ebook Dziewczęta wygnane
3.91 / 5.00 (liczba ocen: 952) Ilość stron (szacowana): 352

Dziewczęta wygnane
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 20.09
wciąż za drogo?
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
20.09 zł 20% rabatu
-24% 20.93 zł Lub 18.84 zł
21.76 zł Lub 19.58 zł
21.75 zł
21.76 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Pierwsza część trylogii „Owoc Granatu”. Oparta na faktach wstrząsająca historia wygnanych kobiet, których tułaczy szlak wiódł z II Rzeczypospolitej przez Syberię aż na Bliski Wschód. Chwytająca za serce opowieść o miłości, rodzinie, wierności i odpowiedzialności, zawsze i pomimo wszystko.

Lato 1939 roku, Kresy. Elżbieta i Stefania, wchodzące w dorosłość bliźniaczki, spędzają beztroskie wakacje w dworku dziadków. Sielankową atmosferę przerywa warkot niemieckich samolotów. Wkrótce ze wschodu nadciąga kolejne zagrożenie: Armia Czerwona. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie. Dziewczęta nie przypuszczają nawet, co szykuje dla nich los i jaką cenę przyjdzie im zapłacić za każdy dzień życia…

Dziewczęta wygnane od Maria Paszyńska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Dobro zapomina się szybko, o złu pamięć trwa i trwa.
Brak ojczyzny niejako z założenia pozbawia cząstki człowieczeństwa.
Ludzie nie potrzebują wojny,żeby opowiedzieć się za złem.Codziennie każdy z nas musi wybierać,po której stronie się opowie.
Dawno planowałam poznać twórczość Marii Paszyńskiej, co i raz wpadałam na serię Owoc Granatu, czy to w sieci, czy na księgarnianych półkach. W końcu, kiedy wszystkie cztery tomy ujrzały światło dzienne i historia się zamknęła, postanowiłam w końcu dowiedzieć się, czy będę tak samo zachwycona jak osoby w moim otoczeniu. Przyszła pora poznać Elżbietę i Stefanię, oraz podążyć ich drogami.

Lato 1939 roku, chwilę przed wojną. Elżbieta i Stefania, wraz z rodzicami spędzają wakacje w dworku u dziadków. Dziewczęta są od siebie zupełnie różne i mają inne oczekiwania względem życia. Ich marzenia zostają przerwane najazdem niemieckim, a chwilę potem wkroczeniem do Polski Armii Czerwonej. Beztroskie chwile popadają w zapomnienie, a dziewczęta, wraz z rodziną starają się przetrwać, najpierw w domu, a później podczas wywózki na Syberię. Ten czas zostanie w nich na zawsze, a cena jaką przyjdzie im zapłacić za przetrwanie, będzie niezwykle wysoka.

Przeczytałam kilka pierwszych stron i zakochałam się: w beztrosce, innym, zapomnianym świecie i subtelnych uczuciach. Elżbieta i Stefania, jakże różne od siebie, spędzają czas według własnego uznania. Jedna chodzi swoimi drogami, odkrywa przyrodę podczas spacerów i poznaje pierwszą miłość. Druga marzy o balach, przepychu, blichtrze, a także robi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę pewnego młodzieńca. Jest sielsko, jest przyjaźnie, jest wspaniale... Nagle grubą kreską oddziela się to co było. Teraz pora na rzeczywistość - wojna, wrogie wojska, każdy dzień strachu, niepewności... i wywózka. Niewyobrażalne historie, obdarcie z człowieczeństwa, walka o przetrwanie, walka o najbliższych, oddanie wszystkiego...

Być może właśnie ten dysonans między radosnym i beztroskim początkiem (choć nie pozbawionym wad), a tym, co działo się potem sprawił, że wegetacja na Syberii wydawała się tak trudna. Miałam już do czynienia z historiami, które opowiadały o przetrwaniu podczas wywózek, a jednak ta bardzo mocno na mnie wpłynęła. Została mi w głowie i nie chce wyjść do dziś. Niezwykle brutalne traktowanie, które zaczyna się już w momencie wdarcia się do domu, a na każdym kolejnym etapie podróży potęgowane, nie mieści się w głowie.

Autorka stworzyła dwie różne osobowości. Dziewczyny w zupełnie inny sposób próbowały żyć, choć główny głos w tym tomie zyskała Elżbieta. To ona spajała wygnaną rodzinę, ona starała się o przetrwanie i robiła wszystko, żeby przetrwać. Trudne warunki może dałoby się przetrwać, ale pewne wydarzenia, które miały miejsce na wywózce zostały w dziewczynie na zawsze. Stała się moją bohaterką, natomiast Stefania swoim zachowaniem i wymaganiami wielokrotnie wywoływała irytację. Dawne animozje tkwiły w Stefce i sprawiały, że nie potrafiła zbliżyć się do siostry, a w pewnym momencie chciała się jej pozbyć.

Syberia, dramatyczne losy tysięcy Polaków, nadal wywołuje ból, niezrozumienie i wściekłość. I choć wiele książek na ten temat powstało, a jeszcze wiele przed nami, niektóre tytuły są mocniejsze, bardziej przerażające, wywołujące całą gamę emocji. Tak było w moim wypadku z tym tytułem. Jestem pewna, że nie zapomnę o nim prędko, a sceny o których czytałam, będą wracać jeszcze nie raz. Koszmar Syberii kończy się wraz z tym tomem, dziewczyny wraz z innymi ocalałymi, przedostają się na Bliski Wschód - do Iranu. Ale czy to co przeżyły pozwoli im na normalne życie w przyszłości? O tym opowiada Kraina snów.

Po lekturze Dziewcząt wygnanych potwierdziłam to, co czytałam i o czym słyszałam - Autorka stworzyła historię mocną, zapadającą w pamięć, a jednocześnie tak bardzo prawdziwą. To lektura mająca duży ciężar historyczny, a jednocześnie historia, którą warto, a nawet trzeba poznać. Zdecydowanie!

Ocena: 6/6
©Książkowe Wyliczanki
Czy uwierzycie, że ja, wielka miłośniczka kryminałów i thrillerów, coraz chętniej sięgam po powieści historyczno-obyczajowe? Trudno się jednak dziwić, skoro co rusz są mi podsuwane prawdziwe literackie perełki.

Kto doświadczył piekielnych otchłani, na zawsze pozostaje naznaczony śmiercią.

Choć Elżbieta (przez rodzinę nazywana Halszką) i Stefania to bliźniaczki, różni je niemalże wszystko. Pierwsza kocha wieś i samotność, nie boi się ciężkiej pracy ani wyzwań, druga z kolei nie wyobraża sobie życia innego niż na salonach, w otoczeniu służby i rozszczebiotanych przyjaciółek. Obie są bardzo młode, obie marzą o prawdziwej miłości i obie niestety zostaną poddane potwornie ciężkiej próbie. Wybuch drugiej wojny światowej zmusi je bowiem do porzucenia rodzinnego domu na Kresach i do wyczerpującej tułaczki. Wywiezione na Syberię będą musiały stawić czoło najgorszym ludzkim instynktom oraz cierpieniu, które rozrywa i ciało, i duszę.

Tym razem wszystko przez red. Marię Olechę-Lisiecką z „Dziennika Zachodniego” i jej środowy program „Prolog”, który – nie ukrywam – śledzę z ogromnym zainteresowaniem. Najpierw zobaczyłam w nim jedną z powieści Marii Paszyńskiej, potem wysłuchałam niezwykle ciekawego wywiadu z pisarką. To, co mnie w nim urzekło, to niesamowita pasja, z jaką Paszyńska opowiadała o swojej pracy i trudnych kartach historii Polski. Już wtedy czułam, że całkiem przepadnę, gdy tylko seria Owoc granatu trafi w moje ręce.

Ta opowieść jest tak przejmująca, że trudno się od niej uwolnić jeszcze długo po lekturze. Paszyńska pisze w sposób bardzo obrazowy i emocjonalny, niepozwalający czytelnikowi nawet na chwilę się zdystansować. Jej ogromna historyczna pasja widoczna jest niemalże w każdym słowie, przecinku, zdaniu, akapicie i – co najciekawsze – jest mocno zaraźliwa. Nawet ja, do tej pory zwolenniczka raczej krwawych kryminałów i thrillerów, zapragnęłam nagle dowiedzieć się jeszcze więcej o tym, co działo się w sercach i umysłach osób doświadczonych przez wojnę.

W Dziewczętach wygnanych śledzimy losy wkraczających w dorosłość bliźniaczek Elżbiety i Stefanii – poczynając od błogiego życia na Kresach poprzez dramatyczną wywózkę na Syberię, a kończąc na ziemiach, które dla wielu po wojennej zawierusze były namiastką raju. Wraz z upływem stron jesteśmy świadkami nie tylko tragicznie zmieniającej się sytuacji politycznej, lecz także ogromnej przemiany, jaka zachodzi w siostrach, a zwłaszcza w Halszce. Paszyńska w poruszający sposób przypomina o tragicznych losach Polaków, o nadludzkim cierpieniu, odarciu z godności, o dojmującej tęsknocie za światem, który już nie wróci. Udowadnia także, że miłość siostrzana mimo wielu przeszkód i nie zawsze obopólnej przychylności jest ponad podziałami i wiele potrafi wybaczyć.

Pierwszy tom serii Owoc granatu to wciągająca, wzruszająca, napisana pięknym językiem powieść o człowieczeństwie i miłości wystawionych na najcięższą z prób. Jeśli macie ją w planach, nie zwlekajcie dłużej – tym bardziej że parę dni temu premierę miał już tom trzeci, czyli Świat w płomieniach.

Nie przegapcie jej!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
A gdyby przyszło mi dorastać w czasach okupacji? Gdybym z idyllicznych wakacji na wsi wpadła w jednym momencie w szpony zła, które ktoś postanowił wyrządzić wszystkim, którzy nie pasują do jego wizji świata? Gdybym zaufała i została okrutnie zdradzona przez świat, ludzi, najbliższą osobę? Gdybym – jako zaledwie nastolatka – straciła wszystko, co przez całe dotychczasowe życie było moją podporą? Czy miałabym siłę, by trwać? Gwałcona, poniewierana, zawszona? Nie potrafiłabym. Ile trzeba mieć w sobie siły, by w takich okolicznościach wydobyć z siebie minimum chęci do życia? Czy to jest w ogóle możliwe? Wiem, zadaję dużo pytań. Jednak uwierzcie, w mojej głowie jest ich znacznie więcej. Chciałabym zapytać o moralność i człowieczeństwo. O sens tego, co wydarzyło się kilkadziesiąt lat temu. Ale przecież tak wielu już pytało i żaden nie dostał jednoznacznej odpowiedzi. Jednak są książki, które pozwalają nam uruchomić wyobraźnię. Owoc granatu. Dziewczęta wygnane Marii Paszyńskiej doskonale pasują do tej charakterystyki.

Kiedy rozpoczyna się wojna, bliźniaczki Elżbieta i Stefania Łukowskie spędzają wakacje u swoich dziadków na wsi. Tutaj poznają smak pierwszego zakochania i rozczarowania. Tutaj też zastają ich radzieccy żołnierze. Od tej pory życie dziewcząt staje się tylko jednym z wielu istnień zamkniętych w zatłoczonym wagonie zmierzającym w kierunku zamarzniętej Syberii. Tam muszą walczyć o przetrwanie, robiąc rzeczy, które odbierają im wszystko, co mają. A każda z nich owo „wszystko” traktuje inaczej, bowiem są jak ogień i woda.

Wydaje się, jakby tą książką Paszyńska oddawała hołd kresowianom, których spotkała kara za to, że… żyli. Pozbawieni domów, rodzin, czasem nawet ludzkich odruchów, próbowali łapać przebłyski człowieczeństwa tam, gdzie starano się uczynić z nich zwierzęta. Autorka bardzo mocno kontrastuje ze sobą dwie rzeczywistości – spokojne, sielskie życie na wsi z mroźną, pozbawioną życia Syberią. Kontrastuje również same bohaterki, obydwie pozbawiając sumienia i umiejętności kochania. Z tą różnicą, że jedna jest ich pozbawiona od pierwszych stron książki, a druga w wyniku okrutnego doświadczenia.

Wraz ze zmieniającymi się okolicznościami czytelnik czuje coraz większe napięcie i ten szczególny rodzaj ciekawości, który nie pozwala odłożyć książki nawet na chwilę. Przyznaję, że do momentu zsyłki Dziewczęta wygnane traktowałam jak lekką obyczajówkę. Od chwili, gdy za rodziną Łukowskich zatrzasnęły się drzwi przeludnionego wagonu, ta książka stała się dla mnie dowodem, historią i prawdą. Czytając o odwadze i poświęceniu Elżbiety, czułam przeszywające mnie zimno. Miałam wrażenie, że przez okna wdziera się mroźny wiatr, powodujący drętwienie całego ciała. Paszyńska potrafi malować słowami obrazy. Tworząc literackie pejzaże, nie zapomina o swoich bohaterkach. Pieczołowite i utrzymujące się od samego początku kontrastowe charakterystyki uzupełniają tę historię, wywołując ogromne emocje. Do tego wszystkiego dochodzi język, którym posługuje się autorka, a właściwie umiejętność dostosowania go do czytelnika. Paszyńska nie przesadza. Nie stylizuje go, na siłę nie utrudnia, a jednocześnie nie infantylizuje i nie spłyca. Dzięki temu w żaden sposób nie utrudnia odbioru lektury, czyniąc swoją historię nie tyle uniwersalną, co po prostu dedykowaną każdemu. Autorka posiada umiejętność wyważenia pewnych spraw, nie ocierając się o banał oraz nie tworząc podręcznikowej historii pełnej suchych faktów. To jeden z powodów, dla których książki Marii Paszyńskiej będą miały swoje własne miejsce na moim regale.

Ocena: 5+/6
©Spadło mi z regała
Już dawno nie czytałam, tak zachwycającej powieści osadzonej w realiach drugiej wojny światowej. Wrażenie jakie wywołała na mnie ta historia, jest tym mocniejsze, że została ona oparta na faktach.

Akcja książki rozpoczyna się tuż przed wybuchem wojny, latem 1939 roku na Kresach. Głównymi bohaterkami tych wydarzeń są młode bliźniaczki – Elżbieta i Stefania. Obie beztrosko spędzają wakacje we dworze u swoich dziadków, choć każda robi to na swój sposób. Ich stosunki, dotąd niezbyt przyjazne psują się jeszcze bardziej z powodu miłości i rywalizacji o uczucia pewnego młodzieńca. Niestety szybko okazuje się, że walka o serce chłopaka, to jeden z najmniejszych ich problemów. Wybucha wojna. Niemcy napadają na Polskę a ze wschodu atakuje Armia Czerwona. Bliźniaczki wraz z matką i malutkim bratem zostają wygnane na Syberię. Niestety już sama wyczerpująca podróż pokazuje, w jak wielkim zagrożeniu jest ich życie. Nie wszystkim uda się bowiem dotrzeć na miejsce zesłania.

Powieść Dziewczęta wygnane prowadzi czytelnika przez okrutne wydarzenia, które spotkały siostry. Trudny klimat do życia na Syberii, okrucieństwo okupantów, głód, chłód, katorżnicza praca. Czy siostrom uda się przetrwać? Tego dowiecie się oczywiście sięgając po tę książkę.

Pewne jest jedno. Ta historia porusza do głębi. Jest trudna w odbiorze, uwiera, gnębi. Z drugiej strony autorka podaje te wydarzenia w sposób niezwykle plastyczny i przystępny co łagodzi drastyczność jej przekazu, przynajmniej w jakimś stopniu. To historia opowiadająca losy rodziny, sióstr, wojennych tragedii. Jest to jednak, przede wszystkim historia przetrwania.

To co zdecydowanie czuje się podczas lektury tej książki, to bardzo dopracowany i niesamowicie szczery w swoim przekazie styl autorki. Dziewczęta wygnane to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marii Paszyńskiej. Mam jednak pewność, że sięgnę po jej pozostałe pozycje.
Tymczasem polecam Wam serię Owoc granatu, którego pierwszą część stanowią właśnie Dziewczęta wygnane a ja oczekuję już na cześć drugą.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Przyszłość jednego dnia jawi się w jasnych barwach, zaplanowana i zadowalająca ambicje, bądź jest widziana z kimś, kto stał się bliski nieoczekiwania i dał impuls do spojrzenia w to co może mieć miejsce, drugiego dnia zmieniając się całkowicie. Teraźniejszość wydaje się być jedynie przystankiem do tego co jest wyczekiwane, ale czasem marzenia zostają wystawione na próbę lub okazują się jedynie ułudą. Wystarczy chwila by przyjazny świat pokazał swoją mroczniejszą stronę i boleśnie uderzył w to co dla człowieka najcenniejsze.

Lato roku tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego było upalne, a nawet gorętsze, poza tym przebiegało podobnie jak te z wcześniejszych lat. Przynajmniej tak się wydawało wielu. Beztroska, dworek otoczony lasami i polami, rozrywki odpowiednie dla panienek z dobrego domu, po prostu wakacje. Jednak gdzieś na tym jasnym obrazie pojawiają się chmury, lecz przecież czas dojrzewania niesie z sobą pierwsze odpowiedzialne decyzje oraz wybory. Bliźniaczki Elżbieta, zwana Halszką, i Stefania Łukowskie żyją dniem dzisiejszym, swoboda wiejsko-ziemiańskiej egzystencji jest czymś zupełnie innym od ich miejskiego życia, lecz każda z nich znajduje dla siebie miejsce. Nadciągające wojenne zagrożenie wydaje się jedynie niegroźnymi pomrukami, zresztą co innego zaczyna zaprzątać głowy dziewcząt. To co przyniosą kolejne miesiące nie podejrzewa nikt, kiedy sierpień przechodzi w wrzesień wszystko zmienia się, że nieodwracalnie tego również nie przypuszczają ani Łukowscy, ani pozostali. Dworek ukryty na prowincji również nie omijają dramatyczne chwile, chociaż wydawało, iż jego mieszkańcom zostanie oszczędzone przynajmniej część tragedii jaka ogarnęła świat. Niestety Halszka i Stefania zostają wraz z tysiącami Polaków wywiezione w głąb Związku Radzieckiego. Już sama podróż jest gehenną, a to czego później doświadczają dziewczyny zmienia dużo w nich samych. Każdy dzień, czasem nawet godziny, to walka o przetrwanie, taryfy ulgowej nie ma dla nikogo, kolejne dramatyczne chwile odciskają piętna na ludziach, również na siostrach Łukowskich. W tak trudnych chwilach człowiek pokazuje swoją prawdziwa twarz, lecz może to jedynie złudzenie? Ile są w stanie znieść Stefania i Elżbieta? To co działo się nie tak dawno wydaje się odległym wspomnieniem, ale wciąż w obu jest ono silne. Czy znajdą w sobie siłę by przetrwać? A może to co najgorsze dopiero przed nimi?

Maria Paszyńska zaczyna książkę urokliwymi obrazami świata zmiecionego przez huragan jakim była Druga Wojna Światowa. Bohaterowie nie wiedzą jeszcze jakiemu piekłu przyjdzie stawić im czoła, ale to jedynie wstęp do niezwykle przejmującej opowieści, która stała się udziałem tysięcy. Chylę czoła przed tym jak pisarka oddała losy sióstr, równocześnie opowiadając ich historię oraz często bezimiennych osób. Owoc granatu oddaje emocje postaci, lecz przede wszystkim unaocznia rozmiar dokonanej zbrodni. Dramat jednostek i dramat ogółu splatają się z sobą, jedno i drugie porusza, jednak to nie koniec, to dopiero początek opowieści w jakiej uczucia, zasady, honor poddawane są próbie, ale nie ocenie. Maria Paszyńska konfrontuje z sobą bohaterów, nie bezpośrednio, lecz przy pomocy sytuacji, pokazuje rzeczywistość, do której nikt nie był przygotowany, oraz jak tak odmienna sytuacja wpłynęła na poszczególne osoby. Owoc granatu pokazuje brutalną prawdę, tym mocniej odczuwaną przez czytelnika, gdyż jej świadkami i uczestniczkami są bardzo młode kobiety, po części jeszcze dzieci, stawiające czoła wydarzeniom jakie nieraz były zbyt ciężkie dla dojrzałych osób. To one poznają smak tytułowego owocu i tego co z sobą niesie – pamięci o tym co było i pozostanie już w nich na zawsze.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć