Naturalista
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.09 / 5.00
liczba ocen: 20535
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.20 zł
-17% 26.40 zł
26.90 zł
27.19 zł
Pozostałe księgarnie
27.19 zł
30.39 zł
31.99 zł
Opis:

Jeśli po "Blair Witch Project" podejrzliwie zerkaliście na lasy, po "Naturaliście" więcej do żadnego nie wejdziecie.

Profesor biologii obliczeniowej Theo Cray widzi prawidłowości tam, gdzie inni widzą chaos. Pewnego dnia w lasach Montany zostają znalezione zmasakrowane zwłoki byłej studentki profesora. Wkrótce okazuje się, że ofiar jest więcej, a jedynym podejrzanym policji jest... niedźwiedź grizzly. Względnie sam profesor Cray. Mężczyzna postanawia więc wykorzystać całą swoją wiedzę i zawodową skrupulatność, żeby znaleźć zabójcę. Czerpie z biologii, antropologii, botaniki, statystyki i algorytmów komputerowych, aby zlokalizować kolejne ciała. Czy wykaże się większym sprytem niż jego przeciwnik, zanim sam stanie się ofiarą?

 

Recenzje blogerów
Theo Cray jest naukowcem i profesorem uniwersyteckim. Zajmuje się specyficznymi aspektami biologii przy wykorzystaniu najnowocześniejszych technik komputerowych. To nowa dyscyplina nauki i mało znana, ale coraz istotniejsza we współczesnym świecie. Pewne cechy osobowości naukowca są bardzo przydatne w jego dziedzinie. Jest do bólu logiczny i metodyczny, jego umysł działa jak komputer, a przy tym jego umiejętności społeczne są na niezbyt wysokim poziomie. Może dlatego właśnie bada żaby.

Przypadkiem okazuje się, że niedaleko terenu jego badań została zamordowana znana mu osoba. Jego dawna studentka, a obecnie przygotowująca się do doktoratu dwudziestopięciolatka o imieniu Juniper. Początkowo profesor Theo Cray jest nawet podejrzanym w tej sprawie. Jednak wkrótce okazuje się, że Juniper zginęła od pazurów agresywnego niedźwiedzia. Wszystko w tej sprawie wydaje się oczywiste, tylko Theo ma wątpliwości. Cechy jego osobowości nie pozwalają mu zapomnieć o sprawie i przejść do porządku dziennego nad pewnymi niekonsekwencjami tej sprawy

Theo Cray nie jest tak szczególną postacią jak detektyw Monk ze znanego serialu, aczkolwiek pewne cechy jego osobowości każą mu czasem postępować wbrew temu, co zrobiłby tzw. rozsądny człowiek. Jednocześnie, jako wybitnie inteligentny i metodyczny naukowiec, zdaje sobie sprawę z ryzyka, które podejmuje, a które chwilami jest zbyt duże. Postać głównego bohatera i jego monolog wewnętrzny to jeden z największych atutów tej powieści. Jednocześnie nie przypomina on w żadnym aspekcie superbohatera, żaden z niego Rambo, więc gdy dochodzi do konfrontacji, zwykle wychodzi z niej mniej lub bardziej poszkodowany. Nie jest to klasyczny kryminał, a raczej utwór utrzymany w poetyce podobnej jak serial “Criminal Minds”. Warto przeczytać.

Ocena: 6/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Naturalista to książka, na którą miałam ochotę z jednego głównego powodu – co nieco przypominała mi w zarysie fabuły Relikt autorstwa mojego ulubionego duetu pisarskiego, Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Połączenie nauki i dochodzenia w sprawie morderstwa brzmi niezwykle obiecująco, a ja uwielbiam obserwować naukowców w akcji! Dodatkowo nie mogłam nie ulec tej ciekawości, która kazała mi się zastanawiać nad tym, co morduje ludzi. I wierzcie mi, już sam prolog sprawił, że poczułam się mocno zafascynowana tą tajemnicą.

Głównym bohaterem jest profesor bioinformatyki Theo Cray, który staje się jednym z podejrzanych, gdy policja odnajduje zwłoki jego dawnej studentki. Dziewczyna z ogromną pasją studiowała jego prace i zginęła w trakcie prowadzonych przez siebie badań. Choć Theo nie utrzymywał z nią bliższych kontaktów, to mimo wszystko postanawia się dowiedzieć, jak zginęła młoda dziewczyna. Chociaż wydawałoby się, że policja zamknęła śledztwo i ustaliła, że Juniper została zaatakowana przez niedźwiedzia. Profesor Cray jednak nie jest do końca przekonany do tej wersji wydarzeń i rozpoczyna własne śledztwo, które doprowadza go do kolejnych i kolejnych zwłok, a co gorsza, naraża na złość ze strony policji i wystawia na niebezpieczeństwo mordercy – kto wie, co czai się w okolicznych lasach…

Naturalistę czyta się naprawdę przyjemnie, na co w dużej mierze wpływ ma lekkie pióro autora oraz krótkie, aczkolwiek treściwe rozdziały. Andrew Mayne wie, co zrobić, aby nieco namieszać czytelnikowi w głowie, a co więcej, zainteresować go rozwojem wydarzeń. Nie brakuje tutaj dobrego stopniowania napięcia, a tempo akcji jest naprawdę w porządku – momentami serce podchodzi nam do gardła i to z różnych powodów. Chwilami są tutaj sceny wycięte jakby z dreszczowca – dziwne bagna, zwłoki i poczucie, że ktoś cię obserwuje… I zaufajcie mi, jest to opisane w taki sposób, że tego typu wrażenia udzielają się również czytelnikowi. U boku Craya próbuje on rozwikłać tajemniczą zagadkę ogromnej liczby morderstw, a zabójca już czyha na kolejną ofiarę.

Przyznaję, że cały ten urok lasów (choć autor zabierał nas tam głównie po to, żeby odnaleźć kolejne zwłoki), jezior oraz urokliwych małych miasteczek była urzekająca. To naprawdę dobry wybór na opisanie brutalnej historii o szalonym mordercy, którego tożsamości nie znamy. Nie mamy pewności, czy jest człowiek, czy może dziwnym tworem zamieszkującym lasy. I choć do pewnego momentu czułam się tym naprawdę zafascynowana, to gdy w końcu poczułam pewność, z czym mamy do czynienia, poczułam lekkie rozczarowanie. Liczyłam na coś bardziej oryginalnego, coś niepowtarzalnego albo chociaż mniej schematycznego, aczkolwiek i tak w ogólnym rozrachunku książka wypada dobrze.

Spodobała mi się kreacja profesora Claya, choć trzeba przyznać, że jest to ten typ, który ma dar do pakowania się w kłopoty. Co więcej, robi to z czystą premedytacją, ale tak czy siak dąży do wyznaczonego sobie celu. Chce odnaleźć mordercę, bo widzi, że policja całkowicie lekceważy to, co się dzieje. Pozostali bohaterowie są tacy bardzo typowi w całej historii, aczkolwiek dobrze odgrywają swoje role. Powieść ta w dużej mierze wygrywa klimatem i świetnym stylem Mayne’a, ale nie mogę napisać złego słowa o fabule – jest przemyślana, logiczna i wciągająca, aczkolwiek muszę przyznać, że nieco powtarzalna. Mimo tego z lektury tej historii można czerpać sporą przyjemność.

Naturalista to dobra pozycja, której warto dać szansę. Idealna dla fanów thrillerów, w których pojawia się lekki element nauki, a także mroczna tajemnica związana z popełnianymi morderstwami. Poczynania głównego bohatera śledzi się z przyjemnością, a dodatkowo jest to jedna z tych książek, przy których nie patrzy się na upływ czasu. Myślę, że mogę ją spokojnie polecić fanom Aloysiusa Pendergasta, choć Theo Cray musi się jeszcze sporo napracować, żeby go dogonić. To taka lżejsza wersja duetu Preston & Child, która z pewnością znajdzie swoich zwolenników. Dla klimatu warto!

Ocena: 4+/6
©BookeaterReality
Lasy skrywają wiele tajemnic. Od wieków wzbudzają strach, otaczają człowieka pełną grozy atmosferą. Są świadkami wypadków, morderstw, drzewa obserwują makabryczne momenty. Czy można sprawić, aby przemówiły i zdradziły swoje sekrety?

Theo Cray jest profesorem bioinformatyki. To człowiek o dość specyficznym sposobie bycia, niezbyt obeznany w kontaktach międzyludzkich. Swoją uwagę skupia przede wszystkim na pracy, będącej zarazem jego wielką pasją. Jedna historia sprawia, że całe życie Craya kompletnie się zmienia. W lesie natrafiono na zwłoki młodej kobiety, która okazuje się być byłą studentką profesora, Juniper Parsons. Ciało zostało dosłownie zmasakrowane, więc trudno poznać konkretne przyczyny śmierci. Policja zaczyna podejrzewać, iż to właśnie Theo ma coś wspólnego ze zbrodnią. Aresztują mężczyznę, ale finalnie wypuszczają na wolność — nie mają żadnych dowodów. Śledczy za winnego brutalnej napaści uznają po prostu niedźwiedzia grizzly. Ot, nieszczęśliwy w skutkach wypadek. Jednak Theo dostrzega siatkę powiązań, angażuje się w poszukiwanie prawdziwego mordercy. O swoich domniemaniach informuje policję, lecz zostaje zignorowany. Według nich, ślady na ciele Juniper wskazują na atak zwierzęcia, więc sprawę należy zamknąć. Cray łatwo się nie poddaje. Postanawia samodzielnie rozwikłać zagadkę, a jego teoria prowadzi do kolejnych zwłok. Winnym jest, przypuszczalnie, seryjny zabójca, działający schematycznie, ale ciągle nieuchwytny. Czy Theo odkryje całą prawdę?

Razem z jesienią przychodzi następny thriller. Teraz już można oddać się atmosferze grozy, która towarzyszy tego typu książkom. Mój wybór padł na Naturalistę, czyli powieść posiadającą fascynujący tytuł oraz intrygującą okładkę. Przekonała mnie ta enigmatyczna otoczka, nie za bardzo wiedziałam, czego mogę spodziewać się po lekturze. Podeszłam do niej bez zbędnych oczekiwań lub uprzedzeń. I przyznaję, że napisanie recenzji powoduje mi pewnego rodzaju kłopot, gdyż z jednej strony, cała historia brzmi trochę wtórnie, ale z drugiej, sprawiła mi przyjemność. W kwestiach czysto technicznych da się zarzucić autorowi kilka rzeczy (o nich za chwilę), lecz wydaje mi się, iż w ogólnym rozrachunku to radość z czytania chyba najlepiej świadczy o danej pozycji. Zwłaszcza w sytuacji, gdy chcemy odpocząć od codziennych wydarzeń, skupić uwagę na czymś, co istnieje poza nami. A do tego Naturalista nadaje się świetnie.

Bardzo odpowiada mi styl Mayne’a. Całkiem prosty. Sporo naukowych ciekawostek, w końcu sam pisarz wyznał, że to jego wielka pasja. Dlatego czuć, iż wybór tematyki nie był przypadkowy. Jednocześnie, muszę przyznać, nie jestem w stanie określić liczby faktów — spotkałam się z opiniami, że autor nie zamieszczał sprawdzonych informacji. Uznajmy to za zachętę do poszukiwań, jeśli kogoś interesuje biologia i dziedziny poboczne. Chętnie też dowiem się, czy zarzuty pewnych osób są słuszne, więc dajcie znać, jeżeli coś o tym wiecie! W każdym razie, Mayne (a raczej jego bohater) brzmi tak, iż trudno byłoby mu nie uwierzyć.

Moje laboratorium wygląda jak kolekcja sroczych trofeów. Niektóre przedmioty przydają się od razu, użyteczność innych objawia się dopiero po pewnym czasie. Osobliwe dziurki w kokonie gąsienicy, na które się natknąłem, pomogły mi wyjaśnić, dlaczego kwiaty chętnie rosną w jednym miejscu, za to w drugim — zaledwie kilkaset metrów dalej, za wzniesieniem — już niekoniecznie. Znajomy entomolog rozpoznał w nich otwory drążone przez termity. Gąsienice i terminy nie są wprawdzie wrogami, lecz w tym przypadku, ilekroć gąsienica uprzędła kokon na gałęzi drzewa, termit należący do pewnego konkretnego gatunku przewiercał dziurki w je maleńkim domu i wpuszczał do środka szkodliwe pasożyty. Gąsienica zdychała, nie doczekawszy kolejnego stadium, w którym machałaby skrzydełkami i roznosiła pyłek.

Całość nie zawsze trzyma w napięciu, choć zakończenie może w jakimś stopniu zaskoczyć. W trakcie czytania natrafiamy na różnorakie wskazówki, ale często zapędzają w róg labiryntu, wracamy do punktu wyjścia. Zdecydowanie znajdzie się parę momentów, gdy da się porządnie pogłówkować. Natomiast muszę zwrócić konkretniejszą uwagę na wspominaną przeze mnie atmosferę. Gęstą, niepokojącą. Andrew Mayne to mistrz sugestywnych opisów, przenoszących nas w sam środek groźnego lasu. I widać to już od pierwszych stron, jak jedna z postaci szuka swojego chłopaka, a natyka się tylko na jego but…

I w końcu, ten, który budzi najwięcej emocji! Czyli główny bohater. Można go albo kochać, albo nienawidzić. Człowiek o trudnym charakterze, zakochany w swej pracy. Przypomina mi nieco Adriena Monka z popularnego niegdyś serialu. Chyba dlatego szczerze polubiłam Craya, bije od niego pewien rodzaj dziwnej aury. Chociaż trzeba przyznać, wszystko mu idzie gładko. Każde przeczucie okazuje się tym słusznym, absolutny geniusz! Chciałabym, aby autor podrzucił mu trochę kłód pod nogi, pokomplikował sprawę. Żywię nadzieję, że w przyszłości zostanie to naprawione, bo Theo ma potencjał. Zaznaczam, jeszcze się z nim nie żegnamy, ponieważ powieść należy do cyklu. Przed Andrew sporo pracy, niech nie zawiedzie!

Naturalista jest naprawdę specyficzną książką i dobrze rozumiem, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli lubicie thrillery o dość prostej budowie, ale jednocześnie wciągające, to publikacja Andrew Mayne’a powinna Wam się spodobać. Wszakże nie wszyscy musimy zawsze mieć ochotę na skomplikowane fabuły. W marcu ukazał się drugi tom serii, noszący tytuł Looking Glass<. Myślę, iż już niedługo dotrze do Polski, a sama chętnie po niego sięgnę. Przepadam za głównym bohaterem, z przyjemnością rozwiążę z nim kolejne zagadki. Autor może jeszcze dużo zaoferować, trzymam kciuki!

Historia nauki zna wiele przypadków ludzi, którzy musieli wykroczyć poza ramy tego, co społecznie akceptowalne. Dążyć do zrozumienia reguł rządzących ludzkim ciałem, rzymski medyk Galen i geniusz renesansu Leonardo da Vinci musieli uciekać się do wykopywania zwłok z grobów. Dzięki swym odkryciom, dokonanym na drodze notorycznego naruszania zasad, ocalili wiele istnień. Tłumaczę sobie, że mi również zależy na życiu innych i nie chodzi wyłącznie o udowodnienie, że miałem rację. Na wolności grasuje morderca, a ludzie zgromadzeni w sali, z której przed chwilą wyszedłem, nie dostrzegają tego, co oczywiste. Muszę się przygotować psychicznie na to, co chcę zrobić. Jeśli będę zbyt dużo o tym myślał, nie znajdę w sobie odwagi.

Ocena: 3+/6

©Majuskuła
Decyzja o przeczytaniu Naturalisty była podjęta bardzo spontanicznie. Nigdy wcześniej o tej książce nie słyszałam, polska premiera mnie zaskoczyła, ale coś takiego jest w opisie tej historii, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Tu mnie macie. Zwykle nie wiem nic o pozycjach, na które się decyduję. Tym razem jednak przeczytałam wszystko, co o Naturaliście postanowiło zdradzić wydawnictwo i uznałam, że to jest to, czego w tym momencie bardzo potrzebuję. Ostatnio, kiedy miałam ochotę na dobry kryminał, natrafiłam na Pochłaniacza i rozczarowałam się tak mocno, że mało brakowało, a nigdy więcej nie sięgnęłabym po ten gatunek. Możecie się jednak domyślić, że Andrew Mayne przywrócił mi wiarę w pisarzy książek tego typu.

Theo Cray jest profesorem bioinformatyki. Nigdy się nie spodziewał, że celem nalotu policyjnego pod hotelem, w którym się zatrzymał, jest on sam. Zatrzymany przez śledczych odpowiada im na wszystkie pytania wciąż zastanawiając się, co ma wspólnego z tajemniczą sprawą, o której nikt mu nie chce za dużo opowiedzieć. Kiedy policja oczyszcza go z zarzutu morderstwa jego byłej studentki mężczyzna nie może pojąć, że wyspecjalizowane służby są w stanie uwierzyć, iż sprawcą brutalnej napaści może być niedźwiedź grizzly. Theo niejednokrotnie słyszał, że jego mózg pracuje inaczej, niż zwykłego człowieka, więc od razu dostrzega nieprawidłowości i postanawia poinformować o nich policjantów. Nikt jednak nie chce wziąć jego słów na poważnie, a Cray ma dziwne przeczucie, że Juniper Parsons nie była pierwszą ofiarą tego typu.

Pierwszym, co zaskoczyło mnie w Naturaliście był fakt, jak szybko udało mi się wciągnąć w całą tę historię. Nie jest dla mnie tajemnicą, za sprawą czego - a właściwie kogo - było to możliwe. Profesor Theo Cray jest właścicielem takiego charakteru, który ja u postaci literackich i filmowych wręcz uwielbiam. Geniusz, dla którego ludzie dookoła nie są kwestią istotną. Wzorowany był prawdopodobnie na Sherlocku Holmesie czy Gregorym House, czyli moich dwóch ulubieńcach. Sporo teraz takich głównych bohaterów na rynku czytelniczym, jednak nie przeszkadza mi to, bo właśnie przy nich odnajduję się najlepiej w książkach. Theo równocześnie wyróżnia się na ich tle swojego rodzaju skromnością, której na próżno szukać w socjopatach. Powiedzieć, że go polubiłam, to jakby nie powiedzieć nic. Podbił moje serce swoją osobą i wciąż wyobrażam go sobie jako podstarzałego mężczyznę w kitlu i okularach, chociaż autor podkreślił, że mężczyzna jest niewiele starszy od studentów, których uczy.

Przyroda cały czas tam jest, nawet jeśli jej nie zauważasz.

Sprawa zabójstwa Juniper szybko się rozwija i ewoluuje. Ciekawa byłam tego, kto zabija i w jakim celu właściwie to robi tak mocno, że siedziałam z Naturalistą do północy, chociaż ledwo miałam siłę trzymać oczy otwarte. Wspomnieć też muszę o tym, że gdy w nocy odezwał się mój pęcherz - bycie w ciąży nie jest zbyt przyjemne - to musiałam budzić narzeczonego. Nie byłam w stanie wstać z łóżka sama, paraliżował mnie strach. Fakt, że z każdej strony otacza mnie las wcale nie pomagał. Realizm Naturalisty sprawił, że zamiast spać podskakiwałam na każdy odgłos i ruch w domu. Do tej pory mam sobie za złe, że nie zaczęłam lektury rano, żeby do wieczora mieć ją już za sobą.

Chociaż niektóre kwestie można tutaj przewidzieć - niekompetencję policji, wytrwałość Craya - to znalezienie mordercy wcale nie było łatwe. Nie wiem, czy jakikolwiek czytelnik był w stanie wskazać winnego. Autorzy kryminałów zwykle machają nam sprawcą przed nosem, żebyśmy później mieli sobie za złe, że go nie zauważyliśmy. Andrew Mayne zerwał z tym zabiegiem. Tutaj żeby szybciej niż Theo domyślić się, kto jest winny, trzeba mocno ruszyć głową, połączyć wszystkie fakty i zejść z utartej przez pisarzy ścieżki. Naturalista do samego końca naszpikowany jest niepewnością i im głębiej w las - wybaczcie żarcik - tym atmosfera się nawarstwia i można ją kroić nożem. Jeśli dodamy do tego sporą dawkę naukowych faktów naprawdę nie sposób się od tej historii oderwać.

Człowiek przestaje być ofiarą, kiedy zaczyna myśleć jak zabójca.

Chciałabym wziąć do ręki kontynuację tej serii. Ciekawa jestem, co Andrew Mayne ma jeszcze do zaoferowania. Pierwszy tom mógłby spokojnie być jednotomową opowieścią, chociaż cieszę się, że Theo Cray nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, bo ma potencjał i może nam wiele zaoferować. Podobnie jest z autorem, którego styl pisania jest idealny dla tego gatunku. Lekki, wciągający. Mam nadzieję, że jego inne książki również pojawią się na polskim rynku, bo trochę ich napisał, a ja najchętniej przeczytałabym wszystkie. Już teraz, od razu.

Ocena: 5/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć