W pułapce
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.75 / 5.00
liczba ocen: 254
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
-10% 17.99 zł
Opis:

Klara budzi się rano na klatce schodowej. Nie pamięta, co się działo w nocy, nie wie, jak wróciła do domu. Z przerażeniem orientuje się, że od imprezy, na którą wyszła w sobotę, minęły dwa dni.

Odkrywa dziwne ślady na swoim ciele. A później dowiaduje się, że rok wcześniej wcześniej inną kobietę spotkało coś bardzo podobnego. Postanawia się z nią skontaktować.

I wtedy ktoś podrzuca jej dziwny prezent.

Co stało się z tamtą dziewczyną?

Czy Klara będzie następna?

I co tak naprawdę jej grozi?

Mistrzyni thrillera psychologicznego wraca z nową powieścią,

która przeraża i uzależnia jak nigdy.

 

Recenzje blogerów
Po przeczytaniu Idealnej Magda Stachula trafiła na moją listę ulubionych autorek, takich kupowanych w ciemno. Zaczynając czytać W pułapce w formie e-booka nie znałam opisu książki i fajne było to odkrywanie powoli całej historii. Książka niesamowicie spójna, logiczna i ciekawa. Zapraszam na moją recenzję.

W pułapce fabuła toczy się dwutorowo, czyli tak jak lubię najbardziej. Są rozdziały, które opowiada nam Klara (Przemyśl, rok 2017) oraz Lisa (Berlin, rok 2016). Z początku wydaje się, że dziewczyn nic ze sobą nie łączy.

Klara to młoda studentka mieszkająca w Krakowie, która przyjechała popilnować rodzinnego domu podczas nieobecności rodziców. Dziewczyna idzie na imprezę ze znajomymi, rano budzi się zdziwiona na swojej klatce schodowej i stwierdza, że nic nie pamięta. Nawet nie jest przekonana, że piła aż tak dużo, żeby jej się urwał film. Mgliście pamięta jakiś powrót do domu zieloną taksówką. Największy szok przeżywa, gdy z radia dowiaduje się, że od imprezy minęły dwa dni, a ona nic nie pamięta i nie wie co się z nią działo przez tak wiele godzin. Dziewczyna szuka pomocy, pyta po znajomych ale nikt nic nie wie. Przez przypadek dowiaduje się, że jakaś dziewczyna mieszkająca na stałe w Niemczech miała taką samą sytuację jak ona. Klara postanawia ją odnaleźć.

Lenę natomiast poznajemy po traumatycznych przeżyciach. Dziewczyna była porwana, przetrzymywana kilka dni i porzucona na skraju lasu. Po tym fakcie Lena zawiesiła studia, nie lubi wychodzić z domu, kontakt ma z nielicznymi osobami, chodzi na psychoterapię i czasami bierze leki od psychiatry. Wydaje jej się, że ktoś chodzi po jej mieszkaniu gdy jej nie ma w domu, często zmienia zamki w drzwiach.

Pomiędzy rozdziałami poznajemy jeszcze jednego narratora, kogoś kto jest uwięziony i nie wie dlaczego i w jakim celu. Te akurat opisy były mrożące krew w żyłach.

Nie znam go, jestem tego pewna, nigdy wcześniej go nie widziałam, chyba że nie zwróciłam uwagi na kogoś tak przeciętnego jak on? Dlaczego nie ma na twarzy kominiarki, czy nie tak postępują bandyci, którzy nie chcą, aby ktoś ich później zidentyfikował? Przerażenie przyśpiesza puls. On nie ma zamiaru mnie stąd wypuścić. On chce mnie zabić.

Warto też zwrócić uwagę na bohaterów drugoplanowych, którzy też są niezwykle interesujący i w sumie za każdym razem można się zastanawiać, komu można zaufać i kto jest ofiarą w tej historii.

W pułapce podobała mi się tak samo jak Idealna. Akcja jest ciekawa, czyta się szybko, nie mogąc się doczekać dalszego ciągu. Autorka co chwila odkrywa nam nowe karty, ale wciąż nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi. Nie domyśliłam się rozwiązania, więc czytało mi się to z dużym zainteresowaniem. Książka uzależnia, jak zaczęłam czytać, to nie chciałam odkładać czytnika, nawet kosztem snu. W pułapce czyta się jednym tchem, tak polubiłam obie bohaterki, że faktycznie czułam ich poddenerwowanie i napięcie całą sobą.

Szczerze i gorąco zachęcam fanów powieści pani Magdy, jak i osoby lubiące thrillery! Jak dla mnie - obłędna, mroczna i czasami przerażająca lektura!

Ocena 6/6
©Matka książkoholiczka
Wszystko, co piszą o tej książce, to najprawdziwsza prawda. To jeden z bardziej wciągających thrillerów psychologicznych, jakie wpadły ostatnio w moje ręce. Właściwie to nie przeczytałam go, a pochłonęłam!

Klara budzi się na klatce schodowej kamienicy, w której mieszka. Nie ma pojęcia, jak się tam znalazła, ani – o, zgrozo! – nie pamięta, co się z nią działo przez ostatnie dwa dni. I ta niewiadoma doprowadza ją niemalże do obłędu. Jak się okazuje, w bardzo podobnym zdarzeniu rok wcześniej brała udział inna młoda dziewczyna, Lisa – z pochodzenia Polka, od lat mieszkająca w Berlinie. Czy to możliwe, że obie sprawy jakoś się ze sobą łączą? By odkryć prawdę, Klara wraz z przyjaciółką wyjeżdża do Niemiec i zaczyna swoje małe prywatne śledztwo. Tymczasem paraliżujący strach, niczym cichy morderca, depcze jej po piętach…

Zanim zacznę się zachwycać najnowszą książką Magdy Stachuli, mianowanej polską mistrzynią domestic noir, muszę Wam zdradzić pewną tajemnicę – nie czytałam żadnej z jej poprzednich powieści. Skandal? Dla niektórych pewnie tak! Sama żałuję, że tak głupio się zgapiłam. Na szczęście ten fakt w żadnym wypadku nie przeszkadzał mi w lekturze, a wręcz przeciwnie – zasiadłam do niej jak prawdziwa świeżynka, bez uprzedzeń i wygórowanych oczekiwań.

Opowieść o Klarze i Lisie wciągnęła mnie bardzo, choć uczciwie muszę przyznać, że na samym początku trochę mi się mieszały obie historie i zacierały granice między nimi – pewnie przez ich niemal bliźniacze podobieństwo i zastosowaną w obu przypadkach pierwszoosobową narrację. Gdy jednak wpadłam już w narzucony przez Stachulę rytm, kolejne puzzle nie wiedzieć kiedy zaczęły gładko wskakiwać na właściwe miejsce, tworząc obraz spójny, dopracowany i do tego stopnia prawdopodobny, że strach obu bohaterek zaczął mi się udzielać. Przerażenie podsycała trzecia opowieść, będąca przerywnikiem, a jednocześnie uzupełnieniem historii Klary i Lisy, a prowadzona przez pewną uwięzioną dziewczynę, której imię poznajemy dopiero na końcu powieści. Dzięki temu zabiegowi napięcie towarzyszące lekturze momentami sięgało zenitu, a chęć poznania zakończenia była tak wielka, że książkę trudno mi było odłożyć.

Nie wiem, na ile (i czy w ogóle) Magda Stachula powieliła w najnowszej powieści wykorzystywane w dwóch poprzednich książkach triki, trudno jest mi gdybać, jak oceniłabym W pułapce, gdybym znała Idealną i Trzecią. Na tę chwilę z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że to autorka bardzo utalentowana i bez dyskusji warta uwagi. Podoba mi się jej sposób budowania mrocznej atmosfery z pozornie niewinnych, codziennych zdarzeń. Doceniam wysiłek, który włożyła w takie zaplątanie obu historii, byśmy do końca nie byli pewni, kto za tym wszystkim stoi. Cieszę się w końcu, że oprócz strachu dała nam coś więcej – po pierwsze, bardzo dobitnie przypomniała, że nie wszystkim można bezgranicznie ufać, a po drugie, jako kolejny autor uświadomiła, że zdobycze technologii, takie jak chętnie wykorzystywane we współczesnym świecie aplikacje, może i ułatwiają życie, ale czasem mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

W pułapce to mroczny, wsysający, bardzo sprawnie napisany thriller psychologiczny stworzony przez kobietę i o kobietach przede wszystkim. Jestem pewna, że spodoba się także męskiej części czytelniczego świata.

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Gdy Klara budzi się na klatce schodowej jest przerażona i zdezorientowana. Ostatnie co pamięta to impreza, jednak nie ma pojęcia, jak dotarła do domu i co stało się po przyjęciu. Jej lęk jest coraz większy, kiedy dociera do niej, iż luka w głowie sięga aż dwóch dni. Stopniowo oszołomienie zamienia się w determinację, by dowiedzieć się, co działo się z nią w ciągu ostatnich godzin i kto jest za to odpowiedzialny. W śledztwie postanawia jej pomóc przyjaciółka. Szybko odkrywają, że jakiś czas temu podobny wypadek spotkał inną kobietę. Wydaje się, że rozmowa z nią pomoże rozwikłać zagadkę, jednak sprawa okaże się bardziej skomplikowana, niż to mogło wydawać się na początku. Dodatkową przeszkodą stają się lęki dziewczyny, czuje się stale obserwowana, osaczona.

Co takiego przydarzyło się Klarze? I czy sprawa obu kobiet rzeczywiście ma wspólny mianownik?

Czarna dziura. Zupełna pustka. Czy powinnam zadzwonić na policję? Powiedzieć, że rano obudziłam się na schodach na dole kamienicy, że nie pamiętam, jak się tam znalazłam i co się ze mną działo przez dwa dni? Czy potraktują mnie poważnie, czy zechcą przejrzeć kamery do monitoringu, żeby wyjaśnić do jakiego samochodu wsiadłam i w która stronę pojechałam?

Nareszcie miałam okazję poznać twórczość Magdy Stachuli i jestem z tego ogromnie zadowolona. Historia zahipnotyzowała mnie już na samym wstępnie. Autorka w perfekcyjny sposób buduje napięcie, świetnie zwodzi czytelnika. Akcja powieści prowadzona jest trójtorowo, w różnych czasach, co jeszcze silniej podsyca napiętą już atmosferę. Poznajemy zarazem losy Klary, Lisy, kobiety, która przeszła przez podobną tragedię jakiś czas temu i pomału próbuje wrócić do normalnego życia, ale także otrzymujemy relację z tortur, jakich zaznaje tajemnicza dziewczyna, przetrzymywana przez niebezpiecznego mężczyznę. Czytelnik stara się dowieść, iż sprawy te łączy jeden oprawca, jednak brak dowodów nie ułatwia mu rozwiązania zagadki.

Zaburzenie lękowe Klary zostało opisane niezwykle sugestywnie, wręcz namacalnie, błyskawicznie udziela się osobie czytającej. Staje się ona przestraszona, podejrzliwa wobec każdego, chęć rozwikłania zagadki jest priorytetem, dlatego z entuzjazmem i w napięciu pochłania ona kolejne strony. Gehenna, jakiej zaznaje tajemnicza, przetrzymywana kobieta wywołuje ciarki na plecach i dodatkowe skoki adrenaliny. Współczujemy jej, boimy się o nią, a z drugiej strony za wszelką cenę pragniemy jak najszybciej odkryć, kim ona właściwie jest.

Zagadkowy, mroczny klimat i umiejętne stopniowanie napięcia to bez wątpienia największe zalety tej powieści. Akcja jest niesłychanie wartka, nie daje czytelnikowi wytchnienia, zaintrygowany jest do tego stopnia, że nie potrafi przerwać czytania nawet na chwilę. Ta książka wciąga tak bardzo, że na czas lektury całkowicie zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości, wszystkimi zmysłami przebywamy obok postaci i staramy się za wszelką cenę poznać oprawcę i jego motywy.

Zimny chów, który zafundował mi ojciec, ma jedną zaletę. Zrobił też ze mnie sprytną zawodniczkę, która sprawnie unika ciosów, panuje nad stresem i wciąż jest gotowa do walki. Dowiem się, co stało się tamtej nocy. Muszę poznać prawdę, nie potrafię się pogodzić z utratą tych kilkudziesięciu godzin.

Autorka stworzyła wyrazistych, wielowymiarowych, przekonujących bohaterów. Mamy okazję wniknąć w umysł ofiar, poznajemy ich największe lęki, rozterki. Jak każdy posiadają również wady, mają jakieś grzeszki na sumieniu. Jedyne czego mi zabrakło to dokładniejsze zagłębienie się w psychice samego oprawcy, możliwości szczegółowego zanalizowania motywów nim kierujących. Pomijając ten jeden drobiazg, muszę przyznać, że Magda Stachula udowodniła, iż potrafi świetnie zwodzić czytającego, bawi się z nim w kotka i myszkę, podsuwa mylne tropy, po to, by go jeszcze silniej zaintrygować tą dopracowaną fabułą.

Zakończenie jest niezwykle udane, dokładnie takie, jakiego oczekują fani thrillerów psychologicznych. Zaskakuje i szokuje, uświadamiając czytelnikowi, jak bardzo został zmanipulowany. Właśnie taką nieprzewidywalność kocham w książkach, czyni ona z lektury wyjątkowo pasjonującą przygodę, która wywołuje lawinę intensywnych, pobudzających emocji.

W pułapce to zaskakujący, niemiłosiernie wciągający i trzymający w ogromnym napięciu thriller psychologiczny, od którego nie łatwo się oderwać. Dopracowana, ciekawa fabuła, tajemniczy klimat, złożone postacie oraz dopieszczona umiejętność autorki zwodzenia i mącenia w głowie czytelnikowi tworzą nieprzewidywalną, emocjonującą lekturę, która w pełni usatysfakcjonuje fanów mocnych wrażeń. Gwarantuję, iż krocząc po jej stronach poczujecie się osaczeni i pełni obaw, wcielicie się w rolę ofiary. To jedna z tych pozycji, jaką po prostu przeżywa się całym sobą. Jeśli lubicie mocne, nieobliczalne powieści z zakończeniem wbijającym w fotel, ta książka was zachwyci!
Polecam gorąco!

Ocena: 5+/6
©Z fascynacją o książkach
Autorka i wydawnictwo miały nosa kiedy napisać i wydać thriller psychologiczny W pułapce. Dlaczego? Ano dlatego, że świetnie wpisuje się w konwencję wakacyjnej lektury i ten kto zdecyduje się sięgnąć po książkę Stachuli podczas tego czasu relaksu, nie będzie rozczarowany, a większość będzie bardzo zadowolona. Chociaż, nie. Ma wadę. Bardzo szybko się czyta, a raczej, jest na tyle intrygująca, że nie ma woli na jej odłożenie, dopóki nie poznamy rozwiązania zagadki. Czyli do walizki pakujemy Stachulę plus kilka innych książek.

O co tyle hałasu? Co jest tak ciekawe, że „nieodkładalne”? Klara budzi się na klatce schodowej w dziurą w głowie, a raczej dziurą w pamięci wielkości tej czarnej. Nie pamięta co się z nią działo przez dwa dni. Żmudne próby odtworzenia ostatnich godzin i dni doprowadzają ją do konstatacji, że … nie ma pojęcia, gdzie była i co robiła. Mgliste wspomnienie sobotniej imprezy, to jedyny punkt zaczepienia, od którego Klara zaczyna na nowo wypełniać godziny, które pochłonęła czasoprzestrzeń. Na pomoc przychodzi jej koleżanka oraz odkryta przez nią wzmianka o równie traumatycznym zdarzeniu, które dotknęło inną młodą kobietę. W tym momencie otwierają się drzwi do labiryntu, na którego końcu znajdują się odwiedzi na wszystkie niewiadome i znaki zapytania.

Nikt z nas nie chciałby się znaleźć w skórze Klary. Stachula kapitalnie opisała emocje targające bohaterkami. Stworzyła klimat niepewności, grozy, niedowierzania, strachu, który czytelnik pochłania jak gąbka wodę i który absorbuje całą jego uwagę. I ta niesamowicie realistycznie oddana atmosfera zagrożenia jest największą zaletą powieści. Sprawia, że już, natychmiast, chcemy poznać sprawcę całego zamieszania, jego pobudki i intencje.

Thriller psychologiczny? Jak najbardziej! Niejednokrotnie zagłębiamy się w zawiłościach ludzkiego umysłu i ferujemy o zdrowiu psychicznym bohaterów. Przyznacie, że taka zabawa bez konsekwencji może sprawiać przyjemność. A właściwe wytypowanie spiritus movens, to już mistrzostwo świata. Mnie się nie udało, ale bawiłam się przednio. Przyznam, że rozwiązanie zagadki nie do końca mnie zachwyciło, ale mimo to nie popsuło ogólnego wrażenia z lektury.

Co zapakować do walizki? Bierz Stachulę!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Podobno jeżeli o czymś nie pamiętamy to znaczy, że nie było to nic istotnego. Jednak niekiedy brak wspomnień wyzwala strach, narastający i odbierający spokój. Niewiedza podkopuje wiarę w siebie, w to co miało, ma i może mieć miejsce. Podejrzanymi stają się wszyscy i wszystko dookoła. Niepamięć bywa błogosławieństwem, ale dla niektórych staje się przekleństwem …

Budzisz się i nie pamiętasz ostatnich dni, ale wpierw nawet nie wiesz, że one minęły. Nie myślisz jasno, powoli, bardzo powoli, przypominasz sobie ostatnie godziny, a przynajmniej tak sądzisz. W końcu dociera do ciebie, iż kilkadziesiąt godzin jest czarna dziurą, nic nie przychodzi ci do głowy, panika zaczyna cię ogarniać, wraz z nią pojawia się strach, nie zdajesz sobie sprawy, że będzie ci on towarzyszyć od tej chwili ciągle.
Klara dobrze bawiła się na imprezie, nie przesadziła z alkoholem, ale … obudziła się na klatce schodowej swojego domu i nie wie dlaczego znalazła się w tym miejscu. Jeszcze większe zdziwienie budzi się w niej gdy orientuje się, że nie pamięta nie ostatnich kilku godzin, lecz paru dni. Zaskoczenie zamienia się w przerażenie, to co jest w stanie ustalić jedynie wzmaga strach. Komu zwierzyć się z tego co się wydarzyło? Kto jej uwierzy? Dlaczego właśnie ją to spotkało? A może nie tylko ona jest ofiarą? Czy sprawca obserwuje ją? Tak dużo pytań, na które Klara chce znaleźć odpowiedzi, pomimo lęku. Oglądanie się za siebie jedynie wzmaga zdenerwowanie. Świadomość, że komuś przydarzył się podobny dramat wydaje się pomocne, do pewnego momentu … Lisa czasami miała wrażenie, iż zaczyna wracać do równowagi, jednak zawsze coś podkopywało jej wiarę, a może stał za tym ten sam człowiek, który wymazał z jej pamięci kilka dni? Po tym wydarzeniu już nic nie było takie jak wcześniej, ciągłe wyczekiwanie na atak potęgowało i tak ogromną trwogę … Czy i Klarę to czeka? Przecież znalazła się w identycznej sytuacji, co łączy te dwie młode kobiety oprócz przerażających kilku dni jakich nie pamiętają? Dlaczego one zostały uwięzione w tej bolesnej pułapce?

Nie ma szybkiej akcji, efektownych strzelanin, błyskotliwego detektywa także brak, ale jest coś innego, bardziej dramatycznego i jednocześnie spektakularnego, przyprawiającego o dreszcze i przenikającego aż do kości – matnia, prawdziwa, nie w przenośni, tym bardziej odczuwalna gdyż rozgrywająca się w umyśle oraz wypalająca w nim swoiste piętno. Magda Stachula nie po raz pierwszy dała do rąk czytelników historię, w której nic nie jest oczywiste, a to co najważniejsze rozgrywa się na kilku płaszczyznach i przede wszystkim w głowach bohaterów. „Pułapka” jest pierwszorzędnym thrillerem psychologicznym w jakim niepokój odczuwa się dosłownie od pierwszych do końcowych zdań, a ostatnia kropka nie zamyka całości, stanowi chwilową ciszę przed nieuchronną burzą w przyszłości, jak dalekiej to pokaże czas. Pisarka użyła kilku planów czasowych, co w efekcie zapętliło fabułę, wyglądającą tylko z pozoru na nieskomplikowaną. Z jednej strony wszystko wydaje się aż nazbyt realne, z drugiej rodzą się podejrzenia, że to jedynie wymysł udręczonej pamięci, chociaż czy na pewno? W „Pułapce” oddano z szczegółami walkę z lękiem, coraz bardziej ingerującym w egzystencję bohaterów strach oraz to jak pustoszy człowieka brak wspomnień. Życie wciąż się toczy, ani na moment nie zwalnia, a bohaterki próbują odzyskać coś co należy wyłącznie do nich, lecz zostało im odebrane. Atmosfera zagrożenia czasami tylko lekko zostaje zastąpiona przez zryw optymizmu, by bardzo szybko powrócić ze zdwojoną siłą. Nieuchronność pojawienia się tego kogo bohaterki się tak obawiają jest odczuwalne nie jedynie dla nich, lecz również dla czytających. Magda Stachula wirtuozersko oddała narastające emocje i coraz większe przerażenie, jedno i drugie uwięzione prawie cały czas w głowach oraz ograniczone do ścian domu, który już nie jest bezpieczny, ale stanowi ostatnią ostoję dla ofiary. Tytułowa Pułapka ma wiele znaczeń, każda z postaci widzi ją inaczej, a wraz z kolejnymi wydarzeniami poszerza się jej sens.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Wyobraź sobie, że budzisz się i nie wiesz co się z tobą działo przez ostatnie dwa dni. Boisz się?
Chyba każdy odczuwałby w takiej sytuacji paniczny strach. Tak czuła się Klara, bohaterka najnowszej powieści Magdy Stachuli W pułapce. Dziewczyna budzi się na klatce schodowej, nie pamięta co działo się w nocy, ani jak wróciła do domu. Z przerażeniem odkrywa, że od imprezy na której była minęło dwa dni. Przenikliwy ból głowy, potargane ubranie, dziwne ślady na ciele, niewiedza i bezradność budzą jej lęk, wizja tego co mogło jej się przytrafić przeraża. Strach paraliżuje i doprowadza do obłędu. Klara dowiaduje się, że kilka miesięcy wcześniej podobna sytuacja przydarzyła się innej kobiecie. Postanawia się z nią skontaktować. Co wydarzyło się w ciągu tych dwóch dni? Co odkryje Klara? Czy podzieli los Lisy, którą kilka miesięcy wcześniej spotkało to samo?

Autorka w swojej powieści dokonuje wiwisekcji umysłów bohaterek, które przeżyły traumę. Przyglądamy się codzienności Klary i Lisy po dramatycznych wydarzeniach obserwujemy zmiany jakie zachodzą w ich życiu, psychice. Mania prześladowcza, uczucie bycia obserwowanym, dziewczyny zaczynają popadać w obłęd, robić rzeczy, których nie dopuściłyby się w normalnych warunkach, Wstyd i zażenowanie przed tym co się stało, przeświadczenie, że nikt nie jest w stanie im pomóc prowadzi do tego, że zostają pozostawione same sobie. Bliscy i otoczenie również nie ułatwiają powrotu do codzienności i odzyskania równowagi. Ich jedynym i najbliższym towarzyszem staje się strach, który trawi od wewnątrz, nie pozwala normalnie funkcjonować. Lęk, że ktoś zabrał im pamięć i wspomnienia ostatnich dwóch dni, bezskuteczna próba odzyskania tego co zostało im zabrane. Strach, który paraliżuje i nie pozwala poprosić o pomoc. Przerażenie, że gdzieś tam na zewnątrz znajduje się ich porywacz, który może znowu zaatakować i je skrzywdzić.

Jak na rasowy thriller przystało W pułapce jest powieścią, która już od pierwszej stron wzbudza mnóstwo emocji. Niespiesznie prowadzona fabuła dodatkowo wzmaga towarzyszące lekturze uczucia napięcia i niepokoju. Czytelnikowi udziela się strach i nieodparte wrażenie, że niebezpieczeństwo jest tuż na wyciągnięcie ręki i pochodzi od kogoś, kogo nigdy nie podejrzewalibyśmy o złe zamiary.
Co ważniejsze, powieść Magdy Stachuli, jest lekturą nie tylko rozrywkową. W pułapce zwraca uwagę na bardzo ważny problem powrotu do normalnego życia po doświadczeniu traumy. Opowiada o tym jak wstyd, zażenowanie, przekonanie, że nikt nam nie uwierzy i nikt nie jest w stanie pomóc prowadzi do tego, że tkwimy w pułapce, którą samą sobie stworzyliśmy, w więzieniu zbudowanym z naszego strachu i samotności.
Mroczna, mocno niepokojąca, dobra rzecz.

Ocena: 4/6

©Cuddle up with a good book
Obstawiam, że każdemu z Was (nas) urwał się kiedyś film. Ale wiecie, takie totalne ścięcie, zero zdolności logicznego myślenia, czarna dziura. Aż do poranka kiedy budzicie się, na przykład z poprzypinanymi do głowy spineczkami, w piżamie (!) i specyficznym (jedynym w swoim rodzaju) posmakiem w ustach... No niemiłe to. Klara miała gorzej. Budzi się na klatce schodowej i okazuje się, że umknęły jej DWA dni. Co robiła przez dwa dni, co zostało jej zrobione przez te dwa dni? Skąd wzięły się dziwne siniaki na jej ciele? Czy została zgwałcona? Czymś zarażona?

Totalna pucha w głowie. Klara może albo zabarykadować się w mieszkaniu, płakać w poduchę i wyczekiwać ewentualnych prób włamania... albo wziąć się w garść i dowiedzieć się co przeżyła przez te 48 godzin. Mimo nieustannego poczucia zagrożenia wybiera drugą opcję. Doprowadza ją ona na ślad Lisy, którą spotkało dokładnie to samo. Problem w tym, że Lisa mieszka w Berlinie...
Jednak na gros pytań nie udaje jej się uzyskać odpowiedzi. Czy Klarze rzeczywiście coś grozi, czy poczucie zagrożenia i niepewności to projekcja jej wybujałej fantazji?

Hermetyczny i klaustrofobiczny thriller, w którym nieustannie towarzyszy nam poczucie zagrożenia. Sęk w tym, że nie do końca wiemy, czy Klara nie jest neurotyczną, rozchwianą emocjonalnie dziewczyną z mocno nadszarpniętym poczuciem własnej wartości... I czy po prostu nie zabalowała ZBYT intensywnie... Ale skąd to poczucie bycia obserwowaną, zbrukaną i zagrożoną? A jeśli tajemniczy dręczyciel istnieje i tylko czyha na dogodny moment aby dokończyć to, co zaczął?

Magda Stachula z książki na książkę prezentuje coraz ciekawszą i bardziej dopracowaną intrygę. Dałam się porwać tej historii. Może dlatego, że od zawsze bezbrzeżnym lekiem napawa mnie długaśna luka w pamięci i brak rozeznania co działo się ze mną przez kilka (a co dopiero kilkanaście godzin!). A może dlatego, że to po prostu naprawdę dobry thriller. Z dusznym klimatem, świetnie zarysowanymi portretami psychologicznymi oraz bardzo wyrazistym zobrazowaniem pojęcia przeniesienia w trakcie trwania terapii psychologicznej. Na szczególną uwagę zasługuje charakterystyka Klary, jej brak pewności siebie będący wynikiem "zimnego chowu" jej despotycznego ojca. Nie ma nic bardziej dołującego niż podkopujący fundamenty poczucia własnej wartości i godności rodzic...
Autorka w bardzo sugestywny sposób ukazuje przemianę pełnej życia, wesołej i żywiołowej dziewczyny w zmagającą się ze stresem pourazowym ofiarę. I to jest przerażające. Jedno wydarzenie, które tak naprawdę okryła mgła zapomnienia, przekreśla nasze dotychczasowe życie i zamienia nas w zaszczutą osobę, która łaknie zaspokojenie podstawowej, pierwotnej potrzeby – potrzeby bezpieczeństwa.

A minusy były? Były, tylko nie da się o nich pisać nie zdradzają fabuły... może tak – porywacz wyskakujący z kapelusza i zbędna, moim zdaniem, sceneria tortur trzeciej ofiary porywacza... Chyba nie palnęłam zbyt dużego spojlera? Prócz tego, przez kilkanaście pierwszych stron szkicowany i sukcesywnie zapełniany jest "niepokojącymi" barwami obraz – klimat, ale akcja rozwija się bardzo powoli. I jeśli ktoś nie wczuje się w klimat to, no cóż, może nie poczuć tej satysfakcji, którą czułam ja.

Bardzo dobry thriller, ciekawa intryga, oryginalny czarny charakter, który tak naprawdę... yyyy czytajcie!

Słówko rzeknę jeszcze na temat akcji promocyjnej, w której miałam wielką przyjemność uczestniczyć. Wraz z egzemplarzem książki (pięknie zapakowanym) otrzymałam kopertę z fragmentem zdania z W pułapce. Zabawa polegała na tym, że 11 czerwca o konkretnej godzinie musiałam opublikować zdjęcie i odszukać swoją drugą połowę. W moim przypadku było to słowo "Mamo".
Adrenalina! Moc! Stres! Była zabawa, ale napędzana takim adrenalinowym speedem. Bawiłam się zacnie. I życzę i sobie, i Wam, abyśmy jak najczęściej brali udział w tak nietuzinkowej promocji książki.
Raz jeszcze dziękuję Monice – organizatorce i "ogarniaczce" tej akcji – za zaproszenie. Dziękuję i tulę.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć