ebook Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie
3.13 / 5.00 (liczba ocen: 377)

Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 13.45
Audiobook - najniższa cena: 21.27
wciąż za drogo?
15.87 złpremium: 10.24 zł Lub 10.24 zł
18.59 złpremium: 11.99 zł Lub 11.99 zł
13.45 zł Lub 12.11 zł
15.99 zł Lub 14.39 zł
17.06 zł
13.95 zł
14.15 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

W pewne pochmurne październikowe popołudnie nieświadoma tego, co ją czeka emerytka Henryka Orłowska, otwiera drzwi listonoszowi. Pozornie zwykły list sprawia, że bohaterka wyrusza do pensjonatu Yorkshire na południu Polski i rozpoczyna ekscytującą przygodę, będącą jednocześnie zagadką kryminalną.

Dobroduszna pani Henia – amatorka wszelkiego rodzaju atrakcji organizowanych z myślą o seniorach, z charakterystyczną dla siebie energią życiową wciela się w rolę prywatnego detektywa, który poszukuje mordercy pokojówki. Bohaterka, niestrudzona w dążeniu do zdemaskowania winnego zabójstwa, napotka na swojej drodze liczne przygody…

Ta ciepła, pełna humoru opowieść z główną bohaterką przywodzącą na myśl polską pannę Marple udowadnia, że nie ma złych ludzi, co najwyżej splot wypadków może sprawić, że popełniają oni błędy.

Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie od Katarzyna Gurnard możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Trzeba żyć pełnią życia, bo nikt nie wie, ile go jeszcze zostało.
Dobre maniery wynosi się z domu. Oczywiście można się uczyć savoir-vivre’u, jednak pewnych rzeczy nie da się wtórnie wyuczyć.
Widząc Panią Henrykę już w zapowiedziach zapragnęłam ją mieć i przeczytać. Cóż już po samym sformułowaniu „polska panna Marple” wiedziałam, że będzie to coś co lubię. I nie pomyliłam się ani trochę.

Od samego początku mamy przyjemność poznać ciepłą i jakże rezolutną starszą panią. Niespodziewanie otrzymuje ona spadek od swojej ciotki. Choć początkowo uznaje, że musiała zajść jakaś pomyłka i od razu chcę to wyjaśnić. Po umówionym spotkaniu z wykonawcą czynności spadkowych i wyjaśnieniu że o żadnej pomyłce nie ma mowy, emerytka obarczona niewielką sumą postanawia ją spożytkować w przyjemny sposób. Wpadła na pomysł wykupienia pobytu w luksusowym pensjonacie Yorkshire. Od tego momentu Pani Henia, nieświadoma niczego, zostaje wciągnięta w samo centrum niespodziewanych wydarzeń. Zagadkowe morderstwo pokojówki, zamknięty krąg osób, nowy współlokator, czyli wszystko to co dobry kryminał mieć powinien.

Książkę warto potraktować z przymrużeniem oka, nie jest to krwisty i ociekający brutalnością kryminał, gdzie zabójstwa mrożą krew w żyłach, a raczej komedia kryminalna z uroczą staruszką w tle. Nie mniej jednak, napisana jest ciekawie i przyjemnie, czyta się szybko i łatwo. W mojej ocenie jest wprost idealna na lato lub w formie odskoczni od poważnych tematów. Ja jestem nią oczarowana i z niecierpliwością czekam na powrót pani Henryki w kolejnych tomach.

Ocena: 6/6

©Książka w autobusie
Ostatnio panuje jakiś urodzaj na książki z babciami "detektywami" w tle. Za mną już jest Britt-Marie tu była oraz Ciotka Poldi i sycylijskie lwy. Zdecydowanie nasza rodzima autorka poradziła sobie lepiej z tym tematem. Zapraszam na moją recenzję.

W pewne pochmurne popołudnie Henryka Orłowska otwiera drzwi listonoszowi. Pozornie zwykły list sprawia, że bohaterka wyrusza na południe Polski do pensjonatu Yorkshire i rozpoczyna ekscytującą przygodę.... Taki opis znajdziemy z tyłu książki. Czyli w sumie niewiele.

Pani Henryka, emerytka, pewnego dnia otrzymuje list polecony z kancelarii prawniczej. Rzekomo dostała spadek od zmarłej J. J. Camaicestomon. Nasza bohaterka nie kojarzy nikogo o takim nazwisku i wybiera się do kancelarii w celu sprostowania pomyłki. Na miejscu okazuje się, że to nie jest pomyłka. A w wyniku zachęty prawnika kobieta wybiera się na wakacje na południe Polski do pensjonatu o angielskiej nazwie Yorkshire. Wykupuje wyjazd z biura podróży, w końcu stać ją na taki ekskluzywny pensjonat z racji spadku. Wspomnę tylko tyle, że w rzekomym pensjonacie spotka ciekawe osobistości, oczywiście trup też się przewinie. Będzie tak jak można się spodziewać, zamknięty krąg osób, morderca jest wśród gości hotelowych albo wśród obsługi pensjonatu.

Bardzo polubiłam główną bohaterkę, bardzo sympatyczna babcia, energiczna, miła. Wcale mnie nie irytowała, a to nie jest łatwe zadanie. Jest to taka super babcia, której nie jest straszny komputer, internet, która wciąż lubi się uczyć czegoś nowego. Wie co to nordinc walking, umie robić na drutach, lubi poznawać nowe osoby. Detektywem jeszcze nie była, ale poczuwa się do odpowiedzialności i chce pomóc policjantom znaleźć mordercę młodej pokojówki. Czy jej się to uda?

Jest to książka z gatunku komedii kryminalnej, więc fani thrillerów, czy książek o poważnej tematyce nie mają czego tu szukać. Pozycja do przeczytania na plaży, na wakacjach, nie wymagająca myślenia odprężająca, lekka. Ludzie porównują bohaterkę do panny Marple z książek Agaty Christie. Nie wypowiem się, bo nie znam tej autorki. Tak, tak jest to możliwe. Ja bardziej czułam starą Chmielewską...

Myślę, że książka sprawdzi się jako odskocznia od thrillerów, książek obyczajowych zawierających trudne tematy. Tutaj mimo iż jest trup, jest to odprężająca lektura.

Bardzo mi się podobał motyw z przybłędą kotkiem, z racji tego że sama jestem kociara.

Nie wszystkie wątki zostały rozwiązane, co daje duży popis do napisania kolejnego tomu. Na pewno zechcę się z nim zapoznać.

Ocena: 4+/6
©Matka książkoholiczka
Henryka Orłowska, chociaż młodość ma już za sobą, pozostała energiczną, korzystającą z uroków życia kobietą - wcale nie zamierza spędzić emerytury siedząc w fotelu i robiąc na drutach. Chętnie uczestniczy we wszelkich kursach i zajęciach, ucząc się nowych rzeczy i aktywnie spędzając czas. Nie spodziewa się jednak, że wkrótce przyjdzie jej, niczym pannie Marple, wcielić się w rolę detektywa. Otrzymawszy nagle sporą sumę pieniędzy, emerytka postanawia pozwolić sobie na pewną ekstrawagancję i wyjeżdża do pensjonatu Yorkshire, oferującego gościom wypoczynek w brytyjskim stylu. Pobyt okazuje się jednak o wiele mniej spokojny, niż zapewniało biuro podróży - na drugi dzień po przyjeździe Henryki, w pensjonacie zostaje zamordowana pokojówka. Energiczna starsza pani postanawia pomóc stróżom prawa i rozpoczyna własne śledztwo. Czy uda jej się odnaleźć mordercę?

Chętnie sięgam po kryminały, ale zdecydowanie stronię od takich, w których króluje wulgarny język i krwawe opisy zbrodni. Królową gatunku zawsze będzie dla mnie Agatha Christie, więc kiedy dowiedziałam się, że Lira wydaje rodzimy kryminał w brytyjskim stylu, wiedziałam, że to coś dla mnie. Jak pani Henryka sprawdziła się w roli polskiej panny Marple?

Katarzyna Gurnard stworzyła sympatyczną i ciekawą bohaterkę - ciepłą starszą panią, której energii i sprawności umysłowej mogłaby pozazdrościć niejedna trzydziestolatka. Pani Henia zna się na ludziach i, nawet pomimo ich błędów, zawsze potrafi znaleźć w nich dobrą stronę. Obdarzona jest też sporą dawką sprytu, pozwalającego jej z premedytacją wykorzystywać swój wiek i niewinną aparycję, aby uzyskać przydatne dla śledztwa informacje. Chwilami jednak wydawała mi się zbyt mało dyskretna, niepotrzebnie zdradzając się ze swoją wiedzą na temat pewnych wydarzeń, co zazwyczaj w tego typu literaturze naraża detektywa-amatora na niebezpieczeństwo.

Sama historia jest, powiedziałabym, klasyczna: zamknięty krąg podejrzanych, zebranych w określonej przestrzeni, i choć żadne z nich nie pasuje na mordercę, ktoś jednak zabił. W takim wypadku większe szanse powodzenia ma śledztwo prowadzone od wewnątrz, niż żmudne i rutynowe działania policji, co skrzętnie wykorzystuje nasza dziarska emerytka, z pomocą drugiej pokojówki. Kogo jednak można podejrzewać o zbrodnię? Przebywających w pensjonacie gości: wpatrzonych w siebie jak w obrazek stomatologa z żoną, sympatycznego wdowca, ukrywającą się w pokoju celebrytkę czy nie do końca zadowolone z pobytu snobistyczne małżeństwo? A może mordercą jest ktoś z personelu: równie przystojny, co chciwy kelner Mateusz, wspaniała kucharka, pani Czesia, recepcjonista z kompleksem wyższości, a nawet sama właścicielka pensjonatu? Pani Henryka nie zamierza odpuścić, dopóki nie odkryje sprawcy i motywu zbrodni.

Chociaż mamy do czynienia z kryminałem, to jednak powieść jest bardzo ciepła i przyjemnie napisana. Polowanie na zabójcę przeplata się z atrakcjami, oferowanymi przez przytulny pensjonat, pysznym jedzeniem i zacieśnianiem znajomości pomiędzy przebywającymi w Yorkshire gośćmi. Pod względem klimatu “Pani Henryka…” przypomina mi popularny za granicą nurt cozy mysteries, w Polsce ciągle jeszcze tak mało znany. Takie książki są idealne dla osób, które, jak ja, lubią poczytać o ciekawych zagadkach, bez wszechobecnej we współczesnej literaturze wulgarności.

Jeśli chodzi o minusy, to trochę rozczarowało mnie zakończenie - liczyłam na ciekawsze i bardziej spektakularne rozwiązanie tajemnicy. W wielu miejscach brakowało mi też przecinków, ale pomijając interpunkcję i kilka kwiatków typu: “wolny wakat” albo źle użyty wyraz “dywagować”, nie bardzo było się do czego przyczepić.

Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie to udane połączenie brytyjskiego klimatu z polską rzeczywistością. I chociaż królowa gatunku jest tylko jedna i trudno jest choćby zbliżyć się do jej poziomu, to jednak z przyjemnością przeczytałam pierwszy tom przygód pani Heni i z pewnością sięgnę po kolejne.

Ocena: 4+/6
©Tea Books Lover
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć