ebook Mała baletnica
3.69 / 5.00 (liczba ocen: 430)

Mała baletnica
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 19.90
wciąż za drogo?
27.89 złpremium: 17.99 zł Lub 17.99 zł
19.90 zł
23.69 zł
23.99 zł Lub 21.59 zł
29.99 zł Lub 26.99 zł
19.90 zł
23.98 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane
Współczesna Rosja. Kulisy child porn industry. Afera międzynarodowa z rekinami biznesu, znanymi politykami i emerytowanymi agentami KGB w rolach głównych. Wstrząsająca, oparta na faktach opowieść o zakrojonym na wielką skalę skandalu pedofilskim.
 

Akcja „Małej baletnicy” toczy się dwutorowo. Z jednej strony autor przedstawia pracę grupy śledczej, z drugiej – środowisko ludzi zamieszanych w pornograficzny biznes. Mrok w szczegółowy i ciekawy sposób opisuje mechanizmy, które doprowadziły do tego, że kilka osób, począwszy od 1997 roku, wyprodukowało na masową skalę dziecięcą pornografię z udziałem ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat. Do 2004 roku, kiedy przerwano proceder, przestępcy wprowadzili do internetowej sprzedaży terabajty materiałów.
W ręce czytelnika trafia szczegółowy zapis śledztwa prowadzonego dzień po dniu przez specjalną ekipę moskiewskiej policji. Czytelnik pozna cały mechanizm rozkręcania tego biznesu, a także szczegóły jego zakończenia. Zakończenia, które pomimo trudnego i długiego procesu sądowego nikogo nie usatysfakcjonowało. Ta opowieść, która niestety nie jest fikcją, sprawi, że na wiele spraw już nigdy nie spojrzysz tak samo.

Mała baletnica od Wiktor Mrok możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Przychodzę do Was z recenzją książki wstrząsającej. Skończyłam ją czytać dwa dni temu, ale musiałam ją przemyśleć, zanim usiadłam do pisania recenzji. Zapraszam na moją opinię dotyczącą książki o międzynarodowym skandalu pedofilskim. Naprawdę mocna i dobra pozycja.

Książka napisana na faktach, wpisałabym ją w gatunek: kryminał obyczajowy. Akcja dzieje się we współczesnej Rosji.

Kijów, 1991 rok. Jedną z głównych bohaterek jest Anastazja, którą poznajemy na samym początku jako małą dziewczynkę. Anastazja nie ma szczęścia w życiu, ojciec pijak, matka się nią nie interesuje, a dziewczynka ma jedno marzenie - chce zostać baletnicą. Trafia pod skrzydła nauczycielki baletu Larisy Aleksandrowej, która chce z niej zrobić małą baletnicę. Mamy z jednej strony biedne dziecko, mieszkające w trudnych warunkach, w biedzie, w jednym pokoju, a z drugiej bogatą panią, która chce dziecku "pomóc" w karierze. Dziewczynka zostaje wciągnięta w tzw. mroczny świat child porn industry.

Większość książki dotyczy opisania pracy grupy śledczej (2017 rok), która kartka po kartce odkrywa pornograficzny biznes. Zaczęło się od tego, że pewnego wieczoru major Alona Nikiszina zostaje wezwana pod pewien adres. Na miejscu zastaje zwłoki nagiej kobiety rozpostartej na łóżku, z całkowicie zmasakrowaną twarzą. Jest to Anastazja, którą poznaliśmy wcześniej. Mimo tego wstrząsającego widoku policjanci znajdują inny - jeszcze gorszy. W domu kobiety znajdują pokój przypominający ten z filmu o Greyu, a nawet gorszy, bo jest to sala do tortur erotycznych. I właśnie tam wisi naga, tzrynastoletnia dziewczynka unieruchomiona w dybach. Dziewczynka milczy, trudno do niej dotrzeć, ale policjanci czują, że sprawa jest większa i ma drugie dno. W międzyczasie giną kolejne osoby zamieszane w dziecięcą pornografię.

Jako matka muszę Wam powiedzieć, że momentami trudno mi się czytało o przesłuchaniach dziewczynek (wiek pięć - szesnaście lat), sama mam ośmiolatkę. Najgorsze jest to, że książka opisuje trochę inne zdarzenia niż to z czym kojarzy mi się biznes pornografii dziecięcej.

Książka daje do myślenia, jacy zwyrodnialcy wykorzystują dzieci. Tragedią jest to, że jest to dochodowy biznes dla wielu ludzi, których nie obchodzą wykorzystywane dzieci. Dziewczynki mimo tego, że czuły się niekomfortowo, nic nie powiedziały o tych zachowaniach najbliższym osobom. Nie da się tej książki przeczytać bez emocji, tak na chłodno. Przerażający jest też świat internetu, te terabajty pornografii. Dzieci nie zdają sobie często sprawy, że są wykorzystywane w najgorszy sposób.

Autor bardzo dokładnie, dzień po dniu opisał przebieg śledztwa dotyczący dziecięcej pornografii. Bardzo dobrze opisał pracę policjantów, bohaterowie są bardzo wyraziści, z poczuciem humoru, inteligentni. Poznajemy też drugą stronę medalu, czyli świat producentów dziecięcej pornografii.

Książka wzburza kontrowersje, ale jest naprawdę warta przeczytania. Bardzo byłam ciekawa zakończenia, kto okaże się mordercą i jak skończy się ta cała historia?

Na koniec kilka informacji o książce:

- Książka gruba (prawie sześćset stron)
- oparta niestety na faktach, tym bardziej jest wstrząsająca;
- napisana łatwym językiem, nie przeszkadza duża ilość kartek;
- akcja toczy się dwutorowo, przynajmniej na samym początku powieści;
- choć temat książki jest trudny i wstrząsający uważam, że autor podołał zadaniu;
- autor opisał temat niezwykle subtelnie, brak tam brutalności i zbyt dokładnych wstrząsających opisów;
- cudna subtelna okładka;
- wielkie zaskoczenie, myślę, że sięgnę po inne książki tego autora. Tym bardziej, że Czerwony parasol stoi na półce i czeka.

Myślę, że po tej lekturze każdej matce zapali się czerwone światełko, w niektórych sytuacjach. Niestety są chwile w życiu, których nie można uniknąć, jeśli nasze dziecko trafi na niewłaściwą osobę. I to jest w tym wszystkim najbardziej smutne i straszne. Jedyne co można, to rozmawiać z dziećmi, choć temat jest bardzo trudny. Polecam!

Ocena: 5/6
©Matka książkoholiczka
Balet fascynował Anastazję już we wczesnym dzieciństwie. Mimo iż dziewczynka pochodziła z biednego, niespokojnego domu, odkąd pamięta intensywnie ćwiczyła, by osiągnąć sukces. Wysiłek jak najbardziej się opłacił, marzenia stawały się coraz bliższe spełnienia, jednak kolejne występy w ogóle nie interesowały rodziców małej tancerki. Matka i ojciec nie dbali o potrzeby córki, wielokrotnie chodziła głodna, w podartych ubraniach, a głośne, pijackie awantury były w ich domu na porządku dziennym. Upragnioną miłość i zainteresowanie odnalazła wreszcie u nauczycielki baletu, która jako jedyna doceniała starania młodej Rosjanki. Wkrótce czułość i opieka Larisy Aleksandrownej zaczęły przybierać nieprzyzwoity, szokujący, wręcz chory kształt. W momencie, gdy wszelkie granice zostają przekroczone, psychika małej baletnicy zostaje nieodwracalnie wypaczona, a niedługo potem wkracza ona na niemoralną ścieżkę. Bierze udział w niestosownych sesjach, jakie dają początek karygodnej akcji o przerażająco masowym zasięgu, w którą zamieszane są wpływowe osoby z różnych państw.

Ponad dwadzieścia lat później Anastazja zostaje znaleziona martwa w swoim domu, nieudolnie odwzorowanym na mieszkaniu dawnej nauczycielki. Oprócz zwłok kobiety policja odkrywa w lokalu przerażające pomieszczenia, a także małą, nagą dziewczynkę, będącą w szokującej, odrażającej sytuacji. Funkcjonariusze podejrzewają, iż kobieta pod pretekstem dodatkowych lekcji baletu, sprowadzała uczennice do domu, molestowała je oraz robiła wyzywające zdjęcia. Niestety nie mają żadnych dowodów potwierdzających tę teorię, dotarcie do prawdy okazuje się tym bardziej trudne, że stopniowo zaczynają ginąć wspólnicy Anastazji. Im bardziej zagłębiają się w ten trudny przypadek, tym mocniej zdają sobie sprawę, że szokujące zjawisko, dzięki doskonałym informatykom, ma niesłychanie potężny zasięg, trwa od lat i zdaje się być nie do opanowania.

Gdy giną wszelkie dowody, słowo nieuświadomionego dziecka ma niewielką wartość, a prawo nie jest odpowiednio sprecyzowane, walka z tak potężnym, przemyślanym biznesem wydaje się być odgórnie skazana na porażkę. Co gorsza, wyciągając wnioski z przemiany młodej Anastazji, nawet ukaranie zwyrodnialców nie jest żadnym sukcesem, bo psychika ofiar została już doszczętnie wypaczona, a nieodpowiednie wzorce mogą zostać przez nie przyjęte i powielane w przyszłości.

Co do tych zdjęć uznawanych za soft porno, jest problem, bo nawet ośmiolatka w lateksie nie podpada pod paragrafy. (...) Jak twierdzą niektórzy mądrale, każdy widzi na takich zdjęciach to, co chce widzieć. A że dziewczynki się mizdrzą i robią maślane oczy? Co z tego? Na wyborach małych miss też się mizdrzą.

Szok, niedowierzanie, gniew oraz strach, to główne emocje, jakie towarzyszyły mi podczas lektury "Małej baletnicy". Świadomość, iż jest to historia oparta na faktach, dodatkowo bulwersuje i wprawia w osłupienie. To książka, która pozostawi po sobie ślad już na zawsze, na samo wspomnienie do oczu będą napływać łzy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można być taką podłą, bezwzględną bestią, by wykorzystywać bezbronne dzieci, by na ich krzywdzie oprzeć biznes i czerpać z tego kolosalne zyski finansowe. Zdarzenia opisane przez autora nie tylko ranią duszę, szokują, ale i otwierają czytelnikowi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie miał nawet pojęcia.

Dla wielu ludzi molestowanie kojarzy się z brudem, agresją, cielesnym cierpieniem. W tym wypadku wygląda to zupełnie inaczej, co nie tylko świadczy o przebiegłości oprawcy, ale i o wzroście ryzyka, że te karygodne postępowanie stanie się niemożliwe do odkrycia przez osoby postronne. Dziewczynki, wykorzystywane przez nauczycielkę, zostały perfekcyjnie zmanipulowane, wiedziały, że pewne zachowania są nieodpowiednie, początkowo się wstydziły, ale ulegały. Najpierw było to spowodowane strachem przed odrzuceniem, następnie niestety w niektórych przypadkach przyjemnością, jaką czerpały ze zbliżeń. To dowód na to, że pomysłodawcy wszystko starannie przemyśleli i zaplanowali. Tysiące zdjęć oglądanych przez policję przedstawiały szczerze uśmiechnięte dziewczynki, dumne i zadowolone, że mogły pozować. Jak wspomniałam wcześniej, historia nie tylko silnie porusza, ale przepełnia serca strachem, bo dociera do czytelnika z jak potężnym, niebezpiecznym zjawiskiem ma do czynienia.

Język autora jest niesłychanie przystępny i sugestywny, kolejne strony przelatują błyskawicznie przez palce, a czytelnik, mimo potężnego ładunku negatywnych emocji, nie jest w stanie oderwać się od książki nawet na chwilę. Szczerze, dawno mi się nie zdarzyło, by tak obszerną pozycję pochłonąć w ciągu jednego dnia. Byłam zbulwersowana, zniesmaczona, przerażona, ale z łzami w oczach pragnęłam jak najprędzej poznać dalszy ciąg historii. Z pewnością miałam jakąś złudną nadzieję, że finał powieści da mi poczucie sprawiedliwości, ukoi zszargane nerwy i napełni serce spokojem, ale niestety tak się nie stało.

Należy także wspomnieć o doskonale nakreślonych postaciach. Śledztwo, prowadzone przez policję, stanowi fundament tej historii, poznajemy je szczegółowo, ale dzięki temu mamy również możliwość zbliżyć się do samych funkcjonariuszy. Bohaterowie są całkowicie różni, ale tworzą razem wyjątkowo zgrany zespół. To wyłącznie dzięki nim, w czasie lektury pojawiają się jakiekolwiek pozytywne uczucia. Nie sposób ich nie polubić, a emocjonujące, autentyczne, czasem zabawne dialogi, jakie między sobą prowadzą, umiejętnie rozładowują atmosferę, pozwalają choć na chwilę zapomnieć o głównym temacie powieści.

Jeśli nie znajdziemy zdjęć, filmów pornograficznych, a będziemy mieli wyłącznie zeznania dziewczynek, to mężuś nieboszczki stanie na głowie, żeby sąd uznał je za dziecięce fantazje. Czeka nas długa batalia a i tak tabun wynajętych prawników obrobi nam dupy i polegniemy z kretesem. Wiele podobnych spraw na tym świecie znalazło właśnie taki finał.

Mała baletnica zdecydowanie nie należy do lektur lekkich czy przyjemnych, które po pewnym czasie ulatują z wspomnień. Nie spędzicie przy niej miłych, relaksujących chwil, moim zdaniem nawet osoby o wyjątkowo silnych nerwach, powinny nastawić się na nieopisaną eksplozję negatywnych emocji, które zawładną sercem na długo. To książka, która szokuje, bulwersuje, przeraża i po prostu smuci, gdyż nie można normalnie funkcjonować ze świadomością, iż opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę, a ogromna ilość dzieci została nieodwracalnie skrzywdzona. Nie da się jednak ukryć, iż to pozycja godna przeczytania, która otwiera oczy, uświadamia jakie niebezpieczeństwa czyhają na młodych ludzi w obecnym świecie, pokazuje jak z nimi walczyć, jak bronić i edukować nasze dzieci. Temat jest wyjątkowo trudny, ale moim zdaniem trzeba go poruszać jak najczęściej, gdyż niewiedza w tym wypadku jest po prostu słabością. Zdecydowanie polecam osobom, które lubują się w doskonale prowadzonych śledztwach przez nietuzinkowych bohaterów, a przede wszystkim nie boją się wstrząsających, autentycznych historii.

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać powieść po części opartą na faktach, wyjętą z tajnych akt służb specjalnych, która zainteresowała mnie sensacyjno - szpiegowską fabułą, trzymającą w napięciu i dającą mnóstwo przyjemności z lektury. Była to książka Czerwony Parasol, którą napisał Wiktor Mrok. Poznawszy styl autora, piszącego w dojrzały sposób, bez wahania sięgnęłam po kolejną powieść, zatytułowaną Mała baletnica. Tym razem Wiktor Mrok ustawił wysoko poprzeczkę przed wielbicielami mocnych wrażeń. Jego opowieść o międzynarodowym skandalu pedofilskim, zawierająca zapis śledztwa prowadzonego przez moskiewską policję, to historia, która budzi niesmak i smutek. Niesmak - bo nadużycia wobec dzieci powiązane są z dwoma, liczącymi się dla nas światami, międzynarodowego biznesu i wielkiej polityki. Smutek - bo erotyka z udziałem dzieci stała się produktem rynkowym, produkowanym celowo, dla przyjemności dorosłych.

Akcja powieści rozgrywa się we współczesnej Rosji, która stała się areną tzw. child porn industry. Wiktor Mrok ujawnił kulisy działania międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się dziecięcą pornografią, działającej w latach dziewięćdziesiątych XX w., w czasach, gdy amatorzy porno biznesu fascynowali się zdjęciami erotycznymi wielkości znaczka pocztowego. Ciekawym zabiegiem w prowadzeniu fabuły powieści jest przedstawienie skrupulatnej pracy śledczych oraz historii osób bezpośrednio zamieszanych w przestępczy proceder. Jedni i drudzy przeżyli rewolucję technologiczną, która spowodowała, że obecnie dostęp do treści związanych z nadużyciami w stosunku do dzieci stał się tak prosty jak jedno kliknięcie przyciskiem myszki komputerowej.
Początek całej historii dała Anastazja - dziewczynka, niekochana i odtrącona przez najbliższych, która bardzo pragnęła, aby ktoś, choć na chwilę, zwrócił na nią uwagę, okazał odrobinę serca. Po kilkudziesięciu latach dorosła i dojrzała Anastazja, prowadząca szkołę baletową, została znaleziona martwa w swoim luksusowym domu. Ktoś postanowił wymierzyć sprawiedliwość i ukarać kobietę, która wykorzystywała naiwność małych dziewczynek. Anastazja to postać tragiczna - dawniej skrzywdzona i zdeprawowana przez osobę, której zaufała, w dorosłym życiu powieliła znany sobie schemat postępowania, stając się sprawczynią dziecięcych traum.
Historie dotkniętych pedofilią dzieci i ich najbliższych, opisane w powieści budzą skrajne emocje. Jednocześnie są boleśnie edukacyjne. Wszyscy, którzy lekceważą problem materiałów erotycznych powielanych w sieci, niekiedy legalnych, bo związanych chociażby z niewinnym pozowaniem do zdjęć w kąpieli, które wykonują zakochani w swoich pociechach rodzice, powinni przeczytać Małą baletnicę. Wiktor Mrok precyzyjnie i skrupulatnie opisał mechanizmy, które sprawiają, że poziom zainteresowania osób gromadzących materiały erotyczne eskaluje do bardzo niebezpiecznego poziomu.

Na uwagę zasługuje szczegółowy, ale nie nudny, zapis prowadzonego śledztwa, które ujawniło proceder wprowadzający do internetowej sprzedaży setki terabajtów materiałów erotycznych. Zaledwie kilka osób w latach 1997 - 2004 wyprodukowało zdjęcia i filmy z udziałem półtora tysiąca nieletnich w wieku od pięciu do szesnastu lat. Dzieci, które zmanipulowano, okłamano, zaszantażowano i naruszono ich granice intymności. Kijów i Moskwa, pokoje hotelowe i prywatne mieszkania, profesjonalne studia fotograficzne i amatorskie nagrania, sale baletowe i baseny rekreacyjne - każde z wymienionych miejsc odsłaniało fragment niebezpiecznego działania ludzi nastawionych na zysk. Skomplikowaną układankę próbowała złożyć w całość ekipa moskiewskich śledczych, świetnie scharakteryzowanych przez autora powieści. Są to postaci różnorodne, mające odmienne spojrzenie na świat, naturalne i prawdziwe w swych działaniach. Brawo dla autora za naprawdę ciekawe kreacje bohaterów powieści. Łatwo zapadają w pamięć i doskonale równoważą trudną tematykę poruszaną w Małej baletnicy.

Śledztwo w sprawie międzynarodowego skandalu było długie i żmudne. Tę historię napisało życie, co samo w sobie jest powodem ku temu, by obdarzyć powieść Mała baletnica naszym zainteresowaniem. Żeby jednak sprostać lekturze należy posiadać pewną odporność. Nie każdy czytelnik, wrażliwy na krzywdę dzieci, zdoła przyswoić sobie szczegóły opisywanego w książce porno - biznesu. Nie mam złudzeń, że zakończony w 2004 roku proces obejmujący poważnych biznesmenów, szanowanych polityków i emerytowanych agentów KGB, zamknął temat dziecięcej pornografii produkowanej na skalę przemysłową. Jedne serwery zostały zamknięte, nośniki komputerowe wyczyszczone, lecz w ich miejsce z pewnością powstały nowe. Sześćset osób, odbiorców dziecięcej pornografii, to zaledwie ułamek liczby klientów z całego świata, poszukujących takich treści. Są niczym wciąż odradzająca się hydra, której nie można pokonać. Jedyną, skuteczną bronią może być edukacja, której celem jest uświadamianie dzieciom i ich rodzicom, że w każdej chwili mogą paść ofiarą potencjalnych przestępców. W tym zakresie powieść Mała baletnica spełnia swoją rolę z nawiązką. Jednocześnie stanowi kawałek dobrej, trzymającej w napięciu lektury, niedającej o sobie łatwo zapomnieć.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Mała baletnica to druga książka Wiktora Mroka oparta na faktach, która wstrząsa czytelnikiem od pierwszych stron. Autor zrzuca zasłonę milczenia, ukazując tajemnice międzynarodowego skandalu pedofilskiego. Pod przykrywką modelingu działała legalna agencja „Lolita Studio Models”, w której kwitnie child porn industry. To co uderza do świadomości, to fakt, że wspomniana instytucja daleka jest od kreowania przyszłych gwiazd mody, lecz zajmuje się selekcją nowych panienek świadczących usługi seks-biznesu w najbardziej perfidnym znaczeniu – Na razie mamy wyselekcjonowanych trochę ponad dwieście dziewczynek. Tak jak ustaliliśmy, w przedziale wiekowym pięć-piętnaście (…) Wszystkie ładne lub bardzo ładne, długie włosy, długie nogi, duże oczy… blondyneczki, czarnowłose, lisiczki… pełna paleta barw i kształtów (…) Naprawdę jest w czym wybierać. Ten fragment dobitnie oddaje siłę rażenia historii, która wydarzyła się w realnym świecie.

Historia przedstawiona przez autora jest warta poznania, nie dlatego by napawać się okrucieństwem, lecz by wyostrzyć naszą uwagę, na to, co dzieje się wokół nas. Wiktor Mrok po raz drugi serwuje swoim odbiorcom mocną dawkę wrażeń, która nie jest fikcją literacką lecz, o zgrozo w pełni oparta jest na zapiskach międzynarodowego skandalu elit biznesowych i politycznych a także emerytowanych agentów KGB. Czytając Małą baletnicę miałem w sobie poczucie niesprawiedliwości, która istnieje w naszym życiu, targały mną emocje buntu wobec tego co działo się na przełomie 1997-2004. Z drugiej jednak strony czułem zadowolenie z faktu, że świat dzięki autorowi książki ma możliwość poznać te okrucieństwa, których dopuścili się zwyrodnialcy. To co ważne Wiktor Mrok opisuje również zapis prowadzonego śledztwa przez moskiewską policję. Autor uwypukla również mechanizm działania porno biznesu, którego ofiarami padło ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat.

To co boli i uderza to świadomość tego, że opowieść oparta jest na faktach, które nie są dowodem ludzkiej dobroci, lecz jej najbardziej bestialskiej twarzy. Pedofilski proceder zbierał swoje żniwo przez siedem lat, jednak wyniki śledztwa oraz procesu sądowego nie były współmierne do wyrządzonych krzywd. Wielkie brawa i wyrazy wdzięczności należą się autorowi książki, który bez ogródek przedstawia kulisy wydarzeń, które wstrząsają a zarazem ukazują kulisy głośnego skandalu. Książka daje wiele do myślenia, lecz powinna być dla nas również przestrogą, by mieć oczy szeroko otwarte i bez skrupułów reagować na chociażby najdrobniejsze objawy takich zachowań. Mała baletnica to nie tylko książka, która bardzo mną wstrząsnęła, to również lektura, którą polecam każdemu, niezależnie czy jest sympatykiem romansu, komedii czy kryminału bowiem publikacja ta powinna dotrzeć do najszerszego grona czytelników.

Wiktor Mrok w swej najnowszej książce pokazuje nam, że są ludzie, dla których nie ma żadnych granic przyzwoitości. Historia Anastazji – młodej baletnicy wprowadza nas do świata porno biznesu, w którym biorą udział wpływowi przedstawiciele władzy i biznesu. Autor umiejętnie wprowadza nas w klimat tych wydarzeń, dokładnie ilustrując mechanizmy oraz zasady funkcjonowania tej okropnej machiny. Wydarzenia opisane w książce bulwersują, poznając je nie raz przecierałem oczy z przerażenia, przeklinając w myślach na ludzi, którzy pozbawieni są wszelkich etycznych i moralnych zasad. Wszelkie działania tej grupy były precyzyjnie dopracowane w każdym szczególe, a ofiary poddawane były manipulacjom. Strach przed odrzuceniem, a nawet chęć przypodobania się oprawcy powodował u małoletnich ofiar poddawanie się tym procederom. Wiktor Mrok skrupulatnie, krok po kroku przedstawia nam sposoby działania oraz skalę pornografii dziecięcej na świecie. Książka dotyka tematu trudnego, bolesnego, lecz ważnego, gdyż jak dowodzą fakty niestety również realnego. Pewnie spraw takich ja ta opisana przez autora jest wiele, lecz warto uświadomić sobie, że na świecie niekoniecznie daleko, gdzieś poza nami mają miejsce podobne sytuacje. Mogą one dziać się również obok – za ścianą!!! Ważne, że taka książka powstała. Niech będzie ona dla nas ważną lekcją na przyszłość i przestrogą, że historia taka jak ta może się powtórzyć. Ważne byśmy reagowali.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Dzieciństwo wydaje się nam czasem sielankowych oraz beztroskich zabaw, poznawania świata pod ochroną dorosłych. Jednak ten obraz zbyt często bywa iluzją lub nierealnym marzeniem, za którymi kryje się poniżenie, ból i zwyrodnienie. Jedno i drugie istnieje tuż obok siebie, bywa aż nazbyt często niezauważane lub ignorowane, a skrzywdzone dzieci w końcu stają się dorosłymi … mającymi w sercu i umyśle niezabliźnione rany …

Major Alona Nikiszina na co dzień zajmuje się przestępstwami, nie są one czymś nadzwyczajnym, taka sprawa jak ta, do której została wezwana nie jest czymś nadzwyczajnym dla niej i jej zespołu. Jednak tym razem, już na samym początku wiadomo, że dochodzenie będzie o wiele bardziej skomplikowane niż by się wydawało. To co kryje się za drzwiami luksusowej rezydencji przekracza wyobrażenia pani major. Tym razem dochodzenie będzie trudne i pewnie wzbudzi aż zbyt wielkie zainteresowanie. Wykorzystywanie dzieci, a raczej jego najcięższa forma nigdy nie pozostawia obojętnym nikogo, nawet najbardziej twardzi policjanci są wstrząśnięci, lecz ich emocje nie są ważne, liczą się przede wszystkim dzieci – skrzywdzone i okaleczone oraz ci, którzy za tym stoją. Niestety ci ostatni przez lata zbudowali imperium umiejętnie wykorzystując chore zainteresowania, odwracanie oczu od prawdy oraz słabość tych, którzy nie umieją bronić się sami. Nikiszina zamierza poprowadzić śledztwo tak by winni zostali ukarani, ale czy będzie w stanie to uczynić? Jeśli przestępczy biznes działa od lat, to musi za nim kryć się coś więcej, oznacza to więc, że komuś będzie nie na rękę zainteresowanie Alony i jej podwładnych. Czy nieugięta policjantka będzie w stanie przerwać przestępczy krąg przynoszący ogromne zyski i niewyobrażalne rany ofiar?

Zło czai się wszędzie, ale większość z nas uważa, że jego bliskich nie dotknie, może innych – mniej czujnych, nierozważnych. Zwłaszcza dobrze chronimy dzieci, one są bezpieczne i mogą cieszyć się zwykłą codziennością oraz spokojnie dorastać, bez większych trosk i strachu. Nic bardziej mylnego, Wiktor Mrok pokazuje w swojej najnowszej książce brutalną prawdę o otaczającej nas rzeczywistości. Doniesienia medialne traktowane jako kolejny news, bulwersujący, chociaż czy burzący spokój ducha? Mała baletnica przekracza granicę pomiędzy fikcją a faktami, podkopuje poczucie bezpieczeństwa i pewność, że to co najgorsze jest dalekie od nas. Strona po stronie przedstawia kulisy przestępstw jakich ofiarą są najmłodsi, mechanizm wplątywania w przestępczą sieć oraz jak łatwo stają się ofiarami na oczach dorosłych. Pisarz nie posługuje się eufemizmami, używa prawdy jako kanwy całej historii, nie oszczędzając drastycznych szczegółów. Czytelnicy równocześnie obserwują jak rodzi się zło, jego twórców i tych, którzy mniej lub bardziej świadomie zaczynają je rozwijać oraz policyjne dochodzenie, odsłaniające zatrważającą prawdę lub raczej zrywające zasłonę zbudowaną z milczenia i odwracania wzroku. Mała baletnica wstrząsa, skłania do refleksji, ale przede wszystkim zasiewa ziarno niepokoju, podkopuje spokojne status quo gdzie „takie” rzeczy nie zdarzają się. Wiktor Mrok nie boi się niewygodnych faktów, stawia na realizm i ani na moment nie daje zapomnieć czytelnikom, że jego książka to dopiero czubek ogromnej góry lodowej zbrodniczego procederu.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć