ebook Sekret listu
3.76 / 5.00 (liczba ocen: 911)

Sekret listu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 18.15
wciąż za drogo?
18.15 zł Lub 16.34 zł
30.69 złpremium: 19.80 zł Lub 19.80 zł
21.90 zł
26.07 zł
33.00 zł Lub 29.70 zł
16.50 zł
20.79 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Najbardziej przewrotna powieść Lucindy Riley – autorki bestellerowego cyklu „Siedem Sióstr”. Zakazana miłość, niebezpieczny list i historia, która się powtarza…

Śmierć wielkiego aktora Jamesa Harrisona wywołuje poruszenie nie tylko w Wielkiej Brytanii. Dziennikarka Joanna Haslam, idąc na nabożeństwo żałobne, w którym ma uczestniczyć wiele słynnych osób, liczy na smakowite kąski mogące poprawić jej pozycję w redakcji. Tymczasem uwagę dziennikarki odciąga pewna staruszka, uniemożliwiając jej polowanie na sensację.
Rozczarowana Joanna nie ma pojęcia, że dzięki nieznajomej otwiera się przed nią szansa na odsłonięcie długo skrywanej tajemnicy, która może wstrząsnąć monarchią. I nie wie, że są ludzie, którzy nie cofną się przed niczym, żeby tylko nie dopuścić, aby pewien napisany przed laty list miłosny wpadł w niepowołane ręce…

Sekret listu od Lucinda Riley możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Ludzkie życie jest jak wiadro pełne wody. Spróbuj zaczerpnąć z niego kubkiem, a się przeleje.
Lucinda Riley to jedna z tych autorek, której książki kupuję w ciemno. Planuję napisać Wam kiedyś o jej twórczości, ale na razie zapraszam na recenzję jej najnowszej książki Sekret listu. JKiedy zobaczyłam, że jest jej nowa książka, to od razu wskoczyła ona na początek mojej listy "do przeczytania na już!"

Fabuła książki rozpoczyna się w momencie śmierci 95-letniego aktora Jamesa Harrisona. Mężczyzna przed śmiercią próbuje coś powiedzieć swojej wnuczce Zoe, ale niestety jego stan nie pozwala na swobodną wypowiedź. Na jego pogrzeb przybywa służbowo Joanna Haslam, dziennikarka, świeżo porzucona przez chłopaka, której kariera stoi w miejscu. Niestety w czasie uroczystości pogrzebowych Joanna opuszcza kościół, gdyż czuje się zobowiązana pomóc dotrzeć do domu chorej staruszce, która siedziała koło niej na mszy. Joanna odwozi starszą panią i nie jest świadoma, że jej poznanie to moment przełomowy w jej życiu. Jakiś czas później dostaje list ze wskazówkami od tej staruszki. Po przybyciu do jej mieszkania okazuje się, że kobieta nie żyje, jej mieszkanie ktoś uprzątnął, a tak naprawdę nikt nie wie jak staruszka się nazywała i przede wszystkim gdzie jest jej ciało? Joanna, nie patrząc na nikogo, próbuje poszukać ciała kobiety, a przede wszystkim rozwiązać zagadkę jaką dostała w liście. Nie będzie to łatwe, bo jak się okaże, jej poszukiwania mogą zagrozić jej życiu. Czego dotyczy sekretny list i jaką skrywa tajemnicę?

Sekret listu to powieść obyczajowa, w której występuje kilku głównych bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy, inny, niejednoznaczny. Właśnie to lubię w książkach tej autorki, że każda osoba ma jakieś znaczenie i jakiś swój wkład w całość opisywanej historii.

Autorka znów mnie nie zawiodła, opisała przepiękną historię, potrafiła zaskoczyć mnie na końcu, więc nie było to takie zwykłe czytadło do poduszki. Historia ciekawa, w tle której poznajemy krok po kroku tajemnicę brytyjskiego dworu. Czegoż chcieć więcej od książki?

Pewnie pojawią się głosy, że książka momentami jest za słodka i przekombinowana. Może... Mnie się podobała, bawiłam się świetnie przy jej czytaniu, więc ze swojej strony polecam!

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
„Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone…” – kojarzycie ten utwór „Czerwonych Gitar” sprzed wielu lat? Mnie od razu nasunął się w kontekście najnowszej powieści Lucindy Riley, przy czym fabuła Sekretu listu bynajmniej nie dotyczy listu poleconego, a tym bardziej zwykłego. Rzecz bowiem tyczy się listu miłosnego, ekstremalnie poufnego, o treści zagrażającej brytyjskiej monarchii. Brzmi intrygująco, nieprawdaż?

Kiedy w ręce młodej dziennikarki Joanny Haslam w dość osobliwych okolicznościach trafia korespondencja o tajemniczym wydźwięku, a jej mieszkanie zostaje splądrowane, kobieta dochodzi do wniosku, że natrafiła na ślad sensacyjnej sprawy, która – jeśli ujrzy światło dzienne – nada jej karierze ogromnego przyspieszenia. Pomocą służy jej wieloletni przyjaciel Simon, który pod przykrywką nieskomplikowanej, urzędniczej posady, prowadzi podwójne życie. Postać ta będzie jednak kluczowa dla głównej bohaterki, ponieważ w ślad za swoim dziennikarskim nosem, Joanna pakuje się w niezłe tarapaty.

Równolegle z wątkiem Joanny, podążamy tropem relacji następcy angielskiego tronu z aktorką, ukrywającą przed całym światem fakt, że przed laty z tego związku przyszedł na świat chłopiec. Skandal obyczajowy, ocierający się o najwyższe arystokratyczne sfery, wisi więc na włosku. Niebagatelną rolę w życiu naszej postaci pierwszoplanowej odegra brat wspomnianej aktorki – niebywały kobieciarz i utracjusz marzący o wielkiej producencko-reżyserskiej karierze, który pod wpływem uczucia do Jo, zmieni swoje podejście do życia o sto osiemdziesiąt stopni i stanie się jej aniołem stróżem.

Nieco ponad pięciuset stronicową powieść w przepięknej, stylowej okładce, czyta się wyjątkowo sprawnie i z poczuciem satysfakcji, że pierwszy kontakt z piórem autorki okazał się tak udany. Sekret listu to wprawdzie książka dość przewidywalna, acz bardzo przyjemna w odbiorze z uwagi na wyjątkowy styl Riley. Mamy tu bowiem powieść okraszoną nutą sensacji, jaką znamy z bondowskich produkcji, jak również miłosne komplikacje - teraźniejsze oraz te sprzed wielu lat, kiedy to wszelkie mezalianse i nieślubne dzieci oceniane były niezmiernie surowo. Wszystko to podane jest w wyjątkowej, brytyjsko klimatycznej oprawie, która aż się prosi, aby delektować się nią przy filiżance angielskiej herbaty. Napijemy się Earl Greya?

Ocena: 4/6
©Domi Czyta
Joanna Haslam, prosta dziennikarka, zostaje wysłana na pogrzeb znanego aktora Jamesa Harrisona aby zredagować krótkie sprawozdanie z tego wydarzenia. W trakcie ceremonii jedna z uczestniczek, starsza kobieta prosi ją o odwiezienie do domu ze względu na swój zły stan zdrowia. Joanna z niechęcią opuszcza pogrzeb. Jeszcze nie wie, że spotkanie z tajemniczą kobietą zmieni jej życie. Historia staje się jeszcze ciekawsza, gdy kilka dni później Joanna próbuje odnaleźć starszą kobietę, ale okazuje się, że zmarła, jej mieszkanie gruntownie wysprzątano, a ciało zniknęło. Dziennikarka podążając tropem tajemniczej wiadomości, którą jej podarowała jeszcze nie wie, w jakie może wpaść tarapaty. Od tej pory za Joanną podąży pewna grupa ludzi, która za wszelką cenę będzie chciała zniszczyć dokument aby prawda na temat rodziny królewskiej nigdy nie wyszła na jaw.

Lucindę Riley możecie znać za sprawą jej cyklu Siedem sióstr. Historii siedmiu adoptowanych sióstr, a każda z nich, aby dowiedzieć się czegoś o swoich korzeniach będzie musiała zmierzyć się z przeszłością. Tym razem nie jesteśmy bezpośrednimi uczestnikami wydarzeń z przeszłości, a jedynie obserwatorami odkrywania tytułowego sekretu listu, który mógłby wywołać spore zamieszanie w rodzinie królewskiej, gdyby prawda w nim zawarta wyszła na jaw. Przyznam szczerze, że zagadka listu wciągnęła mnie od samego początku. Autorka bardzo zręcznie manipulowała faktami co rusz podrzucając nam nowe fragmenty sekretu. Do ostatnich stron nie byłam pewna jakiego typu ‘bomby’ się spodziewać. Trzeba jedynie nie wnikać za bardzo w prawdopodobność zdarzeń, tylko dać się ponieść emocjom.

- Większość nocy głowiła się nad tym, że może źle wybrałam sobie pracę, bo nie potrafię zapomnieć o kręgosłupie moralnym. Zdaje się, że mam tę paskudną, niedziennikarską cechę: potrafię dochować tajemnicy.

Chociaż intryga i historia przedstawiona w powieści jest naprawdę wciągająca, poziom dialogów i emocje głównych bohaterów już trochę mniej. Niektórzy z nich są przedstawieni bardzo stereotypowo. Książę jest zaborczy, brak w nim empatii i szacunku do służby. Fragmentami płaskie dialogi i reakcje charakterów nie raz wzbudzały we mnie odruch wywracania oczami. Odrobinę irytujące są przewrażliwione i płaczliwe postacie kobiece, które z prostego problemu przewidują koniec świata. Z drugiej strony nie miałam odczucia ‘przesytu’ ilością bohaterów. Każdy z nich miał swoją intrygującą i ciekawą przeszłość. Jestem również zaskoczona ilością morderstw i tajemniczych zaginięć w tej powieści. Nie brakuje w niej tajnych agentów, a nawet ekscytujących pościgów. Do określeń w stosunku do tej książki dodałabym zdecydowanie 'thriller'. Powieść Lucindy Riley niesie również ze sobą piękne przesłanie. Warto walczyć o swoje szczęście i spełniać swoje marzenia. Sekrety i tajemnice to potężna broń ale zawsze prędzej czy później wyjdą na jaw.

- Jak widzisz, miłość sprawia, że podejmujemy najbardziej pochopne i często niewłaściwe decyzje.

Sekret listu na pewno spodoba się miłośnikom twórczości autorki. Opisana historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Chociaż momentami aż niewiarygodna i przesłodzona to nie czuję, jakbym miała zmarnować czas przy tej lekturze. Taki jest urok tego typu książek. Ni to romans, powieść obyczajowa ani thriller ale ma w sobie to coś, może to jest za zagadka, może atmosfera tajemnicy, że nie sposób się od niej oderwać. Zachęcam również do sięgnięcia po inne książki Lucindy Riley. Sekret listu był jedną z pierwszych jej powieści i szczerze, widać niesamowity progres w stosunku do cyklu Siedem sióstr. Chociaż jestem dopiero w połowie pierwszego tomu to już teraz mocno go polecam.

Ocena: 4/6
©Projekt: Książka
Myślę, że zdążyliście już zauważyć, że mój gust czytelniczy wymyka się raczej wszelkim kategoryzacjom. Czytam bardzo różnorodnie - poczynając od młodzieżówek, przez kryminały i thrillery, a na literaturze pięknej kończąc. Istnieje jednak kilka motywów, które wyjątkowo przyciągają mnie do lektury, a rodzinna tajemnica z przeszłości jest jednym z nich. Twórczość Kate Morton stanowi w moim odczuciu doskonały przykład na to w jaki sposób łączyć wątki z przeszłości z teraźniejszością, ale seria Siedem sióstr autorstwa Lucindy Riley również zdołała zaskarbić sobie moją sympatię. I dlatego nie mogłam się doczekać lektury Sekretu listu - nowej powieści autorki, tym razem spoza cyklu.

Joanna Haslam, młoda dziennikarka, zostaje postawiona pod ścianą - musi wziąć udział w nabożeństwie żałobnym upamiętniającym śmierć znamienitego aktora Jamesa Harrisona i przygotować na ten temat odpowiedni materiał. Nawet przez moment kobieta nie podejrzewa jednak do czego doprowadzi ją udział w tym wydarzeniu. Wkrótce po ceremonii Joanna otrzymuje list, od nieznajomej staruszki, którą spotkała podczas pogrzebu. Wszystko wskazuje na to, że kobieta znajduje się w posiadaniu skrzętnie utrzymywanej tajemnicy. Tajemnicy, w imię której niektórzy gotowi są do popełnienia najgorszej zbrodni.

Sekret listu posiada pewne punkty styczne z bestselerową serią autorki. Podobnie jak w przypadku Siedmiu sióstr tak i tu tajemnica z przeszłości staje się motorem wszelkich wydarzeń i osią wokół, której zostaje zbudowana fabuła. Tym razem nie opowiada jednak swojej historii naprzemiennie, na dwóch płaszczyznach czasowych - wszystkie wydarzenia rozgrywają się pod koniec XX wieku, a rozwikłanie tajemnicy listu zostaje przedstawione za pośrednictwem dialogów. Nie traktowałabym tej odmiennej budowy w kategoriach wad i zalet - sama cenię sobie różnorodność dwutorowej narracji, ale już na przykład moja mama za nią nie przepada; wszystko leży zatem w kwestii waszego prywatnego gustu.

Sama intryga zbudowana wokół listu jest ciekawa i dobrze zbudowana - Lucinda Riley nie odkrywa za wcześnie wszystkich kart i długo trzyma swoich czytelników w niepewności. Żeby czerpać przyjemność satysfakcję z lektury należy zaakceptować pewną dozę absurdu i oderwania od rzeczywistości, ale przyznaję, że ten konkretny wątek pozytywnie mnie zaskoczył. Podoba mi się też to o czym Lucinda Riley pisze niejako między wierszami. Autorka w pewnym sensie obala stereotyp, z którym często stykamy się na co dzień - że posiadanie wpływowych bliskich zawsze jest zaletą i stawia nas na uprzywilejowanej pozycji.

Mimo całej mojej sympatii do autorki i jej powieści, nie mogę jednak nie wspomnieć o pewnych aspektach, które zakłóciły przyjemność jaką czerpałam z lektury. Niestety, nie da się ukryć, że w całej historii, zwłaszcza dialogach, pobrzmiewa pewna sztuczność. I nie chodzi nawet o nagminny problem bohaterki pt: „chciałabym, a boję się", ale też o tempo relacji czy fakt, że postacie wypowiadają się wyświechtanymi, zbyt górnolotnymi kwestiami rodem z filmów. W przypadku choćby Siostry cienia jakoś mniej rzucało mi się to w oczy.

Nie ukrywam, że seria Siedem sióstr przekonała mnie jednak jakby bardziej. Nie zmienia to jednak faktu, że Sekret listu wciąż jest lekką, ciekawą historią, z dobrze oddaną atmosferą tajemnic, przy lekturze, której można miło spędzić czas. I dlatego zachęcam Was do przeczytania tego tytułu, zwłaszcza jeśli już znacie i lubicie twórczość Lucindy Riley.

Ocena: 3/6
©Złodziejka książek
Lucinda Riley podbiła moje serce już kilka lat temu kilkoma swoimi pojedynczymi powieściami, a całkowicie je zdobyła tworząc serię Siedem sióstr opowiadającą o adoptowanych dziewczynkach z różnych zakątków świata, które po śmierci przybranego ojca starają się odnaleźć swoje prawdziwe korzenie, co przenosi je w dawne czasy, do zagmatwanej i tajemniczej historii przodków. Tym razem Wydawnictwo Albatros zaproponowało nam jedną ze starszych powieści autorki. W oczekiwaniu na kolejne tomy o siostrach, z przyjemnością zabrałam się za lekturę Sekretu listu.

Na początku poznajemy sir Jamesa Harrisona, słynnego aktora, który umiera już w pierwszym rozdziale, zanim zdąży wyjawić wnuczce jakąś wyjątkową tajemnicę. Jego wnuczka Zoe z wielką miłością opiekowała się nim przez wiele lat i podążała jego śladami, również pracując na deskach teatru i kręcąc filmy. Jednak Zoe również skrywa wielki sekret, a jest nim tożsamość ojca jej nieślubnego syna. Nie może dopuścić, aby dowiedzieli się o nim inni, gdyż mogłoby mieć to poważne konsekwencje nie tylko dla niej i ojca dziecka, ale przede wszystkim mógłby ucierpieć na tym jej syn. Joanna Haslam jest dziennikarką, a jej zadaniem jest napisać artykuł do gazety o pogrzebie Harrisona. Podczas nabożeństwa, starsza pani, która usiadła obok niej, przechodzi lekki atak, a Joanna towarzyszy jej w drodze do domu. Starsza pani imieniem Rose opowiada Joannie historię o zakazanej miłości. Niedługo potem pokazuje jej tajemniczy list sprzed wielu lat i zakazuje o tym mówić komukolwiek, gdyż mogłaby ryzykować życiem. Joanna początkowo nie interesuje się za bardzo sprawą, jednak gdy chce odwiedzić Rose, dowiaduje się, że staruszka nagle zmarła. Czy to była naturalna śmierć? A co z listem miłosnym? Joanna wraz z wnukiem zmarłego aktora - Marcusem, wplątuje się w intrygę sięgającą najwyższych szczebli władzy, która może wstrząsnąć całym narodem brytyjskim. Jednak są ludzie, którzy zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić...

W odróżnieniu od reszty swoich powieści, Lucinda Riley nie porusza się tutaj jak zwykle na poziomie dwóch płaszczyzn czasowych tj. teraźniejszości i przeszłości, lecz skupia się na prowadzeniu fabuły w jednym okresie, jakim są lata dziewięćdziesiąte. Jest to dla mnie nowość, bo jednak przyzwyczaiłam się do sposobu prowadzenia fabuły, który Riley wykształtowała nieco później, gdyż Sekret listu jest jedną z pierwszych jej powieści. Powieść bardziej przypomina thriller lub romantyczny thriller, niż klasyczne książki obyczajowe autorki. Może być to wadą dla jej fanów, jednak ja podeszłam do tego entuzjastycznie, gdyż ciekawie było zobaczyć bardziej mroczne zakamarki wyobraźni pani Riley. Książka jest naprawdę ekscytująca, ponieważ zawiera oszustwa, morderstwa, usiłowanie zabójstwa i wiele innych aspektów kryminalnych i szpiegowskich, gdyż bohaterowie podążają tropem tajemniczego listu, natomiast ich śladem kroczą jednostki chcące udaremnić poszukiwania. Co do tajemnicy, przez większość części byłam tak samo niedomyślna, jak bohaterowie układając kawałki łamigłówki, tak jak Joanna. Rozwiązanie okazało się jednak bardziej zaskakujące, niż można było początkowo się spodziewać i naprawdę mi się podobało. Drugim ważnym wątkiem, obok tajemnicy z przeszłości, był sekret, który ukrywała Zoe Harrison, a który bardzo przypomina aktualne wydarzenia z udziałem rodziny królewskiej w Wielkiej Brytanii. Nie chcę zdradzać więcej, jednak zachęcam do zapoznania się z historią wykreowaną przez panią Lucindę!

Sekret listu pokazuje nam nieco inną Riley, która potrafi stworzyć wiele suspensów, zaskakujących zwrotów akcji i absolutnie urzeka. Chociaż powieść została wydana w 2000 roku, styl pisania Lucindy Riley był już obrazowy i urzekający, czyli taki jakim znamy go obecnie. To ekscytująca mieszanka powieści romantycznej i szpiegowskiej, która oferuje ekscytującą tajemnicę i miłe postacie. Polecam!

Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
Lucinda Riley zdążyła zasłynąć z subtelnych, acz skomplikowanych powieści obyczajowych, w których sekrety chronione od dekad uwolnione zostają spod klucza. Główna bohaterka zwykle natknie się na coś, co spędza jej sen z powiek, dopóki nie dowie się, co tak naprawdę kryje tajemnica. Sprawdzony pomysł na przyciągnięcie uwagi w Sekrecie listu wywindowany zostaje przez Riley poziom wyżej. Kto by pomyślał, że sięga po thriller, w którym czytelnik zatraca się tak samo, jak nieustępliwa dziennikarka śledcza...

Joanna oddelegowana zostaje na pożegnanie jednego z brytyjskich aktorów wszech czasów, Sir Jamesa Harrisona. Nie dane jest jej uczestniczyć w uroczystości do końca, kiedy staruszka obok zaczyna się dusić z emocji, a może i nerwów. Ignorując zlecenie, Joanna odwozi starszą panią do domu, którego 'wystrój' i atmosfera od progu wprowadzają ją w konsternację. I byłaby zapomniała o całym zajściu, gdyby kilka dni później do redakcji nie trafiła adresowana do Joanny przesyłka - list, który może być dla niej niebezpieczny, a zarazem zagadka, która z żadnej strony nie da się ugryźć. Do momentu, aż nie zaczną się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy. Komuś wyraźnie nie odpowiada zainteresowanie całą historią. Komuś, kto nie cofnie się przed niczym, żeby ochronić sprawę wagi państwowej...

Riley umiejętnie podpuszcza czytelnika od pierwszych stron, ale nigdy nie zostawia go na pastwę losu. Wprawdzie przyśpiesza akcję, korzystając z perspektyw kilku bohaterów, jednak ani razu się nie ociąga, wystawiając cierpliwość odbiorcy na próbę. Wie, co i jak dawkować, i dzięki temu osiąga zamierzony efekt - jak już czytelnik połknie haczyk, nie zważa na miejsce czy czas. Chęć poskładania wszystkiego w spójną całość jest większa niż świat dookoła, a to uczucie towarzyszy lekturze Sekretu listu do ostatniego szacha (mata?).

Riley pisząc, staje się niewidzialna - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Według mnie pozwala to odbiorcy wżyć się w opisywaną historię, a Sekret listu nie jest pierwszą powieścią tej autorki, przez którą zarwałam noce. Na pewno spodoba się dociekliwym i spostrzegawczym czytelnikom, którzy chętnie weryfikują wiarygodność informacji i cenią prawdę ponad wszystko. Oczywiście nie zabraknie uczuć i emocji, ale nie w nadmiarze - tym razem Riley skupia się na niedostępności i wtajemniczeniu, niedowierzaniu i wiarygodności, a przede wszystkim niekwestionowanych wartościach (choć różnych, w zależności od bohatera). Moim zdaniem to jedna z jej najlepszych książek. Polecam, bez dwóch zdań!

Ocena: 6/6
©paratexterka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć