Bałtyk. Historie zza parawanu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 2.84 / 5.00
liczba ocen: 45
cena polecana: 22.96
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
35.90 złpremium: 21.54 zł
22.96 zł
28.71 zł
28.72 zł
30.52 zł
Pozostałe księgarnie
-40% 21.54 zł
27.64 zł
28.72 zł
30.14 zł
30.16 zł
32.31 zł
32.50 zł
35.90 zł
35.90 zł
Opis:
Co Tomasz Raczek robił na transatlantyku Stefan Batory? Dlaczego po plaży paradowano w piżamach? Gdzie nad morzem była „nowa Warszawa”, a gdzie „małe Zakopane”? Morze intryguje, zachwyca i przeraża. Czas odkryć jego tajemnice i sprawdzić, ile prawdy jest w legendach. „Bałtyk…” to zbiór historii o ludziach, których losy splotły się z Wybrzeżem.
 

Aleksandra Arendt przemierza Polskę od Wolina po Hel. Pokazuje, jak zmieniały się nadmorskie kurorty i moda plażowa. Sprawdza, jak wygląda praca latarnika i co robią w morzu lokomotywy. A przy okazji udowadnia, że skakać na nartach można nie tylko w górach…
Lektura doskonała zarówno dla tych, którzy w domowym zaciszu po pracy chcą poczuć zapach morskiej bryzy, jak i dla tych, którzy szukają książki do poczytania podczas słonecznych kąpieli na plaży.

Recenzje blogerów
Kiedy przeczytałam pierwszy raz tytuł, myślałam, że to będzie pewna forma reportażu społecznego, obrazki znad współczesnego morza, wyjaśnienie obecnych trendów (ten parawan mnie zwiódł!). Ale Bałtyk to coś zupełnie innego. Aleksandra Arendt nie pisze o dzisiaj, pisze o kiedyś. Autorka wybrała kilka miejsc, wątków, rzeczy, które z morzem się kojarzą i zabrała nas na wycieczkę w przeszłość. Znajdziemy tutaj opowieść o latarniach morskich, historię słowiańskiego grodu Winety, naszej polskiej Atlantydy i historię Starego Helu, dowiemy się, jak wyglądał plażing w starym stylu, jak przebiegała ewolucja kostiumu kąpielowego, co mają wspólnego z morzem skocznie narciarskie i dlaczego morze uwzięło się na pewien kościół. Nie mogło również zabraknąć MS Batorego i TSS Stefana Batorego.

To wszystko bardzo fascynujące opowieści, w które można się zupełnie zanurzyć. O większości z nich nie miałam pojęcia, więc dla mnie dochodzi jeszcze element poznawczy, który zawsze bardzo w książkach cenię. Bardzo odpowiada mi też forma. Tekst jest często przerywany, przez co jest dynamiczny i czyta się go ekspresowo. A to pojawi się jakiś cytat, a to wypowiedź bohatera, a to fragment legendy czy jakiegoś artykułu. Dodatkowo zostały wyodrębnione graficznie różnego rodzaju ciekawostki, do tego dochodzi jeszcze moc fotografii, dokumentów, ilustracji. Uwielbiam tak potraktowane historie, kiedy książka jest jednocześnie do czytania i oglądania. (Za projekt okładki i stron tytułowych odpowiada niezastąpiona Ula Pągowska).

Aleksandra Arendt wykonała dużo pracy i to widać w tekście. Pojechała, zobaczyła na własne oczy, porozmawiała. Wyciągnęła to, co najistotniejsze, najciekawsze, najbardziej warte uwagi. Dotarła do ludzi, którzy historię pamiętają, którzy mają coś z nią wspólnego, którzy ją badają albo dobrze ją znają. Bałtyk dzięki temu nie jest jedynie wakacyjną książką dla relaksu. To lekcja historii podana w bardzo przystępny sposób, taki, jaki lubię najbardziej czyli niezauważalny. Tereny nadmorskie mają niesamowite historie, które warto bliżej poznać. Może ten tytuł jest właśnie dlatego przewrotny – Aleksandra Arendt pokazuje, że warto wyjrzeć zza parawanu i zainteresować się otoczeniem. Że Bałtyk to nie tylko plaża, słońce i piasek – to fascynujące historie, niesamowici ludzie, legendy sięgające czasów powstania całego państwa i rzeczy, które określiły dzisiejszą, nadmorską rzeczywistość.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    W ogóle nie planowałam czytania tej książki z prostego powodu: mówił o niej co drugi booktuber, a pisał co trzeci bloger, czyli jak zwykle, tania reklama słabej opowieści. Przeczytałam w drodze nad morze i dla zabicia czasu na plaży. Tylko i wyłącznie do tego ta książka się nadaje.
    Kolejna polska książka, której potencjał został zmarnowany przez brak rzetelności, brak motywu przewodniego, pobieżne potraktowanie tematu i brak warsztatu pisarskiego Autorki.
    Nie wiadomo jaki jest motyw przewodni książki. Wydawałoby się, że Bałtyk, w takim razie nie rozumiem sensu umieszczania rozdziału na temat skoczni narciarskich w Trójmieście.Jeśli przewodnim motywem miały być historie o nadmorskich miejscowościach, to tutaj kolejna niekonsekwencja: opisywane są miejscowości, które nie istnieją, a nawet nie wiadomo czy kiedykolwiek istniały, a nie ma ani słowa o historii dużych miast. Przyjmując za trop historie charakterystycznych nadmorskich budowli, znów idziemy w ślepy zaułek, bo nie ma ani słowa o sztandarowym budynku polskiego wybrzeża tj. Grand Hotelu.
    Gatunkowo też jeden wielki śmietnik. W ogóle nie wiadomo co to ma być: z jednej strony bajki i legendy, połączone z opowieściami żyjących i nieżyjących mieszkańców, podparte wycinkami z lokalnych gazet, a między jednym a drugim wtrącenia z naukowych publikacji dotyczących regionu. Wszystko to połączone prostym wręcz kolokwialnym stylem Autorki bliższym średnio zdolnemu uczniowi końcowych klas szkoły podstawowej, uczeń zdolny napisałby to trzy razy lepiej. Ni to reportaż, ni wspomnienia, ni opowiadania, jedno wielkie nic. Cały czas się zastanawiałam czytając, po co Arendt to napisała. Dowiedziałam się z posłowia, że ktoś jej to zasugerował, że powinna. Stworzyła coś "na odwal się", "na odczepnego". Mimo że na końcu jest bibliografia, w książce widać brak umiejętności jej wykorzystania. Dzieło to zostało wydane w sezonie urlopowym pewnie z nadzieją, że się dobrze sprzeda. Niestety, żeby coś się dobrze sprzedało musi być ciekawie napisane przez zdolnego Autora. W tym przypadku właśnie tego najbardziej zabrakło. Dodatkowo z każdej strony bije wręcz odtwórcza rola Autorki, jej niedostateczna wiedza i minimalne zainteresowanie tematem, poza tym nie należy oszczędzać na korekcie. Nie wiem jak wygląda korekta w wydaniu papierowym, w elektronicznym jest tragiczna. Od pewnego momentu jakby jej w ogóle nie było: błędy stylistyczne, składniowe językowe, wymieszanie języka potocznego z naukowym, a nawet łączenia wyrazów. Może korektor zasnął przy czytaniu?
    Dla mnie to strata czasu, pieniędzy i żal zmarnowanego, interesującego tematu. Nie zamierzam czytać niczego więcej spod pióra tej Pani i odradzałabym jej również pisanie dopóki nie przyswoi podstaw warsztatu.Po lekturze nie mam też ochoty na pogłębianie wiedzy dotyczącej poruszanych w niej tematów, z innych źródeł.
    Kolejne rozczarowanie polecaną, polską literaturą.

Warto zerknąć