Skaza
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.00 / 5.00
liczba ocen: 1
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-33% 17.90 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
23.54 zł
23.92 zł
24.51 zł
Pozostałe księgarnie
17.94 zł
23.92 zł
23.92 zł
24.22 zł
25.05 zł
25.06 zł
25.42 zł
29.90 zł
Opis:
Są ciała, nie ma zbrodni. Tylko krzyk z przeszłości domaga się prawdy... Mocny, mroczny kryminał. Nowa mistrzowska seria Roberta Małeckiego, autora bestsellerowego cyklu z Markiem Benerem.
 

Zimą 2018 roku ze skutego lodem jeziora obok Chełmży zostają wyciągnięte zwłoki nastolatka. Patolog jest pewien, że śmierć chłopca nastąpiła w wyniku utonięcia. Znamion przestępstwa nie nosi też ciało starszego, bezdomnego mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Oba zgony łączy tylko mroźna noc. To jednak za mało, by rozpocząć śledztwo.
Zdaniem komisarza Bernarda Grossa pytań w obu sprawach jest zdecydowanie więcej niż odpowiedzi. Kiedy zaczyna je zadawać, mieszkańcy niewielkiego miasteczka nabierają wody w usta. Gross wie, że ich milczenie to mur, za którym czają się duchy przeszłości. Jeśli zdoła go przeskoczyć, dowie się, że kluczem do odkrycia prawdy jest wyjaśnienie starej sprawy tajemniczego zaginięcia małżeństwa niejakich Tarasewiczów…

Recenzje blogerów
Robert Małecki – autor trylogii kryminalnej o przygodach dziennikarza Marka Benera – oddaje w nasze ręce nową powieść. Tym razem bohaterem jest komisarz policji Bernard Gross, który po tragicznych przeżyciach rodzinnych przeniósł się do niewielkiego miasta niedaleko Torunia. Cały poprzedni cykl Małeckiego rozgrywał się w Toruniu i jego okolicach, teraz też miejscem akcji jest województwo kujawsko-pomorskie. Co się może dziać w małym mieście? Praca policjanta może być nudna i sprowadzać się do tropienia drobnych złodziejaszków. Tym razem jednak są dwie ofiary. Młody chłopak być może wpadł do jeziora i utonął, zaś starszy mężczyzna zamarzł na łódce. Przypadek?

Komisarz Bernard Gross jest już o krok od zamknięcia sprawy, ale coś jednak mu nie daje spokoju. Intuicja go nie zawodzi. To nie były przypadkowe zgony, a przyczyn należy szukać wiele lat wstecz. Czytelnik nie tylko z zainteresowaniem może śledzić intrygującą historię kryminalną, ale poznaje też życie prywatne bohatera. Skaza to kryminał wciągający i pełen zagadkowych zwrotów akcji. Małecki nie opublikował tyle powieści, co Remigiusz Mróz, którego można nazwać Kraszewskim polskiego kryminału. Jednak wydaje się, że może zagrozić dominacji “mistrza”.

Podobnie jak w debiutanckim cyklu pisarza, tu też mamy zasadniczą akcję oraz wątek dodatkowy, uboczny, ale prawdopodobnie będący spoiwem cyklu. Komisarz Bernard Gross był w przeszłości celem ataku niezidentyfikowanych bandytów. W napadzie ucierpiała jego żona, która od lat jest w stanie wegetatywnym. Policjant zranił jednego z napastników. W tej powieści nie dowiemy się nic więcej, ale jestem dziwnie pewny, że autor wróci jeszcze do tej sprawy w kolejnych tomach.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Wielbicielom kryminałów Robert Małecki dał się poznać z jak najlepszej strony. Toruńska trylogia o dziennikarzu Marku Benerze skradła serca czytelników, a niektórym nawet (patrz: mnie) odebrała spokojny sen. Czy nowy cykl z komisarzem Bernardem Grossem i klimatyczną Chełmżą w tle powtórzy sukces poprzednich powieści?

Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzone zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.

Pod skutą lodem taflą chełmżyńskiego jeziora zostają ujawnione zwłoki nastolatka. Jak się okazuje, to nie jedyny trup w okolicy. Nieopodal miejsca zdarzenia, w przymarzniętej do jeziora łódce, żywot zakończył bezdomny. Choć te dwa zgony na pierwszy rzut oka w żaden sposób się ze sobą nie łączą i według patologów wyglądają na nieszczęśliwy wypadek, intuicja komisarza Bernarda Grossa mówi co innego. To on właśnie, pomimo zmowy milczenia mieszkańców miasteczka i własnych rodzinnych problemów, będzie próbował rozwikłać tajemniczą zagadkę. Czego się dowie? Co odkryje? Czy odnajdzie skazę na życiorysach denatów?

Na nowy cykl kryminalny Roberta Małeckiego czekałam z ogromną niecierpliwością, ale też z niepokojem. Tak bardzo zżyłam się z Markiem Benerem i jego perypetiami (Najgorsze dopiero nadejdzie, Porzuć swój strach, Koszmary zasną ostatnie), że trudno mi było wyobrazić sobie, że ktoś inny nagle zajmuje jego miejsce. Tymczasem już po pierwszych stronach Skazy przepadłam na dobre i jestem w stu procentach pewna, że to nie jest tylko chwilowe zauroczenie. Wykreowany przez autora komisarz Bernard Gross jest bowiem tak dociekliwy, tak profesjonalny i − mimo mrocznej natury − wzbudzający zaufanie, że trudno go od razu nie polubić. Przygotujcie się zatem na same „ochy” i „achy”, bo w tej recenzji nie będę ich szczędzić.

To, co sprawia, że Skazę czyta się jednym tchem, to przede wszystkim tajemniczy, podszyty niepokojem klimat, który udało się stworzyć Małeckiemu. Duszna, przysypana śniegiem i osnuta mgłą Chełmża, dwa podejrzane zgony, niewyjaśnione zaginięcie sprzed lat i bardzo szczegółowe, zaplątane do kwadratu śledztwo, które sukcesywnie odkrywa przed czytelnikiem niechlubne sekrety mieszkańców miasteczka. Wszystko to, w połączeniu z traumatyczną przeszłością komisarza Grossa, tworzy przeszywający, poruszający, wielowymiarowy obraz, który klatka po klatce przesuwa się w naszej głowie jeszcze długo po lekturze. Autor do perfekcji opanował umiejętność stopniowego budowania napięcia za pomocą pozornie mało znaczących zdarzeń i okoliczności. Doskonale także, skupiając się na detalach, rozpracował swoich bohaterów pod względem psychologicznym. Dzięki temu Skaza to prawdziwa czytelnicza uczta dla tych wielbicieli kryminałów, którzy w tego typu powieściach szukają czegoś więcej niż tylko odpowiedzi na pytanie, kto zabił.

I tym razem Małecki sięgnął po sprawdzoną już formę dwutorowej narracji. Niemal jednocześnie jesteśmy świadkami prowadzonego współcześnie śledztwa w sprawie śmierci nastolatka oraz bezdomnego, a także śledzimy okoliczności zaginięcia małżeństwa Tarasewiczów, które miało miejsce dziesięć lat wstecz. Wspólny mianownik dla obu wątków wcale nie jest łatwy do przewidzenia. Co prawda autor dostarcza paru cennych wskazówek, które pozwalają nam odnaleźć się w tej skomplikowanej zależności, ale też serwuje kilka solidnych zmyłek, żeby skutecznie utrudnić nam zadanie. Toniemy zatem w domysłach, kluczymy, zawracamy z obranej już ścieżki, nie dowierzamy − a im bliżej finału (w którym naprawdę sporo się dzieje!), tym większą frajdę nam to sprawia.

Nie chcę za bardzo porównywać Skazy z toruńskim cyklem o Marku Benerze, bo to dwa zupełnie różne, choć stworzone tą samą ręką organizmy. Każdy z nich niewątpliwie ma swój niepowtarzalny urok i nawet najbardziej wybrednych kryminalnych czytaczy przyciąga jak magnes. To, co warto podkreślić, to fakt, iż w pierwszym tomie chełmżyńskiej serii bardzo wyraźnie widać, że Małecki z powieści na powieść jeszcze więcej pracuje nad swoim pisarskim warsztatem. Jego proza staje się coraz bardziej dojrzała, coraz lepiej dopracowana, coraz więcej skupiona na emocjach i rozterkach egzystencjalnych. W Skazie znajdujemy nie tylko wciągającą intrygę kryminalną, lecz także świetnie nakreślony obraz społeczeństwa, a przede wszystkim jednostki, która boksuje się z życiem, zmaga z demonami przeszłości i próbuje być szczęśliwa na swój własny sposób. Dotyczy to zarówno komisarza Bernarda Grossa, jak i innych, drugo- i trzecioplanowych bohaterów. Tu każdy nosi w sobie jakąś zadrę, skazę, z którą musi się zmierzyć. Każdy szuka miłości, sprawiedliwości i zadośćuczynienia – a ile postaci, tyle wyobrażeń na ten temat.

Skaza to doskonałe rozpoczęcie nowego cyklu kryminalnego, który – coś czuję – będzie jednym z moich ulubionych. Fani Roberta Małeckiego i tym razem się nie zawiodą, a ci, którzy go jeszcze nie znają – będą mieli okazję poznać go od najlepszej strony. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i już zaczynam tęsknić za Bernardem!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Robert Małecki dał się poznać czytelnikom jako autor świetnej, kryminalnej serii, której głównym bohaterem jest toruński dziennikarz Marek Bener. Tym razem autor rzucił nas na szeroką wodę, a raczej zaprosił na przejażdżkę nad jezioro w Chełmży. Czy otwarcie nowego cyklu jest udane? Czy nowy bohater zyska grono entuzjastów?

Zima. Jezioro skute lodem, a na nim przymarznięta czerwona łódka i dwóch nieboszczyków – starszy mężczyzna o nieznanej tożsamości i chłopiec w wieku szkolnym, mieszkaniec pobliskiego miasteczka. Kim jest mężczyzna? Co łączy zmarłe osoby? Dlaczego znaleźli się w jednym miejscu o tym samym czasie?
Do sprawy wyjaśnienia zgonów zostaje przydzielony Bernard Gross. Człowiek z traumatyczną przeszłością, z rodzinnymi problemami, ciekawym hobby, ale też profesjonalnym podejściem do obowiązków i oddany swojej pracy. Błyskotliwy umysł prowadzi go krętymi ścieżkami do celu, jakim jest odpowiedź na piętrzące się pytania i wątpliwości.

W Skazie Robert Małecki dał mi to, co bardzo lubię, czyli dwutorową akcję, która rozgrywa się w 2018 roku oraz dziesięć lat wcześniej. Przeplatane wydarzenia mające miejsce w teraźniejszości i przeszłości doskonale się uzupełniają i dają znakomicie zazębiające się dwie historie. Akcja nie pędzi, nie ma fajerwerków, chociaż są momenty zaskakujące. Ani przez chwilę nie wieje nudą, dlatego że fabuła jest rzetelnie i z pomysłem zbudowana. Atmosfera stopniowo zagęszcza się a my przedzieramy się przez przez zawiłości śledztwa.
Nowy bohater nie odkrywa wszystkich kart. Ciągnie się za nim cień tajemnicy, który daje nadzieję na kolejne historie z jego udziałem. Bohaterowie drugoplanowi również są ciekawi, charakterystyczni i z zadziorem.

Wróżę nowej serii dużą popularność, bo naprawdę jest to kawał dobrego, polskiego kryminału. Ja w każdym razie już czekam na kolejne części! Polecam serdecznie fanom gatunku i entuzjastom powieści kryminalnych bez rozlewu krwi i epatowania okrucieństwem.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć