Runa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.67 / 5.00
liczba ocen: 505
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
-21% 23.49 zł
25.02 zł
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.05 zł
25.06 zł
25.42 zł
26.91 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:
Paryż XIX wieku. Szpital obłąkanych i mroczne początki psychiatrii. Student Jori Hell chce jako pierwszy w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu. Nie wie jednak, że jedna z jego pacjentek zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też jego najmroczniejszą tajemnicę…
 

Paryż, rok 1884. Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpetriere przeprowadza eksperymenty na histeryczkach. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki. Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób…

Recenzje blogerów
Postrzeganie osób chorych psychicznie ma długą historię i zmieniało się w ciągu dziejów. Współczesna nauka jest w stanie wiele zdziałać dla poprawy sytuacji pacjentów szpitali psychiatrycznych oraz pomóc ludziom dotkniętym chorobami psychicznymi w odnalezieniu się w społeczeństwie. Ale nawet dziś współcześni ludzie nie są wolni od krzywdzących stereotypów związanych z funkcjonowaniem osób zmagających się z problemami psychicznymi. XIX wiek przyniósł początki psychiatrii oraz nowe metody leczenia pacjentów, których wcześniej uznawano za opętanych i zezwierzęconych, co skutkowało ich całkowitym odizolowaniem od społeczeństwa. Jednak zmiany na lepsze wprowadzano powoli, metodą prób i błędów, wszystko zaś było okupione cierpieniem pacjentów, często dzieci. O trudnych i wyjątkowo mrocznych początkach psychiatrii opowiada powieść Runa autorstwa Very Buck.

Jest ona także przykładem thrillera w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Atmosfera grozy utrzymana jest na dobrym poziomie, natomiast fabuła zawiera ciekawe zwroty akcji, które sprzyjają lekturze. Vera Buck stworzyła mroczną opowieść o wydarzeniach, które mogły mieć miejsce w rzeczywistości, w Paryżu, roku Pańskiego 1884. Warto jednak dodać, że większość opisywanych zdarzeń i postaci stanowi mieszaninę prawdy i fikcji.

Runa opowiada o doktorze Charcot, uznawanym niemalże za guru oddziału neurologicznego kliniki La Salpêtrière w Paryżu. Lekarz przeprowadza niezwykłe eksperymenty na pacjentkach - histeryczkach. Stosując hipnozę powoduje, że kobiety tańczą i wiją się na scenie przed zgromadzoną tłumnie publicznością, którą stanowią głównie studenci medycyny. Wśród nich jest jeden z najważniejszych bohaterów powieści - Jori Hell - student ze Szwajcarii, pragnący zdobyć tytuł doktora. Młodzieniec kieruje się chwalebnymi pobudkami i pragnieniem pomocy kobiecie, którą uznaje za wybrankę swego serca. Pewnego razu, Jori, decyduje się rzucić wyzwanie środowisku medycznemu ogłaszając, że podejmie się niezwykłej operacji usunięcia obłędu z mózgu pacjentki. Ma nią zostać tytułowa Runa, mała dziewczynka, wymykająca się wszelkim dotychczasowym metodom terapii, dziecko pełne tajemnic, mocno skrzywdzone przez los... i ludzi.

Powieść składa się z sześciu części, których tytuły przypominają zapis ważnych badań naukowych, odnosząc się do badań znanych lekarzy i specjalistów. W każdej części pojawiają się postaci, których działania przeplatają się wzajemnie. Poczynania wszystkich łączy postać Runy, udręczonej i chorej, która po swojemu pragnie przekazać nam tajemnicze wiadomości.

Barbarzyńskie praktyki medyczne, okropne warunki i traktowanie pacjentów paryskiej kliniki Salpêtrière jeżą włos na głowie. I choć dzisiaj mogą się nam wydawać urojeniami, niestety, część z nich była prawdziwa. W stuleciu, w którym wiedza o chorobach, prawidłowo stawiane diagnozy czy sposoby wykonywania zabiegów medycznych były w powijakach, a pacjenci poddawani byli przedziwnym eksperymentom, mogło się zdarzyć wszystko. Począwszy od nieludzkiego traktowania chorych "na nerwy" a skończywszy na żądnych sensacji gapiów, którzy lubowali się w magicznych widowiskach.

Runa została napisana spójnie i ciekawie. Autorka zręcznie połączyła wydarzenia kryminalne z przypadkami medycznymi, całość pięknie umocowując w historycznym tle dziewiętnastowiecznego Paryża. Vera Buck debiutowała pisząc Runę - powieść o szaleństwie, nieludzkiej psychiatrii, która rodziła się w bólach, w oparciu o cierpienie pacjentów. To udany debiut i bardzo dobra powieść, którą warto przeczytać, a potem może sięgnąć do źródeł, na podstawie których powstała historia Runy. Autorka zamieściła w książce bogatą bibliografię.
Szczerze zachęcam do lektury.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Biorąc tę pozycję do ręki, nigdy bym nie pomyślała, że skrywa ona w sobie tyle okropności, a zarazem tak mnie wciągnie, że nawet zapomnę o jedzeniu… chociaż w sumie to i dobrze, bo mogłoby mi coś ze strachu stanąć w gardle. Historia, którą przedstawia nam autorka, wzbudza w czytelniku tyle emocji, że po zakończeniu lektury, trudno jest się pozbierać, człowiek zostaje w szoku i zastanawia się, czy naprawdę przeczytał to co przeczytał. Runa to nie jest powieść dla ludzi o słabych nerwach.

Książka ma dość skomplikowaną narrację, gdyż część jest napisana w trzeciej osobie z perspektywy kilku postaci, a część w pierwszej osobie z punktu widzenia Maxime’a, czternastoletniego chłopca mieszkającego z ojcem, który nie radzi sobie z śmiercią żony i zmusza syna do śpiewania w chórze, mimo że marzeniem Maxime’a jest tworzenie poezji. Muszę przyznać, że czasami można się pogubić i może się wydawać, że większość tych postaci nie ma z sobą nic wspólnego, więc ich opowieści są zbędne i tylko niepotrzebnie wprowadzają chaos, ale nie dajcie się zwieść. Przyjdzie taki moment, w którym zrozumiecie co tak naprawdę ich wszystkich łączy i będziecie zdumieni, że wcześniej na to nie wpadliście.

Co do samych bohaterów stwierdzam, że autorka stworzyła ciekawe i zróżnicowane charaktery, które nie mają z sobą żadnych cech wspólnych, co doskonale zwodzi czytelnika, który z uporem twierdzi, że po jaką cholerę jest nam przytaczana historia połowy z nich. Najciekawszą postacią dla mnie była tytułowa Runa, mała dziewczynka, która wzbudzała swoim zachowaniem jak i wyglądem lęk, gdyż nigdy nie było wiadomo jaki będzie jej kolejny krok, a powiem wam, że czasami jej poczynania przyprawiały mnie o gęsią skórkę.

Wspominałam już, że nie jest to lektura dla osób o słabych nerwach? Autorka nie szczędzi nam opisów o różnorakich torturach czy eksperymentach, tak bardzo dba o szczegóły, że czasami musiałam pominąć niektóre fragmenty i dopiero jak mój żołądek się uspokoił, mogłam bezpiecznie do nich wrócić. Jest to pozycja, która zawsze będzie mi tkwiła w pamięci i wystarczy tylko jedno spojrzenie na okładkę, która stoi sobie jak gdyby nigdy nic na półce, a wracają wszystkie te okropności i chęć by sięgnąć po nią jeszcze raz, co na pewno kiedyś będzie mieć miejsce. Gorąco polecam!

Ocena: 5/6
©Czytam w pociągu
Jako osoba, która uwielbia temat początków medycyny, powieść mnie zachwyciła. Tłem wydarzeń jest XIX-wieczny Paryż i szpital Salpêtrière, który jest prawdziwym miejscem z bardzo bogatą historią. Do tego obok postaci wymyślonych mamy cały szereg postaci prawdziwych, XIX-wiecznych lekarzy, którzy kładli podwaliny pod współczesną medycynę. Już na okładce wymieniony jest Jean-Martin Charcot, francuski neurolog (to jedna z centralnych postaci książki), a w trakcie lektury poznamy wielu innych – Louis Pasteura, Józefa Babińskiego, Georgesa de la Tourette’a, Julesa Bernarda Luysa, Victora Burqa, Gottlieba Burckhardta i wielu, wielu innych. O każdym z nich można powiedzieć, że był wybitnym pionierem w jakiejś dziedzinie.

Jest też przerażająca i to właśnie postanowiła wykorzystać Vera Buck. Chyba nie było mniej przyjaznego na świecie miejsca w XIX wieku niż szpital dla obłąkanych. Zwłaszcza ten dla kobiet. A kiedy wchodzimy w temat histeryczek, histerii i absurdalnych męskich teorii na temat tych biednych kobiet, włos się jeży na głowie. Dorzućmy do tego jeszcze medyczne eksperymenty na dzieciach i mamy porażający obraz XIX-wiecznej rzeczywistości. To autorce udało się pokazać doskonale – książka zmusza do przemyśleń, zwłaszcza, jeśli mamy świadomość, że miejsca i bohaterowie naprawdę istnieli, a wiele z opisanych zdarzeń też mogło mieć miejsce. Mimo że to powieść, można wiele dowiedzieć się o historii medycyny, zwłaszcza psychiatrii. Runa zachęca również do dalszych poszukiwań – jest na tyle intrygująca, że chce się wiedzieć więcej o tych lekarzach, o histeryczkach, o tym, jak to wszystko wyglądało naprawdę.

Jeśli chodzi o samą fabułę to pewnie znalazłabym rzeczy, do których można się przyczepić. Na samym początku książka wydawała mi się przegadana, co raz zauważałam jakieś niedociągnięcia, ale w jakiś magiczny sposób wszystkie malały, w miarę jak czytałam dalej. Kilka rozwiązań fabularnych też do końca mnie nie przekonało (młody student, który w ramach uzyskania tytuły doktora ma przeprowadzić pierwszą na świecie operację mózgu? A kto by mu na to pozwolił?), po zakończeniu lektury stwierdziłam, że nie wiem do końca, po co istnieją pewne wątki i postaci, jaka jest ich rola. Są rzeczy urwane, nie wyjaśnione, więc równie dobrze mogłoby ich nie być. Tytułowa Runa jest postacią tajemniczą, trochę poboczną, na tyle, że zastanawiałam się, czy nie byłby lepszy inny tytuł książki. Choć ostatecznie to ona jest siłą sprawczą wszystkich wydarzeń – niemą i pozornie niewidoczną, ale przez to jeszcze bardziej przerażającą. Główny bohater jest bezpłciowy, a najciekawszą postacią jest ktoś zupełnie inny. Opis na okładce jest za bardzo podrasowany, bo czytelnik może spodziewać się zupełnie innej książki niż dostanie w rzeczywistości.
Ale to wszystko szczegóły. Może powieść nie jest wybitnym arcydziełem, może ma niedociągnięcia, ale bardzo trudno się od niej oderwać. Zwłaszcza jeśli kogoś pociągają te same hasła, co mnie. Autorka miała świetny pomysł i dobrze go zrealizowała. Bardzo szanuję autorów, którzy wkładają dużo w pracy w przygotowanie tła wydarzeń i osadzanie wymyślonych zdarzeń w prawdziwej rzeczywistości.

Ocen:a 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
To co wydaje się niezrozumiałe z czasem nabiera sensu i odsłania swój przekaz. Jedni zignorują strzępy informacji, ale znajdą się tacy, którzy zaczną mozolnie dopasowywać do siebie fragmenty i poszukiwać w nich większej całości. Może to doprowadzić do prawdy na jaką nie będą gotowi bądź świat uzna, że wygodniej jest przymknąć oko i zgodzić się jej iluzję …

Niektórym wydaje się, że w nauce znajdą rozwiązanie problemów swoich i innych. Jori wierzy w to, ma cel, który ustawia go do pionu w chwilach zwątpienia, poza nim nie liczy się nic. Szpital Salpetriere daje wspaniałą szansę by urzeczywistnić plany adepta medycyny, a praca z najlepszymi lekarzami to miejsce poznania nowinek naukowych. Paryż nie jest dla niego miejscem pokus, najważniejsza jest praca dzięki, której może już niebawem przejść do historii medycyny, lecz to nie jest tak ważne. Ten dobrze zapowiadający się medyk skrywa przed światem tajemnicę, jednocześnie bolesną, ale i pełną nadziei. Nieoczekiwanie przed Jorim pojawia się okazja do zdobycia tego czego tak pragnie, nowa, niezwykła pacjentka sprawia, że przyszłość staje się bardziej realniejsza. Runa jest tym kim kto może wynieść studenta medycyny na wyżyny, nie tylko naukowe. Rewolucyjna operacja sprawi, że w końcu młodzieniec zrealizuje swój plan, ale czy będzie mu to dane? Salpetriere jak w soczewce skupia ludzkie namiętności, jedne z nich uznawane są za chorobę, inne za cechy geniuszy, podział na pacjentów i lekarzy wydaje się oczywisty, chociaż gdyby przyjrzeć się jednym i drugim … Głód wiedzy i głód sławy czasem zbierają brutalne żniwo, a Runa zdaje być przyszłym ich symbolem. Czy dziewczynka będzie tylko kolejnym przypadkiem medycznym oglądanym niczym okaz pod lupą? Nie pasuje ona do medycznych definicji, tak jak i tajemnicze znaki pozostawiane przez nią w całym Paryżu. Tam gdzie je odnaleziono kolejne sekrety dają o sobie znać. Kim będzie dla Joriego Runa – drogą do sławy czy …?

Paryż kojarzy nam się z wspaniałymi zabytkami, szerokimi ulicami, pięknymi kamienicami i muzeami i katedrami. Jednak współczesna fasada kryje w sobie ciemniejsze obrazy, ukryte w murach i w wydarzeniach o jakich wspomnienia przykrył kurz kolejnych dekad. Vera Buck umieszczając akcję swojej książki w tym właśnie punkcie na mapie oraz czasu ukazała go od całkiem innej strony, centrum powieści jest szpital Salpetriere ukazanym jak z powieści grozy za sprawą wydarzeń jakie w nim się rozgrywają. Zresztą właśnie taki klimat towarzyszy lekturze prawie nieustannie, a kiedy jest nieobecny i tak wiadomym jest, iż powróci. Pisarka przeplata kilka wątków, tworzących warstwy grozy, obyczajową, historyczną i w końcu kryminalną. W takim bogactwie łatwo byłoby o ból głowy, jednakże w tym przypadku każde wydarzenia ma związek z fabułą, jest jego źródłem lub konsekwencją. Wielowarstwowość powieści jest widoczna od samego początku, a autorka płynnie przechodzi od jednej do drugiej, łącząc z pozoru nic nie znaczące zdarzenia w intrygującą całość. Vera Buck stąpa w swojej książce nad przepaścią, za którą czai się dno rozpaczy i najmroczniejsze ludzkie działania. Fikcja i historyczno-medyczne fakty oraz podobni im bohaterowie tworzą wirtuozerską mozaikę, obok której nie przechodzi się obojętnie. Obłęd wydaje się czaić na każdym kroku, tak samo jak i nieokreślone zło jakie wraz z kolejnymi kartkami zaczyna przybierać różna maski w postaci ludzkich twarzy. Co jest iluzją, a co rzeczywistością? Kim jest tytułowa bohaterka, a może kim nie jest?
Rozpoczynając lekturę Runy nie wiemy jak złożona historia jest przed nami, wyzwala ona całych wachlarz emocji oraz odsłania je w postaciach, zwłaszcza to co ukrywają pod płaszczykiem niesienia pomocy oraz działania w dobrej wierze. Pewne tajemnice pozostają nimi już na zawsze i podobnie jest w przypadku powieści Very Buck, która umiejętnie poprowadziła fabułę, w której głód wiedzy, wyrachowanie i iluzje stały się źródłem piekła na ziemi …

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Paryż, rok 1884. Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach.

Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki.

Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego…

Tajemnicą jest strach. To on sprawia, że stajemy się mali i słabi w chwili, w której moglibyśmy być wielcy i waleczni.

Współcześnie we wszelkich eksperymentach medycznych uczestniczy się dobrowolnie, dla wypróbowania innowacyjnych metod leczenia. Pacjent zostaje poinformowany o wszystkich możliwych skutkach ubocznych, które absolutnie nie mogą być zbyt niebezpieczne lub nieodwracalne dla jego zdrowia. Warunkiem jest również przeświadczenie lekarza, że spodziewane korzyści dla badanego przeważają w istotny sposób nad nieuniknionym ryzykiem. Dawniej jednak etyka lekarska była czymś nieznanym, a uczeni bardzo często uważali się za bogów. Wszelkie eksperymenty przeprowadzano bez namysłu, byle tylko dokonać czegoś nowego, nakreślić kolejne teorie. Chorych natomiast, traktowano jak zwykły materiał badawczy, liczył się sukces, a nie życie kuracjuszy.

Łatwo się domyślić, iż najbardziej cenioną grupą docelową byli pacjenci nieświadomi, chorzy umysłowo, ubezwłasnowolnieni. W książce Very Buck grono te zawęziło się do samych kobiet, posądzanych o nieobliczalną i groźną histerię. Doktor Charcot za pomocą hipnozy umiejętnie nimi manipulował, potrafił wywołać różnego rodzaju przerażające ataki, natomiast jeśli widowisko się nie udawało, głosił, iż pacjentka po prostu symuluje chorobę.

O ogromnym zacofaniu świadczy fakt, iż lekarze w tamtych czasach byli przekonani, że za większość zaburzeń psychicznych odpowiada masturbacja, dlatego podopieczne zawsze były przyodziane w pas cnoty, by uniknąć ataków agresji i szału, proponowano również "sterylizację". Metody, jakimi próbowano złagodzić objawy choroby są tak szokujące i bulwersujące, że w czasie lektury wielokrotnie przeszywały mnie dreszcze, momentami nawet miałam ochotę rzucić książką o ścianę, ale ciekawość oczywiście zwyciężyła z wzrastającym z każdą stroną przerażeniem. Najgorsza chyba jest świadomość, iż "Runa" nie jest jedynie fikcją literacką, a koszmary, jakie miały miejsce w słynnym szpitalu, mogłyby okazać się w rzeczywistości o wiele gorsze, niż przedstawiła nam to wyobraźnia autorki.

Strach zaczyna się tam, gdzie jesteśmy nieświadomi i bezradni - i dopiero w tym punkcie jesteśmy gotowi w całości oddać się w ręce innej osoby, która zdaje się nam mądrzejsza, potężniejsza. To dlatego od wielu wieków funkcjonuje religia, mój chłopcze. Jest ona zbudowana na strachu.

Tytułowa Runa to młoda, wyniszczona dziewczynka, która podobno od dawna wędruje po różnych ośrodkach, w jakich nikt nie potrafił jej pomóc. Sam wygląd dziecka jest przerażający, uwagę zwracają szczególnie różnej wielkości źrenice. Mimo młodego wieku, już podczas pierwszego pokazu, pozbawia słynnego Charcota pewności siebie. Jego metody wcale na nią nie działają, cechuje ją wyjątkowo silna wola, ale i wysoki poziom agresji. Dziewczynka szybko staje się postrachem szpitalnym, dlatego strażniczki traktują ją bardzo brutalnie. Jej niezłomność i upór są głównym tematem wśród uczonych, a student Jori Hell dostrzega w jej przypadku ogromną szansę nie tylko na awans, lecz także na odnalezienie najkorzystniejszej i skutecznej metody leczenia histerii. Pragnie przeprowadzić na jej mózgu operację, niestety potrzebuje bardziej doświadczonego pomocnika. Z czasem zbliża się do dziewczyny i mimo lęku, naprawdę troszczy się o jej stan, niestety pobudki pozostałych lekarzy nie są wcale tak czyste.

Wkrótce Runa staje się także punktem zainteresowania pewnego detektywa, gdyż kilka morderstw zostaje połączone nietypowymi symbolami, wyrytymi w miejscach zbrodni, a po pewnym czasie napisy pojawiają się również przy szpitalnym łóżku dziewczynki.
Tylko w jaki sposób ubezwłasnowolnione dziecko miałoby zabijać ludzi spoza oddziału?

Klimat to zdecydowanie fundament tej książki. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej miałam okazję czytać tak mroczną i obezwładniającą powieść. Sama tematyka szpitalu psychiatrycznego mrozi krew w żyłach, natomiast przeprowadzane tam eksperymenty bulwersują, szokują i po prostu emocjonalnie miażdżą. Do tego dochodzi tajemnicza postać Runy. Szczerze, były takie momenty, że sama gubiłam się w myślach, czy uznać ją za szaloną, czy może raczej za opętaną. Nie potrafiłam odgadnąć jej sekretu przez większość historii, a po otrzymaniu odpowiedzi, byłam jeszcze bardziej zdegustowana, zdezorientowana i zlękniona.

Świetnym zabiegiem było ukazanie całej historii z perspektywy kilku bohaterów, początkowo zdają się one odrębne, jednak pomału wszystkie łączą się w całość i umożliwiają spojrzenie na nakreśloną sytuację dogłębniej. Postacie są nietuzinkowe, wyróżniające się, wszyscy mają bogaty bagaż przykrych doświadczeń. Każdy z nich kieruje się innymi ideałami, dla niektórych życie chorych nie ma żadnej wartości, liczy się sukces, inni natomiast podążają za ciekawością, niektórzy zaś oprócz oficjalnych powodów, mają własne ukryte intencje. Czytelnik dostrzega szybko pozytywne postacie, jak i te zdecydowanie negatywne, ma jednak wyjątkową możliwość odkryć, co ukształtowało ich zniekształconą osobowość.

Moralne i fizyczne poddanie to najważniejsza zasada wyleczenia imbecylizmu, szepnął pewien znany neurolog, który najwyraźniej rozpanoszył się w małżowinie usznej Joriego. A pierwszym krokiem do osiągnięcia sukcesu jest izolacja chorego.

Książka jest niezwykle obszerna, a ze względu na oszałamiającą tematykę, nie sposób jej przeczytać jednego wieczoru, ale to zdecydowanie ogromna zaleta. Ta historia ma w sobie coś magicznego, obezwładniającego, pochłania niesamowicie, w zasadzie wciąga czytelnika w sam środek niepokojących, mrocznych zdarzeń i nawet po zakończeniu lektury, nie pozwala mu się do końca uwolnić. Czytanie "Runy" było niesamowitym, intensywnym doświadczeniem, które zostawi po sobie ślad na bardzo długo. Nie będę ukrywać, że mimo iż nie jest ona horrorem, namąciła mi w głowie bardzo silnie. Do dnia dzisiejszego towarzyszy mi nieuzasadniony lęk, a wyobraźnia często podsuwa do głowy różne, przerażające obrazy. To książka, o której z pewnością nigdy nie zapomnę!

Runa to niesłychanie wciągająca, trzymająca w niesamowitym niepokoju, nieprzewidywalna, dopracowana, klimatyczna historia, która pochłania bez pamięci, uzależnia i otumania czytelnika, wprowadzając go w niebezpieczny trans, z jakiego nie sposób się uwolnić jeszcze długo po lekturze. Tajemnicza, mroczna atmosfera, od której włos jeży się na głowie, nieetyczne, bezwzględne eksperymenty mrożące krew w żyłach, interesująca fabuła pełna niewyjaśnionych morderstw, od której nie sposób się oderwać, zapadający w pamięć nietuzinkowi bohaterowie, pasjonujące tło historyczne, a przede wszystkim szaleństwo i cierpienie bijące niemal z każdej strony! Gwarantuję, że takiej powieści jeszcze nie czytaliście! To książka, która zarówno was poruszy, otumani, jak i przerazi, rozbudzając wyobraźnię do granic! Polecam całym sercem!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Vera Buck książką Runa wtargnęła na polski rynek wydawniczy elektryzując mistrzowskim połączeniem thrillera z historią medycyny. Wydawnictwo Initium po raz kolejny ma nosa do świetnej literatury serwując nam powieść z fantastycznym tłem historycznym. A to wszystko okraszone intrygująca fabułą spod pióra Very Buck. Książka wstrząsa nami od pierwszych stron, gdyż ukazuje historię, którą nie sposób pojąć, ogarnąć bowiem fakty w niej zawarte zgłębiają ponurą kartę kroniki psychiatrii. Powieść ta jest doskonałym tematem podjęcia dyskusji o etyce lekarskiej – jak daleko powinien posunąć się lekarz, gdzie znajduje się granica, której nie powinno się przekraczać nawet w imię „tak zwanego rozwoju medycyny”.

Eksperymenty, którym poddawane były kobiety w słynnym zakładzie dla obłąkanych La Salpetriere tę granicę przekraczają. Osobiście jestem tego pewien bez dwóch zdań. Jednak na ile, to co działo się w Paryżu dziewiętnastego wieku można nazwać „działaniem medycznym” a na ile pogwałceniem praw pacjenta wbrew jego woli, ba nawet w nieświadomości pacjenta. Warto przeczytać tę powieść i wyrobić swoje zdanie na ten temat. Temat jakże kontrowersyjny, lecz na pewno nie można zamieść go pod dywan. Autorka śmiało w swej książce uwypukla nam procedery, które miały miejsce za murami zakładu.

Vera Buck pokazuje również pewnego rodzaju zacofanie ludzkie wobec osób z zaburzeniami psychicznymi. W dziewiętnastym wieku osoby takie określano mianem obłąkanych, a co gorsza „chorych umysłowo skuwano łańcuchami i zamykano w stajni”. Ten bulwersujący obraz ilustruje w jaki sposób społeczeństwo podchodziło do tematyki osób z zaburzeniami. Na szczęście na przestrzeni lat wiele zmieniło się w postrzeganiu osób z niepełnosprawnościami jaki i również z zaburzeniami psychicznymi. Choć i tak wiele jeszcze przed nami. Vera Buck umiejętnie wprowadza czytelnika w fabułę powieści, dawkuje emocje tak, że pomimo ciężkiego tematu czytamy tę powieść z zaciekawieniem. Autorka nie tylko ukazała nam wstrząsającą historię, lecz również stworzyła dwie ciekawe i wyraziste postacie. Mam tu na myśli szwajcarskiego studenta medycyny Jori Hella oraz tytułową Runę – pacjentkę, której zamierza operacyjnie usunąć obłęd z mózgu.

Wysublimowanego dreszczyku emocji dodaje fakt, iż fabuła książki oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, co powoduje, że skóra jeży się na karku czytającego. Jak sama autorka dodaje „wiele postaci z niniejszej książki rzeczywiście istniało, prowadziło badania nad histerią, fizjonomią przestępców i stworzyło podwaliny psychochirurgii – należy ją traktować jako dzieło fantazji”, a „eksperymenty Victora Burqa z metaloterapią w klinice rzeczywiście mogły mieć miejsce”. Autorka podzieliła tę powieść na sześć części, z których każda skrywa tajemnicę, której poznanie spowoduje, że inaczej spojrzymy na temat psychiatrii. Po przeczytaniu książki często zastanawiałem się czy kobiety poddawane takim praktykom były bardziej obiektami doświadczalnymi czy pacjentkami. Myślę też, że były również one niejako „przedmiotem” do realizacji chorych fantazji czy też ambicji personelu medycznego. Zastanawiam się jak to wygląda dziś, ale również nie daje mi spokoju myśl, gdzie jest granica nauki z etyką czy też po prostu humanizmu czysto pojętego. Wreszcie nie daje mi spokoju myśl – jak dziś …?! Aż boję się pomyśleć. Ważne, że taka książka powstała, że Vera Buck odsłoniła kurtynę przedstawiając świat jaki miał miejsce za murami La Salpetriere. I choć wiadomo, że jest to po części fikcja literacka jednak tak jak w każdej plotce jest ziarno prawdy, tak tu fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Zatem w oparciu o tę wiedzę warto zadać sobie pytanie – jak się ma tutaj prawo Hipokratesa „dobro chorego najwyższym prawem” które powinno przyświecać lekarzom. Zachęcam do przeczytania Runy i wyrobienia swojego zdania na temat poruszony w tej wyjątkowej powieści.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć