Żmijowisko
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.79 / 5.00
liczba ocen: 1796
Ilość stron (szacowana): 480
dołącz do programu UpolujEbooka.pl
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
25.53 zł
26.68 zł
27.12 zł
31.90 zł
Pozostałe księgarnie
17.55 zł
23.93 zł
25.51 zł
25.55 zł
26.76 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.91 zł
Opis:

Ostatnie wspólne wakacje paczki niegdyś nierozłącznych przyjaciół. Tragedia, która niszczy wszystkie głębokie związki. Czas, który nie przynosi pocieszenia. Koniec, od którego nie ma ucieczki… Wojciech Chmielarz po raz kolejny potwierdza swoją olśniewającą klasę. Mistrzowski thriller spoza serii z komisarzem Mortką!

Paczka 30-latków, przyjaciół ze studiów, co roku wyjeżdża wspólnie ze swoimi rodzinami na wakacje. Tym razem trafiają do zagubionej wśród jezior i lasów agroturystyki w niewielkiej wsi Żmijowisko. Bawią się jak zwykle – odreagowując stres szybkiego wielkomiejskiego życia. Jest alkohol, są narkotyki. A także skrywane od lat urazy, dawne uczucia i wzajemne pretensje. 
Podczas jednej z mocno zakrapianych imprez ktoś kogoś prawie topi. Wywiązuje się kłótnia, podczas której otwierają się dawne rany. Następnego dnia córka jednej z par, 15-letnia Ada, znika. Pomimo poszukiwań nikomu nie udaje się jej odnaleźć. Rozpływa się w powietrzu.
Rok później jej ojciec wraca do Żmijowiska, by podjąć ostatnią próbę odnalezienia córki. 
„Ada była ciągle najważniejsza. Każdego dnia o niej myślałem, każdego. O tym, co się stało. O tym, co moglibyśmy zrobić inaczej.”
Przez te dwanaście miesięcy znienawidziła go cała Polska. Ale – jak się okazuje – nie wraca tam sam…
„Żmijowisko” to opowieść o tragedii, która niszczy. O rodzinie, która musi stawić czoło próbie przekraczającej ludzkie wyobrażenia. Uczuciach, które trwają pomimo mijających lat i nie niosą pocieszenia. Zdradzie, bólu i miłości. Strachu, zbrodni i karze. O tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla naszych dzieci i jak wiele nas to kosztuje.

CYTATY:
Wiele w Polsce się zmieniło i wiele się zmieni, ale jedno pozostanie niewzruszone aż do końca świata - przekonanie, że gorzała jest święta.
Recenzje blogerów
Niedawno wróciłam z urlopu. Wybyliśmy w znane nam miejsce, w którym możemy liczyć na cudownych ludzi zajmujących się naszymi dziećmi. Uważam, że też mam prawo wypocząć, więc nie męczą mnie wyrzuty sumienia, gdy zostawiam dzieci pod opieką animatorów, czerpiąc jak najwięcej z czasu dla siebie. Wiem, że są pod dobrą opieką, a miejsce jest tak bardzo dostosowane do dzieci, że nie ma możliwości, by zniknęły z terenu ośrodka. Jednak sprawa jest inna, gdy jedziemy gdzieś, gdzie takich wygód nie ma. Agroturystyka w środku lasu, nad jeziorem? Czemu nie? Świetna sprawa, ale wyjazd w takie miejsce wiążę się z tym, że oczy musimy mieć dookoła głowy. Bądźmy szczerzy – niech pierwszy rzuci kamień ten, kto choć na chwilę nie odwrócił wzroku od bawiących się dzieci. Komu nie zdarzyło się zagadać z koleżanką, pójść po wodę – cokolwiek? Właściwie nie trzeba nigdzie wyjeżdżać – wystarczy plac zabaw. Dziecko może zniknąć z naszego pola widzenia w każdym momencie. To właśnie tajemnicze zaginięcie dziecka staje się punktem wyjścia najnowszej książki Wojciecha Chmielarza – Żmijowisko.

Taka tragedia spotkała Arka i Kamilę – rodziców nastoletniej Ady, która podczas wakacyjnego pobytu w tytułowym Żmijowisku zniknęła, zapadła się pod ziemię, po prostu wyparowała. Zrozpaczeni rodzice podejmują wszelkie możliwe kroki, by odnaleźć dziewczynę – bez skutku. Po roku od feralnej nocy ojciec Ady wraca do Żmijowiska, a my poznajemy całą historię ich rodzinnego wyjazdu oraz tego, co działo się po stracie dziecka, stając się jednocześnie uczestnikami aktualnych wydarzeń, których nie sposób w żaden sposób przewidzieć.

Swój zachwyt nad Żmijowiskiem mogłabym wyrazić dwoma słowami: świetna książka. Choć słyszałam o niej wiele dobrego, to i tak przeleżała na moim regale sporo czasu od premiery i muszę Wam powiedzieć, że nie zasłużyła na to. Chmielarz stworzył bardzo dobry, do szpiku kości polski thriller psychologiczny. Dlaczego polski? Polska wieś z polskimi bolączkami, bohaterowie z typowo polskimi przywarami, kompleksami i uprzedzeniami. Jednak rozczaruje się ten, kto szuka w tej lekturze szalonych zwrotów akcji czy zapierających dech w piersiach wydarzeń. Jedno Wam gwarantuję – to drugie na pewno nastąpi pod koniec, bo finał tej powieści jest całkowicie nieprzewidywalny i wprawia czytelnika w osłupienie. Czy brak emocjonalnego szaleństwa podczas lektury to wada? Moim zdaniem nie. Nie w tym wypadku. Musimy zdać sobie sprawę, że nie jest to ani powieść sensacyjna, ani kryminał, ani typowy thriller. Jakby nie było, Żmijowisko to thriller psychologiczny, dlatego pisarz skupia się tutaj bardziej na bohaterach, a trzeba przyznać, że jest ich całkiem sporo. To determinuje fakt, że książkę rzeczywiście może czytać się nieco trudniej. Zgodzę się z niektórymi opiniami, że momentami autor mógłby nieco przyspieszyć i że wielowątkowość tej historii może odstraszać, jednak dla mnie nie stanowiło to żadnego problemu. To się po prostu czyta jednym tchem. Na plus działa również fakt, że nie miałam wrażenia wyciągnięcia historii z przysłowiowego kapelusza, co się czasami zdarza. Tragedia jakich wiele, konsekwencje jakich wiele, zakończenie… no nie, nie jest takie, jakich wiele.

W swojej najnowszej książce Chmielarz poruszył kwestię dyskryminacji rasowej, czyniąc jedną z bohaterek Nigeryjkę, która – robiąc karierę w tak zwanym „szołbiznesie” – stara się za wszelką cenę udowodnić, że jest kimś więcej niż piękną kobietą. Doskonale również pokazuje, na czym polega bycie „psem ogrodnika” i do czego może prowadzić takie zachowanie. Autor skupia uwagę czytelnika również na kwestii nastolatków i ich życiu samopas. Naprawdę sporo tutaj wątków i wszystkie są niezwykle prawdziwe.

Spędziłam z Wojciechem Chmielarzem weekend i muszę Wam powiedzieć, że był to jeden z lepszych weekendów. Chłonęłam Żmijowisko jak gąbka, próbując dociec, co stało się z Adą. Wyjaśnienie zwaliło mnie z nóg i pozostawiło w bezruchu jeszcze przez kilka minut po przeczytaniu ostatniej strony. Kiedy wszystko zostało poskładane do tak zwanej kupy, potwierdziło się moje przypuszczenie co do pisarza – jest genialny. Po prostu.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Jeśli miałabym wybrać jedną książkę, która byłaby hitem tego lata, dla mnie niepodzielnie byłaby nią pozycja Żmijowisko Wojciecha Chmielarza. Powieść ta bowiem idealnie wkomponowuje się w wakacyjny klimat. Jeśli jeszcze nie czytaliście najnowszej pozycji tego autora a chcielibyście w duchu kryminalnej historii przedłużyć sobie letnią atmosferę, prezentowana publikacja jest dla Was.

Żmijowisko. Niewielka wieś położona w przepięknym i dzikim otoczeniu lasów i jezior. Tam w niewielkim ośrodku agroturystycznym spotyka się na corocznym wakacyjnym wyjeździe grupa przyjaciół ze studiów, wraz ze swoimi rodzinami. Wszystko wydaje się przebiegać w doskonale znanym rytmie: alkohol, narkotyki, odreagowanie codziennego życia. Niestety, do głosu zaczynają dochodzić przemilczane urazy, zazdrość, dawne miłości i niewyjaśnione sprawy. Kulminacyjnym punktem tragicznego końca wyjazdu staje się zaginięcie nastolatki. Mimo poszukiwań, piętnastoletniej Ady nie udaje się odnaleźć. Nikt nie wie też, co tak naprawdę wydarzyło się tej feralnej nocy.

Rok później do agroturystyki wraca ojciec zaginionej dziewczyny. Jeszcze raz próbuje dowiedzieć się, co stało się z jego córką. Nie jest mu łatwo, od czasu utraty córki, za sprawą żony i jej przyjaciela został najbardziej znienawidzonym facetem w kraju. Tymczasem w Żmijowisku okazuje się, że jest już tam dziewczyna Roberta, który skutecznie niszczył go przez ten rok.

Żmijowisko to powieść, która toczy się w trzech czasach: wtedy, teraz i pomiędzy. Wszystkie trzy przeplatają się między sobą, tworząc spójną całość i rozbudzając wyobraźnię. Wszystkie trzy odkrywają przed czytelnikiem części tajemnicy, budując coraz większe napięcie, które można wyczuć już od pierwszej strony i które wybucha dopiero na ostatniej. A właściwie na ostatnim zdaniu. Jak dla mnie mistrzostwo.

O czym jeszcze jest Żmijowisko? Poza wątkiem zaginięcia nastolatki, to w dużej mierze powieść o rodzinie. Z jednej strony w zakresie, tego jak musi poradzić sobie z traumą, z drugiej o niewyjaśnionych uczuciach, które buzują w małżonkach, jak zazdrość, ból, rozczarowanie. I o ponoszeniu konsekwencji czynów, które popełniamy. Ale to nie jedyne wątki, które rozwija autor. Ale o tym dowiecie się już podczas lektury, do której zdecydowanie Was zachęcam.

Na marginesie:
Rozpoczynając tę powieść miałam za sobą już lekturę książki Podpalacz i Cienie z cyklu o Jakubie Mortce. Podobały mi się. Mam też, jak może pamiętacie, słabość do rodzimych autorów (mimo kilku ostatnich rozczarowań). Pomimo to Żmijowisko zaskoczyło mnie totalnie pozytywnie. Takiej książki potrzebowałam.

Polecam!

Ocena: 5+/6
©Kocham Cię, moje życie
Na moje szczęście lub nieszczęście, Żmijowisko przeczytałam zaraz po Hashtagu Remigiusza Mroza. I o ile mrozowej książce nie miałam właściwie nic do zarzucenia (nastawiłam się na raczej kiepską lekturę, a miło się rozczarowałam), to zostawiłam sobie w ocenie jeden punkt zapasu, na wszelkie wypadek, gdybym przeczytała lepszy thriller psychologiczny. Nie miałam pojęcia, że ten moment nastąpi tak szybko, a prawda jest taka, że - albo powinnam obniżyć ocenę Hashtagowi, albo wywalić przyjętą przeze mnie skalę w piz**, bo to, co zaserwował w Żmijowisku Wojciech Chmielarz (w odniesieniu do przeczytanych przeze mnie thrillerów psychologicznych i Hashtagu przede wszystkim - choć tutaj oceniałam książkę także w kontekście znanej mi twórczości autora), po prostu się w niej nie mieści.

I może wydaje Wam się, że jestem jakaś oderwana od rzeczywistości, bo czytaliście Żmijowisko i nie zrobiło na Was aż takiego wrażenia, albo po prostu znacie lepsze książki (tak teraz myślę, że Nie ufaj nikomu także powinnam dać wyższą ocenę), ale uwierzcie mi - na świeżo po przeczytaniu tych dwóch książek mam właśnie takie odczucia. Dla Żmijowiska w mojej skali ocen po prostu brakło miejsca, a daję szóstkę tylko dlatego, że nie przyjęłam wyższej wartości.

Żmijowisko opowiada historię zaginionej Ady - piętnastolatki, która wraz z rodzicami i ich znajomymi wyjechała na agroturystyczne wczasy. Choć w sumie tak naprawdę o samej Adzie książka nie traktuje za wiele, a zatem bardziej prawidłowym byłoby stwierdzenie, że opowiada historię Arka i Kamili - rodziców Ady, Adaomy i Roberta - ich znajomych, Asi, Krzysztofa i Szuwara - właścicieli agroturystyki, Damiana - syna Asi i Krzysztofa oraz dalszych znajomych rodziców Ady. Podczas wczasów latem 2016 roku Ada ginie w tajemniczych okolicznościach. Historię poznajemy z trzech okresów (wcześniej, potem, pomiędzy), z kilku punktów widzenia (Arka, Kamili, Adaomy, Roberta, Krzysztofa, Szuwara, Damiana i wreszcie Ady) - wszystkie te elementy są ze sobą pomieszane tak, by wywołać mętlik w głowie czytelnika i dać mu ułudę, że sam powoli odkrywa prawdę o zaginięciu Ady.

Tak naprawdę więcej poznajemy przeszłości naszych głównych i drugoplanowych bohaterów, a akcja z wcześniej, potem i pomiędzy to tak właściwie echo wcześniejszych wydarzeń, uczuć i emocji postaci tego spektaklu.

Nie chcę za wiele zdradzać z fabuły, ale tak szczerze - ciężko jest o niej pisać. Wszystko jest ze sobą tak powiązane, że pisząc cokolwiek, można by za wiele zdradzić. Wczoraj w nocy długo dyskutowaliśmy z mężem o tej książce i stwierdziliśmy, że ta historia jest idealna do zekranizowania (choć wiele wątków musiałoby zostać wówczas pominiętych albo potraktowanych po macoszemu, co byłoby ogromną stratą) i że idealnym reżyserem byłby Wojciech Smarzowski (jego filmy w punkt nam się wpasowują w klimat tej książki, a w pewnym momencie była tam taka rozpierducha jak w "Domu złym", co ostatecznie przesądziło w wyborze tego reżysera). Grunt, że autor trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki, czytelnik cały czas przewraca strony w przekonaniu, że zaraz coś po prostu pierd*****, a niepokój kołacze się bez przerwy z tyłu głowy. Poprowadzone przez Wojciecha Chmielarza wydarzenia prowadzą do zaskakującego finału, po którym zachodzi się w głowę - jak można mieć tak psychopatyczną osobowość? Jak dla mnie ta książka to genialne studium psychologiczne człowieka - autor odwalił kawał dobrej roboty, budując każdą z postaci tej historii, ukazując, jak wielką potęgą jest ludzka psychika i jak wiele od niej zależy - jak z pozoru nic nie znaczące gesty i słowa mogą wywołać efekt motyla.

Myśląc o Żmijowisku Chmielarza, mimowolnie nasuwa mi się J.K. Rowling i jej seria o Harrym Potterze czy Cormoranie Strike'u - podobieństwo w pieczołowitości w budowaniu historii i kreacji bohaterów tych dwóch autorów jest dla mnie wręcz uderzające. Wyobrażam sobie, jak oboje z niebywałą dbałością nanizują na nitkę genialnej fabuły poszczególne elementy charakterystyczne dla każdej postaci, by ostatecznie pokazać światu pełne, kompletne i bez żadnych niedociągnięć dzieło. Wojciech Chmielarz w swojej książce idealnie wyważa elementy opisowe z dialogami - tak, że czytelnik może wyobrazić sobie całą scenerię, w jakiej dzieją się wydarzenia Żmijowiska, jak również dogłębnie poznać każdą z postaci oraz ich wzajemne powiązania i stosunki. Każde słowo ma swoje miejsce, każda scena do czegoś prowadzi, a każdy szczegół jest istotny, a podpowiedzi serwowane czytelnikowi, by ten mógł sam spróbować rozwikłać zagadkę zaginięcia Ady, nie są nachalne i nie walą wielkim czerwonym alarmem po oczach "TO TUTAJ JEST COŚ NIE TAK".

Przy tym, co napisałam w poprzednim akapicie, to, w jaki sposób została przedstawiona historia i bohaterowie w Hashtagu, wydaje mi się takie... powierzchowne. Bez głębszego zastanowienia się, z szybkim wyjaśnieniem, z dużą ilością swoistej górnolotności, niepopartej takim zwykłym człowieczeństwem. Wojciech Chmielarz na czymś na pozór zwykłym i pospolitym zbudował coś niesamowitego, budzącego prawdziwą grozę i wprowadzającego czytelnika w stan zadumy nad światem i ludźmi.

I zobaczcie, jak bardzo to, co dotychczas przeczytamy, determinuje nasze wrażenia z każdej kolejnej lektury.

Jestem pod ogromnym wrażeniem Żmijowiska i mam nadzieję, że kiedyś zobaczę tę historię na wielkim lub małym ekranie - kunszt i warsztat autora po prostu na to zasługuje.

Ocena; 6/6
©Zakątek czytelniczy
Na początku tego roku poznałam Wojciecha Chmielarza. Może trochę później niż niektórzy, ale dzięki temu mogłam przeczytać prawie całą serię z komisarzem Jakubem Mortką za jednym posiedzeniem. Prawie całą, bo zostały mi jeszcze Cienie, ale przyjdzie na nie jeszcze czas. Żal mi się rozstawać z Mortką, więc odwlekam to w czasie.

Ale! Wojciech Chmielarz napisał coś nowego. Żmijowisko to, jak głosi okładka, thriller psychologiczny z zaginionym dzieckiem w tle.

Grupa znajomych ze studiów spędza urlop w gospodarstwie agroturystycznym. Kamila, żona Arka wraz z dwójką dzieci przyjeżdża do tytułowego Żmijowiska, chociaż nikt poza nią jechać nie chciał. W poszczególnych domkach zameldowały się już jej koleżanki i koledzy z rodzinami. Ostatni przyjeżdża Robert ze swoją nową partnerką, czarnoskórą prezenterką telewizyjną, Adaomą. Ten fragment brzmi jakby był początkiem wszystkiego, jednak początek znajdziemy zupełnie gdzie indziej.

Bardzo spodobał mi się pomysł Chmielarza na skakanie po osi czasu. Wakacje w Żmijowisku to nie jest początek historii. To kulminacja wspólnych losów. Oprócz spotkania grupy znajomych mamy jeszcze przeszłość i przyszłość z różnych perspektyw. Dzięki temu zabiegowi poznajemy wydarzenia i bohaterów po kawałku, w częściach, które pozwalają nam stopniowo dojść do prawdy. Fakt znacznego skupienia się na charakterach i uczuciach bohaterów sprawiał, że tempo książki spadało, przez co nie do końca zgadzam się z określeniem thriller psychologiczny sensu stricto. Chociaż może gdyby analizę każdego bohatera podciągnąć pod „psychologiczny”, a zakończenie pod „thriller” to będziemy mieć komplet.

Czytając Żmijowisko wyobrażałam sobie klimat w stylu „Kruka” produkcji Canal+. Och, jaki byłby z tego piękny film! Tajemnicze zarośla, złowrogi las, samotność i niezrozumienie. I ten jad, który powoli zabija od środka…

Fajny ten Chmielarz. To kiedy następna książka?

Ocena: 4/6
©Idę czytać
To najlepszy polski thriller jaki do tej pory czytałam.

Grupa znajomych ze studiów spędza urlop na totalnym zadupiu – miejscowość Żmijowisko to mała agroturystyczna wiocha położona w leśnym gąszczu i w niedalekiej odległości od kilku niewielkich jezior. Docelowo wyjazd miał posłużyć za haust świeżego powietrza i odpoczynek od miejskiego, korporacyjnego zgiełku. Stał się początkiem wielkiej tragedii. W trakcie jednej z imprez suto zakrapianej trunkami wszelakimi zbudzone zostają nie tylko dawne pretensje, żale i namiętności, ale przede wszystkim – ginie nastoletnia córka jednej z par wczasowiczów. Kilkudniowe poszukiwania nie kończą się sukcesem. Ada nie zostaje odnaleziona...

Rok później zdruzgotany, zmaltretowany psychicznie i fizycznie ojciec Ady postanawia po raz kolejny podjąć się próby znalezienia córki w leśnej gęstwinie Żmijowiska.

Bagno. Zgnilizna. Zepsucie. Ta historia pełna jest mentalnego i moralnego syfu. Niemal wszyscy bohaterowie są antypatyczni, wszyscy są wulgarni i nieszczerzy. Nawet zaginiona Ada, wykreowana została na rozkapryszoną, pyskatą gówniarę. Nie sposób polubić żadnego z bohaterów, nawet po dogłębnej analizie motywów postępowania. Zdrada, ukryte żale, pięcie się po szczeblach kariery rozdeptując dłonie ludzi wspinających się za nami i chwytając za nogawkę tych, którzy są nad nami. Być najlepszym, być pierwszym. Ten egocentryzm przejmuje kontrolę nad życiem i zmusza do podjęcia konkretnych decyzji, które z empatią i szczerością nie mają zbyt wiele wspólnego. A jeśli bigosik z egoizmu, bezwzględność i megalomanii doprawimy chorą namiętnością dostaniemy iście wybuchową mieszankę...

Doskonała kreacja postaci. Mocny, dosadny, wulgarny język. Pikantne, pełne ironii dialogi. Specyficzny, jadowity humor. Powolne (może ciut za bardzo powolne;)) budowanie akcji. Przemyślana, logiczna intryga z zaskakującym, spektakularnym finałem.

Ten thriller to kłębowisko jadowitych, rozwścieczonych żmij, które kąsają i pozostawiają ślady. W pamięci i w naszym kodeksie moralnym.

Polecam. Oj tak, polecam.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Najchętniej napisałabym tylko PETARDA, czytajcie, ale myślę, że dla niektórych może to być za mało, a chciałabym zachęcić do sięgnięcia po najnowszą książkę Wojciecha Chmielarza. Autor chwilowo „porzucił” komisarza Mortkę, nie spotyka się z detektywem Dawidem Wolskim za to napisał thriller psychologiczny zatytułowany Żmijowisko. Wiedząc, że kryminały spod pióra Chmielarza są rewelacyjne, jedną myśl miałam w głowie – to musi być dobre, no nie ma innej możliwości. I dokładnie tak jest. Co więcej ona nie jest dobra, ona jest kapitalna. Jak zaczęłam, tak nie mogłam się od niej oderwać. Całe szczęście, że miałam więcej wolnego czasu, bo inaczej konieczność odkładania powieści byłaby bardzo frustrująca.

Żmijowisko, mała letniskowa miejscowość, gdzie spotkali się znajomi ze studiów wraz ze swoimi rodzinami. Łączy ich nie tylko miło spędzony czas na uczelni, ale również wzajemne animozje i skrywane tajemnice. Podczas wieczoru obficie zakropionego alkoholem dochodzi do kłótni, doprowadzającej do wywleczenia na wierzch wszystkich pretensji i niewypowiedzianych wcześniej żali. Wesoła atmosfera ulatnia się jak krążący wcześniej dym ze skręta. Przykre słowa można wybaczyć, wiele spraw można wyjaśnić, jednak nic nie cofnie zdarzenia jakim jest zaginięcie córki jednej z par. Ada zniknęła. Tragedia ta uruchamia lawinę wydarzeń.
Po roku do Żmijowiska przyjeżdża ponownie ojciec Ady, żeby jeszcze raz spróbować odnaleźć córkę. Może jakimś cudem wyjdą na jaw nowe wskazówki, nowe tropy, które doprowadzą do wyjaśnienia sprawy.

W tej książce jest wszystko co bardzo lubię. Akcja biegnie kilkoma torami, bohaterowie są wyraziści i nakreśleni grubą, mocną kreską. Od razu wiemy, czy dana osoba przypadła nam do gustu, czy też nie. Język, to trochę taka „słowna łobuzerka”, która rewelacyjnie pasuje do środowiska, bohaterów i wzajemnych relacji. Autor bawi się z czytelnikiem, wodzi go za nos, wrzuca takie akcje, że momentami wstrzymywałam oddech (serio!).

Jak autora i jego sposób pisania bardzo lubię, tak po przeczytaniu Żmijowiska lubię go jeszcze bardziej. Rewelacyjny thriller! W mojej ocenie poletko pod nazwą polski kryminał na rynku wydawniczym jest mocno obsadzone i na jednym wydechu potrafię wymienić kilka nazwisk pisarzy, którzy nie zawodzą i każdy entuzjasta tego gatunku znajdzie coś dla siebie, tak z thrillerem psychologicznym nie jest już tak „różowo”. Wojciech Chmielarz wspaniale ubogaca zbiór tego typu powieści. Gdy echo Wolskiego już przeminie, Mortka odejdzie na zasłużoną emeryturę, Chmielarz spokojnie może pisać kolejne thrillery. Biorę w ciemno! Petarda!

Ocena: 6/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Naczytałem się o petardach, które zawarte są w najnowszej powieści Chmielarza "Żmijowisku". Pomyślałem, że chciałbym poczuć falę uderzeniową takiej wybuchającej petardy. Wcisnąłem więc "Żmijowsko" w ciągle rosnącą kolejkę książek do przeczytania z etykietą "pilne".

    Lektura ta zabrała mi kilka dni, oznacza to, że nie było w niej niczego, aż tak wciągającego, abym nie potrafił się z nią rozstać. Ot, zwykła opowiastka, taka leniwie się snująca, z niby zaskakującym, wykombinowanym trochę na siłę finałem.

    Dla mnie Chmielarz zakończył się jako bardzo dobry autor, kiedy napisał "Wampira" rozpoczynającego "cykl gliwicki".

    "Żmijowisko" nawet mi nie pierdnęło w ucho. A co tu dopiero mówić o wybuchających petardach?. Takie zwykłe pfffff....

Inne proponowane
Warto zerknąć