ebook Kontratyp
3.71 / 5.00 (liczba ocen: 6898) Ilość stron (szacowana): 224

Kontratyp
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.55
Audiobook - najniższa cena: 21.95
wciąż za drogo?
17.55 zł Lub 15.80 zł
19.13 zł Lub 17.22 zł
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
19.90 zł
18.18 zł
19.14 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (9)
Inne proponowane
Ósmy tom bestsellerowego „Cyklu z Joanną Chyłką”. W drodze na Annapurnę ginie troje polskich wspinaczy. Ekipy ratunkowe odnajdują jedynie przysypane śniegiem, poskręcane liny, ale nie trafiają na żaden inny ślad po grupie. Kilka tygodni później jedyna członkini wyprawy pojawia się na granicy nepalsko-tybetańskiej, po czym zostaje zatrzymana…
 

Polscy śledczy przewożą wspinaczkę do kraju, gdzie ma odpowiadać za zabójstwo – okazuje się bowiem, że aby przeżyć w górach, doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy.


Co wydarzyło się w drodze na Annapurnę? I skąd śledczy mają dowody obciążające kobietę? Oprócz znalezienia odpowiedzi na te pytania, Joanna Chyłka musi zmierzyć się z własnymi problemami i groźbami człowieka twierdzącego, że to on niegdyś zaatakował ją kwasem…

Kontratyp od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Biologiczne dziecko rodzi się w brzuchu, a adoptowane w sercu.
Humor jest jak kolor skóry. Nie każdy docenia ten czarny.
Miłość nie ma żadnych zasad, a ktoś kto próbuje ją wytłumaczyć, właściwie staje przed zadaniem podobnym do opisywania niewidomemu, jak wygląda dany kolor.
Wielcy ludzie dyskutują o pomysłach, przeciętni o wydarzeniach, a mierni o innych ludziach.
Witajcie,

Jedni lubią, inni będą pisać, że to nie dla nich.
Jedni piszą, że łał, drudzy, że okropna część.
O czym mowa? O kolejnym tomie Chyłki.

To był spontan, nie planowałam czytać kolejnej części za szybko, bo ostatnia mnie zawiodła. Ale jak już zaczęłam czytać Kontratyp to przepadłam. Jestem zachwycona i jak dla mnie to najlepszy tom o Chyłce. Każdy ma prawo do własnego zdania. Zapraszam!

"Kontratyp - okoliczność wyłączająca karną bezprawność czynu".

Nie wiem jak Mróz to robi, ale jak zaczynam czytać tę serię momentalnie przepadam w świecie Chyłki. Zawsze jestem ciekawa co wymyślił tym razem, a przede wszystkim jak potoczą się losy Chyłki i Zordona.

Zaczyna się bardzo ciekawie. Jakiś mężczyzna śledzi Chyłkę i Zordona, którzy przyszli z wizytą do siostry Joanny.

Przejrzał jej życie na wylot. Ją samą także, choć nie miała o tym pojęcia. [...] Nie wróży im długiej przyszłości razem. Także ze względu na to, co dzisiejszego wieczoru zamierzał zrobić.

Podczas rodzinnego spotkania rozmowa toczy się głównie wokół tematu tragedii, jaka dotknęła trójkę polskich wspinaczy na jeden z najgroźniejszych szczytów na świecie - na Annapurnę. Ekipy ratunkowe znajdują jedynie przysypane śniegiem poskręcane liny, ale nie trafiają na ciało żadnego ze wspinaczy. Kilka tygodni później jedna z członkini wyprawy Klara Kabelis pojawia się na granicy nepalsko - tybetańskiej, gdzie zostaje zatrzymana. Podobno doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy wypraw. Będzie proces, a Chyłka zostaje zmuszona do bycia jej adwokatem. Joanna nie ma na to ochoty, ale są sytuacje, kiedy nie ma wyjścia. I to jest taka sytuacja.

Chyłka bierze sprawę na klatę i to dosłownie.

Liczę tylko na siebie - odparła stanowczo Chyłka.- To dobra zasada, bo jesteś jedyną osobą, która z natury rzeczy ma problem z wbiciem ci noża w plecy. Chyba, że masz wyjątkowo długie ręce.


Dużo się dzieje w tym tomie, jest też tragicznie, są zwroty akcji, fabuła nie toczy się tylko w Warszawie, ale będziemy też w ... Himalajach! Nie domyśliłam się rozwiązania, więc uważam, że Mróz spełnił swoje zadanie. Bardzo czekałam też na wyniki testów zdrowotnych Chyłki...

Nie czytałam innych recenzji, ale zakładam, że wiele osób będzie zarzucało Mrozowi nierzeczywistość akcji, niemożliwość zrobienia pewnych rzeczy w prawdziwym życiu. Szczerze? Mam to gdzieś! Podobało mi się. A sama końcówka mnie rozwaliła. Nie mogę się doczekać następnego tomu i wiem, że nie będzie on tak długo czekał na przeczytanie. Zabiorę się za niego od razu po wydaniu. Za to uwielbiam tę serię i będę czytać ją dalej. Wielki powrót dobrego Mroza.

U-W-I-E-L-B-I-A-M!!!

Serialu jeszcze nie oglądałam, pewnie to zrobię w najbliższym czasie.

Kto lubi Chyłkę tak jak ja?

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Remigiusz Mróz niewątpliwie jest pisarzem XXI wieku: poprzez liczne interakcje z czytelnikami trzyma rękę na pulsie i jest w stanie na bieżąco wyłapywać, jakie rozwiązania fabularne przypadły do gustu jego odbiorcom, a jakie zostały skrytykowane. Nie jestem pewna, jak wiele osób podnosiło w swoich opiniach kwestię napiętych relacji osobistych Chyłki i Zordona, jednak sama byłam jedną z nich. Pisałam, że pora najwyższa, by coś się w końcu zadziało, że czas na przełamanie ich relacji. No i w „Kontratypie” takie przełamanie nastąpiło. A co się dzieje na sali sądowej? Nie możemy przecież zapominać, że seria prawnicza sprawami kryminalnymi stoi.

Polska, w rzeczywistości wykreowanej przez Remigiusza Mroza, żyje wypadkiem naszych wspinaczy podczas ataku na Annapurnę. W drodze na ten niebezpieczny szczyt ginie troje Polaków. Ekipy ratunkowe odnajdują jedynie poskręcane liny, ale nie trafiają na żaden inny ślad po grupie. Jednak kilka tygodni później jedna z członkiń wyprawy pojawia się nagle na granicy nepalsko-tybetańskiej, gdzie zostaje zatrzymana, a następnie przewieziona do Polski. Tam ma odpowiadać za zabójstwo, zostaje bowiem oskarżona o to, że aby sama mogła przeżyć, doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy. Joanna Chyłka nie miałaby wielu powodów, by zajmować się tą z góry przegraną (także wizerunkowo) sprawą, gdyby nie… szantaż. Prawniczka jest więc zmuszona bronić Klary Kabelis, a ta, przez swój trudny charakter, nie ułatwia jej sprawy.

– Liczę tylko na siebie – odparła stanowczo Chyłka. – To dobra zasada, bo jesteś jedyną osobą, która z natury rzeczy ma problem z wbiciem ci noża w plecy. Chyba że masz wyjątkowo długie ręce.

Rzutka prawniczka jeszcze nigdy nie była pod taką presją. Musi równocześnie prowadzić sprawę, mierzyć się z groźbami człowieka, który twierdzi, że niegdyś ją zaatakował, i w dodatku nie zdradzić się przed światem, w jak trudnej jest sytuacji. Dobrze, że jednak, wbrew temu, co twierdzi, może liczyć na jedną osobę, która stoi murem u jej boku: na Kordiana Oryńskiego. W tomie ósmym nastąpi swoista kapitulacja i „zdeponowanie serca z obietnicą przechowywania go w nienaruszonym stanie”. A to pozwala autorowi na eksplorowanie całkiem nowych sytuacji i zachowań. Dzięki temu Chyłka trochę złagodniała, a była na to najwyższa pora, bowiem ostatnio była już tak pyskata, że nie dawała nikomu dojść do słowa, przez co tak zwykle skrzące się dowcipem i ironią dialogi zaczęły być zwyczajnie denerwujące. Nie martwcie się: ta „nowa” Chyłka nie różni się diametralnie od postaci, którą już znacie, po prostu jej portret został wzbogacony przez jej twórcę kolejnymi ruchami pędzla.

Jeśli chodzi o cykl prawniczy, zdania są mocno podzielone, nawet wśród miłośników twórczości autora. Są tacy, którzy przy całej sympatii do Remigiusza Mroza, nie potrafią przymknąć oka na absurdalne sytuacje, w jakie wplątuje swoich bohaterów. Ci nie mają czego w „Kontratypie” szukać, bowiem i tu Mróz jedzie po bandzie – najwyraźniej lubi to tak samo jak jego flagowa bohaterka. Chyłka to, zdawałoby się, niezniszczalna zawodniczka: przeżyła kilka ataków na swoje życie i ogromną stratę w życiu prywatnym, a jednak prze do przodu. Nie powinno już zatem dziwić, że prawniczka jest w stanie również zamienić szpilki na buty przeznaczone do wspinaczki wysokogórskiej, i władować się na Annapurnę. Gdzie diabeł nie może, tam Chyłkę pośle? Chyba tak, ale ja zgadzam się na konwencję narzuconą przez Mroza, i nie zastanawiam się zbytnio nad realizmem opisywanych wydarzeń, a po prostu świetnie się bawię podczas lektury. Jeśli tylko opisywane wydarzenia są wiarygodne fabularnie (nie porównuję ich do realnego życia, bo w tym wypadku wiadomo, że książka nie miałaby szans), to się nie czepiam.

Pozory mylą. W końcu, żeby kogoś ocenić wystarczy chwila, ale trzeba całego życia, żeby go zrozumieć.

Kontratyp dostarczył mi wielu wrażeń. Jest to typowy page-turner, w którym chodzi przede wszystkim o to, by napięcie wzrastało z każdą stroną, a czytelnik nie mógł oderwać się od lektury, póki nie zamknie książki po przeczytaniu ostatniego zdania. Po kilku słabszych w mojej opinii książkach Mroza, które nie zaangażowały mnie tak mocno, Kontratyp to powrót na szczyt najbardziej znanego polskiego autora. Oby szczyt ten nie okazał się dla niego tak groźny, jak Annapurna dla Klary Kabelis i jej towarzyszy.

Ocena: 5-/6
©tanayah czyta
Nie trzeba być ani komisarzem Forstem, ani komisarzem Zawadą, by wiedzieć, że należę do grona mrozoholików i uwielbiam powieści Remigiusza Mroza. To widać na moim Facebooku i Bookstagramie. Przyznaję, że nie jestem na bieżąco, ale wszystkie nieprzeczytane tytuły (nie)cierpliwie czekają w mojej biblioteczce. Seria o Joannie Chyłce należy do moich ulubionych historii tego autora. Gdy na półce w księgarniach pojawił się Kontratyp – ósma, i jak można się domyśleć z otwartego zakończenia oraz posłowia część cyklu, rzuciłam wszystko i rozpoczęłam lekturę. Wczoraj za jednym zamachem przeczytałam ponad trzysta stron – sprawa tak mnie wciągnęła. No właśnie, sprawa… Bo rozwiązanie pewnego wątku prywatnego rozczarowało. Ale po kolei!

Tym razem Joanna Chyłka musi przebyć naprawdę daleką drogę, zanim znajdzie się na sali rozpraw u boku nowej klientki. Daleką i trudną – by znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, wyrusza na Annapurnę, jeden z najgroźniejszych szczytów świata. Wyrusza nie tylko po to, by znaleźć dowody na niewinność pewnej medialnej alpinistki. Walczy również o życie kilkuletniej Darii, swojej siostrzenicy.

Na górach nie znam się kompletnie. Kojarzę ledwie kilka nazwisk wspinaczy, a wiadomości dotyczące konkretnych wypraw, czytam dopiero wtedy, wstyd się przyznać, gdy wydarzy się tragedia. To kompletnie nie mój świat, ale Remigiusz Mróz, bez pytania, mnie do niego zabrał. Ile realizmu jest w wyprawie Chyłki na nepalski szczyt? Nie mam zielonego pojęcia. Momentami miałam wrażenie, że to literacka fantazja nie mająca jakiegokolwiek odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale być może moja opinia wynika z kompletnej nieznajomości tematu. Ocenę wątku związanego z Annapurną zostawiam więc zawodowcom i prawdziwym pasjonatom.

Porwanie córki Magdaleny i pełna tajemnic ekspedycja nowej klientki, panny Kabelis, to niejedyne problemy Joanny. Mecenas wciąż czeka na wyniki badań, które wykluczą lub potwierdzą zarażenie poważną chorobą i ściga się z przeszłością – otrzymuje groźby od człowieka, który twierdzi, że oblał ją kwasem oraz powraca do jednej z pierwszych swoich spraw, o przebiegu której nikt nie chce opowiadać. Na szczęście może liczyć na wsparcie Zordona.

Lubię tę serię właśnie ze względu na bohaterów – Joanna Chyłka i Kordian Oryński tworzą nieszablonowy duet. Jak ogień i woda idą razem przez życie zawodowe i, co dla czytelników poprzedniego tomu nie będzie spoilerem, prywatne. Ich dialogi pełne humoru, sarkazmu i ironii to prawdziwe mistrzostwo świata. Myślę, że to właśnie dzięki tej parze Polacy tak pokochali tę bestsellerową sagę i wydaje się, że nie mają jej dość.

Kto czytał Testament, ten wie, że Remigiusz Mróz wreszcie wysłuchał głosy tysięcy czytelników i relacja Joanny i Kordiana nie ogranicza się tylko do stosunków zawodowych. Mam jednak wrażenie, że wraz z pamiętną rozmową autorowi skończyły się pomysły na prowadzenie tego wątku. Chyłka i Zordon jako para są naprawdę uroczy (choć Kormak twierdzi, że są nie do zniesienia). Nie oczekiwałam od Remigiusza Mroza, że będą chodzić na randki do Hard Rock Cafe i spędzać namiętne noce na Saskiej Kępie – przecież to nie w ich stylu! Ale to, jak poprowadził ten wątek w Kontratypie, budzi mój sprzeciw i po części rozczarowanie. Wiem, że życie to nie bajka, a po niebie nie biegają nosorożce, ale oczekiwałam czegoś innego. Czego? Tu wychodzi marudna strona Dropsa – nie jestem w stanie sprecyzować swoich „żądań”, jednak jestem pewna jednego - końcówka ósmego tomu serii (podobnie jak poprzedniego) mnie rozczarowała. Nie o tym marzyłam dla moich ulubionych literackich bohaterów. Nie oznacza to, że ocenię książkę surowo – autor nazbierał plusików dzięki sprawie. Jej finał, zgodnie z tradycją Remigiusza Mroza, naprawdę mnie zaskoczył. To dla tych kilku ostatnich stron cały wczorajszy wieczór spędziłam na lekturze. Mimo takiego, a nie innego finału prywatnych wątków nie żałuję.

Jeśli jeszcze nie znacie Joanny Chyłki, koniecznie nadróbcie zaległości. To wyjątkowa postać literacka, która już wkrótce zagości na ekranach naszych komputerów. Serial na podstawie cyklu dla serwisu www.player.pl właśnie powstaje. Jestem ciekawa, jak z główną rolą poradzi sobie Magdalena Cielecka. Kto czytał, ten wie, że Chyłkę dobrze zagrać mogłaby… tylko Chyłka.

Czekając na serial i dziewiąty tom, który pewnie znów kupię jeszcze przed premierą, mam nadzieję, że Remigiusz Mróz sensownie rozwiąże ten pozostawiony w śmietniku supeł.

Ocena: 4+/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Niecierpliwi czytelnicy nie musieli czekać długo na kolejną odsłonę pasjonujących przygód Joanny Chyłki i jej asystenta – choć obecnie nie tylko asystenta – zwanego przez nią pieszczotliwie Zordonem. Remigiusz Mróz wyraźnie zamierza przebić najpłodniejszego w polskiej literaturze Józefa Ignacego Kraszewskiego, który napisał koło sześćset tomów rozmaitych powieści. Jak na razie idzie autorowi całkiem nieźle. Jednak czytelnicy jego powieści wiedzą, że dzieła mistrza polskiego kryminału nie są zbyt równe jakościowo. Jeśli jakaś powieść jest dobra tak jak ostatni Testament, to z całą pewnością kolejna będzie słabsza.

Tym razem Chyłka ma bronić himalaistki oskarżonej przez polską prokuraturę o morderstwo dokonane przez nią u szczytu Annapurny. Wcale nie miała tego zamiaru, ale została do tego zmuszona przez tajemniczego osobnika, który przejmuje kontrolę nad jej życiem. I już na samym początku zdarza się rzecz psująca sporo przyjemności z dalszej lektury. Czytelnicy wcześniejszych tomów wiedzą, że w kancelarii prawnej zatrudniającej Chyłkę i Zordona pracuje też jeden z najzdolniejszych hakerów. Tymczasem Chyłka podłącza przekazany jej pendrive do swojego laptopa, bez sprawdzenia, jak jakaś głupia pinda, o rozumku Misia Puchatka. Ten moment umożliwia całą dalszą akcję powieści. Rozumiem, że jakoś trzeba była tę akcję do przodu popchnąć, ale żeby tak robić z naszej ulubionej pani mecenas głupią dziunię? To się nie godzi panie autorze!

A potem jedziemy w Himalaje

Obrona himalaistki rzecz jasna musi mieć związek z Himalajami. Ale kazać Chyłce zdobywać Annapurnę to lekka przesada. Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że autor chciał się pochwalić swoją wiedzą na temat górskiej wspinaczki. Owszem, był to temat dość mocno wałkowany w mediach w ciągu ostatnich miesięcy, ale granice prawdopodobieństwa w tej powieści zostały za bardzo przekroczone. Potem jednak Mróz wraca do realiów warszawskich i intryga zaczyna się jakoś spinać. Samo zakończenie tym razem należy do lepszych. Kiedyś stwierdziłem, że zakończenia nie są mocną stroną Remigiusza Mroza, ale tym razem nie mam mu nic do zarzucenia. Zaskoczenie jest pełne. Także i dlatego, że tytułowego kontratypu w zasadzie nie ma.

Ocena: 4/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Kolejna rewelacyjna książka tego autora z Chyłką w roli głównej. Z niecierpliwością będę oczekiwał dalszych części. Polecam czytanie książek z Chyłką w roli głównej w chronologii !!

  • Awatar

    Jeszcze tak dobrej Chyłki nie było. Książka trzyma w napięciu od początku do samego końca a finał rozegrany został mistrzowsko. Rewelacyjna książka - polecam

Warto zerknąć