ebook Płynąc ku przeznaczeniu
3.41 / 5.00 (liczba ocen: 120) Ilość stron (szacowana): 328

Płynąc ku przeznaczeniu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.53
wciąż za drogo?
23.03 złpremium: 14.86 zł Lub 14.86 zł
23.20 zł Lub 20.88 zł
24.76 zł
29.00 zł
29.00 zł Lub 26.10 zł
20.53 zł
20.84 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Tam, gdzie znikają maski, triumfuje prawda. A prawda może zrodzić miłość. I może też zabić…

Skromna studentka, Dominika, wyjeżdża na pierwsze, zagraniczne wakacje. Hiszpania do której jedzie z serdecznymi przyjaciółkami, zmieni jej życie na zawsze. To właśnie tam poznaje pracującego w hotelu, polskiego ratownika.

Dawid przyjechał do Calelli w celach zarobkowych. Nie pierwszy już i nie ostatni raz. Oczekujący od losu spontanicznych przygód nie planuje miłości, bo wiedziony doświadczeniem boi się kochać. Pewny siebie, opryskliwy, egoistyczny. Czy to tylko pozory?

Płynąc ku przeznaczeniu od Weronika Tomala możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
To nie nauka, a doświadczenie uczą życia. Nie teoria darzy mądrością, a praktyka. Tylko głupcy wierzą w sens oklepanych zasad. Prawdziwa wiedza rodzi się w nas właśnie sama, bo nie ma dwóch identycznych momentów, by ktoś miał prawo dyktować nam, jak dobrze żyć.
Tam, gdzie znikają maski, triumfuje prawda.
A prawda może zrodzić miłość.
I może też zabić…

Skromna studentka, Dominika, wyjeżdża na pierwsze, zagraniczne wakacje. Hiszpania do której jedzie z serdecznymi przyjaciółkami, zmieni jej życie na zawsze. To właśnie tam poznaje pracującego w hotelu, polskiego ratownika.

Dawid przyjechał do Calelli w celach zarobkowych. Nie pierwszy już i nie ostatni raz. Oczekujący od losu spontanicznych przygód nie planuje miłości, bo wiedziony doświadczeniem boi się kochać. Pewny siebie, opryskliwy, egoistyczny. Czy to tylko pozory?

Naprawdę ciężko uwierzyć, że Płynąc ku przeznaczeniu jest debiutem literackim. Autorka wyróżnia się niesłychanie przyjemnym, lekkim i ekspresyjnym piórem, dzięki któremu czytelnik momentalnie zatraca się w poznawanej lekturze. Dodajmy do tego nieszablonową, wciągającą fabułę, garść nietuzinkowych postaci, a także solidną dawkę obezwładniających emocji i otrzymujemy fascynującą książkę, od której nie można oderwać się ani na chwilę. Muszę przyznać, że najbardziej jednak usatysfakcjonowało mnie zakończenie, które w debiutach bywa często przewidywalne i monotonne. W tym wypadku zostałam zszokowana, zwiedziona, krótko mówiąc naprawdę zaskoczona i bardzo z tego powodu szczęśliwa. Weronika Tomala umiejętnie zagrała na emocjach, dlatego jej powieść zostanie w mej pamięci na bardzo długo.

To nie nauka, a doświadczenia uczą nas życia. Nie teoria darzy mądrością, a praktyka. Tylko głupcy wierzą w sens oklepanych zasad. Prawdziwa wiedza rodzi się w nas właśnie sama, bo nie ma dwóch identycznych momentów, by ktoś miał prawo dyktować nam, jak dobrze żyć.

Filarem tej historii są perfekcyjnie nakreślone postacie, wobec których nie sposób pozostać obojętnym. To osoby wyraziste, pełnokrwiste, posiadające dość ciężki bagaż doświadczeń jak na swój wiek. Dominika jest wyjątkowo skromną, sympatyczną dziewczyną, a swą postawą momentalnie trafia do serca. Wiele w życiu przeszła i naprawdę solidnie pracowała, by móc wyjechać na wymarzone wakacje. Pragnie je spędzić jak najwspanialej, co jednak wcale nie wiąże się z bezmyślnym, niedojrzałym zachowaniem. Wyróżnia się tłumu swą prawdziwością oraz delikatnością i to właśnie tym ściąga na siebie uwagę Dawida. Chłopak ewidentnie pragnie ukryć swoje uczucia, dlatego jest wobec nowej koleżanki wyjątkowo nieprzyjemny. Szybko jednak wychodzi na jaw, iż gburowate zachowanie jest jedynie maską pod którą kryje się od lat. Dlaczego Dawid tak bardzo boi się miłości? Czy uczucie może uwolnić go od okrutnych demonów przeszłości? Czy wakacyjny romans ma szansę okazać się czymś poważnym?

Marzenia są po to, by chociaż ich zakosztować, żeby nie mieć poczucia, że szczęście przecieka przez palce. A człowiek powinien podążać tymi ścieżkami, na których drogowskazy stawia samo serce.

Płynąc ku przeznaczeniu nie jest tylko powieścią o rodzących się uczuciach, to również książka o stracie i mrocznych sekretach, przez które nie można ruszyć naprzód. Demony z dawnych lat wciąż prześladują naszych bohaterów, co na pewno nie ułatwia budowania nowych relacji. I choć serce przepełnia nadzieja gdy widzimy, że pomału wszystko zmierza ku dobremu, to po chwili pogrążamy się w ciemności w skutek lawiny szokujących faktów, jakie spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Autorka nie oszczędza swoich postaci ani trochę, co rusz funduje im prawdziwe trzęsienie ziemi, a na dodatek umiejętnie manipuluje i zwodzi czytelnika, dzięki czemu z wypiekami na twarzy pożera on kolejne słowa i w ogromnym napięciu kroczy ku nieobliczalnemu zakończeniu.

Znikły maski, warstwy lęku i pokłady niespełnionych nadziei. Kroczyłam drogą pośród raju, w którym kąsałam właśnie zakazany owoc. Czy czekała mnie kara?

Płynąc ku przeznaczeniu jest wciągającą, nieprzewidywalną, chwytającą ze serce powieścią o miłości, lecz także o prawdziwej przyjaźni, która pod warunkiem, że opiera się na solidnych fundamentach, takich jak szczerość i otwartość, stanowi największą wartość w życiu człowieka. Los bywa nieobliczalny i niesprawiedliwy, zabiera nam tych, których kochamy, odsłania prawdę, jakiej nie chcielibyśmy nigdy poznać, lecz jeśli możemy komuś w pełni zaufać, nie ma tragedii, której byśmy nie przetrwali. Wkroczcie na karty tej nieszablonowej, hipnotyzującej powieści i pozwólcie, by lawina intensywnych, skrajnych emocji zawładnęła waszym czytelniczym sercem. Jestem pod ogromnym wrażeniem poruszającego debiutu Weroniki i niecierpliwie czekam na jej kolejną książkę. Polecam gorąco!

Ocena: 5/6
©Z fascynacją o książkach
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, na którą długo polowałam. W sumie już od momentu, gdy dowiedziałam się o wydaniu dzisiaj recenzowanej lektury, zapragnęłam ją przeczytać. Jeszcze wtedy nawet nie myślałam o sobie, jako debiutującej pisarce, a jednocześnie blogerce - jaką jest Weronika. Cieszę się, że w końcu zabrałam się za lekturę i to wcale nie byle jaką. Ale o tym, co wyniosłam z książki i jakie są moje wrażenia - już za moment.

Patrząc na okładkę odniosłam wrażenie, że lektura będzie niesamowicie lekka, utrzymana w wakacyjnym klimacie. W połowie widzimy trzymające się dłonie, okulary przeciwsłoneczne, a na dole morze, zachodzące słońce... Aż poczułam zeszłoroczne i jeszcze wcześniejsze wakacje. Aż sama powróciłam do wspomnień i bardzo, ale to bardzo, zapragnęłam wakacji. Chyba każdy tak ma, gdy patrzy na coś całkiem miłego? W każdym razie okładka mi się podoba.

Przechodząc do pióra Weroniki, muszę przyznać już na wstępie, że czytało się niebywale lekko i przyjemnie. Posługuje się tak przyjemnym i dostępnym dla wszystkich piórem, że aż grzechem jest, nie otworzyć tej książki i nie przeczytać tej historii. Już po kilkudziesięciu stronach dojrzałam potencjał tej lektury. Widać, że autorka chciała dać z siebie wszystko w tej powieści, chciała, by miała ona sens i duże grono czytelników. I mam nadzieję, że ma i mieć będzie, bo i ja jestem pod urokiem pisarki. Uważam, że tak udanych debiutów nie jest wiele. Tutaj mamy wiele aspektów jak najbardziej na plus dla całości, a jedyne czego mi brakuje, to jakichś głębszych rozmyślań, wartości, dróg, którymi moglibyśmy się w życiu kierować. Jednak mamy tutaj coś, co wiecie, że również cenię ogromnie.

EMOCJE. Uwierzcie mi, nie spodziewałam się aż tak wielu, różnorakich emocji. Naprawdę! Nie, żebym nie wierzyła w talent autorki, ale nie szykowałam się na coś takiego. Nie często autorom zdarza się trafić do mojego serca, a Weronice udało się to za pierwszym razem. Każde uczucie bohaterów odczuwałam ja i to jest najpiękniejsze, co pisarz może podarować swoim czytelnikom. Dlatego już teraz wiem, że bacznie będę obserwować koleje autorki i z pewnością będę czytać następne, wydane przez nią powieści. Chwilami musiałam sobie zrobić przerwę od nadmiaru emocji, bo już nie mogłam dosłownie wytrzymać. Tak niektóre sytuacje były przeładowane uczuciami. Ale oczywiście, to nigdy na minus, a zawsze na plus. :)

W tej książce jest sporo bohaterów, a każdy z nich jest dopracowany, dzięki czemu czyta się ich losy całkiem dobrze. Oczywiście jak w każdej książce są dobre i złe postacie. Kogo polubiłam? Na pewno nie głównej bohaterki, która irytowała mnie jak mało kto. Poniekąd w pewnych sytuacjach ją rozumiałam, ale kurde, momentami to miałam ochotę ją zamordować, bo to, co robiła nie miało sensu i w ogóle było nieodpowiedzialne. Oczywiście Dawid, jako opalone ciacho, które każdy z hiszpańskich kobiet i polskich na wczasach w Hiszpanii również - chciałaby go mieć, jak zwykle jest niedostępny. Ten schemat jest znany wszystkim naokoło, ale grunt, że to, co na niego wpłynęło ma tu wielkie znaczenie i tak odrobinę go polubiłam.
Dominika i jej dwie przyjaciółki to młode, pragnące wypoczynku dziewczyny, które chcą wykorzystać w pełni czas, jaki spędzają na wczasach. Dominika niestety nie często ma kolorowo, a dalsze koleje losy tylko nas zadziwią i wbiją w fotel, bo przecież nie tego się nie spodziewaliśmy...
Są to postacie z krwi i kości, więc takie, jakimi jesteśmy my - żywi ludzie, jako marionetki w rękach losu i życia.

Książka ma swoje tempo, które chwilami przyśpiesza, bywa i tak, że płynie powoli... Jednak to jest dobry zabieg. Dzięki temu czytelnik nie nudzi się i wręcz przeciwnie, z wielkim zainteresowaniem czyta każdą następną stronę, kolejną, aż... doczytuje do końca. Nie spodziewajcie się tutaj przewidywalnej fabuły, bo jej nie dostaniecie. Pisarka wciąż i wciąż zaskakuje, a ty, jako czytelnik zostajesz zszokowany z otwartą buzią.

Uważam, że talent, jaki ma Weronika, trzeba nadal rozwijać. Jestem pewna, że ma grono swoich stałych czytelników, którzy wręcz uwielbiają ją za debiut, który wyszedł jej znakomicie. Sama nie spodziewałam się aż tak dobrej historii i nie ma co ukrywać, wykonała kawał dobrej roboty, której nie raz nie potrafi doświadczony autor... Naprawdę. Ja jestem w pełni usatysfakcjonowania i ogromnie się ciesze, że mogłam poznać te historię nawet z tak ogromnym opóźnieniem.
A Wam polecam tę historię z całego serca. Jest tu przyjaźń, miłość, zauroczenie - samo życie. Więc czego chcieć więcej? I ten wakacyjny klimat... ah...

Ocena: 4+/6
©Tylko magia słowa
Książka Płynąc ku przeznaczeniu dotarła do mnie w doskonałym momencie. Moja ochota na coś lekkiego i niewymagającego wciąż trwa. Po przeczytaniu opisu domyśliłam się, że fabuła jest jednym wielkim zlepkiem schematów i naprawdę łatwo będzie przewidzieć wszystkie wydarzenia. Już od pierwszych stron odkryłam, że mam rację, jednak postanowiłam dać Płynąc ku przeznaczeniu szansę. Nie myliłam się - jest to opowieść tak typowa, że miałam wrażenie, że już tę historię czytałam. Wielokrotnie.

Po długim oszczędzaniu Dominikę wreszcie stać na wymarzone wakacje w Hiszpanii. Razem z dwoma przyjaciółkami czeka ją dwa piękne tygodnie zabawy, wypoczynku na plaży oraz cudownego słońca. Po ciężkim dzieciństwie nareszcie ma chwile dla siebie. Już na początku trafiają na imprezę, gdzie poznają trójkę polskich chłopaków, którzy pracują w hotelu ucząc pływania. Od razu wpada jej w oko Dawid, który jednak okazuje się być do Dominiki negatywnie nastawiony i ignoruje ją. Ma swoją przeszłość, przez co nie potrafi wyjść do ludzi. Egoistyczny, pewny siebie, zabójczo przystojny. Dominikę coś do niego ciągnie, ale on też nie pozostaje obojętny.

Milczenie bywa złotem, ale tylko wtedy, kiedy na horyzoncie nie maluje się żaden konflikt.

Dominika to najbardziej banalna dziewczyna, jaką można spotkać. Z tłumu nie wyróżnia jej nic, ewentualnie jej przeciętność. Nie polubiłam jej - nie potrafię zrozumieć takich osób. Jej ślepa obsesja na punkcie Dawida była czymś nienaturalnym. Rozumiem szybkie zakochanie się, jednak w osobie, z którą spędza się dużo czasu i poznaje ją. Dwa spotkania, na którym zamienili dosłownie jedno słowo nie są podłożem do wielkiego, głębokiego uczucia, które - ponoć - czuje do Dawida Dominika. Nie mogłam tego pojąć i irytowało mnie to strasznie. Dlaczego autorzy książek postanawiają iść na łatwiznę i pomijają rozwój uczuć?

Dawid jest równie stereotypowym bohaterem co Dominika. Nawet bardziej. Typowa męska postać, które ma podbijać serca czytelniczek. W obecnych czasach jednak mało kogo zachwycają tacy osobnicy i ani przez chwilę nie czułam do niego choćby sympatii. Jego przeszłość jest dramatyczna, jednak równocześnie banalna i nie zszokuje żadnego czytelnika. Rozumiem, że takie wydarzenia mogą mocno wpłynąć na człowieka - szczególnie młodego - jednak mam wrażenie, że Dawid wpadł w zbyt głęboki dołek i dziwne, że nikt wcześniej nie próbował go z niego wyciągnąć.

Najbardziej cierpimy wtedy, kiedy czekamy na coś, co nie nadchodzi. W niewiedzy, strachu i poczuciu zagrożenia. Najgłębsze ciosy zadaje bowiem słabnąca wiara, najtrwalsze rany - bezsilność.

Zakończenie jest zadziwiające. Nie spodziewałam się go całkowicie i skojarzyło mi się ono z Biegiem do gwiazd, Dominiki Smoleń. Płynąc ku przeznaczeniu niesie ze sobą przekaz i to dosyć głęboki, jak na książkę tego tematu. Już myślałam, że końcówka złamie mi serce, jednak Weronika Tomala nie odważyła się na taki krok i mamy tutaj ostatecznie to, czego łatwo się domyślić, acz przesłanie pozostaje i dzięki temu nie uznaje tej pozycji i czasu za stracone.

Ocena: 3/6
©Papierowe Miasta
Kochani nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię sięgać po książki debiutujących pisarzy. Wspieram ich i podziwiam za to, że spełniają swoje marzenia. Jeśli debiutantem jest osoba z naszego rodzimego podwórka, zawsze niezmiernie się cieszę i trzymam mocno kciuki za sukces książki. Dziś chcę zaprezentować Wam pierwszą książkę naszej koleżanki blogerki Weroniki Tomali, Płynąc ku przeznaczeniu, którą dzięki uprzejmości Weroniki i wydawnictwa Dlaczemu miałam przyjemność otrzymać do recenzji, za co bardzo serdecznie dziękuję.

Moi drodzy, czy wierzycie w przeznaczenie? W to, że nasz los i bieg naszego życia, już w momencie naszych narodzin jest z góry określony? Ja wierzę i wiem jedno, wszystko, co jest nam pisane, zazwyczaj spełnia się w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy zupełnie się tego nie spodziewamy. Los potrafi nas zaskoczyć, często odmieniając zupełnie nasze dotychczasowe życie. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści - Dominika.

W momencie, kiedy czytelnicy poznają Dominikę, właśnie spełnia się jedno z największych marzeń dziewczyny. Wspólnie z dwiema przyjaciółkami wyjeżdża na wakacje marzeń. Dominika jest skromną studentką, której życie od najmłodszych lat nie rozpieszczało. Nigdy nie mogła pozwolić sobie na rozrzutność. Los mocno doświadczył jej rodzinę, więc była zmuszona szybko dorosnąć i na wszystko, co ma samodzielnie zapracować. Za chwilę wyruszy w podróż do Hiszpanii, nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że w te wakacje rozpocznie się jej droga ku przeznaczeniu.
Właśnie tam bowiem poznaje Dawida, dla którego jej serce mocniej zabiło. Jeśli jednak myślicie, że teraz wszystko potoczy się jak w bajce i będą żyli długo i szczęśliwie, to nic z tych rzeczy. Dawid wydaje się zupełnie niezainteresowany naszą bohaterką. Co więcej, jest wobec niej oschły i opryskliwy. Z czego to wynika i czy Dominice uda się dotrzeć do serca wybranka, tego już musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę, do czego gorąco zachęcam.

Oczywiście to nie wszystko, co chcę powiedzieć wam na temat tej książki, jednak na dalszą część recenzji zapraszam na bloga KLIK

Ocena: 4/6

©Kocie czytanie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć