ebook Błękit
3.72 / 5.00 (liczba ocen: 280)

Błękit
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 18.10
Audiobook - najniższa cena: 25.48
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
23.03 zł 20% rabatu
25.66 zł Lub 23.09 zł
32.90 zł Lub 29.61 zł
18.10 zł
25.64 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Autorka bestsellerowej Historii pszczół– sprzedanej w Polsce w nakładzie 65 tysięcy egzemplarzy – powraca z niezwykłą powieścią o... wodzie. Przyszłość bez niej jest bardziej przerażająca niż świat bez pszczół.

Zachodnia Norwegia, rok 2017. Siedemdziesięcioletnia Signe przybywa w rodzinne strony. Powracają bolesne wspomnienia o Magnusie, niespełnionej miłości, straconym dziecku… Nie ma już śladu po wzgórzach, rzece Breio i wodospadach Dwie Siostry, o których przetrwanie walczyła jako nastolatka. Dziką naturę okiełznano i wykorzystano do napędzania elektrowni wodnej. Pozostał tylko lodowiec. Ale i jego zwolennicy postępu postanowili przekuć w kostki lodu do drinków. Signe przyjeżdża, by podjąć z nimi ostatnią, nierówną walkę. Jej orężem jest Błękit – jacht, który otrzymała od ojca na osiemnaste urodziny...

Południe Francji, rok 2041. Panująca w Europie susza prowadzi do wojen i wyniszcza kontynent. Kolejne połacie lądu trawi pożar. David ucieka w ostatniej chwili, wraz z jedenastoletnią córką Lou. Lecz nawet obóz dla uchodźców nie jest już bezpieczną przystanią. Przemierzając wyludnioną okolicę, David i Lou w jednym z opuszczonych domów postanawiają zaczekać na koniec lub cud. Odnaleziona w ogrodzie żaglówka ma być ich arką, gdy w końcu spadnie deszcz…

Błękit to drugi tom cyklu powieściowego, rozpoczętego bestsellerową Historią pszczół, którego głównym tematem są zmiany klimatu i degradacja środowiska naturalnego. Zbudowana z dwóch równolegle prowadzonych i łączących się w zaskakujący sposób wątków powieść potwierdza pisarski kunszt Mai Lunde. Norweżka, jak nikt inny potrafi zgłębić meandry ludzkiej psychiki. Jednocześnie przekazuje nam, głuchym na wołanie dzikiej przyrody czytelnikom, przerażające ostrzeżenie – jeśli nie zaczniemy szanować otaczającej nas natury, zginiemy razem z nią.

Jej pierwsza powieść podbiła świat. Z Błękitem Maja Lunde zrobi to ponownie.

„Dagens Naringsliv”

Nowa książka Mai Lunde to świetna wiadomość – dla natury i literatury.

„Dagbladet”

Błękit od Maja Lunde możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Gdy cały świat zachwycał się Historią pszczół ja podchodziłam do tego bardzo obojętnie. Uznałam, że nie jest to książka, która mogłaby przypaść mi do gustu. Nie wiem, co skłoniło mnie do zmiany zdania przy okazji premiery Błękitu, drugiego tomu Kwartetu klimatycznego. Doszły mnie słuchy, że jest on słabszy od swojej poprzedniczki, dlatego też postanowiłam nie czytać tego cyklu tak, jak Maja Lunde przykazała, tylko zacząć od tej - podobno - gorszej części. Uznałam, że skoro każda książka serii opowiada o innych bohaterach i innej katastrofie, na jaką naraża się dzisiejsza ludzkość, to kolejność czytania nie ma tutaj żadnego znaczenia.

Akcja Błękitu biegnie dwutorowo. Na zmianę poznajemy losy siedemdziesięcioletniej Signe, która jako nastolatka walczyła ze zmianami, które wciąż wprowadzano bezpośrednio w środowisko naturalne. Nie chciała pozwolić na prowadzenie rzeki rurami, tworzenie zalewu czy likwidowanie wodospadów, które od dziecka były przy niej. Nie udaje jej się to jednak i gdy po latach tułaczki wraca w rodzinne strony jest przerażona. Jedynym, co ostało się do roku 2017 jest lodowiec, jednak już nie tak wielki i potężny, jak to zapamiętała. Mężczyzna, którego kochała, zezwolił na jego sprzedaż i teraz jego kawałki raz za razem zostają przewożone przez pół świata, by zaspokoić chęć posiadania w kieliszku kawałka potężnego lodowca. Signe zamierza jednak coś z tym zrobić - kradnąc pewien ładunek wsiada na swój statek, by pożeglować tam, gdzie jest jej przeszłość.

David nigdy nie czuł się gotowy na to, by zostać ojcem. Szczególnie w tak młodym wieku. Nie spodziewał się, że gdy w 2041 roku woda będzie czymś drogocennym, susza będzie wyniszczać Europę a on będzie zmuszony przemierzać kraj w poszukiwaniu schronienia ze swoją małą córką. Nie wie, co stało się z Anną, jego żoną i ich rocznym synkiem, Augustem. Wciąż ma nadzieję, że uda im się odnaleźć i z jego barków zniknie ten ciężar, jakim jest samotne zapewnienie opieki dziewczynce. Po wielodniowej wędrówce trafiają wreszcie do obozu dla uchodźców, gdzie David postanawia zatrzymać się do momentu, aż uda im się znowu być pełną rodziną.

Ale ci młodzi nie myślą, że jestem stara, bo w ogóle mnie nie widzą, tak właśnie jest, nikt nie widzi starych kobiet.

Poznajemy równocześnie losy dwóch Signe. Jednej młodej, zakochanej w Magnusie i w swoim otoczeniu, szanującej przyrodę i tej drugiej, która po wielu latach wciąż jest samotna. Nie potrafiłam się z nią utożsamić - ani z jedną ani z drugą - acz czułam do niej ogromne współczucie. Nikt nie powinien spędzić swojego życia w taki sposób, ani musieć podejmować tak ciężkich decyzji. Signe to postać całkowicie różniąca się ode mnie i gdybym była na jej miejscu zrobiłabym wszystko całkiem inaczej. Rozdziały, w których to ona, nie David, była główną bohaterką dłużyły mi się i nie interesowały mnie aż tak mocno.

To rok 2041 mnie wciągnął. Ta dystopijna rzeczywistość mnie przeraziła swoim realizmem. Nie zdziwię się, gdy właśnie tak będzie wyglądać nasza przyszłość. Z Davidem też nie udało mi się utożsamić, jednak intrygował mnie jego charakter. Byłam wręcz chorobliwie ciekawa, co temu mężczyźnie przyjdzie do głowy. Nie mogłam zrozumieć sposobu, w jaki przyjął do wiadomości, że nie wie, co się stało z Augustem i z Anną ani tego, jak traktował Lou. Dzieci są niekiedy ciężkie w obyciu, a sytuacja, w której się znaleźli, pozostawiała dużo do życzenia, jednak brakło mi tutaj zwykłej miłości rodzicielskiej. David sam zachowywał się jak dziecko i - co najgorsze - był tego świadomy, a nie zmieniał tego. Wciąż robił głupoty i nie potrafił poświęcić się dla dobra jedynej osoby, która mu została. Po prostu tragedia.

Przebywać samemu z dzieckiem to tak, jakby stanowić półtora człowieka.

Fabuła Błękitu opiera się na tym, jak wielką wartość stanowi woda sama w sobie i jak ciężko byłoby żyć, gdyby tej wody zabrakło. Gdyby nie ta kwestia losy bohaterów potoczyłyby się całkiem inaczej, jednak nie potrafiłam skupić się na tym. Zbyt irytował mnie David i jego podejście do rzeczywistości, żeby przejąć się tym, że na Ziemi wybuchają pożary i jak mało czasu minęło od momentu, gdy Signe miała siedemdziesiąt lat do tego roku 2041. Dopiero po skończeniu Błękitu byłam w stanie przemyśleć to wszystko i uznałam, że Maja Lunde napisała naprawdę genialną książkę bez względu na to, jak denerwujących bohaterów stworzyła. Bo gdy poznamy losy Davida do samego końca w czytelnika uderza, jak ograniczonym i płytkim człowiekiem on był. Rozumiem, że ciężko na pewno było mu się odnaleźć w obozie z dzieckiem, którym wcześniej nie zajmował się w takim stopniu, ale brak tęsknoty za żoną i malutkim synkiem i tak szybkie wyrzucenie ich z pamięci mnie zszokowało.

Dziwił mnie też fakt, że gdy w końcu udało mi się w Błękit wciągnąć, to przeczytałam go bardzo szybko. Zwykle tego typu książki się okrutnie dłużą, ale Maja Lunde pisze naprawdę lekko, co mnie zszokowało. Temat jest bardzo ciężki, bohaterowie dużo przeżywają, a mimo wszystko autorka pisze w taki sposób, jakby opowiadała o szczęśliwej miłości - delikatnie, z wyczuciem, a równocześnie udało jej się nie zabić uczuć w czytelniku tym sielankowym stylem. Skoro Błękit jest gorszy od Historii pszczół to muszę się za pierwszy tom Kwartetu zabrać i to szybko, bo jestem naprawdę zadowolona z lektury.

Ocena: 5+/6
©Papierowe Miasta
Podobnie jak w poprzedniej książce, Lunde nie ogranicza narracji do jednego głosu i jednego wątku. Tym razem mamy do czynienia z dwiema równolegle prowadzonymi opowieściami. Pierwsza dzieje się w teraźniejszości, w zachodniej Norwegii; druga wybiega trzy dekady w przód i przenosi czytelników na południe Francji. Bohaterką naszych czasów (rok 2017) jest siedemdziesięcioletnia Signe, która po latach decyduje się wrócić do miejsca swoich narodzin i dorastania. Powrót do domu przywołuje trudne wspomnienia: zimną relację z apodyktyczną matką, niemożność porozumienia się z ukochanym mężczyzną, utratę dziecka. To także konieczność zmierzenia się z rozpadem ukochanego świata. Zniknął piękny norweski krajobraz – wzgórza, rzeka, wodospady. Właściwie to „został zniknięty”, kiedy ludzie ujarzmili naturę na rzecz elektrowni wodnej. Ostał się tylko lodowiec, który teraz znalazł się w niebezpieczeństwie ze strony przedsiębiorców. Jedyną wnoszącą sprzeciw wobec przerobienia go na kostki lodu do drinków z okolicznych kurortów jest dziennikarka i aktywistka środowiskowa, która mimo podeszłego wieku wsiada na jacht – tytułowy Błękit – by ratować białą górę.

Równolegle snuta opowieść toczy się w roku 2014. Susza panująca na południu Francji, panosząca się zresztą w całej Europie, doprowadza do tragicznego w skutkach pożaru. Davidowi i jego jedenastoletniej córce Lou ledwie udaje się uciec i dotrzeć do obozu dla uchodźców. Nie wiadomo, jaki los spotkał mamę i młodszego brata dziewczynki. Co gorsza, obóz wcale nie okazuje się azylem – tu także brakuje wody. Poza tym, trzeba odnaleźć się w nowej społeczności. Sposobem na uczynienie czekania (na rodzinę, na wodę, na śmierć) bardziej znośnym okazują się wycieczki po okolicy. W trakcie jednej z nich, David i Lou znajdują starą łódź, która pozwala im snuć naiwne plany na przeżycie i wypłynięcie na szerokie wody. Pozostaje pytanie: kiedy spadnie deszcz?

Na fali książek prośrodowiskowych, zazwyczaj ze słowem „sekretne” w tytule, proza Mai Lunde zdecydowanie się wyróżnia. Niby mamy do czynienia z fikcją, ale – niestety – bardzo realną. Podobnie jak w Historii pszczół, właściwie trudno zrelacjonować, co się w Błękicie dzieje. To raczej zapis stanu, w którym trwają pozbawieni wody ludzie. Bogactwo treści przy minimum akcji są dla mnie ważnym wyznacznikiem talentu Lunde. Idąc dalej, autorka kolejny raz daje się poznać jako uważna obserwatorka – tak ludzi, jak i natury. Stara się wniknąć w ludzką psychikę, by zrozumieć, co powoduje człowiekiem, który niszczy swoje środowisko życia. Aby to odkryć, bada najpierw pozornie bardziej trywialną kwestię, jaką są więzi międzyludzkie.

Błękit to proza miejscami wręcz poetycka (Rozmawiali ze sobą, a góra połykała ich słowa – jedno z moich zdań-faworytów powieści), napisana bogatym, wrażliwym językiem. Pełna wymownych niedopowiedzeń. Uznanie w tej kwestii należy się także Annie Marciniakównie, która przetłumaczyła powieść na język polski.

Maja Lunde opowiedziała wrażliwą historię o ludziach i ich odpowiedzialności za środowisko naturalne. Nienachalnie ukazała tymczasowość rzeczywistości, nie tylko jednostkowych istnień ludzkich, ale także całej planety. Lunde daleko do brutalności apokaliptycznych wizji, ale to właśnie cisza i podskórnie odczuwane napięcie budzą grozę. Najpierw zniknęły pszczoły, teraz kończy się woda. Jak zapowiedziała pisarka w jednym z wywiadów, trzecia część tetralogii będzie poświęcona ginącym gatunkom. Lunde konsekwentnie przedstawia niepokojącą wizję końca świata, którego – choć już się zaczął – nie widzimy, bo nie chcemy widzieć. Ważna informacja dla tych, którzy dopiero zaczynają lekturę prozy Norweżki: każda książka to oddzielna opowieść – nie trzeba czytać ich po kolei.
Błękit to dobra skandynawska proza, która każe otworzyć oczy na drugiego człowieka i na świat wokół nas.

Ocena: 4/6
©do dzieła
Norweska autorka Maja Lunde najwyraźniej postawiła przed sobą zadanie uświadamiania czytelnika w temacie zagrożeń ekologicznych grożących Ziemi. W Historii pszczół roztaczała przerażającą wizję świata bez pszczół miodnych, zaś w najnowszym Błękicie pokazuje świat cierpiący na brak słodkiej wody. To ważne tematy – i niestety bardzo aktualne. CCD, czyli Zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej jest faktem, podobnie jak niepokojąco szybkie i gwałtowne topnienie lodowców. Globalne ocieplenie to nie mit: wzrost temperatury mierzony od wielolecia 1850-1900 do wielolecia 2003-2013 wynosi 0,78 C°, a działalność człowieka ma na klimat oczywisty (zły) wpływ. Maja Lunde bije na alarm: to ostatnie chwile, żeby coś zmienić.

Tym razem dostajemy nie trzy, a dwie historie. W czasach nam współczesnych obserwujemy Signe, siedemdziesięcioletnią kobietę, którą poczucie ekologicznej misji kieruje w rodzinne strony. Jednak Norwegia, jaką pamięta z dziecinnych lat już nie istnieje: nie ma już śladu po wzgórzach, rzece Breio i wodospadach Dwie Siostry, o których przetrwanie walczyła jako nastolatka. Teraz natura poddana jest człowiekowi, który wykorzystał jej siłę do napędzania elektrowni wodnej. Jedynym ocalonym tworem jest lodowiec, jednak i on może niedługo zniknąć, bowiem firma Magnusa, dawnej miłości Signe, sprzedaje lód krajom arabskim, by tam bogaci mieszkańcy mogli pić schłodzone drinki. Signe podejmuje prawdopodobnie ostatnią walkę w swoim życiu: walkę skazaną na niepowodzenie, ponieważ przeciwnik jest liczny i potężny, a ona ma tylko siebie i jacht, którą dostała na osiemnaste urodziny – jej Błękit.

Natomiast David żyje w 2041 roku we Francji. Na całym świecie panuje susza: słodkie wody ulegają masowemu wyschnięciu, z nieba nie leci już deszcz, a woda pitna jest racjonowana. Bardzo często wybuchają też pożary, a na ich gaszenie zużywa się resztki cennej wody. Wielu ludzi ucieka z miast w lepiej zaopatrzone w wodę tereny, jednak David wraz z rodziną chce jak najdłużej pozostać w rodzinnym mieście, gdzie wciąż ma pracę. Zwlekają za długo: pewnego dnia ich mieszkanie ogarnia pożar, a David, jego żona Anna oraz Lou i mały August w panice uciekają przed szalejącym żywiołem. W trakcie ucieczki zostają rozdzieleni: Anna i August znikają Davidowi i Lou z oczu i mężczyzna nie potrafi ich odnaleźć wśród chaosu. Postanawia udać się do obozu w Timbaut w Bordeaux, bo to tam planowali się kiedyś schronić, David liczy więc na to, że zastanie tam resztę swojej rodziny. Jednak czy w obozie dla uchodźców jest bezpiecznie i co się stanie, kiedy również tu zabraknie wody pitnej?

Jak szybko sprawy mogą się potoczyć? Jednego dnia otwierasz oczy na dźwięk budzika, zjadasz śniadanie, idziesz do roboty, kłócisz się, śmiejesz, kochasz, myjesz, martwisz, czy pieniędzy starczy do pierwszego… Nie myślisz o wszystkim, co cię otacza, tylko o tym, żeby stąd zniknąć. Nawet jeśli słyszysz, że na świecie zachodzą zmiany. Nawet jeśli widzisz to na termometrze. Nie myślisz o tym, aż do dnia, kiedy to już nie budzik zerwie cię rankiem, ale krzyki przerażenia. Płomienie dotarły do twojego miasteczka, do twojego domu, do twojego łóżka, do tych, których kochasz. Pali się u ciebie, ogień pożera twoją pościel, twoja poduszka zaczyna dymić, a tobie nie pozostaje nic innego, jak tylko uciekać.

Maja Lunde nie jest optymistką i nie pozostawia czytelnikowi złudzeń: człowiek zniszczy ten świat. Zawsze obawialiśmy się, że wyniszczą nas wojny, że zaatakuje nas jakiś wielki, niepojęty wróg, może obca cywilizacja z kosmosu zetrze nas na proch, a obecnie okazuje się, że największym wrogiem naszej planety jesteśmy my sami. My, nasza chciwość, nasze opaczne rozumienie biblijnego „czyńcie sobie ziemię poddaną”, nasza pogoń za dostatkiem i luksusem bez oglądania się na koszty. Kiedyś myślano, że lasów jest tyle, że mimo ekspansywnej wycinki drewna nigdy nie zabraknie – teraz ekologowie biją na alarm. Podobnie sądzono, że woda nigdy się nie skończy, jednak ta słodka, niezbędna dla naszego przetrwania, znika, lodowce topnieją, a globalna temperatura wzrasta. Ponownie ekolodzy biją na alarm i ponownie przeciętny człowiek niewiele sobie z tego robi. A nieliczenie się z tym, co stanie się z Ziemią za pięćdziesiąt czy sto lat jest głupie i skrajnie nieodpowiedzialne.

Losy Signe i Davida to kolejne, po „pszczelych” historiach, opowieści o samotności i rozpaczliwym poszukiwaniu bliskości. Signe całe życie walczyła z niszczeniem środowiska przez człowieka, co, jak pokazał czas, oznaczało wyniszczającą więzi rodzinne walkę z własną matką czy ukochanym mężczyzną. Kobieta jest bezkompromisowa i nigdy ustępuje ani na milimetr. Z powodu swoich poglądów jako młoda osoba staje w samym sercu konfliktu między matką a ojcem, nie utrzymuje też swojego związku. Zaś David przez swoją krótkowzroczność (nie ucieka na czas z zagrożonego obszaru mimo próśb żony) zostaje rozdzielony z większą częścią rodziny i musi nagle sam wziąć odpowiedzialność za jedenastoletnią Lou. W świecie, w którym brak najbardziej podstawowych rzeczy, takich jak woda czy jedzenie, gdzie co chwilę wybuchają konflikty, nie ma dobrego miejsca dla młodego ojca i małej dziewczynki. Chwilę wytchnienia znajdują na opuszczonej, stojącej na brzegu żaglówce, która jednak nigdzie nie odpłynie, bo koryta rzek są suche. Czy kiedykolwiek jeszcze spadnie deszcz?

Muszę szczerze przyznać, że Błękit nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak Historia pszczół, gdzie losy bohaterów wydawały mi się lepiej dopracowane, ale siłą książek Mai Lunde jest jej głos w sprawie ochrony naszej planety. To książki z ważnym przesłaniem, pokazujące, co może się stać, gdy nie zaczniemy dbać o świat, w którym żyjemy. Biorąc pod uwagę, że Ziemia to jedyne takie dostępne nam miejsce w kosmosie, niszczenie jej to skrajna nieodpowiedzialność i głupota. Pamiętajmy, że Ziemia świetnie sobie poradzi bez ludzi, ale ludzie bez Ziemi nie mają szans przetrwać.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Woda. Około 60% naszego organizmu. Warunek istnienia życia. A gdyby tak jej zabrakło? Gdyby nagle z dnia na dzień stała się towarem deficytowym? Co by się wtedy z nami stało? A może pytanie powinno brzmieć tak: „co się wtedy z nami stanie?”

BEZ WODY

Dwie historie, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Dwa różne światy, miejsca, dwa różne miasta i momenty dziejowe. Łączy je jedno – woda.

W 2017 roku Signe powraca do zachodniej Norwegii. Boleśnie zdaje sobie sprawę z tego, że jej ukochane miejsca z dziecięcych czasów już nie istnieją. Że rzeka Breio i wodospady Dwóch Sióstr już nie wrócą. Teraz został tylko lodowiec, o którego życie kobieta chce walczyć do ostatnich sił.

Za to na południu Francji w 2041 roku trwa wojna spowodowana suszą. Davidowi wraz z córką ledwo udaje się ujść z życiem. Jednak obóz uchodźców wcale nie jest tak bezpieczny, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Również i tutaj zapasy wody pitnej kończą się w zastraszającym tempie...

Błękit to już moje kolejne spotkanie z norweską pisarką. Jakieś 2 lata temu miałam również okazję poznać jej poprzednią książkę, czyli Historię pszczół, którą bardzo dobrze wspominam. Gdy byłam nieco młodsza, bardzo interesowałam się zmianami klimatycznymi na ziemi, powiązaniami ekosystemów. Mogę więc powiedzieć, że tego typu tematy nie są mi całkiem obce i chętnie po nie sięgam.

Cały mój świat był wodą. Wzgórza, góry, pastwiska to tylko maleńkie wysepki w tym, co stanowiło właściwy świat; wprawdzie mówiłam o swoim świecie Ziemia, ale myślałam, że tak naprawdę powinien się nazywać Woda.

Tym razem Maja Lunde nie opowiada jednak o pszczołach, ale o wodzie. W swojej nieco apokaliptycznej wizji pokazuje, co może się zdarzyć na świecie. I to wcale nie za tysiąc ani nawet za sto lat, ale zdecydowanie wcześniej. Chce zwrócić uwagę na problem niedoboru wody w niektórych miejscach, na rozległe procesy pustynnienia, które nie wróżą nic dobrego. Swoimi powieściami chce potrząsnąć światem, obudzić go, skłonić nas, ludzi do przemyślenia naszych działań. Nauczyć szanować przyrodę i to, co nam daje. Tak, byśmy pamiętali, że ziemię mamy tylko jedną i jeśli o nią odpowiednio nie zadbamy, to po prostu prędzej, czy później zginiemy.

Autorka opowiada w swojej książce dwie zupełnie różne historie, które się ze sobą przeplatają. Mnie zdecydowanie bardziej pochłonęła ta z przyszłości, pełna emocji, wzruszeń i strachu o głównych bohaterów. W drugiej chwilami brakowało mi akcji, jednak mimo to uważam ją za udaną. W całej powieści mocno czuć charakterystyczny dla Norweżki styl pisarski. Skłania on czytelnika do refleksji i przemyśleń, do tego, by nie „połknąć” całej książki w kilka godzin, ale wynieść z niej nieco więcej. Z tego powodu nie jest to lektura dla każdego – nie ma w niej bowiem konkretnego zakończenia, konkretnej puenty i konkretnego wniosku do wysnucia w trakcie czytania.

Błękit to kolejna powieść Maji Lunde, która została nagrodzona Nagrodą Norweskich Księgarzy. Myślę, że nie tylko ze względu na to warto zwrócić na nią uwagę :)

Ocena: 4/6
©Caroline Livre
Maja Lunde, zyskała ogromną popularność, dzięki bestselerowej książce Historia pszczół, która rozpoczęła cykl Kwartet klimatyczny. Autorka w swoich publikacjach przedstawia przerażającą przyszłość czekającą ludzkość, gdy nie zaczniemy dbać o środowisko, w którym żyjemy. Jeśli świat bez pszczół był zatrważający, świat bez wody będzie katastrofalny. O ile nie jest jeszcze za późno…

Błękit opowiada równolegle dwie historie. Pierwsza z nich opisuje losy siedemdziesięcioletniej Signe, która po wielu latach powraca w swoje rodzinne strony. Powrót, budzi w niej wspomnienia, pełne bólu i rozgoryczenia, szczególnie, że otoczenie, w którym się wychowała uległo wielkiej zmianie. Nie ma już rzeki ani wodospadu, o który walczyła w młodości. Naturę swobodnie współistniejącą z człowiekiem, ludzie postanowili opanować i wykorzystać do celów zarobkowych. W dodatku lodowiec, który pozostał, jest niszczony i sprzedawany, jako kostki lodu do drinków bogaczy. Signe nie może się z tym pogodzić i rozpoczyna samotną walkę z działaniami swojej niespełnionej młodzieńczej miłości - Magnusa. Ogromną rolę w tej walce spełnia jacht, który kobieta otrzymała na osiemnaste urodziny od ojca. Jacht nosi nazwę Błękit. Przedstawiona w tej części historia dzieje się w Norwegii w roku 2017.

Kolejna część przenosi czytelników na południe Francji w roku 2041. W Europie panuje wtedy wszechogarniająca susza. Woda staje się produktem deficytowym. Nie ma jej do mycia, ale wielokrotnie brakuje jej również by ugasić pragnienie. Brak wody powoduje potężne i rozprzestrzeniające się w zawrotnym tempie pożary, których nie ma, czym ugasić. Z takiego pożaru ucieka David wraz z jedenastoletnią córką Lou. Niestety podczas ucieczki przed ogniem, mężczyzna rozdzielił się z żoną i synkiem. Dawid z Lou trafiają do obozu dla uchodźców. Nie czują się tam bezpiecznie, jednak nie mogą opuścić tego miejsca. Szczególnie, ze czekają tam na swoich bliskich. By jakoś przetrwać ten trudny i okrutnie przedłużający się dla nich czas, wyruszają na piesze wycieczki po okolicy. Na jednej z tych wypraw odnajdują opuszczony dom, który jest ich schronieniem. Obok domu odnajdują również starą żaglówkę. Mogliby się na niej uratować. Gdyby tylko spadł deszcz…

Błękit to drugi i jeszcze bardziej wstrząsający tom cyklu opowiadającego o katastrofach związanych z nieodpowiedzialnością człowieka w sprawie wykorzystywania zasobów i degradacji środowiska naturalnego. Ten cykl i historie w nim opisane są wstrząsające. Zakładam jednak, że właśnie takie mają być. Potrzebujemy właśnie takiego wstrząsu.

Autorka w sposób niesamowicie realistyczny łączy obraz ludzkich emocji związanych z działaniami na rzecz ochrony środowiska, tych związanych z obozami dla uchodźców, oraz próbami radzenia sobie z kataklizmami środowiskowymi.

Z drugiej strony w sposób przerażająco rzeczywisty przedstawia nam obraz świata, który za chwilę może stać się naszymi zwyczajowymi realiami. Przekaz Mai Lunde to z jednej strony wołanie o zdrowy rozsądek w sprawie wykorzystywania naturalnych zasobów, z drugiej natomiast krzyk ostrzeżenia. Jeśli nie zaczniemy podchodzić do natury z należytym jej szacunkiem i oddaniem – zginiemy.

Jeśli chodzi o mnie. Powieść zdecydowanie wywarła na mnie takie wrażenie, jakie powinna – wstrząsnęła mną. Co prawda często myślę i staram się żyć w poszanowaniu natury. Staram się bardzo świadomie korzystać z tego, co oferuje. Dzięki lekturze tej książki łatwiej odnieść mi się do tego, jak moje jednostkowe poczynania mają wpływ na naturę.
Wydaje mi się, że zbyt często w zabieganym świecie zapominamy o tym, jak bardzo, nierozerwalnie wręcz jesteśmy połączeni z naturą.

Zdecydowanie polecam. Każdy powinien poznać tę książkę.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Szmaragd morza, a nad nim bezchmurny błękit nieba. Idylla? Piękny pejzaż? Może dla nas…

    David i jego jedenastoletnia córka Lou (bohaterowie powieści Błękit Mai Lunde) nie należą jednak do naszego pokolenia. To kolejne pokolenie. Żyją w nieodległej przyszłości, w świecie, który my ukształtowaliśmy swoją lekkomyślnością, zachłannością i ignorancją. I inaczej oceniają przedstawiony wyżej obraz. Wiedzą, że sól i słona woda to śmierć. Wiedzą też, że nie ma nic pięknego w nieskażonym choćby najmniejszą chmurką lazurze nieba. Takie niebo oznacza brak deszczu, a brak deszczu prowadzi do suszy i śmierci… Śmierci roślin, zwierząt i ludzi. ..

    Żyjąca kilkadziesiąt lat wcześniej Signe też inaczej – inaczej niż my – ocenia nasze i swoje pokolenie. Widzi wszechobecną krótkowzroczność, dostrzega zagrożenie i zbliżający się koniec. Działa, lecz jej krzyk – w świecie, w którym liczy się tylko tu i teraz, w świecie, w którym najważniejszy jest nowy model Iphone’a – jest jak głos wołającego na pustyni…

    Błękit Mai Lunde to powieść dwuwątkowa. Historia Davida i Lou w świecie głodu i suszy oraz dzieje Signe w czasach nam współczesnych. Dwie odrębne historie, które wbrew pozorom się łączą…

    Błękit to – napisany pięknym, prostym, acz sugestywnym językiem – przerażający obraz teraźniejszości i nieodległej przyszłości… przyszłości, dla której – za sprawą naszego postępowania – nie ma już przyszłości… jest tylko koniec … koniec życia, cywilizacji, ludzkości i człowieczeństwa… To przejmująca historia ludzkości i świata… historia, która może się niestety zdarzyć…

    www.thelksinoe.pl

Warto zerknąć