ebook Pęknięta korona
3.39 / 5.00 (liczba ocen: 130) Ilość stron (szacowana): 240

Pęknięta korona
ebook: epub (ipad), mobi (kindle)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 10.90
-40% 10.90 zł
17.16 złpremium: 11.07 zł Lub 11.07 zł
13.47 zł 20% rabatu
14.76 zł Lub 13.28 zł
18.45 zł Lub 16.61 zł
13.88 zł
15.50 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Kraków, rok 1273.

Na brzegu Wisły zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. W śledztwo angażuje się brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko katarom i waldensom. U boku mnicha staje dwóch rycerzy z Małopolski - Jaksa, pogrążony w dekadencji członek zasłużonego rodu Gryfitów, oraz Lambert z Myślenic, szlachcic drobnego znaku, a zarazem wybitny fechmistrz. Dawni kompani szybko natrafiają na ślady wiodące do ruin owianego złą sławą zamku Lemiesz. Poszukiwania zabójcy zostają jednak przerwane przez doniesienie o kolejnym zgonie. W zgorzałym dworze pewnego magnata zostaje odkryte ciało zwęglonego rycerza zginął w czasie odprawiania pogańskiego rytuału przed obrazem, którego nawet ogień nie odważył się tknąć. Rozpoczyna się awanturnicza przygoda, prowadząca towarzyszy prosto w cień doliny mieczy. Teraz mogą ufać już tylko sobie nawzajem.

Pęknięta korona od Grzegorz Wielgus możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Pęknięta korona Grzegorza Wielgusa to kryminał, który przenosi nas do Małopolski XIII wieku. Miejscowy szlachcic Jaksa Czarny od Gryfitów znajduje na swoich ziemiach niedaleko Krakowa zmasakrowane ciało topielca i zwraca się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu zagadki jego śmierci do swojego kompana, inkwizytora Gotfryda z zakonu dominikanów.

Nie jest jednak łatwo podjąć trop, bo denat ma ucięte palce i zdjęte wszelkie ozdoby, po których można by go było rozpoznać. Jedynymi charakterystycznymi przedmiotami są biały pionek szachowy i trójkolorowe buty. I to właśnie dzięki tym ostatnim udaje się zacząć śledztwo i ustalić, w jak doborowym towarzystwie obracał się zamordowany. W miarę postępów dochodzenia wychodzą na jaw kolejne trupy oraz coraz dziwniejsze zachowania denatów i podejrzanych, takie jak np. uprawianie pogańskich rytuałów w celu przywołania strzygonia...

Autor ma szeroką wiedzę historyczną i sprawnie wplata wydarzenia w ówczesną sytuację polityczną. Tuż po śmierci króla Węgier dotychczasowe sojusze chwieją się w posadach, a czeski władca Przemysław Otokar ma chrapkę nie tylko na koronę cesarza, ale także na polskie ziemie. Od odpowiedniego wsparcia zależy zatem cała przyszłość naszych dzielnic. I na tym właśnie tle zakonnik Gotfryd i jego kompani ze szlachty – Jaksa i Lambert prowadzą śledztwo, myśląc w zupełnie współczesny nam sposób. Są ciekawostki w stylu nawiedzony zamek Lemiesz z domniemanym wąpierzem czy też znajdująca się na barce karczma ze specjalnymi przywilejami. Na plus zaliczyłabym również aspekt językowy utworu – pisarz umiejętnie i z wyczuciem używa wyrazów staropolskich tak, by czytelnik był w stanie zrozumieć poszczególne wypowiedzi. Jest także sporo wstawek łacińskich, w formie fragmentów modlitw i rozmaitych przysłów, a wszystkie dla ułatwienia zostały opatrzone polskimi przypisami. Kolejnym udanym elementem jest przepiękna, przyciągająca wzrok i wzbudzająca zainteresowanie okładka. To zresztą nie pierwszy raz, gdy Initium udowadnia, że świetnie wie, jak odpowiednio dobierać ilustracje do wydawanych przez siebie utworów.

Niestety, konstrukcja bohaterów i fabuły prezentują się słabiej. Nie znalazłam powodu, by polubić któregokolwiek z trójki głównych bohaterów, a Lambert i Jaksa bardziej pasują mi do awanturniczej szlachty z XVI, niż do ludzi z XIII wieku. Postępowi śledztwa zaś nie towarzyszą prawie żadne emocje, nie wiemy bowiem zbyt wiele o zabitych ani też o prowadzących dochodzenie. Ten okres to także za wcześnie na pomysł wieszania w siedzibach szlacheckich obrazów, nawet jeśli byłyby zgodnie z realiami epoki namalowane na drewnie. Cała sztuka była przecież do końca średniowiecza podporządkowana idei Ad maiorem Dei gloriam, czyli „na większą chwałę Bożą”, więc obrazy czy rzeźby występowały tylko w roli sakralnej, nie świeckiej. Widać w tym kolejny element dzisiejszego punktu widzenia, o którym wspominałam powyżej. Również dowolne opuszczanie klasztoru przez zakonnika, nawet jeśli jest to inkwizytor, zawiera w sobie ten aspekt.

Pęknięta korona to niezbyt emocjonujący kryminał ze starannie odtworzonym historycznym tłem, pogańskimi potworami i intrygą polityczną. Może spodobać się miłośnikom utworów osadzonych w dawnych czasach, ale opartych na całkowicie współczesnym myśleniu. I mimo, że lubię powieści historyczne w połączeniu ze śledztwami, ta raczej nie znajdzie się w gronie moich ulubionych, bo niestety wypadła poniżej moich oczekiwań w kwestii poprowadzenia fabuły i bohaterów.

Ocena: 3/6
©Głodna Wyobraźnia
Wszystko już było. Niegdyś Umberto Eco stworzył bestseller kryminalny w średniowiecznych dekoracjach. Zakonnik rozwiązywał tam zagadkę kryminalną, a rzecz działa się w mrokach średniowiecznego zakonu. Grzegorz Wielgus wykorzystał podobny motyw, choć trzeba przyznać uczynił to w sposób interesujący i oryginalny. Główną postacią intrygi jest inkwizytor Gotfryd z zakonu dominikanów, który wraz z dwoma rycerzami próbuje rozwikłać tajemnicze morderstwa, odnaleźć ich przyczynę oraz sprawców.

Wraz z rycerzami Jaksą i Lambertem odkrywają, że morderstwa związane są z intrygą możnych przeciw księciu Bolesławowi Wstydliwemu. W zdradzieckie knucie zamieszane są ważne osoby ówczesnego księstwa, w tym również biskup. Pechowo dla spiskowców jeden z bohaterów – Jaksa – znajduje zwłoki i tak się zaczyna dość poplątana intryga, w której swoje miejsce mają również powszechne wówczas wierzenia w strzygi i wampiry. Jednak to nie demonów muszą się obawiać bohaterowie, lecz ludzi.

ALE…

Niestety, ostatnio często zdarza się, że książki związane w jakiś sposób z historią zawierają denerwujące błędy i nieścisłości. Grzegorz Wielgus też się nie ustrzegł takowych. A jeszcze gorsze jest to, że błędów autora nie poprawił redaktor, który zdecydowanie na swą pensję nie zasłużył. Brat Gofryd, który chce się zobaczyć z możnowładcą Zbylutem Turem używa wobec niego tytułu hrabiego. W XIII wieku na terenie polskich księstw (był to okres rozbicia dzielnicowego) używano tytułu komesa, palatyna, lub z niemieckiego grafa. Słowo hrabia w języku polskim pojawia się wiele wieków później i w tym kontekście razi czytelnika. W innym fragmencie powieści mowa jest o butelkach od wina. Wino przybywało do Polski z krajów cieplejszych. W tamtych czasach transportowano je w beczkach lub amforach. Winiarska kariera butelek zaczęła się dopiero w XVII wieku, choć samo szkło znano wcześniej. Tak więc Lambert i Jaksa nie mogli się raczyć winem z butelek.

Uczeni odziani byli w jasne szaty, brody mieli długie, a jeden z nich na nosie trzymał okulary, którymi posiłkował się w czasie odczytywania planów, które trzymał pod pachą.

A to kolejny błąd. Okulary w postaci zbliżonej do dzisiejszej pojawiły się we Włoszech na początku XIV wieku. Wcześniej używano czegoś, co nazwalibyśmy dziś monoklem. Odpowiednio wygładzonego przezroczystego kamienia szlachetnego lub półszlachetnego. Uczeni pod Krakowem kilkadziesiąt lat wcześniej okularów mieć nie mogli. Takie oto potknięcia psują przyjemność lektury tej całkiem interesującej powieści kryminalnej w starych średniowiecznych dekoracjach.

Ocena: 3/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Kraków, rok 1273.

Na brzegu Wisły zostaje odnalezione ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. W śledztwo angażuje się brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko katarom i waldensom. U boku mnicha staje dwóch rycerzy z Małopolski − Jaksa, pogrążony w dekadencji członek zasłużonego rodu Gryfitów, oraz Lambert z Myślenic, szlachcic drobnego znaku, a zarazem wybitny fechmistrz. Dawni kompani szybko natrafiają na ślady wiodące do ruin owianego złą sławą zamku Lemiesz.

Poszukiwania zabójcy zostają jednak przerwane przez doniesienie o kolejnym zgonie. W zgorzałym dworze pewnego magnata zostaje odkryte ciało zwęglonego rycerza – zginął w czasie odprawiania pogańskiego rytuału przed obrazem, którego nawet ogień nie odważył się tknąć.

Rozpoczyna się awanturnicza przygoda, prowadząca towarzyszy prosto w cień doliny mieczy. Teraz mogą ufać już tylko sobie nawzajem.

Słowa są cenne. Dysponuj nimi mądrze.

Jak nietrudno się domyślić, w kryminale historycznym dotyczącym okresu średniowiecza, śledztwo niewiele przypomina współczesne poszukiwania. Co ciekawsze, cień podejrzeń spada również na moce i zjawiska paranormalne, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem wszelkich wierzeń czy tradycji. Krocząc po kolejnych stronach książki Grzegorza Wielgusa czytelnik sam nie jest pewny, czy tropi seryjnego mordercę, jest świadkiem zjawisk nie z tego świata, a może śledzi wyjątkowo zawiłą intrygę. Bez wątpienia dopieszczenie opowieści mitologią słowiańską nadaje jej magicznej, a nawet trochę zadziornej atmosfery, dzięki czemu całość dosłownie połyka się z wypiekami na twarzy.

Akcja powieści rozgrywa się w 1273 roku na ziemiach Polski. Autor funduje czytelnikom fascynującą, niezapomnianą podróż, dzięki charakterystycznemu językowi czujemy się po prostu, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Emocjonujące, dopracowane dialogi nadają niezwykłego, nieszablonowego klimatu, obyczaje panujące w tamtych latach zostały fenomenalnie odzwierciedlone, a wszelkie sugestywne opisy działają intensywnie na zmysły, to zdecydowanie w pełni angażująca książka, którą przeżywa się niczym własną historię.

Ogromną zaletą powieści jest genialny humor, to właśnie on przełamuje pierwsze bariery językowe. Początkowo niełatwo było wczuć się w klimat, pióro autora, przypominające dawny język, wymaga skupienia i pełnego zaangażowania czytającego. Zabawne żarty czy gierki słowne nie tylko wywołują liczne wybuchy śmiechu, ale i przyspieszają dostosowanie się do trudniejszych form językowych. Dość szybko wsiąkamy w pełną zwrotów akcji opowieść, dostosowujemy się i zapominamy o pierwszych obawach, dotyczących trudności w odbiorze tekstu.

Nie zawsze jednak służba Bogu była prosta, a wydzieranie prawdy ze szponów kłamców nieraz zmuszało inkwizytora do podejmowania straszliwych wyborów. Jednakże veritas - prawda - była mu najwyższą wartością i nie mógł pozwolić, by utonęła w smolistych odmętach grzechu. Należało jej dochodzić bez wahania i litości, nie bacząc na to, jak straszliwe brzemię ze sobą niesie.

Fundamentem tej powieści są wyraziste postacie, które pozostawią po sobie ślad w sercu jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Każda z nich owiana jest nutką tajemniczości. Najważniejszych bohaterów poznajemy stopniowo, z każdą kolejną stroną coraz bardziej rozumiemy ich postępowanie, ale i dostrzegamy też, jak wiele ich rożni. Nie da się jednak ukryć, że razem tworzą fenomenalne trio, które wzajemnie się uzupełnia. Śledzenie ich poczynań, poszukiwań rozwiązania zagadki to niesamowita przygoda, której nie chciałoby się kończyć zbyt szybko. Nie spodziewałam się, że połączenie faktów historycznych z fikcją kryminalną może być aż tak ekscytujące.

Lęk przed grasującym we mgle nienazwanym wciąż pozostawał silny, a człowiecze umysły, skore do wszelkiego zabobonu, szybko nadawały każdemu kształtowi we mgle imię nowego demona. Nawet inkwizytor, pomimo rozwagi i gorącego pragnienia odkrycia namacalnej przyczyny stojącej za wszelkim wydarzeniem, nie był całkiem wolny od instynktownej obawy, skrytej głęboko w jego umyśle. Niezależnie od epoki pierwotny strach wciąż podążał w ślad za mgłą, sącząc zwątpienie w serca ludzi.

Pęknięta korona to pozycja, która skradnie serca fanom średniowiecznych intryg, zbrodni, spisków, dopieszczonych rozbudzającymi fantazję wierzeniami ludowymi. Jeśli kochacie wyrazistych bohaterów, równie tajemniczych jak zagadki, które pragną rozwikłać, starodawny język, umożliwiający mentalną podróż do średniowiecznej Polski, a także nietuzinkowe połączenie historii z fantastyką, z pewnością będziecie zachwyceni. Grzegorz Wielgus popisał się nieszablonową wyobraźnią, lecz też ogromną wiedzą, dlatego lektura jego najnowszej powieści to niezwykłe, klimatyczne, trzymające w napięciu doświadczenie, o którym długo nie da się zapomnieć. Jeśli macie ochotę przeprowadzić kryminalne śledztwo z trójką wyjątkowych, średniowiecznych postaci, Pęknięta korona jest dla was pozycją obowiązkową! Polecam gorąco!

Ocena: 5/6
©Z fascynacją o książkach
Od zawsze nierozerwalnie Wawel kojarzy mi się z Krakowem. Od pewnego już czasu Kraków łączy mi się jednoznacznie z Wydawnictwem Initium, które znane jest z tego, że wydaje książki „wysokich lotów”. A od niedawna na myśl o Krakowie przywołuję wspomnienia fantastycznej lektury najnowszej powieści Grzegorza Wielgusa zatytułowanej Pęknięta korona. Akcja tejże książki dzieje się właśnie w tym mieście w roku 1273. Główny bohater, charyzmatyczny brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor, przywołuje na myśl dziecięce marzenia o super bohaterze, jakim każdy z nas chciał być. Waleczny, nieugięty i nieustraszony mający za sobą dochodzenia w Prowansji oraz Italii przeciwko Katarom i Waldensom wiedzie nas przez ścieżki przygody. Perypetie, jakie przeżywamy wraz z nim oraz towarzyszącym mu dwóm rycerzom z Małopolski rozpalają nasze czytelnicze serca.
Grzegorz Wielgus uzbrojony w fantastycznie i pomysłowo skrojoną fabułę wytoczył oręż o ogromnej sile powalając czytelników precyzyjnym odwzorowaniem atmosfery tamtych czasów. Dzięki tej książce przeniesiemy się w klimat XIII-wiecznego rycerstwa, czy też będziemy mogli przechadzać się po ruinach owianego złą sławą zamku Lemiesz. Przygoda, w którą wyruszymy wraz z bratem Gotfrydem oraz Jaksą – członkiem zasłużonego rodu Gryfitów, a także z Lambertem z Myślenic, nie będzie zapewne zwykłą przygodą. Uzbrójcie się w zapas wolnego czasu, tak by nic nie przerwało Wam wędrówki w nieznane. Jest to zasługą wyjątkowości atmosfery, która fantastycznie buduje naszą wyobraźnie o tym co zapisane na kartach tej książki.

Dzięki autorowi wyobraźnia czytelnika pracuje na pełnych obrotach. Jednocześnie czytamy świetną powieść i bierzemy udział w akcji, wizualizując ją sobie oczami wyobraźni. Pęknięta korona jest nie tylko książką - jest kluczem, który niczym wrota zamku otwiera świat przygody, wyobraźni i niezapomnianej podróży w odległe czasy rycerstwa. Śmiem twierdzić, że po lekturze tej książki u wielu czytelników w wyniku niezapomnianych wrażeń nie tylko kołatać będzie serce, lecz również myśl o wstąpieniu do Bractwa Kurkowego. Książkę tę mogę polecić wszystkim czytelnikom, bez względu na ich wiek. Dzięki Pękniętej koronie młodsi czytelnicy będą mogli dowiedzieć się więcej o męstwie i rycerstwie w czystej postaci. A my nieco starsi będziemy mogli powspominać sobie czasy, gdy marzyliśmy o byciu Robin Hoodem. Jednakże od dziś to właśnie legendarny bohater z lasu Sherwood ma równego sobie konkurenta, jakim jest Brat Gotfryd. Żałuję jedynie tego, że Grzegorz Wielgus nie napisał tej książki jakieś ćwierć wieku temu, bowiem wtedy w szale zabawy biegałbym z imieniem Brata Gotfryda na ustach.

Autor wyraziście skonstruował fabułę i precyzyjnie usadowił w niej charakterystyczne postacie, które dorzucają koloryt do tej barwnej i fantastycznej powieści. Co ważne, książka jest nie tylko „biletem” do podróży w ciekawą przygodę czasów średniowiecza, lecz również zachętą do zgłębienia wiedzy na temat historii tamtych czasów, które dzięki Grzegorzowi Wielgusowi mamy możliwość odkopać niczym archeolog skarby. A takim właśnie skarbem ta książką jest.


Ocena 5+/6
©Czyt-NIK
Trwający niemal dwieście lat okres rozbicia dzielnicowego w Polsce przyniósł rozdrobienie państwa, wzrost silnych zagrożeń zewnętrznych oraz osłabienie militarne. Wskutek rozrostu dynastii Piastów w poszczególnych dzielnicach rządzili władcy z długiej listy, a poznawanie ich działalności wydaje się procesem żmudnym i często skomplikowanym, przynajmniej w odczuciu uczniów czy studentów, którzy chcą poznać tajemnice polskich dziejów. W 1273 roku, w Krakowie władał Bolesław V Wstydliwy, książę krakowsko - sandomierski, który słynął z wyjątkowo łagodnego charakteru i niezwykle ascetycznej pobożności. Jak wielu innych książąt z dynastii piastowskiej w czasach rozbicia dzielnicowego, Bolesław musiał uporać się z wieloma problemami i konfliktami. Jednym z nich był spór z Władysławem opolskim. W Krakowie wybuchł bunt przeciwko Bolesławowi, możni panowie nie zgadzali się, by na tronie krakowskim zasiadł Leszek Czarny - adoptowany przez Bolesława książę sieradzki. Wycinek długiego panowania Bolesława w Małopolsce stał się kanwą awanturniczo - przygodowej powieści zatytułowanej Pęknięta korona, autorstwa Grzegorza Wielgusa.

Powieść, której fabuła została umocowana w czasach rycerzy, walki o władzę, spisków i pogańskich rytuałów, świetnie się sprawdza jako przerywnik w poznawaniu historii Polski, przekazywanej nam przez historyków, pasjonatów i badaczy epoki średniowiecza. Lektura Pękniętej korony to ciekawa i emocjonująca przygoda w świecie, który dawno już przeminął, a którego bohaterowie zmagali się z różnymi przeciwnościami losu. W owym historycznym roku 1273, w Krakowie, na brzegu, majestatycznie toczącej swe wody, Wisły zostały odnalezione zwłoki brutalnie zamordowanego mężczyzny. Tak zaczyna się powieść, która opowiada o średniowiecznym śledztwie prowadzonym przez trzech niezwyczajnych kompanów. Są nimi brat Gotfryd - uznany inkwizytor - odnoszący sukcesy w wielu trudnych dochodzeniach na terenie ówczesnej Prowansji i Italii, następnie małopolski rycerz Jaksa z rodu Gryfitów - oddający się różnym przyziemnym przyjemnościom - i wreszcie Lambert z Myślenic, znakomity w fechtunku szlachcic mniej znamienitego znaku. Bohaterowie Pękniętej korony to świetnie przedstawieni średniowieczni detektywi, którzy przemierzają polne trakty i leśne dukty, po drodze natrafiając na kolejne zbrodnie i niewyjaśnione zjawiska. Spotykają prostych chłopów, bywalców przydrożnych zajazdów, rzemieślników i szynkarzy. Tło historyczne, postaci i język, którym posługują się bohaterowie to zalety powieści, która świetnie oddaje klimat epoki. Ludzie mówią tu często dosadnie, niektórzy posługują się łaciną, wszyscy sprawiają wrażenie jakby wyszli prosto z kart pożółkłych już dokumentów.

Jeśli dodamy do tego śledztwo obfitujące w niespodzianki oraz polityczną intrygę, w którą zostają zamieszane główne postaci, otrzymamy powieść, którą warto przeczytać aby, choć przez chwilę, poczuć się jak mieszkaniec średniowiecznego państwa, przeżywającego wzloty i upadki.
Pęknięta korona ma w sobie potencjał na wielkoformatową historię. Szkoda, że jest bardzo krótka, aczkolwiek otwarte zakończenie może wskazywać na możliwość kontynuacji przygód bohaterów. Nie miałabym nic przeciwko ponownemu spotkaniu z odważnymi i sprytnymi rycerzami oraz mądrym i przenikliwym dominikaninem.

Warto dodać, że powieściowe śledztwo i królewskie intrygi zostały dobrze zrównoważone za pomocą kilku obrazowo przedstawionych i dynamicznie poprowadzonych pojedynków, w których miecz walnie błyska. Nie brakuje również mądrych słownych pojedynków i królewskiej gry w szachy. Opis bitwy w końcowej części powieści zasługuje na pochwałę, jest burzliwy i realistyczny. Jeśli lubicie historię, klimat rodem z średniowiecznych kronik, a także zagadki kryminalne spowite nimbem tajemnicy i dotknięte pogańskim rysem, powieść Pęknięta korona może się Wam spodobać. Jest dobrą odskocznią od typowego poznawania historii z podręczników i skryptów. Warto zapamiętać tytuł i Autora, może za jakiś czas pojawi się jej kontynuacja, a Jaksa, Lambert i Gotfryd zostaną uwikłani w nową awanturę.

Ocena: 5+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Niekiedy wydaje się, że tajemnice na zawsze pozostaną nimi i nigdy nie zostanie odkryta prawda. Jednak nie wszystko może potoczyć się zgodnie z planem, zdanie się na wiarę w zbrodnię doskonałą i naturę przynosi nieoczekiwane skutki. Jeśli do tego wszystkiego przypadkowo zostanie wplątany ktoś kto lubi wiedzieć co dzieje się wokół niego rozpoczyna się dochodzenie, które nie zostanie zakończone dopóki karty nie zostaną odkryte.

Kiedy rzeka wyrzuca na brzeg ciało tuż obok kasztelu Jaksy Gryfity nie pozostaje mu nic innego jak zwrócić się o pomoc do brata Gotfryda, zakonnika i doświadczonego inkwizytora. Trup nie jest niczym dziwnym dla tego rycerza, ale wprawne oko dostrzega znamiona zbrodni, a to zastanawia i każe zasięgnąć porady. Lambert z Myślenic przez przypadek dołącza do śledczej kompanii i jak się okazuje jego pomoc przydaje się w nieoficjalnym dochodzeniu. Ofiara miała dość niejasne powiązania, lecz sięgające w niebezpieczne rejony, podążając po jej domniemanych śladach Gotfryd wraz z towarzyszami odkrywa niepokojące fakty, kolejna śmierć zdaje się rzucać nowe światło na wcześniejsze wydarzenia. Jednak łatwo można podążyć złą ścieżką, prowadzącą na manowce, ale zakonnik już nieraz musiał zmagać się z sprytnym przeciwnikiem i tym razem także rozważnie planuje kolejne kroki. Jaksa i Lambert zaprawieni w rycerskim rzemiośle wykorzystują swoją wiedzę by wspomóc Gotfryda, lecz to co odkrywają komplikuje śledztwo. Wydaje się, że coś nieczystego wmieszało się w ziemskie sprawy, czy nie jest to jakaś sztuczka, mająca zmylić tropiące trio? Sprytna rozgrywka zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, a jej wynik zaskoczy wszystkich …

Awanturnicza opowieść osadzona w średniowiecznej Polsce? Czy taka opowieść jest ciekawa? Kim są jej pierwszoplanowe postacie? Jeszcze zanim czytelnik rozpocznie czytanie Pękniętej korony już kilka pytań nasuwa się i bardzo szybko okazuje, że jak najbardziej takie literackie przedsięwzięcie ma szansę powiedzenia, a im bardziej zagłębiamy się lekturę tym więcej intrygujących szczegółów nas zaskakuje i wciąga. Grzegorz Wielgus dołożył wszelkich starań by oddać trzynastowieczny klimat nie tylko krakowskich uliczek i jego okolic, ale i rycerskich siedzib oraz rozpościerających się, na małopolskiej ziemi, wiejskich osad. Czytający wraz z pierwszą stroną wchodzą do świata, który istnieje już jedynie na pożółkłych pergaminach, tak od strony opisów jak i języka. Jednak najważniejsza jest sama historia w jakiej nie brakuje intryg, spisków, zbrodni, a zwłaszcza wyrazistych postaci, czasem skrywających swoje prawdziwe oblicze za zręcznymi maskami lub wprost przeciwnie nie mający nic do ukrycia przed otoczeniem. Cień sekretów towarzyszy wszystkim cały czas podobnie jak starodawne zabobony i wierzenia, wciąż jeszcze obecne oraz wydające się czaić nie tylko w ciemnościach. W takich okolicznościach zbrodnia zaczyna nabierać całkiem innego znaczenia, tajemnice zakamuflowane w śladach mogą kryć coś więcej niż to co jest dostrzegane na pierwszy rzut oka. Trzeba przyznać autorowi, iż zręcznie poprowadził fabułę tak by czytelnicy w napięciu przemierzali małopolskie trakty, kamienne ruiny i ciemne katakumby w poszukiwaniu rozwiązania morderczej zagadki. Niecodzienni „detektywi” są równie interesujący co i fabuła oraz stanowią jej integralną część. Pęknięta korona jest mistrzowskim połączeniem faktów historycznych z fikcją oraz kryminalnym motywem w średniowiecznym klimacie, będącym nie ozdobnikiem, lecz dopełnieniem wątków i jednocześnie wspaniałym tłem.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Chyba nowe rozdanie powieści piastowskich po Bunschu. Wątek kryminalny, polityczny, domniemane siły nieczyste i tajemnica zakonnika. No i bitwa. Czyta się łatwo. Skojarzenia z Imieniem Róży fajne. Postacie oprócz zakonnika takie sobie ale sympatyczne. No i spisek. Co więcej trzeba na wieczór ? Polecam

Warto zerknąć