ebook Niedobry pasterz
3.6 / 5.00 (liczba ocen: 489)

Niedobry pasterz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 19.90
Audiobook - najniższa cena: 19.80
wciąż za drogo?
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.62 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.89 zł Lub 26.90 zł
29.90 zł
19.90 zł
23.11 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Trzymający w napięciu, mroczny kryminał autora „Zakładnika”. „Każdy człowiek ma swoje tajemnice. Każda dusza ma ciemne zakamarki. Nie każdy jest tym, za kogo próbuje uchodzić. Przemysław Borkowski odsłania ciemną stronę ludzkiej natury i każe nam się zastanawiać nad istotą dobra i zła” – Małgorzata Rogala

W podolsztyńskim lesie zostaje brutalnie zamordowana piętnastolatka. Ślady na ciele oraz ubraniach wskazują, że morderca jest wyjątkowo bezwzględny. 
Kiedy w kilka dni po odnalezieniu zwłok okoliczny pijak przyznaje się do winy, sprawa wydaje się zamknięta. Do momentu, gdy na komisariat przychodzi ksiądz miejscowej parafii i oznajmia, że to on zabił dziewczynę. 
Presja mediów i społeczeństwa, by znaleźć mordercę, jest na tyle duża, że policja zwraca się do Zygmunta Rozłuckiego. Jednak psycholog podejmuje śledztwo dopiero wtedy, gdy do Olsztyna przybywa żądna władzy dziennikarka Janczewska. Działając w duecie, przysporzą sobie wielu wrogów i wkrótce znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Niedobry pasterz od Przemysław Borkowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Pamiętam jak po przeczytaniu Zakładnika niecierpliwie wypatrywałam dalszego ciągu. Kupiłam „Niedobrego pasterza” w dniu premiery i przytłoczona stertą innych lektur zagubiłam go.

Teraz gdy natknęłam się na zapowiedź trzeciej części, oświeciło mnie, że nie czytałam drugiej!

A jest bardzo dobra!

Psycholog Zygmunt Rozłucki po niedawnych dramatycznych przejściach postanawia całkowicie zmienić swoje życie. Porzuca niewymagającą i nieźle płatną pracę w renomowanej klinice w Warszawie i wynajmuje swoje mieszkanie. W podolsztyńskiej wiosce wynajmuje dla siebie dom, który jest miejscem zarazem najgorszych, jak i najlepszych chwil Zygmunta.

Jeszcze nie opadły emocje po ostatnich dramatycznych wydarzeniach w okolicy, gdy w pobliskim lesie znaleziono zwłoki czternastolatki. Pozbawione bielizny, ale starannie ułożone i bez oznak gwałtu. Podejrzany jest kolega z klasy, następnie lokalny pijaczek, gdy nagle do zabicia dziewczynki przyznaje się ksiądz.

Komisarz policji prosi Zygmunta o włączenie się w sprawę na zasadzie biegłego. Psycholog dołącza do grupy śledczej dziennikarkę, która poważnie zawróciła mu w głowie przy pracy nad poprzednią sprawą.

Jak to bywa w małych społecznościach tajemnice i niedopowiedzenia mnożą się na pęczki. Nastolatek, ksiądz, pijaczek a może lokalna szycha, przedsiębiorca – psychopata.

Całe śledztwo psycholog obficie podlewa alkoholem, opisy wprowadzania się w stan upojenia, pijackich wybryków, utrat świadomości, niekontrolowanej agresji, po odzyskiwanie przytomności na izbie wytrzeźwień, a potem wszystkie odmiany kaca grają tu rolę.

Alkohol wszelkiej maści leje się tu wiadrami, od whisky z Islay po bimber i nalewkę teścia kolegi-pijusa.

Zygmunt jest alkoholikiem, tylko ciągle sobie wmawia, że jeszcze sobie poradzi. A poza tym w pijackich ciągach odkrywa najważniejsze fakty w tej sprawie, co niestety nie pomaga mu w powstrzymaniu się od picia.

Dramatyczne zakończenie, zarówno śledztwa jak i prywatnych spraw Zygmunta, zostawiło mnie w lekkim oszołomieniu. Zatem w sprawie – klasyczne, przepiękne – zabił ten, kogo nikt nie podejrzewał. A prywatnie – całe szczęście, że kolejna część na horyzoncie – bo po ostatnim akapicie….

Porządny, zagmatwany i nieoczywisty kryminał. Autor w tle porusza ważne sprawy społeczne. Odmalowuje portrety psychologiczne psychopaty i alkoholika. A jednocześnie całość trzyma w napięciu. I zakończenie zaskakuje.

Polecam!

(Podobało mi się, mimo że ja nie znoszę pijaństwa i alkoholizmu!)

Czekam na Widowisko!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
To co Przemysław Borkowski wyprawia z czytelnikami w drugiej części cyklu kryminałów z Zygmuntem Rozłuckim zwala z nóg, ścina niczym piła tarczowa. Niedobry pasterz to powieść o ogromnej sile rażenia. To książka dzięki której wrażenia sięgają zenitu. Jeśli szukacie mocnych wrażeń, pragniecie silnego kopa emocjonujących doznań, to wchodząc do księgarni z tą powieścią na półce, trafiliście we właściwy adres. Lepiej trafić nie mogliście. Przemysław Borkowski uświadamia nam, jak cienka jest linia określająca granice między dobrem a złem. Autor potrafi zaintrygować, wciągnąć nas do kryminalnej gry, w której dążymy do rozwikłania zagadki makabrycznego morderstwa piętnastolatki, Ewy Krupińskiej. Jej zmasakrowane ciało znajdujemy w podolsztyńskim lesie. Wszystko wskazuje, że zbrodni dokonano na tle seksualnym. I tutaj wraz z dobrze znamy nam już duetem kroczymy po zakamarkach mrocznej strony ludzkiej natury, by rozszyfrować tę zagadkę.

Trzeba przyznać Autorowi, iż genialnie poukładał poszczególne elementy tych kryminalnych puzzli, których scalenie przysporzy nam dreszcze na całym ciele. Tak jak miało to miejsce w pierwszym tomie zatytułowanym Zakładnik tak i w Niedobrym pasterzu spotykamy się z psychologicznymi rozważaniami, które dają wiele do myślenia. Bardzo ujęło mnie zaprezentowanie psychologicznych aspektów perypetii księdza na peryferiach. Otóż nie mogę się nie zgodzić z tokiem pojmowania tego problemu przez Autora, który dobitnie ujmuje ten problem. Rozdział dwudziesty nie tylko zawiera dosadne ujęcie tej tematyki, ale pokazuje nam także jak znaki czasu odbijają swoje piętno w naszej mentalności. Warto sięgnąć po tę książkę nie tylko ze względu ma mistrzowski poziom fabuły jaki zawiera, lecz warto również poznać jej zawartość, gdyż porusza ważne kwestie ludzkiej psychiki. Niedobry pasterz to bardzo dobry kryminał, który wyciska z nas emocje do głębi. I przyznam szczerze wyciska również łzy.

To co zgotował dla nas Przemysław Borkowski zmusza do zadania pytania – „jak tak można?!” Popłakać się podczas lektury powieści kryminalnej to rzadkość. I proszę mi wierzyć, to co sprawił nam Autor powala na kolana. Pisarz w tej części szczególnie wyjątkowo „przeczołgał” Rozłuckiego ścieżką negatywnych doświadczeń życiowych. Poznajemy tutaj twarz osoby, która popada w alkoholizm, każdy jej etap zostaje nakreślony ze szczegółami. To czego nie można odmówić Autorowi, to szczególny dar w postaci umiejętności tworzenia zawiłej historii, która mimo swej mroczności (a może właśnie dlatego) powoduje, że wertujemy każdą ze stron w napięciu oczekując kolejnego zwrotu akcji. A z akcją jest tutaj jak na giełdzie, czasem zwalnia okraszona psychologicznymi rozważaniami, by za chwilę przyspieszyć do maksymalnej prędkości. Przemysław Borkowski wykazał się również ogromną kreatywnością, która ubrana w lekki i soczysty język wyśmienicie prezentuje się w woluminie, którego okładka przykuwa wzrok. I właśnie często podczas lektury tej powieści będziecie łapać się za głowę w niedowierzaniu temu czego, doświadczacie. Finał książki spowoduje, że przecierać będziecie oczy nie tylko ze zdumienia, lecz także od łez. Przemysław Borkowski umiejętnie wciągnął nas w tę historię, dawkując emocje, które z każdą stroną powodowały coraz to szybsze bicie serca. Niedobry pasterz to kryminalnym majstersztyk, literacka perła, która powinna znaleźć się na półkach każdego miłośnika tego gatunku. To kolejny klejnot w dorobku Przemysława Borkowskiego, który nie zaprzestaje na laurach bowiem ku końcowi chylą się Jego prace nad trzecią częścią z Zygmuntem Rozłuckim na czele zatytułowaną Festiwal. Znając cały dotychczasowy dorobek Pana Przemysława, śmiem twierdzić, iż kolejna książka będzie sprzedawać się niczym jod po wybuchu w elektrowni w Czarnobylu. Zapewniam jednak, iż ten zakup będzie smakował o niebo lepiej.

Ocena: 6+/6
©Czyt-NIK
Co łączy autora Niedobrego pasterza z Kabaretem Moralnego Niepokoju? TEN Przemysław Borkowski, który oprócz tego, że potrafi bawić publikę zabawnymi skeczami, jest autorem bardzo dobrych kryminałów. Co łączy Niedobrego pasterza z Zakładnikiem oprócz ich autora? Postać psychologa Zygmunta Rozłuckiego, który w obu powieściach gra pierwsze skrzypce.

Olsztyńska policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa piętnastoletniej dziewczyny, której ciało zostało porzucone w lesie pod miastem. Skuteczne działania sprawiają, że do morderstwa przyznaje się miejscowy pijaczyna. Czyli co? Fajrant? Można zakończyć papierkową robotę i zamknąć sprawę? Nie tak szybko, gdyż ksiądz miejscowej parafii zjawia się na komisariacie i … również przyznaje się do popełnienia morderstwa. Zygmunt Rozłucki, który udowodnił, że jest świetnym specjalistą, zostaje poproszony o pomoc w znalezieniu sprawcy morderstwa. Do sprawy włącza się również prasa w osobie znajomej Rozłuckiemu dziennikarki.

W Dobrym pasterzu mamy dwa kluczowe wątki. Śledztwo oraz poczynania pana psychologa. Wiecie jak to jest – szewc bez butów chodzi i tak właśnie jest w przypadku Rozłuckiego. Coś mi się wydaje, że Borkowski miał z Rozłuckim jakieś osobiste porachunki, bo nie oszczędzał go w tej części. Jedno jest pewne - Rozłucki jest doskonałym znawcą i entuzjastą whisky i niejednokrotnie aż się prosiło wypić z nim choć jedną szklankę tego trunku.

Jeśli wpadła Wam w ręce druga część serii, a nie czytaliście jeszcze pierwszej, to bez obaw – nieznajomość obyczajowego tła i relacji pomiędzy niektórymi postaciami nie zepsuje odbioru książki, bo to co się dzieje w Niedobrym pasterzu rekompensuje wszystko. To ten rodzaj kryminału, którego określam mianem „sympatyczny”, czyli taki, w którym nacisk został położony na powolne, spokojne budowanie napięcia, metodyczne śledztwo, sukcesywne odkrywanie kart. Autor daje czytelnikowi szansę pobawienia się w detektywa poprzez główkowanie i układanie w głowie swoich własnych rozwiązań, a nie na szokowaniu, podrzucaniu coraz to bardziej krwistych i obrzydliwych scen oraz wyskakiwaniu z nowymi tropami i wskazówkami jak króliki z kapelusza. A dodatkowo nic nie jest prosto podane, ale w sposób przemyślany, inteligentny, żeby była dobra zabawa na poziomie.

Liczę na to, że powstaną kolejne książki z cyklu, a jeśli nie, to że Przemysław Borkowski nadal będzie pisał, bo bardzo dobrze mu to wychodzi. Zakładnik mnie zaintrygował. Dzięki tej książce wpisałam autora na listę obserwowanych i słusznie, bo Niedobry pasterz mnie nie zawiódł i w mojej ocenie jest powieścią jeszcze lepszą niż jej poprzedniczka. Czyta się świetnie! Polecam!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć