ebook Golden Hill
3.82 / 5.00 (liczba ocen: 4227)

Golden Hill
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 31.92
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK CW
EMPIK#EMPIK CW
37.11 złpremium: 19.95 zł Lub 19.95 zł
31.92 zł Lub 28.73 zł
39.89 zł Lub 35.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
29.16 zł
31.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)

Olśniewająca powieść Spufforda. Dzięki fabule i językowi pozwala cofnąć się do czasów pełnych przygód i awantur. Do czasów wielkich opowieści i wielkich miłości. Do czasów, gdy wszystko było możliwe… „Najlepsza XVIII-wieczna zbeletryzowana historia od z górą 200 lat” – Frances Stonor Saunders, BBC Radio 4

Pewnego listopadowego wieczora, zmęczony tygodniami morskiej podróży, Richard Smith wreszcie czuje upragniony grunt pod stopami, które poniosły go do kantoru przy ulicy Golden Hill. Wszystko przez weksel na zawrotną kwotę tysiąca funtów.
Jego posiadacz niechętnie mówi o swojej profesji. Chętnie za to korzysta z uroków życia młodego i tajemniczego awanturnika. Co w mig wyczuwają córki właściciela kantoru. Szarmancki, ale bezczelny, o iskrzącym się wzroku, szybko zdobywa rozgłos, a Nowy Jork, który w XVIII wieku nie był jeszcze metropolią, huczy od plotek…

Golden Hill od Francis Spufford możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Golden Hill to powieść stylizowana na XVIII-wieczny tekst. O takich tekstach wiem niewiele, więc nie ocenię czy stylizacja jest udana pod względem zgodności z ówczesnym językiem. Natomiast z punktu widzenia czytelnika jest jak najbardziej udana. W tym miejscu ukłony w stronę tłumacza Jędrzeja Polaka, który umożliwił zanurzenie się w XVIII-wieczny język polskiemu czytelnikowi. Lektura takiej powieści nie jest łatwa, zwłaszcza na początku. Kto nie docenia długich zdań, kwiecistych wyrażeń, dziwnych słów i zwrotów poczuje się zagubiony i szybko zrezygnuje z dalszej lektury. Pierwsze zdanie zajmuje 3/4 całej strony, zwroty typu dzień dobry, bo zaiste to dzień to dobry, wbrew deszczom i wichrom są na porządku dziennym, a czasami niektóre pojedyncze słowa przenoszą nas już w przeszłość. Nie jest to też książka, którą można czytać nieuważnie, wybiórczo, albo przekartkować. Nie, ją trzeba czytać powoli, uważnie, wczytywać się w każde piękne zdanie, żeby śledzić fabułę i jednocześnie cieszyć się językiem. Wymaga to pewnego czytelniczego wysiłku, ale jak zazwyczaj bywa, warto.

O ile sama fabuła jest ciekawa, to dużo ciekawsze wydają się czasy oraz miejsce, w jakim rozgrywają się wydarzenia. Richard Smith przybywa w 1746 roku do Nowego Jorku z Londynu. Nowy Jork był wówczas kolonią brytyjską, a będzie musiało minąć jeszcze trzydzieści lat, by coś się zmieniło w tej kwestii. Zamieszkiwało go koło siedem tysięcy osób, podczas gdy Londyn siedemset tysięcy. Myślę, że to największe wyzwanie – wyobrazić sobie Nowy Jork oczami londyńskiego przybysza – jako zapadłą dziurę, w której, ku jego radosnemu zdziwieniu, można się jednak napić porządnej kawy. Opis miasta i ludzi w nim żyjących, tworzenia się społeczeństwa amerykańskiego, opartego na imigrantach z Europy, początki budowania imperiów gospodarczych i handlowych – to wszystko jest bardzo interesujące. Bohaterowie, których stworzył autor dorównują kroku miastu. Główny bohater, tajemniczy do prawie samego końca, wzbudza wiele emocji i nie można się zdecydować, czy to postać pozytywna, czy jednak negatywna. Łatwo sobie jednak wyobrazić sytuację, kiedy do miejsca, gdzie praktycznie znają się wszyscy, przybywa bogaty, młody człowiek, który nie mówi kim jest i co robi, tylko okazuje weksel na tysiąc funtów, żądając wypłaty tej fortuny. Spufford bardzo sprytnie przykuł czytelnika do swojej historii – niby nic się nie dzieje, a nie możemy doczekać się ciągu dalszego, niby wszystko jest jasne, ale tak naprawdę nic nie wiemy i nie wiemy też, czego możemy się spodziewać. Historia (i bohaterowie!) zaskakuje nas z rozdziału na rozdział, a zakończenie należy takich, których naprawdę trudno się domyślić.

Golden Hill ma wiele warstw, które trudno jednak omówić, nie zdradzając fabuły i tajemnic naszych bohaterów. Z jednej strony to wspaniały obraz amerykańskiego społeczeństwa i samego miasta. Z drugiej – czyta się tę powieść trochę jakby była sztuką teatralną, gdzie wszystko jest ciut wyolbrzymione i przerysowane, ale w zacnym celu. Po to, żeby odbiorca dostrzegł pewne schematy i zachowania, żeby móc z pewnych rzeczy się pośmiać, inne sobie uświadomić, na inne jeszcze spojrzeć z dystansu. Jeśli macie ochotę przenieść się czasie, bardzo polecam!

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Po kilku nieudanych próbach zrozumienia pierwszego zdania powieści Golden Hill (ponad pół strony!), stwierdziłem „nie dam rady”, nie dam rady jej przeczytać… ale potem zrozumiałem zamysł autora i przeczytałem kolejne zdanie i kolejne… i wpadłem… Zanurzyłem się w uliczkach osiemnastowiecznego Nowego Jorku, by w towarzystwie barwnych nowojorczyków i tajemniczego Richarda Smitha z niemałą przyjemnością śledzić intrygę, obserwować życie Nowego Jorku i chłonąc zdanie za zdaniem, przerzucać stronę za stroną, aż do ostatnich słów powieści.

    Golden Hill Francisa Spufforda to powieść dowcipna w formie i poważna w treści. Dowcipna, bo autor kpi z maniery powieści historycznej, z mody na archaizację języka, słownictwa i składni oraz z wszechwiedzącego narratora. Przede wszystkim, z rozmysłem rozbudowuje do granic absurdu początkowe zdania powieści, ośmieszając modny wśród pisarzy książek historycznych trend do przesadnej stylizacji języka powieści. Po drugie, jego narrator nie jest wszechwiedzący. Przeciwnie, mimo że opisuje pikietę czy pojedynek na rapiery, zasady zarówno tej gry karcianej jak i szermierki są mu obce. Dlaczego? To jedna z tajemnic powieści, na której odkrycie trzeba poczekać do ostatniego rozdziału. Tożsamość narratora to zresztą nie jedyny wątek, która skrywa powieść. Niemniej tajemniczy jest główny bohater powieści, Richard Smith. Wiemy tylko jedno, że przypłynął z Londynu do Nowego Jorku z wekslem opiewającym na niebotyczną – jak na połowę osiemnastego wieku – kwotę 1000 funtów. Ale kim jest? Jakie ma plany? Czy jest oszustem, szpiegiem czy – nie daj Bóg – katolikiem? Po co przypłynął do Ameryki? Co zamierza zrobić z tą niemałą fortuną? I czy w ogóle uda mu się spieniężyć weksel? – tego dowiemy się dopiero pod koniec książki. Francis Spufford umiejętnie bowiem posługuje się suspensem. Do ostatnich stron utrzymuje nas w niewiedzy co do zamiarów Smitha, skromnie – z aptekarską precyzją – dawkując ujawniane informacje. I w tym tkwi główny urok tej historii, choć niejedyny.

    Golden Hill to nie tylko inteligentny pastisz powieści historycznej, ale również (a może przede wszystkim) fascynujący portret osiemnastowiecznego Nowego Jorku, czyli niewielkiego, bo liczącego zaledwie 7000 mieszkańców miasteczka. Miasteczka, które już intryguje, kusi i przywiązuje do siebie swoją magią i równie fascynującymi mieszkańcami.

    Zapraszam na www.thelksinoe.pl

Warto zerknąć