ebook Dziwna Pogoda
3.9 / 5.00 (liczba ocen: 9915) Ilość stron (szacowana): 512

Dziwna Pogoda
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 22.90
wciąż za drogo?
35.25 złpremium: 22.74 zł Lub 22.74 zł
22.90 zł
30.31 zł Lub 27.28 zł
37.90 zł
37.91 zł Lub 34.12 zł
24.90 zł
30.14 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane
Zbiór czterech mrożących krew w żyłach minipowieści jednego z najlepszych amerykańskich autorów horrorów. „Kolejna pozycja must read coraz bardziej imponującego pisarza… «Dziwna pogoda» pokazuje wszechstronność warsztatu Joe Hilla, opowiadającego głęboko niepokojące historie, w których niosące zniszczenie siły natury wydają się łagodnym deszczem, gdy przeciwstawi się je działaniom złoczyńców” – barnesandnoble.com
 

Joe Hill, jeden z najlepszych amerykańskich autorów horrorów, stawiany jest na równi z takimi pisarzami, jak Peter Straub, Neil Gaiman czy Jonathan Lethem. W „Dziwnej pogodzie”, frapującej kronice niekończącej się wojny między dobrem i złem, sprawnie obnaża mrok kryjący się pod powierzchnią codziennego życia. Swoim mistrzowskim piórem przesuwa granice gatunku na nowe terytoria. Zabierając czytelników w nieznane, Joe Hill, literacki alchemik, skupia się w swoich czterech minipowieściach na najważniejszych elementach ludzkiej egzystencji: pamięci i niepamięci, wyobrażeniach i fantazjach, bestialstwie i bezradności, lęku i brawurze, deszczu i wietrze, śmierci i życiu, marzeniach… i koszmarach.

Dziwna Pogoda od Joe Hill możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Wściekłość to strajk głodowy duszy.
Recenzja będzie krótka, bo i nie ma się nad czym specjalnie rozwodzić. Dziwna Pogoda to cztery opowiadania, które są dokładnie takie jak tytuł zbioru. Dziwne, ale dobre. Jak do tej pory nie mogę narzekać na prozę Hilla. Przeczytałem wszystkie jego książki wydane w Polsce poza Strażakiem. Doszły mnie słuchy, że Strażak jakiś taki nienajlepszy, więc nie pali mi się do tej powieści. Dzięki tej luce jednak zamiast rozpisywać się co Autorowi udało się w Dziwnej Pogodzie, a leżało w Strażaku, mogę tylko napisać, że King Junior trzyma poziom.

Wszystkie cztery opowiadania bardzo mi się podobały. Nawet to kompletnie “odjechane” o osobliwej “podróży” na chmurze (Wniebowzięty). Nie wiem przypadkiem, czy nie to właśnie najbardziej przypadło mi do gustu. Niemniej jednak, na brak kreatywnych pomysłów chłopak nie może narzekać. Każdy tekst był ciekawy, a sposób prowadzenia narracji i delikatne wybiegi myślowe, pozostawiły we mnie znacznie więcej niż tylko wspomnienie fabuły.

Chciałbym napisać, że Joe jest równie dobrym obserwatorem świata jak jego tata, ale nie mogę. Choćbym się skichał po stokroć, nie jestem w stanie nie porównywać prozy obu tych Panów. I gdy wspominam książki starszego, które napisał mniej więcej w wieku, w jakim aktualnie jest jego syn, to jednak dystans między nimi jest widoczny. Ale ma to swoje plusy – King w wieku czterdziestu kilku lat chyba wciąż był w silnym związku z używkami, więc są pozycje które czyta się dość trudno. Hill natomiast serwuje nam ciekawe historie, podane w nieskomplikowany sposób. Jednym słowem rozrywka jak się patrzy. A jedyne czego od nas wymaga to otworzenia się na nieszablonowe koncepcje.

Tańca radości nie było, ale z czystym sumieniem polecam. Czytajcie

Ocena: 5/6
©PanCzyta.pl
Nie mogę sobie wyobrazić lepszej i bardziej pasującej aury do pisania o Dziwnej pogodzie Joe Hilla niż ta deszczowa i wietrzna końcówka października. Kiedy buty mam mokre od zacinającego deszczu, a materiał parasola wygina się na drugą stronę, napinając druty, marzę jedynie o tym, by jak najszybciej znaleźć się w domu, wskoczyć pod koc i zabrać się do czytania – najlepiej z kubkiem gorącej herbaty pod ręką. Jestem pewna, że nie jestem sama w tym odczuciu. A jeśli zastanawiacie się, jaką książkę wybrać, to przeczytajcie, co mam do powiedzenia o niedawno wydanym zbiorze opowiadań Joe Hilla.W tym całkiem grubiutkim woluminie czytelnik znajdzie cztery opowiadania z gatunku horror/groza. Czy ta klasyfikacja jest tak do końca usprawiedliwiona, o tym napiszę później. Pierwszy tekst, Zdjęcie, jest dość typowym hillowo-kingowym tworem z trzymającą w napięciu fabułą, która może wywołać dreszcz niepokoju u odbiorcy. Oto mamy tajemniczego, złowrogiego człowieka, zwanego Panem Polaroidem, i jego aparat, który, jak się możemy od razu domyślić, taki całkiem zwyczajny nie jest. Mamy też pewną starszą panią, która pierwsza odkryła obecność niebezpiecznego mężczyzny, ale jako że cierpi na demencję, wierzy jej tylko pewien gruby nastolatek. Tylko czy ktoś taki jak Michael może jej pomóc? Niezła, poprawna historia, kojarząca się jednak poprzez wykorzystanie aparatu Polaroid z opowiadaniem Polaroidowy pies (z tomu Czwarta po północy).

Kolejna historia to Naładowany. Jest to też opowieść, która wywarła na mnie największe wrażenie wśród tekstów z omawianego zbioru. Nie zaliczyłabym jej jednakże do grona horrorów. To dająca do myślenia historia o ochroniarzu imieniem George, który przez chwilę ma szansę stać się bohaterem, ratując życie ludzi zagrożonych w strzelaninie w centrum handlowym, ale… Cóż, wszystko idzie nie tak. To bardzo dobry dreszczowiec z porządną, typową dla Hilla warstwą społeczno-obyczajową: i mimo że to krótka forma, to jednak autor bardzo wyraźnie zdołał nakreślić zarówno charakter głównego bohatera, jak i kilku postaci pobocznych. Naładowany wpisuje się również w głośną w Stanach Zjednoczonych dyskusję na temat powszechnego dostępu do broni. Bardzo dobre opowiadanie z bonusem w postaci ważnej problematyki do przemyślenia po lekturze. Chętnie przeczytałabym pełnowymiarową powieść z tymi bohaterami!

To co prawdziwe, poznawało się nie po nieskazitelności, lecz po niedoskonałościach.

Wniebowzięty, umieszczony po tak świetnym tekście, miał bardzo małe szanse, by mnie zachwycić, szczególnie, że jest to zdecydowanie słabsza, zbyt przekombinowana odsłona twórczości autora. Aubrey, główny bohater tej historii, to młody mężczyzna, który wplątuje się w pewną niebezpieczną przygodę, chcąc zaimponować dziewczynie, w której od lat się kocha. Nic nowego pod słońcem, powiecie, ale trochę się pomylicie, bo Joe Hill od motywu młodzieńczego beznadziejnego zakochania przechodzi nagle do dziwacznej, podszytej grozą historii o… nadprzyrodzonym obiekcie, przypominającym chmurę. Gdy dodamy do tego, że obiekt (jak to chmura) unosi się wysoko nad ziemią i nie ma zamiaru wypuścić bohatera ze swoich kłębów, to robi się już dość strasznie. Mimo wszystko mnie ta historia nie przekonała. Jest bardzo cienka granica między strachem a nerwowym chichotem podszytym myślą „co tu się właśnie wydarzyło?”. I równie cienka linia dzieli ów chichot od znużenia. W tym przypadku u mnie chichotu i znużenia było zbyt wiele, bym mogła pochwalić Wniebowziętego.

Na koniec mamy Deszcz z mocną, wyrazistą główną bohaterką. To historia z gatunku tych postapokaliptycznych, gdzie groźne zjawiska pogodowe stają się zagrożeniem dla całej Ameryki. Gdy na Boulder w stanie Kolorado z nieba nagle spada ulewa groźnych, ostrych i twardych odłamków, wiele osób w mieście ginie w mękach. Nie inaczej jest z bliskimi głównej bohaterki, którzy dosłownie giną na jej oczach. Jako że telefony i łącza internetowe po dziwnym deszczu nie działają, kobieta postanawia zaryzykować i wyjść z bezpiecznego domu, by zobaczyć, czy ojciec jej ukochanej, z którym była bardzo mocno związana, jest cały i by osobiście przekazać mu tragiczną wiadomość o śmierci jego córki i żony. Oczywiście podróż ta nie będzie łatwa… To niezła historia, ale brakuje jej trochę świeżości. Niełatwo jest obecnie wykreować opowieść postapo, która nie przypominałaby w dużej mierze innych, napisanych wcześniej tego typu tytułów. W mojej opinii Hillowi się to nie udało, bo na samym zamyśle „deszczu odłamków” i głównej bohaterce-lesbijce historia nie może się opierać tak, by nie kuleć.

Dojrzałość to nie jest coś, co spływa na człowieka raptem. To nie jest granica między dwoma krajami, po przekroczeniu której człowiek znajduje się na nowej ziemi i mówi obcym językiem dorosłych. Już bardziej przypomina audycję z daleka w samochodowym radiu: czasem nie sposób usłyszeć niczego oprócz szumu, a potem odbiór się wyostrza i dochodzi doskonale czysty sygnał.

Mam problem z Dziwną pogodą, ponieważ to nie jest zły zbiór, ale jest moim zdaniem dość chaotyczny i nierówny. Zaczynając od samego tytułu, nie jestem pewna, skąd się wziął i dlaczego akurat taki został wybrany, by reprezentować zawarte w środku opowiadania. Nie jest to ani tytuł żadnego z tekstów, ani też nie oddaje w jakiś sposób (choćby mocno metaforyczny) tego, co zastajemy na kartach książki. Od biedy o dziwnej pogodzie możemy mówić przy Wniebowziętym, a najbardziej przy Deszczu, ale już na pewno nie, jeśli chodzi o Zdjęcie czy Naładowanego. Rozrzut gatunkowy też jest dość znaczny. Książka jest zaklasyfikowana jako horror, i oczywiście rozumiem, że odcieni horroru jest wiele (co innego weird fiction spod pióra HP Lovecrafta, a co innego straszydłowate historie Grahama Mastertona chociażby), ale niektóre teksty (jak na przykład Naładowany) są do tej szufladki wciśnięte bardzo na siłę, przez co owa szufladka przestaje się domykać. Dwa pierwsze teksty są kolejno dobre i bardzo dobre, dwa ostatnie – słabe i nijakie. Przez to wszystko Dziwna pogoda wygląda jak kompilacja wyciągniętych na chybił trafił z twardego dysku komputera Hilla treści.

Nie zrozummy się jednak źle, bowiem finalnie byłam całkiem zadowolona z lektury. Słabsze teksty Joe Hilla to wciąż teksty na dobrym poziomie, jeśli rozpatrywać je na tle innych autorów horroru i grozy. Do tego należy wziąć pod uwagę fakt, że pierwsza połowa zrobiła na mnie spore wrażenie: i pozostaje tylko żałować, że i druga nie była tak mocna. Oczywiście zbiory opowiadań mają to do siebie, że nigdy nie są tak samo dobre od pierwszej do ostatniej strony, jednak żałuję odrobinę zmarnowanego potencjału. Im więcej też czytam książek Hilla, tym bardziej mam wrażenie, że nie potrafi on wydobyć się spod wpływu ojca, Stephena Kinga. To może być minus, ale też i plus, bowiem jeśli ktoś tęskni za Królem z dawnych lat, to ma sporą szansę odnaleźć ten klimat w powieściach jego syna. Szkoda jednak trochę, że Hill, operując w tym samym gatunku co ojciec, nie broni się przed powtarzalnością motywów (jak choćby niebezpieczny aparat Polaroid). Dziwna pogoda jest więc z pewnością niezbędną lekturą dla prawdziwych fanów autora, jeśli jednak dopiero chce się zacząć przygodę z jego twórczością to uważam, że lepszym wyborem na początek będzie NOS4A2.

Ocena: 4/6
©tanayah czyta
Hill oddaje w ręce czytelnika cztery opowiadania: horror, thriller, fantastykę i post-apokaliptyczną opowieść. Ale to tylko gatunkowa szufladka, bo tak naprawdę w każdej z tych historii pierwsze skrzypce grają emocje w sposób genialny przedstawiony przez wnikliwego obserwatora, jakim jest Joe Hill.

Zdjęcie

Wymyśl sposób, żeby się nie zestarzeć. A starość i tak nikogo nie powstrzyma przed byciem młodym.

Starsza kobieta – Shelly Beukes – jest przekonana, że w okolicy grasuje gość uzbrojony w polaroid i robi zdjęcia, które wymazują wspomnienia. Michael jako jedyny wierzy, że to nie demencja odpowiada za dziwne zaburzenia pamięci staruszki. Postanawia jej pomóc.


Przepiękne, wzruszające, nasycone emocjami opowiadanie o tym, że miłość (wiem – banał) niejedno ma imię. Wątek grozy jest niejako punktem wyjściowym w odnalezieniu przez czytelnika nagromadzonych w tej historii przepięknych uczuć: troski, oddania i bezgranicznej miłości. I tylko ten, kto czytał zrozumie, dlaczego płakałam czytając ten dialog:

– Wiesz jak nazwała te ciasteczka?
– Ciasteczka z Daktylami?
– Przysmak Mike'a – opowiedział


Naładowany

Żeby go wkurwić i zobaczyć co się stanie. Jak się kogoś wkurwi, można się wiele o nim dowiedzieć.

W centrum handlowym dochodzi do strzelaniny. Są ranni, są ofiary śmiertelne i jest bohater, który zabija napastniczkę udaremniając tym samym dalszy rozwój tragicznych wydarzeń. Sarah – dociekliwa reporterka postanawia napisać rzetelny artykuł o bohaterskim czynie pana Kellawaya. Im głębiej zanurza się w jego przeszłość tym mocniej grzęźnie w bagnie zła, chaosu i przemocy...

Wielowątkowe, wieloznaczne opowiadanie, poruszające największą ilość zagadnień: rasizm, pozwolenie posiadania broni, luki w prawie oraz społeczną ślepotę na ludzką krzywdę. Zdecydowanie najlepsze ze zbioru. Mrozi krew w żyłach, przyspiesza puls, podnosi ciśnienie i wyzwala ryk oburzenia po przeczytaniu ostatniego zdania. Spektakularne zwroty akcji mieszają się z obyczajowymi odsłonami z perfekcyjnie wykreowanymi postaciami. A to wszystko dusi się w oparach pożerającego publiczne lasy i parki pożarze. Pożarze, który ewidentnie trawi nie tylko wysuszone tereny Florydy, ale i wnętrze głównego bohatera...
Aż żal, że jest to tylko mini-nowela nie pełnowymiarowa (najlepiej 600-stronicowa) powieść.

Wniebowzięty

Spełniała wszelkie jego pragnienia, ale nie pozwalała mu odejść.

Aubrey jest nieszczęśliwie zakochany w Harriet. To właśnie dla niej decyduje się na skok ze spadochronem, chociaż cierpi na lęk wysokości. Może strach, może rezygnacja w ostatnim momencie, przypadek, albo nie(?)szczęśliwe zrządzenie losu sprawia, że Aubrey ląduje na dziwacznej chmurze o nieprawdopodobnych właściwościach.

Najsłabsze może dlatego, że jest w nim najwięcej elementów fantastyki, niejednoznaczności. Ale jedno jest pewne, wyraziste i dosadne – wydźwięk opowiadani: główny bohater funkcjonuje w nieistniejącym świecie uczuć. Ułuda miłości. Całkiem tak jak chmura, która co prawda potrafi dać bardzo wiele, ale jest to tylko pustą, bezwartościową masą... Świetnie zobrazowanie nieszczęśliwej miłości, imitacji wielkiego uczucia i głupiej nadziei.

Deszcz

Może gdybyśmy miały więcej czasu, nauczyłaby mnie płakać. Może gdybyśmy miały więcej czasu, nauczyłabym się jak obmywać moje chore uczucia dobrym, zdrowym strumieniem łez.

Mieszkańcy Bourder w stanie Kolorado padają ofiarami zabójczego deszczu. Zamiast kropli wody z chmur spadają ostre, wielkie i śmiertelnie niebezpieczne gwoździe.

Mroczna, gwałtowna wizja postapokalipsy, w której o tym, czy przeżyjesz, czy zginiesz decyduje nie stan zdrowia, status materialny tylko przypadek. Strach przed kolejnymi opadami paraliżuje mieszkańców, każdy boi się wyjść z domu, aby nie trafić na gwałtowne nagłe załamanie pogody. Wczoraj było tak zwyczajnie, normalnie, a dziś ludzie budzą się w świecie pełnym anomalii, nie wiedząc czy jutro nadejdzie. Jednocześnie z nadzieją na przetrwanie upadają wszelkie rusztowania moralne, giną zahamowania a ludzie dochodzą do wniosku, że nie ma sensu powstrzymywać się przed zrobieniem wszystkich tych okropnych rzeczy, o których zawsze marzyli, ale bali się konsekwencji. Apokalipsa zewnętrzna i apokalipsa wewnętrzna – w człowieku. Szkielet moralny się kruszy, kodeks postępowania ulega zniszczeniu. Zostaje tylko człowiek i rozbudzone z długiej drzemki zło.

Mroczna wizja upadku świata poprzetykana promykami nadziei i miłości. Przepiękna, nostalgiczna, obalająca podział na biało-czarny świat i depcząca wszelkie schematy. Najeżona doskonałymi cytatami.

Aż dziw, że ludzie tak szukają miłości, gdy się pojmie, ile wiąże się z tym lęku. To całkiem tak, jak kiedy po wygranej na loterii trzeba zapłacić podatki.

To co prawdziwe, poznawało się nie po nieskazitelności, lecz po niedoskonałościach.


Hill pojechał po literackiej bandzie. Dziwna pogoda to cztery, klimatyczne opowiadania, w których owszem – jest groza, leje się krew, zło wyziera z wszelkich możliwych zakamarków, a ludzie ulegają najgorszym z popędów, ale i tak tematem przewodnim jest... miłość. Nieoczywista, nietypowa i bardzo silna. Miłość, która dodaje siły, skrzydeł i przez którą spadamy w przepaść. Joe Hill udowadnia, że prócz bogatej wyobraźni, nietuzinkowych pomysłów dysponuje także doskonałym warsztatem językowym i stylistycznym oraz wrażliwością.

Żyj szybko i pozostaw po sobie ładne zwłoki: to gówniany plan dla człowieka, ale niezły na nowelę - pisze Hill. Oby Hill zostawiał nam jak najwięcej takich "zwłok" bo zaiste wychodzą mu one obłędnie piękne.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć