ebook Szamanka od umarlaków
3.52 / 5.00 (liczba ocen: 1121) Ilość stron (szacowana): 390

Szamanka od umarlaków
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich prawie 2 miesiącach
E-book - najniższa cena: 16.00
Audiobook - najniższa cena: 25.42
PakietyMedyczne#PakietyMedyczne
PakietyMedyczne#PakietyMedyczne
-9% 16.00 zł
-15% 27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
27.17 zł
27.19 zł
29.00 zł
31.99 zł
Inne proponowane

Bycie medium to nie zawsze łatwa rzecz... Przygotujcie się na solidną dawkę znakomitego humoru! Oto nowe wydanie kultowej powieści fantasy Martyny Raduchowskiej.

Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.
Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo – są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.

Szamanka od umarlaków od Martyna Raduchowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Martyna Raduchowska fajną pisarką jest. Tak mogę stwierdzić po lekturze książki Szamanka od umarlaków. To pierwsza część cyklu o szamance i jestem już bardzo ciekawa kolejnej. Tymczasem zapraszam na wpis.

I see dead people…
… tak mogłaby mówić Ida Brzezińska, główna bohaterka Szamanki od umarlaków, której to zdanie jest zupełnie nie w smak. Ida pochodzi z rodziny czarodziejów o wieloletniej tradycji, ale robi wszystko, aby się tej tradycji przeciwstawić. Nie posiada żadnych magicznych zdolności, nie ma najmniejszej chęci wychodzić za mąż za czarodzieja i robi wszystko aby rodzicom udowodnić, że taka z niej czarownica jak z „koziego zadka waltornia”. Co więcej Ida chce studiować psychologię na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkać w akademiku i w pełni korzystać z życia studenckiego. Rodzicom nie mieści się to zupełnie w głowie. Jednak ich protesty nie robią na Idzie wrażenia i postanawia dopiąć swego. A ta mała przeszkoda jaką są zmarli, których widzi, to zupełnie jej nie powstrzymuje.

Oszukać przeznaczenie?
Zatem wyjeżdża do Wrocławia, zamieszkuje w akademiku, rozpoczyna studia, ale nie prowadzi zwyczajnego życia. Ponieważ chcąc nie chcąc ma nadprzyrodzone zdolności i to one wyznaczają jej los. Ida w akademiku mieszka bardzo krótko, bo trafia pod opiekuńcze skrzydła swojej ciotki Tekli, która jest medium. Zamierza nauczyć Idę wszystkiego o tym zawodzie, aby mogła przejąć po niej fach. Ida okazuje się mieć ogromne zdolności, ale o wiele mniejsze chęci. Co z tego kiedy wszystko wkoło sprzymierza się przeciwko niej i Ida nie potrafi wygrać z przeznaczeniem. Zostaje medium i nie tylko. Ida ma o wiele większe zdolności niż jej się wydawało. Duchy ciągną do niej jak muchy do lepu. Okazuje się, że wszystkie potrzebują jej pomocy. Panna Brzezińska ma mnóstwo pracy i nie zawsze jest to praca bezpieczna. Właściwie to cały czas jej życie jest w niebezpieczeństwie. Jak się to wszystko potoczyło? Jeśli jeszcze nie wiecie, to koniecznie sprawdźcie. Polecam!

Zakręcona historia
Szamanka od umarlaków to książka pełna dobrego humoru, wartkiej akcji i nietuzinkowych bohaterów. Część z nich już nie żyje, albo pochodzi z innych światów. Część ma magiczne zdolności. Z pewnością są to bohaterowie z którymi nie można się nudzić i których nie da się nie lubić. Autorka stworzyła historię wciągającą, dowcipną, lekką i przyjemną. Jednak absolutnie nie jest to historia banalna. Tutaj z wydarzenia na wydarzenie jest coraz bardziej ciekawie. Kiedy wydaje się, że historia nie może być bardziej zakręcona, Raduchowska udowadnia, że jednak może. Ciekawi mnie co szykuje w następnej części? Jedno jest pewne - nudno nie będzie.

Ocena: 5/6
©Czytanie na śniadanie
Szamanka od umarlaków to nie jest powieść, którą od dawna chciałabym przeczytać. Nazwisko Martyny Raduchowskiej intrygowało mnie czasami, jednak nie spodziewałam się, że pewnego dnia od tak postanowię ową Szamankę od umarlaków przeczytać i zrobię to w kilka godzin. Autorka już od pierwszych stron pokazuje, że potrafi zabijać poczuciem humoru i pisze książki na najwyższym poziomie. To książka idealna na zły humor, a nawet zły tydzień. Koniec końców to właśnie Ida ma Pecha. A właściwie to Pech ma Idę.

Ida Brzezińska pochodzi ze znakomitego rodu czarodziejów. Rodzice jednak są pewni, że nie ma za grosz magicznej mocy, chociaż dzień w dzień próbują podstępem zmusić ją do ujawnienia jakiegoś daru. Ona jednak ma inne plany na życie. Ma zamiar wyjechać na studia do Wrocławia i nic jej w tym nie przeszkodzi. Ani upierdliwi rodzice, ani fakt, że raz na jakiś czas nawiedzi ją jakiś duch. Ucieczka z domu okazuje się łatwiejsza, niż się spodziewała. Na każdym kroku prześladują ją jednak duchy i w końcu trafia do ciotki, do której od początku planowali wysłać ją rodzice. Bycie medium to nie jest bułka z masłem szczególnie wtedy, gdy wcale się tym medium nie chce być.

Dar jest jak topielec. Zawsze tam będzie i choćbyś nie wiem jak starała się go utrzymać w tajemnicy, ukryć przed światem, nie myśleć o nim, zapomnieć, któregoś dnia wypłynie na powierzchnię.

Zacznijmy od tego, że Martyna Raduchowska miała doskonały pomysł na kreacje świata. Wcześniej jedyną szamańską serią jaką czytałam była ta Anety Jadowskiej. Zarówno Szamański blues jak i Szamańskie tango niesamowicie mocno mi się podobały i dlatego z ogromnym zapałem zabrałam się do Szamanki od umarlaków. Chociaż to, co robi Witkac jest bardzo podobne do umiejętności Idy, to różnią się oni praktycznie wszystkim. Rzeczywistość, w której porusza się Ida, jest czymś cudownym. Duchy, magia, demony. Całość sprawia, że chce się czytaj więcej i więcej.

Ida wychowywała się w magicznej rodzinie. Nie jest dla niej żadną tajemnicą fakt, że magia istnieje, a duchy ludzi czasami kręcą się po świecie. Mimo to nie przyjmuje naprawdę dużej ilości informacji do wiadomości i czasami bawiło mnie jej podejście. Co najmniej jakby uważała, że jeśli w coś nie uwierzy, to to coś zniknie i nie będzie próbowało jej zabić. W większości przypadków się gorzko myliła, a ja miałam ochotę uderzyć ją kilka razy po głowie, by się wzięła w garść. Mimo to polubiłam ją i nie przeszkadzały mi aż tak mocno jej odchylenia.

Lepsze znajome piekło niż nieznajomy niebyt, niech to sobie zapamięta.

O ile Idę uwielbiam, tak jej ciotkę, Teklę, uwielbiam ponad wszystko. Jest bohaterką szczerą, nie przejmuje się tym, co mówi i - mówiąc kolokwialnie - wali prosto z mostu. Martyna Raduchowska podczas pisania z pewnością dobrze wiedziała, że tak będzie. Jestem tego pewna. Tekla została stworzona po to, by zyskiwać ludzką sympatię. Żałuję jedynie, że rodzina Idy została całkowicie pominięta. Rozumiem, że chciała odciąć się od magicznych korzeni, jednak jej rodzice ani razu nie nawiązali kontaktu z latoroślą, która potajemnie wybrała akademik zamiast ogromnej - i przy okazji strasznej - willi ciotki. Wydało mi się to bardzo dziwne, gdyż wcześniej byli naprawdę nadopiekuńczy, co do jedynej córki. Szkoda, że nie mogliśmy bliżej przyjrzeć się państwu Brzezińskim.

Wielkim plusem jest też personifikacja łapacza snów. Gryzak to zdecydowanie postać, której - podobnie jak Tekli - nie da się nie kochać. Pochłaniający sny zwierzaczek to doskonały materiał na maskotkę. Zamawiam jednego! Martyna Raduchowska posiada wyjątkowo dużą wyobraźnię i skojarzyła mi się ze wcześniej już wspomnianą Anetą Jadowską, Katarzyną Bereniką Miszczuk oraz Martą Kisiel. Podobnie jak tamte ta autorka pisze lekko, nieschematycznie. Cudownie. Można zacząć czytać Szamankę od umarlaków i ocknąć się pół dnia później po skończonej lekturze, z ogromnym głodem i z marzeniem o wizycie w toalecie. Tak właśnie było w moim przypadku i koniecznie potrzebuję kontynuacji.

Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób.

Fabuła jest genialna, styl jest genialny, bohaterowie są genialni. I nie wiem ile razy jeszcze powtórzę to słowo, jednak nie da się Szamanki od umarlaków nie pokochać. Cieszę się, że wydawnictwo postanowiło wznowić ten cykl i dzięki temu rzucił mi się w oczy i trafił na listę książek ulubionych. Mam nadzieję, że na dwóch częściach się nie skończy, gdyż już jestem pewna, że potrzebuję więcej i więcej i więcej Idy, Tekli, Kruchego i reszty obsady. Ta książka poprawiła mi nastrój na bardzo długo i dzięki Ci, o autorko, że ją napisałaś.

Ocena: 4+/6
©Papierowe Miasta
Ida Brzezińska jest jedynaczką i dziedziczką tradycji rodziny, w której od wieków na świat przychodzili czarodzieje, wróżbici i telepaci. Miała więc przyszłość zaplanowaną przez rodziców już w dniu narodzin. Jednak jak to w życiu bywa, w każdej rodzinie, prędzej czy później, trafia się czarna owca. I taką czarną owcą okazała się Ida – nie tylko nie wykazująca się jakimikolwiek zdolnościami magicznymi, ale wyraźnie zadowolona z tego, że będzie miała możliwość prowadzenia życia normalnego człowieka wśród „niemagicznych”. Po ukończeniu dziewiętnastego roku życia, ucieka z domu. Przeprowadza się do Wrocławia, by podjąć studia i zamierza cieszyć się życiem bez magii.

Ida może nie ma zdolności magicznych, ale ma coś innego. Ma Pecha, który szczególnie upodobał ją sobie i również tym razem krzyżuje jej plany. Ida bowiem widzi zmarłych, choć nie przywiązuje do tego zbytniej wagi. Widzi ich od dziecka i już się do tego przyzwyczaiła. We Wrocławiu jednak odnajduje ją ciotka, która uświadamia jej, że jest nie tylko medium, ale też szamanką od umarlaków, której misją jest przeprowadzanie dusz po śmierci w Zaświaty. Ciotka jest nieustępliwa, a Pech sprawia, że Ida musi w końcu pogodzić się ze swoimi zdolnościami i zmierzyć się z tym, że nie będzie już mogła ignorować pojawiających się przy niej duchów.

Tak zaczynają się perypetie głównej bohaterki Szamanki od umarlaków Martyny Raduchowskiej, która wprowadza czytelnika w świat zjawisk nadprzyrodzonych, zjaw, demonów i zmarłych, których problemy nie kończą się z chwilą śmierci. I trzeba przyznać, że powieść ta napisana lekkim, barwnym językiem, ma swój urok i przyciąga uwagę. Ogromnym atutem jest tu spora dawka humoru sytuacyjnego i słownego, którym bardzo dobrze operuje autorka, a to sprawia, że czytelnik nie nudzi się i jest ciekawy, co będzie dalej. A jeśli do tego dorzuci się bardzo dobrą kreację bohaterów, których łatwo sobie wyobrazić i którzy budzą w człowieku emocje oraz dość wartką akcję, to zyskujemy mieszkankę, która daje dzieło interesujące, wciągające, bawiące i które czyta się z przyjemnością.

Można powiedzieć, że znajdą tu coś dla siebie i miłośnicy Harry’ego Pottera oraz starsi. Choć książkę można zaklasyfikować do literatury młodzieżowej, to ja, kobieta już nieco wiekowa, przeczytałam ją z ogromną przyjemnością. Może nie jest to pozycja, po której człowiek zaczyna analizować pewne rzeczy w swoim życiu, czy też taka, która ma wpływ na jego światopogląd. Co to, to nie. Nie jest to też pozycja, która zapada w pamięć i wstrząsa człowiekiem dogłębnie. Jest to jednak książka, którą czyta się lekko i choć nie znajdzie się w Top 10 książek, które każdy powinien przeczytać, to warto po nią sięgnąć, jeśli szuka się pozycji, gwarantującej dobrą zabawę, niebanalną fabułę i zawierającej potężną dawkę humoru. Z nadzieją na równie dobrą zabawę rozpoczęłam drugą część przygód Idy Brzezińskiej, a więc Demona luster.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Egzorcysta w młodzieżowym wydaniu...?

18-letnia Ida Brzezińska miała wielkie plany jak każdy maturzysta. Nowe miasto, nowi miejsce, nowi ludzie. Miało być cudownie, wręcz niesamowicie, wspaniale! Nareszcie miała zaznać upragnionej wolności - uniknąć nadgorliwości i opiekuńczości rodziców. Marzyła o studiowaniu psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim, o spróbowaniu tego, czego jeszcze nie miała okazji. Ale czy studenckie życie jest dla każdego? Na pewno nie! A już na pewno nie dla Idy. Nie, nie dlatego, że Ida jest leniem albo dlatego, że pochłonęło ją studenckie życie. Wręcz przeciwnie!
O tym nie ma nawet mowy. W końcu rodzinną tradycją jest posiadanie "magicznych mocy". Na nic zdaje się buntownicza postawa Idy. Nic z tego, że uciekła. Przeznaczenie i tak ją dopada. Nastolatka zaczyna widzieć duchy! Chcąc nie chcąc musi podjąć szkolenie u martwej ciotki, której zadaniem jest wyćwiczenie Idy na swoją godną zastępczynię. Nie jest to z pewnością zadanie łatwe ani dla ciotki ani dla nastolatki. Pogodzenie studiów ze szkoleniem na wiedźmę jest nie lada wyzwaniem. Czy Idzie się to uda? Czy widzenie zmarłych przyniesie jej same korzyści? A może
i kłopoty? Sprawdźcie!

Dlaczego chciałam przeczytać Szamankę od umarlaków? Jeśli trochę mnie znacie to odpowiedź jest jasna jak słońce. OKŁADKA. Mistrzostwo. Ta grafika nadawałaby się na okładkę jakiegoś dobrego horroru, co? Przerażająca nieco... a nawet bardzo. No, ale z treścią już aż tak straszliwie nie jest. Nie mam jednak o to pretensji, gdyż od początku wiedziałam na co się piszę. A pisałam się na powieść młodzieżową, fantastykę z nutą humoru. I to właśnie dostałam. Książkę napisaną prostym, małymi urywkami wręcz bardzo kolokwialnym językiem. Podobało mi się to, że ta książka potrafiła dostarczyć mi tak dużo rozrywki. Ale jest i ale. Wcale nie było tak świetnie i kolorowo jak mogłoby się wydawać. Początek - da się przeżyć. Środek - rewelacja, tak się wciągnęłam, że brak słów! Końcówka (ostatnie 70 stron) - droga przez mękę. Nie wiem jak to się stało, ale miałam już po prostu dość. Świetna, porywająca fabuła przemieniła się nagle we flaki z olejem, a jednocześnie chaos bo pojawiły się postacie i wydarzyły się takie rzeczy, że musiałam sprawdzić, czy na pewno po dobrą książkę sięgnęłam. Powaga.

Kreację bohaterów Szamanki od umarlaków, oceniam na plus. Z postaciami da się zżyć, śledzić ich poczynania, kroczyć z nimi tymi samymi ścieżkami. Najbardziej polubiłam chyba ciotkę Idy - dziwaczną, wręcz ekscentryczną czarownicę, która przypominała mi trochę taką babcię, która lubi nadeptywać ludziom na odcisk. No wiecie, taka wścibska, wredna staruszka, urocza na swój własny sposób.

Szamanka od umarlaków to książka, która podobała mi się i poleciłabym ją innym mimo tych kilku niedociągnięć. Nie nastawiajcie się na grozę, a na rozrywkę - wtedy z pewnością będziecie zadowoleni z lektury. Bo to właśnie lekka książka, typowy odmóżdżacz, a historia z medium-egzorcystką-Idą, przezabawna i momentami nawet odrobinę mroczna. To świetna pozycja dla fanów fantastycznych powieści młodzieżowych i książek z obrazkami! Jest ich tu kilka, fajnie oddają klimat powieści. Polecam, warto przeczytać.

Ocena: 5/6
©Książkomaniacy Recenzje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar


    Nie potrafię policzyć wszystkich książek z motywem magii, które znam. Magia zawsze kojarzy się z czymś, co chce mieć każdy z nas. To moc, pozwalająca robić dobro i zło, zawsze przez wszystkich pożądana. Trudno mi przypomnieć sobie bohatera, który nie uległ temu pragnieniu. Takiego, który odmówił uczenia się posługiwania się swoją mocą.
    Ida Brzezińska urodziła się w znanej, magicznej rodzinie. I wiecie co? Wcale nie ma ochoty zostać kolejnym czarodziejem. Jedyne, czego chce, to normalnego życia. Dlatego postanawia wyjechać z Gdyni do Wrocławia, pójść na studia i uciec od rodziny. Jednak nie będzie to wcale łatwe, bo jej towarzyszem jest... Pech.
    Otworzyłam Szamankę od umarlaków i bez zbędnego wstępu zostałam wrzucona w wartką akcję. Dziewiętnastoletnia Ida, jak na wychowaną w domu pełnym magii, wydaje się być osobliwą, ale dającą się lubić bohaterką. Dzięki temu, że często widzi duchy, nabrała do nich dystansu. W końcu, nie jest jak wszyscy bohaterowie oczarowana możliwościami magii, chce od niej uciec jak najdalej. I to właśnie sprawia, że jest taką ciekawą postacią. Chociaż... najbardziej spodobała mi się kreacja jej ciotki Tekli, która pod powierzchowną niechęcią, kryje niemalże babcine uczucia w stosunku do Idy. W książce pojawia się jeszcze grono osobliwych bohaterów, nieodstępujących dziewczyny na krok. Uwielbiam takie nieoczywiste postaci, które mają dużo do powiedzenia. Gryzak jest słodki

Warto zerknąć