Kręgi
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.83 / 5.00
liczba ocen: 232
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
-40% 19.19 zł
Opis:

Mężczyźni. Nie wyglądali na potwory. Ten z prawej był niski i pulchny, o jowialnej twarzy. Środkowy był wyższy, ale znacznie starszy. Po lewej stał najmłodszy, z brzuszkiem rysującym się pod dresową bluzą. Może nie jest tak źle? Może chcieli tylko ponapawać się trochę jej strachem? Zażartować?

Nie. W ich oczach było coś, co odbierało nadzieję.

W warszawskim parku zostaje znalezione ciało nastolatki. Młoda dziewczyna ma odcięte dłonie. Rusza policyjne śledztwo.

W tym samym czasie wyrzucony z policji Bartosz Konecki, dorabiający jako prywatny detektyw, dostaje zlecenie: ma śledzić młodą aktorkę. Odkrywa, że dziewczyna stara się zebrać informacje na temat brutalnego morderstwa sprzed lat. Morderstwa, które do złudzenia przypomina niedawną zbrodnię na nastolatce.

Czy za zbrodniami stoi ta sama osoba?

Jaki związek ze sprawą ma kobieta, którą kazano mu śledzić?

Czy samotny detektyw będzie szybszy niż policja?

I czy powstrzyma zło, które zatacza coraz szersze kręgi?

Kręgi od Zbigniew Zborowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
CYTATY:
Życie niesie ze sobą różne sytuacje. Są takie, których nie sposób udźwignąć.
Recenzje blogerów
Rzadko zdarza się, że sięgam po książki, które są częścią jakiejś serii, a zarazem nie są jej pierwszym tomem. Zwykle staram się czytać cykle w kolejności. 5 września 2018 roku, swoją premierę miała najnowsza powieść kryminalna Zbigniewa Zborowskiego, zatytułowna Kręgi. Dla niej postanowiłam zrobić wyjątek. Książka jest kontynuacją losów głównego bohatera Skazy - Bartosza Koneckiego.

Historia toczy się dwutorowo. Poza wspomnianym Bartoszem Koneckim, poznajemy również ambitnego policjanta Puchałę. W tym celu autor przenosi nas do lat dziewięćdziesiątych, kiedy to zamordowana została Krystyna Talko. Nietrudno się domyślić, że oba wątki są ze sobą ściśle powiązane i w dalszej części książki łączą się w całość.

Zbigniew Zborowski wykreował w moim mniemaniu bardzo ciekawych bohaterów. Bezkompromisowy Zacharewicz, dociekliwy, aczkolwiek ciapowaty Konecki, czy jedyny w swoim rodzaju ksiądz Tomasz (oj można się z niego pośmiać) - każdy z nich posiada odmienne cechy i wnosi ze sobą to "coś" do książki. Dzięki stworzeniu interesującej, bardzo realistycznej historii, książkę czyta się błyskawicznie. To naprawdę świetnie skonstruowany kryminał, osadzony w warszawskiej rzeczywistości. Nie mam się do czego przyczepić, może jedynie do samej siebie, o to, że wcześniej nie dane było mi przeczytać Skazy. Kręgi jednak można czytać niezależnie. Nie odczułam braku znajomości poprzedniej części.

Dla mnie ogromnym plusem było osadzenie wielu wątków na warszawskiej Pradze. Miło jest czytać o miejscach, które się doskonale zna. Tym bardziej, jak się pochodzi z tamtych okolic. Polecam.

Ocena: 5+/6
©Kasia i Książki
Na okładkę nie zwróciłam kompletnie uwagi podczas podjęcia decyzji o jej przeczytaniu. Teraz, gry na nią patrzę, to nawet mi się podoba. Kolory są dobrze skomponowane i pasują do siebie. Widzimy w górnym prawym rogu jakąś dziewczynę, a może nastolatkę? Ciężko stwierdzić. Z lewej strony widzimy połowę mężczyzny, który zajmuje połowę szaty graficznej. Jest i rewolwer. Może być niebezpiecznie, ekscytująco... ale o tym dowiemy się gdy zaczniemy czytać książę.

Z kolei przechodząc do autora, wspomnę raz jeszcze, że to moje pierwsze spotkanie ze Zbigniewem Zborowskim. Już dawno temu obiło mi się o uszy to nazwisko, jakieś książki, ale jak to ja, mając milion pięćset innych lektur na półkach, ciężko było wybrać się w ostatnim czasie do biblioteki i akurat przypomnienie sobie, że te książkę, tego autora miałam chęć przeczytać. Słowem wtrącenia tak dawno nie byłam w bibliotece po to, by pożyczyć książkę, że aż wstyd się przyznać...
Zachęcona przez Dominikę Smoleń, skusiłam się na Kręgi i przyznam, że nie jestem do końca usatysfakcjonowana. Dlaczego? Otóż sam styl był dla mnie ciężki. Może to dlatego, że czytałam tę książkę bardzo wczas i jeszcze mój organizm marzył i skupiał się na cieple, którego w busie było brak, a po pracy zmęczenie dawało znać o sobie dosyć mocno... Niemniej jednak ciężko czytało mi się te lekturę. Myślałam, że dam się wciągnąć już od pierwszej strony, ale niestety tak się nie stało. Są gusta i guściki, ale niestety ta książka nie porwała mnie, a wręcz często ją chowałam do plecaka, bo musiałam robić sobie przerwy w czytaniu. Po prostu styl, jakim autor się posługuje do mnie nie trafia. I coś czuję, że na tej książce moja przygoda z Panem Zborowskim może się zakończyć... Nie chcę się zmuszać do następnej lektury, więc nie wiem, co by to musiało być, żeby mnie przekonało do ponownego sięgnięcia.
Napotykałam pewnego rodzaju blokadę, która po prostu nie pozwalała mi iść dalej na przód i utrudniało wszystko pozostałe. Czyta się dość szybko, jak na opory, które jak miałam. Pisarz nie posługuje się trudnymi słowami, więc ze zrozumieniem problemu mieć nie będziecie. Wiem, że jest wielu fanów autora i ciesze się, że Wam się podoba, ale mnie niestety to pióro nie ujęło. Jednak jestem w stanie polecić Wam tę lekturę, bo czuję, że mogłaby Wam ta pozycja przypaść do gustu.

O bohaterach mogłabym powiedzieć w ogóle i szczególe. Szczegóły sobie odpuszczę, bo było trochę tych postaci, każdy oczywiście inny i to jest na plus dla Pisarza. Stworzył postacie z krwi i kości z czego jestem zadowolona, a sam Pan Zbigniew powinien być dumny.
Osoby, z jakimi się spotkacie w recenzowanej lekturze będę przeróżne, ale każda z nich będzie warta uwagi i przemyślenia. Niecodziennie trafia się na tak dobrze wykreowane charaktery. Jednak w moim mniemaniu było ich za dużo i trochę się gubiłam.
Znów możecie powiedzieć, że to moje widzimisię. Ale ja się poniekąd gubiłam przez tych bohaterów. Traciłam rezon i nie wiedziałam o kim czytam... Co więcej, należy zwracać uwagę na daty, jakie pojawiają się w lekturze. Każdy nowy rozdział zaczyna się teraźniejszością lub przeszłością, więc jest to ważne by czasowo chronologicznie się nie zgubić.
Reasumując nie mam jednego ulubionego bohatera w tej lekturze, ani tego znienawidzonego. Po prostu nie wywarli na mnie większego wrażenia, aczkolwiek byli mocno dopracowanymi postaciami co niewątpliwie jest dużym plusem.

Akcja jest wartka i dynamiczna. Jestem pewna, że nudzić się nie będziecie czytając tego grubaska. To jest dość ważne, bo jeśli miałoby być nudne, to uwierzcie mi - nie skończylibyście tej książki chyba nigdy.
Sam pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Żałuję, że nie mogłam wpasować się w język, jakim posługiwał się autor. Gdybym go polubiła i nie miała blokad, z pewnością czerpałabym same przyjemności z każdej kolejnej stronicy. Bo tak jak mówię, pomysł na powieść był świetny, dobrze zrealizowany od samego początku do samego końca.
Intrygujące sceny brutalnych morderstw, krew, trupy - tego nie zabraknie. Jednak wiele spraw owianych jednym wielkim znakiem zapytania powoduje, że aż korci nas, by dowiedzieć się jak najszybciej co tak naprawdę się wydarzyło? Kto stoi za tymi wszystkimi zbrodniami?

Emocji niestety nie poczułam, ale to z racji języka, w tym przypadku jedno wykluczyło drugie. Jednak mimo wszystko poczujecie nutkę ciekawości. Jest tutaj dużo szachrajstwa więc musicie mieć oczy dookoła głowy i świeży umysł, by postarać się rozwikłać zagadkę. A nie jest to łatwe, uwierzcie mi...
Jest to drugi tom, ale nie ma jakiegoś odczuwalnego braku informacji czy wydarzeń, nie czuć tego niedosytu, więc możecie bez znajomości poprzedniej części czytać Kręgi.

Chciałabym, byście zastanowili się, czy macie ochotę na ten kryminał. Jak najbardziej polecam wszystkim tym, którzy czytali lektury Zborowskiego i lubią je, ta z pewnością przypadnie wam do gustu. Ja niestety miałam trudności z wciągnięciem się i szło mi nieco opornie, jednak ukazanie Warszawy i wielowątkowej fabuły sprawiło, że jakoś tam było mi lżej i książka w pewnym stopniu przypadła mi do gustu. Nie wiem, czy gdybym miała decydować się raz jeszcze - czy bym brała w ciemno.
Myślę również, że ci, którzy nie czytali innych lektur Zbigniewa Zborowskiego mogą śmiało sięgnąć po ten egzemplarz i spróbować, z czym to się je. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu bardziej niż mnie i nie będziecie kręcić nosem jak ja.

Ocena: 3/6
©Tylko magia słowa
Z jednej strony szaleje i dodaje już trzeci tekst w tak krótkim czasie po naprawdę długiej przerwie. Z drugiej, mam wrażenie, że oduczyłam się pisać długie teksty. Może to kwestia czasu aż wrócę do dłuższych wypowiedzi. A może po prostu tak ma być, krótko i konkretnie.

W Warszawskim parku zostaje odnalezione ciało nastolatki pozbawionej dłoni. Policja wszczyna śledztwo. W tym samym czacie były policjant Bartosz Konecki, który założył własne biuro detektywistyczne dostaje zlecenie - śledzenie młodej aktorki. Kobieta interesuje się brutalną zbrodnią sprzed lat. Zbrodnią, która przypomina tę niedawno popełnioną w parku. Czy te dwie sprawy coś łączy?

Opis tej książki bardzo przypadł mi do gustu. Czułam, że może być czymś co mnie zainteresuje, więc bez wahania po nią sięgnęłam. Nazwiska autora nie kojarzyłam, przyznaje bez bicia. Dopiero w połowie lektury w głowie zaświtała mi myśl, że to może być kolejny tom jakiejś serii. Jak się okazuje, pierwszy czeka na mojej półce już około pół roku. Wstyd dziewczyno, wstyd.

Główny bohater szybko przypadł mi do gustu. Lubię bohaterów z przeszłością, którzy nie są idealni. To miła odmiana po samych wyidealizowanych lalusiach. Koncecki zdecydowanie jest mężczyzną z krwi i kości. Nie tylko w swojej historii ale i postępowaniu - bohaterski, impulsywny, momentami gentelman. Zdecydowanie tym mnie kupił.

Zgadzam się z opiniami, że książka nie powala na samym początku. Choć pomysł jest bardzo ciekawy, chwile zajęło mi wciągnięcie się w tę historię. A nawet i wtedy gdy byłam już zaciekawiona, nie miałam wypieków na twarzy w czasie lektury. Było fajnie, ale bez większego zaskoczenia. Niektóre momenty, dosłownie chwilowe, podnosiły moje zaangażowanie i po chwili znów było spokojnie.

Bardzo spodobał mi się pomysł przeplatania teraźniejszości z przeszłością. No i oczywiście oddanie narracji wielu bohaterom. Zawsze powtarzam, że to świetny sposób na poznanie lepiej bohaterów i samej sytuacji. Właściwie każda książka, która wykorzystuje ten prosty trick ma u mnie murowanego plusa. Mimo to, głównym bohaterem Kręgów jest Konecki, pozostali bohaterowie będący narratorami tworzą tylko tło.

Nie doszukałam się w tej książce niczego wow, ale też nie wynudziłam się. To raczej jedna z tych historii, które są świetnym i niezobowiązującym przerywnikiem wśród bardziej wymagających pozycji. Komuś kto szuka zaskakującej i wciągającej od pierwszych stron historii, raczej tę książkę odradzam. Jednak dla kogoś kto szuka lekkiej ale kryminalnej opowieści, ta pozycja powinna być idealnym wyborem.

Ocena: 4/6
©Ciekawy cytat o książkach
Czy ja już kiedyś pisałam, że coraz rzadziej sięgam po kryminały? Nie dlatego, że przestałam je lubić, ale dlatego, że coraz mniej mnie zaskakują. To taki rodzaj literatury, w którym wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, logiczne i bardzo dobrze skoordynowane. Nie może być mowy o utracie kontroli nad wydarzeniami czy bohaterami, bo jak się coś w jednym miejscu „rozlezie”, to później ciężko to ze sobą zszyć, a kończy się tym, że uważny czytelnik dostrzeże nieścisłości. Do pisania kryminałów trzeba mieć dryg, a nie każdy go ma. Pewnie właśnie dlatego nigdy nie sięgnęłam po pierwszą część cyklu o Bartoszu Koneckim, bohaterze kryminałów Zbigniewa Zborowskiego. Miałam obawy co do tego, czy kolejne nazwisko w „panteonie” polskich kryminalistów jest w stanie cokolwiek zmienić w moich odczuciach. Ominęłam Skazę, ale wiedziona przeczuciem i dobrymi opiniami na temat pióra autora, obok Kręgów – drugiej części cyklu – nie mogłam przejść obojętnie. Na szczęście brak znajomości początkowych przygód Koneckiego wcale nie zepsuł mi lektury.

Zbigniew Zborowski zabiera nas w podróż po Warszawie. Nie mam na myśli tutaj jedynie podróży w rozumieniu przestrzeni, ale także – a może przede wszystkim – podróż w czasie, bowiem akcję Kręgów autor oparł na dwóch płaszczyznach czasowych: teraźniejszej oraz początku lat dziewięćdziesiątych. Już sam ten fakt stanowi dla mnie duży plus. Nie wiem dlaczego, ale powieści, które są temporalnie podzielone, częściej przypadają mi do gustu. Wiem, że nie dla wszystkich stanowi to atut, jednak mnie po prostu bardzo dobrze czyta się takie teksty. Drugi duży plus przyznałam autorowi za pomysł na fabułę. Zborowski zaczyna z tak zwanej „grubej rury”, serwując czytelnikowi gęsią skórkę już od pierwszych stron. Później jest równie dobrze, choć czasami mogłoby być krócej. Momentami odnosiłam wrażenie, że czytam dwukrotnie to samo, a można było spokojnie tego uniknąć, skracając niektóre fragmenty. Jednak nie uwierało mnie to na tyle, by nie dać porwać się śledztwu.

Zaczynamy od tego, że w parku zostaje znalezione ciało nastolatki. Sposób, w jaki obszedł się z nią zabójca, do złudzenia przypomina sprawę sprzed wielu lat. Co prawda winny został ukarany, aczkolwiek pojawiają się nowe wątki, które Konecki – z racji swojego dobrego detektywistycznego (czy też policyjnego) nosa – szybko próbuje rozwikłać. Odstawiając powoli wszelkie psychotropy, zaczyna prowadzić śledztwo, w które tak mocno zostanie uwikłany, że w pewnym momencie sam stanie w centrum wydarzeń. Pisarz serwuje nam bardzo wiele zwrotów akcji, mieszając co chwilę podejrzanych z winnymi. Swoimi delikatnymi sugestiami wodzi czytelnika za nos, wywołując mętlik w głowie. Na szczęście robi to w na tyle wyważony sposób, że nie czułam się zagubiona.

I wreszcie bohater. No cóż. Były policjant z przeszłością, która przyczyniła się do jego wydalenia ze służby, próbujący zabić sumienie i jakikolwiek wewnętrzny głos poprzez zażywanie na akord psychotropów. Zasadniczo dobry człowiek, ale niekoniecznie chcący się z tą swoją dobrocią obnosić. Zamknięty w sobie, w moim wyobrażeniu średnio przystojny (o dziwo!), z brzuszkiem poniżej pasa. Na pewno nie jest typem amanta i za to akurat dziękuję autorowi, bo takowych mam po kokardę. I choć o oryginalności Bartosza Koneckiego trudno mówić, to jakoś się polubiliśmy.

Kręgi, pomimo swoich gabarytów, są lekturą na maksymalnie dwa dni. Wciągają i uzależniają. Ciągłe kluczenie w labiryncie, jakim jest prowadzone przez detektywa śledztwo, nie pozwala odłożyć książki na dłuższy czas. Machlojki, koneksje, kłamstwa, oszustwa, wymuszenia, haracze, biznes, media – mamy tu absolutnie wszystko. Warto sięgnąć po tę książkę, żeby mieć okazję odkryć kolejnego polskiego „kryminalistę” wartego uwagi. Według mnie Zbigniew Zborowski naprawdę z wielką pompą zaznaczył swoją obecność na arenie autorów, którzy kojarzeni są głównie z tym gatunkiem. Mam nadzieję, że utrzyma poziom i kolejna część (bo jakoś tak mam przeczucie, że się pojawi) będzie równie dobra albo i lepsza.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
A może to ja jestem normalny, a świat dokoła zwariował?Rozejrzyj się wokół siebie. Zewsząd otaczają nas bałwochwalcze cielce.Te wszystkie korporacyjne kariery,stanowiska,awanse.Te marki samochodów, odmiany smartfonów. Internetowe społeczności, liczby lajków i komentarzy. Ludzie są gotowi wszystkiemu zaprzedać duszę, byle się w tym unurzać.Zamiast pokory, współczucia i przebaczenia, wybierają nienawiść, chciwość, zazdrość.Uzależniają się już nie tylko od wódki czy automatów do gry, o których wiadomo przecież,że mają wbudowany algorytm obdzierania ze skóry. Uzależniają się nawet od morderczej pracy, lichwiarskich kredytów, chwiejnych opinii innych i coraz gorszych informacji ze świata (...) Kręcimy się w kółko, wpatrzeni w pył pod naszymi stopami. I nawet nie zauważamy,że wysoko w górze świeci słońce.

Jestem w tak ciężkim szoku, że właśnie udało mi się zebrać szczękę z podłogi. Zaczynając Kręgi kojarzyłam nazwisko autora z serii Trzy odbicia w lustrze, nie miałam bladego pojęcia, że Pan Zbigniew pisze kryminały, a już absolutnie nie zdawałam sobie sprawy, że to druga część serii o Bartoszu Koneckim. Co mnie tak zaskoczyło? Zapraszam do recenzji.

Bartosz Konecki to były policjant, który po wyrzuceniu ze służby (chyba było w pierwszej części?), by zarobić na życie prowadzi biuro detektywistyczne. Pewnego dnia dostaje zlecenie na śledzenie "gwiazdki". Od samego początku zlecenie wydaje się być szemrane, ale pieniądze nie śmierdzą i jak się nie ma na spłatę rat, to przecież można działać na granicy prawa, nie do końca legalnie. Raz to przecież nie zawsze. Obiekt, o którym ma zbierać informacje Konecki, szuka informacji o zbrodni popełnionej przed laty na młodej dziewczynie Krystynie Talko, piętnastolatce, która została znaleziona w jednym z warszawskich parków, miała odcięte dłonie.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Konecki śledzi Stokrocką, dochodzi do morderstwa ... dziewczyna ma odcięte dłonie.
Co łączy sprawę sprzed lat z morderstwem popełnionym współcześnie? Czy to zbieg okoliczności, czy może na terenie Warszawy grasuje seryjny morderca, który w ukryciu przeczekał tyle lat? Czy może jest jeszcze inne ogniwo łączące obie sprawy? Kim jest Amelia Stokrocka? Ja Wam niestety nie mogę tego powiedzieć, ale sięgnijcie koniecznie po Kręgi, bo to kawał dobrze napisanego i przemyślanego kryminału. Książka okazała się być na tyle wciągająca, że ja osobiście wstałam dzisiaj o trzeciej nad ranem tylko po to, aby chociaż godzinkę poczytać.

Nie sięgam zbyt często po kryminały, ale tym razem autor mnie tak zaskoczył, że przy najbliższej wizycie w księgarni muszę kupić pierwszą część, bo polubiłam głównego bohatera i spodobał mi się styl pisania autora. Do końca nie wiedziałam kto stoi za tymi morderstwami, a autor tak buduje napięcie, że od książki nie sposób się oderwać. Prowadzenie akcji dwutorowo też okazało się być rewelacyjnym zabiegiem.

Podoba mi się spojrzenie autora na otaczającą rzeczywistość i mam wrażenie, że o autorze usłyszymy jeszcze nie raz, warto zapamiętać to nazwisko. I chociaż książka jest dość obszerna, to nie ma tu miejsca na nudę, na każdej stronie coś się dzieje, a już zakończenie to dla mnie bomba. Jestem zachwycona i oczarowana. Pozostaje mi tylko życzyć Wam miłej lektury, a mnie czeka wypad do księgarni po pierwszą część.
Panu Zbigniewowi mówię: DZIĘKUJĘ i mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane spotkać się z Bartoszem Koneckim.

Ocena: 5+/6
©Biblioteczka u Rudej
Znacie ten stan, kiedy jakaś książka lub film bardzo się Wam podobają, ale nie wiecie, jak w niebanalny sposób polecić dany tytuł rodzinie lub znajomym? Drops właśnie tak ma.

Przyczyn, dla którego bestia budząca się w człowieku zabija, jest wiele. Każda zbrodnia to indywidualna historia i motyw. Co w sytuacji, gdy kilka przyczyn łączy się ze sobą, a drogi niebezpiecznych ludzi splatają się po latach? Dziś zapraszam Wam do lektury recenzji najnowszej powieści Zbigniewa Zborowskiego pt. Kręgi. Mam nadzieję, że moja opinia zachęci Wam do sięgnięcia po tę książkę. Warto. Naprawdę warto.

Bartosz Konecki, którego dobrze znają czytelnicy Skazy, pierwszej części o stołecznym policjancie, próbuje swoich sił jako prywatny detektyw. Pewnego dnia trafia do niego tajemniczy mężczyzna. Żąda od byłego gliniarza, by śledził młodą znaną aktorkę. Konecki nie wie, że podążając tropem gwiazdki, dotrze do śledztwa sprzed lat, a dochodzenie będzie zataczało coraz szersze kręgi – także w jego byłym środowisku pracy. Co łączy brutalne morderstwo nastolatki, budzące niepokój zleceniodawcy Bartosza zachowanie aktorki i zbrodnie sprzed lat? Czy mordu w warszawskim parku dokonał ten sam człowiek, na którego przed lat polował pewien stołeczny oficer? A może ma wiernego, niebezpiecznego naśladowcę? Czy pozornie błahe zlecenie stanie się początkiem powrotu byłego podkomisarza do służby? Na te pytanie znajdziecie odpowiedź, sięgając po Kręgi.

Podobnie jak w Skazie, i w tej części cyklu przeplatały się dwie płaszczyzny czasowe. Autor perfekcyjnie połączył dwa światy, które, im bliżej końca, coraz bardziej się zazębiały. Zbigniew Zborowski uknuł niebanalną wielopoziomową kryminalną intrygę, w którą zamieszani są przedstawiciele kleru, mediów, oświaty i policji. Czy ich drogi się przetną? Jedno jest pewne - nikt nie może się czuć bez winy.

Cieszy mnie, że akcja powieści rozgrywa się w Warszawie. Autor świetnie oddał jej klimat i nie szczędził opisów. Podawał nazwy ulic, dzielnic, dając szansę czytelnikom na odbycie wycieczki śladami bohaterów. Cenię w pisarzach taką dokładność i chęć oddania realiów miejsca akcji. Zbigniew Zborowski ma u mnie duży plus!

Kręgi to gwarancja wciągających opisów i wartkich dialogów. Akcji, która tylko pozornie rozwija się powoli. Niebanalnych bohaterów z krwi i kości, których można równocześnie kochać i nienawidzić. Odwiecznej walki dobra ze złem z bardzo, bardzo cienką granicą.

Szukacie kryminału z wielopłaszczyznową intrygą, śledztwem, które NAPRAWDĘ trzyma w napięciu do ostatniej strony? Powieści, w której nawet ci dobrzy bohaterowie mają coś za uszami i nie są bez skazy? Historii, przez którą nie pójdziecie spać? No to znaleźliście! Lektura Kręgów była dla mnie prawdziwą literacką ucztą. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – mam ochotę na więcej i z niecierpliwością wyglądam kolejnej części serii. Póki co, drugi tom cyklu gorąco polecam!

Ocena: 6/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć