Kirke
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.43 / 5.00
liczba ocen: 53
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
36.00 złpremium: 21.60 zł
26.10 zł
-19% 28.80 zł
30.42 zł
30.60 zł
Pozostałe księgarnie
28.80 zł
30.59 zł
31.32 zł
32.04 zł
32.04 zł
32.50 zł
36.00 zł
36.00 zł
Opis:

Triumf kobiecości w bezwzględnym świecie mężczyzn! Powieść oparta na motywach mitologicznych, autorstwa zdobywczyni nagrody Orange. Znalazła się na listach książek, które koniecznie trzeba przeczytać w 2018 roku, opublikowanych na łamach dzienników „Guardian”, „Independent”, „Mail on Sunday”, „Sunday Express” oraz magazynu „Stylist”.

W domu Heliosa, boga słońca i najpotężniejszego z tytanów, rodzi się córka. Kirke jest dziwnym dzieckiem – nie tak potężnym jak ojciec ani tak bezwzględnym jak matka... Dziewczyna próbuje odnaleźć się w świecie śmiertelników, lecz odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje wygnana. Nie zamierza jednak przestać kształcić się w czarach. Jej ścieżki skrzyżują się z Minotaurem, Dedalem, jego synem Ikarem, morderczą Medeą i, oczywiście, z przebiegłym Odyseuszem.
Samotna kobieta zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo, a Kirke nieświadomie budzi gniew zarówno w ludziach, jak i w mieszkańcach Olimpu. Aby ochronić to, co kocha, będzie musiała zebrać wszystkie siły i zdecydować, czy należy do bogów, z których się urodziła, czy do śmiertelników, których pokochała.

„Jedna z najbardziej godnych zwyciężczyń Nagrody Orange: oryginalna, inspirująca, pełna pasji i świeżych pomysłów!” – Joanna Trollope

„Tylko najwybitniejsi autorzy powieści historycznych są w stanie oddać niezwykłość i odmienność minionych wieków, a szczególnie czasów starożytnych. Madeline Miller robi to w niezwykły, wyjątkowo odświeżający sposób” – „The Times”

„Powieść obejmująca tysiąclecia. Książka, od której nie można się oderwać! Tej nocy na pewno nie położycie się spać, ani żadnej kolejnej, dopóki nie skończycie czytać” – Ann Patchett

„Niezwykle wciągająca powieść, po prostu trzeba ją przeczytać!” – Donna Tartt

„Odyseja opowiedziana na nowo, ale tym razem wszystko to, co do tej pory pozostawało w cieniu, znajduje się w pełnym blasku!” – Kate Mosse

Recenzje blogerów
Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian Jana Parandowskiego była jedną z moich ulubionych lektur. O wiele ciekawsze było dla mnie czytanie o przygodach bohaterów, bitwy pod Troją, podróży Odyseusza do Troi, czy o geniuszu Dedala niż analizowanie poezji w stylu co-autor-miał-na-myśli. Z tego co pamiętam cała mitologia była opisana w jednym rytmie, sztywna, momentami nużąca ale zarazem ekscytująca. W każdym razie do dzisiaj jest bazą i punktem wyjściowym dla wszystkich zainteresowanych antycznymi historiami. Madeline Miller pokusiła się o przedstawienie historii Kirke i cóż, według mnie wyszło to bardzo ciekawie.

Wszyscy czytaliśmy o Kirke, córce Heliosa i podrzędnej nimfy Perseidy. To ta zła, która zamieniła towarzyszy Odyseusza w świnie, która zakochała się w królu Itaki i przetrzymywała go na swojej wyspie. Tym razem poznajemy postać Kirke od momentu jej narodzin. Od początku uznawana jest za ‘inną’. Jest niedostatecznie ładna jak na nimfę, nie interesują jej uczty i biesiadowanie, a co gorsza, posiada ludzki głos, który dla bogów jest jedynie piskliwym skrzekiem. Niefortunnie zakochuje się w śmiertelniku, jednak ten jest bardziej zainteresowany jedną z jej licznych kuzynek. Kirke w rozpaczy rzuca straszliwą klątwę na jego wybrankę przez co zostaje na wieczność wygnana na wyspę Ajaja. To z tego miejsca Kirke będzie cierpliwie obserwować jak zmienia się świat, będzie walczyła o swoje szczęście i możliwość wyrwania się z ciasnych więzów bogiń losu.

Do tej pory wydawało mi się, że tylko nie mogę znaleźć sobie miejsca. Że tylko nie mogę znaleźć sobie miejsca i że jestem trochę smutna. Ale ona pozbawiła mnie złudzeń i zobaczyłam w jej oczach siebie: zgorzkniałą, porzuconą staruchę snującą intrygę, jak pająk swoją sieć, dzięki której wysysa życie młódki.

Podobała mi się wizja bogów olimpijskich przedstawionych jako bezwzględni, bez cienia empatii kolosi z odrobiną szaleństwa i tak różnych od Kirke. Powieść nie jest literackim majstersztykiem, dialogi w pewnych momentach są trochę płaskie ale pasja z jaką została napisana i emocje przelane na papier nie pozwalają oderwać się od lektury. Kirke zdecydowanie jest pozycją, którą warto poznać. Szczególnie kreację głównej bohaterki. Kirke poszukuje własnej tożsamości, próbuje odnaleźć się w świecie pełnym bogów, do których przecież należy ale z wielu powodów jest wyszydzana i ignorowana. Gdy słyszy werdykt swojego ojca nie pogrąża się w rozpaczy, chociaż niweczy to jej pragnienie poznania świata. Wyspa uczy ją odwagi, pokory, cierpliwości. Uczy ją również ziołolecznictwa, a dokładając do tego wrodzoną magię, Kirke staje się potężną wiedźmą. Kirke jest otwarta na świat, pragnie chłonąć każdy szczegół, a najważniejsze, spotkać człowieka. Jednak ludzie bywają okrutni i bogini po wyrządzonych jej krzywdach zamyka się na świat. Wszystko zmienia się wraz z przybyciem na jej wyspę Odyseusza i urodzeniem dziecka. Kirke zostaje matką, która samotnie wychowuje syna. Pragnie za wszelką cenę uchronić go nie tylko przed zagrożeniami czającymi się na wyspie na niczego nieświadome małe dziecko ale również na to ze strony bogów, a szczególnie Ateny.

Pierwszą połowę czytałam z wypiekami na twarzy i dosłownie pochłaniałam stronę za stroną. Druga poszła zdecydowanie wolniej, akcja się uspokoiła ale to zakończenie było najbardziej zaskakujące. Autorka nie skupia się jedynie na samej postaci Kirke. W powieści pojawiają się również inni bogowie, wzmianki z życia Odyseusza, Dedala, historia Minotaura czy też nawiązania do wojny trojańskiej i Achillesa. Wszystko zgrabnie i sensownie ze sobą połączone.

Ale w samotniczym życiu są rzadkie chwile, w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo. Dedal był dla mnie taką konstelacją.

Nie tak dawno Neil Gaiman pokusił się o napisanie własnymi słowami mitologii nordyckiej. “Przepisanie” byłoby właściwym słowem. Madeline Miller poszła o krok dalej i z mitu o Kirke stworzyła piękną powieść o bogini, która szuka swojej tożsamości, nie poddaje się w walce o godność i własne szczęście.

Ocena: 4+/6
©Projekt: Książka
Mitologie, to wręcz niewyczerpane skarbnice motywów, imion i historii dla pisarzy, nie tylko fantastyki. Nie sposób wymienić jak dla wielu książek były one inspiracją i natchnieniem. Wśród wszystkich mitologii, grecka jest bodaj najbardziej znana w kulturze europejskiej i osobiście po raz pierwszy zetknąłem się z nią już w podstawówce. Od tamtej pory mam do niej sentyment, dlatego z wielkim entuzjazmem usiadłem do lektury Kirke, autorki Madeline Miller.

Jest to opowieść o córce boga słońca Heliosa - najpotężniejszego z tytanów i jednej z nimf. Kirke od samego początku dziwnym dzieckiem - nie jest dostatecznie ładna na nimfę, nie interesują ją uczty i biesiady, a na dodatek posiada ludzki głos. Szuka zatem własnego miejsca wśród śmiertelników i tam właśnie odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje zesłana na wyspę Ajaja, gdzie jej losy skrzyżują się m.in z Minotaurem, Dedalem i Ikarem, jak również z Odyseuszem.

Miller interesująco przedstawia cały panteon bogów olimpijskich - są oni bezwzględni, urządzają nieustannie bale, płodzą potomstwo i uwielbiają bawić się kruchym życiem śmiertelnych ludzi. W opozycji do tego poznajemy Kirke, która jest bardziej ludzka i ma więcej współczucia aniżeli wszyscy bogowie razem wzięci. Jednak to sprowadza na nią wygnanie i życie niczym w więzieniu na wyspie Ajaja. Przez cały ten czas nieustannie poszukuje własnej tożsamości, próbuje dowiedzieć się kim dokładnie jest i jakie jest jej przeznaczenie. Po zesłaniu na wyspę zaczyna uczyć się magii ziół, jak przyrządzać eliksiry i tkać zaklęcia. To tam uczy się pokory, cierpliwości oraz odwagi i staje się potężną wiedźmą, przed którą czują niepokój nawet najwięksi z bogów. Na przestrzeni całej książki bardzo się zmienia, a jej poszukiwania własnej tożsamości stanowią miłe uatrakcyjnienie powieści.

Nie jest to jednak powieść bez wad. Najogólniej mówiąc, autorka zainspirowała się mitologią grecką, a w zasadzie wykorzystała ją jako szkielet i wypełniła puste miejsca dodatkowymi dialogami oraz opisami. W ten sposób, z grubsza mówiąc, powstała Kirke. Trudno zatem tutaj o wielkie niespodzianki i emocjonujące zwroty akcji, jeśli zna się, nawet bardzo pobieżnie, mitologię grecką. I to w zasadzie jest moje największe rozczarowanie. Spodziewałem się, że autorka doda więcej od siebie, tworzy odrębną historię, ale z bogami greckimi w tle. A tymczasem dostajemy opowiedziane wybrane mity, tylko innymi słowami. Przez to momentami miałem ochotę odłożyć na bok książkę, ponieważ wiedziałem jak się skończy historia z Minotaurem, co się stanie z Odyseuszem po wypłynięciu z wyspy i tak dalej. Oczywiście, autorka stara się to urozmaicić, wplatając nowe historie, pomiędzy te znane, dopowiadając niektóre rzeczy, ale generalnie bazowanie na czymś powszechnie znanym, nie do końca wyszło na dobre tej powieści. Być może gdyby autorka opowiedziała historię innego boga z mniej znanej mitologii, to książka bardziej przypadłaby mi do gustu i czytałbym ją z większą przyjemnością. A tak była to tylko przeciętna lektura...

Kirke jest powieścią dość przeciętną, która przedstawia losy tytułowej nimfy. Autorka opowiada jej historię, urozmaicając niektóre wątki, ale ogólnie rzecz mówiąc, przeczytamy dokładnie to, co znamy z mitologii greckiej i nic więcej... Szkoda, ponieważ książka zapowiadała się naprawdę bardzo dobrze.

Ocena: 3/6
©Świat fantasy
Madeline Miller nie jest autorką debiutującą w Polsce. Achilles. W pułapce przeznaczenia, powieść nagrodzona Orange Prize (czyli obecnie Women's Prize for Fiction), została przetłumaczona na język polski już w 2014 roku, ale pomimo stosunkowo pozytywnych opinii, nie trafiła do szerokiego grona odbiorców. Z tego też powodu skala zainteresowania kolejną powieścią Madeline Miller, czyli Kirke właśnie, była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Trudno się nie zastanawiać czy popularność powieści wśród internautów nie jest efektem niezwykle dopracowanego i efektownego wydania. Ale nawet jeżeli tkwi w tym choćby ziarno prawdy, nie ma w tym nic złego. Efektowne wydanie nie jest bowiem jedynym co Kirke ma do zaoferowania czytelnikowi.

Kirke przychodzi na świat jako córka boga słońca Heliosa i okeanidy Perseidy, trudno jednak wyobrazić sobie by mogła bardziej różnić się od swojej rodziny. Obdarzona „skrzeczącym" głosem śmiertelniczki, pozbawionej boskiej urody czy mocy - jedynym przejawem boskości Kirke jest jej nieśmiertelność. Odrzucona, wyszydzana i niekochana, rozpaczliwie stara się posmakować szczęścia - w ten sposób odkrywa w sobie pokłady czarodziejskich mocy, ale równocześnie ściąga na siebie gniew bogów i tytanów.

Kirke, podobnie jak debiut Madeline Miller, jest powieścią głęboko osadzoną w greckiej mitologii, nie tylko w części opisującej losy córki Heliosa i Perseidy od dnia jej narodzin. Gdzieś między wierszami autorka subtelnie wplata także wątki związane z bogami, herosami czy innymi postaciami związanymi z mitologią - Prometeuszem, Dedalem, Scyllą, Jazonem, Ariadną czy Odyseuszem. Dzięki temu Kirke stanowi lekturę idealną ku temu by uporządkować wiedzę czytelnika na temat greckich wierzeń, albo po prostu zaznajomić go z pewnymi informacjami - Madeline Miller kreuje swoją historię w taki sposób, że nie wymaga żadnej kompleksowej znajomości mitologii.

Autorce udaje się znaleźć pewien punkt równowagi, w którym Kirke dostrzegamy zarówno inspiracji mitami, jak i jej wkład własny w historię. Kreacja tytułowej bohaterki i narratorki stanowi jeden z najsilniejszych aspektów lektury. Portret Kirke - kobiety odrzuconej, niezrozumianej i niewyobrażalnie samotnej; spragnionej bliskości drugiego istoty i wplątanej w intrygę bogów - zdecydowanie porusza jakąś czułą strunę w czytelniku i przez to zapisuje się w jego pamięci. Ale nie chodzi wyłącznie o Kirke. Madeline Miller wykazuje talent do portretowania niesamowitych, choć nierzadko tragicznych sylwetek gdzieś pomiędzy wierszami - Penelopa i Odyseusz, ich syn; Medea czy choćby sama bogini Atena.

W porównaniu do Achillesa. W pułapce przeznaczenia, Madeline Miller poświęca mniej uwagi wątkom romantycznym, co w moim przypadku świadczy jedynie na korzyść Kirke. Ujmuje jednak czytelnika w ten sposób co za pierwszym razem - doskonałym zobrazowaniem tragizmu losów bogów i zwykłych śmiertelników. Ich bezsilności jeśli mowa o walce z przeznaczonym im losem; ponoszonym wciąż na nowo kosztem nieśmiertelności czyli przyglądaniu się jak odchodzą najbliżsi. I chociaż nie jestem wielbicielka otwartych zakończeń, alternatywa zaproponowana przez Miller wydaje mi się dobrym rozwiązaniem.

Kirke stanowi przykład doskonałej literatury środka. Napisana na tyle przystępnym językiem by osoby, które sięgają z reguły jedynie po literaturę rozrywkową, mogły czerpać przyjemność z lektury, a równocześnie nie na tyle prostym by traktować go w kategoriach wad. Kirke ma potencjał by przekonać do siebie szerokie grono odbiorców. Ja jestem oczarowana.

Ocena: 6/6
©Złodziejka książek
Pięknokędziorna, gadająca pani napisał o niej Homer w Odysei, dla Owidiusza w Przemianach była dumną wzbudzającą strach wiedźmą otoczoną przez lwy, wilki i niedźwiedzie. Inspirowała Niccolò Machiavellego, Giordano Bruno, niezliczonych poetów, malarzy, którzy widzieli w niej czasem czarodziejkę, innym razem wiedźmę, albo femme fatale, fascynującą i przeklętą uwodzicielkę, nęcącą mężczyzn, doprowadzając ich do zguby.
Kim była nieśmiertelna Kirke, która zamieniła towarzyszy Odyseusza w świnie? Wyrzutkiem bogów, łaknącej zemsty na mężczyznach wiedźmą? Odpowiedzieć na to pytanie próbuje w swojej książce "Kirke" Madeline Miller. Napisana przez nią opowieść przedstawia tę mityczną nimfę z zupełnie innej perspektywy.

Mityczna piękna uwodzicielka w powieści Miller w niczym nie przypomina wielkiej, potężnej i urodziwej córki boga słońca Heliosa i nimfy Perseidy o której opowiadali w swoich eposach Owidiusz czy Homer. Nigdy nie była piękna, nie miała żadnych talentów, ani mocy, posiadała jedynie skrzeczący głos śmiertelniczki, dlatego od początku była odrzucana, samotna i niekochana. Kiedy Kirke zakochuje się w zwyczajnym ubogim śmiertelniku odkrywa w sobie moc, która budzi w innych strach. Za strach bogów musi zapłacić. Zostaje wygnana na bezludną wyspę Ajaja, by od tej pory radzić sobie sama.

Madeline Miller w swojej powieści zdecydowała się opowiedzieć znane mity na nowo, nadając im własny niepowtarzalny kształt i wymiar feministyczny. Wykorzystując klasyczne eposy, Odyseję Homera, Metamorfozy Przemiany Owidiusza, Telegonię Eugammona z Cyreny stworzyła kompletną historię samotnej czarownicy z Ajaji, przekazując przy tym głos głównej bohaterce. To właśnie Kirke opowiada dzieje swojego życia.

Nieśmiertelność daje jej możliwość, aby dowiedzieć się kim jest, do którego świata należy, boskiego czy świata śmiertelników, którzy stają się dla niej wyjątkowo bliscy. Na swojej drodze spotyka wielu z nich, Dedala i jego syna Ikara, Odyseusza, Penelopę, zdarza się, że musi bronić swojego domu przed intruzami, zarówno ludźmi, herosami, jak i bogami, którzy nie są jej przychylni. Samotny czas spędzany na wyspie pozwala jej nie tylko odkryć swoje czarodziejskie umiejętności. Przechodzi ogromną metamorfozę, z czasem staje się silniejsza, niezależna, odkrywa czym jest prawdziwe zaufanie, poznaje swoją prawdziwą wartość.

Kirke to opowieść o szukaniu własnej ścieżki, podejmowaniu trudnych decyzji, popełnianiu błędów, historia o tym, że nasze pochodzenie nie musi determinować kim jesteśmy, ważne byśmy żyli w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem. Madeline Miller w swojej powieści udało się przedstawić ludzką twarz bogów i herosów. Dowiadujemy się, że Jazon może być silny, ale i zagubiony, Hermes bywa nudny, Odyseusz który "w jednej osobie jest prawnikiem, bajarzem i wioskowym szarlatanem" wewnątrz jest pokiereszowanym przez wojny wrakiem człowieka. Odkrywamy, że nawet bogowie skrywający się za maską okrucieństwa i małostkowości doświadczają poczucia winy, wstydu, wyrzutów sumienia.

Nie napiszę, że Kirkeo powieść wybitna. Nie spodziewałam się arcydzieła mogącego rywalizować z antycznymi eposami, jednak w warstwie językowej oczekiwałam po Kirke trochę więcej. Całość jest dojrzała, dobrze wykonana, ale czegoś mi brakowało, jakiegoś wysmakowania, większej dynamiki, czegoś co pozwoliłoby mi określić ją mianem epickiej. I w zasadzie to mój jedyny zarzut wobec Kirke wynikający być może z trochę rozdmuchanych oczekiwań wobec zachwalanej wszędzie powieści.
Pod każdym innym względem powieść oczarowuje. Nie tylko pozwala na nowo odkryć mitologię i poznać ludzkie oblicze greckich bogów. Madeline Miller opowiadając o życiu Kirke udało się stworzyć uniwersalną historię o poszukiwaniu własnej tożsamości. Opowieść o tym, że nigdy nie wolno się poddawać, trzeba walczyć o to na czym zależy nam najbardziej, o miłość, o godność, o siebie. Zawsze.

Ocena: 4/6
©Cuddle up with a good book
Dziś mam dla Was recenzję książki, której okładką zachwyca się chyba już każdy, a mowa tutaj o Kirke Madeline Miller. Muszę przyznać rację większości i powiedzieć, że to jest najładniej wydana pozycja w tym roku, ale czy pod pięknym opakowanie kryje się równie piękna treść? Czytając dalej się tego dowiecie.

W domu Heliosa, boga słońca i najpotężniejszego z tytanów, rodzi się córka. Kirke jest dziwnym dzieckiem – nie tak potężnym jak ojciec ani tak bezwzględnym jak matka... Dziewczyna próbuje odnaleźć się w świecie śmiertelników, lecz odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje wygnana. Nie zamierza jednak przestać kształcić się w czarach. Jej ścieżki skrzyżują się z Minotaurem, Dedalem, jego synem Ikarem, morderczą Medeą i, oczywiście, z przebiegłym Odyseuszem.
Samotna kobieta zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo, a Kirke nieświadomie budzi gniew zarówno w ludziach, jak i w mieszkańcach Olimpu. Aby ochronić to, co kocha, będzie musiała zebrać wszystkie siły i zdecydować, czy należy do bogów, z których się urodziła, czy do śmiertelników, których pokochała.


Zawsze gdy zaczynam pisać o moich odczuciach, mam wielki dylemat czy zacząć od pozytywnych czy negatywnych stron powieści, więc pomyślałam, że tym razem nie będę się nad tym zastanawiać i napiszę to co mi podsuną myśli.
Gdy już skończyłam zachwycać się obwolutą i zabrałam się do czytania, byłam nastawiona na ekscytującą historię pełną akcji i zaskakujących wydarzeń. Nie mogę powiedzieć, że tego nie dostałam, ale nie w takiej ilości jakiej się spodziewałam. Mimo to nie jestem tym faktem bardzo zawiedziona, gdyż fabuła mocno wciąga i naprawdę można się zatracić w lekturze. Jeśli ktoś tak jak ja kocha mitologiczne klimaty, to jestem pewna, że biorąc do ręki Kirke się nie zawiedzie i będzie w pełni usatysfakcjonowany, bo wykreowany świat powala na kolana. Jak już mówimy o rzeczach, które wywołują piorunujące wrażenie, to śmiało mogę tutaj wspomnieć o zakończeniu, które mnie osobiście zaskoczyło i nawet nie wpadłam na takie rozwiązanie, a dużo wersji końca chodziło mi po głowie.

Bohaterowie to moja ulubiona część recenzji, gdyż poświęcam im podczas lektury najwięcej czasu i właśnie tutaj widzę zazwyczaj najwięcej mankamentów lub wręcz przeciwnie. W tej powieści najbardziej spodobała mi się kreacja bogów, którzy są potężni, bezwzględni i potrafią przyprawić czytelnika o lekkie ciarki, czyli są tacy jak ich sobie bym wyobrażała. Tutaj autorka ma ode mnie wielki plus. Natomiast główna bohaterka w pewnym momencie zaczęła mnie lekko irytować i na tle innych postaci wydawała się płaska i bez wyrazu. Brakowało mi w niej silnego charakteru, który by ją wyróżniał z tłumu i sprawił, że zapadłaby mi w pamięć na długi czas.

Za to z pewnością świat, który stworzyła autorka, zostanie w mojej pamięci już na zawsze i będę chętnie do niego wracać, bo zostałam przeprowadzona przez tyle miejsc, tyle rzeczy zobaczyłam, że nie ma opcji bym o tym zapomniała. Czy polecam? Tak. Mimo kilku niedociągnięć jest to bardzo dobra książka, która zasługuje na to, żeby przeczytało ją jak najwięcej osób. Mitologia grecka jest czymś, co ciągle pojawia się w literaturze, a mimo to zawsze można z tego stworzyć coś, co będzie czymś nowym i zaskakującym. I tak właśnie jest z Kirke.

Ocena: 4/6
©Czytam w pociągu
Kiedy się urodziłam, nie było słowa, które określałoby to, kim byłam.

Kirke, córka wielkiego boga Heliosa i według większości źródeł Perseidy, choć inne doniesienia twierdziły, że była córką Hekate, mistrzyni i bogini czarów. Jej postać wielokrotnie zainspirowała twórców literackich do stworzenia intrygujących historii, a Madeline Miller jest jedną z nich. Autorka na nowo opowiedziała grecką mitologię, skupiającą się przede wszystkim na samej Kirke i co za tym idzie, na jej otoczeniu. Postać Kirke jest doskonale znana tym, którzy czytali Odyseję Homera. To właśnie przez tę nimfę Odyseusz nie dotarł do domu tak szybko, jak zamierzał…

Jeżeli należeliście do tego grona uczniów, dla których czytanie mitów Parandowskiego było istną katorgą, to są dwie opcje: albo w ogóle nie powinniście sięgać po książki, które w taki czy inny sposób nawiązują do mitologii, bowiem jestem w stanie uwierzyć, że macie pewien uraz, albo właśnie powinniście się zapoznać z mitologią w innym wydaniu. Ja zawsze należałam do osób, które przepadały za tą dziedziną wiedzy – czy to na lekcjach historii czy języka polskiego. Powiem więcej, dzieje starożytne należały do moich ulubionych tematów poruszanych na tych przedmiotach! I właściwie odkąd pamiętam, już nawet za dzieciaka, uwielbiałam te klimaty. I wierzcie mi, przez tyle lat nic się nie zmieniło. Kocham mitologię.

Madeline Miller w przepiękny sposób opowiedziała historię Kirke. Dla tych, którzy znają mitologię, nie będzie to nic zaskakującego, ale mimo wszystko powinno być na swój sposób urzekające. Choć doskonale wiedziałam, czego się mogę spodziewać po samej fabule, to i tak czerpałam z tej lektury niesamowitą przyjemność. Czekałam na pojawienie się Odyseusza, czekałam na wątek związany z jego synem i żoną, którzy pozostali na Itace, czekałam na jego śmierć, tą przepowiedzianą przez wyrocznię. Ale nie tylko Odyseusz był tutaj istotny, bowiem stanowił on tylko jeden z etapów w życiu głównej bohaterki. Czas akcji tej powieści ciężko jest jednoznacznie umiejscowić – oczywiście możemy odnieść się do Wojny Trojańskiej, ale to tylko jeden z etapów. A co z resztą? Kirke była czystej krwi tytanką, była nieśmiertelna – w jej przypadku czas płynie zupełnie inaczej. Można by tutaj nawet mówić o tysiącach lat, prawda? I właściwie da się ten upływ czasu odkryć. Gdy byłam już przy ostatnich stronach, niezwykle nostalgicznych, to naprawdę odczułam to wszystko, co się wydarzyło. Ten miniony czas… Moje myśli powróciły jakimś cudem do pierwszych zdań w tej książce, do pierwszych wydarzeń, do narodzin Kirke… I naprawdę sobie uświadomiłam ogrom tego, co ją spotkało. Intrygujące czytelnicze doznanie.

Choć Kirke urodziła się wśród bogów, to była przez nich lekceważona. Nawet jej rodzina nią gardziła, a jednak na pewnym etapie życia udało jej się wzbudzić lęk wśród bogów. Choć początkowo Kirke sama nie zdawała sobie z tego sprawy, to okazało się, że posiada naprawdę potężną moc. Stała się silną czarownicą, pewną siebie, choć zawsze wyróżniała się na tle swojego rodzeństwa. Była inna. Czy gorsza? W oczach bogów owszem, ale nie dała się tej wizji omotać. Jednakże i tak została odtrącona – ojciec zesłał ją na wygnanie na wyspę Ajaję, gdzie była zmuszona radzić sobie sama. I to właśnie tam dojrzała, stała się kimś, kim zawsze miała być. Pięknie obserwowało się jej przemianę, doświadczało tego razem z nią. Ale wiecie, co daje kobiecie największą siłę i budzi w niej największe zaangażowanie? Bycie matką. I nie inaczej było w przypadku Kirke. Była gotowa sprzeciwić się samej Atenie, aby chronić swoje jedyne dziecko! To jest siła!

Madeline Miller niesamowicie zaprezentował świat bogów. Właściwie ukazała ich jako chciwe i przekupne istoty, zbyt pewne swojej boskości. Oczywiście nie można zaprzeczyć temu, że byli potężni, że różnili się od śmiertelników. Ale czy na pewno bogowie powinni prezentować takie wartości? Czy powinni traktować ludzi jak zwykłe pionki w swojej grze? Aż tak mocno ingerować w ich los? Teoretycznie mówi się, że jakaś siła wyższa musi stać za tym, co się dzieje na świecie, ale czy nie ma tutaj jakichkolwiek granic? I to aż nie do uwierzenia, jak pyszni i zadufani w sobie byli greccy bogowie. I gdzie w tym wszystkim miejsce dla Kirke? Kobiety, która widziała świat zupełnie inaczej. Kobiety, która chciała pomagać, bo mogła, bo wiedziała, że ma taką moc i tak wypada. Choć nie raz wykorzystywała magię i swój dar do własnych celów, to zawsze miała ku temu konkretny powód. To bardzo złożona i interesująca postać, która pięknie się zmienia wraz z sytuacjami, jakie rozgrywają się w jej życiu. To pierwowzór czarownicy, wiedźmy żyjącej w chatce w środku lasu, rozmawiającej ze zwierzętami i ważącej tajemnicze wywary.

Powieść ta jest napisana naprawdę pięknym, ale bardzo przystępnym językiem. Dzięki lekkiemu pióru Madeline Miller przez historię Kirke po prostu się płynie – zgrabnie, taktownie, z zafascynowaniem. Nie wiem, czy mogę tutaj pisać o nieprzewidywalności czy zaskakujących zwrotach akcji, bowiem jest to historia już niejednokrotnie opisana, mnie dobrze znana, więc te dwa elementy były tutaj zbędne. Jednakże podziwiam talent Miller do tak wyjątkowego przedstawienia tej historii – naprawdę nie wydaje mi się, że można to by zrobić lepiej. Historia Kirke wciąga, porusza, skłania do refleksji. Tutaj tempo akcji czy stopniowanie napięcia nie mają znaczenia, to nie ten typ literatury. Tutaj chodzi o coś innego, docenia się zupełnie inne rzeczy.

Z całego serca jestem w stanie polecić Wam dzieło Madeline Miller, bo jest ono po prostu niesamowicie piękne. Przepiękna oprawa graficzna idzie w parze z równie cudowną zawartością. To naprawdę dobra historia, z której można wyciągnąć wiele dobrego. Można ją analizować na wiele sposobów, można rozmyślać i snuć różne wyobrażenia i możliwe scenariusze. Można się zastanawiać nad tym, co by było gdyby. Ta książka jest naprawdę zachwycająca.

Ocena: 6/6
©BookeaterReality
Dobra, przyznaję się, znowu złapałam się na okładkę. Czyli może jednak jest we mnie coś z okładkowej sroki? No trudno, jakoś to zniosę. Okładka Kirke zasługuje na wspomnienie o niej w osobnym akapicie, ponieważ jest przepiękna. Obwoluta niesamowicie błyszczy, czym przyciąga wzrok, a okładka pod nią ukryta wygląda, jakby była inkrustowana. Do tego jeszcze twarda oprawa. No cud, miód, malina. Wiele osób zachwyca się nią w Internecie, a pozostali zaczynają chyba obawiać się, że na zachwytach nad okładką skończy się lista pozytywów dla tej książki. Jeśli jednak chodzi o zawartość, muszę przyznać, iż jest równie interesująca i dopracowana.

Zanim zaczęłam czytać, zastanawiałam się, co można napisać o Kirke na ponad czterystu stronach. Wydawało mi się, że ten mit nie był bardzo obszerny, bo coś tam pamiętałam ze szkoły. Jednak autorka nie poprzestała na samej tytance i jej życiu, lecz zgrabnie wplotła w opisywaną historię wątki z wielu innych mitów.

Według mitologii greckiej Kirke była nieśmiertelną, piękną i wiecznie młodą nimfą, córką Heliosa i Perseidy. Była również czarownicą, poddaną Hekate, podobnie, jak jej rodzeństwo. Zamieszkała na odległej wyspie, gdzie wraz z nią mieszkały oswojone zwierzęta, które według mitów były zaczarowanymi ludźmi. Oddała się tam studiowaniu czarów. Miała również dar uwodzenia żeglarzy, który wykorzystała, zatrzymując na swojej wyspie Odyseusza i jego kompanów na cały rok. To tak w skrócie, dla przypomnienia, jak to wyglądało w mitologii, ponieważ tutaj autorka trochę zmieniła wspomniany mit. Innymi słowy, puściła wodze fantazji.

W samotnym życiu są rzadkie chwile w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo.

W powieści Kirke również trafia na wyspę, jednak jest to kara za pewne przewinienie. Zostaje skazana na samotność, choć nie przebywa na wyspie całkiem sama. Mogli ją odwiedzać goście, lecz jej odpłynąć stamtąd nie było wolno. Dostała do dyspozycji dom, gdzie opiekowała się zwierzętami i roślinami. Zajmowała się tam również studiowaniem magii.
Madeline Miller świetnie zbudowała postać głównej bohaterki. Dopracowała ją w każdym szczególe. Mamy przed sobą niepozorną i niekochaną córkę boga słońca i okeanidy, która zdecydowanie im się "nie udała". Ma skrzeczący głos śmiertelniczki, którego bogowie nie mogą słuchać. Nic nie potrafi i bardzo odstaje od reszty rodziny. Nic więc dziwnego, że jest odrzucana i wyśmiewana przez wszystkich. W całej swojej boskości jest niezwykle ludzka i zwyczajna. I bardzo samotna, złakniona wprost miłości i czyjejś atencji.
W jaki sposób Kirke przekonała się o swoim darze? Za co nimfa została zesłana na odległą wyspę? Kto odwiedzał ją w jej samotni? Dla kogo okazała się niezwykle niebezpieczną czarownicą, a kto znalazł miejsce w jej sercu?

Historia Kirke stała się w pewnym sensie tłem do zaprezentowania czytelnikowi wielu innych postaci z mitów. Śledząc jej losy mamy bowiem okazję przeczytać też o Dedalu i Ikarze, Minotaurze, Ariadnie i Tezeuszu, Odyseuszu i Penelopie, Scylli, a także o wielu greckich bogach. A piszę, że w pewnym sensie, ponieważ historia życia Kirke sama w sobie jest opisana w bardzo interesujący sposób.

Lubię mitologię. Grecką i rzymską szczególnie. Może dlatego tak mi się dobrze czytało tę powieść, ponieważ znałam część wykorzystanych przez autorkę postaci i wątków, a te, których nie znałam, wywoływały jeszcze większe emocje, ponieważ czekałam z niecierpliwością, jak poradzą sobie bohaterowie.
Bardzo spodobał mi się pomysł na narrację. Kirke bowiem sama opowiada nam swoją historię. To taka trochę autobiografia w formie dynamicznie prowadzonego pamiętnika.

Przygotujcie się na wiele różnych emocji podczas lektury. Na kartach powieści nie zabraknie miłości i radości, ale także nienawiści czy odrzucenia. Autorka wykorzystała cały wachlarz uczuć, którymi maluje pejzaż, jak malarz na wielkim płótnie. Poznajcie stworzony prze nią obraz Kirke.

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Helios – Bóg Słońca, piękny i potężny. Mogłoby się zdawać, że zrodzona z jego boskiej krwi córka Kirke będzie wielbiona przez wszystkie stworzenia Nieba i Ziemi. Tak jednak nie było. Wmówiono jej, że jest inna niż wszystkie dzieci Heliosa – brzydsza i pozbawiona jakichkolwiek boskich mocy. Być może trwałaby w tym przekonaniu gdyby nie miłość do śmiertelnika. To właśnie miłość, a potem nienawiść wyzwoliły w niej siły i zdolności zagrażające wszystkim Bogom.

    Kirke Madeline Miller to imponująco przedstawiony obraz kobiety. Kobiety poniżanej i odtrąconej, która pomimo przeciwności nie poddaje się i walczy, prezentując przy tym siłę i mądrość…

Inne proponowane
Warto zerknąć