Osiem minut
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.57 / 5.00
liczba ocen: 1908
Ilość stron (szacowana): 338
cena: 19.49
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.99 złpremium: 17.99 zł
23.89 zł
25.08 zł
25.49 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
-23% 19.49 zł
23.99 zł
24.58 zł
26.99 zł
26.99 zł
29.99 zł
29.99 zł
29.99 zł
Opis:
Sara zrobiła rzecz wspaniałą – uratowała nieznajomego mężczyznę przed śmiercią. Nie umie jednak wyzwolić się z tej historii. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje. Ale im bardziej wkracza w jego życie, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo…
 

Chris obiecał żonie, że wkrótce do niej dołączy. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu. Sara nie od razu zdaje sobie sprawę, że uratowała samobójcę. Powinna pójść swoją drogą, ale czuje się odpowiedzialna za mężczyznę, któremu ból i desperacja odebrały chęć do życia. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje, powoli staje się jej obsesją. Chociaż on wyraźnie jej unika, Sara zaczyna go śledzić, a potem odwiedzać w domu. Dąży do zacieśnienia znajomości, nie wie, że byłoby lepiej, gdyby niektóre sekrety na zawsze pozostały nieodkryte. Nie wie też, że wkroczyła na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę.

CYTATY:
Każdy człowiek, którego spotkasz, toczy jakąś walkę, o której nic nie wiesz, więc dla każdego bądź miły. Zawsze bądź miły.
Recenzje blogerów
Nie tak łatwo napisać powieść. Dobrą powieść. I choć inspiracji na tym świecie nie brakuje, są autorzy, którzy powielają wszelkie schematy. I o ile rozumiem jeszcze, że kryminał bez policji, zwłok i śledztwa się nie obejdzie, tak thriller pozostawia pisarzom zdecydowanie szersze pole do popisu. Dlaczego więc tak trudno jest zaskoczyć czytelnika oryginalnością?

Bohaterem Ośmiu minut jest mężczyzna o imieniu Chris, który po śmierci swojej żony postanawia popełnić samobójstwo, tak by móc się z nią spotkać w innym świecie. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu, lecz nie spodziewał się, iż nie będzie wtedy sam. Sarah z początku nie zdaje sobie sprawy, iż uratowała niedoszłego samobójcę. I choć mogłoby się wydawać, iż ich drogi powinny się już dawno rozejść, kobieta nie może o Chrisie zapomnieć. Dąży do zacieśnienia relacji, lecz jeszcze nie wie, że niektóre sekrety powinny zostać nieodkryte. Chris stał i patrzył jak pomału mijają sekundy. Osiem minut, musi poczekać jeszcze tylko osiem minut. Mamy tutaj do czynienia z debiutem literackim, dlatego też brałam to pod uwagę przy recenzowaniu tej powieści. Niestety, choć opis na okładce zapowiadał bardzo ciekawą oraz intrygującą pozycję, ta okazała się dla mnie czymś zupełnie odbiegającym od moich upodobań czytelniczych. „Osiem minut” miało być bowiem zaskakującym, pełnym napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji thrillerem, lecz ja odebrałam tę książkę bardziej jako obyczajówkę, w której dominuje przygnębiająca atmosfera wszechobecnej śmierci. I to właśnie klimat historii jest jej największą zaletą. W powieści jest wiele nieścisłości, które od razu rzucają się w oczy – chociażby fakt (nie jest to żaden spojler), iż główny bohater najpierw przytacza peron jako miejsce, gdzie po raz pierwszy uświadamia sobie, iż się zakochał, a kilka stron później dowiadujemy się, iż tym miejscem jest jednak bar, w którym poznał ukochaną. Z początku fabuła przypominała mi miejscami film pod tytułem „Mężczyzna imieniem Ove”, lecz jest to bardzo znikome podobieństwo, opierające się głównie na tęsknocie za utraconą miłością. Każdy człowiek, którego spotkasz, toczy jakąś walkę, o której nic nie wiesz, więc dla każdego bądź miły. Zawsze bądź miły. Niestety łatwo jest się tutaj pogubić. Rozdziały, z wyjątkiem dzienników pisane są bez informacji o tym, z kogo perspektywy opowiadana jest historia. I choć bohaterów nie mamy tutaj zbyt wielu, to mimo wszystko chwilami narrator potrafi nam namieszać w głowie. I skoro o postaciach występujących w książce mowa – są oni jednowymiarowi. Z jednej strony mamy Chrisa – mężczyznę pogrążonego w rozpaczy po śmierci żony, użalającego się nad sobą oraz światem, a z drugiej strony Sarah – kobietę owładniętą obsesją na punkcie niedoszłego samobójcy. Mam wrażenie, iż autor wykreował w tej powieści jedynie dwa warianty osobowości, lecz by nadać im nieco charakteru – przesadził ze skalą emocji, przez co nasi bohaterowie są przede wszystkim nadwrażliwi na otaczający ich świat. Cała historia miała ogromny potencjał według mnie. Brakuje mi tu efektu zaskoczenia czytelnika, ponieważ praktycznie od początku wiadomo było, w jaki sposób wszystko się zakończy. Nie mogę jednak odmówić autorowi, iż jego książkę pochłonęłam w dwa dni. Jest ona napisana prostym językiem, Darren O’Sullivan nie skupia się na pisaniu zbędnych opisów, co jest zdecydowanym plusem. Podsumowując, uważam, iż autor miał ciekawy pomysł na powieść, lecz zbytnio skupił się na emocjach bohaterów, czym zdecydowanie przedobrzył. Jeśli szukacie niewymagającej lektury, myślę, że spokojnie możecie po nią sięgnąć, lecz jeśli szukacie thrillera z prawdziwego zdarzenia, możecie się po prostu zawieść. Według mnie Osiem minut to powieść o zmarnowanym potencjale. Mam zadzieję, że następne książki autora będą zdecydowanie lepsze.

Ocena: 2/6
©Marionetka Literacka
Czasem możemy kogoś uratować przed tragiczną śmiercią, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Pozory potrafią zmylić, gdy widzimy człowieka pogrążonego w absolutnym bólu. Czy dobrze jest trzymać się cudzych sekretów? Jaką cenę za to trzeba zapłacić?

Życie Chrisa Hayesa wydaje się być zupełnie bezsensowne. Jego żona, Julia, umarła. A co gorsza, nikt z ich bliskich nie zna całej prawdy. Myślą, że wyjechała do Australii, aby odwiedzić ojca. Chris idealnie zaplanował swoje samobójstwo: peron, środek nocy, nadciągający pociąg. Żadnych świadków. Jednak tuż przed ostatecznym krokiem pojawia się nieznajoma kobieta, która przypadkowo ratuje mu życie. Sarah właśnie rozstała się z partnerem, nie ma pieniędzy nawet na bilet i czuje, iż wszystko się wali. W chwiejącym się Chrisie dostrzega własny ból, dziwny magnetyzm. Wściekły Hayes proponuje Sarze małą pożyczkę na kawę, by mogła się ogrzać. Chce po prostu pozostać bez obserwatorów jego smutnego końca. Niestety, kobieta odbiera to jako akt przyjaźni — widzi w nim bratnią duszę. Do samobójstwa nie dochodzi, a Sarah wpada w obsesję na punkcie nowo poznanego mężczyzny. Koniecznie musi odkryć jego pobudki. A egzystencja Chrisa nie jest łatwa — okazuje się, że Julia została brutalnie zamordowana, a świadkiem był jej mąż. Sprawca zagroził mu poważnymi konsekwencjami, jeśli zdradzi prawdę. Na domiar złego, przyjaciele Hayesa zaczynają podejrzewać, iż Julia wcale nie wyjechała, a jej zniknięcie jest co najmniej dziwne. Nadchodzą monstrualne kłopoty — czy uda się złapać mordercę zanim ponownie zaatakuje?

Ostatnio zdecydowanie często trafiam na kryminały, thrillery i wszystko inne, co powinno wzbudzać lekki dreszczyk niepokoju. Tak upłynął mi lipiec, zaczyna upływać sierpień. Z tego względu mogę pokusić się na różne porównania, jeżeli chodzi o aktualne premiery. Postanowiłam przeczytać debiutancką powieść autorstwa Darrena O’Sullivana. Anglik swoją zawodową ścieżkę rozpoczął w, nomen omen, roli aktora teatralnego, następnie reżysera, a kolejno zajął się pisaniem scenariuszy. Finalnie, zainteresował się prozą. Z jakim skutkiem? Tego dowiecie się za moment. Odkryłam, że O'Sullivan zdążył już stworzyć nową książkę, więc sądzę, iż niedługo ukaże się w Polsce. Wspominam o tym fakcie, bo domyślam się, że autor może zebrać w naszym kraju grono fanów. Na razie skupmy się na jego literackim debiucie, który przeczytałam naprawdę szybko, co jest niezłym wyczynem spoglądając na tę rozleniwiającą pogodę. Dwie parne noce — i koniec.

Sama idea na fabułę nie należy do tych najoryginalniejszych. Wydaje mi się, że czytelnicy uwielbiający od lat thrillery mogą poczuć się nieco rozczarowani, właśnie ze względu na jakąś przewidywalność. Co innego, jeśli mają ochotę na książkę dość lekką, zwłaszcza teraz, kiedy aura nie pozwala na głębsze rozmyślania nad rozwojem akcji i filozoficzne dumania. W tym przypadku, większość osób może być zadowolona. Powieść niewątpliwie byłaby cieńsza, gdyby ominięto rozterki bohaterów. Często analizują swoją przeszłość. Ten zabieg pozornie sprawia wrażenie zbędnego, ale myślę, że bez niego pojawiłyby się problemy ze zrozumieniem poszczególnych pobudek kierujących postaciami, ich zachowaniami.

Jego sny były koszmarne, ale wspomnienia zawsze były dobre. Ciężko na to pracował, ale teraz zaczynał tracić panowanie nad własnym umysłem. Obraz martwej Julii, leżącej w dziwnie nienaturalnej pozycji, był skutkiem działającej na najwyższych obrotach wyobraźni, która graniczyła ze snem, i przebił się przez jakże mu drogie, bezcenne i szczęśliwe wspomnienia. Właśnie stracił jedyne bezpieczne miejsce ucieczki, jedyne szczęśliwe miejsce, jakie mu pozostało. Teraz nie miał dokąd uciec. Presja tych dodatkowych dni zaczynała dawać mu się we znaki. Picie, czekanie. Ciężko było to przetrwać. Ten czas ciągnął się bardziej niż jakikolwiek inny okres w jego życiu.

Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Chrisa i Sary. Dzięki temu zgrabnie przechodzimy między dwoma różnymi spojrzeniami, obserwując fabułę z osobnych perspektyw. Dodatkowo, wpleciono urywki z dziennika Julii. Kłopot pojawia się w kwestii samej zagadki, będącej osią powieści. Bardzo szybko poznałam rozwiązanie, już gdzieś w połowie. Jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania, czas mi się nie dłużył, nie odłożyłam egzemplarza. Lecz doskonale rozumiem, że wielu ludzi poczuje zrezygnowanie, zwłaszcza wspomnieni wcześniej fani thrillerów, przede wszystkim tych psychologicznych, mających trzymać w napięciu do końca.

Dwójkę głównych bohaterów ciężko polubić. Są zdruzgotani, specyficzni w myśleniu. To dość normalne, że zapałanie do nich sympatią należy do całkiem trudnych opcji. Ta sprawa dotyczy szczególnie Sary, chwilami przerażającej w swojej manii na punkcie Chrisa. Przyznam, momentami miałam chęć nią potrząsnąć, pokazać jej, iż nie tędy prowadzi droga do poradzenia sobie z traumą po rozstaniu. Paradoksalnie, zachowanie Sary jest dla mnie plusem. Nie zalicza się do miałkich postaci, tworzy pewne emocje, w jakimś stopniu angażuje czytelnika w historię. Natomiast Chris budzi mocno mieszane uczucia. Niby łatwo mu współczuć, ale z drugiej strony, brak mu wyrazistości, konkretniejszego rysu. Już zdecydowanie bardziej interesująco jawi się Steve.

Debiutancka powieść Darrena O'Sullivana mogłaby spodobać się głównie tym osobom, które nie są wielkimi miłośnikami thrillerów psychologicznych, a chciałyby wyjątkowo coś takiego poczytać. To niezobowiązująca książka, spędza się przy niej sympatyczny czas, choć nie zostaje w głowie na długo. Dam szansę kolejnej publikacji autora, gdy tylko ukaże się w Polsce. Może udało mu się naprawić wcześniejsze potknięcia, na co bardzo liczę!

Myślałam o tym, żeby złożyć Chrisowi kolejną wizytę, z drugiej jednak strony nie chciałam wyjść na namolną. A jednak musiałam się dowiedzieć, czy u niego wszystko w porządku. Siedząc przy biurku z górą papierów i bez motywacji do pracy, wpisałam w Google’a jego nazwisko. Ale nic się nie pojawiło. Upewniając się, że nie obserwuje mnie żaden z szefów, których pewnego dnia mogłabym zastąpić, zalogowałam się na Facebooka i znów wpisałam jego imię i nazwisko. Pokazało się kilka linków, przejrzałam je i odnalazłam jego zdjęcie. Takie samo jak to, które widziałam w jego salonie. Zrobiło mi się smutno z jego powodu.


Ocena: 3/6
©Majuskuła
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć