Diabelski Młyn
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.92 / 5.00
liczba ocen: 200
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.99 złpremium: 19.19 zł
-37% 19.90 zł
23.62 zł
23.99 zł
26.56 zł
Pozostałe księgarnie
26.99 zł
27.19 zł
27.19 zł
27.59 zł
31.99 zł
31.99 zł
Opis:
Trzecia odsłona słynnego cyklu Anety Jadowskiej. Wszystkie ścieżki prowadzą do Archiwum. Ale czy któraś wiedzie z powrotem do domu? „Kiedy Jadowska zaprasza w podróż po rubieżach wyobraźni, droga do prawdy może wieść tylko przez śmierć. Lecz nawet 0,67 trupa na godzinę nie powstrzyma Nikity i Robina przed dotarciem do Archiwum Zakonu Cieni. Ruszajcie i Wy – niech Droga będzie Wam łaskawa. Na litość autorki nie macie co liczyć” – Marta Kisiel, autorka serii „Dożywocie”
 

Robin nie pamięta swojej przeszłości, ale Nikita znalazła sposób, by to zmienić. Nie będzie to proste, ale czy coś w ich życiu takie jest? Nikita i Robin ruszają w niebezpieczną podróż przez Bezdroża, by dotrzeć do źródeł tajemnicy – miejsca, które skrywa wszystkie sekrety Zakonu Cieni. By się tam znaleźć, potrzebują pomocy Cygańskiego Księcia i jego taboru, bo tylko magia Niespokojnych pozwoli im przeżyć zetknięcie z mroczną magią Bezdroży i Rubieży. W zamian muszą pomóc taborowi uruchomić Lunapark i ożywić niesamowity Diabelski Młyn. A gdy we wszystko postanawiają się wmieszać nordyccy bogowie, berserk oraz młodociany smok, wiadomo już, że Robina i Nikitę czeka szalona i zaskakująca przygoda…

Recenzje blogerów
Kiedy na Facebookowym profilu Anety Jadowskiej przeczytałam informację, że seria o Nikicie faktycznie będzie jedynie trylogią, a najnowszy tom, czyli Diabelski Młyn, pojawi się na półkach już niebawem, miałam co do tego mieszane uczucia. Rozumiałam argument autorki, która stwierdziła, że po trzeciej części zamknie się pewien rozdział w życiu głównej bohaterki. Naprawdę rozumiałam. Co nie zmienia faktu, że, biorąc pod uwagę sześciotomową Heksalogię o Dorze Wilk, miałam takie: Ale, ale JAK TO?. I wiecie co? To uczucie nie opuszczało mnie podczas lektury Diabelskiego Młyna i nieprzerwanie trwa nadal.

Cały szkopuł w tym, że jestem fanką przygód Nikity. O toruńskiej wiedźmie miło mi się czytało, a perypetie Witkaca z opowieści na opowieść wciągają bardziej, jednak na nic autorstwa polskiego pisarza/rki przez cały ubiegły rok tak nie czekałam, jak na kolejny tom niebezpiecznych akcji najemniczki z Zakonu Cieni i jej partnera. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów była niezwykle miłą niespodzianką, a Akuszer bogów został oficjalnie moją ulubioną książką Anety Jadowskiej. W tej kwestii Diabelskiemu Młynowi zbyt wiele nie udało się zdziałać – bądźmy szczerzy, tej podróży do Norwegii nic chyba nie pobije. Jednak nie zmienia to faktu, że pisarska po raz kolejny oddaje w ręce czytelników wciągającą, napakowaną akcją, barwnymi bohaterami i niesamowitymi wydarzeniami opowieść, o której bardzo trudno powiedzieć coś negatywnego.

Tym razem Nikita postanawia pomóc Robinowi odnaleźć prawdę o jego przeszłości i poznać sekrety Zakonu Cieni. Jednak aby to zrobić, będą musieli wybrać się w niebezpieczną wyprawę do Archiwum, do którego można dojść jedynie przez Bezdroża i Rubieże w alternatywnej i magicznej wersji świata. Nie byłaby to jednak dobra opowieść, gdyby bohaterowie najpierw nie musieli skrzyknąć kilku nowych i starych znajomych do pomocy, dostać wcześniej niemożliwe zadania do wykonania, a po drodze wpakować się w kilka(naście) nieporozumień.

Podobnie jak przy dwóch poprzednich tomach, tak tutaj przewracałam stronę za stroną, nawet nie zauważając, jak pomału zaczynają kończyć mi się kartki. Trudno oderwać się od Diabelskiego Młyna. Zawsze jest ten jeszcze jeden rozdział, który chciałoby się koniecznie przeczytać. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów była doskonałym wprowadzeniem do świata przedstawionego – bo, choć to wciąż to samo uniwersum, co u Dory, trudno znaleźć wiele podobieństw między Thornem a Warsem i Sawą – a Akuszer bogów przede wszystkim służył jako kulminacja przeobrażania się Nikty, rozwiązywania rodzinnych problemów i godzenia się z wydarzeniami z przeszłości. Diabelski Młyn za to jest pięknym i zgrabnym dopięciem wszystkich nierozwiązanych wątków.

Naprawdę podoba mi się, co Jadowska zrobiła tutaj z Nikitą i Robinem. To nie są już ci sami bohaterowie, których poznaliśmy na początku Dziewczyny z Dzielnicy Cudów, i nie będę kłamać – trochę tęsknię za tą poranioną, zamkniętą w sobie i pyskatą dziewczyną, potrafiącą policzyć swoich przyjaciół na palcach jednej ręki. Nie jest mi jednak szkoda, że musieliśmy się z nią pożegnać. Autorce udało się przeprowadzić niemałą rewolucję w życiu Nikity, jednocześnie sprawiając, że w najważniejszych punktach to jednak wciąż ta sama, niekoniecznie dająca się lubić kobieta. I jak Robin momentami bardziej dostawał rolę side-kicka w życiu Nikity, tak w Diabelskim Młynie w końcu pozbył się tej niepotrzebnej etykiety. Na pewno wiele pomogły tu rozdziały pisane z jego punktu widzenia, dzięki którym czytelnik miał lepszą szansę poznać go z innej strony.

Powodem, dla którego jednak jeszcze nie raz wrócę do trzeciego tomu przygód tych dwojga zabójców, jest Lunapark, Cygański Książę wraz z całą jego ekipą oraz… Henio. Cóż mogę powiedzieć? Dora i Robin jednak mają ze sobą coś wspólnego, chociaż gdybym miała głosować, powiedziałabym, że to partner Nikity przygarnia do siebie oryginalniejszy rodzaj kaczuszek (zaliczając w ich poczet samą Nikitę również, oczywiście). Wydawało mi się, że już świat Warsa i Sawy, przestawiony w pierwszym tomie, był czymś wyjątkowym i wartym zapamiętania. Jak się jednak okazuje, Aneta Jadowska nigdy nie przestaje zaskakiwać, a Rubieże i Bezdroża biją alternatywny Toruń z Warszawą na głowę.

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak trzymać kciuki, że jeden rozdział w życiu Nikity i Robina się skończył, ale zaraz zacznie się drugi, a Aneta Jadowska zaserwuje swoim czytelnikom jeszcze przynajmniej kilka(naście) książek z tego uniwersum. A może pisarka ma po prostu historie innych zabójców na zlecenie w rękawie?

Ocena: 4+/6
©Nocny Cień
Zaczynając jak zwykle od okładki, muszę przyznać, że pasuje do pozostałych tomów i z pewnością będzie się świetnie z nimi prezentować na mojej półce. W samym centrum widzimy dziewczynę, przed nią kulę, a za nią wielką planszę w kształcie koła. Dominują tutaj ciemne kolory.
Poza tekstem, w książce znajdziemy też obrazki, tak jak w poprzednich dwóch częściach i jak zwykle są one ładne, pasujące do wydarzeń z książki.

Przechodząc do pióra autorki... Mam za sobą dwie lektury z gatunku fantasy, którego raczej unikam, niż czytam. Jednak zawsze staram się kończyć zaczęte serie, trylogie, więc nie mogłam sobie odmówić lektury następnego tomu z losami Nikity, głównej bohaterki. Powieść na tyle mnie zainteresowała, że nie mogłam się od lektury wręcz oderwać. Jadowska ma w swoim piórze coś takiego, że chyba każdego czytelnika potrafiłaby do siebie przekonać. Czyta się lekko, przyjemnie i szybko, a dzięki plastycznym opisom wszystko jesteśmy w stanie sobie odtworzyć w myślach. Oczywiście opisywane wydarzenia były na tyle interesujące, że gdzieś tam z tyłu głowy nawet nie czytając co nieco o niej rozmyślałam. Może nie było szału, gdzie serce miałoby mi tak mocno bić, czy wyskakiwać z klatki piersiowej, ale przyznam, że książka na prawdę była dobra, nawet bardzo.

Nasza główna bohaterka, w przeważającej części również narratorka - Nikita. Mogłabym powiedzieć, że nic się nie zmieniła. A jednak miałam do niej całkiem inne nastawienie. Zaczęłam traktować ją jako osobę poważną, która wie czego chce i z pewnością dąży do wyznaczonych przez siebie celów. Tak, nadal darze ją sympatią, ale teraz już tak bardzo za nią nie tęsknie jak kiedyś. Może jakoś przeczuwam, że będzie kolejny tom? Hm... To brzmi bardzo interesująco!
Pani Jadowska tworzy niezwykle ciekawe, niespotykane postacie, które można w mig polubić. I tym razem moje serce podbił Żarnik, albo Henio - jak wolicie. Podejrzewam, że wielu z Was może być zdziwionych moją małą fascynacją stworkiem, a już w szczególności Daria, no ale nie mogłam mu się oprzeć. Tak jak Robin. Posiadał wyjątkową cechę termofora, a ja go często potrzebuje, więc i my tworzylibyśmy zgrany zespół. Także bohaterowie są dla mnie na plus, nawet duży.

Dzieje się tutaj dużo. Autorka nie oszczędziła nam nagłych zwrotów akcji, dzięki czemu obiecuję wam, nie zaśniecie przy Diabelskim Młynie. Oczywiście najciekawszym dla mnie był w tej powieści Żarnik, ale i sam tytuł. Byłam ciekawa kreacji Lunaparku oraz samej, głównej i tytułowej atrakcji. W końcu doczekałam się i nie jestem zawiedziona pod tym względem ani trochę. Przez chwilę, gdy dołączyłam wraz z bohaterami do taboru CK to trochę się pogubiłam, bo jak dla mnie magia i inne takie rzeczy są nowe, więc nie ma co się dziwić... Ale dla tubylców w tym gatunku nie ma rzeczy niemożliwych, więc przyjmiecie to na pewno lepiej niż ja i się nie pogubicie.

Jak w pierwszym tomie skarżyłam się na brak emocji, tak w drugim wychwalałam za ich nadmiar. Tutaj niestety jak dla mnie nie było uczuć, które mogłyby przejść z bohatera na czytelnika i za to jest minus. Brakowało mi tego szybszego bicia serca, tej zatrważającej krew w żyłach akcji. Owszem, ciągle coś się działo, ale nie odczuwałam tego jakoś szczególnie... Niestety.

Reasumując, jestem zadowolona z tego, co dostałam, Nie było cudownie, ale było nawet bardzo dobrze. Jedynie na minus jest dla mnie brak emocji, które mogłabym poczuć wraz z Nikitą czy Robinem... A tak, to nie zaśniecie nad lekturą, postacie są barwne, wykreowane na szóstkę z plusem. Jestem wymagającym czytelnikiem, to fakt, ale jak już coś zacznę czytać i to mnie zaciekawi, to bardzo prawdopodobne, że mi się spodoba. Gdyby powstał kolejny tom, oczywiście, że po niego sięgnę. Jestem zadowolona i mimo mankamentu, przeczytałabym ją raz jeszcze.

Ocena: 4/6
©Tylko magia słowa
Jak to możliwe, że znakomita seria o Nikicie dobiegła końca? Dlaczego dobrnęliśmy do tego momentu, skoro ja nie zdążyłam się nią jeszcze nacieszyć? Wiem, że literatura rządzi się pewnymi prawami – skoro autor, a w tym przypadku moja ulubiona polska autorka – zamierzyła sobie, że Nikita to trylogia, to tak już będzie… Chociaż kto wie, może Aneta Jadowska któregoś dnia postanowi powrócić do tego uniwersum, bowiem tak naprawdę czuję, że nie padło jeszcze ostatnie słowo. Jednak na chwilę obecną to koniec. Satysfakcjonujące zakończenie, które jednak sprawia, że czytelnik nie chce w to wierzyć i pragnie więcej – wierzy, że jeszcze kiedyś przeżyje z Nikitą kolejną przygodę.

Tym razem Nikita i jej partner Robin wybierają się niemal w samobójczą misję – na Bezdroża. To tam podobno skrywane są wszystkie sekrety Zakonu Cieni, a Robin jest zdeterminowany, aby poznać swoją przeszłość. Nikita jako dobra przyjaciółka postanawia mu w tym pomóc, aczkolwiek sama toczy wewnętrzną walkę ze swoim berserkiem, Panem B. Choć wspierają się nawzajem i stanowią naprawdę genialny duet partnerski, oparty na wzajemnej lojalności i głębokiej przyjaźni, to jednak każde z nich musi samo stawić czoła swoim lękom. Jednak potrzebują jeszcze czyjejś pomocy – aby przetrwać na Rubieżach i Bezdrożach zwracają się o pomoc do Cygańskiego Księcia i jego taboru – tylko ich magia pozwoli im przetrwać, ale w tym świecie nie ma nic za darmo – w zamian muszą im pomóc uruchomić Lunapark i tajemniczy Diabelski Młyn.

Byłam ogromnie ciekawa tego, co tym razem Aneta Jadowska zafunduje Nikicie i Robinowi. Naprawdę pokochałam tę dwójkę bohaterów, zarówno osobno jak i razem. Nikita to silna i odważna babka, bardzo lojalna i honorowa, niesamowicie wierna przyjaciółka, ale też niebezpieczna i tajemnicza istota, z którą lepiej nie zadzierać. Robin wydaje się być bardzo stonowany, niemal zbyt spokojny, ale to tylko jedna z jego powłok. A razem? Razem stanowią idealny duet i to nie pod względem miłosnym, bo do tego im wiele brakuje i taka relacja nigdy się między nimi nie wywiąże. To właśnie jeden z bardziej zaskakujących elementów tej trylogii – nie pojawia się tutaj romans pomiędzy dwójką głównych bohaterów, a właściwie ciężko w ogóle doszukać się jakiegokolwiek romansu i miłosnych uniesień. Aneta Jadowska postawiła na zupełnie inne wartości i relacje: przyjaźń, partnerstwo (w rozumieniu działania razem, nie miłości), lojalność. Nie są one przedstawione w sposób nachalny, ale naprawdę są mocno zauważalne.

Tym, co mnie również urzeka w tej historii to nawiązanie do mitologii skandynawskiej. Nikita niejednokrotnie udaje się do Asgardu, rozmawia z bogami, wydaje się, że oni stale nad nią czuwają, wspierają ją. Ta tajemnicza istota z pewnością skrywa w sobie niesamowite zdolności, dlatego bogowie ją doceniają. Ciekawym aspektem jest również sam berserk, nieodłączna część jej duszy. To właśnie w tym tomie jest on zaprezentowany najlepiej, Aneta Jadowska nadała mu coś w stylu osobowości, stał się niemal żywą istotą, z którą Nikita musi się zmierzyć. I to nie na zasadzie walki czy pokonania go, bo to by było dla niej prawdopodobnie dosyć proste. Jest gorzej, musi się pogodzić z tą częścią swojej natury, nauczyć się z nim żyć w zgodzie, komunikować się na odpowiednim poziomie. Tym bardziej, że okazuje się, że berserk naprawdę ma pewne uczucia i mu zależy na Nikicie. To by pomyślał, nie?

Znacznie lepiej poznajemy też postać Robina, który próbuje poznać swoją przeszłość, a przy okazji zaprzyjaźnia się ze… smokiem! Z młodocianym smokiem, który stanowi kolejny niesamowity i zaskakujący element ich podróży. Podróży ciekawej i interesującej, bowiem cały klimat taboru, lunaparku i tytułowego Diabelskiego Młynu jest naprawdę genialny. Magia, lekkość ducha, nieco zwariowania… A taborze jest grono różnobarwnych postaci, które postrzegają świat w niecodzienny sposób. Ta atmosfera jest naprawdę cudna i o dziwo, naprawdę pasuje do całej historii o Nikicie. Każdy tom to coś zupełnie nowego, i nie mówię tutaj tylko o fabule czy bohaterach, Aneta Jadowska po prostu ma głowę pełną różnorakich pomysłów i świetnie przelewa swoje wizje na papier. Uwielbiam jej styl!

Czy żałuję, że to już koniec? Trochę tak, bowiem naprawdę zżyłam się z tymi bohaterami. Choć zakończenie było takie, jakie powinno być, to jednak mam dziwne przeczucie, że coś jeszcze wisi w powietrzu. A może tak właśnie miało być? Może takie uczucie miało mi towarzyszyć na koniec trylogii? Przyznam szczerze, że właściwie nie byłam pewna, jak Aneta Jadowska to rozegra i jak zakończy opowieść o Nikicie. Naprawdę nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać. Szczęśliwego zakończenia? Smutku? I właściwie do tej pory nie jestem pewna, co poza tym uczuciem, że to nie jest definitywny koniec, mi towarzyszyło… Jednakże z całego serca polecam Wam tę trylogię!

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć