Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.19 / 5.00
liczba ocen: 67
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
39.90 złpremium: 23.94 zł
-22% 31.12 zł
33.43 zł
33.92 zł
39.90 zł
Pozostałe księgarnie
33.41 zł
33.56 zł
33.92 zł
33.92 zł
35.91 zł
36.00 zł
37.11 zł
39.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
Opis:

Lider Republiki, Obywatel G.C., idol, ikona polskiego rocka… Piotr Stelmach, dziennikarz muzyczny i prezenter Trójki, przedstawia najpełniejszy portret Grzegorza Ciechowskiego. Z bogactwa rozmów wyłania się obraz bezkompromisowego artysty, lojalnego przyjaciela i choleryka, ciepłego, ale wymagającego ojca. Autorowi udało się dotrzeć do wielu niepublikowanych wcześniej zdjęć i dokumentów.

Grzegorz Ciechowski – ikona polskiego rocka, lider Republiki, autor niezapomnianych piosenek, poeta i producent muzyczny. Zmarł młodo i niespodziewanie w 2001 roku. Mimo że od śmierci Ciechowskiego minęło już prawie 20 lat, muzyka polska nadal nie doczekała się artysty podobnego formatu.

„TEGO DNIA OBUDZI NAS POMRUK BOŻY…” Żadna z powstałych dotychczas książek o gwiazdach polskiego rocka nie była tak przejmująca. Piotr Stelmach, ceniony dziennikarz muzyczny radiowej Trójki, prowadzi swoją opowieść od 2001 roku – od wiadomości o nagłej śmierci Grzegorza Ciechowskiego i doświadczeniu pustki w świecie muzycznym, poprzez kolejne etapy kariery i życia osobistego artysty, wspomnienie młodości, rodziny, atmosfery miasta dzieciństwa – Tczewa, aż po dzień narodzin.

„GDZIE ONI SĄ? CI WSZYSCY MOI PRZYJACIELE?” Są w tej książce. Najbliżsi krewni, koledzy, dziennikarze, artystki i artyści, z którymi Grzegorz Ciechowski współpracował. Opowiadają o nim między innymi: Helena Ciechowska (mama), Małgorzata Awad i Aleksandra Krzemińska (siostry), córka Weronika, Małgorzata Potocka, muzycy Republiki: Leszek Biolik, Sławomir Ciesielski, Zbigniew Krzywański i Paweł Kuczyński, a także Jan Borysewicz, Robert Brylewski, Jan Chojnacki, Katarzyna Groniec, Zbigniew Hołdys, Lech Janerka, Kayah, Jan Jakub Kolski, Kasia Kowalska, Tomasz Lipiński, Grzegorz Markowski, Krzysztof Materna, Marek Niedźwiecki, Daniel Olbrychski, Muniek Staszczyk, Kazik Staszewski, Justyna Steczkowska, Michał Urbaniak, Wojciech Waglewski i Jan Wołek.

„OGLĄDAM TWOJĄ TWARZ W LUNECIE”. „Lżejszy od fotografii...” to najpełniejszy portret Grzegorza Ciechowskiego. Z bogactwa rozmów przeprowadzonych przez Piotra Stelmacha wyłania się obraz konsekwentnego i bezkompromisowego artysty, lojalnego przyjaciela i choleryka, ciepłego, ale wymagającego ojca. Ciechowski jawi się tu też jako humorysta i autor bezlitosnych żartów, które jego współpracowników nieraz doprowadzały do szewskiej pasji, a dziś wspominają je z rozrzewnieniem. Autorowi udało się również dotrzeć do wielu pięknych, zaskakujących, niepublikowanych wcześniej zdjęć i dokumentów.

Recenzje blogerów
Biorąc najnowszą biografie frontmana "Republiki" do rąk, ciężko było mi uwierzyć, że minęło już szesnaście lat od tego smutnego dnia, gdy odszedł od nas Grzegorz Ciechowski. Tyle też tylko lat miałem wtedy ja, ale mimo to pamiętam jak wielki smutek i zaskoczenie wywołało to wydarzenie nie tylko w świecie muzyki, ale w całym kraju. Nowość od Wydawnictwa Literackiego okazała się być świetnym pretekstem do przypomnienia sobie, dlaczego tak bardzo brakuje nam tego wspaniałego artysty.

Lżejszy od fotografii... dosyć różni się od standardowych biografii, ponieważ nie jest, jak to zazwyczaj bywa, zamkniętą opowieścią autora, a prawie tylko i wyłącznie zbiorem wypowiedzi osób blisko związanych z Grzegorzem. Mam tu na myśli wiele osób z jego najbliższej rodziny, grono bliższych i dalszych współpracowników związanych z Republiką, oraz innych artystów, których spotkał jako lider zespołu, lub w późniejszych latach jako producent. Liczba, wspominających Ciechowskiego, osób przekłada się bezpośrednio na grubość książki. Fanów na pewno to ucieszy, tym bardziej, że naprawdę, rzadko która z umieszczonych tu wypowiedzi może wydawać się zbędna.

Tym co od razu rzuca się w oczy, jest odwrócona chronologia, tak więc zaczynamy mocnym uderzeniem, powracając do tragicznego 22 grudnia 2001 roku. Efekt tego u mnie był taki, że kilka pierwszych dni chodziłem jak struty. Smutek wydobywający się z kolejnych wspomnień, mimo minionego czasu, udzielił się bezpośredni również i mi. Historia życia Grzegorza Ciechowskiego pochłonęła mnie na tyle, że ciężko było mi się oderwać od lektury, a po kilku dniach miałem wrażenie jakbym znał Republikę i ich lidera całe życie. Duża w tym zasługa autora tej biografii, Piotra Stelmacha, dziennikarza radiowej trójki. Materiał został zredagowany tak, że dosłownie płyniemy po linii czasu, poznając te same historie raz z jednej, a raz z drugiej strony. Mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele materiału musiał on zebrać i ile osób wysłuchać, aby ostatecznie doszło do opublikowania tego tekstu.

W trakcie lektury poznamy Grzegorza Ciechowskiego z perspektywy wielu codziennych, wydawałoby się, mało znaczących sytuacji. Poznamy go jako człowieka ciepłego, rodzinnego, bardzo wrażliwego i o bardzo szerokich horyzontach. Kolejne opowieści jednoznacznie doprowadzają nas do wniosku, że był on nie tylko wielkim artystą, ale również przyjacielem. Jak by nie było wynika to trochę z formy książki, czyli z tego, że zamiast konkretnych pytań dziennikarza, które mogłyby do czegoś sprowokować, mamy po prostu luźne wypowiedzi i wspomnienia.

Fanów Republiki do lektury nie muszę zachęcać, ale uważam, że jest to książka nie tylko dla nich. Uważam, że po prostu warto wiedzieć jak przez te lata wiele straciła polska popkultura, bo mało takich osób jak Grzegorz Ciechowski było i niestety mało osób tego formatu na horyzoncie jest widocznych.

Ocena: 5/6

©Księgozbiór
Nie pamiętam kiedy dokładnie pierwszy raz usłyszałam piosenki Republiki. Wiem za to, że zdecydowanie miałam wtedy zbyt mało lat, by zrozumieć ich teksty. Mimo to, bardzo często utwory Grzegorza Ciechowskiego, towarzyszyły mi w czasie mojej burzliwej młodości i towarzyszą nadal.

Nie potrafię wyobrazić sobie mojej codzienności bez piosenek: Biała flaga, Tobie wybaczam, Nie pytaj o Polskę, Odchodząc, Zapytaj mnie, czy cie kocham, czy ostatniej, opublikowanej już po śmierci muzyka, Śmierć na pięć. Gdy ją słyszę, nadal wywołuje u mnie gęsią skórkę. Wszystkie te utwory, pomimo upływu lat, są dla mnie ważne i znaczące. Nadal pamiętam zresztą dzień, gdy w wiadomościach podano informację o śmierci wokalisty. Dopiero pojawienie się tej książki, uświadomiło mi, że tak właściwie, te wydarzenia miały miejsce dość dawno temu. W końcu od śmierci artysty minęło prawie dwadzieścia lat.

Muszę przyznać, że z ogromną radością przyjęłam informację o tym, że Piotr Stelmach, znany dziennikarz muzyczny i prezenter Programu Trzeciego Polskiego Radia, napisał i wydaje książkę o jednym z ważniejszych dla mnie muzyków tworzących w latach dziewięćdziesiątych. Dziennikarz opisał w niej jak wielki wpływ na niego miała twórczość Grzegorza Ciechowskiego. Zrobił to jednak z kilku zdaniach. Resztę miejsca w publikacji oddał innym: rodzinie Grzegorza Ciechowskiego, jego przyjaciołom, znajomym, członkom zespołu, dziennikarzom, artystom z którymi współpracował lub się spotykał. Jego rozmówcami byli między innymi: mama, siostry, córka, szwagierka artysty, Katarzyna Groniec, Katarzyna Kowalska, Justyna Steczkowska, Kayah, a także Małgorzata Potocka, wieloletnia partnerka kompozytora.

Grzegorz Ciechowski, gdy umarł był na etapie tworzenia nowego życia. Właśnie miała rozpocząć się praca nad jego kolejną płytą, miał w planach budowę domu i właśnie rozpoczynał nowy rozdział w życiu osobistym. Wszystkie te plany przerwała jego nagła śmierć. Muzyk żył 44 lata i tyle właśnie rozdziałów zawiera książka. Najciekawszym zabiegiem okazało się odwrócenie chronologii opisywanych wspomnień.

Książka zaczyna się bowiem od retrospekcji czasu już po odejściu artysty, jego pogrzebu, dnia śmierci oraz jego ostatnich dni. W kolejnych rozdziałach rozmówcy wspominają zawirowania życiowe i artystyczne lidera Republiki, kulisy powstawania kolejnych płyt i produkcji, narodziny zespołu Republika. Książka kończy się natomiast dzieciństwem artysty a zamyka ją dzień narodzin Grzegorza Ciechowskiego. Uważam, że to fantastyczny zabieg. Dużo łatwiej zakończyć lekturę na narodzinach niż śmierci.

Lżejszy od fotografii to wspaniały obraz rzeczywistości jaka panowała w Polsce w tamtym czasie, jak również tego, co działo się wtedy na scenie muzycznej. Część z opisanych historii była mi znana. Miałam przyjemność już je poznać przy okazji śledzenia różnych publikacji dotyczących artysty i jego zespołu. Niektóre informacje były jednak dla mnie nowe a na kolejne, lektura tej książki pozwoliła mi spojrzeć z zupełnie innej strony.

Książka Piotra Stelmacha powstała dzięki wspomnieniom. Bo choć od śmierci ikony polskiego rocka, którą niewątpliwie był Ciechowski minęło prawie dwadzieścia lat, to jednak jak przystało na artystę tego formatu w pamięci rozmówców jest on nadal żywy. Najlepszym na to dowodem jest ta publikacja. Z jej stron wyłania się nie tylko obraz wielkiego, inteligentnego artysty, ciepłego i rodzinnego mężczyzny. To w żadnym razie nie jest laurka. Wprost przeciwnie. Znajdziemy na jej kartach również obraz bezkompromisowego, trochę despotycznego i nieprzejednanego człowieka. Taki był, dzięki temu stał się muzyczną legendą. W żaden sposób nie przeszkadzało to również by pozostał uwielbiany jako człowiek. W książce znajdziemy bowiem przejmujący obraz tęsknoty, niedokończonych rozmów, ciągłego (mimo upływu lat) niedowierzania, że Grzegorza już nie ma.

Najbardziej cieszy mnie fakt, że Piotr Stelmach napisał książkę, nie tylko o artyście, ale również człowieku. Że jest to opowieść nie tylko o jasnych ale i ciemniejszych stronach Ciechowskiego. I że udowodnił, że pomimo to, że artysta jest lżejszy od fotografii, to pamięć o nim nadal jest niezwykle żywa.

Całość dopełniają fotografie artysty, zespołu i notatek, niektóre nigdy wcześniej nie publikowane.

Podczas czytania tej książki towarzyszyła mi muzyka Ciechowskiego, gdy ją zamknęłam pozostała już tylko cisza, jak wtedy gdy odszedł.

Zdecydowanie polecam. Nie tylko fanom Republiki, czy Grzegorza Ciechowskiego.

Ocena: 6/6
©Kocham Cię, moje życie
W czasach szkolnych nigdy nie byłem zwolennikiem Republiki. Należałem do grup zafascynowanych wówczas innymi bohaterami polskiego rocka. Do dzisiaj zresztą jest tak, że Ciechowskiego i jego muzykę przede wszystkim bardziej doceniam, niż lubię.

Książka Piotra Stelmacha nie jest klasyczną biografią. To raczej zbiór wspomnień. Każdą z części poprzedza krótkie odautorskie wprowadzenie, ale poza nim Piotr Stelmach w całości oddaje głos swoim rozmówcom, tworząc portret odmalowany oczami osób, z którymi Ciechowski zetknął się w życiu, zbierając te wspomnienia, układając je precyzyjnie, często zderzając ze sobą. Ciekawa i oryginalna konstrukcja opowieści, cofa czytelnika coraz bardziej w głąb życiorysu Ciechowskiego. Tak jak przy stopniowym zaprzyjaźnianiu się z kimś, kiedy poznajemy coraz więcej szczegółów o danej osobie.

To bardzo osobista książka. W wielu wymiarach. Osobista dla wypowiadających się na jej kartach. Utkana z ich wspomnień. Subiektywnych odczuć. Osobista dla autora, bo Piotr Stelmach nie ukrywa wielkiej atencji, fascynacji swoim bohaterem i jego twórczością. I chwała mu za to, że pomimo to potrafił zawrzeć w Lżejszym od fotografii także sprawy trudne, drażliwe, nie zawsze stawiające Ciechowskiego w pozytywnym świetle. Osobista dla czytelnika. Bowiem – czasem nieoczekiwanie, jak w moim przypadku – przywołuje zapomniane epizody z życia: wspomniane w książce charakterystyczne, niepowtarzalne zdarzenie, przypomniało mi koncert Obywatela G.C. na którym kiedyś byłem.

To poruszająca książka. Jednak nie łzawa. Nie próbująca tworzyć fałszywych mitów. Szczera. Wciągająca, bo nawet ja mający do tematu o wiele bardziej „letnie” podejście, pochłonąłem ponad sześćset stron w dwa wieczory. Odnosząc się do ostatnich zdań epilogu, można z czystym sercem uspokoić autora – fotografie udało się wywołać bez pudła.

Ocena: 5/6
©donos kulturalny
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć