ebook Alienista
4.06 / 5.00 (liczba ocen: 111033)

Alienista
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 23.73
wciąż za drogo?
31.53 złpremium: 20.34 zł Lub 20.34 zł
-29% 23.73 zł 20% rabatu
26.41 zł Lub 23.77 zł
33.90 zł Lub 30.51 zł
26.39 zł
27.12 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Koniec XIX wieku. Nowym Jorkiem wstrząsają makabryczne zabójstwa. Skorumpowani policjanci prowadzą oficjalne śledztwo. Niezależnie od nich działa tajna grupa powołana przez Theodore'a Roosevelta… Światowy bestseller! Kryminał, na podstawie którego nakręcono serial z Danielem Brühlem, Lukiem Evansem i Dakotą Fanning w rolach głównych.

Nowy Jork, 1896 rok. Miastem wstrząsają makabryczne zabójstwa chłopców-prostytutek. Skorumpowani policjanci prowadzą oficjalne śledztwo, ale niezależnie od nich działa tajna grupa powołana przez Theodore'a Roosevelta, późniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Najważniejszy w tej grupie jest tytułowy alienista – dziś powiedzielibyśmy psychopatolog – Laszlo Kreizler, który wykorzystuje całą swoją wiedzę, by stworzyć profil psychologiczny mordercy i w ten sposób wpaść na jego trop. Wraz z dziennikarzem Johnem Schuylerem Moore’em i Sarą Howard, pierwszą kobietą zatrudnioną przez nowojorską policję, działa w nowatorski dla kryminalistyki sposób, by złapać zabójcę, nim znów dokona zbrodni.
„Alienista – napisany zarówno w duchu klasycznych kryminałów, jak „Milczenie owiec” – znakomicie łączy elementy powieści historycznej, psychologicznej i thrillera, dając przy tym niesamowity obraz Nowego Jorku w epoce wielkich przemian.
Caleb Carr oprócz bestsellerowego „Alienisty” napisał również „Anioła ciemności” i „Miasteczko Surrender” – obie powieści nawiązują do wątków podjętych w „Alieniście”.

Alienista od Caleb Carr możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
To niezwykłe, jak strach potrafi uleczyć zmęczenie.
Są w życiu chwile, gdy człowiek czuje się tak, jakby wszedł w trakcie przedstawienia do niewłaściwego teatru.
Kilka miesięcy temu swoją premierę w Netflixie miał serial „Alienista” powstały na motywach powieści Caleba Carra. Zanim w ogóle włączyłam pierwszy odcinek, musiałam przeczytać książkę. Zapowiadała się naprawdę ciekawie. A jak było w rzeczywistości?

W swojej powieści autor przenosi nas do Nowego Jorku roku 1896, gdzie ktoś w brutalny sposób morduje młodych chłopców uprawiających prostytucję. Ofiarami makabrycznych zbrodni padają głównie młodzi imigranci, żyjący na marginesie i utrzymujący się z tak niegodziwego procederu, dlatego też szeregowi policjanci nieszczególnie przykładają się do odnalezienia sprawcy. Śledztwo w tej sprawie, na prośbę komendanta policji, Theodore'a Roosevelta, wszczyna Laszlo Kreizler, ceniony alienista, którego dzisiaj moglibyśmy określić mianem profilera, bądź psychopatologa.
Kreizler montuje ekipę, wraz z którą ma zamiar doprowadzić śledztwo do końca. W jej skład wchodzą: zdolna i ambitna Sara Howard – sekretarka Roosevelta oddelegowana przez niego do pomocy w śledztwie i pierwsza kobieta w nowojorskiej policji; John Moore – dziennikarz i wnikliwy obserwator wydarzeń roku 1896, z perspektywy którego śledzimy całą powieść; bracia Isaacson, Marcus i Lucius, zdolni śledczy i prawdziwi specjaliści od nowatorskich metod śledczych. Pod wodzą Kreizlera, którego cechuje niezwykła inteligencja i wnikliwość, zespół ten stara się rozgryźć mordercę. By to zrobić, muszą go poznać, zrozumieć jego psychikę i motywację.

Akcja powieści nie należy do dynamicznych, więc jeśli szukacie tutaj czegoś, co zafunduje Wam trzymającą w napięciu jazdę bez trzymanki, srogo się zawiedziecie. Nie znajdziecie tutaj brawurowych pościgów czy efektownych wybuchów. To jednak nie czyni tej powieści nudną. Brak dynamicznej akcji niewątpliwie wynagradzają inne elementy książki, które świadczą o jej wartości.
Jednym z nich jest jej klimat. Caleb Carr świetnie oddał atmosferę schyłku XIX wieku oraz tło historyczne powieści. Rewelacyjnie odmalował Nowy Jork tamtych lat, nie starając się niczego ułagodzić. Na stronach powieści spotkacie postacie historyczne, spośród których najwyraźniej swoją obecność zaznacza Theodore Roosevelt, który w istocie był w 1896 roku komendantem nowojorskiej policji.

O wartości Alienisty świadczy także zmyślnie uknuta intryga. Śledztwo prowadzące do rozwiązania zagadkowych morderstw jest złożone, a to czyni jest naprawdę interesującym. Stosując najróżniejsze techniki, czasem wręcz z pogranicza fantazji, zespół Kreizlera nie ustaje w wysiłkach, by posunąć śledztwo naprzód i odnaleźć winnego śmierci chłopców.

Tym jednak, co najlepiej świadczy o wartości Alienisty, jest jego warstwa psychologiczna. Laszlo przekonany jest o tym, że na to, kim człowiek staje się jako dorosły, wpływ ma wszystko, co przeżył jako dziecko, szczególnie jeśli przeżycia te były traumatyczne. Uważa, że kluczem do zrozumienia przestępcy i zgłębienia jego psychiki jest poznanie jego dzieciństwa. Tym właśnie tropem podąża jego zespół. Śledczy starają się okryć, kim był morderca, co przeżył, by móc wyeliminować jak najwięcej podejrzanych i odnaleźć prawdziwego sprawcę zbrodni. Tworzenie jego portretu psychologicznego, układanie pozornie niezwiązanych ze sobą elementów w jedną całość, próba wejścia w umysł mordercy – tym właśnie ujęła mnie ta książka. Rozkłada ona ludzką psychikę na części i jest świetnym stadium ludzkich wynaturzeń.

Alienista to rewelacyjna powieść. Pokazuje ona początki współczesnej kryminologii i profilowania sprawców. Uwielbiam tego typu książki, które pokazują początki czegoś, co obecnie wydaje nam się czymś zwykłym i codziennym. Uwielbiam, kiedy autor książki zabiera mnie w podróż, która nie tylko zapewnia mi rozrywkę płynącą z lektury, ale także czegoś potrafi nauczyć. Taki jest właśnie Alienista. I choć powieść nie należy do krótkich, napisana jest tak ciekawie, że w ogólnie nie odczułam jej objętości. Zatonęłam w niej i nie chciałam, by skończyła się zbyt szybko, a to chyba o czymś jednak świadczy.

Jeśli lubicie powieści z historią w tle oraz takie, które ukazują różne oblicza ludzkiej psychiki, a przy tym nie przeszkadza Wam niespieszne tempo akcji, Alienista jest dla Was. Zdecydowanie polecam!

Ocena: 5/6
©Zaczytana Dolina
Caleb Carr w swej książce pisze o policyjnym dochodzeniu, zanim powstało FBI, a przydatność odcisków palców uważano za wątpliwą nowinkę. Co dopiero zaś budowanie profilu psychologicznego przestępcy. Nie tak dawno wielką popularność zdobył serial „Mindhunter” zrealizowany na podstawie wspomnień agenta. Jak dziwne wydają się dziś trudności pracowników FBI, by w przypadku tak zwanych zbrodni sekwencyjnych zastosować metody profilowania psychologicznego. Jak wielu było wówczas sceptyków? Autor Alienisty zabiera nas w jeszcze wcześniejsze czasy.

Alienista to książka, która dziś doczekała się już trzeciego wydania w Polsce za sprawą popularności serialu pod tym samym tytułem, choć nie jest nowa, bo pierwsza jej publikacja nastąpiła w roku 1994. Pod wieloma względami książka przewyższa serial. Rzadko zresztą adaptacje filmowe dorównują oryginałowi.

Narracja w stylu fin de siècle
Narratorem powieści jest John Moore, dziennikarz, a prywatnie dobry znajomy zarówno Theodora Roosevelta, jak i Laszlo Kreizlera. Od pierwszych stron książki poznajemy bardzo rzeczowo i dokładnie Nowy Jork z końca XIX wieku, który nie był może wówczas najważniejszą metropolią na świecie, ale już zaczynał do tej roli pretendować. Widzimy z jednej strony nowoczesne miasto w którym rzeczywistością staje się technika zaprzęgnięta w służbie ludzi. Telefony, elektryczność, tramwaje. Dziś wydaje się nam to dziwne, ale wtedy były to symbole nadchodzącego przełomu.

Imponująca jest dokładność autora i sposób w jaki rysuje nowojorskie realia. Świat brutalnej finansjery, gangsterów, którzy właśnie przeistaczają się w biznesmenów. Luksus, zbytek i blichtr, a z drugiej strony dzielnice nędzy, przestępczy półświatek i odrażające zjawiska obyczajowe. Z drugiej strony – na szczęście – dość oględne opisywanie tych najgorszych zjawisk. Jest w tej powieści pewien – rzec by można – wiktoriański umiar. Brakuje tego w serialu, który momentami był zbyt naturalistyczny lub wręcz przerysowywał pewne elementy. Z tego względu wydaje mi się, że powieść jest prawdziwsza w swej wymowie. Warto po nią sięgnąć nawet wtedy, gdy już obejrzeliśmy serial.

Ocena 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć