Moja europejska rodzina. Pierwsze 54000 lat
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.79 / 5.00
liczba ocen: 49
Papwerwhite 4#amazon
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 złpremium: 17.94 zł
25.02 zł
25.42 zł
25.42 zł
29.89 zł
Pozostałe księgarnie
17.94 zł
25.41 zł
26.61 zł
26.91 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Karin Bojs dorastała w małej, niepełnej rodzinie, co silnie odczuła w dniu pogrzebu swojej matki. Aby ukoić ból po stracie, postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o sobie i swoich korzeniach. Wykorzystała w tym celu możliwości, jakie daje genetyka. Książka, w której Karin przedstawia zdobytą przez siebie wiedzę, to niezwykłe, nowatorskie, a zarazem osobiste spojrzenie na genetykę i geny, które odsłania pradzieje pewnej rodziny oraz dowodzi wspólnej historii wszystkich europejskich narodów.

Karin Bojs zagłębiła się w genealogię swojej rodziny na wiele pokoleń wstecz. Dzięki archiwom oraz badaniom genetycznym prześledziła dzieje swojej rodziny zarówno w okresie historycznym, jak i przedhistorycznym. Odkryła nie tylko wiele informacji o swych przodkach, lecz również to, że prawie wszyscy ludzie są ze sobą w jakimś stopniu spokrewnieni. W badaniach pomagali jej liczni naukowcy: genetycy i antropolodzy.
W swojej książce Karin Bojs zabiera czytelnika w fascynującą podróż po Europie w czasie i w przestrzeni. Przemierzymy z nią tereny północnych Niemiec z czasów neandertalczyków i poznamy kromaniończyków z Francji. „Moja europejska rodzina” pełna jest zdumiewających faktów. Zwiedzając starożytne jaskinie, autorka dowiedziała się, że jej przodkowie żyli w ich okolicy wtedy, gdy powstawały malowidła naskalne. Ponowna, dokładniejsza analiza DNA wykazała, że genom Karin Bojs zawiera geny Lapończyków, a ona sama jest potomkinią łowców zbieraczy z epok brązu i żelaza oraz żyjących w późniejszych czasach wikingów.

Recenzje blogerów
Wśród moich lektur zdarzają się książki, do których lubię wracać. Z rożnych powodów. Czasem są to świetnie wykreowani bohaterowie, czasem doskonale przemyślana fabuła, a niekiedy po prostu styl autora, który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Są też takie książki, do których lubię zaglądać ponownie, ponieważ stanowią dobry przykład literatury dającej możliwość poszerzenia własnej wiedzy. A tej, jak wiadomo, nigdy za wiele. Taką książką jest Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat autorstwa Karin Bojs, szwedzkiej dziennikarki, byłej redaktor działu naukowego "Dagens Nyheter". Jej praca włożona w napisanie książki o korzeniach własnej rodziny w kontekście wspólnej historii wszystkich europejskich narodów, została uhonorowana szwedzką nagrodą literacką Augustpriset w kategorii "literatura faktu".

Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat to przede wszystkim niezwykle ciekawa podróż po Europie, którą autorka książki funduje tym, którzy zainteresowani są genealogią, korzeniami własnej rodziny i historią ludzkości. Co ważne, książka napisana jest w przystępny sposób, wprowadzając czytelnika w świat genetyki i archeologii bez większego problemu. Jednocześnie jej treść jest doskonale zrównoważona, zawierając dobre naukowe dziennikarstwo oraz elementy jak najbardziej rozrywkowe, które pozwalają łatwiej przyswoić poruszaną tematykę. Nie brakuje tutaj wywiadów ze znanymi postaciami nauki, odniesień do ich osiągnięć i poglądów, jak również ciekawostek, które sprawiają, że lektura książki sprawia dużą przyjemność. Czy wiedzieliście, że

(...) każdy, kto napił się kobylego mleka, po tym jak odstało jakiś czas, czuł się mniej zmarznięty, bardziej odprężony i rozmowniejszy. Tak się bowiem składa, że dzięki stosunkowo wysokiej zawartości cukru mleko to łatwo fermentuje, przy czym wytwarza się pewna ilość alkoholu.

Ci, którym udało się konie złapać i udomowić, wiedzieli o tym doskonale, jakieś pięć i pół tysiąca lat temu.
Książka Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat została podzielona na trzy części: Łowcy, Rolnicy i Indoeuropejczycy. Każda część zawiera osobne rozdziały poświęcone osobistym doświadczeniom Karin Bojs w związku z poszukiwaniem korzeni własnej rodziny, jak również wiele informacji na temat prehistorii, genealogii i genetyki.
W części pierwszej dowiadujemy się o początkach naszego gatunku, o różnych koncepcjach mówiących o związkach pomiędzy Homo neanderthalensis i Homo sapiens, jak również o roli muzyki w rozwoju pierwszych cywilizacji.

Nie ulega wątpliwości, że ludzie śpiewali i tańczyli od zarania dziejów, także na długo przed tym, zanim po raz pierwszy opuścili Afrykę.

Wiodący koczowniczy tryb życia, pierwsi Europejczycy nie tylko znali muzykę, ale także tworzyli posążki. Całkiem małe, żeby można było je wygodnie przenosić. Jak Wenus z Hohle Fels, czyli figurka nagiej kobiety, datowana na początek górnego paleolitu, która ma 6 cm wysokości. Część pierwsza książki zawiera także wyjaśnienia dotyczące pierwszych badań DNA i ich wartości dla badań archeologicznych. Są jasne i zrozumiałe dla każdego czytelnika, który nie jest specjalistą w powyższych dziedzinach.
Część druga, czyli Rolnicy, to przede wszystkim podróż autorki na Cypr, gdzie Karin Bojs postanowiła zbadać pozostałości najstarszych znanych osad rolniczych. To podróż alternatywna, zamiast wyprawy do Syrii, do której nie mogło dojść z powodu toczącej się tam wojny. Na Cyprze autorka odwiedziła liczne stanowiska archeologiczne i zachwyciła się tradycyjną metodą budowania domów na planie okręgu. Dlaczego mieszkańcy Chirokitia, osady neolitycznej w południowej części Cypru, budowali okrągłe chaty? Jak mówi, cytowana w książce archeolog Carole MCCartney, - A dlaczego mieliby nie budować okrągłych? Dlaczego my dzisiaj budujemy kanciaste domy? Kwestia kształtu pierwszych domostw zaciekawia, ale jeszcze większe wrażenie budzi kwestia ustalenia pochodzenia kota domowego. Karin Bojs poddaje nam pod rozwagę koncepcję udomowiania kota, który to proces nadal trwa i... jest zaledwie w pół drogi. Gdyż koty współistnieją z nami na swoich warunkach.

W tej części autorka poddaje również analizie mitochondrialne DNA (mtDNA) należące do jej babki Hildy, a mające związek z przynależnością do pierwszej fali migracyjnej przybyszów z Bliskiego Wschodu na północ Europy. Co ciekawe, rezultaty badań nad upowszechnianiem rolnictwa w Europie przez mieszkańców Bliskiego Wschodu wzbudziły bardzo różne reakcje. Od entuzjastycznych po skrajnie krytyczne (część z nich wywodziła się od zawiedzionych rasistów, którym nie spodobało się, że przybysze z Bliskiego Wschodu mogli odegrać ważną rolę w wczesnym etapie historii Szwedów).
W części trzeciej, Indoeuropejczycy, poznajemy pochodzenie Indoeuropejczyków, próby zlokalizowania miejsca początków konia domowego, przytoczone efekty badań amerykańskiego archeologa Davida Anthony'ego, który zadał sobie ogromny trud, aby ustalić, kiedy najwcześniej zaczęto wykorzystywać konie jako wierzchowce. Autorka powołuje się na książkę wspomnianego badacza zatytułowaną The Horse, the Wheel, the Language (Koń, koło, język), z której wynika, że dzięki koniom rozprzestrzenił się język praindoeuropejski.
W jednym z rozdziałów znajdziemy również opis spotkania Karin Bojs ze Sławomirem Kadrowem - polskim archeologiem, specjalizującym się w neolicie. To on zwrócił uwagę na fakt, że łodzie odegrały we wczesnej historii Europy niebagatelną rolę, jednocześnie wpływając na rozprzestrzenienie się języka praindoeuropejskiego i nowych idei.

Może się wydawać nie lada sztuką przewiezienie jagniąt, koźląt i cieląt na pokładzie małej łodzi na znaczną odległość. Jednakże dokonali tego rolnicy, którzy skolonizowali Cypr, i to ponad dziesięć tysięcy lat temu - pokonując dystans więcej niż osiemdziesięciu kilometrów na otwartym morzu.

Jeden z ostatnich rozdziałów poświęcony został wikingom. Karin Bojs szuka w nim odpowiedzi na pytanie: "Czy w moich żyłach płynie krew wikingów?". Przede wszystkim rozprawia się z mitem przedstawiającym wikingów jako brodatych rabusiów w rogatych hełmach na głowach. Stereotyp pokutujący w kulturze masowej często nie pozwala zauważać, że odegrali oni kluczową rolę w powstaniu pierwszego państwa ruskiego, a sieć ich wpływów sięgała Azji Środkowej.

Podsumowując, Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat to bardzo dobrze napisana książka popularnonaukowa, świetnie udokumentowana, poparta wiedzą i doświadczeniem ludzi nauki. Jednocześnie zachęcająca do podjęcia własnych działań w celu poddania swojego DNA analizie. W końcowej części książki znajdują się Pytania i odpowiedzi na temat DNA. Warto tam zajrzeć, aby zrozumieć pojęcia i terminy wykorzystane w publikacji. Na uznanie zasługują również przypisy redaktora naukowego polskiego wydania, dr Małgorzaty Bonar, które same w sobie stanowią skarbnicę wiedzy na temat genetyki i historii ludzkości.
Czytając książkę Karin Bojs wyczuwa się wielkie zaangażowanie autorki, która z entuzjazmem opowiedziała o możliwościach nowoczesnej genetyki. Dzięki temu podróż do świata przeszłości stanowi fascynującą przygodę, pełną odkryć i ciekawych faktów.

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Karin Bojs dorastała w małej, niepełnej rodzinie, co niezwykle silnie odczuła w dniu pogrzebu matki. Aby ukoić ból po stracie, postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o sobie i swoich korzeniach. Wykorzystała w tym celu możliwości, jakie daje nowoczesna genetyka.

Zagłębiła się w genealogię swojej rodziny na wiele pokoleń wstecz. Dzięki archiwom oraz badaniom genetycznym prześledziła dzieje swojej rodziny zarówno w okresie historycznym, jak i przedhistorycznym. Odkryła nie tylko wiele informacji o swych przodkach, lecz również to, że prawie wszyscy ludzie są ze sobą w jakimś stopniu spokrewnieni.

W badaniach pomagali jej liczni naukowcy: genetycy i antropolodzy.


*

Odwieczne pytanie - jak tu dotarliśmy? - doprowadziło do poszukiwania przez skandynawskich naukowców korzeni, badając genetyczne, społeczne i kulturowe wątki, które łączą i jednoczą ludzkość, sięgając tysięcy lat wstecz.

Dopiero kilka lat temu stało się możliwe przeanalizowanie genetycznego makijażu danej osoby w ciągu kilku godzin. Bojs śledzi rozwój technologii DNA jako dziennikarz naukowy i opisuje najnowsze odkrycia w tej interesującej książce.

Autorka odwiedziła 10 krajów, przeglądała kilkaset prac naukowych i przeprowadziła wywiady z około 70 naukowcami. Książka jest pełna faktów i teorii, które rzucają nowe światło na ten obszar. Wszystko jest opowiedziane w przejrzysty, kolorowy sposób, a aspekty naukowe są przedstawione przede wszystkim jasno i zrozumiale.

To, co sprawia, że Moja europejska rodzina…
Książka pokazuje wyważone dziennikarstwo naukowe i jednocześnie rozrywkową treść. Zdecydowanie wykracza poza granice popularnych książek o tematyce naukowej. W czasach, gdy polityka rozdziela narody, ta książka pokazuje, że ostatecznie nasze geny zawsze będą nas łączyły. Serdecznie polecam.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Moja europejska rodzina. Pierwsze 540000 lat Karin Bojs jest prawdziwą perełką. Autorka to szwedzka dziennikarka pisząca o nauce. Po śmierci mamy postanowiła prześledzić genetyczne dzieje swojej rodziny, co z kolei dało podstawę do szerszego spojrzenia na zagadnienie pochodzenia. Mówimy, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną, ale tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo to zdanie jest prawdziwe. Przypuszczalnie na co dzień raczej nie zastanawiamy się nad DNA, a jeśli już to w bardzo wąskim zakresie (bo odziedziczyliśmy dużo pieprzyków po mamie albo mamy krzywe nogi jak dziadek). A przecież DNA to znacznie więcej. Odkryte raptem 150 lat, 65 lat temu poznaliśmy jego strukturę, a dzisiaj wysoko rozwinięta nauka pozwala na zgłębianie jego tajemnic. A mimo to ogrom wiedzy, który już posiedliśmy, uświadamia głównie to wszystko, czego jeszcze nie wiemy.

Książka Karin Bojs jest świetna z trzech głównych powodów. Po pierwsze to bardzo dobrze napisana pozycja popularnonaukowa, która przybliża skomplikowane tematy w bardzo przystępny sposób. To książka dla każdego, bo chociaż pojawiają się w tej opowieści między innymi takie rzeczy jak lingwistyka kontrastywna, kopalne mtDNA, haplogrupy R1a i R1b, to są one doskonale wytłumaczone i pokazane w kontekście, który jest jasny i czytelny. Po drugie to książka, która zawiera w sobie ogrom wiedzy, nie tylko z biologii czy genetyki, ale również z historii, kultury, sztuki. Autorka zwiedziła wiele miejsc i krajów, rozmawiała z wieloma specjalistami, badaczami, naukowcami, a to ma olbrzymią wartość. Sprawdzała wszystko na własnej skórze, poddawała się testom, badała, rozmawiała z osobami prezentującymi zupełnie sprzeczne poglądy… To porządna i bardzo rzetelna dziennikarska robota. Trzeci powód jest klamrą łączącą dwa powyższe – autorka wybrała się w osobistą podróż, śledząc losy własnej rodziny. Dzięki temu nie jest to już tylko książka popularnonaukowa, to opowieść o ludziach, o życiu, o tym, jak wszystkie elementy przenikają się wzajemnie i jak coś sprzed miliona lat, o czym nie mamy najmniejszego pojęcia może mieć na nas wpływ dzisiaj. Dodatkowo na podkreślenie zasługuje lekkość pióra autorki (i talent translatorski Urszuli Gardner) oraz jej poczucie humoru. Z jednej więc strony mamy bardzo poważny temat, pochodzenie człowieka, początki kultury, kształtowanie się współczesnego świata, a z drugiej opis przygód autorki i jej własne poszukiwania. Wszystko to przenika się w bardzo płynny sposób sprawiając, że od książki nie można się oderwać!

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Po książki o takiej tematyce sięgam stosunkowo rzadko, chociaż wynika to raczej z tego, że żadna z tych popularnonaukowych książek o genetyce nie była (a przynajmniej nie te, na które miałam okazję wpaść) napisana w przystępny sposób, żeby nie męczyła i nie nudziła.

Nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię książki, z których mogę się czegoś nauczyć, dzięki którym mogę liznąć tematy, z którymi do tej pory nie miałam większej styczności, ale pewnie sami jesteście świadomi, że odbiór książki zależy od stylu jakim dana książka jest napisana.

W pierwszej chwili kiedy spojrzałam na okładkę Mojej europejskiej rodziny pomyślałam, że to kolejna obyczajówka z jakimiś pseudonaukowymi elementami. Opis dał mi więcej do myślenia, ale nadal byłam bardzo niepewna tej książki, mimo że gdzieś tam podświadomie byłam nią bardzo zaintrygowana. Sprawa wyjaśniła się zaledwie po kilku stronach wstępu, na których autorka poza tym, że dzieli się z czytelnikiem prywatą, to dodatkowo informuje o co tak właściwie chodzi i skąd wziął się pomysł na taką publikację.

Moja europejska rodzina Karin Bojs to książka, w której autorka łączy wątki prehistorii z dziejami jej rodziny. Na przykładzie jej przodków i odkryć czytelnik zostaje wprowadzony w tematy ściśle związane z genetyką, ale również otrzymuje możliwość prześledzenia historii ludzkości na kilkadziesiąt tysięcy lat wstecz.
Od paru lat można zanalizować cały materiał genetyczny człowieka w ciągu kilku godzin. Naukowcy są nawet w stanie poddać analizie DNA ludzi, którzy nie żyją od dziesiątków, a w jednym czy dwóch przypadkach także od stu tysięcy lat.

Karin Bojs stworzyła książkę, która mimo ciężkiego charakteru i bardzo obszernego tematu nie sprawia większych problemów. Wydawać by się mogło, że skoro skupia się na genetyce i historii, to w odbiorze mogłaby być ciężka, szczególnie dla tych, którzy podstaw w tych dziedzinach nie mają. Jeżeli o mnie chodzi – genetykę mam opanowaną na bardzo podstawowym poziomie, a historię zawsze omijałam szerokim łukiem, jednak ta książka jest najlepszym, co mogło mi się trafić w tym miesiącu, co wreszcie mnie zaciekawiło i zainspirowało. Nie powiem, Moja europejska rodzina może momentami przytłaczać i może wydawać się trudna, ale nie ze względu na nudny temat czy brak odpowiedniego warsztatu autorki, ale właśnie przez przesycenie nowymi informacjami, które na bieżąco trzeba układać sobie w głowie. Nie jest to angażująca powieść, w której czekamy na rozwinięcie fabuły i wciągnięcie w wir wydarzeń, ale zapewniam Was, że odkrycia autorki będą na tyle intrygujące, że czytanie tej popularnonaukowej książki nie będzie dla Was męczarnią. Nie jest to zatem książka na jeden wieczór, ale zdecydowanie warto poświęcić jej swój czas.

Wiele genów odpowiedzialnych za choroby psychiczne pojawia się jako mutacja przy tworzeniu nowego życia. Ten przełomowy wniosek zrewolucjonizował badania nad schizofrenią oraz kilkoma innymi chorobami psychicznymi.

To jedna z tych książek, które są stosunkowo ciężkie do przebrnięcia, ale otwierają umysł i dostarczają ogrom wiedzy. Trochę żałuję, że musiałam przebrnąć przez nią tak szybko, ale z pewnością do niej wrócę, żeby na spokojnie jeszcze raz przeczytać fragmenty, które najbardziej mnie zaintrygowały i zainteresowały. Poza tym, że moja głowa aż kipi od genetycznych i antropologicznych ciekawostek, to między tymi nowinkami pojawił się pomysł prześledzenia historii swojej rodziny – może nie aż do czasów prehistorycznych, ale nawet kilka pokoleń wstecz.

Moja europejska rodzina póki co zyskuje tytuł najbardziej inspirującej książki tego roku.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć