tym jak Fenchurch zaginęła w hiperprzestrzeni. Na dodatek ciągle ma wrażenie, że przebywa nie w tym z równoległych światów, w którym powinien. W końcu zostaje mistrzem robienia kanapek na pewnej bardzo zacofanej technologicznie planecie, gdzie odnajduje go Trillan. Przywozi ze sobą dość nieoczekiwaną niespodziankę, a mianowicie ich córkę, po czym odlatuje. Jakby tego było mało, niedługo później Artur dostaje paczkę od Forda Prefecta, która wprowadzi w życie Ziemianina jeszcze większe łopoty... Chwilami w tych wszystkich zwariowanych wydarzeń może być trudno się połapać, zrozumieć co jest rzeczywiste, a co urojone. Nie ma się co tym jednak przejmować, ponieważ często kilka stron dalej, znów mamy kolejne niesamowite wydarzenia, które potrafią mocno namieszać w głowie. I znów niczego nie można być pewnym, co takiego autor za chwilę wymyśli i czym nas zaskoczy.

"Trylogia" Autostopem przez galaktykę przekonała mnie do siebie, choć nie od razu. Musiałem dwukrotnie przeczytać pierwszy tom, żeby humor jaki Douglas Adams w niej zawarł do mnie przemówił. A później poszło już z górki. Szybkie tempo, mnóstwo zwariowanych przygód, zabawnych sytuacji, czy ogólnie parodiowania wszystkiego, co sztandarowe w science-fiction, spowodowało, że jest to jedna z moich ulubionych serii. Lekka, przyjemna, niewymagająca wielkiego skupienia, a dostarczająca mnóstwa śmiechu i dużej dawki absurdu.

Cześć, i dzięki za ryby. W zasadzie niegroźna to ostatnie dwa tomy "trylogii" Douglasa Adamsa. Ponownie bardzo dobrze bawiłem się przy tej książce - z żartów, zabawnych i absurdalnych sytuacji oraz niezwykle celnego komentowania i przejaskrawiania rzeczywistości przez autora. Cała "trylogia" to pozycja obowiązkowa dla każdego fana science-fiction!

Ocena: 4+/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć